Witam wszystkich forumowiczów.
Chciałem podzielić się z Wami moją sytuacją i problemem.
Poznaliśmy się z partnerką trzy miesiące temu w trochę nietypowy sposób. Moja mama przebywając w sanatorium poznała jej matkę. Dwie starsze panie złapały dobry kontakt ze sobą i spędzały dużo czasu razem . Później okazało się że ta pani umiejętnie wyciągnęła od mojej większość informacji o mnie. Kiedy mama kończyła turnus rehabilitacyjny miałem przyjechać i odwieźć ją do domu. Okazało się wówczas że matka mojej późniejszej partnerki na ten dzień i godzinę postanowiła ściągnąć swoją córkę żeby ją ze mną zapoznać. Moja matka nic o tym nie wiedziała. Zwolniłem się tego dnia na chwilę z pracy i podjechałem do tego sanatorium ale spieszyło mi się więc nawet nie było okazji porozmawiać ponieważ miałem z tyłu głowy swoje obowiązki i musiałem dokończyć pracę.
W kolejnych dniach jej matka dzwoniła do mojej i prosiła wręcz żebym odezwał się do córki. Przekazała numer telefonu. Wtedy wydało mi się to dziwne. Nie miałem czasu bo byłem zawalony pracą i odkładałem to z dnia na dzień. W ciągu tygodnia jej matka dzwoniła trzy razy do mojej. Zawsze zachwalając córkę i mówiąc o niej w samych superlatywach w większości już w sanatorium.
Tu ciekawostka moja mama zadała niedyskretne pytanie dlaczego córka w wieku 32 lat jest sama na co usłyszała że miała kogoś ale to nie była odpowiednia osoba i dobrze że wycofała się przed ślubem do którego przygotowania były już na ostatniej prostej.
Ostatecznie po tygodniu przed weekendem napisałem. Porozmawialiśmy chwilę i umówiliśmy się na spotkanie weekendowe w pizzerii. Spotkanie samo w sobie było bardzo miłe. Co zwróciło moją uwagę to że ona była mocno niepewna , często zajmowała się telefonem i to głównie ja nadawałem ton rozmowie poruszając różne luźne tematy a ona krążyła wokoło swojej pracy cały czas. W pewnym momencie uznała że musi wracać do domu ponieważ jest późno ( mimo że było wcześnie ).
Pisaliśmy ze sobą codziennie. Po tym pierwszym spotkaniu ona pytała w wiadomościach czy wszystko było dobrze, czy czegoś źle nie powiedziała i czy wytrzymuję z nią. Kompletnie tego nie rozumiałem. Sytucja powtórzyła się po drugim spotkaniu. Poszliśmy na kolację i znów pytała czy z nią wytrzymuję i czy wszystko jest ok.
Nie wiedziałem o co chodzi bo generalnie było sympatycznie z tym że faktycznie dało się wyczuć dużą niepewność z jej strony. Na drugim spotkaniu powiedziała że jeśli z nią wytrzymuje i chce się spotykać to mogę jechać do niej i zobaczyć jak mieszka.
Za trzecim razem spotkaliśmy się już u niej. Nigdy więcej nie padło z jej strony to co było wcześniej czyli czy wszystko w porządku i czy czegoś złego nie powiedziała.
Bardzo szybko ku mojemu zdziwieniu przedstawiła swoją historię relacji mimo że nie pytałem. Na trzecim spotkaniu opowiedziała o niedoszłym ślubie i licznych nieudanych relacjach począwszy od szkoły średniej. Ta opowieść była bardzo szybka i miała duże luki i wszystko sprowadzało się do tego że niby wszystko było dobrze ale nie wyszło i tak naprawdę i przedstawiła żadnych konkretnych powodów ani przyczyn. Mówiła że widocznie nie ma szczęścia i ogólnie od roku jest sama i myślała że będzie już sama. Ja nie pytałem nie naciskałem i to był chyba błąd. W łóżku wylądowaliśmy na tym trzecim spotkaniu. Na grillu jej przyjaciółka z którą znają się od lat zapytała mnie jak z nią wytrzymuje. Myślałem że to tak żartobliwie ale później skojarzyłem że przecież ona sama zadawała mi podobne pytanie po pierwszych spotkaniach.
Na niedawnym pierwszym spotkaniu z jej rodzicami jej matka powiedziała że cieszy bardzo że jesteśmy razem i że wytrzymuję z " tutaj imię córki " i że bardzo do siebie pasujemy. Cały czas w kółko jest o tym wytrzymywaniu.
