Neokatechumenat - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Neokatechumenat

No właśnie Neo, miałam dobry kontakt z bratem zanim do nich wstąpił, po czym ten kontakt zaczął się urywać, nie rozmawiał ze mną jak dawniej, izoluje siebie i dzieci ode mnie i rodziców. Kiedyś zapytałam co się takiego wydarzyło, że tak postępuje, a on na to, że dzięki siostrom i braciom wiele zrozumiał. Czy to nie trąci sektą? Jak żyje nie widziałam tak hermetycznej grupy.

Z niedostrzegania dobra w dobrym rodzi się smutek.-Gogol
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Neokatechumenat

trąci. zbierz jak najwiecej info na ten temat.

3 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-05-12 18:38:06)

Odp: Neokatechumenat

Neokatechumenat to temat dość grząski.

Jego korzenie sięgają do Hiszpanii lat 60. XX wieku, do czasów dyktatury generała Franco. Panowała wtedy ideologia narodowościowo-religijna, na każdej kościelnej uroczystości były tłumy, ale nie miało to wiele wspólnego z wiarą, a raczej ze strachem przed represjami. To był ustrój taki powiedziałabym kościelno-totalitarny. W międzyczasie mieliśmy Sobór Watykański II, który był totalną rewolucją w KK, do tego stopnia, że zaczęto mówić: "czasy przedsoborowe" i "posoborowe". Sobór był odpowiedzią na postępującą sekularyzację (oczywiście nie tylko, ale teraz upraszczam), więc idąc z duchem czasów hiszpańscy biskupi powołali do życia neokatechumenat i... Opus Dei.

Dziś pod adresem neo kieruje się wiele zastrzeżeń, m.in. o odejściu od liturgii i doktryny Kościoła. To bardzo poważny zarzut, a niektóre z lokalnych wspólnot noszą znamiona sekty. Niestety ten problem był przez lata zamiatany pod dywan. Sami uczestnicy mówili, że skoro papież akceptuje neokatechumenat, to jest ok.

Otóż nie jest. Spróbuj w rozmowach z bratem powołać się na argument, czy chce być wierny Kościołowi i jego doktrynom czy temu, co jest szerzone przez osoby prowadzące tę wspólnotę. Poza tym, powołaj się na list kardynała Arinze, prefekta Konkregacji Kultu Bożego. List przetłumaczony na polski znajdziesz tutaj: http://www.fidelitas.pl/844.html.

A teraz kilka informacji, dlaczego neokatechumenat nosi znamiona sekty.
1. Uczestnicy muszą publicznie opowiadać o swoich grzechach, przywarach, wadach, ale także fantazajach - w tym seksualnych i o szczegółach pożycia małżeńskiego, także najitymniejszych. Takie sesje prowadzą do uzależnienia psychicznego od słuchaczy, powodują, że dana osoba boi się odejść, aby uniknąć jakieś przecieku, a co za tym idzie - kompromitacji w oczac bliskich, współpracowników, sąsiadów.
2. Wejście na drogę neo wiąże się z tzw. "nawróceniem", rozumianym tam jako całkowite nie zerwanie, ale potępienie dotychczasowego życia, nie ważne kim się jest.
3. W neokatechumenacie często potępia się także cały Kościół, wszystkie praktyki, doktryny itp. Jedynie słuszne jest to, co słyszy się na katechezach. Taki uzależniony psychicznie człowiek boi się, że kiedy odejdzie, to potępienie przesunie się także i na niego.
4. Założyciel tego ruchu twierdził, że człowiek nie musi pracować nad sobą, nie jest bowiem w stanie doskonalić się wewnętrznie, bo taki już został stworzony ("jakim mnie Boże stworzyłeś, takim mnie masz"). To niezwykle wygodne dla wielu osób podejście, a to także uzależnia.
5. Bezwzględne posłuszeństwo katechetom. Nie wolno się z nimi kłócić, krytykować ich itp.
6. Na nabożeństwa mają wstęp tylko i wyłącznie osoby z neo, nikt z poza wspólnoty nie może wejść.
7. Sposób rodzielania Komunii Świętej, z jakim mamy do czynienia w neo (nie znam szczegółow) został w grudniu 2008 roku skrytykowany przez Kongregację Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Sposób ten został określony jako niedozwolony (więcej: http://www.kkbids.episkopat.pl/anamnesi … tr.28.pdf).
8. Władze kościelne de facto nie posiadają władzy nad neokatechumenatem. Rola prezbitera jest barzo ograniczona, a w hierarchii na pierwszym miejcu stoją "katecheci", którzy na ogół są osobami świeckimi.
9. Teksty katechez są tajne. Sformułował je założyciel wspólnoty i znane są tylko "katechetom". Odpowiednia Kongregacja w KK nie ma wglądu do nich. Aczkolwiek wiadomo, że niektóre tezy są sprzeczne z dogmatami KK.
10. Osoby które decydują się na odejście są zastraszane, głównie karami boskimi. To nie jest nic takiego, bo jeśli komuś się potem zdarzy choroba lub wypadek to pierwszą myślą jest to, że to przez odejście, a wtedy wiele osób wraca.
11. Dlaczego członkowie neo odwracają się od swoich rodzin? Bo robi im się pranie mózgu, cytując wyjęte z kontekstu słowa NT, że człowiek dopóty nie osiągnie zbawienia, dopóki nie będzie miał w nienawiści swej rodziny, bliskich. Mąż, żona, dzieci nazywane są przez "katechetów" "bożkami" - tak długo jak stosunek danej osoby nie stanie się wrogi do rodziny, to wg neo człowiek wierzy w "bożki".
12. Co jeszcze? Zastraszanie, emocjonalne uzależnienie, pranie mózgu, wpajanie poczucia winy, własny wewnętrzny język, własna, odrębna od KK liturgia, zparzeczanie dogmatom, hermetyczność wspólnoty (to ostatnie - totalne zaprzeczenie słowom wyznania wiary: "Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół", żadnych podziałow, zamknięć, tajemnic itp.).


