Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?

Chodzi o narzeczoną mojego brata i mam z nią pewien problem. Kobieta jest nauczycielką w szkole i przez to nie umiem się przełamać, żeby mówić do niej normalnie, tak po imieniu. Ciągle mam w głowie tę szkolną zasadę „do nauczyciela tylko proszę pani” i jakoś głupio mi inaczej.

Dodam, że jestem dorosła, mam prawie 30 lat, normalnie pracuję i żyję na własny rachunek, więc to nie tak, że mam 15 lat i jakieś szkolne kompleksy. A mimo to, przy niej czuję się czasami jak uczennica przed tablicą.

W praktyce wygląda to coraz bardziej absurdalnie:

-jak chcę jej coś podać przy stole, to zamiast powiedzieć prosto „podasz mi?” to wychodzi ze mnie dziwne „może ktoś poda?”.

-kiedy chcę o coś zapytać, to specjalnie patrzę na wszystkich naraz, żeby przypadkiem nie zabrzmiało, że mówię konkretnie do niej.

-zdarzyło mi się nawet, że chciałam zwrócić jej uwagę, że coś zostawiła, ale ostatecznie poszłam i sama to zabrałam, żeby nie musieć mówić na głos.

-bywało, że zostałam z nią sam na sam w jednym pomieszczeniu, choćby tylko na minutę, i kompletnie nie wiedziałam, co mówić ani jak się zachować.

-raz poszłam po coś do brata do domu, a ona otworzyła drzwi… i od pierwszej sekundy miałam pustkę w głowie, zero pomysłu co powiedzieć, jak się zachować.

Żeby było jasne: ona nie jest jakąś złą, wyniosłą zołzą, tylko raczej normalną dziewczyną. Ale mimo wszystko ja mam przed nią dziwną blokadę, jakbym miała przed sobą surową nauczycielkę, a nie przyszłą bratową.

I teraz pytanie do Was, dziewczyny:
Czy to normalne, że mam taką blokadę? Czy któraś z Was też miała podobnie z nauczycielką w rodzinie? Jak się przełamać, żeby nie zachowywać się jak uczennica na klasówce? Czy to minie samo z czasem, czy trzeba się jakoś świadomie przeprogramować?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?
omnia napisał/a:

I teraz pytanie do Was, dziewczyny:
Czy to normalne, że mam taką blokadę? Czy któraś z Was też miała podobnie z nauczycielką w rodzinie? Jak się przełamać, żeby nie zachowywać się jak uczennica na klasówce? Czy to minie samo z czasem, czy trzeba się jakoś świadomie przeprogramować?

Czy ona jakkolwiek daje po sobie poznać, ze jest nauczycielką z zawodu? Dużo np. marudzi na system, uczniów, czasem na innych nauczycieli? smile
Bo jeśli tak, to się nie dziwię, twojej blokadzie.

3

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?
Samba napisał/a:
omnia napisał/a:

I teraz pytanie do Was, dziewczyny:
Czy to normalne, że mam taką blokadę? Czy któraś z Was też miała podobnie z nauczycielką w rodzinie? Jak się przełamać, żeby nie zachowywać się jak uczennica na klasówce? Czy to minie samo z czasem, czy trzeba się jakoś świadomie przeprogramować?

Czy ona jakkolwiek daje po sobie poznać, ze jest nauczycielką z zawodu? Dużo np. marudzi na system, uczniów, czasem na innych nauczycieli? smile
Bo jeśli tak, to się nie dziwię, twojej blokadzie.

Nie, generalnie nie wspomina nic o pracy, no chyba, że ktoś o coś zapyta. Mimo wszystko ta świadomość że ona jest tą nauczycielką w szkole powoduje, że nie umiem jej traktować normalnie.

4

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?

Ile lat ma ta nauczycielka-narzeczona?

Czy mieszkasz z bratem w jednym domu i dlatego są częste okazje do spotykania jego narzeczonej, czy to inaczej wygląda?

A tak z ciekawości, czego uczy?

(Na pierwszy rzut oka wygląda, że jej zawód niekoniecznie jest tu przyczyną problemu. Obstawiam to, że jest dla ciebie całkiem obcą osobą (skoro wstydzisz się do niej zwracać wprost to na pewno nie pogadałyście za dużo ani jakoś bliżej).

