mam problem z ojcem dziecka - jesteśmy po rozwodzie, kontakt uregulowane sądownie. Ojciec dziecka zachowuje się tak, jakby chciał się na własne dziecko "wypiąć". Czy jeśli rzeczywiście przestanie się stosować do postanowień sądu i nie będzie z dzieckiem przebywał zgodnie z zasądzonym wyrokiem - ja mogę podjąć jakieś kroki?
mam problem z ojcem dziecka - jesteśmy po rozwodzie, kontakt uregulowane sądownie. Ojciec dziecka zachowuje się tak, jakby chciał się na własne dziecko "wypiąć". Czy jeśli rzeczywiście przestanie się stosować do postanowień sądu i nie będzie z dzieckiem przebywał zgodnie z zasądzonym wyrokiem - ja mogę podjąć jakieś kroki?
Co znaczy przestanie się stosować? Przestanie się z nim widywać? Sąd nie może zmusić Ojca do tego by się widywał , jedynie alimenty musi płacić.
No niestety nie możesz ojca zmusić do widywania się z dzieckiem jeśli on tego nie chce.
Ale bzdury piszecie. teraz kontakty z dzieckiem nie są przywilejem a obowiązkiem tak jak płacenie alimentów. za każde niestawiennictwo ojca na kontaktach ( oczywiście mając dowody) piszesz wniosek do sądu o nałożenie na niego kary finansowej. pozdrooo
dowodami mogą być nagrane rozmowy SMS maile. jak naloza na niego karę finansową to moze zmadrzeje. co nie zmienia faktu że będzie to robił z przymusu. ale przynajmniej kase z niego ściągniesz.
6 2016-01-18 19:06:01 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2016-01-18 19:09:21)
Ale bzdury piszecie. teraz kontakty z dzieckiem nie są przywilejem a obowiązkiem tak jak płacenie alimentów. za każde niestawiennictwo ojca na kontaktach ( oczywiście mając dowody) piszesz wniosek do sądu o nałożenie na niego kary finansowej. pozdrooo
A może to potwierdzisz podstawą prawną? bo tyle co napisałaś/napisałeś to nie wiele mówi. To bardzo ciekawe by sąd zmuszał , widywanie z dzieckiem to własna wola i żaden ojciec nie jest do tego zmuszany.
Bardzo ciekawe , przedstaw proszę paragraf który o tym mówi...
a sam nie umiesz tego poszukać ? ale ok. proszę Cię bardzo.
Kodeks postępowania cywilnego
Art. 59815. § 1.Jeżeli osoba, pod której pieczą dziecko pozostaje, nie wykonuje albo niewłaściwie wykonuje obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy, uwzględniając sytuację majątkową tej osoby, zagrozi jej nakazaniem zapłaty na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu z dzieckiem oznaczonej sumy pieniężnej za każde naruszenie obowiązku.
§ 2.Jeżeli osoba uprawniona do kontaktu z dzieckiem albo osoba, której tego kontaktu zakazano, narusza obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy zagrozi tej osobie nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej na rzecz osoby, pod której pieczą dziecko pozostaje, stosując odpowiednio przepis § 1.
ponad to, informacje te mam od prawnika, a nie z internetu. Sad nikogo nie zmusi, ale przedstawicielka ustawowa może go w pewnien sposob zmusic do tych kontaktów. Pamietajmy że kazde niestawiennisctwo rodzica na ustallone kontakty zburza cały plan matki i dziecka. Tym bardziej dziecka. Ja mialam wiele razy sytuacje że czekam na ojca dziecka gdzie dziecko bylo juz obrane, a on nawet nie informowal ze nie zamierza sie pojawić. Drodzy Panstwo tak byc poprostu nie moze.
9 2016-01-19 00:21:21 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2016-01-19 00:49:37)
a sam nie umiesz tego poszukać ? ale ok. proszę Cię bardzo.
Kodeks postępowania cywilnego
Art. 59815. § 1.Jeżeli osoba, pod której pieczą dziecko pozostaje, nie wykonuje albo niewłaściwie wykonuje obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy, uwzględniając sytuację majątkową tej osoby, zagrozi jej nakazaniem zapłaty na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu z dzieckiem oznaczonej sumy pieniężnej za każde naruszenie obowiązku.
§ 2.Jeżeli osoba uprawniona do kontaktu z dzieckiem albo osoba, której tego kontaktu zakazano, narusza obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy zagrozi tej osobie nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej na rzecz osoby, pod której pieczą dziecko pozostaje, stosując odpowiednio przepis § 1.ponad to, informacje te mam od prawnika, a nie z internetu. Sad nikogo nie zmusi, ale przedstawicielka ustawowa może go w pewnien sposob zmusic do tych kontaktów. Pamietajmy że kazde niestawiennisctwo rodzica na ustallone kontakty zburza cały plan matki i dziecka. Tym bardziej dziecka. Ja mialam wiele razy sytuacje że czekam na ojca dziecka gdzie dziecko bylo juz obrane, a on nawet nie informowal ze nie zamierza sie pojawić. Drodzy Panstwo tak byc poprostu nie moze.
Poczytaj co sama piszesz , nie rozumiesz tych artykułów najwyraźniej.
Jeśli jest ugoda lub Ojciec wykaże taką chęć. Wtedy tak , to złamanie jakby danej umowy. Niemniej sąd nie może zmusić do obowiązkowego widzenia ojca z dzieckiem , natomiast może zmusić do płacenia alimentów ale i tutaj są luki prawne gdzie Ci ojcowie mogą się wymigać.
Nie jestem adwokatem , ale mam trochę spraw wygranych na koncie i ani jednej przegranej. Wszystko zależy od tego jak ta sprawa się potoczy , a nie od tego że sąd może nakazać Ojcu widywanie dziecka...
Jak sama wspomniałaś czekasz na Ojca dziecka , ale gdzie on wyraził na sprawie taką wolę. Sąd nie może sam nakazać woli Ojcu.
Prosiłem byś znalazła bym wiedział czy potrafisz się oprzeć na jakimś artykule.
Jeśli Ojciec nie chce to może sam nawet zrezygnować z praw rodzicielskich lub wystąpić o ograniczenie i co wtedy???
W swojej wypowiedzi sama sobie zaprzeczasz zobacz:
ponad to, informacje te mam od prawnika, a nie z internetu. Sad nikogo nie zmusi, ale przedstawicielka ustawowa może go w pewnien sposob zmusic do tych kontaktów.
Proszę Cię to tylko może tak rozegrać na kimś kto nigdy nie miał do czynienia ze sprawami.
Nie wiem co Ty masz za prawnika , ale prawnik - prawnikowi nie równy.
