Cześć ☺️. Moja obecna sytuacja życiowa nie daje mi spokoju. Może na początek trochę o mnie. Przeżyłam całkiem niedawno śmierć bliskiej mi osoby. Odnoszę wrażenie, że tylko ona mnie nie oceniała i rozumiała. W dzieciństwie wiele razy byłam świadkiem kłótni małżeńskich. Myślę, że te wspomnienia wpłynęły na to, jak postrzegałam związki i facetów. Mam takie przekonanie, żeby nigdy nie być zależna od partnera. Zawsze byłam samodzielna i byłam jedynym dzieckiem w rodzinie. Z tego powodu stałam się bardziej poważna. Byłam otoczona dorosłymi i wiedziałam, że jestem tylko ja. Dobrze żyło mi się samej. Nie szukałam związku. Czasami wyobrażałam sobie jak cudownie jest mieć kogoś,komu się ufa i spędza się życie. Tylko nigdy nie byłam bardzo czuła. Kilka razy zawiodłam się na ludziach i straciłam do nich zaufanie.Niecałe 2 miesiące temu poznałam faceta starszego o 6 lat. Poznaliśmy się przez rodzinę. Słyszałam komentarze i śmiechy, że ja i on będziemy razem. Nie wiedziałam że on wziął to tak na poważnie. Odwiózł mnie do domu. Tydzień później przyjechał, a dwa tygodnie później już całował i uznał, że jesteśmy razem. Tak jak pisałam wcześniej ja nie jestem typem misia. Nie lubię gdy ktoś cały czas się do mnie tuli. On chce żebyśmy cały czas leżeli przytuleni. Nie ufam mu , bo go nie znam. Nie byłam na to gotowa. Nie spytał się nawet o związek, a teraz tworzy plany ,,nas". Często mówi, że tylko się uczę, a ja odbieram to jak atak na mnie i moje życie. Narzeka ale przecież wie, że mam plany na przyszłość i chcę mieć dobre wykształcenie. Tworzy wizję wyjazdów na wakacje. Chciałam się wycofać po pierwszym spotkaniu ale wszyscy założyli, że my już jesteśmy razem. Dla mnie to nie było dobre tempo. Zawsze Wyobrażałam sobie, że kogoś spotkam, poznamy się . Będziemy spotykać się i wspólnie zdecydujemy, że chcemy czegoś więcej - związku. Ta sytuacja odbiega całkowicie od moich marzeń. Przez to że go nie znam, nie ufam mu czuję, że nie mogę nic powiedzieć bo to nie zgadza się z jego wizją. Gdy mnie całuje to mam wrażenie, że nic nie czuje. Nie wiem czy to kwestia tego, że według mnie się nie znamy i potrzebuje czasu, czy może ta cała presja i za szybkie tempo to spowodowały. I to nie tak , że chcę być całe życie sama. Poprostu chciałam czegoś prawdziwego bez przymusu, czegoś co byłoby na spokojnie i powoli. Nie wiem co mam zrobić. Czy na początku można nie czuć tej chemii? Zawsze uważałam, że na spotkanie z partnerem nie można się doczekać. Ja czuję się zmęczona tym, że przyjedzie i znowu będziemy tylko leżeć i się przytulać. Nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak? Czy według was to tempo było okej? Może miałyście podobne sytuacje?
Podobne tematy
Cześć ☺️. Moja obecna sytuacja życiowa nie daje mi spokoju. Może na początek trochę o mnie. Przeżyłam całkiem niedawno śmierć bliskiej mi osoby. Odnoszę wrażenie, że tylko ona mnie nie oceniała i rozumiała. W dzieciństwie wiele razy byłam świadkiem kłótni małżeńskich. Myślę, że te wspomnienia wpłynęły na to, jak postrzegałam związki i facetów. Mam takie przekonanie, żeby nigdy nie być zależna od partnera. Zawsze byłam samodzielna i byłam jedynym dzieckiem w rodzinie. Z tego powodu stałam się bardziej poważna. Byłam otoczona dorosłymi i wiedziałam, że jestem tylko ja. Dobrze żyło mi się samej. Nie szukałam związku. Czasami wyobrażałam sobie jak cudownie jest mieć kogoś,komu się ufa i spędza się życie. Tylko nigdy nie byłam bardzo czuła. Kilka razy zawiodłam się na ludziach i straciłam do nich zaufanie.Niecałe 2 miesiące temu poznałam faceta starszego o 6 lat. Poznaliśmy się przez rodzinę. Słyszałam komentarze i śmiechy, że ja i on będziemy razem. Nie wiedziałam że on wziął to tak na poważnie. Odwiózł mnie do domu. Tydzień później przyjechał, a dwa tygodnie później już całował i uznał, że jesteśmy razem. Tak jak pisałam wcześniej ja nie jestem typem misia. Nie lubię gdy ktoś cały czas się do mnie tuli. On chce żebyśmy cały czas leżeli przytuleni. Nie ufam mu , bo go nie znam. Nie byłam na to gotowa. Nie spytał się nawet o związek, a teraz tworzy plany ,,nas". Często mówi, że tylko się uczę, a ja odbieram to jak atak na mnie i moje życie. Narzeka ale przecież wie, że mam plany na przyszłość i chcę mieć dobre wykształcenie. Tworzy wizję wyjazdów na wakacje. Chciałam się wycofać po pierwszym spotkaniu ale wszyscy założyli, że my już jesteśmy razem. Dla mnie to nie było dobre tempo. Zawsze Wyobrażałam sobie, że kogoś spotkam, poznamy się . Będziemy spotykać się i wspólnie zdecydujemy, że chcemy czegoś więcej - związku. Ta sytuacja odbiega całkowicie od moich marzeń. Przez to że go nie znam, nie ufam mu czuję, że nie mogę nic powiedzieć bo to nie zgadza się z jego wizją. Gdy mnie całuje to mam wrażenie, że nic nie czuje. Nie wiem czy to kwestia tego, że według mnie się nie znamy i potrzebuje czasu, czy może ta cała presja i za szybkie tempo to spowodowały. I to nie tak , że chcę być całe życie sama. Poprostu chciałam czegoś prawdziwego bez przymusu, czegoś co byłoby na spokojnie i powoli. Nie wiem co mam zrobić. Czy na początku można nie czuć tej chemii? Zawsze uważałam, że na spotkanie z partnerem nie można się doczekać. Ja czuję się zmęczona tym, że przyjedzie i znowu będziemy tylko leżeć i się przytulać. Nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak? Czy według was to tempo było okej? Może miałyście podobne sytuacje?
Hmm... Jak chemii nie ma to już jej nie będzie. Zawsze ten pierwszy etap, te motylki w brzuchu, charakteryzują się silnymi emocjami, dużą namiętnością a potem związek przechodzi w inne, spokojniejsze etapy. Jeśli nic nie czujesz, męczysz się z tym facetem, ze strachem myślisz o spotkaniu z nim, to dlaczego tego nie przerwiesz? Im dlużej to trwa, tym gorzej i dla ciebie i dla niego. Powiedz mu otwarcie, że nie chcesz się spotykać i tyle. Masz jakiś problem z asertywnością?