Oczywiście wszelkie próby mówienia prawdy o tej sekcie uznawane są za "prześladowania". Spotkałam się z twierdzeniami, że ta sekta roziwja się tak prężnie, że jest coraz bliżej bycia konkurencyjną w stosunku do Watykanu. I oto odpowiedź, dlaczego jej istnienie jest jeszcze tolerowane w KK. Po prostu zwykły strach.

Edit: korzystałam m.in. z wikipedii i http://web.archive.org/web/200401200213 … ASEKTA.htm
oraz dostępnych w internecie głównie na forach religijnych materiałów.

4

Odp: Neokatechumenat

Miałam okazję zetknąć się z osobami należącymi do NEO i wydają mi się mówiąc delikatnie dziwne
staroświeckie i bardzo wścibskie(z jedną osobą,kobietą ok.50-tki miałam okazje rozmawiać może ze 2 razy parę lat temu a ona zaczepiła mnie rok temu na ulicy i wypytywała mnie o moje życie prywatne i
gdzie idę i po co Oczywiście ją spławiłam choć nie było to łatwe,teraz się nie dziwię po przeczytaniu
posta Emili oni są tak nauczeni żeby wtrącać się do wszystkich)Co mnie jednak niepokoi i szczerze
mówiąc dziwi że ich spotkania odbywają się na terenie kościołów katolickich i że księża do tego
dopuszczają jeżeli są takie sprzeczności z nauką KK.między innymi na terenie mojej parafi stąd
znam te osoby.Ponadto sporo osób przychodzących do nich ma spore zaburzenia psychiczne albo są
w depresji co zauważyłam tylko pogarsza ich stan im dłużej tam chodzą i wiem o tym że jeśli nie radzą sobie z własnymi emocjami są usuwane ze wspólnoty albo ignorowane a to chyba nie na tym ma polegać wspólnota W każdym razem omijam ich łukiem i nikomu nie polecam.

