Moja Psychoterapia w leczeniu depresji - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Moja Psychoterapia w leczeniu depresji

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Moja Psychoterapia w leczeniu depresji

Mam depresje,ktora zaczelam leczyć psychoterapia. Nie biore zadnych lekow na te chorobe,ponieważ ich skutki uboczne potrafia być tak okropne,że zdecydowalam się odmowic leczenia farmakologicznego. Zdaje sobie sprawe,że nie kazdy moze sobie na coś takiego pozwolić i różne są w życiu sytuacje,dlatego nie bede oceniac innych ludzi,że biora leki na depresje. Po prostu sie wypowiadam tylko za siebie i pisze,że odmówiłam brania leków,ponieważ po przeczytaniu skutkow ubocznych i po przeczytaniu doświadczen innych osób z tymi lekami na grupie wsparcia przezegnalam sie lewa noga i po rozmowie z psychiatra,ktory ocenil "że nie zagrazam bezpieczeństwu swojemu i cudzemu" dal mi zielone światło do rozpoczęcia psychoterapii online bez brania leków.

Ponieważ wstepny etap psychoterapii mam juz za sobą i dzisiaj rozpoczynam pierwszy etap to chce w nowym temacie o tym wszystkim pisać jak wyglada moja psychoterapia online,jakie zadania dostaje na co dzień,jakie informacje dostaje na grupie wsparcia itd. Mam nadzieje,że to komus może też pomoże kto ma depresję

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja Psychoterapia w leczeniu depresji

Kiedy patrzymy na wielką olmecką głowę, pierwsze wrażenie jest niezwykłe. Nie wygląda jak grecki bóg, egipski faraon ani średniowieczny święty. Nie ma idealnych proporcji Apolla, napięcia Dawida ani mistycznego spokoju Buddy. Jest za to ogromna, ciężka i niemal niepokojąco konkretna.

Przed nami znajduje się ludzka twarz.

Twarz człowieka o szerokim nosie, grubych wargach, mocno zaznaczonych policzkach i charakterystycznym nakryciu głowy. Oczy są niewielkie w stosunku do całej głowy, a wyraz twarzy jest poważny i skupiony. Całość sprawia wrażenie kogoś, kto patrzy na nas bez najmniejszej potrzeby imponowania.

A potem dociera do nas najważniejszy szczegół.

Ta głowa może ważyć kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt ton.

Nie jest więc dużą rzeźbą w zwykłym znaczeniu tego słowa.

Jest kamiennym kolosem.

I co jeszcze bardziej niezwykłe, Olmekowie tworzyli takie monumenty ponad dwa tysiące lat temu, w epoce, którą Europejczycy zwykle kojarzą z początkami starożytności klasycznej.

## Kim byli Olmekowie?

Olmekowie należeli do najważniejszych wczesnych cywilizacji Mezoameryki. Ich kultura rozwijała się przede wszystkim na terenach dzisiejszego południowego Meksyku, zwłaszcza w regionach odpowiadających współczesnym stanom Veracruz i Tabasco.

Największy rozkwit kultury olmeckiej przypada mniej więcej na okres od około 1500 do 400 roku p.n.e.

To oznacza, że kiedy powstawały niektóre z najbardziej znanych głów olmeckich, do narodzin klasycznej cywilizacji greckiej było jeszcze bardzo daleko.

Nie istniało Imperium Rzymskie.

Nie było chrześcijaństwa.

Nie było nawet Cesarstwa Chińskiego w późniejszym znaczeniu tego słowa.

A w Mezoameryce ludzie wydobywali ogromne bloki skały i zamieniali je w monumentalne ludzkie głowy.

## Kamień przybywający z daleka

Największym problemem nie było nawet samo rzeźbienie.

Był nim materiał.

Olmeckie głowy wykonywano przede wszystkim z bazaltu, bardzo twardej skały wulkanicznej.

Co ciekawe, wielkie bloki kamienia często pochodziły z miejsc oddalonych od stanowisk, na których ostatecznie je ustawiano.

Oznaczało to konieczność transportu ogromnych ciężarów bez nowoczesnych dróg, ciężarówek, dźwigów czy metalowych urządzeń.

I właśnie dlatego olmeckie głowy są również świadectwem organizacji społecznej.

Żeby stworzyć taki monument, nie wystarczył jeden utalentowany rzeźbiarz.

Potrzebni byli ludzie, którzy potrafili znaleźć odpowiedni kamień, wydobyć go, przetransportować, opracować, a następnie ustawić w określonym miejscu.

Musiał istnieć system organizacji pracy.

Musieli być ludzie odpowiedzialni za żywność.

Musieli być ludzie zajmujący się transportem.

Musieli być rzemieślnicy.

Musieli istnieć przywódcy zdolni do zorganizowania całego przedsięwzięcia.

Jedna wielka głowa jest więc również dowodem na istnienie społeczeństwa zdolnego do mobilizacji ogromnej ilości pracy.

## Ale kogo właściwie przedstawiają?

I tutaj zaczyna się jedna z największych zagadek.

Przez długi czas nie było wiadomo, czym właściwie są te głowy.

Dzisiaj wielu badaczy uważa, że prawdopodobnie przedstawiają konkretnych władców lub ważne osoby.

Nie jest to jednak absolutnie pewne w każdym przypadku.

Nie mamy podpisu:

„Oto król X”.

Nie mamy dokumentu wyjaśniającego dokładnie, dlaczego dana twarz została wyrzeźbiona.

Nie mamy też portretów porównawczych w takim sensie, w jakim znamy je z późniejszych kultur.

