W ostatnim numerze ,,Claudii? przewodnim tematem miesiąca jest antykoncepcja, bo według miesięcznika w tej dziedzinie następuje obecnie prawdziwa rewolucja. Pomijając już wszelkie nowe rozwiązania prawdziwy renesans przeżywa antykoncepcja naturalna, choć wspierana nowoczesnymi pomocami, jak na przykład aparaty, inteligentne komputerki cyklu czy programy na telefon komórkowy, które obliczają nam dni płodne.
Czytamy w piśmie: ,,Naturalne metody przeżywają na świecie prawdziwy ,,comeback?, a moda na nie dociera już do Polski. Dlaczego? Rezygnujemy ze środków hormonalnych i spirali, bo boimy się, że nie będziemy mogły urodzić dziecka.?
Idąc dalej za rozważaniami autorów tematu: ,,Ostatnio lęk przed niechcianą ciążą zastępuje obawa, że nie uda nam się w nią zajść. Najpierw stawiamy na karierę, samorealizację, a dopiero po trzydziestce zaczynamy myśleć o małżeństwie i dziecku. Dzięki dostępnym dziś środkom antykoncepcyjnym łatwo odłożyć macierzyństwo na później. Życie na własny rachunek stało się znakiem naszych czasów. Obecnie bardziej ceni się kobiety pracujące zawodowo niż prowadzące dom. (...) Obawiamy się ciąży, gdyż często przeszkadza nam w karierze, krzyżuje plany czy sprawia, że wypadamy z obiegu. Mniej więcej do trzydziestki żyjemy w przekonaniu, że jeszcze mamy czas i zdążymy. Około tej magicznej liczby zaczynamy próbować- jeśli bezskutecznie pojawia się strach, który wraz z każdą kolejną ,,niechcianą? miesiączką staje się coraz większy. Kobiety rzeczywiście zaczynają się obawiać, że mogą mieć trudności z zajściem w ciążę. To nowe zjawisko, nie tylko w Polsce.?
Mnie co prawda problem nie dotyczy, bo od kilku ładnych lat jestem już mężatką, mam też syna, jednak wśród koleżanek, które postawiły na karierę, samodzielność i stabilizację finansową, odkładając gdzieś na bok życie osobiste, obserwuję opisane wyżej zjawisko. Dziś zaczyna do nich docierać świadomość, że coś je ominęło i wciąż nie ułożyły sobie życia, czas mija, a na macierzyństwo też jakby zaczynała być już pora. I tylko budzi to wszystko lęk czy aby na pewno nie jest już za późno, czy aby się jeszcze uda.
A jak to jest u Was? Co postawiłyście na pierwszym miejscu? A jeśli karierę to czy teraz budzą się obawy, że możecie mieć problem z zajściem w ciążę? Czy opisywane lęki Polek i innych mieszkanek Europy Wam również są bliskie? Czy rzeczywiście strach przed nieplanowaną ciążą ustąpił miejsca lękom przed ciążą ,,niemożliwą"? Zapraszam do dyskusji.