5 Ostatnio edytowany przez pola22 (2010-05-24 10:23:22)

Odp: Neokatechumenat

Hmmmm.właśnie przez takich ludzi Neo jest tak odbierane.  Dla mnie to tez dziwne i pachnie jakaś sekta. A może brat przechodzi trudny okres? I za bardzo odbiera pewne rzeczy. Ja osobiście należę do Neo. Niedługo, bo ponad dwa miesiące. Ale nie zauważyłam abym się izolowała od kogokolwiek.  A nikt nie może do nas wejść, bo trzeba przejść katechezy i wtedy można spokojnie przychodzić na nasze spotkania.  Zresztą wcześniej należałam do odnowy w duchu świętym i mieliśmy takie rekolekcje i nabożeństwa do których też osoby które nie były uczestnikami i nie mogły do nas wejść. We wszystkich wspólnotach tak jest. Dlatego, że pewne rzeczy osoby które nie nalezą do wspólnoty mogą to wszystko źle odebrać i nie zrozumieć.  A co tego, że mówią o grzechu, źle o sobie to w każdej wspólnocie jak tylko słuchałam innych ludzi, bo jeszcze należałam do oazy to było coś takiego. Po prostu wspólnota to miejsce w którym się wszystko mówi i to bardzo pomaga w życiu. Intymnych świadectw to ja nie zauważyłam.  Według mnie pewne dziwne rzeczy są w poszczególnych wspólnotach. Trzeba na to uważać, ale też nie brać przez nich do jednego worka, że każda wspólnota taka jest.  Moja tez ma pewne wady, nie podobają mi się pewne rzeczy itd ale są tam ludzie całkiem normalni. Moi bliscy nic mi nie mówią, że się oddalam od nich. A oni nie należą do żadnej wspólnoty i siostra moja nawet jest ateistką.  Ale ja wychodzę z założenia, ze nic  na silę. Jak sama będzie chciała to sobie pogadamy. Myślę, że nie jestem żadna fanatyczką kocham moją rodzinę. I też bardzo dużo daje mi wspólnota neo.Tak więc zdarzają się normalne wspólnoty.  Jak ktoś u nas nie chodzi, albo rezygnuje to nikt nie zastrasza go. Mówią, że do jego decyzja i wola.  Ja tam nie czułam się nigdy zastraszana. Znam jedną osobę która jakiś czas temu zrezygnowała z neo. Parę razy do niej zadzwoniliśmy, bo zawsze martwimy się o drugiego, bo kryzysy każdy ma. |Ale powiedziała, że nie chce chodzić. No to ok jej decyzja. Ja sama tam trafiłam na katechezy trzy miesiące temu i jakoś zaczęło mnie przyciągać. Ale miałam swoją wspólnotę odnowy w duchu świętym.  I nie zamierzałam rezygnować. Gdy miałam mętlik w głowie i nie wiedziałam co wybrać i się dzieliłam z osoba z neo nikt mnie nie namawiał abym przyszła do nich tylko mówili abym przemyślała i wybrała to co dla mnie dobre.  Osoby w z odnowy także mówili,  abym to przemodliła. I sama wybrałam pod żadną presją, ze chce chodzić na neo i dziś wiem, ze dobrze zrobiłam. Nikt mnie nie przymusza.  Oczywiście są tam jakieś jednostki co mówią, że ich wspólnota jest prawdziwa. Ale osobiście zauważyłam to tylko w jednej osobie która za bardzo trochę galopuje się. Ale w reszcie nie widzę czegoś takiego.  Po za tym ludzie może są wścibscy troszkę, ale to z troski i chcą pomagać drugiemu oczywiście nic na silę. Jeśli widza, że osoba chce ale wstydzi się to pomagają w odwadze. Takie to nasze neo jest.
Ja uważam, że jest wiele wspólnot i one każdemu pomagaja. Mnie akurat pomaga neo, bardzo lubię tam chodzić,.
Gdybym zauważyła coś dziwnego to bym uciekała...

6

Odp: Neokatechumenat

Na drodze neokatechumenalnej jest słowo o nienawiści gdzie na konwiwencji mówi się o słowie Chrystusa ,, kto nie nienawidzi, ojca, matki, ......., nadto i siebie samego nie może być moim uczniem". Te słowa wypowiedziane przez katechistę  nie przygotowanego do swojej roli, doprowadzają ludzi do wypełniania go w sposób dosłowny, czyli odrzucenia bliskich.
Sam byłem w neo 23 lata, na końcu drogi, ale władza katechistów i niszczenie ludzi swoimi jedynie słusznymi radami i nakazami doprowadziła do tego że odszedłem z wielkim bólem i odrzuceniem jako człowiek niepotrzebny. Brak kontroli Kościoła co robią świeccy z wiernymi jest smutną prawdą i doprowadza że wielu braci odchodząc z drogi , odchodzi także z Kościoła.
Są to tragedie ludzkie, wielu katechistów traktuje swoją funkcję jak karierę z której żyje.
Wierzę w to że są gdzieś katechiści którzy mają miłość do braci, ale ja już dawno takich nie spotkałem, nasi wędrowni nie czują żadnej odpowidzialności za człowieka którego prowadzą, jeśli nie jesteś śelpo  im posłuszny. Zasada bezwzględnego posłuszeństwa jest pierwszą zasadą na drodze, wielu braci boi się zapytać o coś katechostę wędrownego aby nie być w jakiś sposób przez niego wykpionym, że ma takie marne problemy i zawraca głowę.
Pozdrawiam wszystkich którzy doświadczali tego wszystkiego we wspólnotach neo, mam nadzieję że Pan Bóg zwyciężył w ich życiu.

7 Ostatnio edytowany przez vinnga (2010-11-16 19:48:20)

Odp: Neokatechumenat

nie, nie moi drodzy! to przez takich ludzi jak wy, neokatechumenat jest uważany za sekte, choć sektą tego nazwać po prostu NIE MOŻNA! Ludzie, którzy nie mają pojęcia na ten temat, którzy nigdy nie mieli styczności z Neokatechumenatem, nie powinni zabierać głosu, ani nawet snuć domyśleń na ten temat, ponieważ  niestety zwykle mówią bardzo omylne i mijające się z prawdą rzeczy.
Pozdrawiam, całuski

8

Odp: Neokatechumenat

Na forum każdy może zabrać głos, to po pierwsze. Po drugie - argumenty proszę. Gdzie mijamy się z prawdą?
Nigdy nie słyszałam o dogmacie drogi neokatechumenalnej - ale to kolejny argument, by neo uznać za sektę. Dogmaty są w Kościele Katolickim powszechne, tzn. takie same dla każdej wspólnoty, a neokatechumenat nie jest pod tym względem wyjątkowy.

