netkobietyWszystkie działy
Ciąża i poród

Wstręt do dzieci i macierzyństwa

32 odpowiedzi19 082 wyświetleniazałożony przez Buszująca w zbożu, 20.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Wypowiedzi na forum to doświadczenia i opinie użytkowniczek, a nie porada medyczna. W sprawach zdrowia skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.


Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Po pierwsze bardzo proszę o nie rzucanie we mnie mięsem, bo nie jestem winna temu, co czuję i chcę poznać opinie przede wszystkim kobiet, które mają podobnie lub miały i po porodzie im się to zmieniło... lub nie.

Otóż mam 23 lata, dzieciństwo miałam dobre, jestem jedynaczką, zawsze miałam dużo troski, opieki, miłości. Od prawie roku jestem z moim obecnym partnerem i planujemy wspólną przyszłość. On na szczęście ma dwójkę dzieci z poprzedniego małżeństwa, które zostały z matką, więc powiedział, że jeśli nie będę chciała dzieci, nie będzie miał żalu, ale kiedy będziemy kiedyś gotowi, to on by chciał. Jeśli miałabym się decydować na dziecko to nie wcześniej jak koło 30-stki, więc na razie nie ma obaw, ale zastanawiam się, czy moje obawy są normalne.

Odkąd pamiętam, nie lubiłam przebywać w bliskiej obecności dzieci. Irytowały mnie, bolała mnie głowa od ich płaczu, a ich śmiech mnie denerwował. Jeszcze bardziej wkurzały mnie rozczulone mamuśki, które rozprawiały o kupkach, zupkach, pampersach, kolkach itp. Myśl o posiadaniu dziecka przeraża mnie. Jestem zmęczona jak po dobie bez zmrużenia oka, gdy przez godzinę mam się zająć młodszym kuzynem. Wiem, że mój partner jest dojrzały, ma już doświadczenie i na pewno miałabym w nim oparcie (o ile nie przejąłby 90% opieki), bo swoimi dziećmi zajmuje się wzorowo, kiedy się z nimi widzi. Mnie do tego nie zmusza, czasem sama proponuję, że z nimi gdzieś wyjdę. Jego dzieci wyjątkowo lubię, ale też tylko na krótką metę. Kiedy mam dość po prostu mówię im, żeby dały mi spokój.

Mam problemy ze snem i jestem znerwicowana mimo młodego wieku. Gdy nie mogę zasnąć niekiedy do świtu, odsypiam w dzień, śpię z zatyczkami w uszach. Jak miałabym usłyszeć płacz dziecka? Nie wyobrażam sobie w ogóle do kogokolwiek wstawać, przecież ja bym chyba zdechła ze zmęczenia. Nie znoszę, jak mi się coś narzuca, boję się, że dziecko będzie chciało się bezustannie przytulać, że tylko ja będę mogła (albo i nie) je uspokoić, chociaż wcale nie będę miała na to ochoty. Potrzebuję dużo czasu dla siebie, lubię malować, interesuję się poezją, śpiewem, nie potrafiłabym chyba poświęcić siebie komuś, zrezygnować z tego, co kocham. I właśnie - czy miłość matki do dziecka jest czymś oczywistym? Bo wydaje mi się to wątpliwe. Nie wiem, czy umiałabym pokochać taką wrzeszczącą, ciągle coś ode mnie chcącą bestię. Sama czuję się czasem taka niedojrzała i potrzebująca opieki, a co dopiero zająć się dzieckiem... boję się, że prędzej trafię do paki za zaniedbanie niż wychowam kiedyś dziecko. Albo wyląduję w zakładzie psychiatrycznym i znienawidzę siebie.

Brzydzi mnie wizja karmienia piersią, w ogóle całego porodu, wypadające macice, luźne krocze, ohyda. Jestem zła na naturę, że tak ukarała kobietę. Miesiączki, porody, obwisłe cycki z mlekiem, rozstępy... obawiam się, że straciłabym całą swoją seksualność, że nie miałabym ochoty w ogóle na bliskość. Seks jest dla mnie ważną sferą związku i chciałabym zawsze mieć na niego ochotę i zawsze być w stanie. Perspektywa tego, że coś wielkiego miałoby ze mnie wyjść, przeraża mnie i mam wrażenie, że długo nie mogłabym o tym zapomnieć podczas zbliżeń a przede wszystkim, że w ogóle bym ich nie chciała i winiła za to dziecko.

Lubię być w centrum zainteresowania, potrzebuję wiele uwagi ze strony mojego ukochanego, jest mi z nim cudownie i nie wyobrażam sobie dzielenia tego z dzieckiem, a nie daj Boże DZIEĆMI w liczbie mnogiej. Spytacie "w czym problem?", bo przecież nie muszę mieć dzieci. Przyglądam się mojej relacji z mamą, jak bardzo jesteśmy zżyte, ile dla mnie robi, ile poświęca i przyznaję, że chciałabym kiedyś mieć taką córkę. Ale no właśnie... trzeba włożyć wysiłek i kawałek siebie, by coś takiego osiągnąć, a chyba nie jestem w stanie tyle z siebie dać. Nie wyobrażam też sobie rezygnować z wakacji albo rzeczy dla siebie z powodu chorowania dziecka, jego wyprawek do szkoły i masy innych wydatków z nim związanych. Ciężar na całe życie dopóki samo nie stanęłoby na nogach.

Słucham, jak ludzie rozprawiają o aborcji, jak kobiety się oburzają, jak płaczą po utraceniu dziecka... a ja? A ja sobie myślę, Boże, co to za problem, sama nie miałabym żadnych oporów z usunięciem, gdybym teraz zaszła. Moja przyjaciółka to zrobiła i nie ma żadnych konsekwencji ani fizycznych, ani psychicznych, za to wyjechała zagranicę, poznała superfaceta i w pół roku po tym zdarzeniu wspaniale się urządziła. Jak pomyślę, ile by straciła decydując się na to dziecko, to wręcz ją podziwiam, zamiast strofować.

