Proszę doradźcie. Ten temat wraca jak bumerang ale ja już nie mam sił do tej kobiety. Teściowa mieszka kilka domów dalej, przez nią nie lubię swojego wymarzonego domu, bo włazi mi do ogrodu jak do siebie. Nie lubię lata, gdy jest pogoda bo wiem że wtedy może przyleźć. Jak pada deszcz czuję ulgę bo wiem że nie przyjdzie, to nie jest normalne życie. Nie mogę czuć się swobodnie we własnym domu, bo jak chodzę w ręczniku z maseczką gdy mam dzień wolny nie wiem, czy mi zaraz nie zaglądnie do okna. A potem wyśmiewa do rodziny, jak się wystraszyła mojej maseczki, bo była czarna. To chore. Mówiłam o tym mężowi nie raz, prosiłam. Była już nawet walka na noże, przez to teściowa się obraziła i miałam spokój na dłuższy czas. Naprawdę poczułam wtedy ulgę, bo inaczej się nie da. Niestety minął czas i znów jest to samo. Zaczęło się od tego, że przychodziła zrywać maliny. Mąż jej powiedział, że mamy nadwyżkę i się zmarnują. Teraz jest co 2 dzień, jak nie maliny, to tu trzeba doglądnąć, tam zaglądnąć, i tak łazi. Ja jestem w domu a ona nagle nie wiadomo skąd, u mnie pod tarasem. Nawet nie chcę myśleć ile razy tam łazi, kiedy nie ma nas w domu (a dużo pracujemy). A że chodzi wtedy i zagląda to wiem, bo już opowiadała po rodzinie, że nasz biedny kot całe dnie siedzi sam i płacze to szyby, a ona tam podchodziła i go pocieszała. I jaki on biedny, że go tak zostawiamy. Potrafi komentować że nie mam firanek, mówiła do mojej mamy, żeby mi kazała je zawiesić bo Nasz Dom wygląda, jak opuszczony. Mówi to do niej bo do mnie się już boi, gdyż przestałam przebierać w słowach i być dla niej grzeczna. Mamy też mieszkanie w mieście w którym spędziłam z dziećmi prawie całe lato. Niestety oddajemy je lokatorom, przyjechałam posprzątać i się rozwyłam. Pomyślałam, że tu napiszę. Czuję się w tym mieszkaniu wspaniale, a we własnym domu w ciągłym napięciu. Nawet sobie nie wyobrażacie jak jest mi przykro i smutno z tego powodu. Dom jest duży piękny, mieszkanie to kawalerka, a ja przez tą sytuację wolałabym mieszkać w tych kilku metrach. Mówiłam już mężowi, że chciałabym się wyprowadzić z tego domu. Z bólem w sercu ale ja tego nie wytrzymam dłużej. Mąż milczał, nie ma tematu. Mówiłam żebyśmy ten dom sprzedali kupili coś w lepszej lokalizacji albo sprzedali dom i mieszkanie i wybudowali się. Stwierdził że jest za stary na budowę, że nie będzie drugi raz przez to przechodził. Znów nie ma tematu. Zagroziłam już nawet że wyprowadzę się z dziećmi do mieszkania, jak tak dalej będzie. Niby rozmawiał z teściową, mówił jej żeby nie chodziła. Ona wtedy się obraża, chwilę jest spokój, mija jakiś czas i znów. Jest jeszcze kwestia bramek, prosiłam żeby mąż zamykał na klucz. To nie. Co chwilę zostawia otwarte i przez nie teściowa sobie wchodzi jak do siebie. To jest ciągle walka z wiatrakami. Co powinnam zrobić? Jakie kroki podjąć? Nie łatwo od tak się wynieść, jeszcze z dziećmi które kochają swój dom, swoje pokoje. Prywatność to był priorytet numer jeden gdy podjęłam dezycję o budowie domu na wsi. W życiu bym nie przewidziała że moja teściowa tak będzie łazić. Nie miałam pojęcia że aż tak bardzo jej brakuje taktu. A jednak. Przejechałam się, co teraz? Z mężem się tylko kłócę, dla niego to nie problem, bo to jego matka, a to ja jestem dziwna i wymyślam
1 2025-09-14 17:03:23 Ostatnio edytowany przez yessa (2025-09-14 17:13:16)
Szczerze wspolczuje Ci z calego serca. Ja to zawsze tluke do mozgu zwlaszcza mlodym kobietom nie bierzcie ślubu jeżeli widzicie ze NIE mozecie zamieszkac po slubie tylko we dwoje. Ten problem pojawia sie tez w roznych grupach na Facebooku. Po slubie mąż,zona mieszkaja osobno,tak samo jak dzieci z nimi. Osobno, i koniecznie najlepiej w osobnym miescie,bo niektorzy osobno to uwazaja kilka metrow od siebie albo co gorsza my na gorze,tesciowie na gorze. Trzeba tak zamieszkac,zeby sie tesciowa ze sto razy porzadnie zastanowila,czy warto jest codzien wydawać kase na paliwo lub na rachunki na telefon,zeby iść powkurzac synowa, a tak jak ktos mieszka blisko tesciowej to co to ma byc za,niezaleznosc tesciowa klapki ubiera przez ulice przejdzie i juz jest pod drzwiami ![]()
Szczerze wspolczuje Ci z calego serca. Ja to zawsze tluke do mozgu zwlaszcza mlodym kobietom nie bierzcie ślubu jeżeli widzicie ze NIE mozecie zamieszkac po slubie tylko we dwoje. Ten problem pojawia sie tez w roznych grupach na Facebooku. Po slubie mąż,zona mieszkaja osobno,tak samo jak dzieci z nimi. Osobno, i koniecznie najlepiej w osobnym miescie,bo niektorzy osobno to uwazaja kilka metrow od siebie albo co gorsza my na gorze,tesciowie na gorze. Trzeba tak zamieszkac,zeby sie tesciowa ze sto razy porzadnie zastanowila,czy warto jest codzien wydawać kase na paliwo lub na rachunki na telefon,zeby iść powkurzac synowa, a tak jak ktos mieszka blisko tesciowej to co to ma byc za,niezaleznosc tesciowa klapki ubiera przez ulice przejdzie i juz jest pod drzwiami
No cóż, żałuje, byłam młoda i głupia. Rodzice mi odradzali, ale sami nie pomogli w usamodzielnieniu się, za to mąż dostał wtedy działkę od swoich. Bardzo żałuję, że się zgodziłam tam wybudować. Mąż jednak odpisał działkę na mnie, więc chyba mam coś do powiedzenia. I to że kiedyś była to ich działka, to nie znaczy że dalej mają prawo wchodzić jak do siebie. Skusiłam się budową tam, bo nie jest to działka za płotem u teściowej. To nie tak, że ubierze klapki i jest. Muszą dojechać samochodem, ale samochód mają i teść ją przywozi.
