Walczyć czy odejść? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Walczyć czy odejść?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

1 Ostatnio edytowany przez Aniaa1991 (2026-01-06 19:55:59)

Temat: Walczyć czy odejść?

Witam wszystkich. Potrzebuje pomocy. Jestem z partnerem od 10 lat, oboje mamy 33 lata. Kilka lat temu zamieszkaliśmy razem. Od tego momentu zaczęliśmy się mijać. Ja pragnę stabilizacji- małżeństwa a przede wszystkim pragnę już dziecka. Partner nie chce ślubu a decyzję o dziecku wiecznie odkłada- tłumaczy się że potrzebuje jeszcze czasu, i tak od 2 lat. Do tego przestaliśmy razem spędzać czas, on ma swoje pasje a wszelka próba zrobienia czegoś razem czy propozycja wyjazdu jest u niego na nie. W sumie on ciągle jest na nie. Śpimy osobno, bo on tak chce, nie przytulamy się, bo nie lubi. Gdyby nie moja inicjacja seksu, dla niego mógłby nie istnieć. Często zamyka się sam w pokoju, nie chce zapraszać do nas znajomych czy rodziców. Wiele razy z nim rozmawiałam o tym ale często kończy się to kłótnią. Na terapię nie ma szans że się zgodzi. Miałam złe chwile też w swoim życiu i był czas ze stawiał mi ultimatum że mam się ogarnąć, zero wsparcia. Niestety w wielu sprawach ma poparcie swoich rodziców zamiast ze mną pewne rzeczy ustalać. Z drugiej strony jesteśmy tyle lat razem. Ale przeraża mnie brak wizji na przyszłość i w dodatku ta samotność, mimo ze niby jesteśmy razem. Walczylibyście dalej? Oczywiście on twierdzi że ja wyolbrzymiam, szukam dziury w całym, a on chce tylko spokojnie żyć.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Walczyć czy odejść?

A co kogo tu walczyć?

3

Odp: Walczyć czy odejść?
Aniaa1991 napisał/a:

Witam wszystkich. Potrzebuje pomocy. Jestem z partnerem od 10 lat, oboje mamy 33 lata. Kilka lat temu zamieszkaliśmy razem. Od tego momentu zaczęliśmy się mijać. Ja pragnę stabilizacji- małżeństwa a przede wszystkim pragnę już dziecka. Partner nie chce ślubu a decyzję o dziecku wiecznie odkłada- tłumaczy się że potrzebuje jeszcze czasu, i tak od 2 lat. Do tego przestaliśmy razem spędzać czas, on ma swoje pasje a wszelka próba zrobienia czegoś razem czy propozycja wyjazdu jest u niego na nie. W sumie on ciągle jest na nie. Śpimy osobno, bo on tak chce, nie przytulamy się, bo nie lubi. Gdyby nie moja inicjacja seksu, dla niego mógłby nie istnieć. Często zamyka się sam w pokoju, nie chce zapraszać do nas znajomych czy rodziców. Wiele razy z nim rozmawiałam o tym ale często kończy się to kłótnią. Na terapię nie ma szans że się zgodzi. Miałam złe chwile też w swoim życiu i był czas ze stawiał mi ultimatum że mam się ogarnąć, zero wsparcia. Niestety w wielu sprawach ma poparcie swoich rodziców zamiast ze mną pewne rzeczy ustalać. Z drugiej strony jesteśmy tyle lat razem. Ale przeraża mnie brak wizji na przyszłość i w dodatku ta samotność, mimo ze niby jesteśmy razem. Walczylibyście dalej? Oczywiście on twierdzi że ja wyolbrzymiam, szukam dziury w całym, a on chce tylko spokojnie żyć.

10 lat, szmat czasu na różne decyzje, w obie strony.
Wiec skoro takowe nie nastąpiły, to już nie nastąpią.
Odpuść więc.

4

Odp: Walczyć czy odejść?
Aniaa1991 napisał/a:

Witam wszystkich. Potrzebuje pomocy. Jestem z partnerem od 10 lat, oboje mamy 33 lata. Kilka lat temu zamieszkaliśmy razem. Od tego momentu zaczęliśmy się mijać. Ja pragnę stabilizacji- małżeństwa a przede wszystkim pragnę już dziecka. Partner nie chce ślubu a decyzję o dziecku wiecznie odkłada- tłumaczy się że potrzebuje jeszcze czasu, i tak od 2 lat. Do tego przestaliśmy razem spędzać czas, on ma swoje pasje a wszelka próba zrobienia czegoś razem czy propozycja wyjazdu jest u niego na nie. W sumie on ciągle jest na nie. Śpimy osobno, bo on tak chce, nie przytulamy się, bo nie lubi. Gdyby nie moja inicjacja seksu, dla niego mógłby nie istnieć. Często zamyka się sam w pokoju, nie chce zapraszać do nas znajomych czy rodziców. Wiele razy z nim rozmawiałam o tym ale często kończy się to kłótnią. Na terapię nie ma szans że się zgodzi. Miałam złe chwile też w swoim życiu i był czas ze stawiał mi ultimatum że mam się ogarnąć, zero wsparcia. Niestety w wielu sprawach ma poparcie swoich rodziców zamiast ze mną pewne rzeczy ustalać. Z drugiej strony jesteśmy tyle lat razem. Ale przeraża mnie brak wizji na przyszłość i w dodatku ta samotność, mimo ze niby jesteśmy razem. Walczylibyście dalej? Oczywiście on twierdzi że ja wyolbrzymiam, szukam dziury w całym, a on chce tylko spokojnie żyć.