Pierwsze tygodnie było miło i sympatycznie ale po miesiącu zauważyłem że zaczęła mocno reglamentować nasz wspólny czas i zawsze wszystko było i jest ustawione pod jej styl życia i funkcjonowania a ostatnio kiedy miałem więcej zleceń i naprawdę dużo pracy ( nie napisałem ja jestem 4 lata starszy i mam 36 ) zaczęły się pretensje i oskarżenia że nie jestem zaangażowany i ona mnie nie rozumie i nie wie czy coś z tego będzie.
To o tyle dziwne że spotkanie z nią od początku jest trudno ustalić na konkretną godzinę bo ona zawsze ma coś do zrobienia.
Co ciekawe chwilę przed tym jak ona wyraziła swoje zarzuty i niezadowolenie jej matka która co jakiś czas dzwoni do mojej mówiła że córka tak dobrze mówi o mnie.
Trochę cyrk się z tego zrobił .
Znamy się trzy miesiące. Wydaje mi się że od początku starałem się ją poznawać i organizowałem w miarę możliwości nam czas. W zasadzie to ona nie robiła specjalnie wiele oprócz wczesnego uciekania ze spotkań albo przerywania z powodu czegoś tam.
Ja byłem u niej w domu rodzinnym a ona u mnie. Wszystko jakby szło naturalnym tempem aż teraz zaczęły się uwagi i pretensje jakby ona w ogóle nie doceniała tego jaki jestem i co robię.
Wydaje mi się że to powinien być naturalny czas poznawania się . Co więcej to ja miałem wrażenie że to ona się mało angażuje i ma milion rzeczy zawsze do zrobienia a okazało się że taki zarzut wysnuła w stosunku do mnie .
Trochę późno ale zacząłem układać puzzle.
Proszę o opinie w szczególności ze strony kobiet.
1 2026-07-04 11:19:51 Ostatnio edytowany przez krisdor (2026-07-04 11:23:24)
Podobne tematy
2 2026-07-04 11:48:28 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-07-04 11:48:37)
Ma w zachowaniu cos co nie jest oczywiste od razu ale z czasem zaczyna meczyc tak bardzo, ze kazdy po przemysleniu decyduje sie odejsc.
Poczytaj o kryteriach diagnostycznych autyzmu i ADHD - takie jest moje pierwsze podejrzenie
Nie wiem, jaką ty przyjemność czerpiesz ze związku, w którym ona kładzie łapę dosłownie nad wszystkim. Zastanów się, do czego ma ci służyć związek.
Po co w ogóle brniesz w coś, co ci od początku nie odpowiada. Na pewno coś ukrywa, uważaj bo może zajść w ciążę i jeszcze będziesz miał kłopot.
Nie ma co gdybać, ale mogą to być jakieś zaburzenia osobowości lub choroba psychiczna.
5 2026-07-04 13:01:01 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-07-04 13:02:33)
Nie ma w tej opowieści jej ojca. Wiesz co z nim?
Ona wygląda na osobą stłumioną, matka podejmuje za nią decyzje. Pewnie jest też cały sznur facetów, którzy zwiali gdy zobaczyli, że coś tu jest nie teges. A co za tym idzie, masa jej niepowodzeń miłosnych.
Rozmawiałem o tym w zasadzie tylko ze starszym przyjacielem z pracy i on który ma już swoją rodzinę i większe doświadczenie podjął w wątpliwość całą tą sytuację i uważa że oni nie powiedzieli mi prawdy i coś ukrywają począwszy od matki której tak bardzo zależało na poznaniu nas ze sobą. W sumie jak się nad tym zastanowić to było trochę dziwne bo nie mówimy tu o dzieciakach 20letnich.
Byłem u jej rodziców raz na obiedzie. W domu wydaje się że rządzi wszystkim matka. Ojciec przygotował obiad i podawał do stołu. Matka wydaje się być bardzo towarzyska i ekscentryczna mocno wygadana.
Nie mogę złego słowa powiedzieć ponieważ potraktowali mnie bardzo dobrze i czułem się u nich komfortowo.
Te telefony jej matki do mojej świadczą o tym jakby tej matce bardzo zależało z jakiegoś powodu poprowadzić wszystko od początku i to mnie już teraz niepokoi mocno.
Jeszcze istotna rzecz po pierwszej spędzonej razem nocy po trzecim spotkaniu ona którejś nocy napisała z pytaniem kogo ja w niej widzę czy tylko przyjaciółkę czy kogoś więcej i czy chce się tylko pospotykać czy szukam czegoś na stałe bo jeśli na stałe i ona po roku zobaczy że to nie idzie w odpowiednim kierunku to ona odejdzie bo nie chce tracić czasu.
Zbagatelizowałem ten fakt ale teraz zacząłem się zastanawiać czy ja nie jestem jakimś projektem z terminem przydatności który za chwilę i tak dla niej się skończy .
Widzę to po tym jak łatwo ona się frustruje wszystkim.