4 2025-09-14 17:25:34 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-09-14 17:25:58)
Julia life in UK napisał/a:Szczerze wspolczuje Ci z calego serca. Ja to zawsze tluke do mozgu zwlaszcza mlodym kobietom nie bierzcie ślubu jeżeli widzicie ze NIE mozecie zamieszkac po slubie tylko we dwoje. Ten problem pojawia sie tez w roznych grupach na Facebooku. Po slubie mąż,zona mieszkaja osobno,tak samo jak dzieci z nimi. Osobno, i koniecznie najlepiej w osobnym miescie,bo niektorzy osobno to uwazaja kilka metrow od siebie albo co gorsza my na gorze,tesciowie na gorze. Trzeba tak zamieszkac,zeby sie tesciowa ze sto razy porzadnie zastanowila,czy warto jest codzien wydawać kase na paliwo lub na rachunki na telefon,zeby iść powkurzac synowa, a tak jak ktos mieszka blisko tesciowej to co to ma byc za,niezaleznosc tesciowa klapki ubiera przez ulice przejdzie i juz jest pod drzwiami
No cóż, żałuje, byłam młoda i głupia. Rodzice mi odradzali, ale sami nie pomogli w usamodzielnieniu się, za to mąż dostał wtedy działkę od swoich. Bardzo żałuję, że się zgodziłam tam wybudować. Mąż jednak odpisał działkę na mnie, więc chyba mam coś do powiedzenia. I to że kiedyś była to ich działka, to nie znaczy że dalej mają prawo wchodzić jak do siebie. Skusiłam się budową tam, bo nie jest to działka za płotem u teściowej. To nie tak, że ubierze klapki i jest. Muszą dojechać samochodem, ale samochód mają i teść ją przywozi.
Naprawde Ci wspolczuje tak szczerze. Nie wyobrazam sobie byc pod ciagla kontrolą. Moze istnieje możliwość, ze sprzedacie ziemie,dom i wyprowadzicie sie gdzies dalej. Mnie by szlag trail miec codziennie tesciowa w mieszkaniu
Ciężka sprawa z taką "troskliwą" teściową, ktora musi doglądać ogrodu
Chyba w gestii męża leży, aby ten problem rozwiązać, w końcu to jego mamusia
i on z nią powinien porozmawiać na poważnie
Coś słabo mu to idzie. Ciekawe, dlaczego...
Ciężka sprawa z taką "troskliwą" teściową, ktora musi doglądać ogrodu
Chyba w gestii męża leży, aby ten problem rozwiązać, w końcu to jego mamusia
i on z nią powinien porozmawiać na poważnie
Coś słabo mu to idzie. Ciekawe, dlaczego...
Niestety chyba kolejny mamisynek. Zawsze mnie zastanawialo dlaczego tak wielu facetow po slubie nie stawia żony i dzieci na 1 miejscu tylko swoje mamusie . To przez to sa ciagle konflikty.
Chyba czuje sie samotna. Znajdz jej kolezanke. Bd spedzac czas z nia, a nie u was.
Chyba czuje sie samotna. Znajdz jej kolezanke. Bd spedzac czas z nia, a nie u was.
Tesciowa to dorosla kobieta kolezanki byc może juz ma,zwyczajna potrzeba kontroli i tyle
Solaris napisał/a:Ciężka sprawa z taką "troskliwą" teściową, ktora musi doglądać ogrodu
Chyba w gestii męża leży, aby ten problem rozwiązać, w końcu to jego mamusia
i on z nią powinien porozmawiać na poważnie
Coś słabo mu to idzie. Ciekawe, dlaczego...Niestety chyba kolejny mamisynek. Zawsze mnie zastanawialo dlaczego tak wielu facetow po slubie nie stawia żony i dzieci na 1 miejscu tylko swoje mamusie . To przez to sa ciagle konflikty.
Możliwe, ale ewidentnie komunikacja coś tu szwankuje. Żona rozmawia z mężem - bez efektów. Mąż rozmawia z mamusią - bez efektów.
A dzieci w jakim wieku? Jak male to moze je "podrzcic" do babci? Jak ja tak czesto gesto wymecza ti sama zacznie was unikac, zeby czasem nie robic za babysitter? XD
blueangel napisał/a:Chyba czuje sie samotna. Znajdz jej kolezanke. Bd spedzac czas z nia, a nie u was.
Tesciowa to dorosla kobieta kolezanki byc może juz ma,zwyczajna potrzeba kontroli i tyle
A moze wlasnie nie ma i z nudow odwiedza synowa, zeby miec do kogo gebe otworzyc?
Julia life in UK napisał/a:Solaris napisał/a:Ciężka sprawa z taką "troskliwą" teściową, ktora musi doglądać ogrodu
Chyba w gestii męża leży, aby ten problem rozwiązać, w końcu to jego mamusia
i on z nią powinien porozmawiać na poważnie
Coś słabo mu to idzie. Ciekawe, dlaczego...Niestety chyba kolejny mamisynek. Zawsze mnie zastanawialo dlaczego tak wielu facetow po slubie nie stawia żony i dzieci na 1 miejscu tylko swoje mamusie . To przez to sa ciagle konflikty.
Możliwe, ale ewidentnie komunikacja coś tu szwankuje. Żona rozmawia z mężem - bez efektów. Mąż rozmawia z mamusią - bez efektów.