Wyobraź sobie że sąd jest tj polem bitewnym jest obiektywny i nie może powiedzieć co zrobić.
po jednej stronie stoisz Ty.
po drugiej Twój mąż/ojciec dziecka.
Adwokaci , przedstawiciele to tak jakby armaty na polu bitwy , natomiast artykuły to amunicja do broni , do armaty. Wszystko zależy od tego jak to rozegrasz , a nie że tak jest. Nie ocenie ani Twojej , ani autorki sprawy bo jej nie znam... Niemniej Sad nie może zmienić woli czy nakazać do widzeń , a przedstawicielka może jedynie wprowadzić wniosek powołując się na artykuły lecz to nie oznacza wygranej , pytanie co wtedy druga strona zrobi. Więcej wyciągaj i nie zamykaj się w tym co wiesz bo byłaś u adwokata. Jeśli druga strona nie wnosi sprzeciwu to znaczy że się z tym zgadza... Tak to wygląda. Jeśli nie zmienisz myślenia to czeka Cię niejedna porażka w sądzie
Pozdrawiam,
10 2016-01-19 01:43:00 Ostatnio edytowany przez Paweło (2016-01-19 01:43:21)
Jesteś szowinistą cwaniakiem ala USA pewnie nie jedno masz an sumieniu i karma cię załatwi. Armaty to możesz wytaczać w sejmowym podwórku pełnym idiotów.
Alienek aż żal się ciebie czyta. jak do tej pory żadna sprawa przegrana nie jest. wręcz przeciwnie. chyba kogoś dupa boli
dla twej informacji mój partner ma karę grzywny za niestawiennictwo na kontaktach.
pozdrawiam
12 2016-01-19 18:17:23 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2016-01-19 18:51:10)
Jesteś szowinistą cwaniakiem ala USA pewnie nie jedno masz an sumieniu i karma cię załatwi. Armaty to możesz wytaczać w sejmowym podwórku pełnym idiotów.
A skąd taka ocena? A może na podstawie czego?
Wyobraź sobie że sumienie mam czyste i karma chyba ta dobra mnie dopadnie jak już , na pewno czystsze niż Ty chłopie. Gwarantuje Ci , warto by kobieta wiedziała że to co dzieje się na rozprawie ma niewiele wspólnego z paragrafem - po pierwsze interpretacja , po drugie tak jak mówiłem ważne jest czy się broni czy nie. Ochłoń bo naprawdę nie jestem tym za kogo mnie masz.
Kobiecie starałem się uzmysłowić jak wyglądają pojedynki sądowe. To czy wygra sprawę czy nie tak naprawdę zależy od niej, a nie od jej prawnika.
W sejmowym podwórku za dużo armat
Tam bombardowania robią a nie armaty wytaczają... Więcej dystansu.
PS
Ci idioci w sejmowym podwórku zjedli by Cię chłopie na obiad...
Alienek aż żal się ciebie czyta. jak do tej pory żadna sprawa przegrana nie jest. wręcz przeciwnie. chyba kogoś dupa boli
dla twej informacji mój partner ma karę grzywny za niestawiennictwo na kontaktach.
pozdrawiam
To tylko pogratulować Ci , ale pamiętaj że to że Ty wygrałaś - nie znaczy że autorka również wygra... Chodź jeśli w słuszniej sprawie to tego jej życzę.
W poście podałem Ci wyżej co mógłby zrobić by tego uniknąć , wtedy te paragrafy stają się bezużyteczne bo nie ma praw lub ma je ograniczone...
nie są oczywiście jakieś duże kwoty ale przynajmniej ja nie mam rozlegulowanego dnia i moje dziecko
i się troszkę boi. bo te niestawiennictwo wynika tylko ze zlosliwosci byłego partnera. a tu przecież nie o to chodzi żeby komuś dowalic, tylko aby wzajemnie szanować swój czas i siebie.
14 2016-01-19 18:30:19 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2016-01-19 18:50:01)
nie są oczywiście jakieś duże kwoty ale przynajmniej ja nie mam rozlegulowanego dnia i moje dziecko
i się troszkę boi. bo te niestawiennictwo wynika tylko ze zlosliwosci byłego partnera. a tu przecież nie o to chodzi żeby komuś dowalic, tylko aby wzajemnie szanować swój czas i siebie.
Rozumiem , sąd przyjął Twoją stronę. Niemniej dziwi mnie to po co te zmuszanie? Chyba że on chce widywać dziecko i nie pokazał się by właśnie tak jak mówisz zrobić na złość. Tylko w takim razie kim jest dziecko dla niego ? Rzeczą dzięki której odgrywa się na Tobie?
Zastanów się czy warto zmuszać do tych widzeń, za następny raz kolejną sprawę wytoczysz? Pamiętaj że on może też pójść po rozum i się przejść do prawnika , wtedy ten powie mu co może zrobić. A wszystko to odbija się na dziecku , a chyba ono jest najważniejsze. A przynajmniej powinno być.
Dziecko tego nie zrozumie że Wy sobie toczycie wojenki w sądzie... Przemyśl to
15 2016-01-19 18:59:12 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2016-01-19 19:00:19)
A i mówiąc żadna sprawa nie przegrana nie miałem namyśli tego że z matką walczyłem i się wymigiwałem , jedynie mówię że jest taka możliwość - nie mam dzieci tak dla jasności... póki co ![]()
On chce widywać dziecko wtedy kiedy on chce i ma na to ochotę. sprawa o kontakty była z jego inicjatywy co ciekawe. a mi zależy żeby dziecko miało z nim kontakt. teraz dziecko jest małe i nie rozumie. ale pomyśl , czeka na ojca a on nie przychodzi w ustalonym terminie i nawet nie informuje. gdyby był starszy to byłaby dla niego trauma. i tu nie chodzi o żadne wojny
On chce widywać dziecko wtedy kiedy on chce i ma na to ochotę. sprawa o kontakty była z jego inicjatywy co ciekawe. a mi zależy żeby dziecko miało z nim kontakt. teraz dziecko jest małe i nie rozumie. ale pomyśl , czeka na ojca a on nie przychodzi w ustalonym terminie i nawet nie informuje. gdyby był starszy to byłaby dla niego trauma. i tu nie chodzi o żadne wojny
Ok , ale dlaczego na to nie pójdziesz by widywał kiedy chce ? Albo określił sam kiedy by chciał widywać? Zależy Ci by dziecko miało z nim kontakt to mu umożliwiaj to a nie walcz w sądzie - sąd to ostateczność. W przypadku dzieci one tego nie zrozumieją , jesteś matką powinnaś o tym wiedzieć.
Nie mów dziecku kiedy ojciec przyjdzie , wtedy nie będzie czekało na niego. A na pewno jak się pojawi to będzie szczęśliwe.
