Witam dziwi mnie ta sytuacja i chce zobaczyc kim tak na prawde jest moja zona
Ostatnio podczas klotni zaczela mnie bic, wyzywac i pluc. Trzymalem ja mocno za rece i przyciskalem do lozks zeby sie uspokoila a jak puszczalem to znowu bylem bity, na koniec zyczyla mi smierci po tej awanturze wyszla z pokoju i poszla spac do dziecka i sie rozplakala
Na nastepny dzien powiedziala siostrzs i mamie ze ja ją pobikem. W rozmowie ze mna jak jej mowie ze bylo to przegiecie i chore to slysze " ty mnie tez uderzyles"
Jej siostra byla wtedy w domu po czym na nastepny dzien sama jej powiedziala ze ją dobrze zna i wie ze klamie. Mowila ze slyszala wszystko.
Tutaj pytanie o co chodzi ze ona zrzuca wine na mnie ze ja uderzylem. Ani przepraszam ani nic
Byl to sylwester w nocy jak szlismy spac. Powodem awantury bylo ze tego dnia wstawala do pracy i byla niewyspana plus siedzielismy do 1 w nocy. Umowione bylo ze ja wstane do dziecka, lecz on w nocy przyszedl do nas do lozka wiec wzialem go do nas i chcialem rano z nim wstac zeby zona zostala i sie wyspala na co ona sie wsciekla i kazala mi isc z nim do pokoju na co go wzialem i poszlismy. Niestety zaczal mocno plakac bo chcial do mamy, na co wrocilismy i znowu uslyszalem pretensje. Odpowiedzialem co masz za problem dziecko chce z toba spac to spijmy razem
Zeby nie wyszlo zle, wstaje tez do dziecka od roku odkad nie jest na "cycku" nie bylo nigdy probloemow i czesto sie wymieniamy wstawaniem. Jest to po rowno, nie jest tak ze tylko ona wstaje. Ale od okolo tygodnia syn budzi sie w nocy z mocnym placzem i tylko przy zonie umie sie uspokoic i wybiega z pokoju do naszego lozka zeby spac z nami wiec nie wykonalne bylo z nim zostac w pokoju. Po tym jak wrpcilismy i jak powiedzialem cos w stylu" co masz za problem on chce z toba spac, badz dobra mama, spijmy razem" na co mnie uderzyla, raz drugi, trzeci gdzie ja zaczalem jej trzymac rece, po napluciu na mnie tez ja wyzwalem bo puscily nerwy i tyle i zaczsla bic mocniej wyzywac zyczyc smierci i wzisla dziecko do pokoju jego i poszli spac.
Boli mnie to ze dzialo sie to przy dziecku.
Kiedys przy klotniach potrafila mnie udedzyc wyzwac napluc. Od 2 lat jak mamy dziecko zdadzylo soe dopiero drugi raz taka klotnia. Dlatego myslalem ze juz jest dobrze
Klotnie sa ale bez takich konsekwencji.
A wiec 1 pytanie
Czemu teraz jak chce o tym pogadac wine rzuca na mnie i jeszcze twierdzi ze ja uderzylem? Wmawia mi ze nie pamietam, ale pamietam doskonale jak bylo.
Taka ciekawostka ze drugi raz jak jest jej siostea u nas wybuchla taka awantura. Mieszkamy za granica wiec jak ktos nas odwiedzi to siedzi pare dni.
Dwa razy jak do nas przyleciala jej przyjaciolka tez byly takie grube akcje( nie bylo jeszcze dziecka)
No i drugie pytanie dlaczego jak jest ktos jej bliski szuka zaczepki i wybucha przy lepszej okazji?
Tskie wybuchy zawsze byly o drobnostki
Generalnie kiedys zawszw wybaczalem, godziismy sie szybko. Glupi bylem
Teraz mysle ze jakby niw bylo dziecka to bym ją zostawil. Ale boje sie o syna. Super sie rozwija, kocha mocno mnie i zone. Kazdy nam to mowi ze akurat rodzicami jestesmt super. Wiem jak brzmi to po tej awanturze przy nim ale generalnie zona dba super o jego rozwoj a ja jestem tez zaangazowanym tata. Nie wiem czy mamy sie rozstac czy dla dobra dziecka byc razem