Bo to bylo tluczone od poczatku ludzkosci "mąż opuszcza dom rodziny i mieszka z żoną ". Dopiero pozniej inne kultury wymyslily mieszkanie na kupie wszyscy razem babki,prababki, rodzice,dzieci i wnuki na to jeszcze zwierzeta i sie zaczelo non stop darcie sie,zero prywatnosci, człowiek czekal na pelnoletnosc, zeby odejsc od wladzy rodzicow,a wpadl pod wladze tesciowych, dorosle kobiety, a czuja sie jak dzieci kontrolowane- smutne to. Nigdy nie bede popierac mieszkania ani z rodzicami, ani z tesciami ani z kimkolwiek innym po slubie. Maz,zona i dzieci koniec zadnej familiady
Ale ja nie mieszkam z teściową, mieszkam kilka domów i kilka działek dalej. Trzeba jechać samochodem, bo to nie jest tak blisko. Tylko, że to ta sama miejscowość, no jakoś bym nie pomyślała, że trzeba było jednak 100km dalej, bo przez myśl by mi nie przeszło, że człowiek może być tak wścibski. Wspólnie czy za płotem to już w ogóle nie wchodziło w grę. Dodam że szwagierka mieszka jeszcze dalej, w innej miejscowości i guzik z tego, tam też włazi jak do siebie. Szwagier na to pozwala. Mój mąż niby mówił stanowczo ale efektem tego była obraza na rok (dla mnie super) a po roku znowu to samo. Dobry pomysł z tą koleżanką, tylko że teściowa jest tak negatywnym człowiekiem, że zauważyłam, że ludzie od niej stronią. Ciągle wszystkich obgaduje, narzeka i robi dramy
Ale ja nie mieszkam z teściową, mieszkam kilka domów i kilka działek dalej. Trzeba jechać samochodem, bo to nie jest tak blisko. Tylko, że to ta sama miejscowość, no jakoś bym nie pomyślała, że trzeba było jednak 100km dalej, bo przez myśl by mi nie przeszło, że człowiek może być tak wścibski. Wspólnie czy za płotem to już w ogóle nie wchodziło w grę. Dodam że szwagierka mieszka jeszcze dalej, w innej miejscowości i guzik z tego, tam też włazi jak do siebie. Szwagier na to pozwala. Mój mąż niby mówił stanowczo ale efektem tego była obraza na rok (dla mnie super) a po roku znowu to samo. Dobry pomysł z tą koleżanką, tylko że teściowa jest tak negatywnym człowiekiem, że zauważyłam, że ludzie od niej stronią. Ciągle wszystkich obgaduje, narzeka i robi dramy
Niestety czesto trzeba sie wyprowadzic do innego miasta i to najlepiej po drugiej stronie Polski. Coz poradzisz taki los. Ja myślę,ze w Polsce wojna tesciowa-synowa to juz wręcz tradycja, bo za mojego zycia juz slyszalam i czytalam po raz 2745 raz o takim problemie. Co myslisz zrobic z tym mieszkaniem w mieście, ktore wynajmujesz?
15 2025-09-14 18:06:44 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-09-14 18:07:48)
Tylko ze jej maz nie pojdzie na przeprowadzke tak daleko. Autorka musi znalezc jej 2 kolezanki, dla urozmaicenua, zeby sie nawzajem odwiedzaly. Bedzie muala zajecie, wypelniony Grafik to nie bd odwiedzac jej xD
Rozmowa tu nic nie da, trzeba sposobem xD
Dodatkowo moze namowic na jakich Chor koscielny xD albo inne Hobby xD
Narazie wynajmuje. Traktuję je też jako opcję awaryjną gdyby sytuacja stała się na tyle napięta, że podejmę dezycję o wyprowadzce z domu. Jeśli teściowa nie przestanie chodzić, a mąż nie zgodzi się na sprzedaż domu, to cóż innego zrobię… najgorsza opcja będzie rozwód, lecz czy warto żeby małżeństwo się rozpadło przez wścibska babę…
No chyba nie warto. Tym bardziej, ze nie bd zyc wiecznie. (Oczywiscie nikomu nie zycze smierci, stwierdzam tylko fakt).
Jeszcze jedno pytanie: co, jesli bys ... Nie otwierala? Macie Pietro? Wstaw zaslony tak jak chciala xD jak sie napatoczy to udawaj ze cie nie ma xD za ktoryms razem nie bd jej sie chcialo jechac na darno. Ja tak zalatwiöam nachalna sasiadke. Ona tez nie rozumie, ze nie masz czasu, wejdzie i siedzi do wieczora. Po takiej wizycie poprostu juz jej wiecej nie wpuscilam. Sprobowala kilja razy i juz nie probuje xD Czasem nie da sie "po ludzku".
19 2025-09-14 19:28:05 Ostatnio edytowany przez yessa (2025-09-14 19:29:40)
blueangel tylko ze ja pisze o wchodzeniu do ogrodu, nie do domu. Pisałam o bramce, której byłam przeciwna ale która mąż zrobił bo jest mu potrzebna. W efekcie zostawia ją non stop otwarta i tesciowa sobie wchodzi. Mówiłam, prosiłam, chodziłam, zamykałam ale to na nic. Do domu by nie weszła, bo dom mam zawsze zamknięty na zamek i mogłabym jej nie wpuścić tak jak piszesz. Tylko że ona potrafi wleźć na taras i zaglądać przez okna. Mam rolety, ale nie widzi mi się siedzenie w ciemności przy pozasuwanych roletach, żeby teściowa mnie nie widziała. Specjalnie robiłam duże okna, żeby mieć w domu jasno i ładny widok na las, bez sąsiadów. A tu taka beznadzieja, nigdy nie wiadomo kiedy wyłoni się teściowa… dramat
20 2025-09-14 19:52:43 Ostatnio edytowany przez bbasia (2025-09-14 19:52:58)
Zamontować bramkę z samozamykaczem i elektrozaczepem bez możliwości otwarcia samodzielnie z zewnątrz. Otwieraną z domu domofonem albo lepiej wideofonem. Przynajmniej można zobaczyć kto stoi przed furtką.
Zamontować bramkę z samozamykaczem i elektrozaczepem bez możliwości otwarcia samodzielnie z zewnątrz. Otwieraną z domu domofonem albo lepiej wideofonem. Przynajmniej można zobaczyć kto stoi przed furtką.
O to bardzo dobry pomysł
biologia rozwiąże problem
23 2025-09-15 06:59:13 Ostatnio edytowany przez willieamper (2025-09-15 06:59:30)
Masz pełne prawo czuć się sfrustrowana i niebezpiecznie we własnym domu. Ważne jest ustalenie wyraźnych granic – zarówno wobec teściowej, jak i męża. Rozważ zabezpieczenie swojej posesji (zamki, zasłony, bramy) oraz ewentualnie skorzystanie z mediacji lub terapii, aby Twoje obawy zostały poważnie potraktowane. Twoja wygoda i prywatność są ważne.