Jeśli nie chcesz by dziecko na tym cierpiało rób wszystko by to na dziecku się nie odbijało , to że rozstaliście się nie jest winą dziecka... A wojenki toczyć powinnaś tak by dziecko nie odczuło tego w najmniejszym stopniu.
Uważam że źle robisz... Bądź sprytniejsza od niego.
Ale czemu on może wytoczyć sprawę bo trochę nie rozumiem ? on widuje dziecko więcej niż sąd ustalił. będziesz ojcem to zrozumiesz o czym mówię.
Ale jak ty to sobie wyobrażasz ? ja mam obowiązki i prace. uwierz nie siedzę i czekam az on przyjdzie po dziecko. zastanów się co piszesz.
20 2016-01-19 19:13:59 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2016-01-19 20:40:10)
Zaraz po kolei , bo się pogubimy. Ty wytoczyłaś sprawę czy on??
Pozwalasz mu na widywanie kiedy chce czy stawiasz warunki??
Skoro widuje więcej niż sąd ustalił to w czym problem jest ??? W tym kiedy je widuje ???
Jeśli on wytoczył sprawę to co było w pozwie??
Nie muszę być ojcem by to zrozumieć , wystarczy być odpowiedzialnym człowiekiem. A Ojcem mam nadzieję będę świetnym , a przynajmniej będę się starał jeśli chodzi o mnie.
Ale czemu on może wytoczyć sprawę bo trochę nie rozumiem ? on widuje dziecko więcej niż sąd ustalił. będziesz ojcem to zrozumiesz o czym mówię.
Może wytoczyć sprawę o ograniczenie np sobie praw do dziecka jeśli by nie chciał go widywać. Wtedy Twoje paragrafy są bezradne odnośnie tych kar dla niego. Dlatego wszystko zależy od sprawy by wiedzieć kiedy można i jakich paragrafów użyć. Adwokat jest potrzebny by to co twierdzisz za racje przełożyć na paragrafy. W okręgowym sądzie już jest wymagany.
Ale jak ty to sobie wyobrażasz ? ja mam obowiązki i prace. uwierz nie siedzę i czekam az on przyjdzie po dziecko. zastanów się co piszesz.
Owszem , ale telefony istnieją prawda? Zawsze możesz się umówić by dał Ci znać wcześniej , ale dziecku wtedy nie mów że jutro tatuś będzie , w ten sposób nie będzie cierpiało. Popełniasz z tym błąd , czasem warto dziecku nie mówić.
posłuchaj nie napisałam tu po to by wywlekac swoje brudy. pisze by autorce poradzić co ewentualnie może zrobić. a czy jej się to uda tego nie wiem. a jeśli piszesz ze nikogo nie można zmusić. ale ja się pytam jakie zmusić? z tego co wiem dziecko się rodzi nie z przymusu tylko z miłości. wiec to jest rodziców zasrany obowiązek widywać się z własnym dzieckiem. a jeżeli ojciec czy matka tego unikają nie należy im tego ułatwiać. I pkt widzenia zależy od pkt siedzenia. ja zrobię wszystko aby moje dziecko miało oboje rodziców. czy się to komuś podoba czy nie. wniosek o kontakty złożył on ale się do nich nie stosuje. zabiera dziecko w inne dni pisząc dzień lub w ten sam dzień gdy chce go zabrać. nie raz prosiłam by informował mnie wcześniej bo też mam swoje plany. jeśli nie dało się dogadać to trzeba było sprawy załatwić inaczej. ja nie należy do rodziców którzy utrudniają kontakty drugiemu. wręcz przeciwnie staram się dogadać. ale na litość Boska jeśli partner nie słucha tego co się do niego mówi... temat uważam za zamknięty. ty uważasz to za błąd a ja za ostateczność. a autorka zrobi z tym co zechce.
nie są oczywiście jakieś duże kwoty ale przynajmniej ja nie mam rozlegulowanego dnia i moje dziecko
i się troszkę boi. bo te niestawiennictwo wynika tylko ze zlosliwosci byłego partnera. a tu przecież nie o to chodzi żeby komuś dowalic, tylko aby wzajemnie szanować swój czas i siebie.
No patrz, a ja myślałam, że to o dobro dziecka chodzi, żeby miało z tatą kontakt...
sorella napisał/a:nie są oczywiście jakieś duże kwoty ale przynajmniej ja nie mam rozlegulowanego dnia i moje dziecko
i się troszkę boi. bo te niestawiennictwo wynika tylko ze zlosliwosci byłego partnera. a tu przecież nie o to chodzi żeby komuś dowalic, tylko aby wzajemnie szanować swój czas i siebie.
No patrz, a ja myślałam, że to o dobro dziecka chodzi, żeby miało z tatą kontakt...
bo chodzi, a jak się czytać nie umie to ja nic nie poradzę.
Cyngli napisał/a:sorella napisał/a:nie są oczywiście jakieś duże kwoty ale przynajmniej ja nie mam rozlegulowanego dnia i moje dziecko
i się troszkę boi. bo te niestawiennictwo wynika tylko ze zlosliwosci byłego partnera. a tu przecież nie o to chodzi żeby komuś dowalic, tylko aby wzajemnie szanować swój czas i siebie.
No patrz, a ja myślałam, że to o dobro dziecka chodzi, żeby miało z tatą kontakt...
bo chodzi, a jak się czytać nie umie to ja nic nie poradzę.
Oczywiście.
25 2016-01-19 21:45:58 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2016-01-19 21:59:50)
posłuchaj nie napisałam tu po to by wywlekac swoje brudy. pisze by autorce poradzić co ewentualnie może zrobić. a czy jej się to uda tego nie wiem. a jeśli piszesz ze nikogo nie można zmusić. ale ja się pytam jakie zmusić? z tego co wiem dziecko się rodzi nie z przymusu tylko z miłości. wiec to jest rodziców zasrany obowiązek widywać się z własnym dzieckiem. a jeżeli ojciec czy matka tego unikają nie należy im tego ułatwiać. I pkt widzenia zależy od pkt siedzenia. ja zrobię wszystko aby moje dziecko miało oboje rodziców. czy się to komuś podoba czy nie. wniosek o kontakty złożył on ale się do nich nie stosuje. zabiera dziecko w inne dni pisząc dzień lub w ten sam dzień gdy chce go zabrać. nie raz prosiłam by informował mnie wcześniej bo też mam swoje plany. jeśli nie dało się dogadać to trzeba było sprawy załatwić inaczej. ja nie należy do rodziców którzy utrudniają kontakty drugiemu. wręcz przeciwnie staram się dogadać. ale na litość Boska jeśli partner nie słucha tego co się do niego mówi... temat uważam za zamknięty. ty uważasz to za błąd a ja za ostateczność. a autorka zrobi z tym co zechce.