Dlatego trzeba zachować pewną ostrożność.

Możliwe, że przedstawiano władców.

Możliwe, że chodziło o przodków.

Możliwe, że posągi miały również znaczenie religijne lub rytualne.

Najprawdopodobniej zresztą te funkcje nie musiały się wzajemnie wykluczać.

Władca mógł być jednocześnie politycznym przywódcą, postacią o znaczeniu religijnym i częścią tradycji przodków.

## Dlaczego głowa, a nie całe ciało?

To jedna z rzeczy, które najbardziej odróżniają olmeckie monumenty od wielu innych rzeźb.

Olmekowie nie przedstawiają człowieka w pełnej postaci.

Tworzą gigantyczną głowę.

Może się to wydawać dziwne z europejskiej perspektywy, ponieważ w tradycji greckiej czy rzymskiej bardzo często interesowało nas całe ciało człowieka.

Olmecka głowa działa inaczej.

Twarz jest najważniejsza.

To właśnie ona identyfikuje osobę.

To ona nadaje monumentowi charakter.

I być może jest to logiczne, jeżeli celem było przedstawienie potężnego przywódcy.

Nie potrzebujemy jego nóg, żeby zobaczyć człowieka.

Wystarczy twarz.

## Nakrycie głowy

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów każdej kolosalnej głowy jest nakrycie głowy.

Nie wygląda ono jak korona w europejskim znaczeniu.

Jest raczej czymś w rodzaju ciasno dopasowanego hełmu lub ceremonialnego nakrycia.

Właśnie ten szczegół jest jednym z argumentów przemawiających za tym, że nie mamy do czynienia z przypadkowymi twarzami.

Nakrycia różnią się między poszczególnymi monumentami.

To może oznaczać różnice w statusie, funkcji lub tożsamości przedstawionych osób.

Jeżeli rzeczywiście są to władcy, można sobie wyobrazić, że nakrycie głowy było jednym z elementów pozwalających rozpoznać ich rangę.

Ale znowu — nie mamy tekstu, który pozwalałby nam rozstrzygnąć tę kwestię z absolutną pewnością.

## Czy Olmekowie przedstawiali ludzi o konkretnym pochodzeniu?

To temat, który przez lata wywoływał mnóstwo spekulacji.

Wielkie głowy mają bardzo charakterystyczne rysy twarzy, przez co w kulturze popularnej pojawiały się teorie, że Olmekowie musieli mieć kontakty z Afryką lub innymi odległymi regionami świata.

Problem polega na tym, że takie wnioski są bardzo słabo uzasadnione.

Rysy twarzy przedstawione w sztuce nie pozwalają po prostu określić pochodzenia etnicznego człowieka w sposób, w jaki czasami próbuje się to robić.

Sztuka jest stylizowana.

Do tego mamy do czynienia z przedstawieniem powstałym tysiące lat temu w zupełnie innym systemie artystycznym.

Nie ma wiarygodnych dowodów, że olmeckie głowy świadczą o starożytnych podróżach Afrykańczyków do Ameryki.

Najprostsze wyjaśnienie jest jednocześnie najbardziej zgodne z dostępnymi dowodami: przedstawiają ludzi należących do społeczności Mezoameryki, a charakterystyczne rysy są częścią lokalnej tradycji artystycznej.

## Kamień, który trzeba było pokonać

Wyobraźmy sobie teraz proces tworzenia.

Rzeźbiarze stoją przed ogromnym blokiem bazaltu.

Nie mają piły elektrycznej.

Nie mają szlifierki.

Nie mają stalowych wierteł.

Nie mają precyzyjnych narzędzi współczesnego przemysłu.

Mają jednak kamienne narzędzia, twardsze materiały i ogromną ilość czasu.

Bazalt jest trudnym materiałem.

A mimo to powstaje twarz.

Najpierw trzeba określić ogólny kształt.

Potem wyłonić nos.

Potem policzki.

Potem usta.

Potem oczy.

Potem nakrycie głowy.

A wszystko trzeba robić w materiale, którego nie można po prostu łatwo cofnąć.

Jeżeli rzeźbiarz usunie za dużo kamienia, nie da się go z powrotem „przykleić”.

Każdy ruch narzędzia jest więc decyzją.

## To nie są realistyczne portrety

Kiedy patrzymy na olmeckie głowy, możemy odnieść wrażenie, że przedstawiają konkretne osoby, ale nie należy oczekiwać od nich realizmu na poziomie współczesnej fotografii.

Mamy tutaj stylizację.

Proporcje twarzy są podporządkowane charakterystycznemu językowi artystycznemu.

Mimo to rzeźby posiadają indywidualność.

I właśnie to jest bardzo interesujące.

Nie są identycznymi „maskami”.

Każda ma trochę inny wyraz twarzy.

Inny kształt nosa.

Inny układ ust.

Inne proporcje.

Jeżeli rzeczywiście przedstawiały konkretnych przywódców, ta indywidualizacja mogła być niezwykle istotna.

## Twarz bez uśmiechu

Większość olmeckich głów nie wygląda szczególnie radośnie.

Nie ma szerokich uśmiechów.

Nie ma dynamicznych emocji.

Twarze są spokojne, ciężkie i skupione.

I właśnie to nadaje im niezwykłą monumentalność.

Wyobraźmy sobie, że taki posąg stoi przed nami i ma kilka metrów wysokości.

Nie patrzy na nas z gniewem.

Nie uśmiecha się.

Nie próbuje nas przestraszyć.

Po prostu patrzy.

W efekcie powstaje bardzo silne poczucie autorytetu.

