netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

15 odpowiedzi3 455 wyświetleńzałożony przez aburrida, 24.07.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1 Ostatnio edytowany przez aburrida (2010-07-24 14:46:43)

Temat: Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

Moje kompleksy nie ograniczają się do wyglądu... jestem też dosyć głupia.

Bardzo żałuję, że zaczęłam się udzielać publicznie (czyli na forum pewnej grupy osób z którymi widuję się też w realu (było to forum określonej grupy ludzi, a więc bez anonimowości -tożsamość każdego z członków była jawna). To co tam wypisywałam , teraz, z perspektywy czasu uważam za głupie. A duuużo tego było, więc raczej nikt nie pomyśli, że mi się 'noga powinęła'. Udzielałam się w tak wielu tematach że moja głupota jest niepodważalna :( Ponadto narobiłam sobie obciachu moim brakiem elokwencji (pieprzeniem 3 po 3) bo ostatnio zostałam (w realu) NIESPODZIEWANIE przywołana do mikrofonu w celu opowiedzenia grupie o czymś , czym się aktualnie zajmowaliśmy. Wyszło okropnie, mówiłam chyba bez sensu a ponadto ta moja twarz.... porażka na pełnej linii :(.

Może dobrym sposobem jest ucieczka? W myśl zasady: "Zchrzanić i uciec". A może lepiej jednak honorowo pozostać? Mając jak na dłoni jasność, kto mnie sponiewiera za głupotę a kto wykaże się wyrozumiałością i współczuciem.

Takie sytuacje na przestrzeni całego życia zdarzały mi się często (stąd między innymi przekonanie o mojej głupocie)....czasem uciekałam.

Proszę o opinie :)

2 Ostatnio edytowany przez coffini (2010-07-24 14:54:05)

Odp: Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

misiek,ale ja nie rozumiem co sie stalo w ogole? powiedzialas cos nie tak? i co to znaczy brak elokwencji?? niepisanie poezja spiewana?;) mi sie wydaje,ze wlasnie doceniono Cie za Twoja aktywnosc a nie za pieprzenie...

3

Odp: Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

Eee... a czy tylko Ty odebrałaś to jako kompromitację, czy może ktoś jeszcze? Bo może źle to oceniasz?

4 Ostatnio edytowany przez aburrida (2010-07-24 15:10:45)

Odp: Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

coffini

tutaj rozpatruję dwie sprawy:
-obciach w realu
-obciach na forum.

Ten w realu dot. mojej publicznej wypowiedzi.... Nieskładnej, bezsensownej,... po prostu bełkot. :( a widownia była duża. Nie wymagam od siebie profesjonalizmu, ale to jak ja mówiłam musiało być rażące. A w połączeniu z moją twarzą!-straszne :(

Zaś ten forumowy obciach świadczy chyba o tym, że jestem nieobyta i niedojrzała.

Wiem, że może chwilami jestem przewrażliwiona.... staram się nie oceniać ludzkich reakcji zbyt pochopnie, ale wiem, że niektórzy już przylepili mi łatkę "żenującej kretynki" . To widać po ich niechęci wobec mnie.

Z drugiej strony - może warto nie opuszczać tej grupy? W razie czego, kiedyś w życiu mi się przyda to doświadczenie =) by pocieszyć kogoś kto skompromituje się tak jak ja.

Najgorsze jest , że zrównałam do dołu :( czyli okazałam się tak głupia jak brzydka. Ktoś kto ocenia mnie po wyglądzie powiedziałby: "No , nie myliłem się. Nie dość że brzydka to jeszcze durna."

*


Onorina - nie znam reakcji innych... jedyne po czym mogę coś wywnioskować to miny ludzi jakie mieli gdy na nich spoglądałam podczas gadania do mikrofonu - jedna dziewczyna się lekko uśmiechała (miło) ale...ja się w tym uśmiechu dopatrzyłam współczucia , politowania... chociaż wiem że ona miała dobre podejście... więc skoro nawet ona nie umiała ukryć politowania, to... musiało być naprawdę źle. :(

Głównie chodzi jednak o moje własne odczucie........ ale to że własne, nie oznacza wcale że mylne, prawda?