No ale wprowadzasz ją w błąd , sąd nie może zmusić rodzica do widywania dziecka , ale Ty to zanegowałaś twierdząc że może... Bo wygrałaś sprawę.
Gdy bliżej się przyglądam Twojej twojej sprawie to wychodzi że ojciec nie jest taki zły... Zakładam że po prostu w sądzie nie umie się bronić dlatego wygrałaś. Niestety tak jest , a sąd sam nie może pomagać czy zajmować którejś ze stron. Dlatego jest to sąd ocenia czyste dowody i fakty, stąd też właśnie zależy od tego jak to zostanie rozegrane taki wynik sprawy.
Odnosząc się do tego co tu napisałaś.
Błąd popełniasz bo tu nie chodzi tylko o dziecko dla Ciebie co jak widać nie tylko ja zauważyłem. Według logicznego myślenia tak rodzice powinni podejmować wspólnie odpowiedzialność za dziecko , w życiu niestety tak nie jest i Ojciec czy też matka może ograniczyć swoje prawa jeśli ma taką wolę, tylko wtedy co to za ojciec czy matka.
Dziecko będzie miało oboje rodziców bez Twojej pomocy czy utrudniania tego. Skoro Ojciec widuje się z dzieckiem częściej niż sąd mu przyznał to znaczy że mu zależy na dziecku , a nie koniecznie na Tobie. Być może to nie on traktuje dziecka jako karty przetargowej?
Co znaczy nie dało się dogadać? Jeśli Cię informował a Ty robiłaś wiecznie problemy to wcale mu się nie dziwię.
Pytanie co do niego mówiłaś ? Bo jak Ty wyssałaś sobie jakieś warunki z palca to tak jak mówiłem wcale mu się nie dziwię.
Jeśli to prawda , to tylko fakt że nie wiedział jak postąpić zadecydował o tym że wygrałaś sprawę.
Po raz kolejny apeluje byś się zastanowiła co jest dla Ciebie ważne dziecko czy Twój święty czas , plany ? Może chciałaś mu dać pstryczka w nos ? Bo plany można zmienić zawsze lub przełożyć.
A tym że Ty pokazujesz pazurki cierpi dziecko , Twoje dziecko. Czy tak ciężko umówić się by Cię dzień wcześniej uprzedził telefonicznie i nie utrudniać mu jeśli chce spotkać , jednocześnie nie uprzedzać dziecka? Przecież wtedy nawet jak się nie pojawi to dziecko nie ucierpi... Więc zapewne tu chodzi o Twoje plany a nie o dziecko , a dzieckiem się zasłaniasz...
a gadaj zdrów
27 2016-01-19 22:00:05 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-01-19 22:00:18)
Sąd nie może nikogo zmusić do spotykania się z dzieckiem - niestety.
Może wymusić zapłacenie kary pieniężnej, jeśli do spotkań nie dochodzi.
Tyle w temacie. Prywatne wycieczki możecie sobie darować, nie chodzi tu o to, by sobie wzajemnie dokopywać.
a gadaj zdrów. na szczęście sędzia nie jesteś bo popadlbysmy w kalabanie. i ktoś tu dobrze o tobie napisał szowinistyczny cwaniak.
29 2016-01-19 22:02:47 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2016-01-19 22:06:38)
Cyngli...
Chyba jednak nie masz racji.W świetle nowych przepisów może.
Zaraz dam info w temacie.
Rodzice mają względem dziecka jednakowe obowiązki. Muszą łożyć na jego utrzymanie, opiekować się nim i dbać o jego edukację. Od 13 czerwca do tej listy doszedł także obowiązek kontaktów z dzieckiem. Poprzednio obowiązujące przepisy mówiły jedynie, że rodzic ma prawo widywać się z dzieckiem. W znowelizowanym Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym został wprowadzony zapis (art. 113), dzięki któremu drugi z rodziców musi zgodzić się na takie kontakty.
Nowe przepisy obejmują:
- odwiedziny i spotkania,
- zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu,
- porozumiewanie się zarówno bezpośrednie, jak i na odległość (przez telefon, Internet),
- korespondencję listowną i mailową.
Dzięki nowym przepisom, jeśli ojciec unika kontaktów z synem czy córką, będzie mógł zostać do nich zmuszony. Wystarczy, że mama wystąpi do sądu ze stosownym żądaniem.
Gdy brak zgody – terapia
Najlepiej, jeśli rodzice sami ustalą, jak będą wyglądały wzajemne kontakty z dzieckiem, np. że ojciec odwiedza je w każdą niedzielę i zabiera na dwa weekendy w miesiącu oraz na wakacje. Często jednak skonfliktowani małżonkowie nie potrafią porozumieć się w tej kwestii. Wówczas sprawę będzie musiał rozstrzygnąć sąd opiekuńczy. Może on skierować rodziców na terapię do placówki lub specjalisty zajmujących się terapią rodzinną i ma prawo skontrolować, jak zostało wykonane jego zarządzenie. Jeśli okaże się, że rodzice zlekceważyli zdanie sądu, ten wezwie ich ponownie do siebie i nakaże dostosowanie się do wydanych wcześniej postanowień. Gdyby i to nie pomogło, może ukarać winnego grzywną.
Dziecko ma głos
Do tej pory nikt nie pytał dziecka, czy ma ochotę utrzymywać kontakty z tym z rodziców, które odeszło z domu. Decyzja należała do rodziców lub sądu. Nowe przepisy to zmieniają. Zarówno mama, jak i ojciec muszą brać pod uwagę życzenia swojej pociechy, np. ile razy w tygodniu chce widywać tatę. Gdyby mama nie godziła się na częste kontakty, ojciec zawsze będzie mógł zgłosić to sądzie. Ten wyznaczy kuratora, który przeprowadzi rozmowę z dzieckiem i napisze z niej raport. Sąd w swojej decyzji weźmie pod uwagę życzenie dziecka.
Spotkanie pod kontrolą
Nie zawsze kontakty rodzic–dziecko mogą być swobodne. Sąd może je ograniczyć, decydując, że ma on prawo widywać się z dzieckiem tylko w obecności drugiego rodzica, a nawet – kuratora.
Ma także prawo:
- zabronić spotkań z dzieckiem,
- zakazać zabierania dziecka poza miejsce jego stałego pobytu,
- ograniczyć kontakty do określonych sposobów porozumiewania się na odległość, a nawet w ogóle ich zakazać.
Jeżeli utrzymywanie kontaktów rodzica z dzieckiem poważnie zagraża dobru małoletniego lub je narusza, sąd zakaże ich utrzymywania.
O zakaz lub ograniczenie kontaktów może wystąpić drugie z rodziców, inna osoba bliska (np. dziadkowie), pracownik socjalny ośrodka opieki społecznej i prokurator.