To zresztą nie jest przypadek charakterystyczny wyłącznie dla Olmeków.

Monumentalne przedstawienia władców w wielu kulturach rezygnują z przesadnych emocji.

Władza ma być spokojna.

Nie musi krzyczeć.

Nie musi się tłumaczyć.

Wystarczy, że jest.

## Wielka głowa jako symbol władzy

Jeżeli rzeczywiście olmeckie głowy przedstawiały przywódców, ich rozmiar nie był przypadkowy.

W sztuce monumentalnej wielkość często oznacza znaczenie.

To zasada, którą możemy obserwować w bardzo wielu kulturach.

Faraon jest większy od innych postaci.

Król otrzymuje monumentalny pomnik.

Bóstwo przedstawiane jest większe od człowieka.

Władca dostaje kolumnę, świątynię albo ogromny posąg.

Olmekowie zrobili coś podobnego.

Tyle że zamiast całej postaci stworzyli ogromną głowę.

Można więc patrzeć na te monumenty jako na swego rodzaju kamienną politykę.

Ktoś miał być pamiętany.

Ktoś miał być większy od zwykłego człowieka.

Ktoś miał pozostać obecny w krajobrazie długo po swojej śmierci.

## Największa zagadka: jak je transportowano?

To pytanie fascynuje chyba każdego.

Skoro wielkie bloki bazaltu pochodziły z odległych obszarów, trzeba było je przetransportować.

Nie wiemy dokładnie, jak wyglądała każda operacja transportowa.

Możemy jednak korzystać z wiedzy o możliwościach ludzkiej pracy, eksperymentów archeologicznych i analogii z innymi kulturami.

Prawdopodobnie wykorzystywano drewniane konstrukcje, liny i duże grupy ludzi.

Możliwe było również wykorzystanie dróg wodnych.

Właśnie dlatego położenie wielu stanowisk jest tak interesujące.

Transport rzeczny mógł być ogromnym ułatwieniem.

Nie oznacza to, że zadanie było proste.

Przesunięcie kilkunastotonowego bloku wymaga ogromnej koordynacji.

A mówimy przecież o świecie, w którym nie było maszyn przemysłowych.

## Co ciekawe, Olmekowie nie mieli żelaza

To jeszcze bardziej podkreśla skalę przedsięwzięcia.

Żelazne narzędzia były w Mezoameryce nieznane w epoce olmeckiej.

Rzeźbiarze musieli więc korzystać z innych materiałów.

Jednym z ważnych materiałów był jadeit i inne twarde kamienie, choć oczywiście nie zawsze były one używane bezpośrednio do obróbki wielkich bloków bazaltowych.

Technika polegała na wykorzystaniu dostępnych narzędzi, uderzeń, ścierania i ogromnej ilości pracy.

To przypomina nam o czymś bardzo ważnym w historii sztuki.

Czasami patrzymy na starożytne dzieło i myślimy:

„Jak oni mogli to zrobić bez nowoczesnych narzędzi?”

Odpowiedź często brzmi:

mieli więcej czasu, więcej ludzi i ogromną determinację.

## Rzeźba jako projekt społeczny

Jedna wielka głowa mogła wymagać pracy bardzo wielu osób.

Nie tylko rzeźbiarzy.

Trzeba było zdobyć żywność dla pracowników.

Trzeba było zorganizować transport.

Trzeba było zapewnić narzędzia.

Trzeba było ustalić miejsce, w którym monument stanie.

Trzeba było zapewnić ochronę i organizację pracy.

W efekcie monumentalna rzeźba jest zawsze czymś więcej niż produktem jednego artysty.

Jest dowodem na istnienie całego systemu społecznego.

Możemy nie znać nazwiska rzeźbiarza, który wykonał konkretną głowę.

Ale wiemy, że jego społeczeństwo było zdolne do przedsięwzięcia na ogromną skalę.

## Gdzie je znaleziono?

Kolosalne głowy znane są przede wszystkim ze stanowisk takich jak San Lorenzo, La Venta, Tres Zapotes i innych ośrodków związanych z kulturą olmecką.

Nie stoją więc wszystkie w jednym miejscu.

To ważne, ponieważ pokazuje, że monumentalna rzeźba była elementem szerszego systemu politycznego i religijnego.

Nie był to jeden wyjątkowy projekt jednego miasta.

Była to część kultury, która przez stulecia rozwijała charakterystyczny sposób przedstawiania człowieka.

## Co stało się z Olmekami?

Tutaj również trzeba uważać na popularne uproszczenia.

Czasami można przeczytać, że „Olmekowie zniknęli”.

W rzeczywistości nie wygląda to tak, jakby pewnego dnia cała populacja po prostu zniknęła.

Zmieniały się ośrodki polityczne.

Zmieniały się tradycje.

Niektóre miasta traciły znaczenie.

Inne zyskiwały.

Kultura olmecka jako odrębny system zaczęła zanikać, ale jej wpływy były widoczne w późniejszych kulturach Mezoameryki.

Dlatego Olmeków często określa się mianem jednej z najważniejszych kultur formujących późniejszą cywilizację Mezoameryki.

Nie oznacza to jednak, że Majowie czy Aztekowie byli po prostu „Olmekami w późniejszej wersji”.

To zupełnie inne społeczeństwa.

Chodzi raczej o długotrwały wpływ kulturowy.

## Olmecka głowa i moai

To ciekawe, że poprzednio losowaliśmy moai z Rapa Nui, a teraz trafiliśmy na olmecką głowę.

Obie tradycje powstały w zupełnie innych częściach świata.

Obie kultury nie miały ze sobą kontaktu.