Mam wrażenie jakby ona oczekiwała że ja z miejsca powinienem wejść w buty tego człowieka z którym żyła i szykowała się do ślubu.
Dziwne to dla mnie i uważam że jesteśmy raptem trzy miesiące razem i to chyba czas poznawania się i ewentualnie budowania czegoś a u niej zaczęło się ocenianie i frustracje.
Poszukaj sobie mlodszej
Pominąłem jeden znaczący fakt odnośnie jej opowieści o nieudanych relacjach.
To co łączyło te relacje to fakt że to ona zawsze odchodziła i sama mi o tym powiedziała.
Moje zdziwienie wzbudziło to że ona zdecydowała się na tą opowieść i wyznanie już na trzecim spotkaniu.
Porozmawiaj z nią o swoich wątpliwościach co do jej osoby i o swoich odczuciach co do tej relacji.
10 2026-07-04 21:05:08 Ostatnio edytowany przez krisdor (2026-07-04 21:06:23)
Rozmowa to napewno coś co zawsze warto przeprowadzić tylko że po ostatniej ja nie bardzo widzę przestrzeń. Dziś mamy sobotę i weekend a ona wczoraj już napisała że dziś się nie zobaczymy bo chce wyjść z dziewczynami na drinka ( ma takie dwie przyjaciółki ) i może spotkamy się w niedzielę po południu.
Niedawno przepadły nam trzy weekendy z powodu jej wyjazdów i aktywności zawodowych a chwilę po tym to ona zarzuciła mi brak uwagi i zaangażowania bo ona zawsze na bieżąco pisze mi co robi , gdzie wychodzi i z kim jest a ja podczas jej wyjazdów zająłem się sobą .
Zauważyłem że jak coś jest nie po jej myśli ona zaraz wpada w jakąś straszną frustrację i zaczyna się gotować.
Rozmowa to napewno coś co zawsze warto przeprowadzić tylko że po ostatniej ja nie bardzo widzę przestrzeń. Dziś mamy sobotę i weekend a ona wczoraj już napisała że dziś się nie zobaczymy bo chce wyjść z dziewczynami na drinka ( ma takie dwie przyjaciółki ) i może spotkamy się w niedzielę po południu.
Niedawno przepadły nam trzy weekendy z powodu jej wyjazdów i aktywności zawodowych a chwilę po tym to ona zarzuciła mi brak uwagi i zaangażowania bo ona zawsze na bieżąco pisze mi co robi , gdzie wychodzi i z kim jest a ja podczas jej wyjazdów zająłem się sobą .
Zauważyłem że jak coś jest nie po jej myśli ona zaraz wpada w jakąś straszną frustrację i zaczyna się gotować.
Jak widzisz, że nie ma sensu rozmawiać to daj sobie spokój z tą znajomością.
I nie próbuj jej zrozumieć, bo się nie da. Jak zawsze narzuca swoją narrację, to nie ma co dziwić, że nikt z nią nie wytrzymywał na dłuższą metę. Szuka jelenia ![]()
12 2026-07-04 21:50:30 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-07-04 21:50:40)
Rozmowa to napewno coś co zawsze warto przeprowadzić tylko że po ostatniej ja nie bardzo widzę przestrzeń. Dziś mamy sobotę i weekend a ona wczoraj już napisała że dziś się nie zobaczymy bo chce wyjść z dziewczynami na drinka ( ma takie dwie przyjaciółki ) i może spotkamy się w niedzielę po południu.
Niedawno przepadły nam trzy weekendy z powodu jej wyjazdów i aktywności zawodowych a chwilę po tym to ona zarzuciła mi brak uwagi i zaangażowania bo ona zawsze na bieżąco pisze mi co robi , gdzie wychodzi i z kim jest a ja podczas jej wyjazdów zająłem się sobą .
Zauważyłem że jak coś jest nie po jej myśli ona zaraz wpada w jakąś straszną frustrację i zaczyna się gotować.
Fake
ja tu widzę niepewną siebie dziewczynę z bardzo zaborczą Matką. Miałam taką koleżankę, całe szczęście chłopak którego znalazła szybko zorientował sie w temacie i nie zgodził się na zamieszkanie w domu z Tesciową. szkoda mi tej dziewczyny, bo koleżanki ma też chyba do du...y.. Ona chyba nie ma wokół siebie nikogo życzliwego. .Pewnie od dzieciństwa wmawiają jej wszyscy że coś z nią nie tak.
ja tu widzę niepewną siebie dziewczynę z bardzo zaborczą Matką. Miałam taką koleżankę, całe szczęście chłopak którego znalazła szybko zorientował sie w temacie i nie zgodził się na zamieszkanie w domu z Tesciową. szkoda mi tej dziewczyny, bo koleżanki ma też chyba do du...y.. Ona chyba nie ma wokół siebie nikogo życzliwego. .Pewnie od dzieciństwa wmawiają jej wszyscy że coś z nią nie tak.