Cześć ☺️. Moja obecna sytuacja życiowa nie daje mi spokoju. Może na początek trochę o mnie. Przeżyłam całkiem niedawno śmierć bliskiej mi osoby. Odnoszę wrażenie, że tylko ona mnie nie oceniała i rozumiała. W dzieciństwie wiele razy byłam świadkiem kłótni małżeńskich. Myślę, że te wspomnienia wpłynęły na to, jak postrzegałam związki i facetów. Mam takie przekonanie, żeby nigdy nie być zależna od partnera. Zawsze byłam samodzielna i byłam jedynym dzieckiem w rodzinie. Z tego powodu stałam się bardziej poważna. Byłam otoczona dorosłymi i wiedziałam, że jestem tylko ja. Dobrze żyło mi się samej. Nie szukałam związku. Czasami wyobrażałam sobie jak cudownie jest mieć kogoś,komu się ufa i spędza się życie. Tylko nigdy nie byłam bardzo czuła. Kilka razy zawiodłam się na ludziach i straciłam do nich zaufanie.Niecałe 2 miesiące temu poznałam faceta starszego o 6 lat. Poznaliśmy się przez rodzinę. Słyszałam komentarze i śmiechy, że ja i on będziemy razem. Nie wiedziałam że on wziął to tak na poważnie. Odwiózł mnie do domu. Tydzień później przyjechał, a dwa tygodnie później już całował i uznał, że jesteśmy razem. Tak jak pisałam wcześniej ja nie jestem typem misia. Nie lubię gdy ktoś cały czas się do mnie tuli. On chce żebyśmy cały czas leżeli przytuleni. Nie ufam mu , bo go nie znam. Nie byłam na to gotowa. Nie spytał się nawet o związek, a teraz tworzy plany ,,nas". Często mówi, że tylko się uczę, a ja odbieram to jak atak na mnie i moje życie. Narzeka ale przecież wie, że mam plany na przyszłość i chcę mieć dobre wykształcenie. Tworzy wizję wyjazdów na wakacje. Chciałam się wycofać po pierwszym spotkaniu ale wszyscy założyli, że my już jesteśmy razem. Dla mnie to nie było dobre tempo. Zawsze Wyobrażałam sobie, że kogoś spotkam, poznamy się . Będziemy spotykać się i wspólnie zdecydujemy, że chcemy czegoś więcej - związku. Ta sytuacja odbiega całkowicie od moich marzeń. Przez to że go nie znam, nie ufam mu czuję, że nie mogę nic powiedzieć bo to nie zgadza się z jego wizją. Gdy mnie całuje to mam wrażenie, że nic nie czuje. Nie wiem czy to kwestia tego, że według mnie się nie znamy i potrzebuje czasu, czy może ta cała presja i za szybkie tempo to spowodowały. I to nie tak , że chcę być całe życie sama. Poprostu chciałam czegoś prawdziwego bez przymusu, czegoś co byłoby na spokojnie i powoli. Nie wiem co mam zrobić. Czy na początku można nie czuć tej chemii? Zawsze uważałam, że na spotkanie z partnerem nie można się doczekać. Ja czuję się zmęczona tym, że przyjedzie i znowu będziemy tylko leżeć i się przytulać. Nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak? Czy według was to tempo było okej? Może miałyście podobne sytuacje?
Jak marionetka. Obrazowo rzecz ujmując - Twoja relacja z tym mężczyzną przypomina sytuację, w której jesteś pasażerką we własnym życiu, a on przejął kierownicę. Całkowity brak sprawczości i bierność. Jedziesz i nie masz pojęcia dokąd zmierzasz, ani kiedy, i czy w ogóle, będziesz mogła wysiąść z tego samochodu. Mało tego, Ty w ogóle nie masz pojęcia czy chcesz z nim jechać. To, co się między Wami dzieje, jest całkowitym zaprzeczeniem autentyczności.
Dobrze Ci tu radzą autorko. Nie jesteś asertywna. Weź się w garść i zakończ tą dziwną i męczącą relację. Przecież sama piszesz, że ta relacja to męczenie gitary. Na dłuższą metę to zwariować można będąc w twojej sytuacji.
To Twoje życie i tylko Ty masz prawo nim rozporządzać według własnego uznania. Natomiast on jak i reszta towarzystwa postanowili je wyreżyserować wg swojego scenariusza nie pytając Ciebie o zdanie, nie mówiąc już o Twojej zgodzie na to. Powinnaś jak najszybciej, zdecydowanie i definitywnie zakończyć to całe przedstawienie i skupić się na sobie. Z całą pewnością im wszystkim to nie będzie w smak, ale to już ich problem.
Zadbaj o swój własny dobrostan.
6 2026-01-24 13:20:29 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-01-24 13:20:55)
dubel
Wiem i zdaje sobie z tego sprawę. Tylko chcę w spokoju dokończyć studia. A niestety bez pomocy finansowej rodziny nie jestem w stanie tego zrobić. Może to brzmi niesmacznie ale prawda jest taka, że lepiej dokończyć studia, znaleźć pracę i skończyć z pomocą finansową rodziny niż teraz utknąć w martwym punkcie bez wykształcenia. Więc może nie jestem teraz w pełni asertywna. Czekam tak naprawdę tylko na koniec nauki. Tylko to powstrzymuje mnie przed wyrzuceniem im wszystkiego i życia według moich zasad
Dziękuję za odpowiedzi ☺️
Zmuszona do związku, dobre…
Następny trolling ![]()
Na którym jesteś roku? Możesz przynajmniej ukrócić znajomość z tym facetem, a nawet ją zakończyć, skoro nie chcesz jej kontynuować. Skup się na studiach. Poza tym mogłabyś poszukać sobie jakiejś pracy, chociażby na weekendy. Nie sądzę, aby taka praca kolidowała z nauką.
Zmuszona do związku, dobre…
Następny trolling
I to ultimatum - albo związek, albo wykształcenie. LOL xD
11 2026-01-24 14:32:46 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-24 14:47:16)
Może to Julka nie wsiąknęła na dobre i teraz się wzięła za produkcję wątków, skoro pamiętniki spaliły na panewce.
12 2026-01-24 14:57:50 Ostatnio edytowany przez paslawek (2026-01-24 15:03:55)
Może to Julka nie wsiąknęła na dobre i teraz się wzięła za produkcję wątków, skoro pamiętniki spaliły na panewce.
Idź na psychoterapię Wieko - serio.
Nie za karę tylko tak dla siebie.
Masz klasyczne fixum dyrdum.
wieka napisał/a:Może to Julka nie wsiąknęła na dobre i teraz się wzięła za produkcję wątków, skoro pamiętniki spaliły na panewce.
Idź na psychoterapię Wieko - serio.
Nie za karę tylko tak dla siebie.
Może tobie by się przydała, bo ostatnio Forum to jeden wielki trolling, albo wątpliwa rozrywka, śmichy hihihi i wierszyki…
Dlatego prawie nikt nie pisze tu poważnie.
Wiem i zdaje sobie z tego sprawę. Tylko chcę w spokoju dokończyć studia. A niestety bez pomocy finansowej rodziny nie jestem w stanie tego zrobić. Może to brzmi niesmacznie ale prawda jest taka, że lepiej dokończyć studia, znaleźć pracę i skończyć z pomocą finansową rodziny niż teraz utknąć w martwym punkcie bez wykształcenia. Więc może nie jestem teraz w pełni asertywna. Czekam tak naprawdę tylko na koniec nauki. Tylko to powstrzymuje mnie przed wyrzuceniem im wszystkiego i życia według moich zasad
Dziękuję za odpowiedzi ☺️
Nie wierzę
Rodzina to jacyś Mormoni? Poza tym, jak im tak zależy na tym abyś skończyła studia i pomagają ci w tym tak czynnie, to im zakomunikuj, że przez tę znajomość zawaliłaś egzaminy i teraz nie masz czasu na flirty, tylko musisz się uczyć. Gość w zalotach musi isć w odstawkę, siła wyższa, bo inaczej cały misterny plan wykształcenia ciebie pójdzie w ruinę.
Poza tym, bez wykształcenia nie zostaniesz, bo jak rozumiem część studiów już masz za sobą, więc w najgorszym przypadku przejdziesz na tryb wieczorowy lub zaoczny, zaczniesz pracować i przestaniesz być zakładnikiem w swojej rodzinie. Są jeszcze stypendia socjalne, zapomogi, kredyty studenckie itp. Możesz też pracować studiując dziennie, to nie jest wcale takie niemożliwe, tym bardziej w dzisiejszych czasach, przy możliwościach jakie daje np. praca zdalna.