Warto wiedzieć
Nowe przepisy gwarantują kontakt z dzieckiem także innym członkom rodziny. Dziadkowie i rodzeństwo mają prawo wystąpić do sądu o ustalenie ich kontaktów z dzieckiem, gdyby jedno z rodziców się temu sprzeciwiało. W przypadku dalszej rodziny: ciotek, wujków i innych krewnych takie wystąpienie jest możliwe pod warunkiem, że byli blisko z dzieckiem związani (np. malec bardzo często bywał u krewnej).
Informacja zaczerpnięta z polki.pl
30 2016-01-19 22:04:47 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-01-19 22:08:11)
Cyngli...
Chyba jednak nie masz racji.W świetle nowych przepisów może.
Zaraz dam info w temacie.
Czytałam o tym w necie przed chwilą.
Załóżmy, że koleś ma dużo kasy - płaci karę za niespotykanie się i dalej robi swoje.
Jak ktoś ma w dupie swoje dziecko, to nikt go nie zmusi do zmiany zdania.
Przecież go sędzia nie weźmie za pysk i nie zaprowadzi do dziecka, a potem nie dopilnuje, żeby się zajmował.
''Należy pamiętać, że jeżeli drugi rodzic nie chce widywać się z dzieckiem, to bez względu na to, jak nieetyczna może być taka decyzja, sąd nie jest w stanie zmusić go do odwiedzania dziecka. To, że rodzić decyduje się nie utrzymywać kontaktu z dzieckiem, nie ma jednak wpływu na obowiązek alimentacyjny. Sąd może zmusić rodziców do płacenia, ale nie może ich zmusić do tego, by cieszył ich czas spędzany ze swoimi dziećmi.''
źródło: adwokat.com
31 2016-01-19 22:04:55 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2016-01-19 22:10:22)
a gadaj zdrów. na szczęście sędzia nie jesteś bo popadlbysmy w kalabanie. i ktoś tu dobrze o tobie napisał szowinistyczny cwaniak.
Oceniaj mnie jak chcesz , po prostu się zastanów nad tym z boku nie ze swojego punktu widzenia. Pamiętaj że na tym cierpi Twoje dziecko to wszystko.
Cyngli...
Chyba jednak nie masz racji.W świetle nowych przepisów może.
Zaraz dam info w temacie.
Gdyby ojciec nie chciał się widywać z dzieckiem wystarczy że ograniczy swoje prawa i blokuje całe te paragrafy o przymusie , karach. Są bezskuteczne.
Tak samo jest w przypadku alimentów , ale nie będę pisał co trzeba zrobić by zablokować je... niestety takie mamy prawo. A Prawo ma to do siebie że może być wykorzystywane i w złych zamiarach niestety.
Cyngli...
Chyba jednak nie masz racji.W świetle nowych przepisów może.
Zaraz dam info w temacie.Rodzice mają względem dziecka jednakowe obowiązki. Muszą łożyć na jego utrzymanie, opiekować się nim i dbać o jego edukację. Od 13 czerwca do tej listy doszedł także obowiązek kontaktów z dzieckiem. Poprzednio obowiązujące przepisy mówiły jedynie, że rodzic ma prawo widywać się z dzieckiem. W znowelizowanym Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym został wprowadzony zapis (art. 113), dzięki któremu drugi z rodziców musi zgodzić się na takie kontakty.
Nowe przepisy obejmują:
- odwiedziny i spotkania,
- zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu,
- porozumiewanie się zarówno bezpośrednie, jak i na odległość (przez telefon, Internet),
- korespondencję listowną i mailową.Dzięki nowym przepisom, jeśli ojciec unika kontaktów z synem czy córką, będzie mógł zostać do nich zmuszony. Wystarczy, że mama wystąpi do sądu ze stosownym żądaniem.
Gdy brak zgody – terapia
Najlepiej, jeśli rodzice sami ustalą, jak będą wyglądały wzajemne kontakty z dzieckiem, np. że ojciec odwiedza je w każdą niedzielę i zabiera na dwa weekendy w miesiącu oraz na wakacje. Często jednak skonfliktowani małżonkowie nie potrafią porozumieć się w tej kwestii. Wówczas sprawę będzie musiał rozstrzygnąć sąd opiekuńczy. Może on skierować rodziców na terapię do placówki lub specjalisty zajmujących się terapią rodzinną i ma prawo skontrolować, jak zostało wykonane jego zarządzenie. Jeśli okaże się, że rodzice zlekceważyli zdanie sądu, ten wezwie ich ponownie do siebie i nakaże dostosowanie się do wydanych wcześniej postanowień. Gdyby i to nie pomogło, może ukarać winnego grzywną.Dziecko ma głos
Do tej pory nikt nie pytał dziecka, czy ma ochotę utrzymywać kontakty z tym z rodziców, które odeszło z domu. Decyzja należała do rodziców lub sądu. Nowe przepisy to zmieniają. Zarówno mama, jak i ojciec muszą brać pod uwagę życzenia swojej pociechy, np. ile razy w tygodniu chce widywać tatę. Gdyby mama nie godziła się na częste kontakty, ojciec zawsze będzie mógł zgłosić to sądzie. Ten wyznaczy kuratora, który przeprowadzi rozmowę z dzieckiem i napisze z niej raport. Sąd w swojej decyzji weźmie pod uwagę życzenie dziecka.Spotkanie pod kontrolą
Nie zawsze kontakty rodzic–dziecko mogą być swobodne. Sąd może je ograniczyć, decydując, że ma on prawo widywać się z dzieckiem tylko w obecności drugiego rodzica, a nawet – kuratora.Ma także prawo:
- zabronić spotkań z dzieckiem,
- zakazać zabierania dziecka poza miejsce jego stałego pobytu,
- ograniczyć kontakty do określonych sposobów porozumiewania się na odległość, a nawet w ogóle ich zakazać.Jeżeli utrzymywanie kontaktów rodzica z dzieckiem poważnie zagraża dobru małoletniego lub je narusza, sąd zakaże ich utrzymywania.
O zakaz lub ograniczenie kontaktów może wystąpić drugie z rodziców, inna osoba bliska (np. dziadkowie), pracownik socjalny ośrodka opieki społecznej i prokurator.Warto wiedzieć
Nowe przepisy gwarantują kontakt z dzieckiem także innym członkom rodziny. Dziadkowie i rodzeństwo mają prawo wystąpić do sądu o ustalenie ich kontaktów z dzieckiem, gdyby jedno z rodziców się temu sprzeciwiało. W przypadku dalszej rodziny: ciotek, wujków i innych krewnych takie wystąpienie jest możliwe pod warunkiem, że byli blisko z dzieckiem związani (np. malec bardzo często bywał u krewnej).Informacja zaczerpnięta z polki.pl
właśnie o tym piszę i to chce przekazać. za pysk nie wezmę, ale chcę postarszyc. jaka by ta metoda na była w końcu nastąpił progres i raptem możemy się normalnie dogadać.
majkaszpilka napisał/a:Cyngli...