Najgorsze to jest mieszkać z teściowa
Zapytaj tę koleżankę dlaczego spytała jak wytrzymujesz ze swoją dziewczyną.
Mi przyszło na myśl borderline, może narcyzm.
Ewentualnie coś większego kalibru - jakaś choroba psychiczna. Bo to jest przedziwne, by matka tak usilnie szukała chłopaka dla swojej córki.
Zapytaj tę koleżankę dlaczego spytała jak wytrzymujesz ze swoją dziewczyną.
Mi przyszło na myśl borderline, może narcyzm.
Ewentualnie coś większego kalibru - jakaś choroba psychiczna. Bo to jest przedziwne, by matka tak usilnie szukała chłopaka dla swojej córki.
niekoniecznie. Może to jest "nagranie" z matki które ona sama o sobie powtarza od dzieciństwa. i jej koleżanki też
17 2026-07-05 17:03:03 Ostatnio edytowany przez krisdor (2026-07-05 17:51:13)
Ja będąc na obiedzie u jej rodziców rozmawiałem z nimi.
Matka mówiła że cieszy się że jesteśmy razem dogadujemy się i z nią wytrzymuję . Mówiła że oni chcą żeby ona nie była sama i miała kogoś.
Rodzice chyba mocno opiekuńczy. Ma od nich mieszkanie i pracę.
Dopiero ostatnio zacząłem się nad tym wszystkim zastanawiać i może matce chodziło o ten niedoszły ślub i wszystkie poprzednie nieudane relacje.
Nie wiem już sam trudno mi powiedzieć. Ja się czuję jakby oni wszyscy wiedzieli coś czego ja nie wiem.
Ktoś napisał żebym porozmawiał z jej przyjaciółką. Z tego co wiem one znają się od szkoły średniej więc ona po tej rozmowie i tak by zapewne wszystko wiedziała. Może to jest tak że ta przyjaciółka z racji stażu ich znajomości była już świadkiem wszystkich kolejnych związków i ich rozpadu stąd te jej słowa.
Co zwróciło moją uwagę to że ona w moim towarzystwie ma wielką łatwość w ocenianiu i opowiadaniu o tych swoich przyjaciółkach i krytykowaniu ich poczynań. Ona obydwie także po 30 tce i są singielkami.
Mam wrażenie że w ich obecności nie ma problemów z ocenianiem i krytykowaniem mnie.
Dziwi też to opowiadanie o byłych partnerach i relacjach.
Ja będąc na obiedzie u jej rodziców rozmawiałem z nimi.
Matka mówiła że cieszy się że jesteśmy razem dogadujemy się i z nią wytrzymuję . Mówiła że oni chcą żeby ona nie była sama i miała kogoś.
Rodzice chyba mocno opiekuńczy. Ma od nich mieszkanie i pracę.
Dopiero ostatnio zacząłem się nad tym wszystkim zastanawiać i może matce chodziło o ten niedoszły ślub i wszystkie poprzednie nieudane relacje.
Nie wiem już sam trudno mi powiedzieć. Ja się czuję jakby oni wszyscy wiedzieli coś czego ja nie wiem.
Ktoś napisał żebym porozmawiał z jej przyjaciółką. Z tego co wiem one znają się od szkoły średniej więc ona po tej rozmowie i tak by zapewne wszystko wiedziała. Może to jest tak że ta przyjaciółka z racji stażu ich znajomości była już świadkiem wszystkich kolejnych związków i ich rozpadu stąd te jej słowa.
Co zwróciło moją uwagę to że ona w moim towarzystwie ma wielką łatwość w ocenianiu i opowiadaniu o tych swoich przyjaciółkach i krytykowaniu ich poczynań. Ona obydwie także po 30 tce i są singielkami.
Mam wrażenie że w ich obecności nie ma problemów z ocenianiem i krytykowaniem mnie.
Już widzę jaką będziesz miał teściówa ![]()
19 2026-07-05 18:18:26 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-07-05 18:24:45)
od ktoregos "czy z nia wytrzymujesz" za kazdym razem musialam sie zasmiac. chyba jeszcze nie mialam takiego smiechu przy zadnym temacie. przepraszam, bo wiem, ze dla ciebie to powazny problem.
jednak juz sam wiesz, dlaczego moglbys nie wytrzymac: "Zauważyłem że jak coś jest nie po jej myśli ona zaraz wpada w jakąś straszną frustrację i zaczyna się gotować."
