ojciec utrudnia mi zycie,chowa przede mna jedzenie do reklamowek,chowa nawet gleboko do szafy proszek do prania,przychodzi i wylacza prad np.gdy baterie w tel ładuje,gasi swiatlo,pozostawia jedna zapalona zarowke tak,ze nawet czytac sie nie da bo oczy bola,przykreca gaz gdy cos gotuje(zaznacze,ze jak sobie kupisz i ugotujesz to sobie zjesz!)patrzy co jem,kaze prac w rekach bo szkoda wlaczac pralke jak nie jest zapchana ubraniami calkowicie,mowi mi w kolko,ze ja nie mam w tym domu nic do gadania i ze jestem tu tylko lokatorem,nienawidze go wrecz!chcial ze mnie zrobic sluzaca ja powiedzialam nie!,idz,zrob zakupy,pozniej ugotuj(to co on lubi,jak zrobilam mielone to musialam je caly tydz sama jesc bo on akurat nie ma na nie ochoty) i lataj przez caly dzien ze szmatka a on emerytowany wojskowy siedzi i patrzy sie w okno caly dzien,nawet gwozdzia nie umie przybic,jest niedorajda zyciowa,wszystko za niego zalatwiano,nie pomaga mi w zyciu,tylko krytykuje,ze jakie ja to studia skonczylam ze pracy nie ma,sknera jak cholera,kupuje jak najoszczedniej,nikt go nie zaprasza bo jak w gosci jedzie to na wyzerke,ciagle sie odchudza i cwiczy i gada,ze pierogi maja tyle i tyle kalorii,w domu jak cos sie rozlatuje to wyrzuci nie naprawi,nie mamy odkurzacza bo kasy nie ma i zmiotka z dywanu sciaga kurz codzien i twierdzi,ze to do mnie nalezy,telewizor ledwo odbiera programy nie ustawi bo nie umie,drzwi zepsute,na naprawe kasy nie ma,nawet naczynia mam myc w zimnej wodzie bo jak wlacze ciepla to cos kapie i mam jej nie wlaczac,kiedys sie mnie zapytal gdzie sie kupuje bilet autobusowy...
upokarza mnie do braci,nagaduje na mnie,nie rozmawia ze mna w ogole,a do rodziny placze ,ze on sam musi obiad gotowac(i ze ma strasznie duzo roboty w domu zakupy,gotowanie,sprzatanie i ze mu nikt w tym nie pomaga0tyle,ze on siedzi w domu i gapi sie w okno),wypedzil brata z domu,mieszka teraz u dziewczyny,chcial z ojcem tez kontakt zerwac ale nie zrobil tego,jak przychodzi brat do domu to ojciec nadstawia mu np moze banana albo wez sobie obiad czyli jak sie zastawisz tak sie postawisz a gdy mieszkal z nami to chowal przed nim wszystko...skonczylam studia,dlugo szukalam pracy,znalalzlam,wyjechalam szczesliwa z domu rodzinnego,chcialam z nim zerwac kontakt,nawet go nie interesowalo gdzie jestem,z kim i co robie,ale w pracy sie pogmatwalo,szef nie wyplacal pensji,wykorzystywal,robilo sie po godzinach,niszczyl psychicznie,wyzywal,zrezygnowalam po roku i wrocilam do domu,jestem obecnie bezrobotna choc dziennie z 10cv wysylam,dostalam propozycje,ze moze cos stalego od wrzesnia za 1500zl..Mama zmarla,nagle 3lata temu.
doluje sie,czasem chodze do psychologa,i przychodze znow do domu zamykam sie w pokoju i tak siedze,mam duzo znajomych,mam z kim pogadac,wyjsc na piwko od czasu do czasu,do rodziny czesto dzwonie, by zapytac co tam u nich i jak zdrowko,mialam tez chlopaka 10mies.ale uwielbiał codzien alkohol,byl na dlugach i czasami bywal agresywny,rozstalismy sie niedawno...
czy ktos byl z Was w podobnej sytuacji?za pomoc i dobre slowo-dziekuje!