A jednak stworzyły monumentalne kamienne głowy.

W obu przypadkach mamy ogromny wysiłek organizacyjny.

W obu przypadkach rzeźby mogły być związane z przodkami i władzą.

W obu przypadkach kamień miał pozwolić ludzkiej obecności przetrwać znacznie dłużej niż pojedyncze życie.

Ale różnica jest ogromna.

Moai są wydłużone i abstrakcyjne.

Olmeckie głowy są bardziej zwarte i przypominają potężne portrety.

Moai patrzą zwykle ponad krajobrazem.

Olmecka głowa wydaje się być ciężko zakotwiczona w ziemi.

Dwa odległe światy, dwa sposoby przedstawiania człowieka.

A jednak podobna potrzeba:

pozostawić po sobie coś, co przetrwa.

## Olmekowie i późniejsze kultury Mezoameryki

Olmekowie fascynują również dlatego, że pojawili się stosunkowo wcześnie w historii złożonych społeczeństw Mezoameryki.

Rozwinęli monumentalną architekturę, sztukę, systemy osadnicze i skomplikowane praktyki rytualne.

Ich sztuka przedstawia również charakterystyczne motywy, takie jak jaguar i różnego rodzaju istoty hybrydowe.

Szczególnie słynne są tak zwane dzieci-jaguary, czyli przedstawienia postaci posiadających połączenie ludzkich i jaguarowych cech.

To pokazuje, że świat olmecki był znacznie bardziej złożony niż same wielkie głowy.

Kolosalne głowy są po prostu najbardziej spektakularną częścią tego dziedzictwa.

## Dlaczego akurat twarz?

Być może dlatego, że twarz jest najbardziej osobistą częścią człowieka.

Możemy ukryć ciało.

Możemy zmienić ubranie.

Możemy zmienić miejsce.

Ale twarz pozostaje znakiem tożsamości.

Kiedy patrzymy na czyjąś twarz, próbujemy odczytać człowieka.

Czy jest spokojny?

Czy jest zły?

Czy jest zmęczony?

Czy możemy mu ufać?

Olmekowie stworzyli więc monumenty, które właściwie robią jedną rzecz:

każą nam patrzeć na twarz.

I trudno się od niej oderwać.

Nie ma tam pięknego ciała.

Nie ma skomplikowanej sceny.

Nie ma narracji.

Jest tylko ogromna twarz.

A mimo to wystarcza.

## Rzeźba bez nazwiska

Jedną z rzeczy, które mogą najbardziej fascynować współczesnego człowieka, jest anonimowość.

Znamy nazwiska Michała Anioła, Berniniego, Rodina czy Canovy.

Wiemy, kiedy żyli.

Wiemy, gdzie pracowali.

Znamy część ich historii.

W przypadku olmeckich głów nie znamy nazwisk artystów.

Nie wiemy, który konkretny rzeźbiarz wykonał daną twarz.

Nie znamy jego życia.

Nie znamy jego warsztatu w szczegółach.

Nie wiemy nawet, czy społeczeństwo przywiązywało znaczenie do indywidualnego autorstwa w takim sensie jak późniejsza Europa.

A mimo to jego dzieło przetrwało.

Artysta jest anonimowy.

Rzeźba nie.

## Kamień pamięta

I chyba właśnie tutaj tkwi największa siła kolosalnych głów.

Nie są piękne w klasycznym europejskim znaczeniu.

Nie mają idealnego ciała.

Nie próbują zachwycać delikatnością.

Są ciężkie.

Surowe.

Monumentalne.

A jednak mają w sobie coś bardzo ludzkiego.

Patrzymy na twarz człowieka, który żył ponad dwa tysiące lat temu.

Być może był władcą.

Być może był wojownikiem.

Być może był ważnym przodkiem.

Być może jego konkretna funkcja była bardziej złożona, niż potrafimy dzisiaj odtworzyć.

Nie znamy jego głosu.

Nie znamy jego charakteru.

Nie znamy jego historii.

Nie znamy nawet jego imienia.

A jednak patrzymy na jego twarz.

I ta twarz patrzy na nas z kamienia.

To właśnie sprawia, że olmecka głowa jest czymś więcej niż archeologiczną ciekawostką.

Jest jednym z tych dzieł, które przypominają, że potrzeba upamiętnienia człowieka jest znacznie starsza niż większość cywilizacji, które znamy z podręczników.

Zanim pojawiły się marmurowe posągi greckich bogów, zanim Rzymianie zaczęli tworzyć realistyczne portrety cesarzy, zanim powstały katedry i renesansowe pomniki, gdzieś w wilgotnej, tropikalnej Mezoameryce ludzie wydobywali ogromne bloki bazaltu i zamieniali je w ludzkie twarze.

I być może najciekawsze jest to, że po tysiącach lat nadal możemy zrobić dokładnie to, czego prawdopodobnie chcieli ich twórcy.

Spojrzeć na nie i pamiętać, że kiedyś żyli ludzie, dla których te twarze miały znaczenie.

3

Odp: Moja Psychoterapia w leczeniu depresji

PunBB bbcode test

4 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-09-25 11:26:50)

Odp: Moja Psychoterapia w leczeniu depresji

Jako,że nie biore lekow na depresje to w porowniu do osób,ktore je biora musze okresowo co jakis czas przechodzic testy psychologiczne,by móc określić czy cokolwiek się zmieniło i czy dla bezpieczeństwa swojego i cudzego powinnam zacząć brać te leki. Niedawno przechodziłam taki test i zdałam go pomyślnie,więc nadal mogę kontynuować swoją psychoterapie bez leczenia farmakologicznego.