A jak chcesz walczyć? Chcesz go zmusić, postawić ultimatum?
Macie inne priorytety i nie da się ich pogodzić . Jesteście niby razem, a w rzeczywistości
osobno.
Myślę, że on nie planuje ani ślubu ani dziecka, tylko cię zwodzi, tak mu dobrze, praktycznie żyje bez żadnych zobowiązań.

5 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-01-06 21:38:16)

Odp: Walczyć czy odejść?

Problem jest taki ze nie kłócicie się o kolor ścian. Nie zgadzacie się w podstawach.  Ślub, dzieci, styl życia, bliskosc, seks, wolny czas.  Nic Was nie łączy a wszystko dzieli. 

Ok częściowo pewnie to wina dłuższego kryzysu. Bo ale do walki z kryzysem trzeba obu stron.

PS. Oszalałaś? Jak możesz nalegać na dziecko w związku który ledwo zipie. Rybki sobie kup. Dziecko to nie zabawka.  Ratowanie związku w ten sposób to bardzo ale to bardzo głupi pomysł

6 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-01-06 22:02:39)

Odp: Walczyć czy odejść?

Srry ale wg mnie jestes naiwna, zeby nie powiedziec glupia. Niektorzy potrafia oswiadczyc sie i po pol roku i sie pobrac, nawet jesli z wczesniejsza niby nie chcieli zakladac rodziny. Tak czy siak jak ci sie nie oswiqdczyl po 3 latach to juz bylo do przewidzenia, ze tego nie zrobi. Stracilas 10 najlepszych lat na zostanie matka, obudzilas w wieku 33. Wez teraz kogos normalnego zapoznaj, kto nadaje sie na meza i ojca+ poznaj/pobadz, zeby wiedziec, czy stabilne + zajdz+ 9 miechow ciazy. Ten pociag juz odjechal.

7

Odp: Walczyć czy odejść?

O co walczyć? Jest coraz gorzej. O dalszy ciąg tego coraz gorzej chcesz walczyć?
Czy chcesz walczyć  z kimś, kto wcale nie zamierza się zmienić? Nie musi, jego prawo żyć jak chce, ale co Ty tu masz do roboty? Chcesz spędzić dalsze lata życia na przekonywaniu samej siebie,  że będzie inaczej,  tak jak Ty chcesz, że mu się cudem jakimś uczciwa i prawdziwa chęć  do założenia rodziny ujawni nagle a niespodziewanie? Taką masz wizję własnej przyszłości? Że się cud zdarzy?
Z tym człowiekiem swojej wizji nie zrealizujesz.
I na wszystkich bogów - nie próbuj ratować związku dzieckiem. To głupie i wredne w stosunku i do faceta i do dziecka.

8

Odp: Walczyć czy odejść?

Moja koleżanka była w takiej samej sytuacji.
Postawiła ultimatum, albo ślub w ciągu roku i dziecko, albo odchodzi.

Dziś jest matką kilkuletniego dziecka. (facet po prostu trochę ciapowaty i postawiony pod ścianą szybko się ogarnął)

9

Odp: Walczyć czy odejść?

Postawienie ultimatum może zadziałać, o ile kobieta jest gotowa wprowadzić to w życie czyli naprawdę jest zdecydowana odejść.
No i jednak co komu pasuje - dla mnie to jednak wymuszenie pewnego rodzaju i "facet - ciapa" jak to określiłeś, czyli - absolutnie osobiście oraz indywidualnie - takiego to ja bym nie chciała, potem by mi wypominał, że go do oświadczyn zmusiłam... big_smile

10 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-01-06 23:47:44)

Odp: Walczyć czy odejść?
Farmer napisał/a:

Moja koleżanka była w takiej samej sytuacji.
Postawiła ultimatum, albo ślub w ciągu roku i dziecko, albo odchodzi.

Dziś jest matką kilkuletniego dziecka. (facet po prostu trochę ciapowaty i postawiony pod ścianą szybko się ogarnął)

Tez znam przypadek postawienia ultimatum. Moze zalezy od typu osobowosci. W tym przypadku, ktory ja znam takie "zmuszenie" skonczylo sie slubem i dzidzia, ale ostatecznie samotna matka jak weszly obowiazki i przemeczenie dzieckiem (choc to ona sie nim zajmowala sama, bo tata nawet nie ponosil). Ten typ byl poprostu wygodny, a wczesniej nie bylo tego widac, bo jakie ma sie wczesniej zobowiazania, jak wyjdziesz do kolegow, kiedy chcesz, wyspisz, pograsz na konsoli, a i przypilnowac i pobawic sie sporadycznie dzieciakiem kolegi bylo spoko, bo nie jego.