Naprawdę twoja historia brzmi nieprawdopodobnie.
Cóż... Weekend ![]()
15 2026-01-24 16:12:09 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2026-01-24 16:27:28)
paslawek napisał/a:wieka napisał/a:Może to Julka nie wsiąknęła na dobre i teraz się wzięła za produkcję wątków, skoro pamiętniki spaliły na panewce.
Idź na psychoterapię Wieko - serio.
Nie za karę tylko tak dla siebie.Może tobie by się przydała, bo ostatnio Forum to jeden wielki trolling, albo wątpliwa rozrywka, śmichy hihihi i wierszyki…
Dlatego prawie nikt nie pisze tu poważnie.
Wyczuwam wyraźnie ból dupy o poetycki flow paslawka
. Mógłby napisać odę do starej opony, a Ty jednie mogłabyś mu pozazdrościć wyobraźni, lekkości pióra i umiejętności odpalenia tworzenia na zawołanie. Wychodzisz na straszną sztywniarę bez polotu., której brakuje grama fantazji. Widać kij w czterech literach to za mało.
wieka napisał/a:paslawek napisał/a:Idź na psychoterapię Wieko - serio.
Nie za karę tylko tak dla siebie.Może tobie by się przydała, bo ostatnio Forum to jeden wielki trolling, albo wątpliwa rozrywka, śmichy hihihi i wierszyki…
Dlatego prawie nikt nie pisze tu poważnie.Wyczuwam wyraźnie ból dupy o poetycki flow paslawka
. Mógłby napisać odę do starej opony, a Ty jednie mogłabyś mu pozazdrościć wyobraźni, lekkości pióra i umiejętności odpalenia tworzenia na zawołanie. Wychodzisz na straszną sztywniarę bez polotu., której brakuje grama fantazji. Widać kij w dupie to za mało.
Oj, Koralina, sama wiesz, że to forum dzięki wam przerodziło się w coś mało poważnego. Jeśli Wieka stara się na serio pisać, to od razu jest flekowana.
17 2026-01-24 16:34:29 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2026-01-24 16:38:48)
KoralinaJones napisał/a:wieka napisał/a:Może tobie by się przydała, bo ostatnio Forum to jeden wielki trolling, albo wątpliwa rozrywka, śmichy hihihi i wierszyki…
Dlatego prawie nikt nie pisze tu poważnie.Wyczuwam wyraźnie ból dupy o poetycki flow paslawka
. Mógłby napisać odę do starej opony, a Ty jednie mogłabyś mu pozazdrościć wyobraźni, lekkości pióra i umiejętności odpalenia tworzenia na zawołanie. Wychodzisz na straszną sztywniarę bez polotu., której brakuje grama fantazji. Widać kij w dupie to za mało.
Oj, Koralina, sama wiesz, że to forum dzięki wam przerodziło się w coś mało poważnego. Jeśli Wieka stara się na serio pisać, to od razu jest flekowana.
Jak na razie posądziła o trolling Julkę
. Faktycznie szczyt poważnego, merytorycznego wpisu - wyrzyganie się do autora że jest trollem. I akurat w tym przypadku to ja udzieliłam poważnej odpowiedzi
. Także, Tamiroo, zalecam abyś się ode mnie grzecznie oddaliła w podskokach
.
Tamiraa napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Wyczuwam wyraźnie ból dupy o poetycki flow paslawka
. Mógłby napisać odę do starej opony, a Ty jednie mogłabyś mu pozazdrościć wyobraźni, lekkości pióra i umiejętności odpalenia tworzenia na zawołanie. Wychodzisz na straszną sztywniarę bez polotu., której brakuje grama fantazji. Widać kij w dupie to za mało.
Oj, Koralina, sama wiesz, że to forum dzięki wam przerodziło się w coś mało poważnego. Jeśli Wieka stara się na serio pisać, to od razu jest flekowana.
Jak na razie posądziła o trolling Julkę
. Faktycznie szczyt poważnego, merytorycznego wpisu - wyrzyganie się do autora że jest trollem. I akurat w tym przypadku to ja udzieliłam poważnej odpowiedzi
. Także, Tamiroo, zalecam abyś się ode mnie grzecznie oddaliła w podskokach
.
Przestań mnie rozstawiać po kątach Koralino ![]()
Każdy może wyrażać swoją opinię na tym forum, Wieka też.
KoralinaJones napisał/a:Tamiraa napisał/a:Oj, Koralina, sama wiesz, że to forum dzięki wam przerodziło się w coś mało poważnego. Jeśli Wieka stara się na serio pisać, to od razu jest flekowana.
Jak na razie posądziła o trolling Julkę
. Faktycznie szczyt poważnego, merytorycznego wpisu - wyrzyganie się do autora że jest trollem. I akurat w tym przypadku to ja udzieliłam poważnej odpowiedzi
. Także, Tamiroo, zalecam abyś się ode mnie grzecznie oddaliła w podskokach
.
Przestań mnie rozstawiać po kątach Koralino
Każdy może wyrażać swoją opinię na tym forum, Wieka też.
paslawku, a może jakiś wierszyk dla koleżanek? Najwyraźniej obie dziewczyny poczuły się nagle niekochane i niedocenione za swój niebywały wkład w budowanie powagi tego forum poprzez wyrażanie tych swoich niezwykle "poważnych" opinii
.
Jak widzisz chodzą za nami krok w krok
.
Wyczuwam wyraźnie ból dupy o poetycki flow paslawka
Grafomania to nie poezja.
I tak - uparcie robicie śmietnik z każdego wątku. Bo to nie jest tak, że dyskusja toczy się w dziwnych i offtopowych kierunkach tylko zwyczajowo, celowo robicie chlew waszym kółkiem wzajemnej adoracji. Znajdźcie sobie pokój, idźcie się w końcu poruchać i tyle.
Wiem i zdaje sobie z tego sprawę. Tylko chcę w spokoju dokończyć studia. A niestety bez pomocy finansowej rodziny nie jestem w stanie tego zrobić. Może to brzmi niesmacznie ale prawda jest taka, że lepiej dokończyć studia, znaleźć pracę i skończyć z pomocą finansową rodziny niż teraz utknąć w martwym punkcie bez wykształcenia. Więc może nie jestem teraz w pełni asertywna. Czekam tak naprawdę tylko na koniec nauki. Tylko to powstrzymuje mnie przed wyrzuceniem im wszystkiego i życia według moich zasad
Dziękuję za odpowiedzi ☺️
Sądzę, że przeceniasz tę presję ze strony bliskich, robienie z siebie aż takiej ofiary losu wydaje się przesadne. Nikt przecież nie aranżuje twojego małżeństwa ani nie zmusza cię do niczego wbrew Twojej woli.
22 2026-01-24 17:22:59 Ostatnio edytowany przez paslawek (2026-01-24 17:35:51)
KoralinaJones napisał/a:Wyczuwam wyraźnie ból dupy o poetycki flow paslawka
Grafomania to nie poezja.
I tak - uparcie robicie śmietnik z każdego wątku. Bo to nie jest tak, że dyskusja toczy się w dziwnych i offtopowych kierunkach tylko zwyczajowo, celowo robicie chlew waszym kółkiem wzajemnej adoracji. Znajdźcie sobie pokój, idźcie się w końcu poruchać i tyle.
będziesz robił za moderacje ![]()
masz tupet a nawet tupecik ![]()
KoralinaJones napisał/a:Wyczuwam wyraźnie ból dupy o poetycki flow paslawka
Grafomania to nie poezja.
