Witam wszystkich, jestem na forum nowa, ale postanowiłam założyć nowy wątek, ponieważ chcę się z wami podzielić pewną historią.
Moja nastoletnia koleżanka, która od zawsze miała kompleksy związane ze swoim biustem postanowiła poddać się operacji. Dodam, że ma raczej kobieca figurę ciała... szerokie biodra, zaokrąglone pośladki, uda. Jednak jej biust był niewielkich rozmiarów (miseczka A), twierdziła zawsze, że nie pasuje do niej, do jej budowy ciała.
Ogólnie dziewczyna bardzo ładna, towarzyska, inteligentna, pewna siebie. Ma na stałe faceta, budzi zainteresowanie i sympatię innych mężczyzn. Jej małe piersi nie przyciągały uwagi, szczerze mówiąc zwróciłam na to uwagę, dopiero, kiedy mi o tym powiedziała. Starała się ubierać w ciuchy skrojone tak, aby nie podkreślać, że piersi są małe, może dlatego.
Z jednej strony rozumiem ją - skoro miała taką możliwość, pozbyła się zakompleksiającego ją defektu. Z drugiej strony, czy w tak młodym wieku warto się na to decydować? Czy myślicie, że operacja była słusznym wyjściem? Ja mam nieco sprzeczne odczucia. Wiem, że wiele kobiet wyniszcza psychicznie myśl o tym, że mają zbyt mały biust i możliwe, że ona też bardzo źle się z nim czuła..Może nie mogła siebie takiej zaakceptować. A może jednak lepiej było pogodzić się ze swoim losem i nie ingerować w naturę? Na brak facetów naprawdę nie mogła narzekać, a przecież mało jest osób, które mają idealną budowę ciała... Operacja była bardzo bolesna i nieprzyjemna, ale - fakt faktem - ma teraz większe piersi.
Co o tym myślicie?