Znalazl kochanke, do ktorej odszedl wiesc swoje beztroskie zycie. Co dalej u niego to juz nie wiem. Ale swoimndzieckiem z ta dziewczyna nigdy sie nie interesowal. Jak polsierota. Nawet nigdy nie odwiedzil. Moze bo ma kolejne, a moze bo moze fruwac bez zobowiazan, bo ich nie maja. O ile dalej ze soba sa.


W wieku autorki moznaby zaryzykowac, jesli glownie to na dziecku jej zalezy, bo juz ostatni dzwonek na dziecko i jakie ma niby wyjscie? Szukac potencjalnego taty? Nie wiadomo ile jej zejdzie, o ile znajdzie. Rozwiazanie szukania kogos do zwiazku w celu zalozenia rodziny, podczas gdy ona chce, a on nie, mialoby sens kilka lat wczesniej.


Autorka powinna wiedziec, czy ten jej to typ ciapy, niedorzalego wygodnosia, a moze jeszcze inny.

11

Odp: Walczyć czy odejść?
Farmer napisał/a:

Moja koleżanka była w takiej samej sytuacji.
Postawiła ultimatum, albo ślub w ciągu roku i dziecko, albo odchodzi.

Dziś jest matką kilkuletniego dziecka. (facet po prostu trochę ciapowaty i postawiony pod ścianą szybko się ogarnął)

Tylko ze w tym przypadku ślub i dziecko to czubek góry lodowej.  Tam nie działa nic . Potem byłoby ultimatum o seks, imprezy, czas wolny, urlopy, sprzątanie, zaangażowanie.....

12

Odp: Walczyć czy odejść?
Farmer napisał/a:

Moja koleżanka była w takiej samej sytuacji.
Postawiła ultimatum, albo ślub w ciągu roku i dziecko, albo odchodzi.

Dziś jest matką kilkuletniego dziecka. (facet po prostu trochę ciapowaty i postawiony pod ścianą szybko się ogarnął)

Ale pewnie widziała go jako męża i ojca.

13

Odp: Walczyć czy odejść?
blueangel napisał/a:

W wieku autorki moznaby zaryzykowac, jesli glownie to na dziecku jej zalezy, bo juz ostatni dzwonek na dziecko i jakie ma niby wyjscie? Szukac potencjalnego taty? Nie wiadomo ile jej zejdzie, o ile znajdzie. .

Sugerujesz że przydałby się dawca nasienia?

Raczej najpierw związek potem dziecko. Dziecku trzeba zapewnić warunki do rozwoju. Bezpieczny dom, matka,  ojciec. Rozumiem presję czasu ale proszę Cie...

14 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-01-07 00:23:36)

Odp: Walczyć czy odejść?
Bert44 napisał/a:
blueangel napisał/a:

W wieku autorki moznaby zaryzykowac, jesli glownie to na dziecku jej zalezy, bo juz ostatni dzwonek na dziecko i jakie ma niby wyjscie? Szukac potencjalnego taty? Nie wiadomo ile jej zejdzie, o ile znajdzie. .

Sugerujesz że przydałby się dawca nasienia?

Raczej najpierw związek potem dziecko. Dziecku trzeba zapewnić warunki do rozwoju. Bezpieczny dom, matka,  ojciec. Rozumiem presję czasu ale proszę Cie...


Mialam na mysli zaryzykowac postawieniem tego ultimatum tak jak radzil farmer, nie wiem, co ty zrozumiales.

Bo znalezc kogos do zwiazku+poznanie sie+zajscie +ciaza moze wszystko razem potrwac. I zaryzykuje, ze zawsze bd juz sama(w sensie bez dziecka). Wasza jakosc nasienia tez sie zmienia, ale macie jednak wiecej czasu.

15

Odp: Walczyć czy odejść?

Aczkolwiek z kims takim, kto ja zwodzil (choc sama sie dala) ja osobiscie nie chcialabym zakladac rodziny i obrocilabym sie na piecie. Lepiej pozno niz wcale.

16

Odp: Walczyć czy odejść?

O co chcesz walczyć i w jaki sposób? Walczyć można o związek, który przechodzi kryzys, ale jest oparty na mocnych filarach, a u Was jest... NIC i można się poważnie zastanawiać, dlaczego właściwie wciąż jesteście razem.

Osobiście uważam, że zdecydowanie lepiej być samemu niż w złym związku,

17

Odp: Walczyć czy odejść?
wieka napisał/a:
Farmer napisał/a:

Moja koleżanka była w takiej samej sytuacji.
Postawiła ultimatum, albo ślub w ciągu roku i dziecko, albo odchodzi.

Dziś jest matką kilkuletniego dziecka. (facet po prostu trochę ciapowaty i postawiony pod ścianą szybko się ogarnął)

Ale pewnie widziała go jako męża i ojca.

