Rodzice partnera, kłótnia, proszę przeczytajcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Rodzice partnera, kłótnia, proszę przeczytajcie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

Temat: Rodzice partnera, kłótnia, proszę przeczytajcie

Będzie długi post. Jesteśmy razem 10 lat, mamy po 28, jesteśmy zaręczeni i planujemy ślub. Pochodzimy oboje z tego samego miasta, mieszkamy razem 200 km od niego. On jest jedynakiem.
Wypisze wszystko co mi leży w punktach... proszę doradźcie, czy to dla was też taki duży problem, bo mi siada psychika.
1. Za każdym razem kiedy wracamy do domów rodzinnych i wychodzimy sobie gdzieś wieczorem, jego rodzice komentują „o już, muszą wychodzić, już muszą jeść na mieście”
2. Każde wakacje jakie mamy to wypisywanie jego mamy codziennie od rana co robimy, czy on już był na śniadanku, co będziemy dzisiaj robić i dlaczego nie odpisuje.
3. Dowiedziałam się ostatnio, że jego mama w jakiejś dyskusji powiedziała do swojego męża „ona to nawet pierścionka zaręczynowego nie nosi”. Nie wiem jakie były okoliczności, facet niby to słyszał zza ściany.
4. Komentarze jego ojca dotyczą wszystkiego. Ja bym tak nie zrobił w mieszkaniu, kto tak nisko montuje piekarnik? Jak mogliście czegoś nie sprawdzić wcześniej? Ja bym sobie na to nie pozwolił? Nasz pies choruje? Wy to z tym psem ciągle musicie coś mieć, skomentowane z uśmieszkami.
5. Chcieliśmy kupić mieszkanie, kredyt narzeczony brał na siebie. Napisał coś o tym rodzicom, za chwilę dostałam parę wiadomości od jego mamy „nie mogę się dodzwonić do X, powiedz mu że ma nie brać tego mieszkania na ulicy Y, bo ja sobie wszystko sprawdziłam i to jest niedaleko lokalu usługowego”.
6. Kupił mieszkanie, niedawno był odbiór. Poprosił tatę o przyjazd na ten odbiór, żeby zobaczyć czy wszystko jest okej. Przyjechał tata z mamą, więc odbieraliśmy mieszkanie w czwórkę. Pierwsze co powiedziała jego mama, to „Kubusiu, dlaczego nie przesunąłeś tej ściany? Przecież cię prosiłam”. Byliśmy tam prawie dwie godziny i przez cały czas rozmawiali praktycznie tylko z nim. Podoba ci się? Jak sobie tutaj urządzisz? Ale masz ładny blok, a może tutaj wstawisz wannę? Zwracał im uwagę że jesteśmy razem i to nie jest tylko jego mieszkanie, ale ignorowali to. Potem miało nastąpić przekazanie kluczy, a jego tata wyciągnął rękę i powiedział „dziękuję, to ja sobie biorę te klucze, bo będę tutaj sobie przyjeżdżał na remont” narzeczony wtedy powiedział „a dlaczego ty?” A jego tata „a kto niby? Ty?”. Wtedy już nie wytrzymałam i powiedziałam „jeśli jest pan taki chętny do robienia to super, my sobie weźmiemy urlop i wrócimy na gotowe”. I po tym wyszliśmy, pojechaliśmy do obecnego mieszkania na obiad. Zajął trochę dłużej, więc powiedziałam żeby wszyscy zjedli, a ja mam lekarza, więc sobie nałożę jak wrócę. Wyszłam, wróciłam, narzeczony pyta czy nałożyć mi obiad, powiedziałam że teraz nie, dopiero co przyszłam. Jego mama „nałóż jej”, a ja mówię że teraz dziękuję, zaraz sobie wezmę. Jego mama znowu do niego „nałóż jej”. A on mówi „ale przecież powiedziała że nie chce, więc nie”. A jego mama na to „ale ona się wstydzi”. Ja wtedy mówię „dziękuję ale nie wstydzę się w swoim własnym domu”. No i po tym chyba przyszła teściowa się obraziła, bo tak jak przez cały odbiór ucieszona komentowała wszystko, tak teraz nagle nie odzywała się przez całą godzinę, aż do ich wyjazdu. Problem jest taki, że oni myślą, że wyremontują nam całe to mieszkanie, narzeczony też twierdzi że to jest super pomoc i zaoszczędzenie pieniędzy. Ale ja wiem jak to będzie wyglądało, wiem że będą się wtrącać i narzucać swoje wyobrażenie, więc powiedziałam mu, że nie chcę takiej pomocy i chcę zrobić ten remont z nim, nie w czwórkę, znajdziemy kogoś fachowego do pomocy.