I tak - uparcie robicie śmietnik z każdego wątku. Bo to nie jest tak, że dyskusja toczy się w dziwnych i offtopowych kierunkach tylko zwyczajowo, celowo robicie chlew waszym kółkiem wzajemnej adoracji. Znajdźcie sobie pokój, idźcie się w końcu poruchać i tyle.
paslawku i dla kolegi także ! Tylko tym razem postaraj się - żadnej grafomanii
. PS. A z tego wątku można zrobić śmietnik. Alfa i omega wieka już zatwierdziła go jako trollowy - także staramy się
.
trójca Wieka , Tamiraa i Sparrow
"sumienie" forum ![]()
trójca Wieka , Tamiraa i Sparrow
![]()
"sumienie" forum
To tytuł? Napisz coś koniecznie z inwokacją ! Godnego całej trójki. ![]()
26 2026-01-24 17:45:45 Ostatnio edytowany przez paslawek (2026-01-24 17:48:02)
Trójca na forum od siedmiu boleści
mnoży treści
wydaje sądy
ma opinie i na wszystko poglądy
bo może i ma prawo
z kijem w dupie na lewo i prawo
w obłudnej aureoli
tu i tam pierdoli
zatruwa przestrzeń
nadymaną pychą niby opinię publiczną
jedno drugie trzecie pozjadało wszelkie rozumy
nie mając w majtach sprawnej gumy
otumaniają naiwne tłumy
niby powagą i poprawnością , która im staje w gardłach ością
nabzdyczona trójka nudziarzy bez twarzy
jakaś misja im się roi i marzy
LOL, a później jesteście tymi, co najbardziej płaczą, bo hejt i niski poziom forum. xD
Każdy tak może
Pasławek tuczy się cudzym zdaniem,
sumienie nosi na zmianę.
Moralność ma z kartonu,
kręgosłup z gumy, głos z megafonu.
Głos ma wysoki, ale gardło głębokie
Z góry poucza, w dół się kłania,
łyka kutasy po same jaja,
prawdę zaś mierzy pod kątem uznania.
Im głośniej krzyczy o cnotach i racji,
tym mniej w nim treści — więcej obłudnej kalkulacji.
28 2026-01-24 18:30:22 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2026-01-24 18:31:43)
LOL, a później jesteście tymi, co najbardziej płaczą, bo hejt i niski poziom forum. xD
Każdy tak może
Pasławek tuczy się cudzym zdaniem,
sumienie nosi na zmianę.
Moralność ma z kartonu,
kręgosłup z gumy, głos z megafonu.
Głos ma wysoki, ale gardło głębokieZ góry poucza, w dół się kłania,
łyka kutasy po same jaja,
prawdę zaś mierzy pod kątem uznania.Im głośniej krzyczy o cnotach i racji,
tym mniej w nim treści — więcej obłudnej kalkulacji.
No, no, AI się postarała
.
Ale uważaj - z kim przystajesz, takim się stajesz
.
Cześć ☺️. Moja obecna sytuacja życiowa nie daje mi spokoju. Może na początek trochę o mnie. Przeżyłam całkiem niedawno śmierć bliskiej mi osoby. Odnoszę wrażenie, że tylko ona mnie nie oceniała i rozumiała. W dzieciństwie wiele razy byłam świadkiem kłótni małżeńskich. Myślę, że te wspomnienia wpłynęły na to, jak postrzegałam związki i facetów. Mam takie przekonanie, żeby nigdy nie być zależna od partnera. Zawsze byłam samodzielna i byłam jedynym dzieckiem w rodzinie. Z tego powodu stałam się bardziej poważna. Byłam otoczona dorosłymi i wiedziałam, że jestem tylko ja. Dobrze żyło mi się samej. Nie szukałam związku. Czasami wyobrażałam sobie jak cudownie jest mieć kogoś,komu się ufa i spędza się życie. Tylko nigdy nie byłam bardzo czuła. Kilka razy zawiodłam się na ludziach i straciłam do nich zaufanie.Niecałe 2 miesiące temu poznałam faceta starszego o 6 lat. Poznaliśmy się przez rodzinę. Słyszałam komentarze i śmiechy, że ja i on będziemy razem. Nie wiedziałam że on wziął to tak na poważnie. Odwiózł mnie do domu. Tydzień później przyjechał, a dwa tygodnie później już całował i uznał, że jesteśmy razem. Tak jak pisałam wcześniej ja nie jestem typem misia. Nie lubię gdy ktoś cały czas się do mnie tuli. On chce żebyśmy cały czas leżeli przytuleni. Nie ufam mu , bo go nie znam. Nie byłam na to gotowa. Nie spytał się nawet o związek, a teraz tworzy plany ,,nas". Często mówi, że tylko się uczę, a ja odbieram to jak atak na mnie i moje życie. Narzeka ale przecież wie, że mam plany na przyszłość i chcę mieć dobre wykształcenie. Tworzy wizję wyjazdów na wakacje. Chciałam się wycofać po pierwszym spotkaniu ale wszyscy założyli, że my już jesteśmy razem. Dla mnie to nie było dobre tempo. Zawsze Wyobrażałam sobie, że kogoś spotkam, poznamy się . Będziemy spotykać się i wspólnie zdecydujemy, że chcemy czegoś więcej - związku. Ta sytuacja odbiega całkowicie od moich marzeń. Przez to że go nie znam, nie ufam mu czuję, że nie mogę nic powiedzieć bo to nie zgadza się z jego wizją. Gdy mnie całuje to mam wrażenie, że nic nie czuje. Nie wiem czy to kwestia tego, że według mnie się nie znamy i potrzebuje czasu, czy może ta cała presja i za szybkie tempo to spowodowały. I to nie tak , że chcę być całe życie sama. Poprostu chciałam czegoś prawdziwego bez przymusu, czegoś co byłoby na spokojnie i powoli. Nie wiem co mam zrobić. Czy na początku można nie czuć tej chemii? Zawsze uważałam, że na spotkanie z partnerem nie można się doczekać. Ja czuję się zmęczona tym, że przyjedzie i znowu będziemy tylko leżeć i się przytulać. Nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak? Czy według was to tempo było okej? Może miałyście podobne sytuacje?
Nie miałam takiej sytuacji. Po prostu nie zgadzaj się na spotkania gdy ci to nie pasuje.
Każdy tak może
niemożliwe ?
coś tym razem nie możesz Tupecik
Jacuś Tupecik charczy i pluje
kij w dupie mu balansuje
słabo mu A.I rymuje
Łatwo nim powodować
bo słabo się w tym czuje
marionetka wielkości łokietka
zakola jak u kibola
mina poważna , marsowa
napompowana bzdetami głowa
słaba psychiczna jego budowa
paslawek, ale ty mnie podrywasz czy jak? Bo mnie to średnio kręci poezja. Nie niem, może na podstarzałe, forumowe Grażyny to działa, ale faja mi od tego nie dyga.
Nie płaczcie potem, że ludzie jadą po was jak po łysych kobyłach nie stroniąc od wulgaryzmów. Bo nawzajem liżecie się po dupach do tego stopnia, że wątpię, aby którekolwiek z was rozróżniło na tym etapie smak gówna od czekolady.
Nie płaczcie potem, że ludzie jadą po was jak po łysych kobyłach nie stroniąc od wulgaryzmów.
Bardzo ci daleko do tego i raczej to poza twoim zasięgiem , żebyś nam jechał
ale wiem dodajesz sobie animuszu
tobie w ogóle nie dyga co jest oczywiste , więc daruj se insynuacje
Jack Sparrow napisał/a:Nie płaczcie potem, że ludzie jadą po was jak po łysych kobyłach nie stroniąc od wulgaryzmów.
Bardzo ci daleko do tego i raczej to poza twoim zasięgiem , żebyś nam jechał
![]()
ale wiem dodajesz sobie animuszu![]()
tobie w ogóle nie dyga co jest oczywiste , więc daruj se insynuacje
W którym miejscu tego forum my kiedykolwiek płakaliśmy? ![]()
34 2026-01-24 19:06:30 Ostatnio edytowany przez paslawek (2026-01-24 19:11:20)
paslawek napisał/a:Jack Sparrow napisał/a:Nie płaczcie potem, że ludzie jadą po was jak po łysych kobyłach nie stroniąc od wulgaryzmów.