9

Odp: Neokatechumenat

Czytając wasze posty dziękuje Panu, że nie dane mi ich było czytać przed wstąpieniem na drogę a ni na początku drogi. Nie miałam wtedy internetu. Na katechezy poszłam bardziej z ciekawości co to jest, usłyszałam o nich na jednym z różańców. I tak rozpoczęła się moja droga powrotu i prawdziwego poznania Boga, a także akceptacji samej siebie i swojej historii. Właśnie przez neo zobaczyłam że Bóg jest obecny w moim życiu, że nie jest On kimś obcym ale kochającym Ojcem, który jest obecny w każdym wydarzeniu nawet tym ciężkim. On nie odwraca się od nas nawet gdy upadniemy, tylko że my nie jesteśmy w stanie grzechu odbierać jego miłości. Ja przez długi czas nie widziałam miłości w moim życiu , nie widziałam też sensu życia, nie raz myślałam o samobójstwie, raz chciałam to zrobić, wiem że to Bóg mnie wtedy uratował. byłam sama miałam nóż w ręku i w pewnym momencie poczułam na sercu ciepło, czułam że ktoś nade mną czuwa płakałam po tym długo. Nie rozumiałam tego później miałam wyrzuty sumienia zaczęłam popadać w drugą skrajność zaczęłam siebie obwiniać i potępiać za to że ja jako wtedy już katoliczka biegająca dosyć często do kościoła mogłam pomyśleć o samobójstwie. wyspowiadałam się z tego ale to i tak ciągle wracało. Diabeł wiedział za jakie sznurki mną pociągać. Bóg jest jednak mocniejszy kilka lat później zaprosił mnie na drogę było to w 1999 roku rok dla mnie szczególny dlatego że kilka miesięcy wcześniej przyjęłam sakrament bierzmowania. Szczególne jest dla mnie także to że był to rok poświęcony Bogu Ojcu. Na drodze neokatechumenalnej doświadczyłam miłości Boga a także Jego wielkiego przebaczenia właśnie przez wspólnotę przez wzajemne wspomaganie się braci a także przez ich świadectwa. Przez to, że nawet jeśli ktoś zawinił wobec kogoś, ktoś kogoś zranił, albo ktoś po prostu kogoś sądził takie rzeczy się zdarzają bo jesteśmy tylko ludźmi i to ze skażoną grzechem naturą mogliśmy sobie przebaczyć  i w świętym pocałunku pokoju wszystko zapomnieć, że jesteśmy razem 11 lat wspierając się wzajemnie mimo wielu różnic, chociażby różnicy wieku piękne jest to jak porozumiewają się ludzie wielu pokoleń np 14latkowie z 80-cio latkami.

10

Odp: Neokatechumenat

Droga Emilko. Piszesz gdzie mijasz się z prawdą podając argumenty neo to sekta.

1. na drodze nie ma publicznego wyznawania grzechów a tym bardziej nikt tu nie mówi o szczegółach pożycia seksualnego, czy o fantazjach seksualnych nie mam pojęcia skąd to wzięłaś i czym to jest poparte.