5

Odp: Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

Wiesz, ludzie z reguły wiedzą, jaki to stres wystepować publicznie. Myślę, że wiele osób, jeśli faktycznie bełkotałaś, raczej Ci współczuło niż naśmiewało. Każdy kiedyś wystepował i wie, co to jest. A może nawet zyskałaś sympatię za to, że widać było, że się bałaś, ale dałaś radę. Ja jak widzę takich ludzi to wzbudzją mój szacunek. Może ktoś się uśmiechał do Ciebie, chcąc Ci dodać odwagi a Ty tego nie zauważyłaś?
Co do forum - jeśli faktycznie plotłaś głupoty (w co nie do końca wierzę, patrząc na Twoją opinię o sobie), to przecież już wiesz, że to były głupoty. Co Ci szkodzi pisać teraz mądrze. Jak uciekniesz, to potem będziesz wspominać tą grupę ze wstydem, a szacunek do siebie Ci się obniży. Poza tym będziesz się bała spotkać kogoś z nich. Jak zostaniesz, to masz szansę poprawić swoją pozycję. Przecież każdy wie, że ludzie się zmieniają.
Co było nie tak z Twoją twarzą?
A wiesz, że jak będziesz o sobie myślała, że jesteś głupia i niedojrzała, to faktycznie taka będziesz? Lepiej powiedz sobie że jesteś fajna i masz coś mądrego do powiedzenia smile

6

Odp: Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

Myślę, że wiele osób, jeśli faktycznie bełkotałaś, raczej Ci współczuło niż naśmiewało.

właśnie! Współczucie, politowanie... :( to jest upokarzające, wywierać takie reakcje :(

Ja jak widzę takich ludzi to wzbudzją mój szacunek. Może ktoś się uśmiechał do Ciebie, chcąc Ci dodać odwagi a Ty tego nie zauważyłaś?

Tak, ta koleżanka, o której napisałam , właśnie jest mi przychylna. I ona uśmiechała się by dodać mi otuchy.
Wiem, że ludziom zdarzają się znacznie gorsze sytuacje ; np. cisza po opowiedzeniu dowcipu przez prowadzącego... jak się taki człowiek musi czuć?! Ja bym tego nie przeżyła. Wiem, że często " robię z igły widły " jeśli chodzi o moje małe wpadki, a wszystko to przez moje przewrażliwienie.....


Co Ci szkodzi pisać teraz mądrze. Jak uciekniesz, to potem będziesz wspominać tą grupę ze wstydem, a szacunek do siebie Ci się obniży. Poza tym będziesz się bała spotkać kogoś z nich. Jak zostaniesz, to masz szansę poprawić swoją pozycję. Przecież każdy wie, że ludzie się zmieniają.

Co mi szkodzi pisać teraz mądrze... otóż: nie doznałam żadnego cudownego przemienienia :) nie przeistoczyłam się z idiotki w mądrego człowieka.... najgorsze jest to, że wtedy pisząc, myślałam, że to jest mądre, że trzyma poziom....a potem - pół roku później dopiero dostrzegam czytając całe wątki od nowa, że występuje tam tylko jedna głupia = ja. Identyczne wrażenie mam czytając moje pamiętniki sprzed roku.. zawsze myślę: "ale byłam głupia!". Niby dobrze, że z wiekiem mądrzeję, ale ..czy warto pozostawiać po sobie zapisaną w internecie głupotę? A więc; boję się że ta moja 'mądrość' z biegiem czasu też okaże się głupotą :( .

Ja wiem że ludzie się zmieniają :) też bym chciała...raz a dobrze wyewoluować :D żeby nie bać się wstydu jaki mogę odczuć rok po napisaniu czegoś, co teraz uważam za mądre... ja mam już 20-parę lat, więc moja mądrość powinna być już constans ! Prawo do potykania się mają ludzie dojrzewający, a nie dojrzali....(przynajmniej wiekiem).