Wiem, ze to ci nic nie da i nie zmieni twoich osobistych uczuc, ale masz szczescie, ze twoja tesciowa jest aitentycznie wyjatkowo zainteresowana ogrodem. Pierwszy raz slysze o takim przypadku. Normalnie nachalne tesciowe omijaja ogrodek, a wparowuja na chate. Mimo wszystko niejedna by sie wymienila tesciowymi xD
Niestety teściowa jest niereformowalna. Wiem, że mąż był do niej stanowczy, że miała mówione, że ma nie łazić. Od szwagierki wiem też, że dostała mocną reprymendę od własnej córki, że ma się nie wtrącać. Niczego to nie zmieniło. Tylko jak się obraziła, to był spokój.
Dobry pomysł z tymi zabezpieczeniami, jeszcze dziś coś kupię.
Moja teściowa ma fioła na punkcie sadzenia i hodowania wszystkiego, co da się zjeść i tego samego wymaga od nas. Ja niczego nie sadze, bo tego nie lubię, a jestem osobą która jeśli czegoś robić nie lubi, a nie musi, to tego nie robi. Ja nawet w ogóle nie gotuję, żyje na cateringu, więc co tu mówić o grządkach. Dużo pracuję, często wyjeżdżam, uprawiam sport, mam dzieci i czas wypełniony na 100% tak jak lubię. Dla teściowej to nie do pojęcia, jak się rozkręci, to zacznie mi kopać grządki koło domu (już raz tak zrobiła). Mam jej dość, po co ona się w ogóle miesza do mojego życia i ogrodu.
Niestety teściowa jest niereformowalna. Wiem, że mąż był do niej stanowczy, że miała mówione, że ma nie łazić. Od szwagierki wiem też, że dostała mocną reprymendę od własnej córki, że ma się nie wtrącać. Niczego to nie zmieniło. Tylko jak się obraziła, to był spokój.
Dobry pomysł z tymi zabezpieczeniami, jeszcze dziś coś kupię.
Moja teściowa ma fioła na punkcie sadzenia i hodowania wszystkiego, co da się zjeść i tego samego wymaga od nas. Ja niczego nie sadze, bo tego nie lubię, a jestem osobą która jeśli czegoś robić nie lubi, a nie musi, to tego nie robi. Ja nawet w ogóle nie gotuję, żyje na cateringu, więc co tu mówić o grządkach. Dużo pracuję, często wyjeżdżam, uprawiam sport, mam dzieci i czas wypełniony na 100% tak jak lubię. Dla teściowej to nie do pojęcia, jak się rozkręci, to zacznie mi kopać grządki koło domu (już raz tak zrobiła). Mam jej dość, po co ona się w ogóle miesza do mojego życia i ogrodu.
Cos okropnego. Ja tez mam ogrod i nie wyobrazam.sobie,zeby ktos przychodzil i kopal w nim grzadki. To jest jak dla mnie juz przemoc psychiczna, taka kontrola
A ja to bym chciała taką teściową.
Nasiałabym warzyw, nasadziła truskawek i niech plewi skoro lubi. I podlewa.
Ja mam ogródek, lubię grzebać w ziemi, ale mam za mało czasu na to i chwasty wygrywają.
A mając taką teściową to podczas mojej nieobecności wszystko by zrobiła.
Gdybym była w domu to bym jej kawę wyniosła na taras.
Taka teściowa to skarb.
Przy okazji popilnuje posesji, nie trzeba płacić firmie ochroniarskiej. ![]()
Ale ja nie mieszkam z teściową, mieszkam kilka domów i kilka działek dalej. Trzeba jechać samochodem, bo to nie jest tak blisko.
Czyli ona przyjeżdża samochodem? Czyli słyszysz jej samochód, a nie tak że nagle teściowa tajemniczo pojawia się przyklejona do szyby?
29 2025-09-15 23:02:41 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-09-15 23:04:21)
A ja to bym chciała taką teściową.
Nasiałabym warzyw, nasadziła truskawek i niech plewi skoro lubi. I podlewa.
Ja mam ogródek, lubię grzebać w ziemi, ale mam za mało czasu na to i chwasty wygrywają.
A mając taką teściową to podczas mojej nieobecności wszystko by zrobiła.
Gdybym była w domu to bym jej kawę wyniosła na taras.
Taka teściowa to skarb.
Przy okazji popilnuje posesji, nie trzeba płacić firmie ochroniarskiej.
Ja tez bym chciala. Swoje truskawki, pomidory, ...
Sama zasadzi i jeszcze podleje. Ciekawe czy jakby dorzcic kury to by je wypuszczala xD jakby sie gdzies wyjechalo czy cos xD Zawsze chcialam miec swoje eco jaja. Jak dla mnie SKARB.
30 2025-09-16 08:06:27 Ostatnio edytowany przez yessa (2025-09-16 08:09:42)
Ja nie, nie lubię takich rzeczy, wręcz nienawidzę. Ja w ogóle nie gotuję, więc po co mi to… Ale jak ktoś lubi, to super. Przecież każdy jest inny, ja to szanuję, a moja teściowa nie, ona chce mi narzucać, jak mam żyć. Ona całe życie siedziała w domu, ja pracuję na etat, prowadzę działalność, więc często pracuje też popołudniami z domu, uprawiam sport mam treningi, do tego często sama muszę organizować czas dzieciom, bo mężowi średnio się chce. Długo walczyłam, żeby w ogóle zostawał z nimi w domu np. Kiedy mam trening.
Owszem, gdyby ktoś uprawiał za mnie ogródek, jeszcze mi z tego gotował to cudownie, ale nie moja teściowa. Piszecie, że to skarb, bo nie wiecie, że ona jest typem książkowego toksyka. Owszem będzie chodzić, plewić, robić, doglądać ba, ona by się nawet dziećmi chętnie zajęła. Tylko, że ja już się na tym przejechałam. Najpierw cudownie, a potem zrobiła ze mnie lenia, niedorajdę która niby wody na herbatę nie potrafi nastawić i by sobie bez niej nie poradziła. Za to z siebie cudowną osobę która się poświęca, a ja taka niewdzięczna… no i oczywiście, do całej rodziny opowiadała, jaka to ona spracowana, zmęczona bo mi tak z wszystkim niby pomaga. Dodatkowo, wywlekała do rodziny bardzo prywatne sprawy, np. Jaką bieliznę noszę, bo jak mi została z dzieckiem i wyciągnęło z szuflady moje stringi to potem cała rodzina wiedziała, w jakim są kolorze. To ja podziękuję. Odcięłam się od mojej teściowej kilka lat temu i nie mam zamiaru niczego zmieniać. A jak zamknięcia do bramek nie pomogą, ani rozmowy, to będę dzwonić na policję.
