Chciałbym was zapytać o jedną rzecz. Od miesiąca mieszkam ze swoją dziewczyną i już zaczynam nabierać sporych wątpliwości czy nasz związek ma w ogóle jakiś sens i czy przetrwa ? Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że moja dziewczyna jest fajna i rzeczywiście taka jest - jest ładna, jest zabawna, ma dużo dystansu do siebie, nie jest kłótliwa. Jednak ma też takie cechy które już mi średnio odpowiadają, bo się w tych kwestiach różnimy. Po pierwsze jest pedantyczką - oczywiście być może trochę przesadzam, bo to nie jest aż tak chorobliwe, że jak zobaczy jakąś drobinkę kurzu na stole to się wścieka, aczkolwiek pokój, kuchnia, łazienka musi dla niej ładnie wyglądać - będą w zlewie talerze i kubki z obiadu to będzie na to mocno zwracać uwagę, będą niezłożone czy niewyprasowane rzeczy to będzie zgryźliwa. Oczywiście żeby nie było ja nie jestem jakimś bałaganiarzem, aczkolwiek mam do tego zauważalnie dużo luźniejsze podejście na zasadzie "Jest nieczysto, dobrze ale to może poczekać" No u niej absolutnie nie może. Druga rzecz w której chyba jeszcze mocniej są zauważalne różnice to zdecydowanie różna aktywność fizyczna. Ja jestem typem który by najchętniej siedział na komputerze, na telefonie, grał sobie w gry czy oglądał mecze na telewizorze. Ona z kolei to sportowczyni która musi dbać o odpowiednią dietę. Chciałaby żebym ja z nią biegał, jeździł na rowerze, chodził na siłownie czy zapisał się na basen. Ja co prawda mogę od czasu do czasu tak żyć, ale nie jestem w stanie robić tego z taką regularnością jak ona. No i tutaj też zaczyna wychodzić jej czepialstwo. Według niej za dużo mam siedzącego trybu życia, za małą aktywność fizyczną i za dużo produktów typu chipsy, kebaby czy fast-foody. Potrafi mi wypominać Maca, KFC czy to że poszedłem sobie na kebsa, że z takim stylem życia to bedę miał szybko problemy zdrowotne, że szybko umrę itp. itd. Osobiście nie mam pojęcia co ja mam o tym wszystkim teraz myśleć. Czy waszym zdaniem te różnice są na tyle duże że średnio widzicie przyszłość po między nami ? Czy może da się mając różny styl bycia mimo wszystko być ze sobą ?
Podobne tematy
Za mało informacji jak to ogólnie u was wygląda.
Ale z tego co piszesz, to ona ma silniejszy charakter od ciebie i będzie się domagać zmian.
Ogólnie można rzec, że ok na lepsze. Lepsza dieta, czy ruch ci nie zaszkodzi.
Ale niestety nie wiadomo jak to będzie z szacunkiem jej do ciebie. Jest cała masa kobiet, które gdy zobaczą ugodowość, zmiany na jej tok myślenia - traktują to jako słabość. Tak to niestety jest.
Także trzeba umieć tym pokierować, żeby nie wyszło, że w domu nie ma faceta.
Zdecydowanie do siebie nie pasujecie. Cza się rozejść
Ps
"ładna, jest zabawna, ma dużo dystansu do siebie, nie jest kłótliwa", lubi porządek i zdrowy styl życia?
Podeślij do niej namiary. Kolega pytał;)
Masz chłopie okazję by się zmobilizować i zrobić coś dobrego z sobą, zamiast grać w gierki i objadać się kebabami. Motywator jak się patrzy, by wyksztalcac zdrowe i mądre nawyki.
Wystarczy się dograć, lepiej zrozumieć i spuścić trochę z tonu. Po obu stronach.
A Ty zamiast tego, myślisz o pozbyciu się tej panny
XD
To się nazywa wejście w dorosłe życie (już bez mamy u boku), lekko nie jest. ![]()
5 2026-06-28 09:47:15 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-06-28 09:49:28)
Za mało informacji jak to ogólnie u was wygląda.
Ale z tego co piszesz, to ona ma silniejszy charakter od ciebie i będzie się domagać zmian.
Ogólnie można rzec, że ok na lepsze. Lepsza dieta, czy ruch ci nie zaszkodzi.
Ale niestety nie wiadomo jak to będzie z szacunkiem jej do ciebie. Jest cała masa kobiet, które gdy zobaczą ugodowość, zmiany na jej tok myślenia - traktują to jako słabość. Tak to niestety jest.
Także trzeba umieć tym pokierować, żeby nie wyszło, że w domu nie ma faceta.
Też tak uważam, nie da się być ze sobą w takiej sytuacji, ona cię wychowuje/szkoli, a to nie rola partnera/ki i liczy na podporządkowanie, i ty temu ulegasz wbrew sobie.
Ogólnie nie pasujecie do siebie, choć popieram jej styl życia, to nie da się żyć pod batem. Ona nie popuści na milimetr.
R*aj póki możesz i później wymień na lepszy model.
Jestescie zupelnie inni. Nie pasujecie. Zeby przetrwac bedziecie w kolko musili w kompromisach siedziec. Zawsze ktos bedzie niezadowolony. Na zmiane. Raz gory raz plaza. Zawsze jedno sie meczy
Co do stylu zycie to dziewczyna ma racje. Ale do takich wnioskow sam powinienes dochodzica ie ze Ci mamusia podpowiada i presje wywiera.
Kiedys na studiach przez krotki czas mieszkalem z pedantem. Idzie sie zmeczyc. Pomimo tego ze jakims balaganiarzem nie jestem
Jestescie zupelnie inni. Nie pasujecie. Zeby przetrwac bedziecie w kolko musili w kompromisach siedziec. Zawsze ktos bedzie niezadowolony. Na zmiane. Raz gory raz plaza. Zawsze jedno sie meczy
Co do stylu zycie to dziewczyna ma racje. Ale do takich wnioskow sam powinienes dochodzica ie ze Ci mamusia podpowiada i presje wywiera.
Kiedys na studiach przez krotki czas mieszkalem z pedantem. Idzie sie zmeczyc. Pomimo tego ze jakims balaganiarzem nie jestem
Przesada w każdą stronę, nigdy nie jest dobra, chyba, że spotkają się dwie osoby pedantyczne, choć w przypadku autora dochodzi też preferowanie innego stylu życia.
Nie widać, żeby tu mogło dojść do kompromisu.
9 2026-06-28 11:25:01 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-06-28 11:26:09)
nie jest kłótliwa
vs.
jak zobaczy jakąś drobinkę kurzu na stole to się wścieka,
w zlewie talerze i kubki z obiadu to będzie na to mocno zwracać uwagę,
niezłożone czy niewyprasowane rzeczy to będzie zgryźliwa.
u niej absolutnie nie może.
tutaj też zaczyna wychodzić jej czepialstwo
Ja yebie...
Nawet z nudow odpisalem w kilku fejkowych tematach, ale mitomanka, ktora je pisze chyba udaru mozgu dostala.
mitomanka napisał/a:nie jest kłótliwa
vs.
jak zobaczy jakąś drobinkę kurzu na stole to się wścieka,
w zlewie talerze i kubki z obiadu to będzie na to mocno zwracać uwagę,
niezłożone czy niewyprasowane rzeczy to będzie zgryźliwa.
u niej absolutnie nie może.
tutaj też zaczyna wychodzić jej czepialstwoJa yebie...
Nawet z nudow odpisalem w kilku fejkowych tematach, ale mitomanka, ktora je pisze chyba udaru mozgu dostala.
Nieźle uciąłeś moją wypowiedź.
Moja wersja
" bo to nie jest aż tak chorobliwe, że jak zobaczy jakąś drobinkę kurzu na stole to się wścieka"
Twoja wersja
"jak zobaczy jakąś drobinkę kurzu na stole to się wścieka"
Zdecydowanie do siebie nie pasujecie. Cza się rozejść
Ps
"ładna, jest zabawna, ma dużo dystansu do siebie, nie jest kłótliwa", lubi porządek i zdrowy styl życia?Podeślij do niej namiary. Kolega pytał;)
![]()
Masz chłopie okazję by się zmobilizować i zrobić coś dobrego z sobą, zamiast grać w gierki i objadać się kebabami. Motywator jak się patrzy, by wyksztalcac zdrowe i mądre nawyki.
Wystarczy się dograć, lepiej zrozumieć i spuścić trochę z tonu. Po obu stronach.
A Ty zamiast tego, myślisz o pozbyciu się tej pannyXD
Wiesz co to nie jest takie proste dla osoby która całe życie miała siedzący tryb życia tak nagle o przestawić się na sportowy.
To się nazywa wejście w dorosłe życie (już bez mamy u boku), lekko nie jest.
U jakiego boku mamy ? Już prawie 10 lat nie mieszkam z rodzicami.
Jestescie zupelnie inni. Nie pasujecie. Zeby przetrwac bedziecie w kolko musili w kompromisach siedziec. Zawsze ktos bedzie niezadowolony. Na zmiane. Raz gory raz plaza. Zawsze jedno sie meczy
Co do stylu zycie to dziewczyna ma racje. Ale do takich wnioskow sam powinienes dochodzica ie ze Ci mamusia podpowiada i presje wywiera.
Kiedys na studiach przez krotki czas mieszkalem z pedantem. Idzie sie zmeczyc. Pomimo tego ze jakims balaganiarzem nie jestem
Jaka znowu mamusia ? Ja od początku liceum nie mieszkam już z rodzicami, a na studiach mieszkałem w innym mieście.
Bert44 napisał/a:Jestescie zupelnie inni. Nie pasujecie. Zeby przetrwac bedziecie w kolko musili w kompromisach siedziec. Zawsze ktos bedzie niezadowolony. Na zmiane. Raz gory raz plaza. Zawsze jedno sie meczy
Co do stylu zycie to dziewczyna ma racje. Ale do takich wnioskow sam powinienes dochodzica ie ze Ci mamusia podpowiada i presje wywiera.
Kiedys na studiach przez krotki czas mieszkalem z pedantem. Idzie sie zmeczyc. Pomimo tego ze jakims balaganiarzem nie jestem
Przesada w każdą stronę, nigdy nie jest dobra, chyba, że spotkają się dwie osoby pedantyczne, choć w przypadku autora dochodzi też preferowanie innego stylu życia.
Nie widać, żeby tu mogło dojść do kompromisu.
No niestety ja sportowiec to tak średnio, zwłaszcza że to nie jest aż tak proste się przestawić osobie która była bierna.
Po pierwsze jest pedantyczką - oczywiście być może trochę przesadzam, bo to nie jest aż tak chorobliwe, że jak zobaczy jakąś drobinkę kurzu na stole to się wścieka, aczkolwiek pokój, kuchnia, łazienka musi dla niej ładnie wyglądać - będą w zlewie talerze i kubki z obiadu to będzie na to mocno zwracać uwagę, będą niezłożone czy niewyprasowane rzeczy to będzie zgryźliwa
I słusznie. Kto chce żyć w chlewie?
Oczywiście żeby nie było ja nie jestem jakimś bałaganiarzem, aczkolwiek mam do tego zauważalnie dużo luźniejsze podejście na zasadzie "Jest nieczysto, dobrze ale to może poczekać"
LOL
xD
Ty tak serio?
Ja jestem typem który by najchętniej siedział na komputerze, na telefonie, grał sobie w gry czy oglądał mecze na telewizorze. Ona z kolei to sportowczyni która musi dbać o odpowiednią dietę. Chciałaby żebym ja z nią biegał, jeździł na rowerze, chodził na siłownie czy zapisał się na basen. Ja co prawda mogę od czasu do czasu tak żyć, ale nie jestem w stanie robić tego z taką regularnością jak ona. No i tutaj też zaczyna wychodzić jej czepialstwo.