Wiem, że ludzie oceniają ostro i bezwzględnie.

Cóż - z grupą spotykam się dalej, a co do pisania....sama nie wiem.

A wiesz, że jak będziesz o sobie myślała, że jesteś głupia i niedojrzała, to faktycznie taka będziesz? Lepiej powiedz sobie że jesteś fajna i masz coś mądrego do powiedzenia

właśnie dlatego boję się pisać jak mam zły humor. A z powodu obsesji na punkcie mojego wyglądu mam ostatnio permanentnie zły humor( to już nie są kompleksy, to już jest obsesja- jeśli wstydzę się spojrzeć człowiekowi en face bo uważam że mam nieludzką twarz ...).

Chciałabym się nauczyć pozytywnego myślenia , przestać się dręczyć niewydarzoną twarzą.... ciężko. Po prostu jestem chodzącym Pesymizmem, więc prowokuję i przyciągam to co niekorzystne...


Co było nie tak z Twoją twarzą?

To jest największy problem mojego życia. Twarz zniszczyła mi psychikę i poczucie wartości. Z moją twarzą dalej wszystko jest nie tak... Ale etap zamartwiania się nią mam już na szczęście za sobą :). Teraz staram się jakoś wykombinować miły wizerunek (czyli wizerunek sympatycznej osoby, niekoniecznie ładnej).

7

Odp: Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

aburrida, wydaje mi się, że Twoje obawy to jedynie fantazja. W sensie psychologicznym oczywiście, nie w sensie kłamstwa.

Faktem jest, że nie masz pewności, co myślą o Tobie znajomi z Forum. Żeby taką pewność mieć, musiałabyś siedzieć w ich głowach. Natomiast wszystko to, co wiesz na ten temat to Twoja interpretacja ich zachowania. Jeżeli jesteśmy zakompleksieni, często nam się wydaje, że ktoś, kto się uśmiechnął tak naprawdę się naśmiewa, że gdy żartują, to z nas, że jeśli się odsunęli, to pewnie nas unikają.

Piszesz, że ludzie oceniają ostro i bezwzględnie. A ja sądzę, że to nie ludzie, a Ty myślisz o sobie w taki sposób i dlatego wprost ciężko byłoby Ci uwierzyć, że oni mogą widzieć Cię zupełnie inną.

Bardzo się mylisz, mówiąc, że człowiek dojrzały się nie potyka, że jego mądrość/czyt. przekonania życiowe, światopogląd/ są stałe. Właśnie człowieka dojrzałego cechuje jedno - wątpliwość. Człowiek zdrowy emocjonalnie, poniekąd dojrzały sądzi, że wie, jest prawie pewien, np. że ludzie myślą tak a nie inaczej, że jego związek się rozpadnie/będzie trwał wiecznie, ale zostawiają sobie furtkę, że jest zupełnie inaczej. Pamiętają, że to, co myślą o świecie to jest ich interpretacja, ich fantazja i nie musi się zbiegać z rzeczywistością.
Inną kwestią są wspomniane potknięcia - u podstaw jednego z podejść w psychologii współczesnej leży przeświadczenie, że każdy człowiek przechodzi kryzysy, które zapoczątkowują rozwój. Kryzys, gdy dajmy na to nie wiedzą już, czego oczekują od życia, jacy naprawdę są, gdzie chcą być za kilka lat - wtedy zaczynają się na nowo zastanawiać, analizować swoje postępowanie, również błędy i dzięki temu można powiedzieć, że nastąpił rozwój, że mamy dojrzewanie.