Tak.
I się w tym dobrze sprawdza i realizuje.
Spokojny, ciapowaty, trochę wygodny. I teraz dumny z syna.

18 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2026-01-07 13:26:32)

Odp: Walczyć czy odejść?

Ciężko to nazwać związkiem czy nawet relacją, to jakaś parodia..
Żyjecie, jak współlokatorzy, gdzie facet kompletnie Cię nie szanuje i olewa z góry na dół Twoje potrzeby. Co tak naprawdę Cię przy nim trzyma? Czy po tym wszystkim jesteś w stanie cokolwiek jeszcze do niego czuć?
Rozmijacie się w podstawowych potrzebach, więc ciężko sobie wyobrazić, żeby cokolwiek ruszyło do przodu..

Nie jestem fanem stawiania dylematów, bo do takich sytuacji nie powinno w ogóle dochodzić, kiedy ludzie mają wspólne cele w życiu. Pomijając już zwlekanie z decyzją o dziecku czy niechęć do ślubu, to wasza codzienność nie rokuje w ogóle do tego, aby można to było nazwać związkiem dwojga ludzi, którym na sobie zależy.

19

Odp: Walczyć czy odejść?

Jeśli ta sytuacja jest prawdziwa, bo trudno pojąć tkwienie w takim związku, choć różnie w życiu bywa, to może tak być…,facet swoim zachowaniem sugeruje, że chciałby się wymiksować z tego związku ale woli, żeby to była inicjatywa partnerki, bo też jak ona nie ma odwagi postawić sprawy jasno.
Do tego jeśli mama go popiera to znaczy, że nie widzi autorki jako synowej i to też w mniejszym lub większym stopniu może oddziaływać na niego.

20 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2026-01-07 14:22:24)

Odp: Walczyć czy odejść?

Wszystko się rozchodzi o oczekiwania.
Tutaj, jak niestety często bywa, są one całkiem odmienne a mimo to ludzie ze sobą nadal wegetują, bo życiem razem tego nazwać nie można. Czego tak właściwie oboje oczekują? Ona, że facet nagle, w cudowny sposób się ogarnie, spełniając pragnienia Autorki.. On zaś tym bardziej: czuje się w tym układzie dobrze, gdzie nie ma zamiaru zrobić choćby pół kroku do przodu. Ciekaw jestem, co on tak naprawdę do tego wnosi a co zyskuje na relacji z Autorką? O ile jeszcze, ze swojej strony, jestem w stanie zrozumieć brak ochoty na ślub(to uporczywe formalizowanie związku) czy tym bardziej niechęć do dzieci, to cała reszta wygląda dość dziwnie, wręcz karykaturalnie.
Nie spędzają czasu ze sobą, nie śpią razem a do tego zero bliskości ani chęci do planowania czegokolwiek.
To relacja dwojga obcych sobie ludzi, współlokatorów a nie partnerów..

21

Odp: Walczyć czy odejść?

A ja np oporów przed ślubem nie rozumiem. Rozumiem, że ktoś nie wierzy w ślub kościelny, bo sam takiego nie brałem. Ale cywilny? Sprawy majątkowe można ogarnąć intercyzą i rozdzielnością majątkową jeśli ktoś ma obawy na tym polu.

Brak chęci formalizacji jest dla mnie jednak czerwoną flagą.

22

Odp: Walczyć czy odejść?
Jack Sparrow napisał/a:

A ja np oporów przed ślubem nie rozumiem. Rozumiem, że ktoś nie wierzy w ślub kościelny, bo sam takiego nie brałem. Ale cywilny? Sprawy majątkowe można ogarnąć intercyzą i rozdzielnością majątkową jeśli ktoś ma obawy na tym polu.

Brak chęci formalizacji jest dla mnie jednak czerwoną flagą.

Dla innych czerwoną flagą jest brak ślubu kościelnego. Dlatego nie można porównywać do siebie.
Syty nie zrozumie głodnego big_smile
Ja rozumiem młodych ludzi którzy nie chcą formalizować związku, skoro nie muszą, dawniej bez ślubu prawie nikt nie mieszkał ze sobą, więc to był też element motywacji.
Do tego dodać wysyp rozwodów, druga sprawa to chyba w związku nieformalnym ludzie bardziej dbają o relację, jeżeli się kochają i dogadują oczywiście, w małżeństwie to w większości osiadają na laurach…
Świadczy o tym chociażby fakt, że jak ktoś się rozwiedzie to w drugim związku generalnie nie myśli o ślubie.
Jak wejdzie łatwiejsze rozwiązywanie małżeństwa to podejrzewam, że więcej ich będzie choć wątpię, że to w ogóle wejdzie.
Jak wszystko ma dobre i złe strony.

23

Odp: Walczyć czy odejść?
wieka napisał/a:

Dla innych czerwoną flagą jest brak ślubu kościelnego. Dlatego nie można porównywać do siebie.