Bardzo ci daleko do tego i raczej to poza twoim zasięgiem , żebyś nam jechał
![]()
ale wiem dodajesz sobie animuszu![]()
tobie w ogóle nie dyga co jest oczywiste , więc daruj se insynuacjeW którym miejscu tego forum my kiedykolwiek płakaliśmy?
To taki małusi kłamca , zmyśla, lepiej śpi potem
Jacuś to taki przedwczesny wytrysk jest
wypstrykał się na starcie i konfabuluje uparcie
"Bo mogę"
Jacuś wiesz co nam możesz ? ![]()
Czy na początku można nie czuć tej chemii? Zawsze uważałam, że na spotkanie z partnerem nie można się doczekać. Ja czuję się zmęczona tym, że przyjedzie i znowu będziemy tylko leżeć i się przytulać. Nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak? Czy według was to tempo było okej? Może miałyście podobne sytuacje?
Nie czujesz chemii, to nie powinnaś godzić się na związek, bo tu miłości nie będzie. Związałaś się z kimś zupełnie z przypadku. Poza tym dobrze rozumiem, że obawiasz się, że rodzina nie poprze twojej odmowy co do tego związku i że się na ciebie obrazą?? Skąd takie przekonanie?
No i jeszcze to, że masz w sobie mniej żywotności niż ameba. Dziewczyno, sama podejmuj decyzje, na tym dorosłość polega.
W którym miejscu tego forum my kiedykolwiek płakaliśmy?
Każdym. Nawet wątek założyłaś dotyczący mojej osoby, a teraz też chodzisz po forum i linkujesz ten wątek w aktywnych miejscach licząc na jakieś forumowe wsparcie i poruszenie.
Jacuś wiesz co nam możesz ?
Mogę dać wam wacka possać.
I to tyle.
37 2026-01-24 20:07:57 Ostatnio edytowany przez paslawek (2026-01-24 22:26:30)
KoralinaJones napisał/a:W którym miejscu tego forum my kiedykolwiek płakaliśmy?
Każdym. Nawet wątek założyłaś dotyczący mojej osoby, a teraz też chodzisz po forum i linkujesz ten wątek w aktywnych miejscach licząc na jakieś forumowe wsparcie i poruszenie.
paslawek napisał/a:Jacuś wiesz co nam możesz ?
Mogę dać wam wacka possać.
I to tyle.
Nie możesz dać czegoś czego nie posiadasz ![]()
zmieniasz znowu płeć ?
KoralinaJones napisał/a:W którym miejscu tego forum my kiedykolwiek płakaliśmy?
Każdym. Nawet wątek założyłaś dotyczący mojej osoby, a teraz też chodzisz po forum i linkujesz ten wątek w aktywnych miejscach licząc na jakieś forumowe wsparcie i poruszenie.
paslawek napisał/a:Jacuś wiesz co nam możesz ?
Mogę dać wam wacka possać.
I to tyle.
Sparrow zadbał o to, żeby forum trzymało "poziom"
.
Nie daję gwarancji, że nie ugryzę
.
żadne tam studia, autorko. Nie to Cię powstrzymało.
Po prostu nie masz doswiadczenia i weszłaś w relację z mężczyzną który Ci nie pasuje i napraw to!
Przeproś, powiedz że nie ma chemii i musicie pozostać przyjaciółmi.
Spotkasz odpowiedniego, zobaczysz jakie to proste będzie.
Nie zabieraj czasu jemu i sobie.
Zawsze można podyskutować o numeracji jajek i chowie klatkowym.
A, wróć.
TO wcale nie jest rozbijanie forum.
Zawsze można podyskutować o numeracji jajek i chowie klatkowym.
A, wróć.
TO wcale nie jest rozbijanie forum.
Bije się w piers bo masz racje
Nie tylko Ty, Bert. Nawet niby najpoważniejsza, niedająca się prowokować osoba na forum też.
No to poszliście na całość z tymi jajami
Jeszcze co do robaków, to jest to kurzy przysmak i wpływa pozytywnie na kury jak i jajka.
Nie mówiąc, że kura musi grzebać w ziemi, dziobać trawę i korzystać ze słońca.
Cześć ☺️. Moja obecna sytuacja życiowa nie daje mi spokoju. Może na początek trochę o mnie. Przeżyłam całkiem niedawno śmierć bliskiej mi osoby. Odnoszę wrażenie, że tylko ona mnie nie oceniała i rozumiała. W dzieciństwie wiele razy byłam świadkiem kłótni małżeńskich. Myślę, że te wspomnienia wpłynęły na to, jak postrzegałam związki i facetów. Mam takie przekonanie, żeby nigdy nie być zależna od partnera. Zawsze byłam samodzielna i byłam jedynym dzieckiem w rodzinie. Z tego powodu stałam się bardziej poważna. Byłam otoczona dorosłymi i wiedziałam, że jestem tylko ja. Dobrze żyło mi się samej. Nie szukałam związku. Czasami wyobrażałam sobie jak cudownie jest mieć kogoś,komu się ufa i spędza się życie. Tylko nigdy nie byłam bardzo czuła. Kilka razy zawiodłam się na ludziach i straciłam do nich zaufanie.Niecałe 2 miesiące temu poznałam faceta starszego o 6 lat. Poznaliśmy się przez rodzinę. Słyszałam komentarze i śmiechy, że ja i on będziemy razem. Nie wiedziałam że on wziął to tak na poważnie. Odwiózł mnie do domu. Tydzień później przyjechał, a dwa tygodnie później już całował i uznał, że jesteśmy razem. Tak jak pisałam wcześniej ja nie jestem typem misia. Nie lubię gdy ktoś cały czas się do mnie tuli. On chce żebyśmy cały czas leżeli przytuleni. Nie ufam mu , bo go nie znam. Nie byłam na to gotowa. Nie spytał się nawet o związek, a teraz tworzy plany ,,nas". Często mówi, że tylko się uczę, a ja odbieram to jak atak na mnie i moje życie. Narzeka ale przecież wie, że mam plany na przyszłość i chcę mieć dobre wykształcenie. Tworzy wizję wyjazdów na wakacje. Chciałam się wycofać po pierwszym spotkaniu ale wszyscy założyli, że my już jesteśmy razem. Dla mnie to nie było dobre tempo. Zawsze Wyobrażałam sobie, że kogoś spotkam, poznamy się . Będziemy spotykać się i wspólnie zdecydujemy, że chcemy czegoś więcej - związku. Ta sytuacja odbiega całkowicie od moich marzeń. Przez to że go nie znam, nie ufam mu czuję, że nie mogę nic powiedzieć bo to nie zgadza się z jego wizją. Gdy mnie całuje to mam wrażenie, że nic nie czuje. Nie wiem czy to kwestia tego, że według mnie się nie znamy i potrzebuje czasu, czy może ta cała presja i za szybkie tempo to spowodowały. I to nie tak , że chcę być całe życie sama. Poprostu chciałam czegoś prawdziwego bez przymusu, czegoś co byłoby na spokojnie i powoli. Nie wiem co mam zrobić. Czy na początku można nie czuć tej chemii? Zawsze uważałam, że na spotkanie z partnerem nie można się doczekać. Ja czuję się zmęczona tym, że przyjedzie i znowu będziemy tylko leżeć i się przytulać. Nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak? Czy według was to tempo było okej? Może miałyście podobne sytuacje?
Jak masz problem z uczuciami do niego to daj mu spokoj bo chlop bedzie myslal ze cos zle robi. Jezeli cie meczy spotykanie z nim to nie widze sensu w kontynuacji tej relacji. Nie wiem jak to u was wyglada ale on po czasie zacznie widziec ze cos jest nie tak i sam zacznie sobie zadawac pytania i prawdopobnie to zakonczy. Zycze powodzenia.