7. Teraz kurtyna. Podczas tego przyjazdu do nas zapytali o naszego przyjaciela, który kupił sobie z żoną dom pod miastem. (Znają go z dawnych lat, jak chodziliśmy razem do szkoły, ale widzieli się bardzo dawno temu). Padła w tej rozmowie nazwa ulicy. Pojechali do domu, a za godzinę piszą do narzeczonego, że oni sobie pojechali pod ten dom zobaczyć i co to jest za ulica, nie chcieliby mieszkać w takim czymś, ciasno i nie opłaca się w ogóle brać takich domów, jak tak można.
8. Była jeszcze sytuacja, że zostawiliśmy u nich pod opieką psa. Poprosiłam, żeby nie dawać jednej konkretnej rzeczy, bo pies po tym choruje. Po odbiorze okazało się że mama mu to dała, przez co pies przez cały dzień miał biegunke.
9. Jesteśmy na etapie planowania ślubu. Odrazu zaznaczyłam, że finansujemy sobie to sami. Jego rodzice powiedzieli, że nie ma opcji, bo oni mu obiecali pieniądze więc dostanie. Pojechaliśmy obejrzeć salę, wysłaliśmy im. Ta sala jest przy naszym mieście gdzie teraz mieszkamy. Napisali dokładnie tak:
- co tak daleko, to u nas nie ma sal? tylko ludziom zrobicie problem, nikt wam tam nie przyjedzie.
- zrobicie jak chcecie, ja się dostosuję, tylko będzie problem, a sala żadna rewelacja <3
pojawił się temat, że chcemy ślub cywilny plenerowy.
- co? to jest chore nie brać ślubu kościelnego. może w ogóle nie bierzcie żadnej sali skoro to tylko cywilny, a to nie jest ślub. może się lepiej wstrzymajcie to was jeszcze natchnie. a księdza na pogrzebie też nie będzie?
Napisałam im, że ich nie proszę o zgodę gdzie ma być mój ślub, to mi odpisali, ze chyba sobie robię jaja i że takie rzeczy to sie ustala z rodzicami i się mówi co komu pasuje. Mieli do nas przyjechać następnego dnia, ale powiedzieli, że lepiej się nie widzieć, bo nie chcą sobie psuć nerwów. Następnego dnia okazało się, że są już do nas w drodze:) Jak im powiedziałam, że mieli nie przyjeżdżać, obrazili się, to powiedzieli, ze nic takiego nie napisali i że nie odwołali. Była dwugodzinna dyskusja z nimi na ten temat, skończyło się obrazą i komentarzem, że mamy ich o nic z tym ślubem już nie pytać, okej.
Mieliśmy jechać do jego rodziny w weekend, na urodziny chrześnicy. Mama mnie zaraziła jakimś wirusem, całe dwa dni wymiotowałam i spałam w łazience. Napisał, że nie przyjedziemy chorzy, odwiedzimy ich za dwa tygodnie, rodzicom też to powiedział. Jego rodzice odpisali, że to kłamstwa, krętactwa, że mu współczują, że kłamiemy, że nie mają do nas teraz zaufania. Nigdy im niczego nie powiedziałam ale napisałam do jego matki dlaczego ona ma do mnie pretensje, a ona na to, że nie będzie dyskutować i że takie życie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rodzice partnera, kłótnia, proszę przeczytajcie

Dubel

3

Odp: Rodzice partnera, kłótnia, proszę przeczytajcie

Teściowa chora kobieta. 1 myśl to że byłabym skłonna poświęcić faceta aby uciec od tak chorej przyszłej "rodziny" bo to czeka Cię udręka do końca życia z nimi. A tak całkiem serio to przeprowadź poważną rozmowę z przyszłym mężem i wyznaczcie jasno granicę której teściowie nie będą mogli przekraczać. Co do remontu, polecam nie korzystać z ich pomocy. Będą wypominać do końca życia i rościć sobie prawa do decydowania o jego przebiegu itp. jak mają fundusze mogą was wspomóc finansowo, na waszych warunkach. Nie? To trudno. Poradzicie sobie sami. Powoli sami dojdziecie do wszystkiego.

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Rodzice partnera, kłótnia, proszę przeczytajcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024