Jak już wcześniej wspominałam najgorszym obecnie dla mnie objawem w depresji jest chroniczne zmęczenie,które utrudnia mi realizację moich życiowych celów. Nadal mam tez zaburzenia snu(chociaż z tym już jest poprawa). A moje obecne cele życiowe to:
-remont salonu
-założenie kwiatowego ogrodu
-zwiedzanie pięknych parków i innych ciekawych miejsc w okolicy

Wiem,że też powinnam powtorzyc sobie wszystkie podstawowe badania,ponieważ chroniczne zmęczenie moze miec tez medyczne,a nie tylko psychologiczne powody. A jedno drugiego NIE WYKLUCZA,bo mozna mieć depresje i jednoczesnie na cos chorować,co również moze powodowac chroniczne zmęczenie... dlatego tak ważne jest robienie badan u lekarza podczas leczenia depresji i innych problemow psychicznych... ja po ostatniej "przygodzie" w szpitalu to sie wybieram do tego lekarza jak sojka za morze,ale musze dla zdrowia sie tam w koncu wybrać. Mam tez niedobor żelaza i b12,które tez wplywaja na zmeczenie(niedobor b12 moze dodatkowo wplywac na stany depresyjne) natomiast po zmianie diety widze z tym poprawe i w nastepnym miesiącu powtorze prywatne badanie krwi pod tym względem

5

Odp: Moja Psychoterapia w leczeniu depresji

# Perseusz z głową Meduzy – renesansowy triumf, który miał olśnić całą Florencję

Jeżeli Dawid Michała Anioła był jednym z najważniejszych symboli florenckiego renesansu, to Perseusz z głową Meduzy Benvenuta Celliniego jest jego znacznie bardziej teatralnym, efektownym i nieco bezczelnym kuzynem.

Tutaj również mamy bohatera, który zwyciężył nad potworem.

Tutaj również oglądamy nagie, idealizowane ludzkie ciało.

Tutaj również artysta wykorzystuje mitologię, żeby powiedzieć coś o człowieku, władzy i zwycięstwie.

Ale sposób, w jaki Cellini to robi, jest zupełnie inny.

Dawid Michała Anioła stoi przed nami jak człowiek, który dopiero za chwilę rozpocznie walkę.

Perseusz już wygrał.

Stoi nad pokonaną Meduzą, trzymając jej odciętą głowę za włosy. Z drugiej ręki zwisa miecz. Jego ciało jest smukłe, młodzieńcze i niezwykle eleganckie. Pod nim leży ciało potwora, z którego szyi nadal sączy się krew.

To nie jest spokojny obraz zwycięstwa.

To jest demonstracja zwycięstwa.

I dokładnie taki efekt Cellini chciał osiągnąć.

## Perseusz – bohater, który musiał zabić potwora, którego nie można było dotknąć

Historia Perseusza należy do najbardziej znanych mitów greckich.

Meduza była jedną z trzech Gorgon. Jej dwie siostry były nieśmiertelne, natomiast Meduza była śmiertelna.

Najbardziej przerażającą cechą Meduzy nie były jednak kły czy wężowe włosy.

Było nią spojrzenie.

Każdy, kto spojrzał jej prosto w oczy, miał zamienić się w kamień.

Perseusz nie mógł więc po prostu stanąć przed nią i zaatakować.

Musiał znaleźć sposób, żeby pokonać przeciwnika, na którego nie wolno było patrzeć.

Według mitu bogowie pomogli mu zdobyć odpowiednie wyposażenie. Otrzymał między innymi tarczę o wypolerowanej powierzchni, dzięki której mógł obserwować odbicie Meduzy zamiast patrzeć bezpośrednio na nią.

To właśnie pozwoliło mu ją zabić.

Cellini nie pokazuje jednak całej historii.

Nie pokazuje momentu, w którym Perseusz planuje atak.

Nie pokazuje jego strachu.

Nie pokazuje rozmowy z bogami.

Wybiera najbardziej dramatyczny moment:

chwilę po zwycięstwie.

## Perseusz trzyma własny dowód zwycięstwa

Najbardziej szokującym elementem rzeźby jest oczywiście głowa Meduzy.

Perseusz podnosi ją wysoko za włosy.

Twarz potwora jest skierowana w stronę widza.

To szczególnie przewrotne.

Meduza, której spojrzenie miało zabijać, teraz sama jest przedmiotem oglądania.

Jej oczy są otwarte.

Jej usta rozchylają się w grymasie.

Węże wiją się wokół głowy.

A jednak jej moc została odebrana.

To nie jest już żywa Meduza.

To trofeum.

Perseusz pokazuje wszystkim:

„Pokonałem ją.”

I właśnie dlatego rzeźba ma tak mocny charakter polityczny.

Bo nie jest tylko ilustracją mitu.

Jest także obrazem władzy, która zwyciężyła nad zagrożeniem.

## Dlaczego właśnie Perseusz?

Tutaj zaczyna się historia Florencji.

Rzeźba powstała na zamówienie Kosmy I Medyceusza, potężnego władcy Florencji.

Miała stanąć na Piazza della Signoria, czyli w jednym z najważniejszych miejsc politycznych miasta.

To nie był przypadkowy plac.

W jego pobliżu znajdował się Palazzo Vecchio — centrum władzy Florencji.

Na placu znajdowały się już ważne rzeźby.

Stał tam między innymi Dawid Michała Anioła.

I właśnie w tym kontekście Perseusz nabiera zupełnie innego znaczenia.

To nie była tylko piękna rzeźba.