Nie czepialstwo, tylko jesteś leniwą bułą. Ja uwielbiam dobra książkę. Lubię też kryminalne seriale, albo jakieś dystopijne klimaty. Ale brak aktywności u faceta = zaniedbanie i spadek testosteronu.
W powiedzeniu "kto nie ma brzucha ten słabo rucha" nie chodzi o bebzol tylko o kaloryfer.
Potrafi mi wypominać Maca, KFC czy to że poszedłem sobie na kebsa, że z takim stylem życia to bedę miał szybko problemy zdrowotne, że szybko umrę itp. itd.
Czyli wkurwia cię to, że odżywiasz się jak dziecko z podstawówki kiedy rodzice wyjadą na weekend, a ona ci to wypomina troszcząc się o ciebie?
Dorośnij i weź się za siebie zamiast płakać w netach.
wieka napisał/a:Bert44 napisał/a:Jestescie zupelnie inni. Nie pasujecie. Zeby przetrwac bedziecie w kolko musili w kompromisach siedziec. Zawsze ktos bedzie niezadowolony. Na zmiane. Raz gory raz plaza. Zawsze jedno sie meczy
Co do stylu zycie to dziewczyna ma racje. Ale do takich wnioskow sam powinienes dochodzica ie ze Ci mamusia podpowiada i presje wywiera.
Kiedys na studiach przez krotki czas mieszkalem z pedantem. Idzie sie zmeczyc. Pomimo tego ze jakims balaganiarzem nie jestem
Przesada w każdą stronę, nigdy nie jest dobra, chyba, że spotkają się dwie osoby pedantyczne, choć w przypadku autora dochodzi też preferowanie innego stylu życia.
Nie widać, żeby tu mogło dojść do kompromisu.No niestety ja sportowiec to tak średnio, zwłaszcza że to nie jest aż tak proste się przestawić osobie która była bierna.
Nie chodzi o to, żeby być sportowcem, tylko czy jest możliwe wypośrodkowanie waszych oczekiwań?
Bo widać, że jesteś osobą bierną, podporządkowaną, a ona czynną i dominującą, i przez całe życie nie może ciebie popychać, żeby dostosować do siebie.
Dlatego nie udawaj kim nie jesteś i nie przytakuj, tylko wzajemnie rozmawiajcie o swoich oczekiwaniach i albo się dogadacie albo nie.
Prostymi słowy, jeśli tobie nie przeszkadza przysłowiowy kubek w zlewie, a jej tak, to powiedz niech umyje sama.
Chodzi o to, żebyś miał swoje zdanie i nie słuchał rozkazów partnerki, bo związek to nie nakazy i rozkazy. Rozmawiajcie na argumenty i albo jedna strona zaakceptuje wymogi drugiej, albo każdy zostaje przy swoim zdaniu bez pretensji, jeśli chcecie być razem.
znajom napisał/a:Po pierwsze jest pedantyczką - oczywiście być może trochę przesadzam, bo to nie jest aż tak chorobliwe, że jak zobaczy jakąś drobinkę kurzu na stole to się wścieka, aczkolwiek pokój, kuchnia, łazienka musi dla niej ładnie wyglądać - będą w zlewie talerze i kubki z obiadu to będzie na to mocno zwracać uwagę, będą niezłożone czy niewyprasowane rzeczy to będzie zgryźliwa
I słusznie. Kto chce żyć w chlewie?
Oczywiście żeby nie było ja nie jestem jakimś bałaganiarzem, aczkolwiek mam do tego zauważalnie dużo luźniejsze podejście na zasadzie "Jest nieczysto, dobrze ale to może poczekać"
LOL
xDTy tak serio?
Ja jestem typem który by najchętniej siedział na komputerze, na telefonie, grał sobie w gry czy oglądał mecze na telewizorze. Ona z kolei to sportowczyni która musi dbać o odpowiednią dietę. Chciałaby żebym ja z nią biegał, jeździł na rowerze, chodził na siłownie czy zapisał się na basen. Ja co prawda mogę od czasu do czasu tak żyć, ale nie jestem w stanie robić tego z taką regularnością jak ona. No i tutaj też zaczyna wychodzić jej czepialstwo.
Nie czepialstwo, tylko jesteś leniwą bułą. Ja uwielbiam dobra książkę. Lubię też kryminalne seriale, albo jakieś dystopijne klimaty. Ale brak aktywności u faceta = zaniedbanie i spadek testosteronu.
W powiedzeniu "kto nie ma brzucha ten słabo rucha" nie chodzi o bebzol tylko o kaloryfer.
Potrafi mi wypominać Maca, KFC czy to że poszedłem sobie na kebsa, że z takim stylem życia to bedę miał szybko problemy zdrowotne, że szybko umrę itp. itd.
Czyli wkurwia cię to, że odżywiasz się jak dziecko z podstawówki kiedy rodzice wyjadą na weekend, a ona ci to wypomina troszcząc się o ciebie?
Dorośnij i weź się za siebie zamiast płakać w netach.
Nie wiem na jakiej podstawie zarzucasz mi że żyje w jakimś chlewie. Nie mówię, że jakoś szczególnie dbam o to żeby u mnie było czysto na tip top, ale do chlewu to jeszcze daleka droga. Nie zaprzeczam że nie każdą skarpetkę z podłogi od razu sprzątne, że nie każdy kurz zetrę, że nie od razu pozmywam po sobie, ale nazywać mnie z tego powodu jakimś wielkim bałaganiarzem to przesada. Ty chyba w życiu nie widziałeś prawdziwego bałaganu.
Bierzesz pod uwagę to że ludzie są inni i każdy w inny sposób się relaksuje ? Mnie relaksują gierki, ciebie ksiażki, a moją dziewczynę sport. Dopoki nie probujemy na silę kogoś zmienic to jest ok. Nie wiem dlaczego moje hobby ma być z automatu czymś gorszym ?
Od czasu do czasu można zjeść sobie kebaba czy pójsc do Maca. Nie robię przecież tego non stop, a czasami bywają takie dni gdzie jestem zmęczony, nic mi się nie chce, więc biorę coś na szybko.
Chciałbym was zapytać o jedną rzecz. Od miesiąca mieszkam ze swoją dziewczyną i już zaczynam nabierać sporych wątpliwości czy nasz związek ma w ogóle jakiś sens i czy przetrwa ? Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że moja dziewczyna jest fajna i rzeczywiście taka jest - jest ładna, jest zabawna, ma dużo dystansu do siebie, nie jest kłótliwa. Jednak ma też takie cechy które już mi średnio odpowiadają, bo się w tych kwestiach różnimy. Po pierwsze jest pedantyczką - oczywiście być może trochę przesadzam, bo to nie jest aż tak chorobliwe, że jak zobaczy jakąś drobinkę kurzu na stole to się wścieka, aczkolwiek pokój, kuchnia, łazienka musi dla niej ładnie wyglądać - będą w zlewie talerze i kubki z obiadu to będzie na to mocno zwracać uwagę, będą niezłożone czy niewyprasowane rzeczy to będzie zgryźliwa. Oczywiście żeby nie było ja nie jestem jakimś bałaganiarzem, aczkolwiek mam do tego zauważalnie dużo luźniejsze podejście na zasadzie "Jest nieczysto, dobrze ale to może poczekać" No u niej absolutnie nie może. Druga rzecz w której chyba jeszcze mocniej są zauważalne różnice to zdecydowanie różna aktywność fizyczna. Ja jestem typem który by najchętniej siedział na komputerze, na telefonie, grał sobie w gry czy oglądał mecze na telewizorze. Ona z kolei to sportowczyni która musi dbać o odpowiednią dietę. Chciałaby żebym ja z nią biegał, jeździł na rowerze, chodził na siłownie czy zapisał się na basen. Ja co prawda mogę od czasu do czasu tak żyć, ale nie jestem w stanie robić tego z taką regularnością jak ona. No i tutaj też zaczyna wychodzić jej czepialstwo. Według niej za dużo mam siedzącego trybu życia, za małą aktywność fizyczną i za dużo produktów typu chipsy, kebaby czy fast-foody. Potrafi mi wypominać Maca, KFC czy to że poszedłem sobie na kebsa, że z takim stylem życia to bedę miał szybko problemy zdrowotne, że szybko umrę itp. itd. Osobiście nie mam pojęcia co ja mam o tym wszystkim teraz myśleć. Czy waszym zdaniem te różnice są na tyle duże że średnio widzicie przyszłość po między nami ? Czy może da się mając różny styl bycia mimo wszystko być ze sobą ?
Masz dwa wyjścia
- dopasować się do jej atrakcyjności (możliwości), wtedy masz większe szansę na dowolny związek, nie tylko z nią
- żyć jak żyjesz, wtedy ona za jakiś czas wymieni cię na bardziej życiowy model
W drugim przypadku nie chodzi o urodę ale o kompatybilność w życiu codziennym. Sprawność w zarządzaniu codzienności daje nadzieje na wspólny czas dla siebie, a to jest bardzo ważne dla związku.
Jedna uwaga, jeśli masz wystarczająco dużo kasy i nie jesteś skąpy, wtedy nie musisz się starać właściwie o nic. Kupisz kobietę, związek, rodzinę. Utrzymasz, jak będziesz łożył bez marudzenia.
Różni się życie pod jednym dachem od tej randkowej wersji związku, co?:)))
Masz prawo się relaksować w sposób w jaki lubisz, to Twój czas wolny i Ty decydujesz co z nim zrobisz. Ale... od czasu do czasu jakiś rower, basen czy choćby spacer, wskazany aby Ci tylek nie przyrosł do fotela;))
W aktywności fizycznej nie musisz być zaraz sportowcem, żeby ją zadowolić, jednak jakiś umiarkowany ruch wskazany. Możecie coś wspolnie robić i będzie 2 w 1 - razem spędzicie czas i przy okazji trochę ruchu.
Macie tarcia bo macie odmienne style życia. I podejście do porządku;) To da się ogarnąć przy dobrej woli i bez narzucania swojej wizji tego jak ta codzienność powinna funkcjonować. Bo jeśli ona będzie Ciebie chciała zmieniać na swoją modłę to tarcia będą ciągle. Tu chodzi o to, aby spotkać się pośrodku, ona musi się trochę ugiąć, odpuścić i Ty też. W kwestii brudnych talerzy czy kubków ustalcie, że np. nie musisz od razu myć, ale na noc nie mogą zostawać w zlewie. Wyrzucanie śmieci - też nie wtedy jak ona powie, tylko ustalcie, że nie czekacie aż się będzie z niego wysypywać, tylko jak zapełni się 3/4 to już powoli się należy szykować na spacerek;) a nie, że Ty stwierdzisz, że jeszcze kolanem można dopchnąć i kubeł może 2 dni postać;)
Musicie jakoś się dogadać bo inaczej codziennie będą tarcia i żadne z was nie będzie dobrze czuło się w tym domu.
znajom a ja zapytam po co ci ten wątek?
Ty pewnie już wiesz, że średnio się nadajesz do związku. Obowiązków i wymogów przybywa, a pani reglamentuje seks, bo ciągle niezadowolona. Strach pomyśleć co będzie, gdy się pojawi dziecko. ![]()
oczywiście być może trochę przesadzam, bo to nie jest aż tak chorobliwe, że jak zobaczy jakąś drobinkę kurzu na stole to się wścieka, aczkolwiek pokój, kuchnia, łazienka musi dla niej ładnie wyglądać - będą w zlewie talerze i kubki z obiadu to będzie na to mocno zwracać uwagę, będą niezłożone czy niewyprasowane rzeczy to będzie zgryźliwa.