Cześć ☺️. Moja obecna sytuacja życiowa nie daje mi spokoju. Może na początek trochę o mnie. Przeżyłam całkiem niedawno śmierć bliskiej mi osoby. Odnoszę wrażenie, że tylko ona mnie nie oceniała i rozumiała. W dzieciństwie wiele razy byłam świadkiem kłótni małżeńskich. Myślę, że te wspomnienia wpłynęły na to, jak postrzegałam związki i facetów. Mam takie przekonanie, żeby nigdy nie być zależna od partnera. Zawsze byłam samodzielna i byłam jedynym dzieckiem w rodzinie. Z tego powodu stałam się bardziej poważna. Byłam otoczona dorosłymi i wiedziałam, że jestem tylko ja. Dobrze żyło mi się samej. Nie szukałam związku. Czasami wyobrażałam sobie jak cudownie jest mieć kogoś,komu się ufa i spędza się życie. Tylko nigdy nie byłam bardzo czuła. Kilka razy zawiodłam się na ludziach i straciłam do nich zaufanie.Niecałe 2 miesiące temu poznałam faceta starszego o 6 lat. Poznaliśmy się przez rodzinę. Słyszałam komentarze i śmiechy, że ja i on będziemy razem. Nie wiedziałam że on wziął to tak na poważnie. Odwiózł mnie do domu. Tydzień później przyjechał, a dwa tygodnie później już całował i uznał, że jesteśmy razem. Tak jak pisałam wcześniej ja nie jestem typem misia. Nie lubię gdy ktoś cały czas się do mnie tuli. On chce żebyśmy cały czas leżeli przytuleni. Nie ufam mu , bo go nie znam. Nie byłam na to gotowa. Nie spytał się nawet o związek, a teraz tworzy plany ,,nas". Często mówi, że tylko się uczę, a ja odbieram to jak atak na mnie i moje życie. Narzeka ale przecież wie, że mam plany na przyszłość i chcę mieć dobre wykształcenie. Tworzy wizję wyjazdów na wakacje. Chciałam się wycofać po pierwszym spotkaniu ale wszyscy założyli, że my już jesteśmy razem. Dla mnie to nie było dobre tempo. Zawsze Wyobrażałam sobie, że kogoś spotkam, poznamy się . Będziemy spotykać się i wspólnie zdecydujemy, że chcemy czegoś więcej - związku. Ta sytuacja odbiega całkowicie od moich marzeń. Przez to że go nie znam, nie ufam mu czuję, że nie mogę nic powiedzieć bo to nie zgadza się z jego wizją. Gdy mnie całuje to mam wrażenie, że nic nie czuje. Nie wiem czy to kwestia tego, że według mnie się nie znamy i potrzebuje czasu, czy może ta cała presja i za szybkie tempo to spowodowały. I to nie tak , że chcę być całe życie sama. Poprostu chciałam czegoś prawdziwego bez przymusu, czegoś co byłoby na spokojnie i powoli. Nie wiem co mam zrobić. Czy na początku można nie czuć tej chemii? Zawsze uważałam, że na spotkanie z partnerem nie można się doczekać. Ja czuję się zmęczona tym, że przyjedzie i znowu będziemy tylko leżeć i się przytulać. Nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak? Czy według was to tempo było okej? Może miałyście podobne sytuacje?
Opis unikającego stylu przywiązania.
Cześć ☺️. Moja obecna sytuacja życiowa nie daje mi spokoju. Może na początek trochę o mnie. Przeżyłam całkiem niedawno śmierć bliskiej mi osoby. Odnoszę wrażenie, że tylko ona mnie nie oceniała i rozumiała. W dzieciństwie wiele razy byłam świadkiem kłótni małżeńskich. Myślę, że te wspomnienia wpłynęły na to, jak postrzegałam związki i facetów. Mam takie przekonanie, żeby nigdy nie być zależna od partnera. Zawsze byłam samodzielna i byłam jedynym dzieckiem w rodzinie. Z tego powodu stałam się bardziej poważna. Byłam otoczona dorosłymi i wiedziałam, że jestem tylko ja. Dobrze żyło mi się samej. Nie szukałam związku. Czasami wyobrażałam sobie jak cudownie jest mieć kogoś,komu się ufa i spędza się życie. Tylko nigdy nie byłam bardzo czuła. Kilka razy zawiodłam się na ludziach i straciłam do nich zaufanie.Niecałe 2 miesiące temu poznałam faceta starszego o 6 lat. Poznaliśmy się przez rodzinę. Słyszałam komentarze i śmiechy, że ja i on będziemy razem. Nie wiedziałam że on wziął to tak na poważnie. Odwiózł mnie do domu. Tydzień później przyjechał, a dwa tygodnie później już całował i uznał, że jesteśmy razem. Tak jak pisałam wcześniej ja nie jestem typem misia. Nie lubię gdy ktoś cały czas się do mnie tuli. On chce żebyśmy cały czas leżeli przytuleni. Nie ufam mu , bo go nie znam. Nie byłam na to gotowa. Nie spytał się nawet o związek, a teraz tworzy plany ,,nas". Często mówi, że tylko się uczę, a ja odbieram to jak atak na mnie i moje życie. Narzeka ale przecież wie, że mam plany na przyszłość i chcę mieć dobre wykształcenie. Tworzy wizję wyjazdów na wakacje. Chciałam się wycofać po pierwszym spotkaniu ale wszyscy założyli, że my już jesteśmy razem. Dla mnie to nie było dobre tempo. Zawsze Wyobrażałam sobie, że kogoś spotkam, poznamy się . Będziemy spotykać się i wspólnie zdecydujemy, że chcemy czegoś więcej - związku. Ta sytuacja odbiega całkowicie od moich marzeń. Przez to że go nie znam, nie ufam mu czuję, że nie mogę nic powiedzieć bo to nie zgadza się z jego wizją. Gdy mnie całuje to mam wrażenie, że nic nie czuje. Nie wiem czy to kwestia tego, że według mnie się nie znamy i potrzebuje czasu, czy może ta cała presja i za szybkie tempo to spowodowały. I to nie tak , że chcę być całe życie sama. Poprostu chciałam czegoś prawdziwego bez przymusu, czegoś co byłoby na spokojnie i powoli. Nie wiem co mam zrobić. Czy na początku można nie czuć tej chemii? Zawsze uważałam, że na spotkanie z partnerem nie można się doczekać. Ja czuję się zmęczona tym, że przyjedzie i znowu będziemy tylko leżeć i się przytulać. Nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak? Czy według was to tempo było okej? Może miałyście podobne sytuacje?
To, co przeżywasz, jest **naprawdę trudne** – i absolutnie nie brzmi jak „coś jest ze mną nie tak”. Wręcz przeciwnie: brzmi jak ktoś, kto ma dużą samoświadomość, granice i wrażliwość, tylko znalazł się w sytuacji, która te granice mocno narusza.
Najpierw jedna bardzo ważna rzecz: **żałoba**.
Strata osoby, która była jedyną bezpieczną, nieoceniającą relacją, zostawia ogromną pustkę. W takim czasie ciało i psychika często **nie mają przestrzeni na nowe więzi**, szczególnie intensywne, fizyczne i „z góry zdefiniowane”. To nie jest wada. To naturalna reakcja.
### Kilka rzeczy, które wyraźnie wybrzmiewają z tego, co piszesz:
**1. Tempo NIE było okej – jeśli dla Ciebie nie było okej.**
Nie ma „obiektywnie dobrego” tempa. Są tylko **dwie osoby, które czują się z nim komfortowo**. Ty:
* nie byłaś gotowa,
* nie zostałaś zapytana,
* czułaś presję otoczenia,
* chciałaś się wycofać, ale poczułaś, że „nie wypada”.
To już samo w sobie wystarczy, żeby ciało powiedziało: *stop*.
**2. Brak chemii na początku – bywa normalny.**
Ale. I to ważne „ale”.