Ale kościelny to kwestia wiary i przekonań. Cywilny to kwestia pragmatyzmu i realnego zobowiązania prawnego. Jak ktoś chce mieć łatwą drogę ucieczki, to jak to świadczy o intencjach ?

24

Odp: Walczyć czy odejść?
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:

Dla innych czerwoną flagą jest brak ślubu kościelnego. Dlatego nie można porównywać do siebie.

Ale kościelny to kwestia wiary i przekonań. Cywilny to kwestia pragmatyzmu i realnego zobowiązania prawnego. Jak ktoś chce mieć łatwą drogę ucieczki, to jak to świadczy o intencjach ?

Teraz jest tak powszechne, że nie można, powiedzieć o złych intencjach bo raczej jak ktoś wchodzi w taką stałą relację, to intencje zawsze są dobre, bo i tak te pary są kilka lat razem niczym wejdą w formalny związek
Ślub jednak niczego nie zmieni jeśli chodzi o intencje i rozwody, co z tego, że były dobre jak nic z tego nie wyszło.
Teraz każdy pilnuje swojego majątku obojętnie czy związek formalny czy nie, a kiedyś jak się brało ślub nie patrzyło się kto co wnosi tylko wspólnie się budowało przyszłość, choć niektórym odbiło się to czkawką, nie mówię o zamierzchłych czasach, kiedy to majątek determinował małżeństwo.

Wcześniej ślub był jak gdyby nobilitacją i to zawsze kobiety bardziej dążyły do tego niż faceci, jak się patrzy dalej wstecz co to seks dopiero był po ślubie, to faceci bardziej pewnie naciskali big_smile No i rodzina, wiadomo.

25

Odp: Walczyć czy odejść?
wieka napisał/a:

Teraz jest tak powszechne, że nie można, powiedzieć o złych intencjach bo raczej jak ktoś wchodzi w taką stałą relację, to intencje zawsze są dobre, bo i tak te pary są kilka lat razem niczym wejdą w formalny związek

Jak się trzyma jedną nogę za progiem to to zawsze jest czerwona flaga. Bez względu na powszechność zjawiska.


Teraz każdy pilnuje swojego majątku obojętnie czy związek formalny czy nie,

Ale przecież ślub w niczym tu nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie.


a kiedyś jak się brało ślub nie patrzyło się kto co wnosi

Zawsze się na to patrzyło. Stąd takie rzeczy jak posag czy wiano. I to nie są jakieś zamierzchłe czasy.


Wcześniej ślub był jak gdyby nobilitacją i to zawsze kobiety bardziej dążyły do tego niż faceci, jak się patrzy dalej wstecz co to seks dopiero był po ślubie, to faceci bardziej pewnie naciskali big_smile No i rodzina, wiadomo.

Ale tak to nigdy nie było. To tylko romantyczne fantazje o przeszłości.

26

Odp: Walczyć czy odejść?
Jack Sparrow napisał/a:

Brak chęci formalizacji jest dla mnie jednak czerwoną flagą.

Przy obecnej pladze rozwodów inicjowanych głownie przez kobiety?

Jack jesteś po prostu starej daty i wierzysz jeszcze w bajki. Ślub cywilny to pętla na szyję mężczyzny.

Kwestie dziedziczenia to testament, kwestie informacji medycznej - wizyta u notariusza.
Nie ma rozwodu (obecnie czeka się kilka miesięcy w większych miastach), nie ma walki o majątek (dodatkowe koszty i czas).

27 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-01-07 16:06:28)

Odp: Walczyć czy odejść?
Farmer napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Brak chęci formalizacji jest dla mnie jednak czerwoną flagą.

Przy obecnej pladze rozwodów inicjowanych głownie przez kobiety?

Jack jesteś po prostu starej daty i wierzysz jeszcze w bajki. Ślub cywilny to pętla na szyję mężczyzny.

Przecież sprawy finansowe można ogarnąć intercyzą i rozdzielnością majątkową. Ja mogę żonie w każdym momencie kupić samochód, albo ona mnie i nikt się do tego nie przypierdoli. Natomiast w związku nieformalnym to w zasadzie każdy przelew jest darowizną. Powodzenia w zawodach/pracach jak cię regularnie czochra skarbówka albo inne państwowe organa.


edit - Jeśli zachowujesz sobie drogę szybkiego i łatwego odwrotu, to czy można powiedzieć, że jesteś w takim związku na 100% ?

28 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-07 17:16:00)

Odp: Walczyć czy odejść?
Farmer napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Brak chęci formalizacji jest dla mnie jednak czerwoną flagą.

Przy obecnej pladze rozwodów inicjowanych głownie przez kobiety?

Jack jesteś po prostu starej daty i wierzysz jeszcze w bajki. Ślub cywilny to pętla na szyję mężczyzny.

Kwestie dziedziczenia to testament, kwestie informacji medycznej - wizyta u notariusza.
Nie ma rozwodu (obecnie czeka się kilka miesięcy w większych miastach), nie ma walki o majątek (dodatkowe koszty i czas).