Kwestia jak długo to zalega. Mimo wszystko ona jest "wściekła" z tak błahego powodu, pomyśl, co będzie przy poważniejszych sprawach.
Ja bym uciekała od takiej terrorystki. No chyba że to zalega godzinami, dniami.
Nie wiem na jakiej podstawie zarzucasz mi że żyje w jakimś chlewie. Nie mówię, że jakoś szczególnie dbam o to żeby u mnie było czysto na tip top, ale do chlewu to jeszcze daleka droga. Nie zaprzeczam że nie każdą skarpetkę z podłogi od razu sprzątne, że nie każdy kurz zetrę, że nie od razu pozmywam po sobie, ale nazywać mnie z tego powodu jakimś wielkim bałaganiarzem to przesada.
Na podstawie tego co napisałeś. Gdyby twoja partnerka faktycznie była pedantyczna to nie padały by z twojej strony argumenty ogólnie dotyczące czystości i porządku tylko tego, że musi być posprzątane wtedy kiedy ona chce i w sposób w jaki ona chce, preparatami jakimi ona chce, a każda rzecz musi stać w odpowiednim miejscu i pod odpowiednim kątem, bo inaczej kończy się awanturą. Bo tak wygląda pedantyzm ewentualnie kompulsywne sprzątanie w reakcji na stres (spotykane szczególnie u studentów w czasie sesji). Przytoczyłeś jej czepianie się, które jest tak ogólnikowe i dalekie od jakiegokolwiek pedantyzmu, że to ma miejsce w zasadzie tylko wobec syfiarzy. W swoim życiu często się przeprowadzałem i był czas kiedy wynajmowałem mieszkania z różnymi ludźmi. Ktoś, kto używa takiej argumentacji jak ty w 9 przypadkach na 10 jest po prostu syfiarzem. Pozostały 1 przypadek to osoby niepełnosprawne, często niedowidzące, które zwyczajnie nie są w stanie dać z siebie więcej lub nie widzą, że coś pominęły.
Bierzesz pod uwagę to że ludzie są inni i każdy w inny sposób się relaksuje ? Mnie relaksują gierki, ciebie ksiażki, a moją dziewczynę sport. Dopoki nie probujemy na silę kogoś zmienic to jest ok. Nie wiem dlaczego moje hobby ma być z automatu czymś gorszym ?
Nie jest to niczym gorszym. Ale jest różnica pomiędzy hobby, a zatracaniem się, przepalaniem czasu i zwyczajnym lenistwem. Gdybyś nie był leniwą bułą, to dziewczyna by cię nie musiała ganiać, bo zwyczajnie sam chciałbyś o siebie zadbać. Tu nie chodzi o zmianę siebie, ale zwyczajną dojrzałość. Macie czas dla siebie nawzajem, macie czas dla siebie prywatnie. Jest czas na oglądanie filmów i gry, ale jest też czas na siłownię i umycie uszu.
znajom a ja zapytam po co ci ten wątek?
Ty pewnie już wiesz, że średnio się nadajesz do związku. Obowiązków i wymogów przybywa, a pani reglamentuje seks, bo ciągle niezadowolona. Strach pomyśleć co będzie, gdy się pojawi dziecko.
To teraz weź to odwróć.
Chciałoby ci się uprawiać sens z kimś, kto:
1) śmierdzi śmieciowym jedzeniem (a to czuć w zapachu skóry i potu)
2) nie umie i nie chce po sposobie sprzątać i trzeba za nim latać i mu palcem pokazywać jak dziecku, bo jak nie to sam niczego nie zrobi
3) jest zwyczajnie zaniedbany i obwisły nawet jeśli nie ma jakiejś szczególnej nadwagi (bo takie są skutki braku aktywności fizycznej i chujowej diety)
4) jakość podniecenia i możliwości seksualne są zwyczajnie mierne (znowu - konsekwencja braku aktywności, treningu, rozciągnięcia itp).
Koleś ma fajną babkę, a narzeka, że się o niego troszczy i nie daje mu być.....dzieckiem.
O seksie to w ogóle nie było mowy więc nie wiem skąd się wzięła ta kwestia…
Widać, że w tej relacji to prasowanie należy do faceta, super sobie dziewczyna go wychowuje ![]()
Widać, że w tej relacji to prasowanie należy do faceta, super sobie dziewczyna go wychowuje
tresuje
O seksie to w ogóle nie było mowy więc nie wiem skąd się wzięła ta kwestia…
Widać, że w tej relacji to prasowanie należy do faceta, super sobie dziewczyna go wychowuje
Ogólnie podział ról - dobrowolny - jest spoko.
Na tym polega jeden z elementów dorosłości - nikt ci nie musi palcem pokazywać jakie obowiązki domowe są do wykonania i jak się je robi, bo sam umiesz to ogarnąć. Kiedy trzeba za rączkę prowadzić to jest to słabe w opór. To strasznie męczy i zabija pożądanie, bo jakby na to nie patrzeć wpada to w kategorię "rodzicowanie" partnerowi.
wieka napisał/a:O seksie to w ogóle nie było mowy więc nie wiem skąd się wzięła ta kwestia…
Widać, że w tej relacji to prasowanie należy do faceta, super sobie dziewczyna go wychowujeOgólnie podział ról - dobrowolny - jest spoko.
Na tym polega jeden z elementów dorosłości - nikt ci nie musi palcem pokazywać jakie obowiązki domowe są do wykonania i jak się je robi, bo sam umiesz to ogarnąć. Kiedy trzeba za rączkę prowadzić to jest to słabe w opór. To strasznie męczy i zabija pożądanie, bo jakby na to nie patrzeć wpada to w kategorię "rodzicowanie" partnerowi.
Widocznie seks dziewczynie odpowiada i dlatego trzyma się kurczowo autora chociaż jej generalnie nie odpowiada.
Nie każdy jest ogarnięty, więc powinien szukać partnerki podobnej do siebie, mam tu na myśli autora.
Ona widać niezależnie od wszystkiego rządzi i dzieli i facet generalnie w takim związku jest w czarnej…
Widocznie seks dziewczynie odpowiada i dlatego trzyma się kurczowo autora chociaż jej generalnie nie odpowiada.
Tego nie wiemy ![]()
Nie każdy jest ogarnięty
To żadne wytłumaczenie. Ja kumam, że tak można tłumaczyć konia, psa czy świnkę morską, ale nie dorosłego, myślącego człowieka.
Ona widać niezależnie od wszystkiego rządzi i dzieli i facet generalnie w takim związku jest w czarnej…
Kobieta rządzi w związku na tyle, na ile pozwoli jej na to facet. Jak facet sika kucając, to spodnie zakłada babka, bo zwyczajnie nie ma wyjścia. To facet jest stroną inicjującą, a w konsekwencji to on nadaje ton relacji. Jak w jakimś aspekcie facet jest nieudolny, zaczyna się płaszczyć i tak dalej, to stery przejmuje babka. W taki lub inny sposób. A to zabija pożądanie najczęściej.
wieka napisał/a:Widocznie seks dziewczynie odpowiada i dlatego trzyma się kurczowo autora chociaż jej generalnie nie odpowiada.
Tego nie wiemy
Nie każdy jest ogarnięty
To żadne wytłumaczenie. Ja kumam, że tak można tłumaczyć konia, psa czy świnkę morską, ale nie dorosłego, myślącego człowieka.
Ona widać niezależnie od wszystkiego rządzi i dzieli i facet generalnie w takim związku jest w czarnej…
Kobieta rządzi w związku na tyle, na ile pozwoli jej na to facet. Jak facet sika kucając, to spodnie zakłada babka, bo zwyczajnie nie ma wyjścia. To facet jest stroną inicjującą, a w konsekwencji to on nadaje ton relacji. Jak w jakimś aspekcie facet jest nieudolny, zaczyna się płaszczyć i tak dalej, to stery przejmuje babka. W taki lub inny sposób. A to zabija pożądanie najczęściej.
Nie powinni się wiązać w takiej sytuacji.
Nie powinni się wiązać w takiej sytuacji.
Przeciwieństwa się przyciągają nie bez przyczyny. W takiej relacji oboje partnerów ma miejsce na rozwój. O ile są gotowi ten krok podjąć.
31 2026-06-29 16:36:26 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-06-29 16:37:31)
Chciałbym was zapytać o jedną rzecz. Od miesiąca mieszkam ze swoją dziewczyną i już zaczynam nabierać sporych wątpliwości czy nasz związek ma w ogóle jakiś sens i czy przetrwa ? Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że moja dziewczyna jest fajna i rzeczywiście taka jest - jest ładna, jest zabawna, ma dużo dystansu do siebie, nie jest kłótliwa. Jednak ma też takie cechy które już mi średnio odpowiadają, bo się w tych kwestiach różnimy. Po pierwsze jest pedantyczką - oczywiście być może trochę przesadzam, bo to nie jest aż tak chorobliwe, że jak zobaczy jakąś drobinkę kurzu na stole to się wścieka, aczkolwiek pokój, kuchnia, łazienka musi dla niej ładnie wyglądać - będą w zlewie talerze i kubki z obiadu to będzie na to mocno zwracać uwagę, będą niezłożone czy niewyprasowane rzeczy to będzie zgryźliwa. Oczywiście żeby nie było ja nie jestem jakimś bałaganiarzem, aczkolwiek mam do tego zauważalnie dużo luźniejsze podejście na zasadzie "Jest nieczysto, dobrze ale to może poczekać" No u niej absolutnie nie może. Druga rzecz w której chyba jeszcze mocniej są zauważalne różnice to zdecydowanie różna aktywność fizyczna. Ja jestem typem który by najchętniej siedział na komputerze, na telefonie, grał sobie w gry czy oglądał mecze na telewizorze. Ona z kolei to sportowczyni która musi dbać o odpowiednią dietę. Chciałaby żebym ja z nią biegał, jeździł na rowerze, chodził na siłownie czy zapisał się na basen. Ja co prawda mogę od czasu do czasu tak żyć, ale nie jestem w stanie robić tego z taką regularnością jak ona. No i tutaj też zaczyna wychodzić jej czepialstwo. Według niej za dużo mam siedzącego trybu życia, za małą aktywność fizyczną i za dużo produktów typu chipsy, kebaby czy fast-foody. Potrafi mi wypominać Maca, KFC czy to że poszedłem sobie na kebsa, że z takim stylem życia to bedę miał szybko problemy zdrowotne, że szybko umrę itp. itd. Osobiście nie mam pojęcia co ja mam o tym wszystkim teraz myśleć. Czy waszym zdaniem te różnice są na tyle duże że średnio widzicie przyszłość po między nami ? Czy może da się mając różny styl bycia mimo wszystko być ze sobą ?
W pierwszej kolejności nasuwa mi się pytanie, czy wcześniej nie wiedziałeś, że ona jest nastawiona na regularną aktywność fizyczną? Nie wierzę, bo to zwykle nie tylko widać, ale też pojawia się w rozmowach. Skąd zatem to zaskoczenie?
Nie widzę w niej pedantki, bo to co opisałeś to nie jest pedantyzm. Widzę za to osobę sfrustrowaną Twoim tumiwisizmem i koniecznością zwracania uwagi na rzeczy oczywiste.
Serio to jest taki problem umyć brudny kubek czy talerzyk, żeby nie zalegały w zlewie, a wyczynem wrzucenie brudnych skarpetek do kosza? Tak szczerze, to gdybym regularnie widziała takie walające się skarpety, to z każdym kolejnym razem coraz bardziej wywracałyby mi się flaki i opadały ręce, że dorosły facet nie umie ogarnąć tak prostej kwestii. Strach się bać, co z tymi trudnymi.