2. Nawrócenie nie jest potępieniem swojego dotychczasowego życia. Nie można potępiać siebie swojego życia wierząc że Chrystus nas odkupił. I że wszystkie nasze grzechy są odkupione w Jego Krzyżu. Szczęśliwa wina skoro ją zgładził tak wielki odkupiciel. fragment hymnu paschalnego KK. to też nie wiem skąd wzięłaś. Na drodze uznajemy się za grzeszników, widzimy że całym swoim życiem i postępowaniem krzyżujemy Chrystusa, bo sami z siebie nie jesteśmy w stanie wypełnić prawa które nam zostawił (ŁK 6, 27-35) sami z siebie nie jesteśmy zdolni do miłości w wymiarze krzyża. Dlatego Chrystus umarł za nas by odpłacić sprawiedliwości Bożej za nasze grzechy. Potępianie siebie było by zaprzeczeniem miłości Chrystusa i  jej odrzuceniem. Oczywiście w świetle tej miłości bardzo często pojawia się żałowanie swojego dotychczasowego życia żałowanie ze tak często odłączamy się od Niego, bo niestety grzech odbiera nam zdolność odbierania miłości Bożej On nas kocha cały czas i dlatego oddał za nas życie. W neokatechumenacie można dostrzec że wiele rzeczy których nie uważaliśmy za grzech jest nim ale myślę że tak jest też winnych formacjach katolickich. Na pewno nie ma tu potępienia żadnego człowieka wręcz przeciwnie wszyscy jesteśmy grzesznikami ale wszystkich tak samo kocha Bóg. On umarł także za zabójców złodziei cudzołożników, On nie chce śmierci żadnego człowieka. Co wielu chrześcijanom wydaje się skandaliczne.`
3. W neokatechumenacie często potępia się także cały Kościół, wszystkie praktyki, doktryny itp. tu potrzebowałabym czegoś bardziej konkretnego bo nie bardzo wiem jak by to się miało objawiać.
4.Założyciel tego ruchu twierdził, że człowiek nie musi pracować nad sobą, nie jest bowiem w stanie doskonalić się wewnętrznie, bo taki już został stworzony. Z tym też się nie zgodzę chociaż ciekawi mnie skąd to wywnioskowałaś. Człowiek nie jest zdolny sam z siebie do doskonalenia wewnętrznego. pominięcie sam z siebie niestety zmienia sens tego zdania. Człowiek bez pomocy Ducha Świętego nie jest w stanie zrobić nic dobrego, dlatego powinniśmy prosić Boga o Jego Ducha. Nie jest to jednak równoznaczne z nic nie robieniem. Musimy z nim współpracować chociażby przez codzienną modlitwę, post a także jałmużnę oczywiście jest to z różnym natężeniem na różnych etapach. Im dalej postępujemy na drodze tym ta współpraca musi być mocniejsza. Człowiek ma także wzrastać poprzez słuchanie Słowa Bożego i karmienie się Jego ciałem dlatego na drodze tak mocno podkreśla się jak ważna jest co tygodniowa liturgia słowa  i Eucharystia (inna nazwa mszy świętej używana także przez KK to dla tych co uważają że droga posługuje się innym słownictwem).
6. Na nabożeństwa mają wstęp tylko i wyłącznie osoby z neo, nikt z poza wspólnoty nie może wejść.
7. Sposób rodzielania Komunii Świętej, z jakim mamy do czynienia w neo (nie znam szczegółow) został w grudniu 2008 roku skrytykowany przez Kongregację Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Sposób ten został określony jako niedozwolony.

Eucharystia jest otwarta, może wejść na nią każdy. Choć nie jest praktykowane zapraszanie osób na Eucharystie ponieważ bez wprowadzenia można nie rozumieć  pewnych znaków które jak ubiegnę wszystkich przeciwników neo są zatwierdzone przez Kongregację Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów ale jeżeli pójdziesz na Eucharystię nikt nie powinien Cię stamtąd wyprosić. Jest to zalecone drodze przez stolicę Apostolska i zapisane w statutach. "Uwzględniając także ?specyficzne wymogi formacyjne i duszpasterskie, biorąc pod uwagę dobro poszczególnych osób albo grup, a zwłaszcza owoce, jakie mogą płynąć dla całej wspólnoty chrześcijańskiej?, mała wspólnota neokatechumenalna za zgodą Biskupa diecezjalnego celebruje Eucharystię niedzielną, otwartą także dla innych wiernych, po pierwszych nieszporach".
(Art. 13, paragraf 3) Ja się nie spotkałam z łamaniem tego przepisu , być może gdzieś są przypadki łamania  i jest to złe ale nie ,można tego sprowadzać do całej Drogi Przed wydaniem statutów było różnie był okres że Eucharystie były otwarte i był okres gdzie były kategorycznie zamknięte. Dlatego też była taka troska papieża Jana Pawła II o wydanie statutów drogi Neokatechumenalnej widząc też owoce drogi, troskę tą kontynuował Benedykt XVI doprowadzając do ostatecznego zatwierdzenia statutu dekretem rady do spraw świeckich z 11 maja 2008 także sposób rozdawania komunii choć nieznacznie zmieniony został zatwierdzony przez Kongregację Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.
8) rola prezbitera na pewno nie jest ograniczona, każda wspólnota powinna mieć swojego prezbitera, który by korygował wypowiedzi braci jeżeli odbiegają od doktryny, prawd kk czy gdy w swoich komentarzach czy echu odbiegają od prawdy. Prawda jest niestety taka że wielu kapłanów mimo zapraszania ich na liturgię nie przychodzą z różnych powodów nie nam jest ich osądzać, ale wiem jak cierpi wspólnota bez opieki prezbitera. A ekipa katechistów nie może działać bez prezbitera w każdej ekipie musi być kapłan. niestety muszę już kończyć rozpisałam się trochę do pozostałych zarzutów postaram się ustosunkować się kiedy indziej.
                                            <<  pokój Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będzie z Nami wszystkimi  >>