To była rzeźba ustawiona w samym środku politycznej przestrzeni.

## Medyceusze chcieli pokazać, kto tu rządzi

Historia Florencji była skomplikowana.

Miasto przez długi czas funkcjonowało jako republika, ale rodzina Medyceuszy stopniowo zdobywała ogromne wpływy.

Kosma I chciał wzmocnić swoją władzę i stworzyć nowy system polityczny, w którym jego ród zajmował centralną pozycję.

I właśnie dlatego mitologiczny Perseusz był tak dobrym wyborem.

Perseusz pokonuje potwora.

Kosma I przedstawiał siebie jako człowieka, który przywrócił porządek.

Wąż, potwór, chaos — po jednej stronie.

Władca, zwycięstwo i porządek — po drugiej.

Oczywiście nie oznacza to, że każdy mieszkaniec Florencji patrzył na rzeźbę i odczytywał ją dokładnie w ten sam sposób.

Ale jej umieszczenie w przestrzeni politycznej nie było przypadkowe.

## Cellini chciał stworzyć coś niezwykłego

Benvenuto Cellini nie był skromnym artystą, który spokojnie wykonywał polecenia swoich klientów.

Wręcz przeciwnie.

Był jednym z najbardziej barwnych artystów renesansu.

Był złotnikiem, rzeźbiarzem, medalierem i człowiekiem o bardzo silnym ego.

Napisał również słynną autobiografię, która jest jednym z najbardziej niezwykłych świadectw życia artysty renesansowego.

Cellini przedstawia w niej samego siebie jako człowieka wyjątkowego, odważnego, genialnego i często otoczonego przez ludzi, którzy nie potrafili właściwie docenić jego talentu.

Dlatego Perseusz był dla niego idealnym projektem.

Nie chodziło tylko o wykonanie kolejnej rzeźby.

Cellini chciał pokazać, co potrafi.

## Największe wyzwanie: trzeba było odlać całość z brązu

I tutaj zaczyna się techniczna część historii, która jest wręcz niesamowita.

Perseusz został wykonany z brązu.

Brąz pozwala tworzyć rzeczy, które byłyby znacznie trudniejsze w marmurze.

Można odlewać skomplikowane formy.

Można wysuwać ręce daleko poza główną bryłę.

Można tworzyć cienkie elementy.

Można wykonywać bardzo delikatne detale.

Ale brąz ma jeden ogromny problem.

Trzeba go odlać.

A odlanie dużej i skomplikowanej rzeźby jest niezwykle trudne.

Właśnie dlatego historia Perseusza jest również historią technologicznego ryzyka.

## Metoda wosku traconego

Cellini korzystał z tradycyjnej techniki znanej jako metoda wosku traconego.

Najpierw powstaje model woskowy.

To właśnie na nim artysta opracowuje szczegóły.

Następnie model jest otaczany materiałem, który tworzy formę.

Później wosk zostaje usunięty.

Powstaje pusta przestrzeń odpowiadająca przyszłej rzeźbie.

Do środka trzeba wlać roztopiony brąz.

I tutaj zaczyna się problem.

Jeżeli metal nie dotrze do wszystkich części formy, rzeźba może mieć braki.

Jeżeli temperatura będzie niewłaściwa, odlew może się nie udać.

Jeżeli forma pęknie, ogromna ilość pracy może zostać zmarnowana.

A w przypadku Perseusza ryzyko było szczególnie duże ze względu na jego rozmiar i skomplikowaną konstrukcję.

## Cellini opisał ten dramat w swojej autobiografii

Jednym z powodów, dla których Perseusz jest tak fascynujący, jest fakt, że znamy relację samego Celliniego dotyczącą powstawania rzeźby.

Artysta przedstawia proces niemal jak scenę z filmu.

W jego opowieści pojawiają się problemy z piecem, temperaturą i metalem.

Cellini opisuje ogromny stres towarzyszący odlewowi.

W pewnym momencie sytuacja miała być tak trudna, że trzeba było wykorzystać dodatkowy metal, aby zakończyć proces.

Nie należy traktować każdego szczegółu autobiografii Celliniego jako dosłownego raportu technicznego.

Był artystą opowiadającym historię własnego życia i miał wyraźną skłonność do przedstawiania siebie jako bohatera.

Ale jego relacja pokazuje coś ważnego:

odlewanie takiej rzeźby było wydarzeniem wysokiego ryzyka.

## Rzeźba prawie nie wyszła z pieca

W przypadku niektórych elementów odlewu konieczne były późniejsze poprawki i prace wykończeniowe.

To normalne w przypadku wielkich odlewów.

Rzeźba z brązu nie zawsze wychodzi z formy jako idealnie gotowy obiekt.

Artysta musi potem usunąć nadmiar metalu, poprawić powierzchnię, wygładzić wybrane fragmenty i opracować szczegóły.

W przypadku Perseusza Cellini miał przed sobą ogromną ilość pracy.

A przecież jego zadaniem nie było tylko stworzenie poprawnej technicznie figury.

Musiał sprawić, żeby wyglądała jak żywy człowiek.

## Perseusz jest młody i niemal elegancki

To jedna z najbardziej interesujących rzeczy w tej rzeźbie.

Perseusz nie wygląda jak potężny wojownik.

Nie ma masywnej sylwetki Herkulesa.

Nie przypomina umięśnionego gladiatora.

Jest szczupły.

Młody.

Niemal delikatny.

Jego ciało jest wydłużone i eleganckie.

To typowe dla estetyki manieryzmu, który rozwijał się po szczytowym okresie renesansu.