Pocieszę cię, że nauczyciele też ludzie smile

5 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-09-28 02:29:39)

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?
omnia napisał/a:

I teraz pytanie do Was, dziewczyny:
Czy to normalne, że mam taką blokadę? Czy któraś z Was też miała podobnie z nauczycielką w rodzinie? Jak się przełamać, żeby nie zachowywać się jak uczennica na klasówce? Czy to minie samo z czasem, czy trzeba się jakoś świadomie przeprogramować?

Nie, to nie jest normalne, dla mnie wręcz niezrozumiałe. Sama mam bratową, która jest nauczycielką, ale nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby to przekładać na grunt osobisty. Ani ona nie jest z tego tytułu specjalnie mądrzejsza, ani tym bardziej ja nie czuję się przy niej kimś gorszym. Przeciwnie, zdarzały się sytuacje, kiedy to z niej wychodziły kompleksy.

Wśród znajomych też mam sporo nauczycieli (kobiety i mężczyzn) i to niczego między nami nie zmienia. Niektórzy co prawda są nieco specyficzni, ale to by było na tyle.

Postaraj się odpiąć od tej kobiety łatkę nauczycielki i popatrz na nią jak na "zwykłą śmiertelniczkę", bo przecież nie ma żadnego powodu, żeby wynosić ją z tego tytułu na piedestał.
Sądzę, że mogłoby także pomóc, gdybyś częściej widywała ją w takich zwykłych, codziennych sytuacjach, co jest możliwe, jeśii będziecie częściej się spotykały.


P.S.
Czy w Twoim domu obowiązuje może jakiś patos nauczyciela, jak u niektórych lekarza, prawnika albo księdza?
Wbrew pozorom wciąż są domy, gdzie na przedstawicieli pewnych zawodów patrzy się jak na półbogów, zwłaszcza na wsiach i w małych miasteczkach.

6

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?

omnia


Jeśli ona jest od ciebie starsza i na pewno widzi, przynajmniej powinna, że jest tobie w jej obecności dziwacznie, mogłaby cię pierwsza zagadać. Z drugiej strony gdzie są te spotkania, gdzie one mają miejsce? Jeśli w twoim domu i ona jest gościem, wówczas zagadać mogłabyś ją ty.

Są różni nauczyciele, są naprawdę do rany przyłóż (mówię po pracy), jak i bźdźiągwy narzekające i nie umiejące wyjść ze swojej roli po lekcjach, przy których trudno się otworzyć. A teraz masz fajny temat do rozpracowania z nią, co ona myśli o edukacji zdrowotnej chociażby. Dlaczego tak, dlaczego nie i może powoli przełamiecie lody.

7 Ostatnio edytowany przez omnia (2025-09-28 10:15:56)

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?
KSandraK napisał/a:

Ile lat ma ta nauczycielka-narzeczona?

Czy mieszkasz z bratem w jednym domu i dlatego są częste okazje do spotykania jego narzeczonej, czy to inaczej wygląda?

A tak z ciekawości, czego uczy?

(Na pierwszy rzut oka wygląda, że jej zawód niekoniecznie jest tu przyczyną problemu. Obstawiam to, że jest dla ciebie całkiem obcą osobą (skoro wstydzisz się do niej zwracać wprost to na pewno nie pogadałyście za dużo ani jakoś bliżej).

Pocieszę cię, że nauczyciele też ludzie smile

Ona uczy angielskiego, ode mnie jest rok młodsza bo ma 28 lat, i nie, nie mieszkamy razem. Spotykamy się raczej okazjonalnie – najczęściej u rodziców na obiedzie, czasami przy odwiedzinach. To nie jest tak, że widujemy się co drugi dzień, ale jednak te sytuacje się powtarzają i wtedy trochę głupio się czuję.

I w sumie to masz rację – nie gadałyśmy ze sobą jakoś dużo, bo zwykle jak jest większe grono rodzinne, to rozmowy i tak się rozpraszają na wiele osób. Ale przez to, że nie mam z nią jeszcze takiej „własnej relacji”, tylko znam ją właśnie w roli „narzeczona mojego brata”, to czuję dystans.

Mam takie wrażenie, że gdyby miała inny zawód, to byłoby mi łatwiej przejść nad tym do porządku dziennego. A tak cały czas działa na mnie ta łatka „nauczycielka” – jakby to od razu narzucało, że muszę się zachowywać bardziej grzecznie i oficjalnie. Nawet jak nie mam 15 lat, tylko prawie 30 i normalnie pracuję, to w jej towarzystwie łapię się na tym, że brzmię sztywno albo że unikam bezpośredniego zwracania się do niej.