To zupełnie naturalne, że w życiu człowieka przychodzą kolejne etapy. Od dziecka (rozwój dziecka też się rzecz jasna dzieli na poszczególne fazy), przez nastolatka, studenta, młodego absolwenta, dwudziestokilkulatka, człowieka na etapie silnego odkrywania świata, stabilizowania się itd itp. Nie znam 30 czy 40latki, która spojrzałaby na to, co mówiła niekiedy tylko parę lat wcześniej i nie łapała się za głowę wink

Zostać w tej grupie, której przypisujesz tyle własnych odczuć to jest jedno. Ale popracować nad sobą to drugie - moim zdaniem o wiele ważniejsze dla siebie. Uważam, że przydałoby Ci się kilka sesji z psychologiem, które pomogłyby złapać dystans i zobaczyć sprawy oczami osoby trzeciej. To pomaga.
Pozdrawiam

8

Odp: Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

abu..a nie jest moze tak ze za duzo od siebie wymagasz? mysle,ze kazdemu zdarzylo sie ze nie wypadl tak jakby chcial,albo zdarzylo sie napisac cos od rz\eczy..sama przyznalas ze ktos sie milo usmuiechnal do Ciebie,wiec moze ten krytyk wewnetrzny jest Twoj? a przy okazji powiem Wam dziewczyny,ze czytalam kiedys artykul o krytyku wewnetrznym ktory mi sie bardzo spodobal. Otoz: krytyk wewnetrzny mowi nam czasami jestes do niczego,znowu cos zawalilas i tak dalej. metoda na niego? wyobrazenie go sobie jakos smiesznie,jak kto lubi. np w walkach na glowie,w pantalonach itd.i jak raczy sie odezwac to wtedy wyobrazic go sobie tak jak chcemy i powiedziec no i o co Ci chodzi. ja mam z tego mega frajde,polecam taka zabawe!a w tym wszystkim ja nadal widze to,ze to wlasnie Ciebie poproszono o ten wystep publiczny

9

Odp: Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

właśnie! Współczucie, politowanie... sad to jest upokarzające, wywierać takie reakcje sad

Współczucie to nie to samo co politowanie. Współczucie jest wtedy, kiedy osoba tak się przejmuje tym, co się dzieje z Tobą, że niejako przeżywa to razem z Tobą. Czyli masz wtedy z kim dzielić swoje przeżycia, nie jesteś sama. To chyba pozytyw, nie?

Tak, ta koleżanka, o której napisałam , właśnie jest mi przychylna. I ona uśmiechała się by dodać mi otuchy.
Wiem, że ludziom zdarzają się znacznie gorsze sytuacje ; np. cisza po opowiedzeniu dowcipu przez prowadzącego... jak się taki człowiek musi czuć?! Ja bym tego nie przeżyła. Wiem, że często " robię z igły widły " jeśli chodzi o moje małe wpadki, a wszystko to przez moje przewrażliwienie.....

Wielu ludzi w takiej sytuacji jak opisujesz z tym dowcipem nie chowa się pod ziemię, tylko próbują jakoś to odkręcić. Albo machają ręką. "Nie myli się ten, kto nic nie robi".



Co mi szkodzi pisać teraz mądrze... otóż: nie doznałam żadnego cudownego przemienienia smile nie przeistoczyłam się z idiotki w mądrego człowieka.... najgorsze jest to, że wtedy pisząc, myślałam, że to jest mądre, że trzyma poziom....a potem - pół roku później dopiero dostrzegam czytając całe wątki od nowa, że występuje tam tylko jedna głupia = ja. Identyczne wrażenie mam czytając moje pamiętniki sprzed roku.. zawsze myślę: "ale byłam głupia!". Niby dobrze, że z wiekiem mądrzeję, ale ..czy warto pozostawiać po sobie zapisaną w internecie głupotę? A więc; boję się że ta moja 'mądrość' z biegiem czasu też okaże się głupotą sad .

Wydaje mi się, że Twój problem polega na tym, że starasz się znaleźć "obiektywną" mądrosć, do której nikt by się nie mógł przyczepić. Czyli albo coś jest mądre i wszyscy się z tym zgadzają, albo głupie. Jeśli kiedyś sądziłaś inaczej niż teraz, znaczy, że byłaś głupia, a że kiedyś będziesz myślała inaczej niż teraz, to teraz też pewnie jesteś głupia. Nic z tych rzeczy. Nie ma "prawdy obiektywnej", którą by znali ludzie (są tacy, którzy twierdzą, że nie istnieje, inni myślą, że jest, ale nie mamy do niej dostępu). Zauważ, że każdy ma własną mądrość na miarę swoich doświadczeń, tego co przeczytał i czego się nauczył. Często bywa tak, że młodzież zna pewną mądrość, którą potem traci w starości. To, że teraz myślisz inaczej, niż kiedyś, nie znaczy, że byłaś głupia, a jedynie to, że życie sprawiło, że zmieniłaś punkt widzenia.

