Witam netkobiety,
ostatnio dużo o tym myślałam, obserwowałam siebie i inne osoby w moim towarzystwie, które nie są w związku. Pragnienie, tęsknota za posiadaniem kogoś bliskiego sprawiają, że niektórzy, czasem desperacko, starają się do kogoś zbliżyć, zwykle są to mniejsze lub większe przygody 'na jeden raz'. Inni z kolei unikają jakichkolwiek kontaktów, usuwają się.
Jeśli chodzi o pierwszą sytuację, to sama ostatnio trochę wariuję, nigdy tego nie robiłam, byłam raczej drugim typem, a teraz mam na koncie parę takich sytuacji, wyznaczam cel, realizuję, próbuję zapomnieć. Może tak jest łatwiej? Bo może tak nie zostanę zraniona? Nie wiem. Z drugiej strony moja koleżanka tak znalazła ukochanego, on nie pozwolił jej zapomnieć, są teraz tacy szczęśliwi.
Wiem, że to wszystko jest dość nieskładne, ale kłębi się we mnie teraz sporo emocji, nie wiem już sama ile procent mnie jest we mnie, coraz mniej siebie poznaję, ale może tak musi być, zmieniamy się podobno cały czas.
A Wy co sądzicie? Jak oswajacie samotność?
Podobne tematy
To jak ludzie się zachowują zależy często od tego jak długo jesteś sama, czy dopiero co rozstałaś się z facetem czy też np. od 2 lat nie możesz nikogo znaleźć.. Trudniej jest chyba na początku, gdy zostajesz sama..bo nagle musisz się do tego przyzwyczaić. Ale później też nie jest lekko..im dłużej jest się samym tym łatwiej zwątpić w to co kiedyś dodawało otuchy:że znajdziesz sobie kogoś lepszego...
Dobrą opcją jest oodnowienie starych znajomości..gdy masz z kim spędzać wieczory(przynajmniej niektóre) to już zawsze trochę mniej się myśli o swoich problemach... Pomaga też zajęcie się problemami innych. Wogóle sama świadomość i otwarcie oczu na problemy innych daje takie kojące uczucie, że inni też mają problemy, wiele osób ma gorsze, mój problem to jednak nic przy innych...trochę to pociesza
samotnosc jest straszna
ja chyba własnie tak robie ze ide do klubu zawsze sobei kogos wyhacze, bawie sie z nim , jest fajnei ale tylko na imprezie.....potem nei mam ochoty na dalsza znajomosc.
jednak własnie ostatnio wyszlo inaczej, spodobal mi sie taki klubowy chlopak, troche sie z nim umawiam, ale chyba dla neigo nic nei znacze...i sie mecze teraz ;/
samotność sprawia że świat zawęża się do tego co mylse i czuję TU I TERAZ.
A moje myśli i uczucia bywają bardzo ponure.
Samotnośc dla mnie oznacza niezrozumienie.
Ja za długo byłam samotna, żeby teraz tak po prostu wyjść ze swojej jaskini. Ze strachu zamkełam się na ludzi, przegoniłam ich z mojego życia, zatkałam uszy, usta, zamknełam oczy...i straciłam w ten sposób ostatnie 10 lat mojego życia.
Nie zaszywajcie się w kącie i nie zamykajcie na swiat tylko dlatego, ze jest inny niż się tego spodziewałyście.
samotność sprawia że świat zawęża się do tego co mylse i czuję TU I TERAZ.
A moje myśli i uczucia bywają bardzo ponure.
Samotnośc dla mnie oznacza niezrozumienie.Ja za długo byłam samotna, żeby teraz tak po prostu wyjść ze swojej jaskini. Ze strachu zamkełam się na ludzi, przegoniłam ich z mojego życia, zatkałam uszy, usta, zamknełam oczy...i straciłam w ten sposób ostatnie 10 lat mojego życia.
Nie zaszywajcie się w kącie i nie zamykajcie na swiat tylko dlatego, ze jest inny niż się tego spodziewałyście.
Bardzo mądra wypowiedz
Bardzo mądra. Tylko, że ja już stwierdziłam, że mi się nie chce. Już mnie nic nie czeka. Teraz skupiam się tylko na tym, żeby rozbujać życie tak, żebym mogła sama żyć. Finansowo.
Reszta odpłynęła dla mnie w niebyt. Nie chce mi się.
Mam dwoje-troje znajomych. Nie mam faceta - i nie chcę mieć. Nie chce mi się. To nie dla mnie. Nie umiem.
Jeszcze niedawno coś tam próbowałam - ale nie wszyscy są stworzeni do związków, rodzin, dzieci.
Kochałam raz - i nie chcę drugi.