netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Ojciec nie chce planowanego dziecka...

12 odpowiedzi3 445 wyświetleńzałożony przez kameleon02, 19.09.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ojciec nie chce planowanego dziecka...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Ojciec nie chce planowanego dziecka...

Witam wszystkich, nie było mnie tu jakiś czas, zdążyłam wziąść rozwód, przeprowadzić się, zmienić pracę. W końcu myślałam, że życie się do mnie uśmiechnęło.
Nie wiem od czego ma zacząć... ponad pół roku temu poznałam kogoś, pokochałam go, myślałam, że z wzajemnością, on nie mieszka w kraju, dla mnie początkowo ta znajomość była mało realna, ale mówił, tłumaczył, uwierzyłam, że za rok wróci dla mnie i żeby być bliżej swojej kilkuletniej córeczki. Wspierałam go, pomagałam, uwierzyłam, było dobrze, owszem zdarzały się po drodze mniejsze lub większe problemy, ale kto ich nie ma. On chciał dziecko, na samym początku się mnie zapytał, ja chciałam od zawsze, czekałam na tego własciwego. Oczywiście nie zabezpieczaliśmy się, czekaliśmy, poznał mojego syna, ja jego córkę, chciałam, żeby u mnie czuł się jak w domu, widywaliśmy się co dwa tygodnie, codziennie telefony, wiadomości. Dwa miesiące temu zrobiłam test, negatywny, mówił, nie martw się napewno się uda. Sam mi mówił, że przy tym dziecku chce być na miejscu, chce przytulać się do brzuszka, być przy porodzie. Zraniła mnie bardzo kilka razy, ja go tłumaczyłam, on błagał, prosił, przepraszał. W lipcu coś jakby pękło, zaczął mówić, że jest nic nie wart, nic mi nie może zapewnić, do niczego się nie nadaje. Przyjechał na urlop, który spędziliśmy beznadziejnie, prosiłam go żebyśmy udali sie razem do psychologa, bo zauważyłam, że ma problem, wszystko zaczęło go przerażać, życie, sytuacje z jego przeszłośći na to wpłynęły, przestał ze mną rozmawiać, dzwonić, pisać. Ciągle tylko słyszałam, że nic się nie układa,  że jest beznadziejny, z niczym sobie nie radzi, chciałam mu pomóc bardzo, ale niestety...
Ostatni raz widziałam go miesiąc temu, wyszedł praktycznie bez słowa, powiedział tylko, że nie zasługuje na mnie, nic mi nie potrafi zapewnić itp.
Później były oczywiści wiadomości, że mnie kocha, że nie chce mnie stracić, ale co to za miłość?
Dwa tygodnie temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży, myślałam, ze się ucieszy, że to coś w nim zmieni...
On nawet się nie zapytał, jak się czuję, nic zero, zapytała się tylko co zrobimy...
Nie chce tego dziecka, napisał mi, że mam usunąć, jego słowa chciałem, ale się rozmyśliłem...
Ja jestem w totalnej rozsypce, nie mam tu nikogo, żadnej rodziny, czekam na cokolwiek z jego strony, napisałam mu, ze byłam na usg nic, zero jakby umarł... nie wiem co ma robić, myślałam, że jak się o tym dowiem będę skakać pod sufit, razem będziemy...
Tak się zastanawiam co mnie jeszcze w życiu spotka...

2

Odp: Ojciec nie chce planowanego dziecka...

A czy Ty chcesz tego dziecka ?
Dlaczego rozpadl sie jego poprzedni zwiazek ?
Czy przedtem miewal stany depresyjne ?

3

Odp: Ojciec nie chce planowanego dziecka...

Następnym razem miej świadomość, by nie podejmować życiowych decyzji (dziecko) z kimś, kogo znasz pół roku. Nie chcę Cię oczywiście zdołować ani dobić, ale wiedz, że to skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, ponieważ nie ma opcji, byś w tak krótkim czasie poznała dobrze drugiego człowieka.

4

Odp: Ojciec nie chce planowanego dziecka...