teraz sie zastanow czy wytrzymasz na dluzsza mete czy jednak nie? jesli dojdziesz do wniosku, ze nie to najpierw porozmawiaj i zakomunikuj twoj problem wraz z twoim zaangazowaniem w spotkania a jej...jej matce. tak, normalnie dwoje doroslych ludzie rozmawia ze soba, ale w tej wyjtkowej sytuacji porozmawialabym z matka, ktorej tak zalezy. albo ci wyjasni o co kaman, albo wplynie na corke, albo nie powinna miec pretensji, dlaczego zwinal zagle. inaczej dalej bedzie ombinowac i wydzwaniac do twojej matki, a tak zalatwisz wszystko za jednym zamachem: 1 jesli po rozmowie z nia corka sie nie zmieni to ty tym bardziej na nia nie wplyniesz (najwiekszy wplyw ma ta matka) a przez to nie bedziesz tracil czasu. 2 gdy z nia zerwiesz, a mamusia bedzie probowala was zeswatac mozesz powiedziec wprost, ze przeciez z nia rozmawiales i dla ciebie znajomosc zakonczona, a potem sie rozlaczyc/nie odbierac i dosc szybko powinna dac se spokoj. jesli ja ominiesz i zerwiesz po tylko rozmowie z dziewczyna, matka moze dalej kombinowac. ja wolalabym odbebnic te rozmowe, zeby potem miec swiety spokoj.
a to ze probuje swatac.. moze jest poprostu starej daty albo pochodzi z jakiejs wsi? tam sie czasem jeszcze zdarza, ze rodzice probuja swatac. zazwyczaj kawalerow, ze spokojny, pracowity, i tak duzo nie pije xD ale tu sie trafila panna. moze przezytek, ale jeszcze nie do konca wymarl. to, ze opowiedziala o zwiazkach tez nie jest jakies dziwne, moze chciala sie otworzyc i zebys znal jej historie, ot tyle. mysle, ze macie inne problemy i to na nich powinienes sie skupic.
od ktoregos "czy z nia wytrzymujesz" za kazdym razem musialam sie zasmiac. chyba jeszcze nie mialam takiego smiechu przy zadnym temacie. przepraszam, bo wiem, ze dla ciebie to powazny problem.
jednak juz sam wiesz, dlaczego moglbys nie wytrzymac: "Zauważyłem że jak coś jest nie po jej myśli ona zaraz wpada w jakąś straszną frustrację i zaczyna się gotować."
teraz sie zastanow czy wytrzymasz na dluzsza mete czy jednak nie? jesli dojdziesz do wniosku, ze nie to najpierw porozmawiaj i zakomunikuj twoj problem wraz z twoim zaangazowaniem w spotkania a jej...jej matce. tak, normalnie dwoje doroslych ludzie rozmawia ze soba, ale w tej wyjtkowej sytuacji porozmawialabym z matka, ktorej tak zalezy. albo ci wyjasni o co kaman, albo wplynie na corke, albo nie powinna miec pretensji, dlaczego zwinal zagle. inaczej dalej bedzie ombinowac i wydzwaniac do twojej matki, a tak zalatwisz wszystko za jednym zamachem: 1 jesli po rozmowie z nia corka sie nie zmieni to ty tym bardziej na nia nie wplyniesz (najwiekszy wplyw ma ta matka) a przez to nie bedziesz tracil czasu. 2 gdy z nia zerwiesz, a mamusia bedzie probowala was zeswatac mozesz powiedziec wprost, ze przeciez z nia rozmawiales i dla ciebie znajomosc zakonczona, a potem sie rozlaczyc/nie odbierac i dosc szybko powinna dac se spokoj. jesli ja ominiesz i zerwiesz po tylko rozmowie z dziewczyna, matka moze dalej kombinowac. ja wolalabym odbebnic te rozmowe, zeby potem miec swiety spokoj.a to ze probuje swatac.. moze jest poprostu starej daty albo pochodzi z jakiejs wsi? tam sie czasem jeszcze zdarza, ze rodzice probuja swatac. zazwyczaj kawalerow, ze spokojny, pracowity, i tak duzo nie pije xD ale tu sie trafila panna. moze przezytek, ale jeszcze nie do konca wymarl. to, ze opowiedziala o zwiazkach tez nie jest jakies dziwne, moze chciala sie otworzyc i zebys znal jej historie, ot tyle. mysle, ze macie inne problemy i to na nich powinienes sie skupic.
Ze swoja matka to kazdy powinien sam zalatwiac. W zwiazku poza rosolkiem czasem matka musi zniknac. Taka kolej rzeczy. Zalatwiac sprawy zwiazkowe ze swoja czy obca matka? Bez sensu. Jak tam musi byc to nic z tego nie bedzie
21 2026-07-05 18:57:01 Ostatnio edytowany przez krisdor (2026-07-05 19:25:53)
Matka była przez wiele lat z tego co wiem wykładowcą na uczelni podobnie jak ojciec. W ten temat się specjalnie bardziej nie zagłębiałem.