Nie widzę w niej pedantki, bo to co opisałeś to nie jest pedantyzm. Widzę za to osobę sfrustrowaną Twoim tumiwisizmem i koniecznością zwracania uwagi na rzeczy oczywiste.
W punkt. ![]()
Serio to jest taki problem umyć brudny kubek czy talerzyk, żeby nie zalegały w zlewie, a wyczynem wrzucenie brudnych skarpetek do kosza? Tak szczerze, to gdybym regularnie widziała takie walające się skarpety, to z każdym kolejnym razem coraz bardziej wywracałyby mi się flaki i opadały ręce, że dorosły facet nie umie ogarnąć tak prostej kwestii. Strach się bać, co z tymi trudnymi.
IHMO z gaciami i skarpetkami to potrafi być trochę jak z kapciami i okularami. Nie tylko faceci rozrzucają je bezwiednie to tu, to tam
Jak ktoś ma ADHD (lub jakieś tylko jego spektrum) to jest to szczególnie komiczne. Ostatnio tak miałem. Ubierałem się rozmawiając z żoną i bezwiednie jedną skarpetkę położyłem na półkę obok. Półgodziny tej zasranej skarpetki szukałem klnąc jak szewc, a żona zwijała się ze śmiechu. A jak człowiek jest związany z tą drugą osobą, to potrafi nieświadomie przejmować dobre i złe nawyki. I od jakiegoś czasu jej się zaczęło tak gacie i skarpety zostawiać to teraz ja się z niej śmieje. ![]()
Priscilla napisał/a:Nie widzę w niej pedantki, bo to co opisałeś to nie jest pedantyzm. Widzę za to osobę sfrustrowaną Twoim tumiwisizmem i koniecznością zwracania uwagi na rzeczy oczywiste.
W punkt.
Serio to jest taki problem umyć brudny kubek czy talerzyk, żeby nie zalegały w zlewie, a wyczynem wrzucenie brudnych skarpetek do kosza? Tak szczerze, to gdybym regularnie widziała takie walające się skarpety, to z każdym kolejnym razem coraz bardziej wywracałyby mi się flaki i opadały ręce, że dorosły facet nie umie ogarnąć tak prostej kwestii. Strach się bać, co z tymi trudnymi.
IHMO z gaciami i skarpetkami to potrafi być trochę jak z kapciami i okularami. Nie tylko faceci rozrzucają je bezwiednie to tu, to tam
Jak ktoś ma ADHD (lub jakieś tylko jego spektrum) to jest to szczególnie komiczne. Ostatnio tak miałem. Ubierałem się rozmawiając z żoną i bezwiednie jedną skarpetkę położyłem na półkę obok. Półgodziny tej zasranej skarpetki szukałem klnąc jak szewc, a żona zwijała się ze śmiechu. A jak człowiek jest związany z tą drugą osobą, to potrafi nieświadomie przejmować dobre i złe nawyki. I od jakiegoś czasu jej się zaczęło tak gacie i skarpety zostawiać to teraz ja się z niej śmieje.
Piszesz jakby z tymi skarpetkami czy gaciami dotyczyło wszystkich facetów, a jak już to sami powinni się tego oduczyć jak wchodzą w związek, nie mówię tu o sporadycznych sytuacjach. Dla jednego nie da się przejść do porządku dziennego, dla drugiego tak.
Ale jak ktoś sam nie widzi problemu, do tego dochodzą przyzwyczajenia wyniesione z domu, to uwłaczające musi być wymuszanie z jednej strony jak i naginanie się drugiej strony, jak się nie widzi efektu. Często nie ma złotego środka i to dotyczy różnych spraw nie tylko tych przysłowiowych skarpetek.
Przy takiej okazji przypomina mi się sytuacja pewnego prezentera i aktorki, kiedy opowiadała, że mąż po kąpieli zostawia ręcznik na podłodze i nie reaguje na jej niezadowolenie, i co jej pozostało…zaakceptować!?
Ja dziękuję za takie przyciąganie się przeciwieństw ![]()
34 2026-06-29 18:25:57 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-06-29 18:29:47)
Piszesz jakby z tymi skarpetkami czy gaciami dotyczyło wszystkich facetów
Ogólnie to są takie uniwersalne klasyki jak z szukaniem okularów przez okularnika. I to dotyczy wszystkich ludzi. Zamiast się spinać z każdej pierdoły tego typu trzeba umieć dać sobie wzajemnie przestrzeń na błędy.
Ale jak ktoś sam nie widzi problemu,
No to wtedy jest dopiero prawdziwy problem
Ja dziękuję za takie przyciąganie się przeciwieństw
Spokojnie, to dopiero ich pierwsze tygodnie (mówię o autorze). Wystarczy odrobina dobrej woli, chęć dialogu i jakiś kompromis. Np wspólny cheat meal raz w tygodniu (szczególnie w połączeniu z restaurant weekem organizowanym przez martini albo jakimiś zjazdami food tracków, targami śniadaniowymi i innymi wydarzeniami). A jak chce zamówić coś na szybko, bo jest zmęczony itp to też można ogarnąć jakąś zdrowszą alternatywę niż KFC. Co do spędzania czasu to może jakaś pro aktywna gierka z kontrolerem ruchu, może zamiast zwykłej siłki jakaś szkoła walki, albo kurs łuczniczy czy szermierki itp. Jest wiele rzeczy, które mogą fajnie wypośrodkować taką pozorną niezgodność. O ile ktoś chce budować mosty, a nie kopać dziury.
35 2026-06-29 18:28:15 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-06-29 18:32:54)
W pierwszej kolejności nasuwa mi się pytanie, czy wcześniej nie wiedziałeś, że ona jest nastawiona na regularną aktywność fizyczną? Nie wierzę, bo to zwykle nie tylko widać, ale też pojawia się w rozmowach. Skąd zatem to zaskoczenie?
Sorry, ale ja nadal nie wierze, ze mozna miec tak spyerdolony mozg xD
To fikcyjna partnerka fikcyjnego autora ma fikcyjny problem z jego aktywnoscia fizyczna a nie on z jej.
Wiec jak popalone przewody trzeba miec aby zadac pytanie czy "on nie wiedzial, ze ona jest na cos nastawiona"? xD
Gdy oczywiste jest pytanie w druga strone - czy ta fikcyjna sportsmenka nie widziala od poczatku, ze gosc ma na sport wyjebane.
Jak Ty w ogole pokarm spozywasz z takim poziomem inteligencji to ja nie wiem xD Masz wenflon podpiety? xD
I moja intencja nie jest Ciebie obrazac. Zwyczajnie nadal zaskakuje mnie do jakiego stopnia niektorzy ludzie sa popyerdoleni.
To moja wina, bo mimo, ze przeczytalem setki naukowych ksiazek, nadal tego nie pojmuje.
Ewidentnie jeszcze duzo nauki przede mna xD
36 2026-06-29 18:34:49 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-06-29 18:36:11)
Gdy oczywiste jest pytanie w druga strone - czy ta fikcyjna sportsmenka nie widziala od poczatku, ze gosc ma na sport wyjebane.
Jak każda osoba nieaktywna nie widzisz tej różnicy.
Kanapowe misie mają ogromną tendencję do przesadzania co do poziomu aktywności ludzi ćwiczących. Przez fakt, że sami dostają zadyszki po podbiegnięciu na przystanek to uważają, że jogging 5k raz na tydzień jest przygotowywaniem się do maratonu. A jak dodasz do tego basen 2x w miesiącu to już urasta to do rangi przygotowań olimpijskich.
I kolejna prosta sprawa - pisze do nas kanapowy misio. Nie owa "sportsmenka". Bo to on ma problem, z którego potrzebuje się wypłakać na - teoretycznie kobiecym - forum.
![]()
To moja wina, bo mimo, ze przeczytalem setki naukowych ksiazek, nadal tego nie pojmuje.
Ewidentnie jeszcze duzo nauki przede mna xD
Proponuję jednak najpierw jakieś abecadło i słownik, bo błędami wszelakimi twoje posty są zawsze tak nasrane, że oczy czasem krwawią.....
Bo to on ma problem
vs
Według niej za dużo mam siedzącego trybu życia, za małą aktywność fizyczną i za dużo produktów typu chipsy, kebaby czy fast-foody
Jego fikcyjna partnerka ma problem z jego aktywnoscia - a on ma jedynie problem z tym, ze jej nie pasuje kogo sobie wybrala.
Jack Sparrow napisał/a:Bo to on ma problem
vs
Według niej za dużo mam siedzącego trybu życia, za małą aktywność fizyczną i za dużo produktów typu chipsy, kebaby czy fast-foody
Jego fikcyjna partnerka ma problem z jego aktywnoscia - a on ma jedynie problem z tym, ze jej nie pasuje kogo sobie wybrala.
To on się skarży, że jej zależy na jego zdrowiu. Dla kanapowca wyrobienie tych mitycznych i durnych 10k kroków dziennie to już sport. Więc tak - dopierdalanie się do zwykłej troski o zdrowie partnera jest pojebane i nie świadczy o dojrzałości.
Jak ktoś biernie obserwuje jak się staczasz w autodestrukcyjnych przyzwyczajeniach nie oznacza to, że mu na tobie zależy. I to nie jest dobry partner.
Jak ktoś ci pierdoli, żebyś łaskawie zapierdziane gacie i przepocone skarpetki podniósł z podłogi i wrzucił do prania to nie oznacza, że jest pedantem. Po prostu ty jesteś fleją i brudasem i to obiektywnie wstyd, ze dorosłemu człowiekowi trzeba takie rzeczy tłumaczyć.
Zapierdziany i przepocony to Ty masz mozg
Siła argumentów. Widać te setki książek naukowych. xD
wieka napisał/a:Piszesz jakby z tymi skarpetkami czy gaciami dotyczyło wszystkich facetów
Ogólnie to są takie uniwersalne klasyki jak z szukaniem okularów przez okularnika. I to dotyczy wszystkich ludzi. Zamiast się spinać z każdej pierdoły tego typu trzeba umieć dać sobie wzajemnie przestrzeń na błędy.
Ale jak ktoś sam nie widzi problemu,
No to wtedy jest dopiero prawdziwy problem
![]()
Ja dziękuję za takie przyciąganie się przeciwieństw
Spokojnie, to dopiero ich pierwsze tygodnie (mówię o autorze). Wystarczy odrobina dobrej woli, chęć dialogu i jakiś kompromis. Np wspólny cheat meal raz w tygodniu (szczególnie w połączeniu z restaurant weekem organizowanym przez martini albo jakimiś zjazdami food tracków, targami śniadaniowymi i innymi wydarzeniami). A jak chce zamówić coś na szybko, bo jest zmęczony itp to też można ogarnąć jakąś zdrowszą alternatywę niż KFC. Co do spędzania czasu to może jakaś pro aktywna gierka z kontrolerem ruchu, może zamiast zwykłej siłki jakaś szkoła walki, albo kurs łuczniczy czy szermierki itp. Jest wiele rzeczy, które mogą fajnie wypośrodkować taką pozorną niezgodność. O ile ktoś chce budować mosty, a nie kopać dziury.
Z tym, że ona wygląda na upierdliwą, skoro wypomina mu, że coś tam zjadł niezdrowego, no bez przesady.
Traktuje tego faceta jak dziecko, do tego rozstawia po kątach… bo on na to przyzwala, jak tego nie zmieni od razu to już zostanie takim popychadłem. Nie widzę, żeby ona ustąpiła na milimetr.
42 2026-06-29 20:09:32 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-06-29 20:11:51)
Z tym, że ona wygląda na upierdliwą, skoro wypomina mu, że coś tam zjadł niezdrowego, no bez przesady.