Skąd takie coś może się brać, jeśli moje relacje z rodzicami (dziadkami i dalszymi osobami z rodziny) są bardzo dobre? Mam również kochającego partnera, mam wszystko, czego trzeba, tylko trochę problemów emocjonalnych. Myślicie, że coś takiego ma szansę się zmienić? Może to wynika z mojej niedojrzałości i tego, że sama nie czuję się w pełni dorosła? Chciałabym przeżyć kiedyś macierzyństwo, by po prostu nie żałować, by poczuć jak to jest. Ale nie kosztem swoich marzeń, związku, seksualności. Czuję wewnętrznie, że nie powinnam się decydować kiedykolwiek na dzieci, z drugiej strony za kilka lat, chciałabym, ale obawiam się, że to tylko moja ciekawość, a nie jakikolwiek instynkt. Cieszy mnie myśl o dużym brzuszku, o trosce partnera, ale no właśnie, tylko tyle. Póki to ja byłabym w centrum.

Proszę Was o jakieś porady, ale nie o niekonstruktywną krytykę, bo ja sama wiem, że to dziwne i przykre podejście, nie potrzebuję więc dodatkowego karcenia. Ja sama czuję się dzieckiem i nie wiem, jak to zmienić.

2

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Ja nie do konca rozumiem twoj problem.
Nie chcesz miec dzieci i już, czy nie chcesz mieć dzieci, ale chciałabyś chcieć?

Nie każdy MUSI mieć dzieci.

3

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

W tym, że nie chcesz mieć dzieci nie widzę niczego złego. Nie ma u nas, na szczęście, obowiązku posiadania dzieci.

Niepokojącymi są jednak te zdania:

Buszująca w zbożu napisał/a:

(...)Sama czuję się czasem taka niedojrzała i potrzebująca opieki, (...)

Lubię być w centrum zainteresowania, potrzebuję wiele uwagi ze strony mojego ukochanego, jest mi z nim cudownie (...)

sama nie czuję się w pełni dorosła? (...)

Ja sama czuję się dzieckiem i nie wiem, jak to zmienić.

Jak to zmienić? Prosto.
Zajrzeć do metryki i przywitać się z rzeczywistością. Nie jesteś dzieckiem. Masz 23 lata.

Znam kobiety, piszące nawet na naszym forum, gdy przed ciążą albo w jej trakcie głosiły hasła podobne do Twoich, gdy mówiły/pisały o tym, że 'bachor' zabierze im wszystko, co jest dla nich cenne, że zrujnuje ich życie (także seksualne), karierę, plany życiowe, figurę, it.p.. A potem słyszałam/czytałam wyznania typu "jak mogłam tak myśleć, przecież to cudowne mieć dziecko".

By oddać prawdę. Posiadanie dziecko nie jest tylko pasmem szczęścia i rozkoszy. To także zmęczenie, złość i inne niezbyt sympatyczne uczucia. Nie ma jednak obowiązku być matką-cierpiętnicą. Można ułożyć sobie tak życie, by być mamą i być szczęśliwą. Znam też kobiety, które nie zdecydowały się na posiadanie dziecka.

Moim zdaniem każda opcja jest dobra, ważne tylko, by decyzję podjąć świadomie.

4

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Hej

Przeczytalam twoj wpis i nie mam zamiaru obrzucac cie miesem smile)

Moim zadniem nie masz jeszcze co rostrzasac tego tematu a to dlatego ze jestes jeszcze bardzo mloda masz dopiero 23 lata.
Dzis swiat sie dosc pozmienial i kobiety decyduja sie na dzieci dos pozno i nie ma w tym nic zlego.

Ja mam 32 lata i za 3 tygodnie czeka mnie porod mojego 1 bejbika , takze wszytsko jeszcze przed toba i mysle ze jdnak twoje podejscie sie z czasem zmieni:)))

Co do instynktu macierzynskiego nie uwazam zeby cos takiego istnialo przynajmniej ja nie mialam starsznego parcia na dzidzie , ale dzieki mojemu partnerowi jak by to powiedziec zachcialo mi sie miec taka mala kruszynke.#

Z gory uprzedzam nie naleze do grona zwariowanych mamusiek nie gadam o kupkach zupkach i pampersach ale ciesze sie juz naprawde na tego malego czloweika ktory jest we mnie.


Wcale nie uwazam zeby cos bylo z toba nie tak bo tak samo jak ty reagowalam na obce dzieci i generlanie nielubie dzieci tylko ze jak juz sie jest w ciazy te 9 miesiecy to co nosisz w sobie uwazasz za siebie samego i kochasz tak jak siebie i nikogo innego.

Takze uzbroilaby sie na twoim miejscu jescze w cierpliwosc i poczekala a noz bedzie jak u mnie i sama zdecydujesz tak to wlasnie terza to jest ten Moment.


Zycze powodzenia i pozdrawiam

5

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Chciałabym je mieć i mieć normalne podejście przyszłej matki. Sama czuję się jakaś niedojrzała, wymagająca opieki, pogłaskania po główce, nie czuję po prostu, abym była w stanie się swoim dzieckiem należycie zająć. Mam zmienne nastroje, wpadam nieraz w stany depresyjne, po prostu boję się. I to obrzydzenie do naturalnych objawów ciąży, porodu... gdybym jeszcze to akceptowała to ok. Ale ja naprawdę chciałabym czuć inaczej. Wiem, że mam na to jeszcze sporo czasu. Mimo wszystko jednak wydaje mi się, że powinnam być dojrzalsza na swój wiek. Gdyby było mi z tym dobrze, to nie byłoby tematu. Ale tak jak napisałaś, chciałabym chcieć.


Nie spodziewałam się takiego zrozumienia smile Bałam się nawet napisać tego posta, netkobiety to jednak fajne, porządne forum. Pewnie jak ogarnę siebie i popracuję nad tym usamodzielnianiem się, na wszystko przyjdzie pora. Oby smile A jak nie, to nie będę mieć dzieci, nikt mi nie każe. Tylko oby ta dojrzałość pełna przyszła! wink

6

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Chciałabyś być dojrzalszą? To bądź. smile Któż broni Ci tego? Albo inaczej... jakie korzyści masz (bo masz) z tego braku dojrzałości?