Tak przyjeżdża samochodem, ale działka jest duża, więc nie słyszę, bo zajeżdżają od 2 strony (tylnej bramki) auta nie widać, bo tam rosną tuje, przez bramkę wchodzi i przychodzi pod dom, np. Na taras gdzie mam duże okna.
Teściowa potrzebuje z wami mieć kontakt, a ponadto ty jesteś w ogóle dla niej dziwna, że mając ogród nie zajmujesz się nim tak jak ona. Nie bierze pod uwagę, że chciałabyś, żebyś nie przychodziła wcale. Moim zdaniem za bardzo się przejmujesz, bo dla niej jest ważniejszy ogród i zwierzęta. Na twoim miejscu dałabym jej jakieś zadanie do wykonania typu, że jak wyjeżdżacie na dłuższy czas, żeby zaopiekowała się kotem, podlała rośliny w ogrodzie. Żeby ograniczyć tej jej niespodziewane wejścia zamontowałabym może kamerę albo w inny sposób sprawdzałabym kto ten ogród odwiedza tak, żeby nie mogła przyjść w każdej chwili.
Mamy monitoring dookoła domu, teściowa o tym wie, ale nic sobie z tego nie robi. Dla niej takie przychodzenie to jest normalna, naturalna rzecz. Pewnie nie miałabym problemu ze zleceniem jej zadań o których piszesz, gdyby nie fakt, że każda jej pomoc, każda ingerencja w nasze życie, zawsze obracała się przeciwko mnie. Jak wyjeżdżamy na wakacje, to ciągle nadaje, że jeździmy bo to ja wymyślam wycieczki i zwozimy choroby. Oczywiście mimo, że ja więcej zarabiam i wycieczki ja opłacam, to ona i tak twierdzi, że jej biedny syn na to haruje, a ja szastam jego ciężko zarobionymi pieniędzmi. Nadawała tak do męża, teraz gdy chce gdzieś wyjechać z dziećmi to mąż jest wściekły. Zwykle jeździmy same z córkami, a on zostaje w domu i ogarnia zwierzęta. Gdybym poprosiła ją żeby została z dzieckiem bo mam trening, kosmetyczkę czy fryzjera, ona chętnie by została, ale potem nadawałaby do męża, że wydaje pieniądze i nic nie robię, tylko latam po kosmetyczkach. Efektem tego, mój mąż gdy mam wyjście do kosmetyczki i ma zostać z dziećmi, chodzi wściekły jak osa, a w kłótni mi to wypomina. Ja wiem, że gdyby nie ta baba, on by się tak nie zachowywał. Niestety ona ma na niego duży wpływ. Dlatego odcięłam się od niej, o nic ją nie proszę i nie chce jej w moim ogrodzie.
Mamy monitoring dookoła domu, teściowa o tym wie, ale nic sobie z tego nie robi. Dla niej takie przychodzenie to jest normalna, naturalna rzecz. Pewnie nie miałabym problemu ze zleceniem jej zadań o których piszesz, gdyby nie fakt, że każda jej pomoc, każda ingerencja w nasze życie, zawsze obracała się przeciwko mnie. Jak wyjeżdżamy na wakacje, to ciągle nadaje, że jeździmy bo to ja wymyślam wycieczki i zwozimy choroby. Oczywiście mimo, że ja więcej zarabiam i wycieczki ja opłacam, to ona i tak twierdzi, że jej biedny syn na to haruje, a ja szastam jego ciężko zarobionymi pieniędzmi. Nadawała tak do męża, teraz gdy chce gdzieś wyjechać z dziećmi to mąż jest wściekły. Zwykle jeździmy same z córkami, a on zostaje w domu i ogarnia zwierzęta. Gdybym poprosiła ją żeby została z dzieckiem bo mam trening, kosmetyczkę czy fryzjera, ona chętnie by została, ale potem nadawałaby do męża, że wydaje pieniądze i nic nie robię, tylko latam po kosmetyczkach. Efektem tego, mój mąż gdy mam wyjście do kosmetyczki i ma zostać z dziećmi, chodzi wściekły jak osa, a w kłótni mi to wypomina. Ja wiem, że gdyby nie ta baba, on by się tak nie zachowywał. Niestety ona ma na niego duży wpływ. Dlatego odcięłam się od niej, o nic ją nie proszę i nie chce jej w moim ogrodzie.
Rozmawiałaś pewnie z mężem nie raz o tym? Jeśli ciągle teściowa ma na męża duży wpływ, to mąż daje jej na to przyzwolenie. Raczej to problem między wami - tak to widzę. Może on nie chce wyjeżdżać, a woli czas spędzać w ogrodzie? Może nie lubi zostawać z dziećmi? Nie wiem. Gdyby matka nie była mu potrzebna w tym związku to raczej wiedziałby co zrobić. A tymczasem ty się na coś nie zgadzasz, a mąż - jak najbardziej. Teściowa korzysta nie wiedząc jak psuje wasz związek. Co ja bym zrobiła? Nie wiem, bo nie znam twojego męża. Musiałabym dociec przyczyny takiego zachowania i dlaczego on nic sobie nie robi z tego, że dla ciebie taka obecność teściowej jest nie do przyjęcia.
yessa napisał/a:Mamy monitoring dookoła domu, teściowa o tym wie, ale nic sobie z tego nie robi. Dla niej takie przychodzenie to jest normalna, naturalna rzecz. Pewnie nie miałabym problemu ze zleceniem jej zadań o których piszesz, gdyby nie fakt, że każda jej pomoc, każda ingerencja w nasze życie, zawsze obracała się przeciwko mnie. Jak wyjeżdżamy na wakacje, to ciągle nadaje, że jeździmy bo to ja wymyślam wycieczki i zwozimy choroby. Oczywiście mimo, że ja więcej zarabiam i wycieczki ja opłacam, to ona i tak twierdzi, że jej biedny syn na to haruje, a ja szastam jego ciężko zarobionymi pieniędzmi. Nadawała tak do męża, teraz gdy chce gdzieś wyjechać z dziećmi to mąż jest wściekły. Zwykle jeździmy same z córkami, a on zostaje w domu i ogarnia zwierzęta. Gdybym poprosiła ją żeby została z dzieckiem bo mam trening, kosmetyczkę czy fryzjera, ona chętnie by została, ale potem nadawałaby do męża, że wydaje pieniądze i nic nie robię, tylko latam po kosmetyczkach. Efektem tego, mój mąż gdy mam wyjście do kosmetyczki i ma zostać z dziećmi, chodzi wściekły jak osa, a w kłótni mi to wypomina. Ja wiem, że gdyby nie ta baba, on by się tak nie zachowywał. Niestety ona ma na niego duży wpływ. Dlatego odcięłam się od niej, o nic ją nie proszę i nie chce jej w moim ogrodzie.