Bywa, że to wygląda aż komicznie – np. kiedy zostałyśmy same w kuchni, to nagle nie wiedziałam, o czym rozmawiać i czułam się jakbym miała egzamin ustny

8 Ostatnio edytowany przez omnia (2025-09-28 10:21:38)

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?
Priscilla napisał/a:
omnia napisał/a:

I teraz pytanie do Was, dziewczyny:
Czy to normalne, że mam taką blokadę? Czy któraś z Was też miała podobnie z nauczycielką w rodzinie? Jak się przełamać, żeby nie zachowywać się jak uczennica na klasówce? Czy to minie samo z czasem, czy trzeba się jakoś świadomie przeprogramować?

Nie, to nie jest normalne, dla mnie wręcz niezrozumiałe. Sama mam bratową, która jest nauczycielką, ale nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby to przekładać na grunt osobisty. Ani ona nie jest z tego tytułu specjalnie mądrzejsza, ani tym bardziej ja nie czuję się przy niej kimś gorszym. Przeciwnie, zdarzały się sytuacje, kiedy to z niej wychodziły kompleksy.

Wśród znajomych też mam sporo nauczycieli (kobiety i mężczyzn) i to niczego między nami nie zmienia. Niektórzy co prawda są nieco specyficzni, ale to by było na tyle.

Postaraj się odpiąć od tej kobiety łatkę nauczycielki i popatrz na nią jak na "zwykłą śmiertelniczkę", bo przecież nie ma żadnego powodu, żeby wynosić ją z tego tytułu na piedestał.
Sądzę, że mogłoby także pomóc, gdybyś częściej widywała ją w takich zwykłych, codziennych sytuacjach, co jest możliwe, jeśii będziecie częściej się spotykały.


P.S.
Czy w Twoim domu obowiązuje może jakiś patos nauczyciela, jak u niektórych lekarza, prawnika albo księdza?
Wbrew pozorom wciąż są domy, gdzie na przedstawicieli pewnych zawodów patrzy się jak na półbogów, zwłaszcza na wsiach i w małych miasteczkach.

Wiem, że z zewnątrz to może wyglądać dziwnie albo wręcz niezrozumiale. Też bym chciała podchodzić do tego na większym luzie i traktować ją jak „zwykłą śmiertelniczkę”, bo przecież taka właśnie jest. To nie jest tak, że stawiam ją na piedestale czy uważam, że jest lepsza ode mnie – raczej to coś we mnie siedzi, jakaś pozostałość po szkolnych czasach, gdzie nauczyciel = autorytet i koniec.

Nie mamy w domu żadnego „patosu” co do zawodów, u nas wszyscy są raczej normalni, więc to nie kwestia rodzinnej atmosfery. Myślę, że to po prostu moja wewnętrzna blokada. A że nie widujemy się zbyt często, to też ciężko mi przełamać ten dystans – nie ma tych zwykłych, codziennych sytuacji, w których mogłabym się z nią bardziej oswoić.

Masz rację, że powinnam starać się odpiąć od niej tę łatkę „nauczycielki", ale obawiam się, że ona zawsze już będzie dla mnie gdzieś tam z tyłu głowy nauczycielką zamiast osobą która jest w związku z moim bratem. Ja nie umiem do nauczyciela mówić na "ty" tak samo jak nie umiem traktować ich jak znajomych.

9

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?
Samba napisał/a:

omnia


Jeśli ona jest od ciebie starsza i na pewno widzi, przynajmniej powinna, że jest tobie w jej obecności dziwacznie, mogłaby cię pierwsza zagadać. Z drugiej strony gdzie są te spotkania, gdzie one mają miejsce? Jeśli w twoim domu i ona jest gościem, wówczas zagadać mogłabyś ją ty.

Są różni nauczyciele, są naprawdę do rany przyłóż (mówię po pracy), jak i bźdźiągwy narzekające i nie umiejące wyjść ze swojej roli po lekcjach, przy których trudno się otworzyć. A teraz masz fajny temat do rozpracowania z nią, co ona myśli o edukacji zdrowotnej chociażby. Dlaczego tak, dlaczego nie i może powoli przełamiecie lody.