Powiem wprost ja mam obawy że ona jest seryjną uciekinierką i stąd ta historia tych relacji i niedoszłego ślubu.
W tych opowieściach o poprzednich relacjach dziwne jest to że na początku kiedy przedstawiła po trzech tygodniach swoją historię nie było specjalnych powodów zakończenia relacji. Tylko w kolejnych tygodniach ona podczas naszych spotkań regularnie wspomina jakieś sytuacje z przeszłości i tam zawsze winny za coś jest partner i coś zawsze ktoś zrobił i zachował się nie tak.
Ja nigdy nie usłyszałem że ona popełniła jakiś błąd i ponosi za coś odpowiedzialność. Ok niech tak będzie ale to ona sama z siebie opowiada i wraca wspomnieniami do przeszłości.
Dodatkowo mi się pierwszy raz zdarzyło żeby ktoś na samym początku tak bardzo umniejszył mój wkład i starania w rozwój relacji. Napewno nie jestem idealny i można więcej ale ja się od początku starałem i w miarę możliwości w zdrowy sposób zaangażowałem w nasze spotkania i poznawanie się. Przez pierwsze dwa miesiące to praktycznie tylko ja organizowałem wyjścia w weekend i wpadałem w środku tygodnia po pracy żeby się spotkać czy porozmawiać. Straciliśmy z powodu jej wyjazdów zawodowych trzy weekendy i ona jakby winą obarczyła mnie za wszystko a teraz sama wybrała sobotnie wyjście z dziewczynami.
Poszukaj sobie mlodszej
ubiegłeś mnie ![]()
Zapytaj tę koleżankę dlaczego spytała jak wytrzymujesz ze swoją dziewczyną.
Mi przyszło na myśl borderline, może narcyzm.
Ewentualnie coś większego kalibru - jakaś choroba psychiczna. Bo to jest przedziwne, by matka tak usilnie szukała chłopaka dla swojej córki.
Do borderkici brakuje tylko love bombing, ale nie wszystkie szufladki muszą być zapewnione.
Na pewno jest zaburzona, a rodzice dołożyli pewni niejedną cegiełkę.
Odpowiem krótko: UCIEKAJ !!! Szkoda twojego czasu i nerwów.
Matka była przez wiele lat z tego co wiem wykładowcą na uczelni podobnie jak ojciec. W ten temat się specjalnie bardziej nie zagłębiałem.
Powiem wprost ja mam obawy że ona jest seryjną uciekinierką i stąd ta historia tych relacji i niedoszłego ślubu.
W tych opowieściach o poprzednich relacjach dziwne jest to że na początku kiedy przedstawiła po trzech tygodniach swoją historię nie było specjalnych powodów zakończenia relacji. Tylko w kolejnych tygodniach ona podczas naszych spotkań regularnie wspomina jakieś sytuacje z przeszłości i tam zawsze winny za coś jest partner i coś zawsze ktoś zrobił i zachował się nie tak.
Ja nigdy nie usłyszałem że ona popełniła jakiś błąd i ponosi za coś odpowiedzialność. Ok niech tak będzie ale to ona sama z siebie opowiada i wraca wspomnieniami do przeszłości.
Dodatkowo mi się pierwszy raz zdarzyło żeby ktoś na samym początku tak bardzo umniejszył mój wkład i starania w rozwój relacji. Napewno nie jestem idealny i można więcej ale ja się od początku starałem i w miarę możliwości w zdrowy sposób zaangażowałem w nasze spotkania i poznawanie się. Przez pierwsze dwa miesiące to praktycznie tylko ja organizowałem wyjścia w weekend i wpadałem w środku tygodnia po pracy żeby się spotkać czy porozmawiać. Straciliśmy z powodu jej wyjazdów zawodowych trzy weekendy i ona jakby winą obarczyła mnie za wszystko a teraz sama wybrała sobotnie wyjście z dziewczynami.
Jest taka zasada: jeśli czujesz, że coś jest nie tak, to jest nie tak.
Za dużo kwestii się na siebie nakłada, żeby uznać, że nic się nie dzieje.
W zasadzie wszystko zostało już napisane, więc nie będę tego powtarzać, chciałabym jednak zwrócić Twoją uwagę, że nie bardzo spina mi się fragment "ja mam obawy, że ona jest seryjną uciekinierką" z wielokrotnie powtarzanym "czy wytrzymujesz z nią". Być może było dokładnie odwrotnie, czyli to ona była zostawiana z uwagi na swój ciężki charakter, a jej wymyślone opowieści o byłych partnerach, z którymi rzekomo sama zrywała, mają jedynie uśpić Twoją czujność. To jest dosyć często stosowany mechanizm ochronny.
No chyba, że założymy, że doprowadzała do wielu niezdrowych sytuacji i napięć, a kiedy czuła, że robi się naprawdę trudno, wtedy brała nogi za pas kończąc relację.