Nie, że coś tam zjadł, tylko że tak się odżywia. Względnie regularnie do czego sam autor się przyznał.
Traktuje tego faceta jak dziecko, do tego rozstawia po kątach…
Bo autor jak dziecko się zachowuje.
Nie widzę, żeby ona ustąpiła na milimetr.
W tych aspektach, o których autor pisał to dziewczyna akurat postępuje słusznie.
Powiem ci z doświadczenia osoby aktywnej fizycznie i zdrowo odżywiającej się całe życie. Nie da się uprawiać seksu oralnego z osobą zasiedziałą, która regularnie spożywa śmieciowe, sieciówkowe fast foody. Pawia można puścić z obrzydzenia. I żaden prysznic tego nie zmieni, bo po prostu gospodarka wodna skóry kuleje, a ciało wypchane jest po prostu syfem, którego próbuje się m.in skórą i poprzez pot pozbyć. Pojawia się podniecenie, ukrwienie rusza i zaczyna się smród, którego nie domyjesz ani mydłem, ani pumeksem. Ani nawet myjką ciśnieniową.
To nie jest bajka, że ananas poprawia walory smakowe. Tak ogólnie działa dobra dieta. Jej brak, połączony z brakiem ruchu ma ściśle określone skutki, które widać i czuć.
Ogólnie życie z osobą nieaktywną aż do tego stopnia jest bardzo uciążliwe. Bo to nie chodzi o to, że masz do czynienia z domatorem, tylko masz do czynienia ze zwykłym leniem, któremu trzeba tłumaczyć podstawy. I jeszcze pół biedy, jeśli taka osoba widzi swoje błędy i chce je zmienić - spoko. Uczymy się, docieramy i tak dalej.
Partnerka autora może gderać, może też go zostawić. Ale to nie zmieni tej prostej, obiektywnej i wszędzie wałkowanej prawdy - brak dbania o siebie, o swoje zdrowie ma ogromne konsekwencje. Prędzej czy później. A lepiej zapobiegać teraz niż walczyć z nadciśnieniem, nadwagą i impotencją za kolejne 10 czy 20 lat. Bo do tego prowadzi taki tryb życia. Mało tu było kolesi co mając 40 lat pisali, że oni to już seksu nie potrzebują? No skąd to się m.in bierze twoim zdaniem? Mało tu było zapuszczonych kolesi, co płakali, ze ich babka zostawiła albo zdradziła?
A wystarczyło wziąć się za siebie kiedy był na to czas.......
W aktywnościach też najlepiej się zgrać, tak jak i w tańcu, wiemy, że nie zawsze się da. Napisał wyraźnie, że zdarza mu się takie jedzenie, a nie, że non stop takie je.
Rozumiem, że posiłki ona planuje i jedzą w domu.
Jack, ty wszystko odnosisz do siebie, a przecież jak wiesz ludzie są różni, bo tak wygląda jakbyś był wzorem „cnót” wszelakich ![]()
Będąc dłużej na Forum, to tak niektórzy powtarzali swoje „życiorysy” wkoło do znudzenia, jakby byli jedynym idealnym przykładem do naśladowania i przodowali w ocenianiu innych, ty też się w to wpisujesz ![]()
I zawsze musi być Twoje na wierzchu ![]()
Tym razem ja sobie pozwoliłam na ocenę ![]()
44 2026-06-29 21:24:34 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-06-29 21:28:25)
Będąc dłużej na Forum, to tak niektórzy powtarzali swoje „życiorysy” wkoło do znudzenia, jakby byli jedynym idealnym przykładem do naśladowania i przodowali w ocenianiu innych
Wypraszam sobie.
Moj zwiazek idealny nie jest.
Okolo 3 tygodni temu moja zona tez narzekala na moja aktywnosc w kuchni.
Po podgrzaniu sobie mleka do kawy w garnku wstawiam go do zlewu i zalewam woda aby mleko nie zastyglo.
Zona miala z tym problem bo wedlug niej powinienem zostawic garnek tak jak jest na kuchence i nie marnowac czasu i energii na wstawianie do zlewu.
Nadal to robie - bo mozliwosc zaoszczedzenia malym kosztem zonie wiekszego wysilku jest dla mnie atrakcyjna.
Jak widac, w kazdym zwiazku sa jakies problemy.
Tylko w niektorych wynikaja z egoizmu partnerow (to zawsze ta druga osoba ma wlozyc wiecej wysilku) a w innych z milosci (obie osoby chca wiecej dawac a nikt nie chce wiecej brac) ![]()
Tym razem ja sobie pozwoliłam na ocenę
Oceniaj do woli, takie masz prawo.
Tylko wiesz, co jest zdrowe, a co nie oraz jakie są konsekwencje braku aktywności dla mężczyzn to nie jest kwestia czyje na wierzchu. O tym trąbi się dosłownie wszędzie od wielu już lat.
. Napisał wyraźnie, że zdarza mu się takie jedzenie, a nie, że non stop takie je.
Nie napisałem, że non stop tylko, a że regularnie. Jak ktoś używa wymówki "zmęczenia" dla jedzenia śmieciówki to nie jest to raz na chiński rok tylko pojawia się względnie regularnie. Na tyle, aby wywołać zwrócenie uwagi. Bo nawet w zdrowym modelu pojawia się cheat meal raz w tygodniu i nikt rzekomo zafiksowany na tym punkcie na takiego śmiecia raz w tygodniu przy czystej misce przez resztę czasu słowem by się nie zająknął.
Nadal to robie - bo mozliwosc zaoszczedzenia malym kosztem zonie wiekszego wysilku jest dla mnie atrakcyjna.
To zamiast od razu spłukać to zostawiasz, aby łaskawie żona zmyła? Rozumiem nie stać na was na zmywarkę? No cóż.....
46 2026-06-29 21:43:57 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-06-29 21:47:47)
To zamiast od razu spłukać to zostawiasz, aby łaskawie żona zmyła? Rozumiem nie stać na was na zmywarkę? No cóż.....
Garnkow z powloka nieprzywierajaca (do mleka) nie myje sie w zmywarce ekspercie od wszystkiego xD
Nawet ja to wiem chociaz cala moja obecnosc w kuchni sprowadza sie do zrobienia sobie kawy ![]()
Ba... lyzeczke, ktora mieszam kawe tez wrzucam do zlewu. Zona ja wklada do zmywarki.
Bo nie jestem gownojadem jak Ty, ktory nie potrafi nawet roli w domu podzielic ani utrzymac samemu rodziny xD
wieka napisał/a:Tym razem ja sobie pozwoliłam na ocenę
Oceniaj do woli, takie masz prawo.
Tylko wiesz, co jest zdrowe, a co nie oraz jakie są konsekwencje braku aktywności dla mężczyzn to nie jest kwestia czyje na wierzchu. O tym trąbi się dosłownie wszędzie od wielu już lat.
. Napisał wyraźnie, że zdarza mu się takie jedzenie, a nie, że non stop takie je.
Nie napisałem, że non stop tylko, a że regularnie. Jak ktoś używa wymówki "zmęczenia" dla jedzenia śmieciówki to nie jest to raz na chiński rok tylko pojawia się względnie regularnie. Na tyle, aby wywołać zwrócenie uwagi. Bo nawet w zdrowym modelu pojawia się cheat meal raz w tygodniu i nikt rzekomo zafiksowany na tym punkcie na takiego śmiecia raz w tygodniu przy czystej misce przez resztę czasu słowem by się nie zająknął.
JohnyBravo777 napisał/a:Nadal to robie - bo mozliwosc zaoszczedzenia malym kosztem zonie wiekszego wysilku jest dla mnie atrakcyjna.
To zamiast od razu spłukać to zostawiasz, aby łaskawie żona zmyła? Rozumiem nie stać na was na zmywarkę? No cóż.....
Ja dbam o związek. Jak moja zona jedzie z odkurzaczem to nogi siedzac na kanapie podnosze
Jack Sparrow napisał/a:wieka napisał/a:Tym razem ja sobie pozwoliłam na ocenę
Oceniaj do woli, takie masz prawo.
Tylko wiesz, co jest zdrowe, a co nie oraz jakie są konsekwencje braku aktywności dla mężczyzn to nie jest kwestia czyje na wierzchu. O tym trąbi się dosłownie wszędzie od wielu już lat.
. Napisał wyraźnie, że zdarza mu się takie jedzenie, a nie, że non stop takie je.
Nie napisałem, że non stop tylko, a że regularnie. Jak ktoś używa wymówki "zmęczenia" dla jedzenia śmieciówki to nie jest to raz na chiński rok tylko pojawia się względnie regularnie. Na tyle, aby wywołać zwrócenie uwagi. Bo nawet w zdrowym modelu pojawia się cheat meal raz w tygodniu i nikt rzekomo zafiksowany na tym punkcie na takiego śmiecia raz w tygodniu przy czystej misce przez resztę czasu słowem by się nie zająknął.
JohnyBravo777 napisał/a:Nadal to robie - bo mozliwosc zaoszczedzenia malym kosztem zonie wiekszego wysilku jest dla mnie atrakcyjna.
To zamiast od razu spłukać to zostawiasz, aby łaskawie żona zmyła? Rozumiem nie stać na was na zmywarkę? No cóż.....
Ja dbam o związek. Jak moja zona jedzie z odkurzaczem to nogi siedzac na kanapie podnosze
ja tez bym dbala o zwiazek, gdyby mój przyszły, niedoszły mąż zarabiał pieniądze to ja bym mu te pieniądze pomogła w sklepie wydawać
49 2026-06-29 22:15:54 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-06-29 22:19:53)
Jack Sparrow napisał/a:wieka napisał/a:Tym razem ja sobie pozwoliłam na ocenę
Oceniaj do woli, takie masz prawo.
Tylko wiesz, co jest zdrowe, a co nie oraz jakie są konsekwencje braku aktywności dla mężczyzn to nie jest kwestia czyje na wierzchu. O tym trąbi się dosłownie wszędzie od wielu już lat.
. Napisał wyraźnie, że zdarza mu się takie jedzenie, a nie, że non stop takie je.
Nie napisałem, że non stop tylko, a że regularnie. Jak ktoś używa wymówki "zmęczenia" dla jedzenia śmieciówki to nie jest to raz na chiński rok tylko pojawia się względnie regularnie. Na tyle, aby wywołać zwrócenie uwagi. Bo nawet w zdrowym modelu pojawia się cheat meal raz w tygodniu i nikt rzekomo zafiksowany na tym punkcie na takiego śmiecia raz w tygodniu przy czystej misce przez resztę czasu słowem by się nie zająknął.
JohnyBravo777 napisał/a:Nadal to robie - bo mozliwosc zaoszczedzenia malym kosztem zonie wiekszego wysilku jest dla mnie atrakcyjna.
To zamiast od razu spłukać to zostawiasz, aby łaskawie żona zmyła? Rozumiem nie stać na was na zmywarkę? No cóż.....
Ja dbam o związek. Jak moja zona jedzie z odkurzaczem to nogi siedzac na kanapie podnosze
![]()
Dajmy ludziom żyć jak chcą, każdy sam decyduje o sobie i w jakim stopniu chce się podporządkować żonie czy mężowi.
Jeden chce żyć higienicznie, za czym ja optuję, żeby nie było, a drugi ma to w tyle i jego wola.
Zamiast zmieniać kogoś na siłę to trzeba zmienić lepiej partnera.
„Higieniczny tryb życia to zespół codziennych nawyków i zachowań, które pozwalają utrzymać organizm w optymalnym stanie zdrowia. Obejmuje zrównoważoną dietę, odpowiednią ilość snu, aktywność fizyczną, higienę osobistą oraz dbanie o zdrowie psychiczne i unikanie używek.”