Lwica ma tutaj rację. To jest decyzja na cale życie, a chlopa znalas pól roku. U mnie sytuacja wygląda podobnie, ale tu byla wpadka i pogorszenie się stanu zdrowia.
Moim zdaniem nie masz co płakać nad rozlanym mlekiem. W ciąży juz jesteś, a dziecka chcialas. On - wydaje mi się, ze albo pogubil sie w tym co robi, albo nie jest zdecydowany czego chce. Wychowaj dzieciaczka.
Kazda kobieta niezamezna podświadomie musi liczyć sie z tym, ze mezczyzna moze ja zostawić w takiej chwili, ale dzieciaczka będziesz miała do konca zycia. Oczywiście piszę Ci to dlatego, ze ewidentnie chcialas dzidziusia smile Dlatego nie lam sie. Ale pamiętaj tez, aby nie dawać sobie dmuchać w kaszę. Nie pozwól pomiatać swoimi uczuciami, powiedz mu o alimentach i tyle. Odetnij sie o niego - albo czekaj. Gdybyś nie chciała dziecia mogłabyś zastanawiać sie co dalej, ale głowa do góry (;

5

Odp: Ojciec nie chce planowanego dziecka...

Po pierwsze, Lwica ma rację. Pół roku to nie jest wystarczający czas by poznać człowieka i dojść do wniosku, że nadaje się na ojca. Serio, wielu ludzi nawet nie rozważałoby wprowadzania się do kogoś, a co dopiero jakieś życie wywracające decyzje. Po drugie, sama musisz zadecydować czy chcesz dziecko czy nie. Nie dawaj się naciskom z jego strony. Przecież z Twojego opisu wynika, że czort wie czy on przy Tobie zostanie, czy mu się też odwidzi. Po trzecie, ja bym się na Twoim miejscu BARDZO dobrze zastanowiła, czy chcesz być w związku z kimś emocjonalnie niezrównoważonym.

6

Odp: Ojciec nie chce planowanego dziecka...

Witam, dziękuję za odpowiedzi. Wiem, że to może tak wygląda, ze za szybko itd, ale czasami jesteśmy z kimś całe życie i drugiego człowieka nie znamy. Długo odwlekałam decyzję o rozwodzie, potem następne a w tym wypadku byłam prawie pewna, no właśnie prawie, mam swoje lata i nie jest mi łatwo zaufać, po pewnych sprawach, które miały miejsce w moim życiu, a tu to "poszło" tak naturalnie. Owszem w jego życiu przez ten czas, gdy byliśmy razem wydarzyło sie kilka niemiłych sytuacji związanych z jego ex. Drugą sprawą, która mnie zawsze nurtowała, to to, że on nigdy nie był w normalnym związku, z byłą partnerką i dzieckiem praktycznie nigdy nie mieszkał, był za granicą, jak się jego dziecko urodziło też nie wrócił do kraju. To za moją namową uregulował widzenia z małą i alimenty, to za moją namową zaczął ją zabierać na noc, czy na weekend. Wiedziałam, że to trzeba jakoś pogodzić wszystko. Prawdopodobnie dobiło go to, ze wszystko na co pracował tam tyle lat stracił, do końca nie wiem, już nie wnikałam, jak się to stało. Wydaje mi się, że wtedy się poddał, mówił, że jest nic nie wart, że nie zasługuje na mnie, że nic nie ma, nic nie umie, nic nie potrafi itp. Ja mu cały czas powtarzałam, że to nieistotne, jest pracowity, damy radę, dla mnie było najważniejsze, to żeby poszedł do psychologa. Po jakimś czasie przestałam go tłumaczyć, w końcu to nie były problemy, był zdrowy, miał zdrowe dziecko, to on powinien być dla mnie podporą, widziałam, że zachowuje się inaczej, nie dzwonił, nie pisał, jakby depresja. Miał milion pomysłów na minutę odnośnie swojego powrotu do kraju. To co kiedyś dla mnie było nie realne, a on mówił, że się wszystko uda to teraz zamieniły się role. On nic nie widział, nic nie chciał, nic mu nie było potrzebne. Zdania się nie zmienia w takiej kwestii, myślałam, że jak sie dowie, to będzie dla niego motywacja, powód do zmiany, przecież widziałam, jak kocha swoją córkę, może to tez były pozory, bo gdyby kochał, to nie widywałby jej co kilka tygodni, nie mam pojęcia...Wiem tyle, że wszystko go przerosło, to co dla normalnych ludzi jest codziennością dla niego jest kosmosem. On chyba nie zna prawdziwych uczuć, dla niego było dziwne, ze się troszczę o niego czy martwię, miał bardzo niskie poczucie własnej wartości. Teraz po tym co zrobił jest mi już obojętny, ale mam ochotę się zemścić, żeby może otworzył oczy, że ludzi się nie krzywdzi, on myśli , że stało się jak się stało i tyle. W ten weekend miał być w kraju, tydzień temu mi napisał, że będzie w niedzielę i musimy omówić sprawy. W między czasie wysłałam mu trzy wiadomości, że byłam na usg, drugą dość rozbudowaną, na spokojnie mu napisałam, że szanse są zawsze, że wszystko rozumiem, że umówię nas razem do psychologa, kiedyś chciał iść, napisał mi, że chce iść bo już nie chce, żeby ludzie których kocha przez niego cierpieli i trzecia wiadomość napisałam mu kiedy będę w weekend w domu. Nie odpisał wcale. Nie odezwał się , nie przyjechał, tak jakby zamiótł problem pod dywan. Owszem ja chciałam dziecka, ale z kimś, kto jest tego wart, żeby żyło w pełnej rodzinie,  która się kocha,,,