Artyści zaczęli eksperymentować z wydłużonymi proporcjami, bardziej skomplikowanymi pozami i elegancką sztucznością.

Ciało nie musiało już być tylko idealnie realistyczne.

Mogło być bardziej wyrafinowane niż rzeczywistość.

## Perseusz nie stoi po prostu prosto

Jeżeli obejdziemy rzeźbę dookoła, zobaczymy, że jego ciało jest skomplikowane.

Ciężar spoczywa przede wszystkim na jednej nodze.

Druga jest lekko wysunięta.

Tułów obraca się.

Ramiona rozchodzą się w różnych kierunkach.

Głowa jest skierowana w dół.

Wszystko to tworzy spiralny ruch.

To nie jest przypadkowa poza.

Rzeźba została zaprojektowana tak, aby oglądać ją z wielu stron.

To ważna różnica względem niektórych wcześniejszych monumentów, które miały jeden dominujący punkt widzenia.

Perseusz jest właściwie rzeźbą „do chodzenia wokół”.

Im dłużej się poruszamy, tym więcej szczegółów odkrywamy.

## Meduza jest równie ważna jak Perseusz

Często patrzymy przede wszystkim na bohatera.

Ale dolna część rzeźby jest niezwykle interesująca.

Meduza leży pokonana.

Jej ciało jest skręcone.

Jedna noga wystaje do przodu.

Włosy są pełne węży.

A z miejsca, gdzie odcięto głowę, nadal wypływa krew.

To bardzo brutalny szczegół.

Renesans nie zawsze był tak elegancki i spokojny, jak sugerują niektóre podręczniki.

Artyści potrafili przedstawiać przemoc z ogromną dosłownością.

Cellini właśnie to robi.

Meduza nie wygląda jak porcelanowa dekoracja.

Wygląda jak ktoś, kto przed chwilą został zabity.

## A jednak głowa Meduzy jest piękna

I tutaj pojawia się kolejny paradoks.

Meduza jest potworem.

Ale Cellini nadał jej twarzy pewne piękno.

Nie jest to groteskowa maska.

Ma ludzkie rysy.

Jej włosy są pełne węży, ale sama twarz może przypominać twarz pięknej kobiety.

To dobrze pasuje do tradycji renesansowej i manierystycznej, w której piękno i groza mogły współistnieć.

Meduza nie jest wyłącznie obrzydliwym potworem.

Jest również tragiczną postacią.

Jej twarz jest piękna właśnie wtedy, gdy jej życie zostało odebrane.

## Perseusz patrzy na to, co zrobił

Jego twarz jest spokojna.

Nie wygląda na przerażonego.

Nie wygląda również na zachwyconego własnym czynem.

Po prostu patrzy.

To nadaje całej scenie dziwną atmosferę.

Widz ogląda głowę Meduzy.

Perseusz również ją ogląda.

W efekcie nasze spojrzenie spotyka się ze spojrzeniem bohatera.

A potem patrzymy na Meduzę.

To tworzy bardzo skomplikowaną relację pomiędzy trzema punktami:

Perseusz — widz — Meduza.

I właśnie dlatego rzeźba jest tak teatralna.

## Najbardziej niezwykły detal znajduje się z tyłu

Jeżeli obejdziemy Perseusza, odkryjemy coś, czego nie widać od frontu.

Na jego plecach Cellini umieścił autoportret.

To niezwykle charakterystyczny gest.

Artysta niejako podpisał swoje dzieło własną twarzą.

Włosy, broda i rysy postaci mają przypominać samego Celliniego.

To nie jest zwykły podpis wyryty gdzieś na podstawie.

Cellini dosłownie umieścił siebie w rzeźbie.

To niezwykle renesansowy gest.

Artysta przestaje być anonimowym rzemieślnikiem.

Staje się twórcą.

Osobą, której nazwisko ma znaczenie.

A w przypadku Celliniego można powiedzieć nawet więcej.

On chciał, żeby widz wiedział:

„To ja to zrobiłem.”

## Perseusz jako reklama samego artysty

W tym sensie Cellini zrobił coś więcej niż dzieło dla Medyceusza.

Stworzył swoją własną legendę.

Rzeźba była publicznym dowodem jego umiejętności.

Przecież każdy artysta może wyrzeźbić coś niewielkiego.

Ale wykonanie monumentalnego odlewu z brązu jest znacznie trudniejsze.

Jeżeli się uda, artysta może powiedzieć:

„Potrafię zrobić coś, czego inni nie potrafią.”

I właśnie dlatego Perseusz jest również demonstracją technologicznego mistrzostwa.

Nie tylko przedstawia bohatera.

Sam artysta próbuje zostać bohaterem.

## Perseusz i Dawid – dwaj zwycięzcy Florencji

Zestawienie Perseusza z Dawidem jest wręcz obowiązkowe.

Obaj są młodymi bohaterami.

Obaj pokonali potężnych przeciwników.

Obaj są nadzy lub częściowo nadzy.

Obaj zostali przedstawieni jako idealizowane młode ciała.

Obaj stali się symbolami zwycięstwa.

Ale różnica jest ogromna.

Dawid jest napięty.

Jeszcze nie wie, czy wygra.

Jego przeciwnik znajduje się poza kadrem.

Perseusz natomiast trzyma głowę pokonanego przeciwnika.

Dawid mówi:

„Jeszcze będę walczył.”

Perseusz mówi:

„Już wygrałem.”

To dwa zupełnie różne rodzaje bohaterstwa.

## Perseusz i Meduza jako polityczny komunikat

Na Piazza della Signoria ta różnica miała znaczenie.