Muszę Cię zmartwić. Dojrzałość, wbrew Tobie, sama nie przypełznie. tongue

7

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

nie każdy musi chcieć i mieć dzieci, wiec jeśli nie masz takiej potrzeby to ok, zresztą z takim podejściem byłoby ci na pewno trudno być matka, aczkolwiek zycie lubi zaskakiwac

8

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Mam bardzo dziecinne zachowania, wymuszam pewne decyzje na bliskich, towarzyszą temu napady agresji, zupełnie jakbym nie była sobą. O tym założyłam osobny wątek. Mówią mi to moi bliscy i także cierpią na moim zachowaniu. Nauczyłam się, że wszystko mam podtykane pod nos i ciężko mi teraz samej cokolwiek załatwić. Wiem, wygląda to jakbym zrzucała winę na rodziców, ale tak poniekąd jest, tylko ja nie wiem, co z tym zrobić. Może ten problem z wizją macierzyństwa to tak naprawdę sztuczny problem, bo wynika właśnie z innych problemów wychowania i jakichś buzujących we mnie emocji, ale brałam kiedyś udział w terapii i zamierzam ją ponowić, w środę mam pierwsze spotkanie. Po prostu czuję się bardzo niesamodzielna i źle mi z tym, bo kiedy jestem zdana na siebie, owszem, umiem sobie poradzić, ale czuję się pokrzywdzona przez los i jakby spadły na mnie wszystkie nieszczęścia tego świata. To nienormalne przecież smile

9

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Jesteś sobą cały czas. smile Wówczas, gdy wymuszasz - też. Wiem, to tak łatwo powiedzieć sobie/usprawiedliwić swe zachowanie, twierdząc, że "nie byłam sobą". A kim? Herodem?

Wielu osobom dały do myślenia zdania z mej sygnatury. Którym Ty się kierujesz i dlaczego tym? Odpowiedz sobie, nie na forum. smile

10

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Dokładnie, znam to powiedzenie smile Tylko pewne przez lata utrwalane nawyki naprawdę trudno pożegnać. Ale chcę tego, bo nawet, jeśli jestem 'sobą', to taką sobą być nie chcę, bo jest mi z tym źle i przynosi mi to szkody.

11

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Trudno, łatwo. sad Ważne jest to, czy zdecydowana jesteś na zmiany. Jeśli tak, to idź na terapię i pracuj nad sobą. Jeśli nie, to przestań oszukiwać siebie.

12

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Buszujaca w zbozu nie czytalam odpowiedzi innych dziewczyn i napisze co sadze o Twoich przemysleniach. Podejrzewam, ze Twoje rozterki biora die m.in. z tego, ze otoczrnie pokazuje Ci, iz dzieci to najwiekszy skarb a Ty bys go najchetniej gleboko zakopala. Moim zdaniem nie jestes po prostu na to gotowa. Jestes jrszczr mloda i bardzo mozliwe, ze z czasem zapragniesz byc matka. Ja, bedac w Twoim wieku rowniez nie myslalam o posiadaniu dziecka a wszelkie elementy fizjologi z nia zwiazane po prostu mnie przerazaly. Ale przyszedl czas, przewartosciowalam swoje priorytety, zastanowilam sie co jest dla mnie wazne i czego oczekuje od zycia. Czlowiek z czasem dorasta i zaczyna inaczej patrzec na swiat. Uwazam, ze nie powinnas sie teraz nad tym zadtanawiac bo przyjdzie odpowiedni czas i doskonale bedziesz wiedziala czego chcesz.

13

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Jestem, nie jestem, muszę być zdecydowana. Mam za dużo do stracenia. Poza tym już kiedyś coś takiego przebyłam i doprawdy pomogło. Niestety nie na stałe, bo zbyt wcześnie zrezygnowałam. Człowiek uczy się przez całe życie. A ja przez całe życie nie mam zamiaru męczyć się z takim, a nie innym wydaniem samej siebie. W końcu musi mi się udać, cholera, chcę tego;)

14

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Czyżbyś była zdeterminowana? big_smile

Jeśli będziesz chciała, dasz radę. smile

15

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa
Wielokropek napisał/a:

Czyżbyś była zdeterminowana? big_smile

Jeśli będziesz chciała, dasz radę. smile

Otóż to big_smile

16

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Zrobisz jak uwazasz ale nic na sile ani dlatego, ze ktos tego oczekuje od Ciebie. Uwazam, ze masz czas na decyzje ale Ty wiesz najlepiej co zrobic aby bylo najlepiej dla Ciebie. Zycze powodzenia smile.

17

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Czesc
Moja siostra pare lat temu była tak samo nastawiona do dzieci. To znaczy ich nie cierpiała, ale wzieła ślub i po paru latach zapragneła mieć dziecko. Więc masz jeszcze czas a chęć posiadania dzieci jeszcze przyjdzie:) a jak nie to przecież nic na siłe, nie chcesz nie musisz ich mieć. Trochę chyba za dużo sie naczytałaś o problemach po porodzie, wypadająca macica? luźna pochwa? mój mąż nie narzeka  choć jestem po porodzie ponad 7 miesięcy. Fakt pare kilo mi zostało, rozstępy też są ale warto było, teraz mam najwspanialszą córkę:) Jak sie posiada dzieci to zapomina sie o sobie, bardzo skutecznie leczą egoizm.

18

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa
Kaska_03 napisał/a:

(...)Jak sie posiada dzieci to zapomina sie o sobie (...)

Jak się zapomina o sobie mając dzieci, to z czasem dzieci mają uwieszoną na nich matkę-cierpiętnicę.

Buszująca w zbożu, trzymam kciuki za Ciebie i Twą determinację w walce o siebie.

19

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

No właśnie, zapomina się o sobie, ja tego nie chcę. Chciałabym pogodzić każdą sferę życia, a jak wyleczyć się z egoizmu to tak naturalnie, prawdziwie, a nie z przymusu. Ciągle rozkminiam ten temat, nie wiem po co. Wczoraj się pochorowałam, leżę w łóżku z grypą i znów myślę - a co gdybym miała kiedyś dziecko? Tak jak w tej nowej reklamie leku na przeziębienie - mamy nie biorą wolnego, tylko biorą Vicks xD Ciągle słyszę "zobaczysz, jak będziesz miała swoje dzieci", co wprawia mnie w jeszcze większą złość. Albo matka, która strasznie liczy na to, że na starość będzie mogła zabawić się w superbabcię.