Chyba jednak nie masz racji.W świetle nowych przepisów może.
Zaraz dam info w temacie.Czytałam o tym w necie przed chwilą.
Załóżmy, że koleś ma dużo kasy - płaci karę za niespotykanie się i dalej robi swoje.
Jak ktoś ma w dupie swoje dziecko, to nikt go nie zmusi do zmiany zdania.
Przecież go sędzia nie weźmie za pysk i nie zaprowadzi do dziecka, a potem nie dopilnuje, żeby się zajmował.''Należy pamiętać, że jeżeli drugi rodzic nie chce widywać się z dzieckiem, to bez względu na to, jak nieetyczna może być taka decyzja, sąd nie jest w stanie zmusić go do odwiedzania dziecka. To, że rodzić decyduje się nie utrzymywać kontaktu z dzieckiem, nie ma jednak wpływu na obowiązek alimentacyjny. Sąd może zmusić rodziców do płacenia, ale nie może ich zmusić do tego, by cieszył ich czas spędzany ze swoimi dziećmi.''
źródło: adwokat.com
Najlepiej zatem sprawdzić u źródła,w Kodeksie.Bo wydaje mi się,że właśnie to zostało znowelizowane.
Ale jak rodzic nie będzie chciał,to może mu i Sąd skoczyć,bo będzie płacił kary i tyle.Prawda.
34 2016-01-19 22:21:54 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2016-01-19 22:22:52)
sorella napisał/a:a gadaj zdrów. na szczęście sędzia nie jesteś bo popadlbysmy w kalabanie. i ktoś tu dobrze o tobie napisał szowinistyczny cwaniak.
Oceniaj mnie jak chcesz , po prostu się zastanów nad tym z boku nie ze swojego punktu widzenia. Pamiętaj że na tym cierpi Twoje dziecko to wszystko.
majkaszpilka napisał/a:Cyngli...
Chyba jednak nie masz racji.W świetle nowych przepisów może.
Zaraz dam info w temacie.Gdyby ojciec nie chciał się widywać z dzieckiem wystarczy że ograniczy swoje prawa i blokuje całe te paragrafy o przymusie , karach. Są bezskuteczne.
Tak samo jest w przypadku alimentów , ale nie będę pisał co trzeba zrobić by zablokować je... niestety takie mamy prawo. A Prawo ma to do siebie że może być wykorzystywane i w złych zamiarach niestety.
Nie wiem,jak to się ma w sprawie widzeń.
Ale wydaje mi się,a nawet jestem pewna,że alimentów nie zablokujesz w żaden sposób.
Sorry,że post pod postem.
Cyngli napisał/a:majkaszpilka napisał/a:Cyngli...
Chyba jednak nie masz racji.W świetle nowych przepisów może.
Zaraz dam info w temacie.Czytałam o tym w necie przed chwilą.
Załóżmy, że koleś ma dużo kasy - płaci karę za niespotykanie się i dalej robi swoje.
Jak ktoś ma w dupie swoje dziecko, to nikt go nie zmusi do zmiany zdania.
Przecież go sędzia nie weźmie za pysk i nie zaprowadzi do dziecka, a potem nie dopilnuje, żeby się zajmował.''Należy pamiętać, że jeżeli drugi rodzic nie chce widywać się z dzieckiem, to bez względu na to, jak nieetyczna może być taka decyzja, sąd nie jest w stanie zmusić go do odwiedzania dziecka. To, że rodzić decyduje się nie utrzymywać kontaktu z dzieckiem, nie ma jednak wpływu na obowiązek alimentacyjny. Sąd może zmusić rodziców do płacenia, ale nie może ich zmusić do tego, by cieszył ich czas spędzany ze swoimi dziećmi.''
źródło: adwokat.com
Najlepiej zatem sprawdzić u źródła,w Kodeksie.Bo wydaje mi się,że właśnie to zostało znowelizowane.
Ale jak rodzic nie będzie chciał,to może mu i Sąd skoczyć,bo będzie płacił kary i tyle.Prawda.
No i właśnie mnie o to chodzi. Nie da się kogoś zmusić do miłości..
36 2016-01-19 22:26:33 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2016-01-19 22:29:31)
Nie wiem,jak to się ma w sprawie widzeń.
Ale wydaje mi się,a nawet jestem pewna,że alimentów nie zablokujesz w żaden sposób.
Sorry,że post pod postem.
Niestety , ale zablokujesz. Jest nawet kilka sposobów. Jak? Pozwól że nie będę pisał czym mniej osób wie tym lepiej.
Tak jak masz z tymi karami niby skuteczne , nowelizacja oboje według tego paragrafu powinni odpowiadać , ba może sąd zmusić. Ograniczenie praw i puf sąd jest bezsilny.
No i właśnie mnie o to chodzi. Nie da się kogoś zmusić do miłości..
Dokładnie , jeśli facet jest draniem i dziecko nic dla niego nie znaczy to żaden sąd nie pomoże jeśli on jest pojętny lub ktoś go prowadzi. Bo jeśli nie jest to wtedy można to wykorzystać.
majkaszpilka napisał/a:Nie wiem,jak to się ma w sprawie widzeń.
Ale wydaje mi się,a nawet jestem pewna,że alimentów nie zablokujesz w żaden sposób.
Sorry,że post pod postem.
Niestety , ale zablokujesz. Jest nawet kilka sposobów. Jak? Pozwól że nie będę pisał czym mniej osób wie tym lepiej.
Tak jak masz z tymi karami niby skuteczne , nowelizacja oboje według tego paragrafu powinni odpowiadać , ba może sąd zmusić. Ograniczenie praw i puf sąd jest bezsilny.
Ponosi Cię...
To,że Sąd ograniczy,czy nawet pozbawi Ciebie praw rodzicielskich,nie jest tożsame z tym,że nie jesteś prawnie zobligowany do płacenia alimentów na własne dzieci.
Nie mędrkuj już,bo bzdury kosmiczne opowiadasz.
jeśli sam by wystąpił o ograniczenie praw czy ich pozbawienie to ok. nic nie zrobię i świadczyło by to o człowieku. ale jeśli chce mieć równe prawa to i niech ma też równe obowiązki.
39 2016-01-19 22:33:58 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2016-01-19 22:35:30)
Ponosi Cię...
To,że Sąd ograniczy,czy nawet pozbawi Ciebie praw rodzicielskich,nie jest tożsame z tym,że nie jesteś prawnie zobligowany do płacenia alimentów na własne dzieci.
Nie mędrkuj już,bo bzdury kosmiczne opowiadasz.