Rozmawiałaś pewnie z mężem nie raz o tym? Jeśli ciągle teściowa ma na męża duży wpływ, to mąż daje jej na to przyzwolenie. Raczej to problem między wami - tak to widzę. Może on nie chce wyjeżdżać, a woli czas spędzać w ogrodzie? Może nie lubi zostawać z dziećmi? Nie wiem. Gdyby matka nie była mu potrzebna w tym związku to raczej wiedziałby co zrobić. A tymczasem ty się na coś nie zgadzasz, a mąż - jak najbardziej. Teściowa korzysta nie wiedząc jak psuje wasz związek. Co ja bym zrobiła? Nie wiem, bo nie znam twojego męża. Musiałabym dociec przyczyny takiego zachowania i dlaczego on nic sobie nie robi z tego, że dla ciebie taka obecność teściowej jest nie do przyjęcia.
Po mojemu to jest tak, że matka zrobi,poda pod nos,pomoże, więc sie boi jej mąż wyjechac gdzies dalej. Żony nie sa takie jak matki i on ma tego świadomość
35 2025-09-16 20:10:15 Ostatnio edytowany przez yessa (2025-09-16 20:12:15)
Tamiraa myślę że dla mojego męża zachowania, teksty i podejście do życia jego matki są normalne, bo to jego matka. Nauczony jest od dziecka, więc myśli, że to norma. Jak teściowa poszła do szwagierki, i poprzestawiała jej wszystkie doniczki z kwiatkami na odwrót podczas jej nieobecności i miała z tego ubaw jak małe dziecko, że psikusa zrobiła, to mąż i szwagier śmiali się razem z nią, podczas gdy ja patrzyłam na to z politowaniem. To taki przykład jeden z wielu. Dla nich wydaje się to być normalne, bo od dziecka taką matkę znają. I o ile takie niewinne głupie zachowania to nic, to już dogadywanie do starszych wnuczek w tym mojej córki „ale ty chuda, jak jaszczurka” „ales ty sie ubrała, kto to widział” plus wyśmiewanie nastoletnich dziewczynek w każdej możliwej sytuacji, to już nie są zachowania, na które pozwolę. Mąż oczywiście nic złego nie widzi w tym, że teściowa każdego krytykuje i wyśmiewa. Tu macie odpowiedź na to, dlaczego nie chce tej kobiety w moim życiu, nie chce jej o nic prosić, ani wpuszczać z „pomocą” do mojego domu
Tamiraa myślę że dla mojego męża zachowania, teksty i podejście do życia jego matki są normalne, bo to jego matka. Nauczony jest od dziecka, więc myśli, że to norma. Jak teściowa poszła do szwagierki, i poprzestawiała jej wszystkie doniczki z kwiatkami na odwrót podczas jej nieobecności i miała z tego ubaw jak małe dziecko, że psikusa zrobiła, to mąż i szwagier śmiali się razem z nią, podczas gdy ja patrzyłam na to z politowaniem. To taki przykład jeden z wielu. Dla nich wydaje się to być normalne, bo od dziecka taką matkę znają. I o ile takie niewinne głupie zachowania to nic, to już dogadywanie do starszych wnuczek w tym mojej córki „ale ty chuda, jak jaszczurka” „ales ty sie ubrała, kto to widział” plus wyśmiewanie nastoletnich dziewczynek w każdej możliwej sytuacji, to już nie są zachowania, na które pozwolę. Mąż oczywiście nic złego nie widzi w tym, że teściowa każdego krytykuje i wyśmiewa. Tu macie odpowiedź na to, dlaczego nie chce tej kobiety w moim życiu, nie chce jej o nic prosić, ani wpuszczać z „pomocą” do mojego domu
Jak Ty to wszystko znosisz? Ja bym po 2 dniach wyszla mieszkac na ulice psychicznie tej kontroli nie dalo by sie wytrzymac juz lepsza by byla bezdomnosc
Julia life in UK bo się obraziła, ostatnio ponad rok miałam od niej spokój, do teraz jak zaczęła przyłazić. Teraz się rozlało, to nie chodzi, z resztą i tak zamontowałam zamknięcia do bramek, jak radziliście. Być może była pod naszą nieobecność, ale nie weszła, to mam cichą nadzieję, że znów się obrazi
Julia life in UK bo się obraziła, ostatnio ponad rok miałam od niej spokój, do teraz jak zaczęła przyłazić. Teraz się rozlało, to nie chodzi, z resztą i tak zamontowałam zamknięcia do bramek, jak radziliście. Być może była pod naszą nieobecność, ale nie weszła, to mam cichą nadzieję, że znów się obrazi
Chyba niestety najlepiej tak bedzie jak sie znow o cos obrazi ![]()
Tamiraa myślę że dla mojego męża zachowania, teksty i podejście do życia jego matki są normalne, bo to jego matka. Nauczony jest od dziecka, więc myśli, że to norma. Jak teściowa poszła do szwagierki, i poprzestawiała jej wszystkie doniczki z kwiatkami na odwrót podczas jej nieobecności i miała z tego ubaw jak małe dziecko, że psikusa zrobiła, to mąż i szwagier śmiali się razem z nią, podczas gdy ja patrzyłam na to z politowaniem. To taki przykład jeden z wielu. Dla nich wydaje się to być normalne, bo od dziecka taką matkę znają. I o ile takie niewinne głupie zachowania to nic, to już dogadywanie do starszych wnuczek w tym mojej córki „ale ty chuda, jak jaszczurka” „ales ty sie ubrała, kto to widział” plus wyśmiewanie nastoletnich dziewczynek w każdej możliwej sytuacji, to już nie są zachowania, na które pozwolę. Mąż oczywiście nic złego nie widzi w tym, że teściowa każdego krytykuje i wyśmiewa. Tu macie odpowiedź na to, dlaczego nie chce tej kobiety w moim życiu, nie chce jej o nic prosić, ani wpuszczać z „pomocą” do mojego domu
Jeśli mąż nic złego nie widzi w zachowaniu teściowej i przymyka na wszystko oczy, to jak ważna jest dla niego żona i dzieci? Po co się ożenił jeśli pozwala, by ośmieszać jego rodzinę? Tutaj nie widzę dobrego rozwiązania. Albo zmieniasz dom, żeby dziewczynki czuły się w nim dobrze albo godzisz się na niespodziane wtargnięcia teściowej, bo z tego, co piszesz wynika, że mąż się dobrze bawi i cieszy się tym, jaka to jego matka jest zabawna. TY założysz jakieś zamknięcia, przeszkody, a przyjdzie mąż i wszystko obróci wniwecz.