Na pytanie, czemu jestem jedynaczką (oczywiście pasował mi zawsze ten stan rzeczy) odpowiada: bo dałaś nam z ojcem popalić za troje. Oglądaliśmy ostatnio rodzinnie stare kasety VHS i rzeczywiście trzeba było mieć oczy naokoło głowy, żeby mnie upilnować. Serio mam nadzieję, że to tylko kwestia dojrzałości, bo chciałabym kiedyś taką córkę, jaką jestem dla mojej mamy. Gadamy jak przyjaciółki, czasem nawet chodzimy razem na imprezy. Dogaduje się z moimi znajomymi, facetem, który mówi, że takiej 'teściowej' nawet nie mógłby sobie wymarzyć. Tylko widzicie, nawet w tym pragnieniu odzywa się egoizm. Zwykle matki pragną dziecka, by dać im wszystko, co najlepsze, przedłużyć pokolenie i wychować na dobrych ludzi, poświęcając się  całe życie. A ja myślę tylko o tym, co dziecko dałoby mnie. Wybiegam w etap jego dorosłości, tak żebym mogła z nim rozmawiać, spędzać czas i zastąpić sobie matkę, której odejścia bardzo się boję, mimo że jest jeszcze przed 50-tką i jest zdrowa jak ryba.

Zapomniałam dodać, boję się także, że dziecko popsuje moje relacje z partnerem, że przestaniemy mieć dla siebie czas i cierpliwość, że skończy się ta cała romantyczna otoczka a on zacznie na mnie patrzeć tylko przez pryzmat wyciągniętego do ziemi cycka i wiecznie niewyspanej kury domowej. Wiem, że to zależy od charakteru mojego mężczyzny i trzeźwo patrząc, on naprawdę nie jest imbecylem, by się tak zachować, ale ja nie mogę się pozbyć takich obaw. Może rzeczywiście powinnam wyrzucić z głowy ten temat, pozbierać siebie i swoje emocje do kupy, bo trochę z nimi ostatnio chaos, a o dziecku zacząć myśleć dopiero za kilka lat, przede wszystkim po studiach. Dzięki Wam jeszcze raz za fachowe podejście do tematu i niewyskakiwanie na mnie z obelgami, jak to nie raz ludzie potrafią ;]

Na koniec spytam jeszcze, jak udaje się Wam (tym, które zostały szczęśliwymi mamami, utrzymać temperaturę w sypialni, czy dziecko nie zmieniło Waszego podejścia do siebie na gorsze i czy długo musiałyście dochodzić do siebie po porodzie smile) - oglądałam kiedyś taki film amerykański (nie pamiętam tytułu), gdzie matka tak zbzikowała przez wiecznie płaczące dziecko, zapadła w tak głęboką depresję poporodową, że ześwirowała i zaczęła słyszeć głosy big_smile

20

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Powiem Ci tak jestem 28 letnia rozpieszczona jedynaczka ktora cale zycie myslala o swojej wlasnej wygodzie i nie liczyla sie z niczym smile

Ot miałam kaprys i musialam go zrealizowac myslac o dziecku widziałam je w swoim zyciu jako przeszkode do realizacji owych kaprysów
Jezdzilam do kolezanek dzieciatych i myslalam: o jej ale lipa nie moze isc na zakupy wyjechac na spontanie z nami na grilla nie moze isc na impreze o jej biedna tongue

Powiem Ci to mija...
23 lata to baaaardzo malutko
Przyjdzie taki dzien kiedy spojrzysz na jakiegos bobaska i pomyslisz o jej tez chce takiego
To bedzie kolejny kaprys ale bedzie on oznaka do gotowosci podzielenia sie soba z kims jeszcze...

Teraz jestem mama od 5 miesiecy
Samotna mama zeby nie było za łatwo wink
Kocham mojego bobaska nad zycie
Pewne kaprysy dalej spełniam a o pewnych poprostu sie nie myśli
Nie przestajesz myśleć o sobie zaczynasz poprostu myślec o sobie inaczej wink

21

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Nie chcesz mieć dzieci - nie musisz. To Twój wybór. Szczególnie, że partner to akceptuje. Może będzie tak, że zmienią Ci się priorytety.

Ja sama straszliwie nie lubiłam dzieci, zresztą do tej pory nie jestem ich wielką miłośniczką. Odkąd jestem z moim M. trochę mi się pozmieniało. Ale wciąż nie jestem na dziecko gotowa. Jesteś tylko rok starsza ode mnie i podejrzewam, że u Ciebie występuje coś podobnego.

Poza tym - po ciąży nie musisz być po porodzie grubą, nieatrakcyjną i znerwicowaną babą. Moje trzy koleżanki, które są już jakiś czas po porodzie, wyglądają ekstra. W ogóle nie widać po nich, że są matkami.

Wybór należy do Ciebie, jednak przyglądnęłabym się, na Twoim miejscu, swojemu wnętrzu. Masz 23 lata, a zachowujesz się trochę dziecinnie. Chcesz uwagi, bycia w centrum uwagi. To mnie martwi.

22

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Buszująca w zbożu masz jeszcze czas. U jednych kobiet instynkt macierzyński  budzi się wcześniej, a u innych później. Nie powinnaś czuć z tego powodu wyrzutów sumienia. Daj sobie czas. Ale fajnie, że chcesz nad sobą pracować smile

Co do sypialni to powiem Ci tak: po porodzie seks nabrał zupełnie innego wymiaru. Lepszego wymiaru. Zawsze było dobrze między nami w tej sferze życia, a teraz jest jeszcze lepiej. Nie wiem od czego to zależy. Na pewno wiele robi tu mąż dowartościowując mnie, prawiąc komplementy. Widzę w jego oczach pożądanie, co automatycznie sprawia, że czuję się atrakcyjna.

I uwierz mi: dziecko nie sprawia, że siedzisz z nim 24 na dobę w brudnych włosach, a wychodzisz tylko do sklepu po bułki. Tutaj oczywiście ogromne znaczenie ma wsparcie partnera. Moim zdaniem tata powinien tak samo być zaangażowany w wychowanie dziecka jak i mama.
Jestem prawie 9 miesięcy po porodzie. Mam czas na wyjście z koleżankami do klubu, do kosmetyczki,  na długie zakupy. Syn w tym czasie zostaje z mężem. I odwrotnie - mąż też od czasu do czasu potrzebuje wyjścia z kolegami na piwo czy paitballa.