7

Odp: Ojciec nie chce planowanego dziecka...

Na początku myślałam, że nie potrafi się ogarnąć i jeszcze ciąża, nie wie, jak to wszystko pogodzić. Wiem, jak przezywał każde rozstanie z córką. Myślałam, że może boi się tego, żeby sytuacja się nie powtórzyła, ale nie mogę go wiecznie tłumaczyć, to jest dorosły facet, to on powinien zapewnić kobiecie poczucie bezpieczeństwa, stabilizację, to on powinien wspierać, a udaje jakby się, nic nie stało, własciwie to zachowuje sie jak obrażony, tak jakbym to ja mu zrobiła na złość. Ja wszystko rozumiem, że faceci w pewnych sytuacjach mogą się wystraszyć, ale wystarczyło powiedzieć spotykajmy się, nie planujmy dziecka, jak można sie tak zachować, tego nie zrozumiem nigdy...

8

Odp: Ojciec nie chce planowanego dziecka...

O przepraszam, że żyję, pytałam w dziale prawnym jaka pomoc należy mi sie od ojca dziecka w związku z zaistniałą sytuacją... dowiedziałam, się tylko tyle, że mogę iść na L4 wow dzięki, za dobre rady, tylko każdy wie, że na 100% L4 nie dostaję ani premii ani dodatku za nocki, zresztą w Pl kazdy pracodawca ma swoj kodeks pracy. Najlepiej niech wszyscy radzą urodź, ciekawe kto będzie chętny dołożyć się na mleko, pampersy,żłobek, wózek, lekarstwa, ubranka itd, później szkoła itd. Kto zostanie mi z dzieckiem, kiedy pójdę do pracy, wiadome jest to, że niestety nie żyjemy w czasach komuny, gdzie była łatwo dostępna praca w godz 7-15, żłobki i przedszkola na wyciągnięcie ręki, ja nie mam ani rodziców, ani rodzeństwa, więc nie piszcie, ze wszystko się ułoży albo, ze sama jestem sobie winna znajdując sie w takiej sytuacji, po prostu tak jak każdy chciałam być kochaną i kogoś kochać, może jestem zbyt dobra, zbyt ufna, może trzeba tak jak większość kobiet patrzeć portfelem a nie sercem. Do kogo mam sie zwrócić do księdza haha, psychologa haha...
dziękuję, chciałam tylko rady, a przez to, że tu napisałam czuję się jeszcze gorzej

9

Odp: Ojciec nie chce planowanego dziecka...

Możesz starać się o alimenty już teraz.

Koleżanki facet się na nią wypiął, jak zaszła w ciążę.
Poszła do sądu, były testy na ojcostwo i sąd zasądził alimenty - 500zł.

10

Odp: Ojciec nie chce planowanego dziecka...