Brak chemii **plus**:
* presja,
* brak poczucia bezpieczeństwa,
* przekraczanie granic,
* wizja „nas” bez Twojego udziału,
* komentarze umniejszające („tylko się uczysz”),
to nie jest neutralna sytuacja. To jest sytuacja, w której **organizm się zamyka**, a nie otwiera.
**3. Twoja niechęć do ciągłej czułości nie jest defektem.**
Nie każdy jest „misiem”. Są osoby, które:
* potrzebują czasu,
* potrzebują rozmowy zamiast dotyku,
* czują bliskość inaczej.
Czułość ma sens tylko wtedy, gdy **obie strony jej chcą**. Jeśli czujesz zmęczenie, a nie tęsknotę – to jest bardzo czytelny sygnał.
**4. To, że „wszyscy uznali, że jesteście razem”, nie zobowiązuje Cię do niczego.**
To jest życie *Twoje*, nie rodziny, nie jego, nie obserwatorów.
Związek nie powstaje dlatego, że „tak wyszło”, tylko dlatego, że **dwie osoby świadomie go wybierają**.
### I teraz najważniejsze pytania, nie retoryczne, tylko takie do środka:
* Czy czujesz się przy nim **bezpiecznie być sobą**?
* Czy możesz powiedzieć „nie”, bez lęku, że go zranisz albo zostaniesz oceniona?
* Czy czujesz ciekawość tej osoby, czy raczej ulgę na myśl, że nie przyjedzie?
Bo z tego, co piszesz, bardziej czuć **obowiązek i napięcie** niż rodzącą się więź.
### Co możesz zrobić teraz (konkretnie, krok po kroku):
* Masz pełne prawo **zwolnić tempo** albo się wycofać – nawet jeśli „już było całowanie”.
* Masz prawo powiedzieć:
*„Potrzebuję więcej czasu, żeby kogoś poznać. To tempo jest dla mnie za szybkie.”*
Jego reakcja na to powie Ci **bardzo dużo**.
* Jeśli sama myśl o kolejnych spotkaniach Cię męczy – to jest informacja. Nie do zignorowania.
I jeszcze jedno, bardzo ważne:
Twoje marzenie o spokojnej, dojrzewającej relacji **jest zdrowe i realne**. To, że ta konkretna sytuacja od niego odbiega, nie oznacza, że Ty oczekujesz za dużo. Raczej że **to nie jest dopasowane do Ciebie**.
Nie jesteś zimna. Nie jesteś „zepsuta”.
Jesteś osobą, która:
* wcześnie nauczyła się samodzielności,
* ma za sobą stratę,
* potrzebuje autentyczności, a nie scenariusza.
Jeśli chcesz, możemy spróbować razem:
* nazwać Twoje granice słowami,
* albo sprawdzić, czy w ogóle *chcesz* dać temu jeszcze szansę,
* albo po prostu poukładać, co jest Twoje, a co narzucone.
Na koniec zapytam tylko jedno, bardzo delikatnie:
**Gdyby nie było żadnej presji z zewnątrz – co *naprawdę* byś teraz wybrała?**
[Tak mądrze jak AI nikt nie napisał
]
Anto_ninna napisał/a:Cześć ☺️. Moja obecna sytuacja życiowa nie daje mi spokoju. Może na początek trochę o mnie. Przeżyłam całkiem niedawno śmierć bliskiej mi osoby. Odnoszę wrażenie, że tylko ona mnie nie oceniała i rozumiała. W dzieciństwie wiele razy byłam świadkiem kłótni małżeńskich. Myślę, że te wspomnienia wpłynęły na to, jak postrzegałam związki i facetów. Mam takie przekonanie, żeby nigdy nie być zależna od partnera. Zawsze byłam samodzielna i byłam jedynym dzieckiem w rodzinie. Z tego powodu stałam się bardziej poważna. Byłam otoczona dorosłymi i wiedziałam, że jestem tylko ja. Dobrze żyło mi się samej. Nie szukałam związku. Czasami wyobrażałam sobie jak cudownie jest mieć kogoś,komu się ufa i spędza się życie. Tylko nigdy nie byłam bardzo czuła. Kilka razy zawiodłam się na ludziach i straciłam do nich zaufanie.Niecałe 2 miesiące temu poznałam faceta starszego o 6 lat. Poznaliśmy się przez rodzinę. Słyszałam komentarze i śmiechy, że ja i on będziemy razem. Nie wiedziałam że on wziął to tak na poważnie. Odwiózł mnie do domu. Tydzień później przyjechał, a dwa tygodnie później już całował i uznał, że jesteśmy razem. Tak jak pisałam wcześniej ja nie jestem typem misia. Nie lubię gdy ktoś cały czas się do mnie tuli. On chce żebyśmy cały czas leżeli przytuleni. Nie ufam mu , bo go nie znam. Nie byłam na to gotowa. Nie spytał się nawet o związek, a teraz tworzy plany ,,nas". Często mówi, że tylko się uczę, a ja odbieram to jak atak na mnie i moje życie. Narzeka ale przecież wie, że mam plany na przyszłość i chcę mieć dobre wykształcenie. Tworzy wizję wyjazdów na wakacje. Chciałam się wycofać po pierwszym spotkaniu ale wszyscy założyli, że my już jesteśmy razem. Dla mnie to nie było dobre tempo. Zawsze Wyobrażałam sobie, że kogoś spotkam, poznamy się . Będziemy spotykać się i wspólnie zdecydujemy, że chcemy czegoś więcej - związku. Ta sytuacja odbiega całkowicie od moich marzeń. Przez to że go nie znam, nie ufam mu czuję, że nie mogę nic powiedzieć bo to nie zgadza się z jego wizją. Gdy mnie całuje to mam wrażenie, że nic nie czuje. Nie wiem czy to kwestia tego, że według mnie się nie znamy i potrzebuje czasu, czy może ta cała presja i za szybkie tempo to spowodowały. I to nie tak , że chcę być całe życie sama. Poprostu chciałam czegoś prawdziwego bez przymusu, czegoś co byłoby na spokojnie i powoli. Nie wiem co mam zrobić. Czy na początku można nie czuć tej chemii? Zawsze uważałam, że na spotkanie z partnerem nie można się doczekać. Ja czuję się zmęczona tym, że przyjedzie i znowu będziemy tylko leżeć i się przytulać. Nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak? Czy według was to tempo było okej? Może miałyście podobne sytuacje?
To, co przeżywasz, jest **naprawdę trudne** – i absolutnie nie brzmi jak „coś jest ze mną nie tak”. Wręcz przeciwnie: brzmi jak ktoś, kto ma dużą samoświadomość, granice i wrażliwość, tylko znalazł się w sytuacji, która te granice mocno narusza.
Najpierw jedna bardzo ważna rzecz: **żałoba**.
Strata osoby, która była jedyną bezpieczną, nieoceniającą relacją, zostawia ogromną pustkę. W takim czasie ciało i psychika często **nie mają przestrzeni na nowe więzi**, szczególnie intensywne, fizyczne i „z góry zdefiniowane”. To nie jest wada. To naturalna reakcja.### Kilka rzeczy, które wyraźnie wybrzmiewają z tego, co piszesz:
**1. Tempo NIE było okej – jeśli dla Ciebie nie było okej.**
Nie ma „obiektywnie dobrego” tempa. Są tylko **dwie osoby, które czują się z nim komfortowo**. Ty:* nie byłaś gotowa,
* nie zostałaś zapytana,
* czułaś presję otoczenia,
* chciałaś się wycofać, ale poczułaś, że „nie wypada”.To już samo w sobie wystarczy, żeby ciało powiedziało: *stop*.
**2. Brak chemii na początku – bywa normalny.**
Ale. I to ważne „ale”.