Wiem, że najbardziej popularnym obrazem w naszej rzeczywistości jest wizerunek umęczonej matki-polki, która pije zawsze zimną kawę, zęby myje ok 14, a śniadanie je na obiad. Nie mówię, ze tak nigdy się nie dzieje, ale przy wsparciu partnera rodzicielstwo nie musi wyglądać tylko w ciemnych barwach i być pasmem poświęceń. Naprawdę wszystko da się pogodzić. Wystarczy odrobina dobrej woli. smile

23

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa
Buszująca w zbożu napisał/a:

Brzydzi mnie wizja karmienia piersią, w ogóle całego porodu, wypadające macice, luźne krocze, ohyda. Jestem zła na naturę, że tak ukarała kobietę. Miesiączki, porody, obwisłe cycki z mlekiem, rozstępy... obawiam się, że straciłabym całą swoją seksualność

E tam smile To wcale tak źle nie wygląda, a Twoja wizja jest straszna smile

Buszująca w zbożu napisał/a:

Lubię być w centrum zainteresowania, potrzebuję wiele uwagi ze strony mojego ukochanego, jest mi z nim cudownie i nie wyobrażam sobie dzielenia tego z dzieckiem, a nie daj Boże DZIEĆMI w liczbie mnogiej.

Tak z ciekawości. O dzieci partnera zazdrosna nie byłaś/jesteś?

Buszująca w zbożu napisał/a:

[...] przyznaję, że chciałabym kiedyś mieć taką córkę. Ale no właśnie... trzeba włożyć wysiłek i kawałek siebie, by coś takiego osiągnąć, a chyba nie jestem w stanie tyle z siebie dać. Nie wyobrażam też sobie rezygnować z wakacji albo rzeczy dla siebie z powodu chorowania dziecka, jego wyprawek do szkoły i masy innych wydatków z nim związanych. Ciężar na całe życie dopóki samo nie stanęłoby na nogach.

Według mnie nie jesteś w tej chwili absolutnie gotowa na posiadanie dziecka i dlatego tak myślisz. Miałam podobnie. Czasem myślałam, że fajnie by było mieć takiego bobaska, ale bardzo szybko mi przechodziło jak sobie przypomniałam ile mi ono odbierze. Priorytety się zmieniły w wieku 26 lat.

Buszująca w zbożu napisał/a:

Słucham, jak ludzie rozprawiają o aborcji, jak kobiety się oburzają, jak płaczą po utraceniu dziecka... a ja? A ja sobie myślę, Boże, co to za problem, sama nie miałabym żadnych oporów z usunięciem, gdybym teraz zaszła.

Też tak myślałam. Los porzuconych psów mnie bardziej przejmował niż pokrzywdzone dzieci. Zmieniło się to dopiero jak urodziłam dziecko


Ogólnie. Wszystko przed Tobą. Masz 23 lata więc jeszcze sporo czasu na zostanie mamą lub upewnienie się w kwestii nieposiadania dzieci.

24 Ostatnio edytowany przez ezail (2014-10-21 09:28:13)

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Generalnie nie ma nic złego w tym, że nie chcesz mieć dzieci. Jestem osobą, która wierzy w to, że jeżeli ktoś nie ma powołania do macierzyństwa to nie oznacza, że jest gorszy itp. Może ma za zadanie zrobić coś innego... Natomiast proponuję Ci się nie martwić 23 lata to wiek mojej narzeczonej, ale ona też absolutnie uważa, że to za wcześnie, ja zresztą też. Natomiast jestem przekonany, że za kilka lat, już w pełni na swoim i w pędzie pracy prawdopodobnie zastanowimy się czy nam czegoś w życiu nie brakuje. Wszystko przed Tobą smile

Przy tej okazji polecę film - bardzo fajny i ciekawy chociaż już lata od premiery minęły. Jeden z moich ulubionych - "9 miesięcy".

25

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Cieszę się, że Buszująca nie chce mieć (jeszcze) dzieci. Nie jest gotowa na macierzyństwo, ale jednocześnie ( i jeszcze bardziej) cieszę się, że zdaje sobie z tego sprawę, obaw oraz swoich ograniczeń większych czy mniejszych.

Gdyby każda 23 latka w naszym kraju tak rozsądnie i szczerze rozważała czy nadaje się na mamę czy nie, mielibyśmy o wiele mniej tragicznych historii.

Autorko, powtórzę raz jeszcze: jesteś młodą, mądrą kobietą.
Na wszystko przyjdzie czas, na Twoje macierzyństwo także.

smile

26

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

http://www.netkobiety.pl/t75860.html
łap i czytaj

W tamtym wątku   pokrewnym również się wpisałam, kopiować wypowiedzi  nie ma sensu

27 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-10-21 15:26:17)

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa
Kaska_03 napisał/a:

(...)Jak sie posiada dzieci to zapomina sie o sobie

Najgorszy argument jakiś mogłaś wysnuć i napisac. Strzał w kolano. To samo jakbyś  topiącemu podała kotwice 
To co napisałaś  jest  wręcz jest  tragiczne i  wlasnie MINUS. Po urodzeniu dziecka kobieta zapominać o sobie  poświęcając 100% uwagi tylko i wyłącznie dziecku, a sobie w ogóle i nie myśli nawet o sobie i swoich potrzebach doprowadza do efektow opłakanych. Na pewno ani dla dziecka to nie jest dobre ,ani dla  kobiety .
I jeszcze  z dumą o tym piszesz, ze  odmóżdżylaś  się i zatracilas  samą siebie po porodzie stając się matką? Nie zachęcasz, zniechęcasz takimi faktami

28

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Witaj smile
Chciałaś poznać opinię tych kobiet, które nie miały instynktu macierzyńskiego ani nie przepadały za dziećmi, więc piszę smile
Jestem praktycznie Twoją rówieśniczką, mam 22 lata.

Buszująca w zbożu napisał/a:

Odkąd pamiętam, nie lubiłam przebywać w bliskiej obecności dzieci. Irytowały mnie, bolała mnie głowa od ich płaczu, a ich śmiech mnie denerwował. Jeszcze bardziej wkurzały mnie rozczulone mamuśki, które rozprawiały o kupkach, zupkach, pampersach, kolkach itp. Myśl o posiadaniu dziecka przeraża mnie.

Ja również nigdy nie lubiłam przebywać w obecności dzieci, irytowała mnie ich nieporadność, krzyki, płacze. Nie potrafiłam nawet się przemóc do jakiegoś większego zainteresowania, gdy zostałam chrzestną córeczki mojej siostry. Również wkurzały mnie "mamuśki", które życie poświęciły w całości dziecku, przestały o siebie dbać i najchętniej rozmawiałyby o kupkach, pieluchach, ulewaniu, itd. A teraz? Sama często dzwonię do starszej siostry, która ma dzieci i "godzinami" możemy rozprawiać o zupkach, ciuszkach, itd. Rozumie się to dopiero, gdy ma się dziecko, chce się dla niego jak najlepiej, poświęca się mu czas. A to czy się o siebie dba, nie zaniedbuje się swoich pasji, zainteresowań.. to wszystko jest do ogarnięcia i zależy tylko od kobiety, tym bardziej jeśli ma wsparcie w partnerze, rodzicach, teściach, etc.