Jack zawsze wszystko wie lepiej i musi mieć ostatnie zdanie big_smile
Stara data nie ma nic do rzeczy, bo ja jestem starszej, a chyba nowocześniejsza big_smile
Tu nie musimy nikogo do niczego przekonywać, każdy pisze to co wie, co nie znaczy, że trzeba się z tym zgadzać, bo i wiedzę każdy ma inną, nawet w podstawowych, wydawałoby się oczywistych sprawach.
Małżeństwa są uprzywilejowane i to jest na plus.

29 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-01-07 17:23:09)

Odp: Walczyć czy odejść?

Wieka, ale tu nie chodzi o to, ze twoja argumentacja jest błędna. Chodzi o to, że takie argumentowanie "dlaczego nie sformalizuję związku" w taki właśnie sposób świadczy o braku zaangażowania w taki związek. to tak jakby powiedzieć, że jest się pewnym swoich umiejętności pływackich i jednocześnie pływać jedynie w brodziku.

Jak jesteś z tą jedyną osobą, to nie zostawiasz sobie wyjścia awaryjnego na wszelki wypadek. Jeśli chodzi o zabezpieczenie finansów i dorobku zawodowego to od tego są właśnie intercyzy i takie rozwiązania jak rozdziały majątkowe. Poza tym taka argumentacja (zabezpieczenie majątku) w związku nieformalnym kupy się nie trzyma w naszych realiach prawno-podatkowych, bo żyjemy w kraju, gdzie pierścionek zaręczynowy powinien zostać zgłoszony jako darowizna celem odprowadzenia podatku.




https://sixsilver.pl/czy-od-pierscionka … c-podatek/

30

Odp: Walczyć czy odejść?

wieka jak zostawiasz sobie koło ratunkowe i drogę ewakuacji to moim zdaniem nie można mówić o pełności zaufania i oddania. Ta jedyna osoba, to nie jest jakaś tam kolejna z przypadku, z którą się jest, bo jest tak miło i wygodnie. To jest osoba, dla której ryzykuje się wszystkim, w tym własnym życiem z niczym więcej jak nadzieją, że to uczucie i gotowość będzie odwzajemniona. Bo jak ktoś mówi, że kocha, ale ma przygotowaną drogę szybkiej ucieczki, to czy takie uczucie jest szczere? To czym to się będzie różnić od FWB pomiędzy współlokatorami?

Drogę ewakuacji szykują tylko ci, którzy planują z niej skorzystać w stosownych okolicznościach. W związku budowanym na szczerym uczuciu nie ma na to miejsca.

31

Odp: Walczyć czy odejść?

Ja nie mam nic przeciwko małżeństwom, wręcz odwrotnie, wiem doskonale co się z tym wiąże, ale rozumiem młodych ludzi w dzisiejszych czasach.
I jak widać po rozwodach to ślub obecnie nikogo nie hamuje przed rozwiązaniem małżeństwa.
Nikt nikogo nie chce utrzymywać w małżeństwie, nawet liczą się porównywalne zarobki, więc głównie jest to „biznes”.

Jack Ty bardziej wszystko odnosisz do siebie,  ja patrzę szeroko.

Farmer, tej pętli to nie rozumiem, bo jakby mówić w tych kategoriach, to ta pętla nie ma płci.

32

Odp: Walczyć czy odejść?

Wystarczy, ze conajmniej jedno jest wierzace to nie pojdzie na "tylko" cywilny. Ale to ani nie czekaloby 10 lat, ani to ta para z watku.

33 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2026-01-07 18:03:12)

Odp: Walczyć czy odejść?

Abstrahując już od prawno-urzędowych detali, zawsze mnie zastanawiała jedna rzecz. Partnerzy wchodząc w małżeństwo, poza zawiązaniem swoistej umowy cywilno-prawnej, uznają najwidoczniej, że podpisanie papierka wzmocni czy raczej scementuje ich wzajemną relację również w wymiarze uczuciowym. Inaczej mówiąc, dla każdego z nich, będzie to jasny sygnał czy też dowód na to, że traktują swoją relację poważnie. To mnie właśnie zawsze niezmiernie ciekawiło, gdyż wydaje mi się to czysto symboliczne.
Czy siła uczuć, poziom zaangażowania oraz więź się automatycznie wzmacnia po zawarciu związku małżeńskiego (czy też małżeństwo stanowi warunek konieczny do powyższego?) Nie wspominając nawet o tej całej otoczce i symboliczno-duchowym wymiarze ślubu i wesela, co dla wielu osób okazuje się niezmiernie istotne("ten najważniejszy dzień w życiu"). Już sama chęć organizacji wesela( nie jakiegoś zwykłego spotkania w mniejszym gronie) pokazuje, jak bardzo istotnym elementem jest ślub w oczach ogromnej masy ludzi.