Starsza nie jest, w zasadzie jesteśmy w podobnym wieku. Spotkania odbywają się zazwyczaj w naszym domu rodzinnym. Na początku ona próbowała do mnie zagadywać, nawet gdzieś mnie zapraszała czy zaczynała rozmowę, ale ja przez tę swoją blokadę wychodziłam w jej oczach na zimną i mało przyjacielską. Prawdopodobnie to wyczuła i trochę odpuściła.

I to jest właśnie głupie, bo z boku wygląda tak, jakbym jej nie akceptowała czy miała coś przeciwko niej, a to nie do końca prawda. Po prostu tak dziwnie reaguję, jakby automatycznie włączał mi się dystans. Sama wiem, że to bez sensu, bo przecież normalnie jestem otwarta i nie mam problemu z rozmową z innymi ludźmi.

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?

Może ona jak na nauczycielke zbyt powaznie wyglada na tych rodzinnych spotkaniach w sensie,ze sie tak ubiera i trochę sztywno zachowuje, dlatego masz blokade mowic na "Ty"

11

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?
Julia life in UK napisał/a:

Może ona jak na nauczycielke zbyt powaznie wyglada na tych rodzinnych spotkaniach w sensie,ze sie tak ubiera i trochę sztywno zachowuje, dlatego masz blokade mowic na "Ty"


Nie zwróciłam na to szczególnej uwagi. Raczej normalnie przychodzi ubrana.

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?
omnia napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Może ona jak na nauczycielke zbyt powaznie wyglada na tych rodzinnych spotkaniach w sensie,ze sie tak ubiera i trochę sztywno zachowuje, dlatego masz blokade mowic na "Ty"


Nie zwróciłam na to szczególnej uwagi. Raczej normalnie przychodzi ubrana.

A jak rozmawia? Może zbyt oficjalnie? Zachowuje się na luzie,żartuje?

13

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?
Julia life in UK napisał/a:
omnia napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Może ona jak na nauczycielke zbyt powaznie wyglada na tych rodzinnych spotkaniach w sensie,ze sie tak ubiera i trochę sztywno zachowuje, dlatego masz blokade mowic na "Ty"


Nie zwróciłam na to szczególnej uwagi. Raczej normalnie przychodzi ubrana.

A jak rozmawia? Może zbyt oficjalnie? Zachowuje się na luzie,żartuje?

No tak, mówię że normalnie nic bym do niej nie miała gdyby nie to że jest nauczycielką w szkole.

14

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?

Może chodzi o to, że masz mniej poważny zawód od niej i wtedy jej obecność jakoś ustawia cię do pionu? Jej zawód, jej wiedza, mimo że jest w podobnym wieku, to jednak kwalifikacjami przebija ciebie znacznie? Nie wiem, ale szkoda byłoby zignorować pewnie całkiem fajnie zapowiadającą się znajomość.

15

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?
Samba napisał/a:

Może chodzi o to, że masz mniej poważny zawód od niej i wtedy jej obecność jakoś ustawia cię do pionu? Jej zawód, jej wiedza, mimo że jest w podobnym wieku, to jednak kwalifikacjami przebija ciebie znacznie? Nie wiem, ale szkoda byłoby zignorować pewnie całkiem fajnie zapowiadającą się znajomość.


Może faktycznie zawód trochę na to wpływa. Ona ma studia, uczy w szkole i dodatkowo dorabia jeszcze na prywatnych zajęciach czy korepetycjach. Widać, że żyje tym swoim fachem i cały czas obraca się w tematach związanych z nauką.

A ja studiów nie skończyłam – zostałam higienistką stomatologiczną. Lubię swoją pracę, daje mi stabilne pieniądze i satysfakcję, ale to jednak tylko szkoła policealna, a nie pięcioletnie studia. No i moja praca kończy się w gabinecie – po wyjściu nie muszę już o niej rozmawiać ani się w niej „udzielać”.

Może właśnie dlatego czasami czuję się przy niej mniej wykształcona i bardziej „zwyczajna”. Chociaż obiektywnie wiem, że radzę sobie w życiu i nie mam się czego wstydzić, to ta różnica w podejściu do pracy i edukacji chyba dokłada mi tej blokady.

16 Ostatnio edytowany przez KSandraK (2025-09-29 02:04:53)

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?
omnia napisał/a:

Lubię swoją pracę, daje mi stabilne pieniądze i satysfakcję, ale to jednak tylko szkoła policealna, a nie pięcioletnie studia. No i moja praca kończy się w gabinecie – po wyjściu nie muszę już o niej rozmawiać ani się w niej „udzielać”.