11

Odp: Neokatechumenat

Neokatechumenat to droga dla ludzi którzy czują że pieniądze i różnego rodzaju przyjemności nie są najważniejsze. Takie wygooglowane informacje na temat neokatechumenatu są porostu zmyślone. Sama jestem w takiej wspólnocie i przyznam że są osoby które nie widzą innej drogi zbawienia niż bycie w neo.
A co do pieniędzy to nie jest to tak jak myślicie bo robiąc kolektę (zbiórka pieniędzy) , pieniądze wrzuca się do worka więc nikt nie widzi kto ile wrzucił. Można nic nie wrzucić lub 500, 5zł albo inna kwotę pieniędzy. Zauważyłam tez ze zastanawiacie się, co się dzieje z tymi pieniędzmi są one wydawane np na naczynia liturgiczne, cześć oddaje się też na remont kościoła. Zachęcam do tego aby nie oceniać drogi Neokatechumenalnej na podstawie wpisów w internecie, osób które być może "obraziły" się na drogę lub usłyszały coś od kogoś. Zapraszam do obejrzenia filmików o Neokatechumenacie z ks. Pawlukiewiczem na YouTube


Pozdrawiam Basię, Zuzię i Michasię ;*

12

Odp: Neokatechumenat
Emilia napisał/a:

Na forum każdy może zabrać głos, to po pierwsze. Po drugie - argumenty proszę. Gdzie mijamy się z prawdą?
Nigdy nie słyszałam o dogmacie drogi neokatechumenalnej - ale to kolejny argument, by neo uznać za sektę. Dogmaty są w Kościele Katolickim powszechne, tzn. takie same dla każdej wspólnoty, a neokatechumenat nie jest pod tym względem wyjątkowy.

Widze, że posty sa stare, ale temat jest istotny, bo nadal ludzie swoimi opiniami opartymi na niewiedzy i plotkach niszcza wspólnote Kościoła.

Pierwsza sprawa: Neokatechumenat to taka sama cześc Kościoła jak Akcja Katolicka, Odnowa, Legion Maryi czy inne wspólnoty. Gdy niszczymy taka wspólnote głupimi plotkami niszczymy Kościół, innych ludzi. Czujemy sie wtedy lepsi a braci z Drogi uznajemy za sekte, ale jest to grzech, ponieważ jest to niezgodne z prawdą a po za tym jest to sądzenie innych ludzi a my nie jestesmy od sądzenia.

Po drugie: kto z hierrachi kościelnej zaakceptowałby grupę ludzi, która działa jak sekta? Konkregacje badały sprawe Drogi dosyć dokładnie, poprawiała wszelkie błędy, które były widoczne juz po pierwszym uznaniu Drogi przez papieża Jana Pawła II, uwzględniajac te błędy, które były także podane w liście kard Arinze i po raz kolejny została zaakceptowana/zatwierdzona - tym razem juz na stałe. To o czyms świadczy. A jesli mamy wątliwości co do decyzji Kongregacji to po co kierujemy sie tym co Kościół naucza? Przeciez to też może byc niezgodne z Magisterium Kościoła? A może opierając sie na plotkach, opiniach innych ludzi zacznijmy kwestionować nauke Kościoła?

Po trzecie: podzielam zdanie kilku osób z grona tych, które broniły Drogi, bo wiem też, że wiele osób tutaj przeciwnych Drodze opiera swoje zdanie na opiniach innych osób, nie znajacych wogóle rzeczywistości lub na opiniach osób, które odeszły z Drogi i maja zastrzeżenia co do niej, ale może dlatego, że sami tej rzeczywistości nie rozumieli.
Nie wykluczam, że jakies błędy mogą sie na Drodze pojawiać, gdyż tą  rzeczywistość tworzą zwykli ludzie, często tacy, którzy doświadczyli róznych upadków, byli po za Kościołem i minie wiele czasu za nim cos zrozumieją. Kapłani posługujacy we wspólnotach to także ludzie, popełniaja błędy tak jak wszyscy. W Kościele ksieża tez wiele błędów popełaniają i nkt aż tak ich nie najeżdża. Tak więc dajmy sobie spokój z takimi najazdami na coś, co stanowi cześc Kościoła.