Ja wiem że ludzie się zmieniają smile też bym chciała...raz a dobrze wyewoluować big_smile żeby nie bać się wstydu jaki mogę odczuć rok po napisaniu czegoś, co teraz uważam za mądre... ja mam już 20-parę lat, więc moja mądrość powinna być już constans ! Prawo do potykania się mają ludzie dojrzewający, a nie dojrzali....(przynajmniej wiekiem).

yvette bardzo ładnie napisała na ten temat. Ja dodam jeszcze: spójrz na to forum. Ile jest osób w "dojrzałym' wieku, które tutaj zmieniają swoje poglądy i robią inaczej, niż robiły dotychczas?



właśnie dlatego boję się pisać jak mam zły humor. A z powodu obsesji na punkcie mojego wyglądu mam ostatnio permanentnie zły humor( to już nie są kompleksy, to już jest obsesja- jeśli wstydzę się spojrzeć człowiekowi en face bo uważam że mam nieludzką twarz ...).

Chciałabym się nauczyć pozytywnego myślenia , przestać się dręczyć niewydarzoną twarzą.... ciężko. Po prostu jestem chodzącym Pesymizmem, (...)

Ale etap zamartwiania się nią mam już na szczęście za sobą smile. Teraz staram się jakoś wykombinować miły wizerunek (czyli wizerunek sympatycznej osoby, niekoniecznie ładnej).

Z tego co piszesz, chyba nie do końca za sobą. Mówisz, że chcesz się nauczyć myśleć pozytywniej. To na początek zupełnie serio proponuję 2 razy dziennie, rano i wieczorem, spojrzeć sobie w oczy w lustrze i uśmiechnąć się do siebie. Porobić wariackie miny. Mój autorski pomysł. U bliskiego człowieka zadziałało.

10 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2010-07-27 01:51:26)

Odp: Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

Aburrida, ta swoja glupote sobie wyimaginowalas. Nauczylas sie ja sobie wmawiac, i teraz wszedzie bedziesz dopatrywac sie potwierdzenia: ''a moze jestem glupia.. a moze jednak nie..'' i analizowac pod tym katem wink Wiesz, moze to zabawne, ale ja widzac, co kiedys pisalam, tez czasami czuje sie nieswojo. Ale wlasciwie nic sobie z tego nie robie, bo o swojej inteligencji raczej jestem przekonana i nawet, jak cos glupiego powiem, to mowie 'trudno'', daje sobie do tego prawo.

Po twoim ''stylu pisania'' widze, ze jestes inteligentna osobka, moze tylko troche zbyt wrazliwa i krytyczna wink Zaloze sie, ze nikt nie mial z twoimi postami takich problemow jak ty. Sprobuj spojrzec na nie jak na posty kogos obcego - nadal wydaja ci sie takie zle? Albo ''podstaw'' pod nie dziewczyne, ktora uwazasz za madra. I jakie wtedy masz wrazenia?

Co do wygladu - czy to, ze bedziesz sie chowac, cos da? Skoro masz taki, a nie inny, i nijak tego zmienic nie mozesz, to miej w d.. to, co inni o nim mysla! Chcialabym, zebys poczula sie troche jak taka ''ostra babka'' wink Ja tak sie poczulam, jak po raz peirwszy scielam sobie wlosy na krociutko, nozyczkami, tylko dla wlasnej wygody - nie dla wygladu, nie martwiac sie tym, co tam pomysla inni - wazne, ze mi bylo dobrze! Od tego momentu czuje sie swietnie, a i okazalo sie,ze taki fryz mi chyba najbardziej pasuje (mimo poczatkowej krytyki, po malej poprawce zaczelam slyszec duzo komplementow) tongue Zaloze sie,ze tobie tez bedzie pasowac usmiech i pewnosc siebie, odetchniesz z nimi, zobaczysz wink

I wizyta u dobrego psychologa pewnie duzo by dala.