Buszująca w zbożu napisał/a:

I właśnie - czy miłość matki do dziecka jest czymś oczywistym? Bo wydaje mi się to wątpliwe. Nie wiem, czy umiałabym pokochać taką wrzeszczącą, ciągle coś ode mnie chcącą bestię. Sama czuję się czasem taka niedojrzała i potrzebująca opieki, a co dopiero zająć się dzieckiem... boję się, że prędzej trafię do paki za zaniedbanie niż wychowam kiedyś dziecko. Albo wyląduję w zakładzie psychiatrycznym i znienawidzę siebie.

Też się nad tym zastanawiałam. Dręczyło mnie poczucie winy, gdy dowiedziałam się o ciąży i praktycznie aż do wyjścia z depresji poporodowej nie czułam instynktu. Na początku wszystko robiłam przy Małej automatycznie, bez większych emocji. Teraz córka ma 6 miesięcy, a ja? Jestem na macierzyńskim, zajmuję się domem, co kiedyś było dla mnie nie do pomyślenia - byłam typem imprezowiczki, nie byłam zbytnio rodzinna i również czułam, że sama jestem dużym dzieckiem. I co najważniejsze - teraz czuję tę pełnię szczęścia. To uczucie samo przyszło, dałam sobie na to czas.

Buszująca w zbożu napisał/a:

Brzydzi mnie wizja karmienia piersią, w ogóle całego porodu, wypadające macice, luźne krocze, ohyda. Jestem zła na naturę, że tak ukarała kobietę. Miesiączki, porody, obwisłe cycki z mlekiem, rozstępy... obawiam się, że straciłabym całą swoją seksualność, że nie miałabym ochoty w ogóle na bliskość.

Szczerze mówiąc kiedyś karmienie piersią wywoływało u mnie sprzeczne emocje. Karmiłam po porodzie, ale szybko pokarm straciłam. Poród? Panicznie się go bałam, jednak w ostatniej chwili zdecydowano o cesarskim cięciu z powodu złego położenia dziecka. Blizny praktycznie nie widać, doszłam do siebie bardzo szybko, po kilku godzinach od cięcia normalnie chodziłam i zajmowałam się dzieckiem. Rozstępy mam, ale na rynku jest wiele preparatów, zabiegów, które w znacznym stopniu niwelują rozstępy. Od porodu stosowałam olejek Bio-Oil i teraz - po 6 miesiącach - rozstępy są praktycznie nie widoczne. Do dawnej figury również powoli wracam, dzięki ćwiczeniom. Co do ochoty na bliskość - z narzeczonym układa nam się wspaniale, nigdy dotąd lepiej nie było. Jest wzorowym ojcem, dba o nas, więc jakichkolwiek problemów nie mamy, które by nas od siebie odsuwały w tym temacie.


Buszująca w zbożu napisał/a:

Lubię być w centrum zainteresowania, potrzebuję wiele uwagi ze strony mojego ukochanego, jest mi z nim cudownie i nie wyobrażam sobie dzielenia tego z dzieckiem, a nie daj Boże DZIEĆMI w liczbie mnogiej. Spytacie "w czym problem?", bo przecież nie muszę mieć dzieci. Przyglądam się mojej relacji z mamą, jak bardzo jesteśmy zżyte, ile dla mnie robi, ile poświęca i przyznaję, że chciałabym kiedyś mieć taką córkę. Ale no właśnie... trzeba włożyć wysiłek i kawałek siebie, by coś takiego osiągnąć, a chyba nie jestem w stanie tyle z siebie dać. Nie wyobrażam też sobie rezygnować z wakacji albo rzeczy dla siebie z powodu chorowania dziecka, jego wyprawek do szkoły i masy innych wydatków z nim związanych. Ciężar na całe życie dopóki samo nie stanęłoby na nogach.

Głupio się przyznać, ale jeszcze kilka lat temu, gdy wyobrażałam sobie, że na świat przychodzi moje i mojego narzeczonego dziecko, czułam zazdrość, że pojawić się może ktoś, kto będzie "między nami". Wynikać to mogło z relacji z moim ojcem, którego praktycznie przez większość mojego życia nie miałam i nie mam do tej pory, więc partner był całym moim światem i jedynym facetem. Po porodzie również byłam zazdrosna, że córeczka była w centrum zainteresowania. Porozmawialiśmy wtedy szczerze i zrozumiałam, że to co myślałam to głupota. Teraz? Nie wyobrażam sobie nie mieć naszej kruszyny, która daje nam mnóstwo radości i satysfakcji, a czas dla nas dwojga również znajdujemy.


Buszująca w zbożu napisał/a:

Skąd takie coś może się brać, jeśli moje relacje z rodzicami (dziadkami i dalszymi osobami z rodziny) są bardzo dobre? Mam również kochającego partnera, mam wszystko, czego trzeba, tylko trochę problemów emocjonalnych. Myślicie, że coś takiego ma szansę się zmienić? Może to wynika z mojej niedojrzałości i tego, że sama nie czuję się w pełni dorosła? Chciałabym przeżyć kiedyś macierzyństwo, by po prostu nie żałować, by poczuć jak to jest. Ale nie kosztem swoich marzeń, związku, seksualności. Czuję wewnętrznie, że nie powinnam się decydować kiedykolwiek na dzieci, z drugiej strony za kilka lat, chciałabym, ale obawiam się, że to tylko moja ciekawość, a nie jakikolwiek instynkt. Cieszy mnie myśl o dużym brzuszku, o trosce partnera, ale no właśnie, tylko tyle. Póki to ja byłabym w centrum.

Proszę Was o jakieś porady, ale nie o niekonstruktywną krytykę, bo ja sama wiem, że to dziwne i przykre podejście, nie potrzebuję więc dodatkowego karcenia. Ja sama czuję się dzieckiem i nie wiem, jak to zmienić.