Chyba nie zrozumiałaś co tym samym przekazałem,
Przeczytaj proszę jeszcze raz...
Czy ja powiedziałem że jest to związane z alimentami? Powiedziałem że wtedy sąd jest bezsilny wobec zmuszania do spotkań czy też nakładania kar za brak ich , inaczej czyli to co cytowałaś jest bezskuteczne. Mam nadzieję że teraz jest to bardziej zrozumiałe.
A w kwestii alimentów są sposoby by ich uniknąć. Tym sposobem nie jest ograniczenie praw i nie będę pisał co jest bo różni ludzie mogą to czytać.
Alienek ty chrzanisz. mam kolegę co wychowuje synka. matka wogle nie interesuje się dzieckiem. jest pozbawiona praw rodzicielskich a dług alimentacyjny rośnie.
Alienek ty chrzanisz. mam kolegę co wychowuje synka. matka wogle nie interesuje się dzieckiem. jest pozbawiona praw rodzicielskich a dług alimentacyjny rośnie.
Następna , przeczytaj wyżej posty jeszcze raz na spokojnie.
jeśli ktoś jest pozbawiony praw rodzicielskich to logiczne jest ze widywać się dzieckiem nie może z konkretnych powodów.
Nie zablokujesz.
Chyba,że kopniesz w ramki za przeproszeniem,albo udowodnisz,że nie jesteś biologicznym rodzicem.
44 2016-01-19 22:42:56 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2016-01-19 22:45:32)
jeśli ktoś jest pozbawiony praw rodzicielskich to logiczne jest ze widywać się dzieckiem nie może z konkretnych powodów.
A Ty na sprawie zastosowałaś paragrafy odnośnie ukarania za nie pojawienie się , zatem jeśli składa o ograniczenie praw nie musi się pojawiać i może mieć to w 4 literach a Ty zakładając ponownie sprawę o ukaranie za brak widzeń przegrasz sprawę a uzasadnieniem będzie że ma ograniczone prawa.
Teraz zobacz jak się zmieniła sytuacja. W Twoim przypadku Facetowi zależy , albo nie ma zielonego pojęcia jak się bronić. Dlatego wygrałaś.
Nie zablokujesz.
Chyba,że kopniesz w ramki za przeproszeniem,albo udowodnisz,że nie jesteś biologicznym rodzicem.
No cóż mogę powiedzieć , żeby Cię przekonać musiałbym Ci podać na tacy jak to zrobić a wyżej wspomniałem że nie będę udzielał takich informacji bo to forum może czytać każdy , a nie po to piszę by pomagać omijać czy też blokować prawo. Zatem zaszachowałaś mnie ![]()
Na poważnie wierz mi że wiem co mówię.
sorella napisał/a:jeśli ktoś jest pozbawiony praw rodzicielskich to logiczne jest ze widywać się dzieckiem nie może z konkretnych powodów.
A Ty na sprawie zastosowałaś paragrafy odnośnie ukarania za nie pojawienie się , zatem jeśli składa o ograniczenie praw nie musi się pojawiać i może mieć to w 4 literach a Ty zakładając ponownie sprawę o ukaranie za brak widzeń przegrasz sprawę a uzasadnieniem będzie że ma ograniczone prawa.
Teraz zobacz jak się zmieniła sytuacja. W Twoim przypadku Facetowi zależy , albo nie ma zielonego pojęcia jak się bronić. Dlatego wygrałaś.
majkaszpilka napisał/a:Nie zablokujesz.
Chyba,że kopniesz w ramki za przeproszeniem,albo udowodnisz,że nie jesteś biologicznym rodzicem.
No cóż mogę powiedzieć , żeby Cię przekonać musiałbym Ci podać na tacy jak to zrobić a wyżej wspomniałem że nie będę udzielał takich informacji bo to forum może czytać każdy , a nie po to piszę by pomagać omijać czy też blokować prawo. Zatem zaszachowałaś mnie
Na poważnie wierz mi że wiem co mówię.
wytłumacz mi ty cpasz ? bo piszesz jak potluczony. i za wszelką cenę chcesz mi coś udowodnić. no biedaczek bronić się nie umie. dostał karę za niestawiennictwo kontaktów ustalonych przez sąd w konkretnych dniach i godzinach. jeśli ja bym się do nich nie stosowała tez bym została ukarana za utrudnianie kontaktów. no biedny ten mój ex. a żebyś był w jego skórze tez byś przegrał biedaku właśnie z paragrafu. ja rozumiem ze jesteś za facetem. ale uspokoj się. ![]()
Przykro mi...ale nie masz pojęcia.
Gdyby było inaczej, podparł byś się czymkolwiek dla uwiarygodnienia swojej teorii.
Będziesz głuchy i bez nóg,na głodowej rencie...a alimenty będziesz płacił.Mógłbyś wystąpić o zmianę wysokości świadczenia ewentualnie.
A gdybyś i tego nie chciał płacić,to będą płacić np.Twoi rodzice.
I nie ma w tej kwestii żadnej furtki,chyba,że dwie powyższe o których wspomniałam.
20 lat temu mój ojciec sobie załatwił lewe żółte papiery, żeby nie płacić 500zł alimentów. No i udało mu się, płacił 250zł.
48 2016-01-19 22:56:47 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2016-01-19 23:01:37)
wytłumacz mi ty cpasz ? bo piszesz jak potluczony. i za wszelką cenę chcesz mi coś udowodnić. no biedaczek bronić się nie umie. dostał karę za niestawiennictwo kontaktów ustalonych przez sąd w konkretnych dniach i godzinach. jeśli ja bym się do nich nie stosowała tez bym została ukarana za utrudnianie kontaktów. no biedny ten mój ex. a żebyś był w jego skórze tez byś przegrał biedaku właśnie z paragrafu. ja rozumiem ze jesteś za facetem. ale uspokoj się.
Pozwól że nie odpowiem na to pytanie...
Heh , ja już Ci udowodniłem. Ale nie jestem w jego skórze i ciężko powiedzieć jak bym postąpił to w sumie zależałoby od tego jaką kobietą jesteś wobec dziecka - na pewno bym nie tańczył tak jakbyś chciała i żadnej sprawy byś nie wygrała.
Zapewne jeśli byłabyś w porządku kobietą do sprawy bym nie dopuścił.
Na tym zakończę tę polemikę.
Pozdrawiam,
Przykro mi...ale nie masz pojęcia.
Gdyby było inaczej, podparł byś się czymkolwiek dla uwiarygodnienia swojej teorii.Będziesz głuchy i bez nóg,na głodowej rencie...a alimenty będziesz płacił.Mógłbyś wystąpić o zmianę wysokości świadczenia ewentualnie.