11

Odp: Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

dziękuję za  odpowiedzi!

Inną kwestią są wspomniane potknięcia - u podstaw jednego z podejść w psychologii współczesnej leży przeświadczenie, że każdy człowiek przechodzi kryzysy, które zapoczątkowują rozwój. Kryzys, gdy dajmy na to nie wiedzą już, czego oczekują od życia, jacy naprawdę są, gdzie chcą być za kilka lat - wtedy zaczynają się na nowo zastanawiać, analizować swoje postępowanie, również błędy i dzięki temu można powiedzieć, że nastąpił rozwój, że mamy dojrzewanie.

Dziękuję za te słowa. Właściwie to zjawisko jest korzystne.... trzeba sobie przewartościować pewne rzeczy. Nie kontynuować przypadkowych rozwiązań sprzed lat tylko dlatego, że nie było przystanku, chwili na myślenie...

Ostatecznie pozostałam - i w realu i w wirtualu. Choć wiem, że moje przewrażliwienie jeszcze nie raz da o sobie znać....

Dwie osoby tutaj zaproponowały mi psychologa. Poniekąd mógłby mi on pomóc, ale  na pewno nie w sprawie wyglądu. Znam doskonale swoją twarz (która cała jest jednym wielkim mankamentem) i inne niewydarzone części. Jeżeli zadaniem psychologa ma być zmuszenie pacjenta do akceptacji swojego wyglądu za wszelką cenę, to ja dziękuję, bo dostałabym nerwicy.

Możliwe że sobie wyimaginowałam głupotę...oby.

Dzięki i pozdrawiam!:)

12

Odp: Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

Jeżeli zadaniem psychologa ma być zmuszenie pacjenta do akceptacji swojego wyglądu za wszelką cenę, to ja dziękuję, bo dostałabym nerwicy.

Psycholog do niczego Cię nie zmusi.
Poza tym wiesz... Zdziwiły mnie te słowa. Czujesz się źle ze swoim wyglądem, tak? Z tego co zrozumiałam, utrudnia Ci on życie. Więc masz do wyboru - albo żyć dalej z takim utrudnieniem, albo coś z nim zrobić. W tym drugiem przypadku gorzej na pewno nie będzie (nerwicy od zaakceptowania wyglądu się nie dostaje), a może być lepiej. Zatem - dlaczego się opierasz?
Jeżeli nie masz jakichś znaków szczególnych, np. w wyniku jakichś nieprawidłowości genetycznych czy rozwojowych Twoja twarz nie jest fioletowa, to wgląda tym samym jak każda inna. Nawet jeśli ma np silny trądzik ale wtedy jest dermatolog wink
Akceptacja wyglądu to praca i wydaje mi się, że chyba jej najbardziej się boisz, bo zburzyłaby Ci obraz samej siebie. No cóż... To zawsze jest w jakiś sposób bolesne. Wychodzi się ze świata który się zna i wchodzi w jakiś nowy, w którym trzeba siebie szukać.
Popieram koleżanki, psycholog by Ci się przydał  tongue

13

Odp: Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

Poza tym wiesz... Zdziwiły mnie te słowa. Czujesz się źle ze swoim wyglądem, tak? Z tego co zrozumiałam, utrudnia Ci on życie. Więc masz do wyboru - albo żyć dalej z takim utrudnieniem, albo coś z nim zrobić. W tym drugiem przypadku gorzej na pewno nie będzie (nerwicy od zaakceptowania wyglądu się nie dostaje), a może być lepiej. Zatem - dlaczego się opierasz?

mam do wyboru:
-albo żyć z tym utrudnieniem
-albo coś z tym zrobić   
    a)zaakceptować
    b)zrobić operację plastyczną