Wklejam definicję, bo niektórzy uważają, że higieniczny tryb życia to tylko czystość.
Edit.
Podobnie jest z badaniem się, niektórych wołami nie da się wyciągnąć do lekarza i trzeba to zaakceptować, tu faceci są bardziej oporni.
Tak przy okazji, jak wyglądają panowie wasze prostaty, czy się badacie, bo ostatnio rak prostaty zbiera coraz większe żniwo.
Sorry, ale ja nadal nie wierze, ze mozna miec tak spyerdolony mozg xD
To fikcyjna partnerka fikcyjnego autora ma fikcyjny problem z jego aktywnoscia fizyczna a nie on z jej.
Wiec jak popalone przewody trzeba miec aby zadac pytanie czy "on nie wiedzial, ze ona jest na cos nastawiona"? xD
Gdy oczywiste jest pytanie w druga strone - czy ta fikcyjna sportsmenka nie widziala od poczatku, ze gosc ma na sport wyjebane.Jak Ty w ogole pokarm spozywasz z takim poziomem inteligencji to ja nie wiem xD Masz wenflon podpiety? xD
I moja intencja nie jest Ciebie obrazac. Zwyczajnie nadal zaskakuje mnie do jakiego stopnia niektorzy ludzie sa popyerdoleni.
To moja wina, bo mimo, ze przeczytalem setki naukowych ksiazek, nadal tego nie pojmuje.
Ewidentnie jeszcze duzo nauki przede mna xD
Widzę, że wciąż jesteś w typowej dla siebie formie - poziom dyskusji spod budki z piwem. Jeśli nie masz nic konstruktywnego do powiedzenia, to zawsze można nic nie napisać i bardzo to polecam. Przynajmniej nie będziesz się kompromitował, ukazując w całej krasie swoje braki.
Jack już wyjaśnił, ale dla pewności powtórzę, że to Autor przyszedł tu ze swoim problemem, dlatego skierowane do niego pytanie, jest w 100% zasadne. Wyobraź sobie, że każda relacja ma dwie strony, każda z tych stron ma własną perspektywę i własny problem. Autor przyszedł na forum ze swoim punktem widzenia, ale to nie oznacza, że jego partnerka nie ma swojego.
To, że Ty nie potrafisz zrozumieć tak podstawowej rzeczy, nie świadczy o mojej inteligencji, ale o Twojej potrzebie obrażania zamiast prowadzenia normalnej dyskusji.
A już tekst: "Moją intencją nie jest Cię obrażać”, napisany po kilku akapitach wyzwisk o "sp***dolonym mózgu”, "wenflonie” i "poziomie inteligencji” - jest po prostu komiczny. Albo kogoś obrażasz, albo nie - nie da się przykleić do tego zdania i udawać, że nagle zmienia ono znaczenie całej wypowiedzi.
Jeśli naprawdę przeczytałeś "setki naukowych książek”, to najwyższy czas zacząć wykorzystywać zdobytą wiedzę do prowadzenia merytorycznej dyskusji, a nie do produkowania elaboratów złożonych głównie z obelg i emotek.
znajom napisał/a:Chciałbym was zapytać o jedną rzecz. Od miesiąca mieszkam ze swoją dziewczyną i już zaczynam nabierać sporych wątpliwości czy nasz związek ma w ogóle jakiś sens i czy przetrwa ? Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że moja dziewczyna jest fajna i rzeczywiście taka jest - jest ładna, jest zabawna, ma dużo dystansu do siebie, nie jest kłótliwa. Jednak ma też takie cechy które już mi średnio odpowiadają, bo się w tych kwestiach różnimy. Po pierwsze jest pedantyczką - oczywiście być może trochę przesadzam, bo to nie jest aż tak chorobliwe, że jak zobaczy jakąś drobinkę kurzu na stole to się wścieka, aczkolwiek pokój, kuchnia, łazienka musi dla niej ładnie wyglądać - będą w zlewie talerze i kubki z obiadu to będzie na to mocno zwracać uwagę, będą niezłożone czy niewyprasowane rzeczy to będzie zgryźliwa. Oczywiście żeby nie było ja nie jestem jakimś bałaganiarzem, aczkolwiek mam do tego zauważalnie dużo luźniejsze podejście na zasadzie "Jest nieczysto, dobrze ale to może poczekać" No u niej absolutnie nie może. Druga rzecz w której chyba jeszcze mocniej są zauważalne różnice to zdecydowanie różna aktywność fizyczna. Ja jestem typem który by najchętniej siedział na komputerze, na telefonie, grał sobie w gry czy oglądał mecze na telewizorze. Ona z kolei to sportowczyni która musi dbać o odpowiednią dietę. Chciałaby żebym ja z nią biegał, jeździł na rowerze, chodził na siłownie czy zapisał się na basen. Ja co prawda mogę od czasu do czasu tak żyć, ale nie jestem w stanie robić tego z taką regularnością jak ona. No i tutaj też zaczyna wychodzić jej czepialstwo. Według niej za dużo mam siedzącego trybu życia, za małą aktywność fizyczną i za dużo produktów typu chipsy, kebaby czy fast-foody. Potrafi mi wypominać Maca, KFC czy to że poszedłem sobie na kebsa, że z takim stylem życia to bedę miał szybko problemy zdrowotne, że szybko umrę itp. itd. Osobiście nie mam pojęcia co ja mam o tym wszystkim teraz myśleć. Czy waszym zdaniem te różnice są na tyle duże że średnio widzicie przyszłość po między nami ? Czy może da się mając różny styl bycia mimo wszystko być ze sobą ?
W pierwszej kolejności nasuwa mi się pytanie, czy wcześniej nie wiedziałeś, że ona jest nastawiona na regularną aktywność fizyczną? Nie wierzę, bo to zwykle nie tylko widać, ale też pojawia się w rozmowach. Skąd zatem to zaskoczenie?
Nie widzę w niej pedantki, bo to co opisałeś to nie jest pedantyzm. Widzę za to osobę sfrustrowaną Twoim tumiwisizmem i koniecznością zwracania uwagi na rzeczy oczywiste.Serio to jest taki problem umyć brudny kubek czy talerzyk, żeby nie zalegały w zlewie, a wyczynem wrzucenie brudnych skarpetek do kosza? Tak szczerze, to gdybym regularnie widziała takie walające się skarpety, to z każdym kolejnym razem coraz bardziej wywracałyby mi się flaki i opadały ręce, że dorosły facet nie umie ogarnąć tak prostej kwestii. Strach się bać, co z tymi trudnymi.
Ewidentnie widziałem, bardzo ciężko u niej tego akurat nie zauważyć, bo dziewczyna często ubiera się na sportowo, no i też z 80% jej zdjęć na fb to tematyka w jakiś sposób związana ze sportem, już nie mowiąc o zawodzie. Tylko, że wiesz ona też doskonale wiedziała, że ja i sport no to beznadziejne połączenie. Nie próbowałem jej imponować tym, że też uprawiam sport. Wiesz mimo wszystko mnie wybrała po mimo tej oczywistej dla niej wady. I wiesz mi nie przeszkadza to, że ona jest aktywna fizycznie, ja mam bardziej problem z tym, że ona mnie próbuje w jakiś tam sposób wciągnąć chociaż trochę do swojego świata. Coś co jej nigdy u mnie nie przeszkadzało to nagle stała się o to czepialska. To nie jest przecież tak, że ona od miesiąca zna mój styl życia, znała go na długo zanim się do mnie wprowadzia.
Wiesz co, akurat nie wiem z czego to wynika. Ewidentnie odrzucam oskarżenia że żyje w jakimś chlwie, bo osoby które tak piszą chlewu nigdy nie widziały i nie wiedzą jaki bałagan naprawdę może panować u niektórych w domach, jednak nie będę się tutaj wybielać i mowić jak ja dbam o porządek. U mnie jest względnie czysto, ale wiadomo po prostu czasami mi się po prostu i zwyczajnie nie chce. Chciałbym sobie posiedzieć, poleżeć i nie przejmuje się wtedy takimi drobiazgami jak kubek w zlewie czy skarpetka na podłodze. Wiem, że taki "bałagan" jest do ogarnięcia w 10-15 minut, ale jakoś nie zawsze czuję się na siłach żeby to ogarnąć.
O seksie to w ogóle nie było mowy więc nie wiem skąd się wzięła ta kwestia…
Widać, że w tej relacji to prasowanie należy do faceta, super sobie dziewczyna go wychowuje
Też nie mam zielonego pojęcia skąd w dyskusji kompletnie nie powiązanej z seksem wziął sie temat seksu, ale najwidoczniej są ludzie którzy np w temacie załóżmy o składaniu szafki coś wspomną o seksie, bo znajdą jakieś dziwne powiązania.
53 2026-06-29 23:51:39 Ostatnio edytowany przez znajom (2026-06-29 23:59:11)
Legat napisał/a:znajom a ja zapytam po co ci ten wątek?
Ty pewnie już wiesz, że średnio się nadajesz do związku. Obowiązków i wymogów przybywa, a pani reglamentuje seks, bo ciągle niezadowolona. Strach pomyśleć co będzie, gdy się pojawi dziecko.To teraz weź to odwróć.
Chciałoby ci się uprawiać sens z kimś, kto:
1) śmierdzi śmieciowym jedzeniem (a to czuć w zapachu skóry i potu)
2) nie umie i nie chce po sposobie sprzątać i trzeba za nim latać i mu palcem pokazywać jak dziecku, bo jak nie to sam niczego nie zrobi
3) jest zwyczajnie zaniedbany i obwisły nawet jeśli nie ma jakiejś szczególnej nadwagi (bo takie są skutki braku aktywności fizycznej i chujowej diety)
4) jakość podniecenia i możliwości seksualne są zwyczajnie mierne (znowu - konsekwencja braku aktywności, treningu, rozciągnięcia itp).Koleś ma fajną babkę, a narzeka, że się o niego troszczy i nie daje mu być.....dzieckiem.
I znowu wyolbrzymianie, bo jak sobie zjem od czasu do czasu kebsa czy pójde do maca to oznacza że reguarnie tam chodzę i nie, niczym nie śmierdzę, myję się regularnie. Na życie łóżkowe nie narzekam, nadwagi też nie mam, mam taką przemianę materii, że mogę non stop jeść i jeść a waga ledwo co drgnie. Widzę, że stworzyłeś sobie mój obraz bardzo silnie wyolbrzymiając to co napisałem i przez to twoja wizja o mnie nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Jeszcze trochę i zaraz mi tutaj napiszesz że waże 120kg i ledwo się mieszczę do swojego samochodu xD
znajom napisał/a:oczywiście być może trochę przesadzam, bo to nie jest aż tak chorobliwe, że jak zobaczy jakąś drobinkę kurzu na stole to się wścieka, aczkolwiek pokój, kuchnia, łazienka musi dla niej ładnie wyglądać - będą w zlewie talerze i kubki z obiadu to będzie na to mocno zwracać uwagę, będą niezłożone czy niewyprasowane rzeczy to będzie zgryźliwa.
Kwestia jak długo to zalega. Mimo wszystko ona jest "wściekła" z tak błahego powodu, pomyśl, co będzie przy poważniejszych sprawach.
Ja bym uciekała od takiej terrorystki. No chyba że to zalega godzinami, dniami.
Dla świętego spokoju często sprzątam i staram się żeby nie zalegało to niewiadomo ile.
Samba napisał/a:znajom napisał/a:oczywiście być może trochę przesadzam, bo to nie jest aż tak chorobliwe, że jak zobaczy jakąś drobinkę kurzu na stole to się wścieka, aczkolwiek pokój, kuchnia, łazienka musi dla niej ładnie wyglądać - będą w zlewie talerze i kubki z obiadu to będzie na to mocno zwracać uwagę, będą niezłożone czy niewyprasowane rzeczy to będzie zgryźliwa.