Ja to jeszcze zasięgnęłabym opinii psychologa, ponieważ to co się dzieje między wami jest dla ciebie trudne do przebrnięcia, a właściwie zostałaś z tym sama.
Tamiraa ja już rozmawiałam z psychologiem na ten temat i psycholog jedyne co mi doradza, to terapia wspólna z mężem. Nie ma szans, mój mąż to typ który jest nie do ruszenia. Nigdy nie zgodzi się na terapię.
Proponowałam mężowi wyprowadzkę, ale dla niego nie ma tematu.
Na poważnie rozważam wyprowadzkę z dziećmi do miasta
Tamiraa ja już rozmawiałam z psychologiem na ten temat i psycholog jedyne co mi doradza, to terapia wspólna z mężem. Nie ma szans, mój mąż to typ który jest nie do ruszenia. Nigdy nie zgodzi się na terapię.
Proponowałam mężowi wyprowadzkę, ale dla niego nie ma tematu.
Na poważnie rozważam wyprowadzkę z dziećmi do miasta
I tak zrob spakuj dzieci i wyjedz z nimi do miasta. Tylko gdzie wtedy bedziesz w miescie? W tym wynajmowanym mieszkaniu? Przeciez tam pewnie ktos mieszka i placi wam za wynajem
42 2025-09-17 17:34:51 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-09-17 17:35:27)
Powiedz, jak Wasze dzieci reagują w takich sytuacjach? Jaka jest relacja między nimi a ich ojcem? Chodzi o to, czy aby ewentualna Twoja wyprowadzka z nimi nie wpłynęłaby na nie zbyt negatywnie.
Tamiraa ja już rozmawiałam z psychologiem na ten temat i psycholog jedyne co mi doradza, to terapia wspólna z mężem. Nie ma szans, mój mąż to typ który jest nie do ruszenia. Nigdy nie zgodzi się na terapię.
Proponowałam mężowi wyprowadzkę, ale dla niego nie ma tematu.
Na poważnie rozważam wyprowadzkę z dziećmi do miasta
Co mąż konkretnie odpowiada na twoją propozycję wyprowadzki i jakimi słowami ją uzasadniasz?
Psycholog chyba poszedł na łatwiznę, bo terapia dla kogoś kto jej nie chce, nie może być dobrym pomysłem.
44 2025-09-18 09:32:56 Ostatnio edytowany przez yessa (2025-09-18 09:36:49)
Julia life in UK wynajem jest krótkoterminowy, teraz mam lokatorów do końca roku. To już niedługo. I tak nie przeprowadzę się z dnia na dzień.
Nie jest mi na rękę ta wyprowadzka ale muszę dbać o swoje zdrowie psychiczne, a tu przez teściową mam ciągły ścisk w żołądku i gula w gardle. Niby we własnym domu jestem, a ciągle nerwowo zaglądam w stronę ogrodu, to nie jest normalne. Wracam z pracy i nerwowo patrzę dookoła domu, czy nie mam poprzestawianych rzeczy np. Konewek, czy nie łaziła i nie podlewała mi kwiatów, bo nie raz gadała do męża, że mam sucho w doniczkach albo że jakieś paskudy mam posadzone, bo uschnięte albo nie oberwane. Potem mąż ma do mnie pretensje, że sadzę kwiatki a nie mam czasu się nimi zajmować. Przecież jak będę miała wolne od pracy, to ogarnę, co za problem? Gdyby nie gadanie teściowej, to on by nawet uwagi na te kwiatki nie zwrócił. Tak się nie da żyć.
Moja psycholog bardzo skupia się na mężu, twierdzi że to z nim jest największy problem i on powinien pójść ze mną na wspólną terapię. On nie pójdzie, bo jego zdaniem to dla szurniętych.
Dzieci mają dobre relacje z tatą, nawet bardzo, to mnie blokuje z wyprowadzką. No i dojazdy, raczej nie zmienię im szkoły a z miasta trzeba by było dojeżdżać. Choć to jeszcze dałoby się przeskoczyć.
Wyprowadzkę argumentuje teściowa i tym przychodzeniem. Mąż nie widzi problemu, bo to jego rodzice. Wiem jednak, że rozmawiał z nimi dosadnie że mają nie chodzić. Ale to jest błędne koło, bo on i tak do nich jeździ, mają wspólne sprawy i i tak są sytuacje, że przyjeżdżają bo to, bo tamto, a przy okazji teściowa się popanoszy i pokomentuje mój dom i ogród.
W d.pie jestem ogólnie. Co robić?
45 2025-09-18 13:08:36 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-09-18 13:09:01)
Julia life in UK wynajem jest krótkoterminowy, teraz mam lokatorów do końca roku. To już niedługo. I tak nie przeprowadzę się z dnia na dzień.
Nie jest mi na rękę ta wyprowadzka ale muszę dbać o swoje zdrowie psychiczne, a tu przez teściową mam ciągły ścisk w żołądku i gula w gardle. Niby we własnym domu jestem, a ciągle nerwowo zaglądam w stronę ogrodu, to nie jest normalne. Wracam z pracy i nerwowo patrzę dookoła domu, czy nie mam poprzestawianych rzeczy np. Konewek, czy nie łaziła i nie podlewała mi kwiatów, bo nie raz gadała do męża, że mam sucho w doniczkach albo że jakieś paskudy mam posadzone, bo uschnięte albo nie oberwane. Potem mąż ma do mnie pretensje, że sadzę kwiatki a nie mam czasu się nimi zajmować. Przecież jak będę miała wolne od pracy, to ogarnę, co za problem? Gdyby nie gadanie teściowej, to on by nawet uwagi na te kwiatki nie zwrócił. Tak się nie da żyć.
Moja psycholog bardzo skupia się na mężu, twierdzi że to z nim jest największy problem i on powinien pójść ze mną na wspólną terapię. On nie pójdzie, bo jego zdaniem to dla szurniętych.
Dzieci mają dobre relacje z tatą, nawet bardzo, to mnie blokuje z wyprowadzką. No i dojazdy, raczej nie zmienię im szkoły a z miasta trzeba by było dojeżdżać. Choć to jeszcze dałoby się przeskoczyć.