Dzięki Cynicznahipo...
wiem, trochę już doczytałam na ten temat, ale żeby były alimenty trzeba ustalić ojcostwo, a to dopiero po urodzeniu. Chciałam się udać do prawnika, ale znowu najpierw mam wydać, a oszczędności żadnych nie mam, głupia byłam, jak mi zostawiał pieniądze, to nie chciałam, co mi chciał kupić, to też nie bo nie jestem do tego przyzwyczajona, zawsze sama dbałam o siebie, od nikogo nie potrzebuję łaski, ale ... no właśnie, dla niego kilkaset złotych to nic, bo pracuje w NL i jeszcze dodatkowo u znajomego dorabia, a dla mnie dużo...
W związku z tym, że mieliśmy ustalić co trzeba, ale nawet się nie pojawił ani odezwał wyślę mu po prostu e-mail i tyle, chociaz wydaje mi się, że nic to nie zadziała, z drugiej strony mam na niego kila " haków", jego matka jest dość znaną osobą w ich miejscowości, a on złożył do sądu wniosek o zmniejszenie alimentów na swoją córkę, ja mam dowody na to, że jest to bezpodstawne, na co wydaje pieniądze i ile zarabia faktycznie, może tu go zaboli, żeby tylko jego ex chciała ze mną porozmawiać

11

Odp: Ojciec nie chce planowanego dziecka...
kameleon02 napisał/a:

Dzięki Cynicznahipo...
wiem, trochę już doczytałam na ten temat, ale żeby były alimenty trzeba ustalić ojcostwo, a to dopiero po urodzeniu. Chciałam się udać do prawnika, ale znowu najpierw mam wydać, a oszczędności żadnych nie mam, głupia byłam, jak mi zostawiał pieniądze, to nie chciałam, co mi chciał kupić, to też nie bo nie jestem do tego przyzwyczajona, zawsze sama dbałam o siebie, od nikogo nie potrzebuję łaski, ale ... no właśnie, dla niego kilkaset złotych to nic, bo pracuje w NL i jeszcze dodatkowo u znajomego dorabia, a dla mnie dużo...
W związku z tym, że mieliśmy ustalić co trzeba, ale nawet się nie pojawił ani odezwał wyślę mu po prostu e-mail i tyle, chociaz wydaje mi się, że nic to nie zadziała, z drugiej strony mam na niego kila " haków", jego matka jest dość znaną osobą w ich miejscowości, a on złożył do sądu wniosek o zmniejszenie alimentów na swoją córkę, ja mam dowody na to, że jest to bezpodstawne, na co wydaje pieniądze i ile zarabia faktycznie, może tu go zaboli, żeby tylko jego ex chciała ze mną porozmawiać

Oczywiście, że ustalenie ojcostwa dopiero po porodzie, aczkolwiek wszelkie kwestia formalne, papierkowe i prawnika możesz załatwiać już teraz.
Jeżeli nie stać Cię na adwokata, skorzystaj z darmowej porady prawnika w MOPS-ie.

Jeżeli on naściemnia, że go nie stać na płacenie alimentów, to dostaniesz kasę z funduszu - jeśli nie przekraczasz pewnego progu dochodowego.
Walcz o swoje jak najbardziej. Sama w ciążę nie zaszłaś, tylko z jego pomocą. Niech teraz nie ucieka od odpowiedzialności.
Nie chce być ojcem - trudno, nie musi. Przynajmniej wiesz, na czym stoisz, że jest dupkiem i fatalny byłby z niego partner i tatuś.
Ma płacić - to jego obowiązek.