Dawid był związany z tradycją republikańskiej Florencji.

Młody bohater, który pokonuje olbrzyma, mógł być symbolem małego państwa przeciwstawiającego się potężnym przeciwnikom.

Perseusz został natomiast ustawiony przez Medyceuszy.

W tym kontekście przesuwał akcent.

Nie chodziło już tylko o obywatela broniącego wolności.

Chodziło o władcę, który pokonał zagrożenie i zaprowadził porządek.

Dlatego zestawienie tych dwóch rzeźb na jednym placu jest niemal politycznym dialogiem prowadzonym za pomocą mitologii.

## A potem dochodzi jeszcze jeden szczegół

Podstawę Perseusza Cellini również potraktował bardzo poważnie.

Nie jest to zwykły kawałek kamienia pod figurą.

Znajdują się na niej dodatkowe postacie i elementy dekoracyjne.

Między innymi przedstawiona została Danae, matka Perseusza, oraz inne motywy związane z historią bohatera.

W ten sposób podstawę można oglądać niemal jak osobną rzeźbę.

Cellini nie chciał, żeby widz patrzył tylko na główną postać.

Cały monument miał być bogaty w szczegóły.

## Perseusz miał zachwycić z każdej strony

To bardzo charakterystyczne dla manierystycznego sposobu myślenia o rzeźbie.

Widz ma chodzić.

Zmieniać punkt widzenia.

Odkrywać kolejne elementy.

Zobaczyć przód.

Potem bok.

Potem plecy.

Potem podstawę.

Potem ponownie twarz.

Każda zmiana pozycji daje trochę inną kompozycję.

To sprawia, że rzeźba nie jest pojedynczym obrazem.

Jest doświadczeniem przestrzeni.

W pewnym sensie Cellini przewidział sposób, w jaki współczesny widz ogląda rzeźby w muzeum.

Nie stoimy w jednym miejscu.

Chodzimy wokół.

Szukamy szczegółów.

Fotografujemy ją z różnych stron.

## Rzeźba, która miała pokazać możliwości brązu

Perseusz jest również ważny z punktu widzenia historii techniki.

W Europie brąz był oczywiście znany już od starożytności.

Rzymianie i Grecy tworzyli znakomite odlewy.

Ale renesansowi artyści fascynowali się odzyskiwaniem wiedzy starożytnych.

Cellini doskonale znał tradycję antyczną.

Chciał pokazać, że współczesny artysta może dorównać starożytnym.

To bardzo charakterystyczna cecha renesansu.

Nie chodziło tylko o kopiowanie Greków i Rzymian.

Chodziło o powiedzenie:

„Możemy osiągnąć ich poziom.”

A czasem nawet:

„Możemy ich przewyższyć.”

Perseusz jest właśnie takim wyzwaniem rzuconym przeszłości.

## Dlaczego ta rzeźba robi takie wrażenie?

Bo łączy kilka rzeczy, które zwykle występują osobno.

Jest piękno ludzkiego ciała.

Jest mitologia.

Jest przemoc.

Jest polityka.

Jest technologia.

Jest osobista ambicja artysty.

Jest ryzyko.

Jest teatralność.

Jest nawet autoportret.

A wszystko to zostało połączone w jednym brązowym monumencie.

Perseusz nie jest więc po prostu „rzeźbą przedstawiającą bohatera”.

Jest właściwie manifestem renesansowego artysty.

Artysta mówi poprzez swoje dzieło:

„Znam starożytne mity.”

„Potrafię przedstawić ludzkie ciało.”

„Potrafię pracować w brązie.”

„Potrafię stworzyć monumentalną kompozycję.”

„Potrafię poradzić sobie z niezwykle trudnym odlewem.”

„Potrafię zrobić coś, co zachwyci Florencję.”

A gdzieś z tyłu rzeźby znajduje się jeszcze jego własna twarz.

Jakby Cellini chciał dopisać:

„I pamiętajcie, kto to wszystko zrobił.”

## Od mitu do pomnika

Najbardziej fascynujące w Perseuszu jest chyba to, że po kilkuset latach nadal możemy odczytywać go na kilku poziomach.

Możemy po prostu zobaczyć pięknego młodego bohatera.

Możemy zainteresować się historią Perseusza i Meduzy.

Możemy analizować manierystyczne proporcje.

Możemy podziwiać technikę odlewania brązu.

Możemy spojrzeć na rzeźbę jako polityczny komunikat Medyceuszy.

Możemy zauważyć autoportret Celliniego.

Możemy też po prostu przejść wokół niej i zachwycić się tym, że ktoś ponad czterysta lat temu był w stanie stworzyć tak skomplikowaną konstrukcję z metalu.

I właśnie dlatego Perseusz tak dobrze pasuje do naszej kolekcji.

Po moai i ich spokojnych kamiennych twarzach trafiamy nagle na coś zupełnie innego: młodego bohatera, który stoi nad martwym potworem i pokazuje światu swoje zwycięstwo.

Moai mówią o pamięci.

Śiwa mówi o kosmicznym ruchu.

Olmecka głowa mówi o potędze i przodkach.

A Perseusz mówi:

„Zobaczcie, czego dokonałem.”

I być może właśnie dlatego ta rzeźba jest jednym z najlepszych przykładów tego, czym był renesansowy artysta — nie tylko rzemieślnikiem wykonującym zamówienie, ale człowiekiem, który chciał pozostawić po sobie własną legendę.

6

Odp: Moja Psychoterapia w leczeniu depresji

PunBB bbcode test

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Moja Psychoterapia w leczeniu depresji

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024