Twoje podejście nie musi być uwarunkowane wzorcem rodzinnym. Sama mam w swojej dalszej rodzinie kuzynkę, która miała pełną rodzinę, a jednak wybrała podróżowanie po świecie, inwestowanie w siebie, nie chce mieć dzieci mimo, że ma już 34 lata. Nie ma w tym nic złego, przecież nie każdy musi mieć męża, dziecko, dom. Czy to ma szansę się zmienić? Jeśli tylko byś chciała, to myślę, że tak, jestem tego przykładem. Nie planowałam ciąży, jednak nie poddałabym się aborcji. Całe 9 miesięcy biłam się z myślami, oswajałam się z sytuacją. Potrzebowałam wiele czasu, nie czułam instynktu od razu po porodzie. A teraz jestem bardzo szczęśliwa, że mam córkę i na pewno będę ją wychowywać w taki sposób, aby mieć z nią tak dobry kontakt jaki ja mam z moją mamą. Zajmowanie się nią daje mi mnóstwo satysfakcji, kiedy widzę jakie robi postępy. Gdy zaczęła się uśmiechać do mnie, wszystko inne przestało mieć znaczenie. Inni ludzie przychodzą, odchodzą, a ja mam rodzinę i to mi daje poczucie bezpieczeństwa. Różni nas to, że Ty masz czas, możesz świadomie zdecydować czy chcesz zajść w ciąże i kiedy - u mnie wszystko się obróciło o 180 stopni w jednej chwili, ale nie żałuję wink Powodzenia!

29

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Ja też należałam do tych kobiet. Nie miałam instynktu macierzyńskiego, nie lubiłam dzieci, w sumie to dalej nie lubię takich większych rozwrzeszczanych, na sam ich widok się krzywię. Jednak jeszcze niedawno moje podejście balansowało na granicy przesady, mówiłam, że nienawidzę dzieci a wyjście za mąż i ciąża to największa głupota jaką można zrobić. Najważniejszy był brak obowiązków, trochę grosza do przebalowania i święty spokój w niedzielę na kacu - tak latami kręciło się moje życie... "Dzieciaci" znajomi mnie irytowali, wciąż mówiłam, że im współczuję a te setki zdjęć dzieci na fb doprowadzały mnie do szału (to akurat mnie nadal denerwuje). Jak dowiadywałam się, że jakaś koleżanka jest w ciąży to po prostu nie mogłam pojąć, jak można być tak głupią. Przecież teraz będzie gruba, brzydka i na nic nie będzie miała czasu ani kasy. Ja byłam wręcz fanatyczką jeśli chodziło o antykoncepcję, latami brałam tabletki a co najgorsze potrafiłam nawet powiedzieć, że mogłabym być bezpłodna i cieszyłabym się bo miałabym święty spokój (dziś ze wstydu się palę, jak mogłam coś takiego mowić). Siłownia, figura, solarium, imprezy, znajomi z którymi można zabalować, chłopak którego wszyscy lubią i znają, wygląd, markowe ciuchy i poważanie w towarzystwie - przecież to było najważniejsze...
Życie okazało się bardzo przewrotne i teraz wiem, że nic nie stało się bez przyczyny. Możecie się śmiać, ale ja wierzę, że ktoś na górze otworzył mi oczy w bardzo skuteczny sposób. Wszystko się zmieniło...
Wyjechałam na studia do innego miasta, poznałam mojego obecnego partnera i uświadomiłam sobie, że to wszystko co było do teraz to zwyczajna pokazówka a ja wcale nie jestem szczęśliwa. Zakończyłam poprzedni związek. Bardzo się zakochałam, on jest zupełnie inny, rodzinny i opiekuńczy, to wtedy poczułam że może kiedyś... Może mogłabym założyć z nim rodzinę. W tym samym mniej więcej czasie, usłyszałam u ginekologa, że prawdopodobnie wcale nie mam i nie będę miała owulacji, miałam bardzo rozregulowany cykl, nieprawidłowy poziom hormonów. Na domiar złego w poczekalni usłyszałam komentarze starszych Pań: "tak tak, te młode teraz biorą te tabletki, a potem się dziwią, że dzieci mieć nie mogą, i jest płacz, tu nawet lekarz już nie pomoże." Możecie sobie wyobrazić jak się poczułam. Wyszłam z płaczem, wyłam w parku jak dziecko, mówiłam sobie, że to kara za to co robiłam, za to co mówiłam i jakie miałam podejście, że Bóg mnie ukarał i miał rację.
Nagle wszystko mi się rozjaśniło, jakby ktoś otworzył mój umysł. Niedługo znajomych zabraknie, bo pozakładają swoje rodziny, a ja będę wracać codziennie do pustego mieszkania, tak jak teraz w obcym mieście, bo nie ma tu rodziny, przyjaciół... Nigdy nie dam dziecka swojemu ukochanemu. Jak bardzo otworzyła mi oczy ta świadomość, nie jestem w stanie opisać. Zmieniłam się całkowicie. Zrozumiałam, że wygląd i ludzie przeminą, pieniądze, nawet kiedy są, przecież nigdy nie wypełnią pustego serca. Wszystko jest kruche, ale rodzina, kiedy się ją założy jest pewna - zawsze jest z Tobą.
Dziś jestem w ciąży, chcę wyjść za mąż, jestem szczęśliwa. Udało się. Przewartościowałam swoje życie. Mogłabym tak pisać i pisać... Teraz jest mi wstyd za teorie jakie głosiłam na temat zakładania rodziny, doszło do tego, że niektórym znajomym nawet nie powiedziałam o ciąży, bo jest mi zwyczajnie wstyd za to co kiedyś mówiłam. Oni nie uwierzą że mogłam tak bardzo się zmienić, uznają mnie za hipokrytkę. Żałuję tego ale czasu nie cofnę. Dziękuję Bogu, że się udało, dostałam drugą szansę od życia. Dziś tak to czuję smile

30

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Droga Autorko, czym się martwisz??? Bo ja nie za bardzo widzę problem. wink
To, że teraz nie masz instynktu nie musi nic znaczyc.
Może przyjsc potem albo nigdy.
Nie każda kobieta pragnie miec dziecko. Nie każda kobieta nadaje się na matkę.
Niestety mamy takie popaprane społeczeństwo, które myśli, że kobieta, która nie ma dziecka jest jakaś taka 'wybrakowana'.
A nie jest.

