Witam,
Co myślicie o takiej sytuacji.
Mam 26 lat on 32 lata. Mieszkamy razem od 2 lat, a jesteśmy razem od 3 lat.
Pierwsze 1,5 roku, był ambitny, rozwijał swoją firmę i pracował.
Po tym czasie firma mu się rozwinęła na tyle, aby zrezygnować z pracy, zrobił to.
I wtedy się zaczęło to, co trwa od 1,5 roku (a już w sumie prawie 2).
Całkowita stagnacja rozwinął firmę na tyle, że pracuje zaledwie z 2h w tygodniu, tylko to co musi robić robi, aby to podtrzymać przy życiu.
Co istotne, nie zarabia dużych pieniędzy z tej działalności. Tylko na tyle, aby wegetować, czyli na rachunki, paliwo, opłaty i jedzenie. Czyli na życie, nic więcej.
Jego dzień wygląda, że śpi do 11, ogląda tv, czyta książki, i czasami pójdzie na spacer.
Po około pół roku takiego działania, zaczęłam mu robić awantury. Myślałam, że podziałało, powiedział, że poszedł do pracy. Miesiąc było ok. Ale potem dowiedziałam się, że on tylko wychodził z domu na 5-8h i w zasadzie spał w samochodzie, albo czytał w nim książki. Jest na tyle nie rozgarnięty, że parkował nie tak daleko od mieszkania i zorientowałam się i tam poszłam.
Po tej "akcji" zrobiłam mu dużą awanturę. On zazwyczaj się nie odzywa jak się kłócimy, ale tym razem powiedział mi kilka rzeczy. To, że odpowiada mu takie życie, nie chce więcej, bardziej ceni ten wolny czas niż miałby dodatkowe godziny spędzać w pracy, lub nadal rozwijać swoją działalność aby przynosiła większe zyski. I powiedział, że nadal będzie spać po 10h, czytać książki coś dłubać przy samochodzie, oglądać tv i w zasadzie tyle. Po tych słowach obraziłam się i wyprowadziłam się na tydzień. Potem pogodziliśmy się i nadal mieszkamy razem. Jednak dzień wygląda tak jak powyżej.
Ja pracuje, dużo nie zarabiam, ale jestem ambitna i chce zarabiać więcej i robię co mogę aby tak było. On natomiast ma narzędzia wszystkie, jakich ja nie mam aby zarabiać dużo więcej, to nie chce rozwijać dalej swojej działalności i woli sobie wegetować.
Nie żyjemy biednie, wychodzimy, zamawiamy jedzenie itp Ale przy jego działaniu nie ma możliwości w zasadzie odłożyć jakiejś kasy na większy cel, typu super wakacje. On oczywiście powiedziałby, że w Polsce jest ładnie na spacerze w lesie i to wystarczy. Samochód ma stary, że już nie można nim jeździć, bo strefa czysta. To przeparkował osiedle dalej. I mówi, że i tak nie jeździliśmy prawie po mieście, bo on siedzi w domu, i że lubi to auto i będzie je miał na trasy i do jazdy poza strefą, a w strefie będzie jeździł autobusem. Że nie chce mu się odkładać na nowe auto. I woli sobie to naprawiać.
O wakacjach jak już mówiłam, nie potrzebuje wiele, pójdzie do zwykłego lasu i jest zadowolony.
W swój wizerunek również nie inwestuje, tzn kupuje tanie ciuchy.
I jeszcze ostatnio mówi brednie typu, że się już napracował i woli iść nad jezioro niż do pracy. A mowa tu o facecie 32 letnim, on nie ma 80 lat aby myśleć o emeryturze.
Co zrobić z takim leniem? Co jakiś czas robię mu awantury, ale to nie pomaga, tłumaczenie też nie, nawet spokojne bez krzyku. Nie chodzi o to, że chce od niego kasę, sama zarabiam. Ale bolesne jest to nie korzystanie z szansy, jaką ma. Gdyby jej nie miał, to ok mogłabym żyć skromnie jak dotąd ze starym samochodem i bez wakacji.