Witam chcialabym się dowiedziec na forum jak postąpić ze swoim zięciem otóż opiszę historię ze swego życia gdy rozwodzilismy się z mężem a zięć był świadkiem na rozprawie zeznał na moją niekorzyść że ojciec nie pije że pije kiedy była jakas impreza co było nieprawdą więc rozwod został orzeczony z mojej winy bo prawdę mówiąc nie mogłam już wytrzymać z pijakiem i wyjechałam z domu pogniewałam się na zięcia i już to trwa 4 lata wnuki i córka przychodzą do mnie ale zięć nie myśli mnie przeprosic zle mi z tym i co ja pierwsza mam wyciągnąć rękę na zgodę proszę o odpowiedż co o tym myślicie pozdrawiam
1 2012-10-09 21:51:08 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-10-24 13:20:21)
Podobne tematy
Witaj bogusia. ![]()
Bardzo źle myślę o Twoim zięciu, bo jak twierdzisz, zeznawał nieprawdę.
Czy zeznawał pod przysięgą? A kto go podał za świadka, Ty czy mąż?
Jako członek rodziny miał prawo odmówić zeznań, jeżeli nie chciał zeznawać przeciwko teściowi.
Nie miałaś innych świadków, którzy potwierdziliby nadużywanie alkoholu przez Twojego męża?
A czy córka była świadkiem, przecież ona z pewnością najlepiej była zorientowana, co było powodem konfliktów między rodzicami.
Bardzo patowa sytuacja. Skoro już minęło cztery lata i zięć nie odwiedza Cię, to moim zdaniem sumienie go gryzie i nie potrafi spojrzeć Ci w oczy. Zdaje sobie sprawę, że dopuścił się świństwa, skłamał przed wymiarem sprawiedliwości, przez co przyczynił się do wydania przez Sąd orzeczenia, które jest dla Ciebie krzywdzące.
Skoro miał odwagę kłamać, to powinien zdobyć się na cywilną odwagę i przeprosić Cię.
Ja pierwsza, ręki nie wyciągnęła bym. Ale to ja.
Pozdrawiam. ![]()
Droga Bogusiu. Ja uważam, że wina leży wyłącznie po jego stronie. Skoro zeznawał nieprawdę, co spowodowało Twoją krzywdę, to nie jesteś mu winna żadnych przeprosin. Skoro z powodu jego fałszywych zeznań orzeczono, że rozwód jest z Twojej winy, a jest to nieprawda, to on Ciebie powinien przepraszać i to na kolanach.
za świadka podałzięcia mąż.nie móglł odmówić tesćiowi bo teść pomagalł mu w w wykonczeniu domu a do córki powiedział że zrobi tak jak będzie uważał i sąd uwierzył w jego zeznania bo przeciez zięc to rodzina i najlepiej rodzina wie co jest tego powodem ja z zięciem często rozawiałam więcej jak z córką wiedział jak jes ale ja nigdy nie powiedzałam co się w domu dzieje bo wstyd było się do tego przyznać co on ze mną wyprawiał po wypiciu to był mój błą d balam się nawed pomyśleć bo powiedzą stara a głupia choć teraz wracajac do tego co było a nie jest wcale a nie żaluję mam spokój były wyprowadził się odnowilam stare znajomośći jestem z osobą co znaliśmy się jeszcze za młodych lat jest wdowcem jest mi z nim dobrze pracuję spotykamy się niedługo razem zamieszkamy aby tak dalej ne myślę pierwsz ręki wyciągać ale mi przykro niedługo wnuka 18 tka wnuczki komunia jak to znieść do tej pory gdy były urodziny imieniny zapraszałam do siebie oczywiśćie przychodząale to nie to były mą ztą swoją już żoną do nich chodzą a ja nie byłam już 4 lata zranił mnie bo to nie ten człowiek co kiedyś chociaż córka nie narzeka i co ja mam jeszcze zrobić aby się przekonał że to jego wina że tak jest pozdrawiam
Bogusiu czyli zeznał być może tak, jak wydawało mu się że było naprawdę. Może córka mu nie mówiła o wszystkim i z jego punktu widzenia to naprawdę wyglądało jakby to była Twoja wina.