Teraz jestem w ciąży, ale 8 miesięcy temu zarzekałam się, że 'nie chcę żadnych bachorów'.
W ciągu kilku miesięcy obudził się we mnie tak silny instynkt, że chciałam dziecko 'tu i teraz'. Nie za miesiąc, tylko najlepiej na wczoraj. wink

Także nie martw się innymi, rodziną czy zdaniem innych, obcych ludzi. Żyj w zgodzie ze sobą, a wszystko będzie dobrze.

31

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Droga Autorko.

Rzadko piszę na forach internetowych, ale irytują mnie wpisy poprzedniczek sugerujące, że miałabyś być niedojrzała czy za młoda. Są to po prostu zwyczajne kobiety, które prędzej czy później zechciały urodzić dziecko i je mieć. Nie potrafią zrozumieć Ciebie.

Jestem o wiele starsza od Ciebie i kawałek życia już mam za sobą. Nigdy nie zdecydowałam się na dziecko. Zawsze czułam wstręt - ale nie tylko do dzieci, ale też do kobiet w ciąży. Wyglądają moim zdaniem brzydko i może są atrakcyjne tylko dla swojego mężczyzny, partnera itp.
To samo słyszałam od ludzi - dojrzejesz, jesteś za młoda... Koło 40.tki też słyszałam, że jestem za młoda! smile

Z paroma facetami mi nie wyszło ze względu na to, że oni chcieli mieć dzieci. Te bachory były ważniejsze niż rzekoma miłość do mnie. Bardzo łatwo mi było poznać wartościowego faceta po tym. smile Ale znalazł się taki. I to o dziwo w moich latach dwudziestych, jesteśmy razem do dziś. Jako małżeństwo.

Nie lubię dzieci do dziś. Mówiąc krótko, nie czuję do nich sentymentu. Może jest we mnie coś więcej z męskiej psychiki? Nigdy się nie dowiem. Zawsze byłam silną osobowością, szybko zrobiłam spektakularną karierę jako inżynier. Pracuję w męskim zawodzie, informatycznym. Teraz nie muszę dbać o pieniądze, bo za nic nie jestem w stanie przejeść swojej pensji. Brak dzieci mi tylko w tym pomógł.

Co więcej, nigdy nie musiałam usuwać dziecka. Sama antykoncepcja wystarczyła, ale jeśli zaszłabym w ciążę, to zapewne bym się jej pozbyła. Jednak zmiany ciała związane z ciążą nie są dla mnie do zniesienia. Jestem szczupła i zawsze byłam, nawet teraz, pomimo wieku, nie pozwoliłam sobie na więcej kilogramów. Ciąża z pewnością by wszystko zepsuła.

I wiesz co?
Mój mężczyzna miał przejściowe wątpliwości, czy nie chce mieć dziecka. Uznał wtedy, że ja jestem ważniejsza dla niego.
Dziś mówi, że gdybyśmy przeszli przez to życie z taką kulą u nogi, to nie chciałby nawet patrzeć wstecz. Zapewne też wiele majątku rozeszłoby się nie wiadomo gdzie. Zawsze nas było stać na zdrowe odżywianie, dobrej jakości produkty, profilaktykę medyczną. Jesteśmy zdrowi.
A teraz... szykuje nam się piękna starość na Malediwach wink

Powodzenia!
Ygritte.

32

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa

"Kula u nogi"... brrr, aż ciarki mnie przeszły.
Z postu powyżej normalnie przebija pogarda do dzieci. Bez urazy ale dobrze, że ich nie macie.
Ja np. jestem przykładem osoby, która wcale nie marzyła o dzieciach, zabawa z siostrzenicą tylko na 5min. bo już mi wystarczało, męczyło mnie, brak "instynktu macierzyńskiego" i bum. Ciąża. A żeby było zabawnie to ciąża trojacza... Mąż i ja lekko przerażeni, rodzina również, zwłaszcza kiedy pomyśleli, ze to ja mam zostać mamą wink Kto będzie wstawał w nocy? Jak będzie wyglądała opieka nad tymi maluchami? Same pytania bo doświadczenia z dziećmi nie miałam. Mimo tego, iż za dziećmi nie przepadałam to na własnej skórze przekonałam się ile jest prawdy w stwierdzeniu"...zobaczysz jak będziesz miała swoje."Jest zupełnie inaczej. Nie mam pojęcia skąd u mnie tyle cierpliwości (zwłaszcza, że to trojaki), wstawanie w nocy może i męczy ale cóż zrobić (fakt, mąż bardzo często też  wstaje), mogłabym się z nimi bawić i bawić a ile radości daje całowanie tych cudownych stópek:)
Moje dziewuszki zaraz będą miały 8msc (kiedy to minęło?) i wcale nie widać, że byłam w ciąży. Mimo ciąży wielorakiej ominęły mnie rozstępy, nie mam wiszącego brzucha. Jedyną pamiątką po ciąży jest blizna po cc.

Czasami i nie wszystkim jednak, priorytety się przestawiają.

33 Ostatnio edytowany przez yessa (2015-10-29 17:29:48)

Odp: Wstręt do dzieci i macierzyństwa
ygritte napisał/a:

Teraz nie muszę dbać o pieniądze, bo za nic nie jestem w stanie przejeść swojej pensji. Brak dzieci mi tylko w tym pomógł.

Posiadanie dzieci niekoniecznie oznacza ubóstwo.

ygritte napisał/a:

Jednak zmiany ciała związane z ciążą nie są dla mnie do zniesienia. Jestem szczupła i zawsze byłam, nawet teraz, pomimo wieku, nie pozwoliłam sobie na więcej kilogramów. Ciąża z pewnością by wszystko zepsuła.

Ja w 2 tygodnie po porodzie wróciłam do figury sprzed ciąży, szczupłej i wysportowanej, więc niekoniecznie, jeśli się o siebie potrafi zadbać.

ygritte napisał/a:

Dziś mówi, że gdybyśmy przeszli przez to życie z taką kulą u nogi, to nie chciałby nawet patrzeć wstecz. Zapewne też wiele majątku rozeszłoby się nie wiadomo gdzie. Zawsze nas było stać na zdrowe odżywianie, dobrej jakości produkty, profilaktykę medyczną.

Znowu te pieniądze... trochę to przykre.

ygritte napisał/a:

Jesteśmy zdrowi.

a jak ktoś posiada dzieci, to jest chory?

Leila01 gratuluję i podziwiam smile

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Wstręt do dzieci i macierzyństwa

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026