Przeszkadza nam Droga w Kościele, ale czy nie przeszkadza nam to, że katolicy (jakas ich cześć) nie wychowuje swoich dzieci w wierze, w czystości przedmałżeńskiej, w kulturze i szacunku względem innych?
I jeszcze jedna sprawa: ilu katolików rozmawia ze swoimi dziećmi na temat wiary? Jak często to robi? Jak spędzają czas niedzielny po za tym pójściem do Kościoła w ramach obowiązku? Na Drodze, od pewnego etapu rodzice organizuja poranne laudessy a więc modlitwe Koscioła, podczas których czytane sa psalmy, rozmawia sie z dziećmi przekazujac im wiarę.
Czy tak działa sekta? Czy sekta posługuje się ksiegami Kościoła: brewiarzem lub innymi? Czy tes sprawuje Eucharystie?
Czy posyła rodziny na misje? Czy może ludzie z sekt ida do seminariów? Zastanówmy sie nad tym o czym mówimy.

To, że wspólnoty tworza taki zamkniety krag przed innymi osobami to nie dlatego, że to jest działanie sekciarskie, po prostu otwieranie sie ludzi na pewne problemy o których normalnie nie chcą mówic ma byc pomocą dla takich ludzi, a osoby z poza wspólnoty mogłyby utrudniac otwieranie sie ludzi, którzy moga źle odebrać to co człowiek próbuje przekazać. Taka blokada tylko utrudnia pomoc takim osobom, trudniej jest docierać do tak głebokich problemów. Okreslone zasady pozwalaja chronić to co jest mówione podczas liturgii czy Eucharystii a tym bardziej etapów. Nigdzie jednak nie wystepuja takie wymyslne rzeczy jakie były tutaj opisywane, np przez Emilię - cytuję poniżej (wybrałem tylko część jako przykład): 


Emilia napisał/a:

Uczestnicy muszą publicznie opowiadać o swoich grzechach, przywarach, wadach, ale także fantazajach - w tym seksualnych i o szczegółach pożycia małżeńskiego, także najitymniejszych. Takie sesje prowadzą do uzależnienia psychicznego od słuchaczy, powodują, że dana osoba boi się odejść, aby uniknąć jakieś przecieku, a co za tym idzie - kompromitacji w oczac bliskich, współpracowników, sąsiadów.
2. Wejście na drogę neo wiąże się z tzw. "nawróceniem", rozumianym tam jako całkowite nie zerwanie, ale potępienie dotychczasowego życia, nie ważne kim się jest.
3. W neokatechumenacie często potępia się także cały Kościół, wszystkie praktyki, doktryny itp. Jedynie słuszne jest to, co słyszy się na katechezach. Taki uzależniony psychicznie człowiek boi się, że kiedy odejdzie, to potępienie przesunie się także i na niego.
4. Założyciel tego ruchu twierdził, że człowiek nie musi pracować nad sobą, nie jest bowiem w stanie doskonalić się wewnętrznie, bo taki już został stworzony ("jakim mnie Boże stworzyłeś, takim mnie masz"). To niezwykle wygodne dla wielu osób podejście, a to także uzależnia.
5. Bezwzględne posłuszeństwo katechetom. Nie wolno się z nimi kłócić, krytykować ich itp.
6. Na nabożeństwa mają wstęp tylko i wyłącznie osoby z neo, nikt z poza wspólnoty nie może wejść."

Będac 10 lat na Drodze, wraz z zona nigdy sie nie spotkałem z takimi faktami, nie wiem kto to wymyslił, ale napewno nie zauważyłem czegos tak pokretnego. Nikt nie musiał o czyms takim mówić, nikt do niczego nie jest zmuszany, każdy jeśli chce cos powiedzieć to mówi z własnej woli, może odejśc kiedy chce - tak jak my zrezygnowalismy i nikt nas nie nęka z tego powodu, mało tego: wcale nie odeszlismy z Kościoła, nadal chodzimy na msze świete w niedzielę. Wszystko zalezy od tego jak człowiek rozumie to co jest przekazywane na Drodze. Jak ktos tego nie rozumie to sam sobie wymysli niezłą interpretację według której bedzie postepował - co nie ma nic wspólnego z tym czego sie naucza na Drodze.

Nie dla każdego jest Droga, nie każdy bedzie sie tam czuł dobrze, ale to nie powód, aby niszczyc coś co jest częścia Kościoła, niszczyć tez innych ludzi, którym Droga uratowała życie a znam i takich. Tak więc gdy czytam takie opinie na temat Drogi to naprawdę mam wrażenie, że z wierzacymi jest cos nie tak, skoro nie rozumieja tego co sie w Kościele dzieje, że idą niby ta sama drogą, która ma ich prowadzic do Boga a jednak zbaczają z tej drogi uznając innych za sekciarzy, mimo, że bracia z Drogi są takimi samymi członkami Kościoła, są ochrzeczeni, przyjmuja sakramenty. Czy to ma być chrześcijańska postawa względem bliźnich, w dodatku członków tego samego Kościoła, ludzi, którzy wierzą w tego samego Boga?
Zastanówicie sie sami co tutaj wypisujecie. Nie jest bowiem czymś normalnym w postepowaniu katolików,chrześcijan - a przynajmniej ludzi uważających się za takich, którzy niszczą swoich braci w wierze - katolików, chrześcijan. To tylko świadczy o tym, że Kościól jest bardzo chory, zagrozony poważna chorobą lub jakimś szkodliwym działaniem.