Wyprowadzkę argumentuje teściowa i tym przychodzeniem. Mąż nie widzi problemu, bo to jego rodzice. Wiem jednak, że rozmawiał z nimi dosadnie że mają nie chodzić. Ale to jest błędne koło, bo on i tak do nich jeździ, mają wspólne sprawy i i tak są sytuacje, że przyjeżdżają bo to, bo tamto, a przy okazji teściowa się popanoszy i pokomentuje mój dom i ogród.
W d.pie jestem ogólnie. Co robić?
Rozumiem Cie. W takim badz razie poczekaj do konca roku. A mąż to powinien iść z Toba sie wyprowadzic. Jezeli bedzie robil sceny "ze on chce mieszkac blisko mamusi " to idz bez niego razem z dziećmi.
Yessa
Nie możesz ostrzej zareagować na teściową i powiedzieć jej gdy przyjdzie następnym razem, że to nie jest jej dom, a panoszy się tu tak, jakby właśnie była u siebie; że sobie nie życzysz jej obecności? Nie życzysz sobie jej komentarzy, nie życzysz sobie by przychodziła niezapowiedziana. Najwyżej się obrazi. Skoro on - mąż - nie może, to tobie trzeba będzie stawiać granice.
Chociaż to mąż twój jest problemem, bo nie zna albo nie szanuje granic waszej prywatności i w ogóle ma to głęboko w poważaniu twój komfort psychiczny. Jeśli do niego nic nie dociera, to znaczy, że masz wadliwego chłopa, chłopka-roztropka, zamiast kogoś wartościowego. I tu bym się zastanowiła, czy chcę być w małżeństwie takim, gdzie luby ma głęboko w dupie jakikolwiek komfort własnej żony. Pisałaś, ze nie będziesz dzieciom zmieniać szkoły, gdyby doszło do wyprowadzki, a ja tobie powiem, że zmiana szkoły nie jest przecież czymś traumatycznym - wiem, bo sama w połowie zmieniałam liceum ze względu na wyprowadzkę rodziców.
47 2025-09-18 16:30:49 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-09-18 16:31:25)
Ja również uważam, że powinnaś ostro rozmówić się z teściową i pokazać jej miejsce w szeregu. Co najwyżej obrazi się, a Ty będziesz miała święty. Skoro dyplomacja, kulturalne uwagi nie przyniosły poprawy, zatem czas przejść do bardziej radykalnych zachowań. Jeśli Twój mąż będzie coś miał przeciwko temu to wyślij go do mamusi, chociażby czasowo aż zmądrzeje.
Ja również uważam, że powinnaś ostro rozmówić się z teściową i pokazać jej miejsce w szeregu. Co najwyżej obrazi się, a Ty będziesz miała święty. Skoro dyplomacja, kulturalne uwagi nie przyniosły poprawy, zatem czas przejść do bardziej radykalnych zachowań. Jeśli Twój mąż będzie coś miał przeciwko temu to wyślij go do mamusi, chociażby czasowo aż zmądrzeje.
Taaak "wyślij do mamusi" mamusia zacznie mu usługiwać to już wogole wróci roznianczony, że będzie tego samego od żony wymagać ![]()
49 2025-09-18 16:38:49 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-09-18 16:39:43)
Nie to miałem na myśli. Raczej to, że szybko będzie miał dosyć mieszkania z mamusią i z podkulonym ogonem wróci do swojej rodziny, do żony i dzieci, że wreszcie zrozumie o co kaman w tym wszystkim.
50 2025-09-18 16:47:25 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-09-18 16:48:08)
Nie to miałem na myśli. Raczej to, że szybko będzie miał dosyć mieszkania z mamusią i z podkulonym ogonem wróci do swojej rodziny, do żony i dzieci, że wreszcie zrozumie o co kaman w tym wszystkim.
Często jest na odwrót mamusie tak rozpieszczaja synków, że im sie nawet nie chce wracać w końcu matka bez gadania upierze brudne ubrania pod nos kolacje poda,a w domu żona zrzedzi "ze musze sam sobie kanapki zrobic" ![]()
Sam fakt,że jej mąż chce mieszkać blisko matki i nie chce slyszec o wyprowadzce o tym świadczy
Dlatego uważam, że już czas na bardziej drastyczne kroki w tym temacie ze strony Autorki. Szacunek to wzajemne zachowania, droga dwukierunkowa. Skoro teściowa nie nauczyła się tego do tej pory, to już i nie nauczy się.
Trzeba bylo wyjsc za mąż z milosci, nie mialabyś takich dylematow.
53 2025-09-19 14:47:20 Ostatnio edytowany przez yessa (2025-09-19 14:48:04)
Ela210 słucham? Tzn. Że jak się kogoś kocha, to należy wszystko znosić? Nawet obcą babę która krytykuje na każdym kroku, wtrąca nos w nie swoje sprawy, nadaje do męża jaki to zły tryb życia prowadzę, bo nie według jej wytycznych? Co ma do tego miłość? Właśnie takie baby potrafią zniszczyć nawet największą miłość!
Ela210 słucham? Tzn. Że jak się kogoś kocha, to należy wszystko znosić? Nawet obcą babę która krytykuje na każdym kroku, wtrąca nos w nie swoje sprawy, nadaje do męża jaki to zły tryb życia prowadzę, bo nie według jej wytycznych? Co ma do tego miłość? Właśnie takie baby potrafią zniszczyć nawet największą miłość!
Niepotrzebnie winisz ją, kiedy "nagrywa sytuacje" ktoś inny. Ona tylko robi to, czego inni oczekują. Postaraj się może podejść ze spokojem, zrób to, czego nikt od ciebie nie oczekuje. Może tak będzie lepiej? Jeśli już tak bardzo nie możesz wytrzymać, wyjedźcie na weekend. Wskazane jest inne spojrzenie na teściową. To wy musicie się trzymać razem, a nie, żeby ktoś z członków rodziny robił jakieś podchody, bo teściowa... Ponadto, jak wspomniałam, to jest rola męża, żeby zwrócił swojej matce uwagę, porozmawiał z nią o tym. Jeśli on nic nie robi, to Ty tym bardziej nie powinnaś, bo to tylko pogorszy relacje z mężem. Negatywne emocje trzeba wyciszyć, a zająć się tym, co jest dużo ważniejsze, swoją rodziną. Wiem, że powiesz, jak to, to przecież ona chodzi pod oknami, dogaduje córkom, itp. Tak, ona chodzi, ona robi wiele rzeczy, które Tobie nie pasują, ale rodziną jest Twój mąż i córki.