Może właśnie dlatego czasami czuję się przy niej mniej wykształcona i bardziej „zwyczajna”. Chociaż obiektywnie wiem, że radzę sobie w życiu i nie mam się czego wstydzić, to ta różnica w podejściu do pracy i edukacji chyba dokłada mi tej blokady.

W Polsce praktycznie nikt po studiach nie pracuje w zawodzie. Pięcioletnie studia dają ogólne obycie w temacie, naginają mózg nieco w kierunku pewnego sposobu myślenia, sygnalizują istnieje zagadnień ale nie robią z człowieka omnibusa.

Akurat zawód nauczyciela to cholernie niewdzięczna praca, gdzie odpowiadasz za stado dzieciaków i nie masz środków, żeby cokolwiek na tych dzieciakach egzekwować. W dodatku za psie pieniądze i z wysyłaniem "latem na truskawki" tongue

Więc... Tak jakby masz lżejszą pracę i pod wieloma względami lepszą. Jeśli chcesz się doedukować albo brakuje ci prestiżu pod kątem wykształcenia - polecam jakieś studia zaoczne. (To tak bez związku z lękami społecznymi wobec tej dziewczyny).

Myślę, że najlepszą odtrutką na "blok" byłoby po prostu zacząć ją zagadywać pomimo bloku. Coś o sobie, coś podpytać o nią. To powinno skruszyć bloki i dystans.

Możesz jej się też właściwie zwierzyć, że trochę głupio się czujesz i opisać problem. Najwyzej się razem pośmiejecie tongue albo uzna cię za wariatkę, nieważne. Myślę że to bardzo pomogłoby ci się mniej tremować w jej towarzystwie. Przestałabyś się wtedy stresować jak wypadniesz, no bo "najgorsze" już będziesz miała za sobą. smile

17

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?
omnia napisał/a:

Może właśnie dlatego czasami czuję się przy niej mniej wykształcona i bardziej „zwyczajna”. Chociaż obiektywnie wiem, że radzę sobie w życiu i nie mam się czego wstydzić, to ta różnica w podejściu do pracy i edukacji chyba dokłada mi tej blokady.


Ciekawe jak ona się czuje postawiona obok kogoś po ciężkim politechnicznym kierunku, bioinżynierii, chemii czy matematyce... chyba że... jest tak głupia, że nie miałaby kompleksów. Chociaż nie chciałabym leczyć klina klinem.
Pozostają studia zaoczne, na których - jeśli jest to dobra uczelnia, to wymagania nie odbiegają od studiów dziennych czy hobby związane z nauką czegoś, niekoniecznie języka obcego. O ile w ogóle czujesz potrzebę.
Jestem za tym co poprzedniczka napisała, żebyś z nią ten temat przewałkowała, bo szkoda stracić fajnie zapowiadającą się znajomość. I naprawdę ciesz się ze swojej pracy, bo niejednokrotnie użeranie się z grupą uczniów nie jest czymś miłym - nie dość, że masz ich przegadać, to jeszcze ich czegoś nauczyć. To nie jest takie proste, gdy każdy, włącznie z nauczycielem, chce być najmądrzejszy. smile

18

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?
Samba napisał/a:

Jestem za tym co poprzedniczka napisała, żebyś z nią ten temat przewałkowała, bo szkoda stracić fajnie zapowiadającą się znajomość. I naprawdę ciesz się ze swojej pracy, bo niejednokrotnie użeranie się z grupą uczniów nie jest czymś miłym - nie dość, że masz ich przegadać, to jeszcze ich czegoś nauczyć. To nie jest takie proste, gdy każdy, włącznie z nauczycielem, chce być najmądrzejszy. smile

Ja z kolei uważam, że dystans między Autorką a narzeczoną brata jest na tyle duży, że taka rozmowa wcale jej dobrze nie zrobi.

Proponuję po prostu częściej się spotykać, obserwować ją w takich codziennych, zwykłych sytuacjach i dopiero kiedy spadnie efekt aureoli, a obydwie wystarczająco się do siebie zbliżą, ewentualnie przyznać się do opisanego tu problemu. Wtedy prawdopodobnie dla obydwu stron będzie to zabawne, bo dzisiaj niekoniecznie.

19

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?

