Wyobraźcie sobie sytuację, że kobieta i mężczyzna są razem 3 miesiące, młodzi, on zakochuje się, ona nie, zostawia go, nie interesuje jej, ona otwarcie mówi, że nie jest dojrzała na związek, nie zakochała się, nigdy nie była w związku. Po 3 latach przypadkowo wpadają na siebie, oboje na tamten moment wolni. Zaczyna iskrzyć, postanawiają być razem, są razem1.5 roku z czego większość czasu w związku to wzajemne nieporozumienia i brak szacunku, kłótnie, wielka namiętność, wyznania miłości, pierwsza gorąca miłość dla obojga, dla niej, oboje uważają, że są dla siebie stworzeni tylko niedojrzali, aby w normalny sposób rozwiązywać konflikty i rozmawiać. On naciska, aby ona się zmieniła, przestała wykłócać, zmieniła pracę, ona naciska, aby on zaczął ją szanować, przestał porównywać do innych kobiet, przestał obrażać. Huśtawka emocji, kłótnie i godzenie się na zmianę, on stara się, ona jest sfrustrowana. Nie mogą się dogadać w kwestii zamieszkania, ona naciska, on nie jest gotowy bo kłótnie. W końcu rozstają się z jej inicjatywy, drugi raz go porzuca, nie czuje, aby mu zależało. On na to przystaje. Po kilku miesiącach on poznaje inną, a dawni kochankowie mają kontakt, ona nie może tego przeżyć, że nie walczył. Odcina się, natomiast przez cały rok on będąc z inną kontroluje jej konta społecznościowe (ogląda relacje), po roku odzywa się do niej, nie jest szczęśliwy w związku...nawiązują ponownie kontakt, romans - bardziej emocjonalna zdrada partnerki, ale bez fizyczności (bez seksu), oparty na wzajemnych wyznaniach, flircie, wspomnieniach, odżywają uczucia, wysyłają sobie pikantne zdjęcia, które wywołują ogromne podniecenie, on naciska na te zdjęcia, ona w końcu się godzi na wysłanie pierwszy raz bo kocha, bardzo się zmieniła na korzyść w kwestii charakteru, potrafią się dogadać, to trwa kilka miesięcy, on zastanawia się czy nie rozstać się z partnerką...ona chce czegoś więcej, ale on mówi stop, nie chce żadnych oczekiwań. Następuje pierwsza kłótnia, on postanawia, że nie porzuci kobiety, która dla niego zmieniła miejsce zamieszkania i pracę mimo, że nie jest szczęśliwy. Bo obecna zrobiła tak wiele. Dawna para rozmawia, on oznajmia jej, że kiedyś była dla niego najważniejsza na świecie, a teraz, że zawsze będzie dla niego ważna, ona mierzy się z bólem bo nigdy nie przestała go kochać. Odcina się, nie chce z nim kontaktu i prosi, aby już nigdy więcej nie kontaktował się z nią.
Nie mogą bez siebie żyć, ale ze sobą także nie. Jak nazwać taka miłość? Czy to jeszcze miłość?