To narazie tyle. To co uwzględniłem pozostawiam do głebokiego przemyslenia - oczywiście tym, którzy tutaj tak ostro krytykowali Drogę. W razie pytań zawsze mozna do mnie napisać. Warto jednak porozmawiać z ludxmi z Drogi a jak widze - tutaj troche osób jest i ma doświadczenie tej rzeczywistości - czyż można o tych oosbach powiedziec, że są sekciarzami?
Ja sie za sekciarza nie uważam i momo, że nie jestem juz na Drodze to także nie uważam jej za sektę. Za nim sie zacznie pisac o kims lub o czyms to może warto sobie o tym cos przezcytać, ale nie opartego na pogłoskach, na plotkach, ale z konkretnych źródeł. Popatrzcie tez na owoce Drogi: seminaria, rodziny na misjach, rodziny, które biorąc pod uwagę ich problemy nie powinny juz istniec a istnieją, jest tez wiele małżeństw wspólnotowych otwartych na życie, wielu ludzi, którzy po odbyciu kary więzienia, gdzie także były wspólnoty trafia do wspólnot i rozpoczynaja nowy etap życia, wspólnoty w zakładach karnych. To wszystko daje nam wspaniałe owoce działalności Drogi. Ale wszyscy ci ludzie  atakże ci, którzy nie sa na Drodze a sa w Kościele katolickim i nie tylko katolickim tworzy jeden Kościół, którego głowa jest Chrystus i też tworzy wspólnote grzeszników, gdyz każdy z nas jest grzesznikiem, każdy z nas upada i szuka drogi, pomocy, aby sie podnieść, aby wrócic do Boga a taka rzeczywistość jest często ratunkiem dla wielu ludzi.

Pozdrawiam

13

Odp: Neokatechumenat

Droga Neokatechumenalna... Wiele ludzi uważają za sektę... Wszyscy którzy tak uważają w rzeczywistości nigdy nie mieli z nią styczności. Aby coś komentować należałoby najpierw poznać temat dogłębnie. Ja należę do jednej z tych wspólnot. I tu zdziwie niektóre osoby NIE PRZESZŁAM PRANIA MÓZGU. A ile mam lat 14. Urodziłam się w rodzinie neońskiej. Nie ubolewam nad tym faktem. Mam 5 rodzeństwa i dwójkę rodziców. Poza tym wspólnotę wspierającą mnie zawsze i w każdej okoliczności. Przyjażnię się z osobami od 13 do 40 lat i jestem szczęśliwa. Droga daje mi tak wiele. Zanim przyszłam na katechezy bałam się mówić o Bogu i Chrystusie, a dziś?! Mogłabym nawet godzinami. To nie sekta. Zapraszam serdecznie na katechezy, a jak Cie to zaniepokoi to odejdziesz nikt Ci nic nie zrobi i nie karze zostać. Jedni nawet po cztery razy już byli na nich i dopiero weszli. A w takim  wielkim skrócie:

WSPÓLNOTA TO NIC ZŁEGO. WNOSI DO TWOJEGO ŻYCIA WIĘCEJ NIŻ CO INNEGO!

Pozdrawiam braci!

14

Odp: Neokatechumenat

Kobiety, niewiasty i dziewczęta strzeżcie się subkultury neońskiej, bo żal mi Was jest nie wiecie nawet, jak bardzo. Oglądałem bowiem na przestrzeni kilkunastu lat przepiękne kobiety i dziewczęta wstępujące na Drogę Neokatechumenalną, które gasły na moich oczach, będąc systemowo katechizowane do "przyjmowania życia z łatwością" w celu stworzenia rodzin wielodzietnych organizacji, lub indoktrynowane (czytaj: zapraszane do rozeznania swojego powołania od Boga) do wstąpienia do zakonów klauzurowych, w których były przysposabiane do posługi ekipom wędrownym organizacji oraz w misio ad gentes, jako praczki, sprzątaczki, opiekunki, kucharki etc. Zarazem rozsyłane w nieznane rejony świata pod nazwą "wielkiej przygody z Chrystusem". Wiele spośród nich udręczonych osiwiało w szybkim czasie będąc traktowane przedmiotowo i instrumentalnie w celu zaspokajania potrzeb oraz realizacji ideologii organizacji. Wiele poznało czym jest oraz na czym polega "patriarchat" we współczesnym Kościele.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018