W każdym razie, jeśli nie jesteś emocjonalnym samobójcą i nie chcesz mieć w życiu rollercoastera, to nie idź w to dalej. Tu wszystko aż krzyczy, że należy się z tego związku ewakuować.
Ja nigdy nie usłyszałem że ona popełniła jakiś błąd i ponosi za coś odpowiedzialność.
Nie rozumiesz myślenia tego rodzaju kobiety.
W jej optyce, miłość to osoba, konkretny mężczyzna. Bardzo często taka miłość jest idealizowana, filmowa. Wszystko jest super, aż nie pojawi się przynajmniej mała skaza. Wtedy taka kobieta zrobi wszystko, żeby taki związek wywrócić. I zawsze to jest wina faceta, no bo to on jest tą miłością, on ją zawiódł.
W tym toku myślenia, wystarczy poszukać innej miłości - faceta i sprawdzić, czy to będzie idealne. U niej mogło być tak wiele razy.
Ja ostatnio się zdziwiłem, gdy przeglądałem sobie wiersze na tym forum. I tam był świetny wiersz jakiegoś faceta, o gotowości na miłość. Ale nie było nic o miłości do konkretnej kobiety. I w komentarzach 2 użytkowniczek było oburzenie, że wiersz jest nijaki, bez adresu. Co jasno pokazywało, że wg nich to kobieta ma być w centrum. Miłość jest osobą.
Co może być skazą takiej miłości, która przekreśla trwałość? Niestety wszystko, w zależności od kobiety. Słaby seks, widziana niezaradność, chrapanie w nocy, ubiór, zapach - dosłownie wszystko.
Może też być tak, że ona już zna siebie i wie, że tez coś u ciebie znajdzie. Stąd jej obawy, że będzie musiała "zakończyć", "wywrócić", zwał jak zwał i ten związek.
Ja doprecyzuję skąd ten mój domysł o byciu seryjną uciekinierką bo nie napisałem chyba na początku.
Otóż ona mi sama powiedziała że to ona kończyła związki.
To ona powiedziała mi w trzecim tygodniu że jeśli będziemy razem i po roku ona nie będzie widziała że to jest właśnie to to w takim wypadku ona odejdzie ponieważ nie chce tracić czasu.
Krisdor, po co to tak roztrząsasz? Domyślam się, że panikujesz chyba i nie chcesz zostać zostawiony, ale przecież w tej sytuacji, gdzie ona jest "reglamentowa", sam możesz ją puścić. Nie musisz czekać na nią.
Ja doprecyzuję skąd ten mój domysł o byciu seryjną uciekinierką bo nie napisałem chyba na początku.
Otóż ona mi sama powiedziała że to ona kończyła związki.
To ona powiedziała mi w trzecim tygodniu że jeśli będziemy razem i po roku ona nie będzie widziała że to jest właśnie to to w takim wypadku ona odejdzie ponieważ nie chce tracić czasu.
unikający styl przywiązania
recreational use only ![]()
29 2026-07-07 03:40:02 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-07-07 03:40:31)
Ja doprecyzuję skąd ten mój domysł o byciu seryjną uciekinierką bo nie napisałem chyba na początku.
Otóż ona mi sama powiedziała że to ona kończyła związki.
To ona powiedziała mi w trzecim tygodniu że jeśli będziemy razem i po roku ona nie będzie widziała że to jest właśnie to to w takim wypadku ona odejdzie ponieważ nie chce tracić czasu.
Zostało to już wcześniej napisane.
Usiłowałam jedynie zwrócić uwagę, że to nie musi być prawda, za to jej opowieści o tym, że to ona kończyła kolejne związki, mogą stanowić mający za zadanie uśpić Twoją czujność mechanizm ochronny.
To jest oczywiście tylko przypuszczenie, bo na tym etapie nie wiemy, jak jest naprawdę.
unikający styl przywiązania
recreational use only
To może być dobry kierunek.
Wiem że to nie na miejscu ale rozwaliło mnie to dziś zupełnie.
Zobaczyłem w jej szafce w pokoju opakowanie z lekami. Nie wiedziałem co to jest. Zrobiłem sobie zdjęcie. Kiedy wróciłem do siebie sprawdziłem w necie . To jest lęk Trittico. Jest to lek psychotropowy antydepresyjny.
Nie wiem sam co myśleć. Zanim napiszecie jak źle się zachowałem tak wiem i wstydzę się tego ale musiałem napisać żeby się z kimś tym podzielić.
Wiem że to nie na miejscu ale rozwaliło mnie to dziś zupełnie.