Absolutnie nie mogę tego zaakceptować, bo nienawidzę mojego wyglądu. Totalnie nie rozumiem idiotycznej filozofii propagowanej przez psychologów: "Zaakceptuj siebie za wszelką cenę" Nie!!! Zmień siebie, jeśli się nie lubisz. Ja nienawidzę tej powłoki - jak mogłabym wziąć pod swoje skrzydła coś czym gardzę, i co zepsuło mi psychikę? Czuję się w miarę dobrze dzięki dystansowi jaki mam to tego wstrętnego ciała którym zostałam ukarana, zniszczenie dystansu byłoby dla mnie zabójcze.

Jeżeli nie masz jakichś znaków szczególnych, np. w wyniku jakichś nieprawidłowości genetycznych czy rozwojowych Twoja twarz nie jest fioletowa, to wgląda tym samym jak każda inna.

Owszem, nie mam żadnych chorobowych zmian ani deformacji ale moja twarz jest brzydka. Nie mów, że wygląda jak każda inna bo nie wiesz jak wyglądam .... sad

Psycholog mógłby załagodzić moje głupie przekonania odnośnie tego że ludzie oceniają mnie po wyglądzie, albo że mam nienaturalną dziwną twarz, albo że roztaczam klimat pesymizmu itd. Ale za próby skłonienia mnie do akceptacji tego czegoś z góry dziękuję....

14

Odp: Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

Wychodzi błędne koło- nie zaakceptujesz swojej twarzy, bo jej teraz nie akceptujesz i Ci się nie podoba. Przypomina mi się moja kuzynka, jak zawsze w podobnych przypadkach. Ma piękne, długie, naturalnie rude włosy, których jej zazdrościłam przez całe dzieciństwo i pół nastoletniości. Ale ona zawsze zaplatała je w warkocz lub chodziła z nietwarzowym kucykiem. Jak się jej zapytałam, dlaczego ich nie rozpuści, odpwiedziała, że d,latego, że nigdy nie chodziła w rozpuszczonych (!!!). Odpowiedziałam jej wtedy, że pewnie za mąż też nie wyjdzie, bo nigdy jeszcze nie była zamężna. Wybacz ostrość sformułowania, ale wychodzi na to, że dobrowolnie decydujesz się na to, by dalej być nieszczęśliwa. Tak wychodzi z tego, co piszesz. Nie krytykuję tego, nawet rozumiem, podsumowuję tylko to, co przeczytałam wyżej.
Dodam tylko, że wszystko da się zaakceptować. Ze swojego życia wiem nawet, że garb. Po prostu muszę się dopwiednio ubierać.
A co do twarzy - nie musisz uważać, że jest ładna, by ją zaakceptować. Poza tym są zabiegi, by ją upiększyć. Odpowiedni strój, zwłaszcza kolory, fryzura, makijaż, podkłady.

15 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2010-08-23 06:21:41)

Odp: Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

Aburrida, wyslij mi swoja fotke. Ciekawa jestem jak wygladasz.

Co do tej pomocy psychologa - tu raczej nie chodzi o wmawianie na sile, ale sprawienie, zebys nie przywiazywala az tak wielkiej wagi do wygladu i nie oceniala sie tylko przez jego pryzmat. Dostrzegla swoja wartosc, ktora wynika po prostu z tego, ze jestes czlowiekiem. smile

A w milosci, takiej prawdziwej, wyglad wcale nie jest taki wazny. Zobacz sobie to malzenstwo: http://www.sherdog.net/forums/f95/i-got … cs-877461/ Gosciu tam piszacy wzial czyjes zdjecia i robi sobie jaja,ale oni instnieja NAPRAWDE, maja profil na facebooku i dziecko. Facet, z ktorego zony sie tam wysmiewaja (bo wyglada dosc strasznie), gdy znajduje ta strone, broni jej i twierdzi,ze widocznie w zyciu nie kochali naprawde, bo milosc jest poza wygladem.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Po kompromitacji.... uciec od grupy czy z nią "honorowo" pozostać?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026