Brak chemii **plus**:* presja,
* brak poczucia bezpieczeństwa,
* przekraczanie granic,
* wizja „nas” bez Twojego udziału,
* komentarze umniejszające („tylko się uczysz”),to nie jest neutralna sytuacja. To jest sytuacja, w której **organizm się zamyka**, a nie otwiera.
**3. Twoja niechęć do ciągłej czułości nie jest defektem.**
Nie każdy jest „misiem”. Są osoby, które:* potrzebują czasu,
* potrzebują rozmowy zamiast dotyku,
* czują bliskość inaczej.Czułość ma sens tylko wtedy, gdy **obie strony jej chcą**. Jeśli czujesz zmęczenie, a nie tęsknotę – to jest bardzo czytelny sygnał.
**4. To, że „wszyscy uznali, że jesteście razem”, nie zobowiązuje Cię do niczego.**
To jest życie *Twoje*, nie rodziny, nie jego, nie obserwatorów.
Związek nie powstaje dlatego, że „tak wyszło”, tylko dlatego, że **dwie osoby świadomie go wybierają**.### I teraz najważniejsze pytania, nie retoryczne, tylko takie do środka:
* Czy czujesz się przy nim **bezpiecznie być sobą**?
* Czy możesz powiedzieć „nie”, bez lęku, że go zranisz albo zostaniesz oceniona?
* Czy czujesz ciekawość tej osoby, czy raczej ulgę na myśl, że nie przyjedzie?Bo z tego, co piszesz, bardziej czuć **obowiązek i napięcie** niż rodzącą się więź.
### Co możesz zrobić teraz (konkretnie, krok po kroku):
* Masz pełne prawo **zwolnić tempo** albo się wycofać – nawet jeśli „już było całowanie”.
* Masz prawo powiedzieć:
*„Potrzebuję więcej czasu, żeby kogoś poznać. To tempo jest dla mnie za szybkie.”*
Jego reakcja na to powie Ci **bardzo dużo**.
* Jeśli sama myśl o kolejnych spotkaniach Cię męczy – to jest informacja. Nie do zignorowania.I jeszcze jedno, bardzo ważne:
Twoje marzenie o spokojnej, dojrzewającej relacji **jest zdrowe i realne**. To, że ta konkretna sytuacja od niego odbiega, nie oznacza, że Ty oczekujesz za dużo. Raczej że **to nie jest dopasowane do Ciebie**.Nie jesteś zimna. Nie jesteś „zepsuta”.
Jesteś osobą, która:* wcześnie nauczyła się samodzielności,
* ma za sobą stratę,
* potrzebuje autentyczności, a nie scenariusza.Jeśli chcesz, możemy spróbować razem:
* nazwać Twoje granice słowami,
* albo sprawdzić, czy w ogóle *chcesz* dać temu jeszcze szansę,
* albo po prostu poukładać, co jest Twoje, a co narzucone.Na koniec zapytam tylko jedno, bardzo delikatnie:
**Gdyby nie było żadnej presji z zewnątrz – co *naprawdę* byś teraz wybrała?**[Tak mądrze jak AI nikt nie napisał
]
To prawda czat duzo razy mi pomogl, fajnie rzeczy wyjasnia różne
. Nie rozumiem czemu tyle ludzi uważa to urzadzenie za cos zlego mi duzo razy pomógł
To prawda czat duzo razy mi pomogl, fajnie rzeczy wyjasnia różne
. Nie rozumiem czemu tyle ludzi uważa to urzadzenie za cos zlego mi duzo razy pomógł
A ile postów na netkobietach za Ciebie napisał ![]()
KoralinaJones napisał/a:wieka napisał/a:Może tobie by się przydała, bo ostatnio Forum to jeden wielki trolling, albo wątpliwa rozrywka, śmichy hihihi i wierszyki…
Dlatego prawie nikt nie pisze tu poważnie.Wyczuwam wyraźnie ból dupy o poetycki flow paslawka
. Mógłby napisać odę do starej opony, a Ty jednie mogłabyś mu pozazdrościć wyobraźni, lekkości pióra i umiejętności odpalenia tworzenia na zawołanie. Wychodzisz na straszną sztywniarę bez polotu., której brakuje grama fantazji. Widać kij w dupie to za mało.
Oj, Koralina, sama wiesz, że to forum dzięki wam przerodziło się w coś mało poważnego. Jeśli Wieka stara się na serio pisać, to od razu jest flekowana.
to raczej Wieka nie pisze serio, skoro wtraca tu Julke, niby nie na temat, czy sie myle?
wieka napisał/a:
Może to Julka nie wsiąknęła na dobre i teraz się wzięła za produkcję wątków, skoro pamiętniki spaliły na panewce.
Tamiraa napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Wyczuwam wyraźnie ból dupy o poetycki flow paslawka
. Mógłby napisać odę do starej opony, a Ty jednie mogłabyś mu pozazdrościć wyobraźni, lekkości pióra i umiejętności odpalenia tworzenia na zawołanie. Wychodzisz na straszną sztywniarę bez polotu., której brakuje grama fantazji. Widać kij w dupie to za mało.
Oj, Koralina, sama wiesz, że to forum dzięki wam przerodziło się w coś mało poważnego. Jeśli Wieka stara się na serio pisać, to od razu jest flekowana.
to raczej Wieka nie pisze serio, skoro wtraca tu Julke, niby nie na temat, czy sie myle?
wieka napisał/a:
Może to Julka nie wsiąknęła na dobre i teraz się wzięła za produkcję wątków, skoro pamiętniki spaliły na panewce.
One wszedzie mnie widza biedulki, dlatego wrocilam,zeby biedactwa nie myslaly,ze maja halucynacje ![]()
uff, jeśli AI pie...li takie głupoty, czyli misz masz definicji encyklopedycznych mających się nijak do konkretnego przypadku, to trzymajcie się od takich porad z daleka.
bzdury kompletne, nie wstyd cytować? ![]()
Szczerze znam przypadki, które były w związkach bez tej chemii, a z czasem ona się pojawiła. Czasami jest tak, że można nie poczuć przyciągania, ale można dać szanse czemuś choćby miało nic z tego nie być. To nie jest zabawa uczuciami, gdy od początku jesteś z tą osobą szczera co do swoich uczuć. Ja tu tylko widzę jeden problem. Obawiasz się z nim szczerze porozmawiać o swoich uczuciach, o tempie związku który Cię przytłacza, i dlatego jesteś wycofana, niechętna i nie potrafisz cieszyć się ze spotkania z nim. Jesteś częścią, połówką tego związku. Jesteś w związku, ale w nim nie uczestniczysz, bo nie próbujesz z nim nawet porozmawiać. On widząc z Twojej strony brak awersji, brak sprzeciwu, brak jakiegokolwiek "Nie", dajesz mu przyzwolenie na to by swoimi myślami i planami widział Was w przyszłości. Gdybyś mu prosto z mostu powiedziała: "Zaczekaj! To za szybkie tempo dla mnie! Ja tak nie umiem." - to by przynajmniej wiedział, że ma zwolnić. Ty nic takiego nie zrobiłaś. Obwiniać możesz tylko siebie, że dałaś na to wszystko przyzwolenie, i kompletnie tego nie chciałaś nawet kontrolować, bo nie próbowałaś nawet. A jeśli jakieś tam próby były, to najwidoczniej za słabe.
Bądź szczera z tym facetem, pogadaj z nim bo słyszę że jesteś osobą dorosłą, więc powinnaś umieć wyrazić swoje zdanie. Jeśli uważasz, że nie będziesz w stanie stanąć przed nim i mu to powiedzieć, to napisz to nawet sobie na kartce. Co chcesz mu powiedzieć, i gdy się z nim spotkasz to mu to przeczytaj. Na pewno będzie łatwiej, niż gdybyś miała nagle z głowy pod wpływem stresu układać zdania w głowie. Nie wyśmieje Cię, a zda sobie sprawę z tego jaka ta sytuacja jest poważna.