Kwestia jak długo to zalega. Mimo wszystko ona jest "wściekła" z tak błahego powodu, pomyśl, co będzie przy poważniejszych sprawach.
Ja bym uciekała od takiej terrorystki. No chyba że to zalega godzinami, dniami.Dla świętego spokoju często sprzątam i staram się żeby nie zalegało to niewiadomo ile.
Czas najwyższy, żebyś nie robił rzeczy dla świętego spokoju, bo problemy dopiero przed tobą, a ty już na starcie robisz sobie pod górkę.
Nie chodzi mi o to, żebyś nie sprzątał Itp, ale rób to w swoim czasie i nie pozwól sobie, żeby dziewczyna tobą rządziła, bo źle na tym wyjdziesz. dlatego zacznij od tego, mówiąc jej, że jak się nie podoba niech zrobi to sama, niech wie, że masz swoje zdanie, bo jak będziesz takim podnóżkiem to przestanie cię szanować i będzie coraz bardziej lekceważyła.
Jeszcze co do higienicznego trybu życia, to powinno się negować picie alkoholu czy palenie papierosów i zaczynać od siebie…i podporządkować się wymogom żony/męża w tym zakresie, bo przecież zależy jej/ jemu na naszym zdrowiu, nieprawdaż?
Ewidentnie widziałem, bardzo ciężko u niej tego akurat nie zauważyć, bo dziewczyna często ubiera się na sportowo, no i też z 80% jej zdjęć na fb to tematyka w jakiś sposób związana ze sportem, już nie mowiąc o zawodzie. Tylko, że wiesz ona też doskonale wiedziała, że ja i sport no to beznadziejne połączenie. Nie próbowałem jej imponować tym, że też uprawiam sport. Wiesz mimo wszystko mnie wybrała po mimo tej oczywistej dla niej wady. I wiesz mi nie przeszkadza to, że ona jest aktywna fizycznie, ja mam bardziej problem z tym, że ona mnie próbuje w jakiś tam sposób wciągnąć chociaż trochę do swojego świata. Coś co jej nigdy u mnie nie przeszkadzało to nagle stała się o to czepialska. To nie jest przecież tak, że ona od miesiąca zna mój styl życia, znała go na długo zanim się do mnie wprowadzia.
Wiesz co, akurat nie wiem z czego to wynika. Ewidentnie odrzucam oskarżenia że żyje w jakimś chlwie, bo osoby które tak piszą chlewu nigdy nie widziały i nie wiedzą jaki bałagan naprawdę może panować u niektórych w domach, jednak nie będę się tutaj wybielać i mowić jak ja dbam o porządek. U mnie jest względnie czysto, ale wiadomo po prostu czasami mi się po prostu i zwyczajnie nie chce. Chciałbym sobie posiedzieć, poleżeć i nie przejmuje się wtedy takimi drobiazgami jak kubek w zlewie czy skarpetka na podłodze. Wiem, że taki "bałagan" jest do ogarnięcia w 10-15 minut, ale jakoś nie zawsze czuję się na siłach żeby to ogarnąć.
Próbowałeś z nią o tym po prostu rozmawiać? Nie narzekać, wściekać się, rzucać pretensjami, ale przedstawić swój punkt widzenia na temat? Przecież możecie spotkać się w pół drogi - Ty trochę się nagniesz, ona trochę i oboje możecie na tym skorzystać.
Z własnego doświadczenia i obserwacji wspomnę też, że facet wiecznie zalegający na kanapie przed TV czy godzinami grający w gry, to nie jest ktoś, kto nas, kobiety, pociąga, więc nie powinieneś być zaskoczony, jeśli za jakiś czas zauważysz, że zacznie się to przekładać na ilość Waszego seksu. Aktywność jest bardzo atrakcyjna i to zaczynając od samego faktu, że człowiek lepiej się czuje, ładniej porusza, zdecydowanie lepiej wygląda aż po możliwości, jakie daje lepsza kondycja i sprawność organizmu. I odwrotnie - brak ruchu to mniej wszystkiego, także zdrowia.
Jack Sparrow napisał/a:To zamiast od razu spłukać to zostawiasz, aby łaskawie żona zmyła? Rozumiem nie stać na was na zmywarkę? No cóż.....
Garnkow z powloka nieprzywierajaca (do mleka) nie myje sie w zmywarce ekspercie od wszystkiego xD
Garnków z nieprzywierającymi powłokami nie trzeba namaczać ekspercie od niczego ![]()
Chciałbym was zapytać o jedną rzecz. Od miesiąca mieszkam ze swoją dziewczyną i już zaczynam nabierać sporych wątpliwości czy nasz związek ma w ogóle jakiś sens i czy przetrwa ? Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że moja dziewczyna jest fajna i rzeczywiście taka jest - jest ładna, jest zabawna, ma dużo dystansu do siebie, nie jest kłótliwa. Jednak ma też takie cechy które już mi średnio odpowiadają, bo się w tych kwestiach różnimy. Po pierwsze jest pedantyczką - oczywiście być może trochę przesadzam, bo to nie jest aż tak chorobliwe, że jak zobaczy jakąś drobinkę kurzu na stole to się wścieka, aczkolwiek pokój, kuchnia, łazienka musi dla niej ładnie wyglądać - będą w zlewie talerze i kubki z obiadu to będzie na to mocno zwracać uwagę, będą niezłożone czy niewyprasowane rzeczy to będzie zgryźliwa. Oczywiście żeby nie było ja nie jestem jakimś bałaganiarzem, aczkolwiek mam do tego zauważalnie dużo luźniejsze podejście na zasadzie "Jest nieczysto, dobrze ale to może poczekać" No u niej absolutnie nie może. Druga rzecz w której chyba jeszcze mocniej są zauważalne różnice to zdecydowanie różna aktywność fizyczna. Ja jestem typem który by najchętniej siedział na komputerze, na telefonie, grał sobie w gry czy oglądał mecze na telewizorze. Ona z kolei to sportowczyni która musi dbać o odpowiednią dietę. Chciałaby żebym ja z nią biegał, jeździł na rowerze, chodził na siłownie czy zapisał się na basen. Ja co prawda mogę od czasu do czasu tak żyć, ale nie jestem w stanie robić tego z taką regularnością jak ona. No i tutaj też zaczyna wychodzić jej czepialstwo. Według niej za dużo mam siedzącego trybu życia, za małą aktywność fizyczną i za dużo produktów typu chipsy, kebaby czy fast-foody. Potrafi mi wypominać Maca, KFC czy to że poszedłem sobie na kebsa, że z takim stylem życia to bedę miał szybko problemy zdrowotne, że szybko umrę itp. itd. Osobiście nie mam pojęcia co ja mam o tym wszystkim teraz myśleć. Czy waszym zdaniem te różnice są na tyle duże że średnio widzicie przyszłość po między nami ? Czy może da się mając różny styl bycia mimo wszystko być ze sobą ?
Zasadniczo to większe szanse na długie i szczęśliwe wspólne życie mają pary dobrane na zasadzie podobieństw w pewnych sprawach niż te dobrane na zasadzie "odmienność przyciąga". Odmienność fascynuje, ale w dłużej trwającej codzienności duża odmienność męczy i to obie strony.
W każdym wspólnym życiu kompromisy są koniecznością, ale są sytuacje, w których koszty psychiczne kompromisu są zwyczajnie zbyt duże.
Ty i Twoja dziewczyna wydajecie się bardzo różni w 2 sprawach podstawowych codzienności czyli "kiedy jest wystarczająco porządnie we wspólnym lokalu" i " tryb życia".
Patrząc od strony relacyjnej - to co opisujesz nie rokuje dobrze, bo już po miesiącu czujesz jej wyrażane wprost i nie wprost niezadowolenie i już się zastanawiasz czy to ma sens. Jak się zastanawiasz po miesiącu to jak dla mnie oznacza że sensu nie ma zwyczajny red flag dla związku. Bez oceniania stron.
Osobiście gdyby ktoś nawet mając zapewne teoretycznie sporo racji oraz dobre intencje mówił mi, że "powinnam coś tam" oraz robił wykłady, że jeśli czegoś tam nie zmienię to będę miała problemy zdrowotne i szybciej umrę - jedno co by wzbudził ze spontanicznych emocji to irytację oraz złość. Z iluś psychologicznie znanych powodów ta złość ma całkiem racjonalne uzasadnienie, bo w tle takiego mówienia i dawania do zrozumienia jest zwyczajny brak akceptacji mnie jaką jestem, co z kolei budzi poczucie "jestem nie OK" i szybko potrafi uczynić człeka nieszczęśliwym w związku.
Istnieją kobiety/dziewczyny w modelu bardziej kanapowym. Istnieją kobiety/dziewczyny, dla których kubek po śniadaniowej kawie umyty przy okazji zmywania po kolacji nie stanowi problemu, tak mają w sposób naturalny.
I rzecz nie w tym, jaki model życia codzienności jest lepszy czy gorszy, czy należy czynnie sport uprawiać systematycznie i w obfitości, bo to lepsze niż zaleganie na kanapie oraz jak się należy żywić. To są tematy do dyskutowania i można długo, ale w kwestii relacyjnej są niejako poboczne.
Klimat wątku trochę się zrobił "zmień się bo na dobre ci to wyjdzie".
W udanym związku rzecz w byciu zgodnym i zgranym i w tym, że więcej jest wspólnego niż tego, co mocno dzieli, bo im mniej konieczności kompromisu tym łatwiej i przyjemniej się wspólnie żyje.
59 2026-06-30 15:37:57 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-06-30 15:44:25)
I znowu wyolbrzymianie, bo jak sobie zjem od czasu do czasu kebsa czy pójde do maca to oznacza że reguarnie tam chodzę i nie, niczym nie śmierdzę, myję się regularnie.
To nie kwestia higieny. Starzy ludzie mają swój zapach i tak samo osoby prowadzące siedzący tryb życia i odżywiające się ogóle kiepsko, nie stroniące od śmieciowego żarcia też mają swój zapach.
Na życie łóżkowe nie narzekam
Bo mieszkasz ze swoją partnerką od kilku tygodni. Jesteście w fazie zakochania. Teraz to powinniście być na takim etapie, że ona nie powinna mieć siły na siłownię.
nadwagi też nie mam, mam taką przemianę materii, że mogę non stop jeść i jeść a waga ledwo co drgnie.
Nie musisz mieć. Nikt nie tyje za pstryknięciem palcami. Na to się pracuje. Jak jesteś osobą nieaktywną, nie ćwiczysz to będziesz obwisły nawet mając normalną wagę. To się TOFI nazywa i jest w opór częste przy sedentarnym stylu życia i BMI w normie.
Widzę, że stworzyłeś sobie mój obraz bardzo silnie wyolbrzymiając to co napisałem i przez to twoja wizja o mnie nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością.
Ja nie stworzyłem żadnego obrazu. O pewnych aspektach i konsekwencjach takiego trybu życia jaki prowadzisz mówi i pisze się wszędzie od wielu lat. Brak ruchu i kiepska dieta to zawsze w perspektywie lat sarkopenia, osteoporoza, zaburzenia hormonalne, otyłość lub TOFI, nadciśnienie, problemy z nerkami, ogromne ryzyko raka prostaty.
A skoro aktywna i względnie zdrowo prowadząca się twoja partnerka zwraca ci na te aspekty uwagę to jest gorzej niż myślisz. Szczególnie jak jesteście na etapie motylków i różowych okularów to powinno dać ci do myślenia, że skoro dziewuszka wysyła cię na siłkę to jest słabo. Bo nie mieszkacie ze sobą kilka lat, tylko kilka tygodni.