12

Odp: Ojciec nie chce planowanego dziecka...
kameleon02 napisał/a:

Dzięki Cynicznahipo...
wiem, trochę już doczytałam na ten temat, ale żeby były alimenty trzeba ustalić ojcostwo, a to dopiero po urodzeniu. Chciałam się udać do prawnika, ale znowu najpierw mam wydać, a oszczędności żadnych nie mam, głupia byłam, jak mi zostawiał pieniądze, to nie chciałam, co mi chciał kupić, to też nie bo nie jestem do tego przyzwyczajona, zawsze sama dbałam o siebie, od nikogo nie potrzebuję łaski, ale ... no właśnie, dla niego kilkaset złotych to nic, bo pracuje w NL i jeszcze dodatkowo u znajomego dorabia, a dla mnie dużo...
W związku z tym, że mieliśmy ustalić co trzeba, ale nawet się nie pojawił ani odezwał wyślę mu po prostu e-mail i tyle, chociaz wydaje mi się, że nic to nie zadziała, z drugiej strony mam na niego kila " haków", jego matka jest dość znaną osobą w ich miejscowości, a on złożył do sądu wniosek o zmniejszenie alimentów na swoją córkę, ja mam dowody na to, że jest to bezpodstawne, na co wydaje pieniądze i ile zarabia faktycznie, może tu go zaboli, żeby tylko jego ex chciała ze mną porozmawiać

Cześć smile

Możesz starać się o alimenty przed urodzeniem i to jest dobra wiadomość. Musisz tylko być pewna, że to On jest ojcem dziecka (nie chcę Ciebie urazić, poprostu gdyby okazało się, że nie jest on ojcem dziecka to miałabyś duży problem po ustaleniu tego faktu) i musisz wiedzieć jaki jest jest Jego adres do doręczeń za granicą, bo rozumiem, że nie mieszka w Polsce.

Poczytaj art. 141 i art. 142 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.
Musisz faceta pozwać o alimenty i walczyć o zabezpieczenie finansowe dla siebie i nienarodzonego dziecka.

13

Odp: Ojciec nie chce planowanego dziecka...
kameleon02 napisał/a:

Najlepiej niech wszyscy radzą urodź,

Masz lepszy pomysł?

kameleon02 napisał/a:

ciekawe kto będzie chętny dołożyć się na mleko, pampersy,żłobek, wózek, lekarstwa, ubranka itd, później szkoła itd.

Do zrobienia dziecka chętnych nie szukałaś...

Sorry za ostry ton, ale Twój post ma strasznie roszczeniowy wydźwięk. My nie jesteśmy tutaj od poprawiania Ci samopoczucia (zawsze zdarzają sie wypowiedzi budujące, ale należy tez liczyc się z tymi zimno-oceniającymi). To Ty podjęłaś decyzję o dziecku pod wpływem jakiś niejasnych przesłanek, z facetem, którego nie znasz. I teraz TY musisz poniesć wszelkie konsekwencje tej decyzji. To TY masz zapewnić dziecku ubranka, pampersy i mleko, "dokładać się" powinien jedynie ten, który w podejmowaniu tej nieroztropnej decyzji uczestniczył. Ale, jak widać, tutaj też TY musisz go do tego nakłonić - jeśli trzeba również za pomocą dostępnych środków prawnych.
Każda kolejna decyzja będzie również Twoja i również tylko Ty będziesz pomosić jej konsekwencje. Finansowe, prawne, emocjonalne, zdrowotne. Czy zdecydujesz się na aborcję (w świetle polskiego prawa nielegalną), czy na oddanie dziecka do adopcji, czy na wychowanie go - wszystko niesie za sobą jakieś skutki. Poważne i dalekosiężne. Więc, zamiast się bulwersować na "niewłaściwe" odpowiedzi - skup się na tym co TY możesz teraz zrobić. W stosunku do faceta możesz zrobić niewiele - co najwyżej pozwać go o alimenty. Do pełnienia roli ojca go nie zmusisz.
Pomyśl nad zabezpieczeniem finansowym. Poszukaj w swoim otoczeniu osób, na które możesz liczyć. Tyle możesz teraz zrobić. I, choćby nie wiem jak Ci sie to sformułowanie nie podobało - zazwczyczaj jakoś się wszystko układa. Na pewno będzie trudniej, ale się da.


kameleon02 napisał/a:

Kto zostanie mi z dzieckiem, kiedy pójdę do pracy, wiadome jest to, że niestety nie żyjemy w czasach komuny, gdzie była łatwo dostępna praca w godz 7-15, żłobki i przedszkola na wyciągnięcie ręki, j

Jako samotna matka masz żłobki i przedszkola na wyciągnięcie ręki.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ojciec nie chce planowanego dziecka...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026