Zobaczyłem w jej szafce w pokoju opakowanie z lekami. Nie wiedziałem co to jest. Zrobiłem sobie zdjęcie. Kiedy wróciłem do siebie sprawdziłem w necie . To jest lęk Trittico. Jest to lek psychotropowy antydepresyjny.
Nie wiem sam co myśleć. Zanim napiszecie jak źle się zachowałem tak wiem i wstydzę się tego ale musiałem napisać żeby się z kimś tym podzielić.
Nie wiedziales wczesniej,ze bierze takie leki? Jezeli nie,to nie Twoja wina. Po prostu z nia porozmawiaj
Masz 36 lat i mama ci szuka dziewczyny? Kolego, żegnacie się, tinder i idziesz w świat. Ona to samo.
Ona jest na etapie szybkich decyzji, ty jesteś na etapie sam nie wiem czego chce, nic nie rozumiem, niech mi ktoś powie.
Jest to troll, ale bez przesady. Ta persona to jest taki pantofel, że głowa mała.
Masz 36 lat i mama ci szuka dziewczyny? Kolego, żegnacie się, tinder i idziesz w świat. Ona to samo.
Ona jest na etapie szybkich decyzji, ty jesteś na etapie sam nie wiem czego chce, nic nie rozumiem, niech mi ktoś powie.
Jest to troll, ale bez przesady. Ta persona to jest taki pantofel, że głowa mała.
Serio matka mu dziewczyny szuka jak w jakims średniowieczu? ![]()
WesołaDziewczyna007 napisał/a:Masz 36 lat i mama ci szuka dziewczyny? Kolego, żegnacie się, tinder i idziesz w świat. Ona to samo.
Ona jest na etapie szybkich decyzji, ty jesteś na etapie sam nie wiem czego chce, nic nie rozumiem, niech mi ktoś powie.
Jest to troll, ale bez przesady. Ta persona to jest taki pantofel, że głowa mała.Serio matka mu dziewczyny szuka jak w jakims średniowieczu?
JULKA! Przecież napisał że ich mamy poznały się w senatorium i umówiły na randkę.
Pod tym wzgledem do siebie pasują, dwie ciepłe kluski bez inicjatywy. Ale trzeba to zakończyć, bo muszą dorosnąć.
Julia life in UK napisał/a:WesołaDziewczyna007 napisał/a:Masz 36 lat i mama ci szuka dziewczyny? Kolego, żegnacie się, tinder i idziesz w świat. Ona to samo.
Ona jest na etapie szybkich decyzji, ty jesteś na etapie sam nie wiem czego chce, nic nie rozumiem, niech mi ktoś powie.
Jest to troll, ale bez przesady. Ta persona to jest taki pantofel, że głowa mała.Serio matka mu dziewczyny szuka jak w jakims średniowieczu?
JULKA! Przecież napisał że ich mamy poznały się w senatorium i umówiły na randkę.
Pod tym wzgledem do siebie pasują, dwie ciepłe kluski bez inicjatywy. Ale trzeba to zakończyć, bo muszą dorosnąć.
A no tak rzeczywiscie.
Ktoś chyba nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Wystarczy na spokojnie przeczytać pierwszy post.
A no tak rzeczywiscie.
Julka, a Ciebie mama kiedyś umówiła na randkę? ![]()
Julia life in UK napisał/a:A no tak rzeczywiscie.
Julka, a Ciebie mama kiedyś umówiła na randkę?
Mnie nigdy mama,ani nikt inny nie umawial na żadne randki ![]()
WesołaDziewczyna007 napisał/a:Julia life in UK napisał/a:A no tak rzeczywiscie.
Julka, a Ciebie mama kiedyś umówiła na randkę?
Mnie nigdy mama,ani nikt inny nie umawial na żadne randki
Niedobrze. Mnie też nie ![]()
40 2026-07-12 21:34:32 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-12 21:34:52)
Ktoś chyba nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Wystarczy na spokojnie przeczytać pierwszy post.
Wyluzuj, bo jak bedziesz taki ostry tez zaczniemy brać Trittico!
Julia life in UK napisał/a:WesołaDziewczyna007 napisał/a:Julka, a Ciebie mama kiedyś umówiła na randkę?
Mnie nigdy mama,ani nikt inny nie umawial na żadne randki
Niedobrze. Mnie też nie
Jak to niedobrze? Dla mnie świetnie,ze sie nie wtracala w moje dorosłe życie-zresztą nawet nie miała jak w wieku 21 lat byłam juz w Anglii ![]()
Jak to niedobrze? Dla mnie świetnie,ze sie nie wtracala w moje dorosłe życie-zresztą nawet nie miała jak w wieku 21 lat byłam juz w Anglii
Szkoda bo mogłas miec fajne przygody. Szpiegowanie leków, nagłe wyznania o które NIE PROSIŁAŚ!!! po 3 tygodniach, hisotria o zerwanych zaręczynach.