A gdybyś i tego nie chciał płacić,to będą płacić np.Twoi rodzice.
I nie ma w tej kwestii żadnej furtki,chyba,że dwie powyższe o których wspomniałam.
Proszę Cię nie mów mi rzeczy oczywistych. Ja nie mówię o rzeczach które są powszechnie dostępne. Mówię o tym że jest możliwości nawet kilka , jak? Zostawię dla siebie.
Siedzę w prawie i sądach dużo częściej niż Ty na pewno.
w koncu. ja również pozdrawiam. Maja wydaje mi się ze przy pozbawieniu praw nie płaci się alimentów. przy ograniczeniu tak. ale pewności nie mam. słyszałam tylko ze tak chyba jest. ale jak mowie aż tak prawa nie znam
Podaj chociaż jeden...maluteńki...tyci,tyci.
Ja nie siedzę w sądach...ani nie mam takiej potrzeby, ani musu...ale wiem,że to co mówisz jest bzdurą na resorach.
w koncu. ja również pozdrawiam. Maja wydaje mi się ze przy pozbawieniu praw nie płaci się alimentów. przy ograniczeniu tak. ale pewności nie mam. słyszałam tylko ze tak chyba jest. ale jak mowie aż tak prawa nie znam
Płaci,to nadal jego dziecko.
Podaj chociaż jeden...maluteńki...tyci,tyci.
Ja nie siedzę w sądach...ani nie mam takiej potrzeby, ani musu...ale wiem,że to co mówisz jest bzdurą na resorach.
faktycznie masz rację. może alienek kręci ludzi w bambuko temu omija prawo. nie wiemy kto siedzi po drugiej stronie.
sorella napisał/a:w koncu. ja również pozdrawiam. Maja wydaje mi się ze przy pozbawieniu praw nie płaci się alimentów. przy ograniczeniu tak. ale pewności nie mam. słyszałam tylko ze tak chyba jest. ale jak mowie aż tak prawa nie znam
Płaci,to nadal jego dziecko.
poczytałam, faktycznie płaci. to nawet jest logiczne.
w koncu. ja również pozdrawiam. Maja wydaje mi się ze przy pozbawieniu praw nie płaci się alimentów. przy ograniczeniu tak. ale pewności nie mam. słyszałam tylko ze tak chyba jest. ale jak mowie aż tak prawa nie znam
Sąd może pozbawić praw rodzicielskich jednak obowiązek rodzicielski w dalszym ciągu istnieje.
Alimenty na dziecko pozostaja, bo to jest obowiązek.
dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Kontakty mamy ustalone sądownie, jeszcze przed rozwodem doszliśmy do porozumienia. Ja ojca dziecka do niczego nie zmuszałam, on z resztą sam zabiegał o taką a nie inną formę kontaktów z córką. W efekcie mała spędza u niego co drugi weekend od piątku do niedzieli oraz dwa popołudnia w tygodniu (16-19). Teraz mu się chyba powoli zaczyna to nudzić. Szkoda mi córeczki, bo jest bardzo do taty przywiązana i będzie jej zapewne przykro, że tata nie chce się z nią widywać. Z tego co zrozumiałam, jeśli ojciec ostatecznie zadeklaruje, że nie chce kontaktów, powinnam zwrócić się do sądu z wnioskiem o zmianę sposobu wykonywania władzy rodzicielskiej, z zapisem, że ojciec dziecka rezygnuje z kontaktów i ew. za moją zgodą może córkę widywać?
sorella - jestem w podobnej sytuacji. Zaczynają się teksty, że będzie zabierał kiedy jemu będzie pasowało.
alienekpl - Twoja rada "Nie mów dziecku kiedy ojciec przyjdzie , wtedy nie będzie czekało na niego. A na pewno jak się pojawi to będzie szczęśliwe" - ta wypowiedź jest potwierdzeniem Twoich słów, że nie masz dzieci. Jak wobec tego powinnam się zachować, gdy czterolatka przepadająca za swoim ojcem zapyta, kiedy przyjdzie tatuś? A dodam, że pyta często, orientuje się w dniach tygodnia i wie, że jak jest np. wtorek, to tata będzie. Nie mówić nic? Udawać, że nie słyszę pytania? Kłamać? Ściemniać? Bronić go i tłumaczyć, że dzisiaj tatuś jednak nie może? Poza tym to całkowicie dezorganizuje codzienne życie, w którym jest praca, przedszkole, wyjazd wakacyjny itp.
Do kontaktów nie mam zamiaru go zmuszać, ale jeśli zrezygnuje dobrowolnie to chcę to uregulować w sądzie od A do Z, dlatego zapytałam, co mogę zrobić.
56 2016-01-21 22:36:16 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2016-01-21 22:37:32)
alienekpl - Twoja rada "Nie mów dziecku kiedy ojciec przyjdzie , wtedy nie będzie czekało na niego. A na pewno jak się pojawi to będzie szczęśliwe" - ta wypowiedź jest potwierdzeniem Twoich słów, że nie masz dzieci. Jak wobec tego powinnam się zachować, gdy czterolatka przepadająca za swoim ojcem zapyta, kiedy przyjdzie tatuś? A dodam, że pyta często, orientuje się w dniach tygodnia i wie, że jak jest np. wtorek, to tata będzie. Nie mówić nic? Udawać, że nie słyszę pytania? Kłamać? Ściemniać? Bronić go i tłumaczyć, że dzisiaj tatuś jednak nie może? Poza tym to całkowicie dezorganizuje codzienne życie, w którym jest praca, przedszkole, wyjazd wakacyjny itp.
Do kontaktów nie mam zamiaru go zmuszać, ale jeśli zrezygnuje dobrowolnie to chcę to uregulować w sądzie od A do Z, dlatego zapytałam, co mogę zrobić.
Nie lekceważ tylko dlatego że nie mam dzieci.
Odpowiadając na Twoje pytanie jak zapyta musisz kłamać niestety ( chodź byłoby to ciężkie ) , wersja zależy od dziecka. Po prostu musisz rozwiać wątpliwości córki.
Ale co chcesz dokładnie uregulować? Jeśli mniej będzie się widywał to sąd i tak na to wpływu nie ma. Możesz jak powyżej koleżanka zastosować te paragrafy , ale jeśli jest mądry i mu nie zależy to uniknie tego. Jeśli natomiast zależy , a np ma kasę to może płacić te grzywny. Nic poza ganianiem tak naprawdę tym nie osiągniesz... Chce Ci się ganiać ?
Póki Ojciec się interesuje to dobrze , uważam że powinnaś robić wszystko by to ułatwić. Utrudnianie może zniechęcić...
A decyzja należy do Ciebie , Ty masz największy wpływ na to co się będzie działo. Dla dziecka pewne rzeczy mogą być szokiem więc po prostu je chroń.