Najwidoczniej ludzie sobie gdzieś wbili do głowy owe przekonanie, o którym pisze Jack, gdzie dana osoba zostawia sobie niby wolną furtkę, skoro nie chce sformalizować związku z partnerem/rką. Może inaczej by to wyglądało, gdyby jednak obecnie nie dochodziło do tylu rozwodów, co może skutecznie zniechęcać ludzi do zawierania małżeństw. Można sobie dać za kogoś rękę uciąć, bo to "ten jedyny i wyjątkowy" a i tak potem wszystko się psuje. Z drugiej strony, na początku, jak ludzie się pobierają, raczej układa im się wszystko doskonale, dlatego się na to decydują. Natomiast zakładanie z góry, że się odejdzie, gdyż się nie zamierza sformalizować związku, jest zbyt dużym uproszczeniem, lecz niestety pewne schematy tkwią w nas zbyt mocno.

34

Odp: Walczyć czy odejść?

Wystarczy, ze conajmniej jedno jest wierzace to nie pojdzie na "tylko" cywilny. Ale to ani nie czekaloby 10 lat, ani to ta para z watku.

35 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-01-07 18:34:07)

Odp: Walczyć czy odejść?

Wasza znajomość to jedynie zwykła znajomość. Z tego co opisujesz to nie jest żadna bliska relacja, żaden związek. Z tego powodu nie ma o co ani o kogo walczyć. Szkoda tych 10 lat razem spędzonych, jednakże powinnaś jak najszybciej ewakuować się z tej całej sytuacji. Z czasem będzie tylko gorzej.

36

Odp: Walczyć czy odejść?
bagienni_k napisał/a:

Abstrahując już od prawno-urzędowych detali, zawsze mnie zastanawiała jedna rzecz. Partnerzy wchodząc w małżeństwo, poza zawiązaniem swoistej umowy cywilno-prawnej, uznają najwidoczniej, że podpisanie papierka wzmocni czy raczej scementuje ich wzajemną relację również w wymiarze uczuciowym. Inaczej mówiąc, dla każdego z nich, będzie to jasny sygnał czy też dowód na to, że traktują swoją relację poważnie. To mnie właśnie zawsze niezmiernie ciekawiło, gdyż wydaje mi się to czysto symboliczne.
Czy siła uczuć, poziom zaangażowania oraz więź się automatycznie wzmacnia po zawarciu związku małżeńskiego (czy też małżeństwo stanowi warunek konieczny do powyższego?) Nie wspominając nawet o tej całej otoczce i symboliczno-duchowym wymiarze ślubu i wesela, co dla wielu osób okazuje się niezmiernie istotne("ten najważniejszy dzień w życiu"). Już sama chęć organizacji wesela( nie jakiegoś zwykłego spotkania w mniejszym gronie) pokazuje, jak bardzo istotnym elementem jest ślub w oczach ogromnej masy ludzi.

Najwidoczniej ludzie sobie gdzieś wbili do głowy owe przekonanie, o którym pisze Jack, gdzie dana osoba zostawia sobie niby wolną furtkę, skoro nie chce sformalizować związku z partnerem/rką. Może inaczej by to wyglądało, gdyby jednak obecnie nie dochodziło do tylu rozwodów, co może skutecznie zniechęcać ludzi do zawierania małżeństw. Można sobie dać za kogoś rękę uciąć, bo to "ten jedyny i wyjątkowy" a i tak potem wszystko się psuje. Z drugiej strony, na początku, jak ludzie się pobierają, raczej układa im się wszystko doskonale, dlatego się na to decydują. Natomiast zakładanie z góry, że się odejdzie, gdyż się nie zamierza sformalizować związku, jest zbyt dużym uproszczeniem, lecz niestety pewne schematy tkwią w nas zbyt mocno.

Siła uczuć i zaangażowania po ślubie to przeważnie równia pochyła big_smile
Nikt nie wie na co się pisze po ślubie, jeśli razem nie mieszka co najmniej rok, dwa.
Dlatego w obecnych czasach ludzie powinni się dobrze poznać, żeby zawrzeć związek małżeński, może jakimś pomysłem by było, że dopiero po 10 latach bycia razem można zawierać taki związek, nie ma dobrego rozwiązania. Albo odnawianie małżeństwa co 10 lat ,to też byłby dobry pomysł, czyli zawieranie małżeństwa na czas określony, a po trzech czy czterech dekadach można by
na stałe. Choć idealnego rozwiązania nie ma.
A dzień ślubu to zawsze najpiękniejszy dzień w życiu, więc też ślub i wesele robi swoje big_smile
Profity z tego wynikające nie są bez znaczenia, do tego wychowywanie dzieci w takiej rodzinie to nasza tradycja, jak do tej pory najlepsze rozwiązanie tylko, żeby ludzie umieli w nim żyć.

37

Odp: Walczyć czy odejść?
wieka napisał/a:

Jack Ty bardziej wszystko odnosisz do siebie,  ja patrzę szeroko.


Nie. Odnoszę to do realiów prawno podatkowych w Polsce. Argument finansowy jest po prostu "inwalidą".

38

Odp: Walczyć czy odejść?