Priscilla
Zależy od nastawienia Autorki i jej osobowości. Tak sobie myślę, że ja nie miałabym problemu powiedzieć, że ktoś wywołuje we mnie jakiś kompleks więc muszę się przyzwyczaić i poradzić sobie jakoś w obcowaniu z taką osobą, ale Autorka nie musi tak mieć jak ja.

20

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?

jest od Ciebie ładniejsza i mądrzejsza, dlatego podswiadomie ją ignorujesz. To kompleksy. Być może w ten sposób traktujesz wszystkich ludzi, których uważasz za lepszych.

21 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-10-01 21:04:59)

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?
omnia napisał/a:

Chodzi o narzeczoną mojego brata i mam z nią pewien problem. Kobieta jest nauczycielką w szkole i przez to nie umiem się przełamać, żeby mówić do niej normalnie, tak po imieniu. Ciągle mam w głowie tę szkolną zasadę „do nauczyciela tylko proszę pani” i jakoś głupio mi inaczej.

Dodam, że jestem dorosła, mam prawie 30 lat, normalnie pracuję i żyję na własny rachunek, więc to nie tak, że mam 15 lat i jakieś szkolne kompleksy. A mimo to, przy niej czuję się czasami jak uczennica przed tablicą.

W praktyce wygląda to coraz bardziej absurdalnie:

-jak chcę jej coś podać przy stole, to zamiast powiedzieć prosto „podasz mi?” to wychodzi ze mnie dziwne „może ktoś poda?”.

-kiedy chcę o coś zapytać, to specjalnie patrzę na wszystkich naraz, żeby przypadkiem nie zabrzmiało, że mówię konkretnie do niej.

-zdarzyło mi się nawet, że chciałam zwrócić jej uwagę, że coś zostawiła, ale ostatecznie poszłam i sama to zabrałam, żeby nie musieć mówić na głos.

-bywało, że zostałam z nią sam na sam w jednym pomieszczeniu, choćby tylko na minutę, i kompletnie nie wiedziałam, co mówić ani jak się zachować.

-raz poszłam po coś do brata do domu, a ona otworzyła drzwi… i od pierwszej sekundy miałam pustkę w głowie, zero pomysłu co powiedzieć, jak się zachować.

Żeby było jasne: ona nie jest jakąś złą, wyniosłą zołzą, tylko raczej normalną dziewczyną. Ale mimo wszystko ja mam przed nią dziwną blokadę, jakbym miała przed sobą surową nauczycielkę, a nie przyszłą bratową.

I teraz pytanie do Was, dziewczyny:
Czy to normalne, że mam taką blokadę? Czy któraś z Was też miała podobnie z nauczycielką w rodzinie? Jak się przełamać, żeby nie zachowywać się jak uczennica na klasówce? Czy to minie samo z czasem, czy trzeba się jakoś świadomie przeprogramować?

Po prostu zaproś ja kiedyś na jakąś "babską" imprezę, najlepiej do siebie do domu. Poproś, żeby ci pomogła np. przy przygotowywaniu jakiś dań, bo odnoszę wrażenie, że ty jej po prostu nie znasz. Jak sobie pogadacie, wypijecie po lampce dobrego wina, to lody się przełamią. Twoje zachowanie to jakieś twoje blokady z dzieciństwa. Czas je pożegnać, zakopać, otworzyć się na nadchodzące NOWE. Teraz będziesz mieć nauczycielkę w rodzinie i to najbliższej. Jak to się dziwnie plecie w życiu, prawda? big_smile

22

Odp: Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?
Salomonka napisał/a:

Po prostu zaproś ja kiedyś na jakąś "babską" imprezę, najlepiej do siebie do domu. Poproś, żeby ci pomogła np. przy przygotowywaniu jakiś dań, bo odnoszę wrażenie, że ty jej po prostu nie znasz. Jak sobie pogadacie, wypijecie po lampce dobrego wina, to lody się przełamią. Twoje zachowanie to jakieś twoje blokady z dzieciństwa. Czas je pożegnać, zakopać, otworzyć się na nadchodzące NOWE. Teraz będziesz mieć nauczycielkę w rodzinie i to najbliższej. Jak to się dziwnie plecie w życiu, prawda? big_smile

wspólnie wypić kilka głębszych i już nie będzie się wydawać taką wielką nauczycielką, tylko jako normalna osoba

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Taki dziwny problem, nie umiem się do niej normalnie zwracać ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024