Nie chodzi mi o to, żebyś nie sprzątał Itp, ale rób to w swoim czasie i nie pozwól sobie, żeby dziewczyna tobą rządziła, bo źle na tym wyjdziesz. dlatego zacznij od tego, mówiąc jej, że jak się nie podoba niech zrobi to sama, niech wie, że masz swoje zdanie, bo jak będziesz takim podnóżkiem to przestanie cię szanować i będzie coraz bardziej lekceważyła.
Komunikacja - tak. Ale nie tymi słowami. Zareaguje na sposób przekazu (formę) a nie treść.
Jeszcze co do higienicznego trybu życia, to powinno się negować picie alkoholu czy palenie papierosów i zaczynać od siebie…i podporządkować się wymogom żony/męża w tym zakresie, bo przecież zależy jej/ jemu na naszym zdrowiu, nieprawdaż?
A skoro mu już zwraca na to uwagę to jest gorzej niż mu się wydaje.
Zapach jest istotny, owszem. Pachniemy, czujemy czyjś zapach i to działa. Jedni nam pachną wspaniale, a inni odrzucają zapachem tyle że to jest zindywidualizowane. Jasne, brudas straszliwy to odrzuca przytłaczającą większość populacji obu płci, ale nie o tym mowa.
Trzymając się tematu i pytania wątku ta konkretna dziewczyna poznała tego konkretnego chłopaka i skoro weszła w relację i wspólnie zamieszkali oznacza to że albo jego zapach jej odpowiada albo się z jakiegoś powodu "przełamała" i mimo nie odpowiadającego zapachu w związek weszła.
Jeśli jego zapach jej odpowiada to lepiej go nie zmieniać, bo inny może ją odrzucić. A jeśli się przełamała i związała z nim mimo jego zapachu "człeka na złej diecie i prowadzącego siedzący tryb życia" to zalatuje mocną desperacją z jej strony, albowiem zapach ważny jest i jeśli na początku się przełamała dla związku to nie rokuje nijak.
Skoro dziewczyna zwraca Autorowi na coś uwagę to są dwie możliwości - jest z nim gorzej niż sam to widzi albo ona ma lekkiego albo i nie lekkiego pierdolca na tle. Ty Jack masz takowego zatem ona mentalnie jest ci bliska i tyle, stajesz się jej adwokatem.
Tak czy tak zgrani nie są i raczej w skali na biegunach przeciwnych.
znajom napisał/a:I znowu wyolbrzymianie, bo jak sobie zjem od czasu do czasu kebsa czy pójde do maca to oznacza że reguarnie tam chodzę i nie, niczym nie śmierdzę, myję się regularnie.
To nie kwestia higieny. Starzy ludzie mają swój zapach i tak samo osoby prowadzące siedzący tryb życia i odżywiające się ogóle kiepsko, nie stroniące od śmieciowego żarcia też mają swój zapach.
Na życie łóżkowe nie narzekam
Bo mieszkasz ze swoją partnerką od kilku tygodni. Jesteście w fazie zakochania. Teraz to powinniście być na takim etapie, że ona nie powinna mieć siły na siłownię.
nadwagi też nie mam, mam taką przemianę materii, że mogę non stop jeść i jeść a waga ledwo co drgnie.
Nie musisz mieć. Nikt nie tyje za pstryknięciem palcami. Na to się pracuje. Jak jesteś osobą nieaktywną, nie ćwiczysz to będziesz obwisły nawet mając normalną wagę. To się TOFI nazywa i jest w opór częste przy sedentarnym stylu życia i BMI w normie.
Widzę, że stworzyłeś sobie mój obraz bardzo silnie wyolbrzymiając to co napisałem i przez to twoja wizja o mnie nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością.
Ja nie stworzyłem żadnego obrazu. O pewnych aspektach i konsekwencjach takiego trybu życia jaki prowadzisz mówi i pisze się wszędzie od wielu lat. Brak ruchu i kiepska dieta to zawsze w perspektywie lat sarkopenia, osteoporoza, zaburzenia hormonalne, otyłość lub TOFI, nadciśnienie, problemy z nerkami, ogromne ryzyko raka prostaty.
A skoro aktywna i względnie zdrowo prowadząca się twoja partnerka zwraca ci na te aspekty uwagę to jest gorzej niż myślisz. Szczególnie jak jesteście na etapie motylków i różowych okularów to powinno dać ci do myślenia, że skoro dziewuszka wysyła cię na siłkę to jest słabo. Bo nie mieszkacie ze sobą kilka lat, tylko kilka tygodni.
wieka napisał/a:Nie chodzi mi o to, żebyś nie sprzątał Itp, ale rób to w swoim czasie i nie pozwól sobie, żeby dziewczyna tobą rządziła, bo źle na tym wyjdziesz. dlatego zacznij od tego, mówiąc jej, że jak się nie podoba niech zrobi to sama, niech wie, że masz swoje zdanie, bo jak będziesz takim podnóżkiem to przestanie cię szanować i będzie coraz bardziej lekceważyła.
Komunikacja - tak. Ale nie tymi słowami. Zareaguje na sposób przekazu (formę) a nie treść.
Jeszcze co do higienicznego trybu życia, to powinno się negować picie alkoholu czy palenie papierosów i zaczynać od siebie…i podporządkować się wymogom żony/męża w tym zakresie, bo przecież zależy jej/ jemu na naszym zdrowiu, nieprawdaż?
A skoro mu już zwraca na to uwagę to jest gorzej niż mu się wydaje.
A co w tym dziwnego, skoro ona chce go sobie podporządkować pod każdym względem.
Jak facet nie odpowiada, to po co przy nim tkwi, ja myślę, że widzi w autorze materiał do urobienia, bo to widać wyraźnie z tego co on pisze, boi się wyrazić swoje zdanie, dla świętego spokoju, to droga donikąd.
Boi się właśnie jej reakcji, generalnie się jej boi… i to ma być związek. A jakby powiedział co myśli, to by się przekonał jaka ona jest faktycznie i co go czeka w tym związku. Wprowadziła się do niego, a się szarogęsi, jakby co najmniej była u siebie.
Albo ona się też ugnie, albo do widzenia… bo jak się zbuntuje dopiero za jakiś czas to napisze… żona mnie bije
Ale my do niczego nie musimy się wzajemnie przekonywać, niech każdy zostaje przy swoim zdaniu, bo już się robi bicie piany.
Trzymając się tematu i pytania wątku ta konkretna dziewczyna poznała tego konkretnego chłopaka i skoro weszła w relację i wspólnie zamieszkali oznacza to że albo jego zapach jej odpowiada albo się z jakiegoś powodu "przełamała" i mimo nie odpowiadającego zapachu w związek weszła.
Pewne rzeczy zaczynają być widoczne dopiero po zamieszkaniu razem.
Oni mieszkają od miesiąca, a dziewczyna wygania go na siłkę. Bądźmy szczerzy - jakby facet dobrze się w łóżku spisywał, to na tym etapie związku słowem by się nie zająknęła o jego stylu życia i odżywiania. I to nie ma znaczenia jaki jest ich ogólny staż w związku. Wspólne zamieszkanie zawsze działa jak afrodyzjak.
Skoro dziewczyna zwraca Autorowi na coś uwagę to są dwie możliwości - jest z nim gorzej niż sam to widzi albo ona ma lekkiego albo i nie lekkiego pierdolca na tle. Ty Jack masz takowego zatem ona mentalnie jest ci bliska i tyle, stajesz się jej adwokatem.
Wbrew pozorom nie mam pierdolca i akurat ta dziewczyna mnie guzik obchodzi. Po prostu wynajmowałem/współdzieliłem wielokrotnie różne mieszkania z kolesiami, co używali takich samych argumentów i to zawsze były zapuszczone brudasy. Pomimo tego, że sami się za takich nie uważali. "Pozmywam w swoim czasie" oznacza, że naczynia zalegają kilka dni. Jak przyznają się, ze zmywają co kilka dni to w realu oznacza to kilka tygodni, jak absolutnie wszystkie talerze, miseczki i tacki im się skończą. Regularne mycie wanny oznacza w ich języku, że wanna myje się sama jak oni prysznic biorą. Bo przecież i woda i mydło poleciało to jest czyste, nie?
Poza tym męskie zdrowie i wartość aktywności ruchowej i diety jest ostatnio bardzo modna ze względu na załamanie teścia w męskiej populacji. Negowanie tego jest cokolwiek debilne. Czy twierdzę, że ma chodzić na siłkę? Nie - mogą sobie jakąś gierkę z kontrolerem ruchu kupić i tak podbić aktywność. Albo jakiś kurs sztuki walki, samoobron itp. Raz, ze aktywność dwa że pewność siebie i punkty do atrakcyjności u laski. Wilk syty i owca cała. Tym bardziej, ze zadbanie o bezpieczeństwo to niby męska sprawa. Miganie się od podejmowania takich kroków/działań i uzasadnianie to "bo ja mam inne hobby" jest cienkie. Bo spowoduje jedynie tyle, ze koleś wróci tu (lub w inne miejsce) płacząc z powodu niezrozumienia dlaczego go babka opuściła albo zdradziła. I będą utyskiwania bez końca, jaka to zła kobieta.
Szansę dostał. Jego kolej.
A co w tym dziwnego, skoro ona chce go sobie podporządkować pod każdym względem.
Pod każdym czyli jakim? Bo mu przeszkadza, jak żre jakieś gówno i chciałaby, żeby o siebie zadbał?
Pedantyzm tak nie wygląda jak on to opisał. Ani potrzeba kontroli. Bo wtedy nie byłoby gadki, o jedzeniu czy sprzątaniu. Byłaby walka o milimetry i kąty odchylenia. Bo trzy razy szmatką machnął zamiast czterech i ona musi po nim poprawiać. Tak wygląda kontrola i pedantyzm. A nie zwrócenie uwagi na to, żeby łaskawie pozmywał i zjadł coś lepszego niż najgorsze gówno dostępne na rynku.
Wprowadziła się do niego, a się szarogęsi, jakby co najmniej była u siebie.
Ona nie jest jego sublokatorką tylko partnerką.
wieka napisał/a:A co w tym dziwnego, skoro ona chce go sobie podporządkować pod każdym względem.
Pod każdym czyli jakim? Bo mu przeszkadza, jak żre jakieś gówno i chciałaby, żeby o siebie zadbał?
Pedantyzm tak nie wygląda jak on to opisał. Ani potrzeba kontroli. Bo wtedy nie byłoby gadki, o jedzeniu czy sprzątaniu. Byłaby walka o milimetry i kąty odchylenia. Bo trzy razy szmatką machnął zamiast czterech i ona musi po nim poprawiać. Tak wygląda kontrola i pedantyzm. A nie zwrócenie uwagi na to, żeby łaskawie pozmywał i zjadł coś lepszego niż najgorsze gówno dostępne na rynku.
Wprowadziła się do niego, a się szarogęsi, jakby co najmniej była u siebie.
Ona nie jest jego sublokatorką tylko partnerką.
Jak zwykle wszystko wiesz najlepiej ![]()
Też taki jesteś narzucający swoje zdanie innym i tylko liczy się twój punkt widzenia, a nie masz szerszego horyzontu.
Każdy ma prawo odżywiać się jak chce i prowadzić taki styl życia też jaki chce, a ty to prawo zabierasz.
A tak naprawdę zdrowego to nic nie ma, bo jemy i wdychamy same trucizny, a jeszcze dodatkowo trujemy się używkami.
Można powiedzieć, że seks to najlepszy sposób spalania kalorii ![]()