Dodam jeszcze, że generalnie jeżeli chodzi o komunikację w związku, to nie mamy o tym bladego pojęcia, dlatego powinni tego uczyć w szkołach, ogólnie nie jesteśmy przygotowani do życia w rodzinie i potem wychodzą różne „kwiatki”.
Tylko kto miałby tego uczyć…

39

Odp: Walczyć czy odejść?
bagienni_k napisał/a:

o mnie właśnie zawsze niezmiernie ciekawiło, gdyż wydaje mi się to czysto symboliczne.

Pierścionek na palcu jest symbolem. Ślub (cywilny) ma określone konsekwencje prawne więc to nie tylko symbolika, ale również swoisty pragmatyzm.


Może inaczej by to wyglądało, gdyby jednak obecnie nie dochodziło do tylu rozwodów, co może skutecznie zniechęcać ludzi do zawierania małżeństw.

Same rozwody nie stanowią problemu tylko ich otoczka i toksyczna walka chyba tylko i wyłącznie o to, żeby dojebać drugiej stronie. Zauważ, że największa wojna jest zawsze związana z dzieckiem, a to nie ma żadnego związku ze ślubem. Cała reszta to z reguły dość szybka piłka jest.

40 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-07 19:28:36)

Odp: Walczyć czy odejść?

Przede wszystkim warto zobaczyć jak wygląda twoja płodność. Jeśli planujesz dziecko to możesz mieć jeszcze kilka lat. Nawet w perimenopauzie można mieć dziecko.
Jak wygląda twoja sytuacja finansowa? Czy masz możliwość wyprowadzenia się? Masz swoje oszczędności? czy rodzina, rodzeństwo, ktokolwiek będzie cię wspierał?

Nie da się mężczyzny do niczego zmusić. Daj sobie czas żeby zająć się w 100% sobą. Miesiąc, dwa. Zobacz jak się będziesz czuć i przygotuj się mentalnie na zerwanie.

Znam podobną historię. Bardzo fajna dziewczyna, też mniej więcej tyle lat. Potem koleżanka w pracy, w rok ślub, dziecko. Szkoda dziewczyny, bo nadal jest sama.

Adopcja tez jest opcją, ale chyba trzeba być małżeństwem przez 5 lat zanim odpalicie procedurę.

Warto też się zastanowić czy dziecko jest dla ciebie. Czy chcesz je ze stagnacji - tyle lat i nic, czy to twoje marzenie. Czy jesteś w stanie życ bez dziecka?

41 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-01-07 19:25:15)

Odp: Walczyć czy odejść?
Jack Sparrow napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

o mnie właśnie zawsze niezmiernie ciekawiło, gdyż wydaje mi się to czysto symboliczne.

Pierścionek na palcu jest symbolem. Ślub (cywilny) ma określone konsekwencje prawne więc to nie tylko symbolika, ale również swoisty pragmatyzm.


Może inaczej by to wyglądało, gdyby jednak obecnie nie dochodziło do tylu rozwodów, co może skutecznie zniechęcać ludzi do zawierania małżeństw.

Same rozwody nie stanowią problemu tylko ich otoczka i toksyczna walka chyba tylko i wyłącznie o to, żeby dojebać drugiej stronie. Zauważ, że największa wojna jest zawsze związana z dzieckiem, a to nie ma żadnego związku ze ślubem. Cała reszta to z reguły dość szybka piłka jest.

Zaostrzenie przepisów dotyczących rozwodów nic nie dałoby, przyniosłoby skutek odwrotny do zamierzonego. Ludzie zaczęliby omijać to chociażby żyjąc w innym związku na zasadzie relacji partnerskiej.
Obecnie są prowadzone prace nad zmianą niektórych przepisów w tej kwestii. Oczywiście będzie trzeba spełnić określone warunki, a po ich spełnieniu sam rozwód docelowo orzekałby USC.

42

Odp: Walczyć czy odejść?
wieka napisał/a:

Farmer, tej pętli to nie rozumiem, bo jakby mówić w tych kategoriach, to ta pętla nie ma płci.

nie w polskim systemie prawnym

43

Odp: Walczyć czy odejść?
Alessandro napisał/a:

Zaostrzenie przepisów dotyczących rozwodów nic nie dałoby, przyniosłoby skutek odwrotny do zamierzonego. Ludzie zaczęliby omijać to chociażby żyjąc w innym związku na zasadzie relacji partnerskiej.


Nie postuluję zaostrzenia przepisów. Tylko chodzi mi o to, że argument ekonomiczny jest w naszych realiach niedorzeczny.

44

Odp: Walczyć czy odejść?
wieka napisał/a:

A dzień ślubu to zawsze najpiękniejszy dzień w życiu, więc też ślub i wesele robi swoje big_smile
.

Chyba dla gości smile

45

Odp: Walczyć czy odejść?
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:

A dzień ślubu to zawsze najpiękniejszy dzień w życiu, więc też ślub i wesele robi swoje big_smile
.

Chyba dla gości smile

Widać, że nie dla wszystkich big_smile
Dla niektórych to może być tylko stres.

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Walczyć czy odejść?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024