Jak by nie było powinien odmówić zeznań bo miał takie prawo i wszystko było by ok stawiam na swoim i niecirpliwośćią będę czekać kiedy mnie przeprosi wkońcu jestem starsza od niego szacunek mi się należy pozdrawiam
wkońcu jestem starsza od niego szacunek mi się należy pozdrawiam
Nikomu szacunek nie należy się z racji wieku
Jak córka postrzega Twoje pretensje do zięcia, czy probowała jakoś wyjaśniać sytuację? Nie wierzę, że przez lata o tym nie rozmawiałyście ![]()
25552bogusia napisał/a:wkońcu jestem starsza od niego szacunek mi się należy pozdrawiam
Nikomu szacunek nie należy się z racji wieku
Jak córka postrzega Twoje pretensje do zięcia, czy probowała jakoś wyjaśniać sytuację? Nie wierzę, że przez lata o tym nie rozmawiałyście
Bubuś jesteś młodą buńczuczną kobietą. Pozwolę sobie wkleić link mówiący o szacunku.
http://haggard.w.interia.pl/szacunek.html
może te słowa rozwiążą Twoje wątpliwości.
9 2012-10-11 08:05:11 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2012-10-11 08:06:09)
Witam chcialabym się dowiedziec na forum jak postąpić ze swoim zięciem otórz opiszę chistorię ze swego życia gdy rozwodzilismy się z mężem a zięć był świadkiem na rozprawie zeznał na moją niekorzyść ż e ojciec nie pije że pije kiedy była jakas impreza co było nieprawdą więc rozwod został orzeczony z mojej winy bo prawdę mówiąc nie mogłam już wytrzymać z pijakiem i wyjechałam z domu pogniwałam się na zięcia i już to trwa 4 lata wnuki i córka przychodzą do mnie ale zięć nie myśli mnie przeprosic zle mi ztym i co ja pierwsz mam wyciągnąć rękę na zgodę proszę o odpowiedż co o tym myślici
A córka gdzie była w czasie rozwodu? Wolała biernie przyglądać się jak jej mąż niesłusznie krzywdzi jej matkę? Zobowiązanie, lojalność wobec ojca wzięło górę?
... to były mą ztą swoją już żoną do nich chodzą a ja nie byłam już 4 lata
Córka potrafi przyjmować ojca a matkę nie? Dziwne. Obwiniasz zięcia ale Twojej córce jest dobrze w całej sytuacji. Nie ma wyrzutów sumienia wobec Ciebie? Dlaczego ona nie zaprosiłą Cię do ich domu. Czyżby mąż nie pozwalał?
Może to ostre słowa ale uważam że to Twoja córka powinna rozmawiać ze swoim mężem, bo jak słusznie zauważyłaś szacunek matce się należy (matce żony również).
10 2012-10-11 08:32:00 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2012-10-11 08:40:25)
Bubuś jesteś młodą buńczuczną kobietą. Pozwolę sobie wkleić link mówiący o szacunku.
http://haggard.w.interia.pl/szacunek.html
może te słowa rozwiążą Twoje wątpliwości.
Dziękuję serdecznie za link. Przeczytałam, przyswoiłam, ale nie wiem czy zastosuję w życiu.
Rozumiem o co chodzi w idei szanowania osób starszych - "wyższych rangą", ale czy przez to, że autorka wątku z góry zakłada, że to młody zięć powinien ją przeprosić (bo przeciez jej się szacunek należy) nie komplikuje całej sytuacji? Czy nie prościej byłoby iść do młodego i wyjaśnić sprawę, może on nie widzi w swoim zachowaniu winy?(czyli to o czym pisały poprzedniczki). ![]()
Witam.
Ewarg napisał/a:Bubuś jesteś młodą buńczuczną kobietą. Pozwolę sobie wkleić link mówiący o szacunku.
http://haggard.w.interia.pl/szacunek.html
może te słowa rozwiążą Twoje wątpliwości.Dziękuję serdecznie za link. Przeczytałam, przyswoiłam, ale nie wiem czy zastosuje w życiu.
Bubuś, a to już Twoja bajka.
Natomiast nie neguj prawa Bogusi, do oczekiwania na okazanie jej szacunku przez męża córki/zięcia.
(...)za świadka podałzięcia mąż.nie móglł odmówić tesćiowi bo teść pomagalł mu w w wykonczeniu domu a do córki powiedział że zrobi tak jak będzie uważał i sąd uwierzył w jego zeznania bo przeciez zięc to rodzina i najlepiej rodzina wie co jest tego powodem ja z zięciem często rozawiałam więcej jak z córką wiedział jak jes(...)
Jak już wcześniej pisałam, osoba spokrewniona z uczestnikami sporu ma prawo odmówić zeznań.
Świadek, jest zawsze o tym pouczony przez Sąd, przed składaniem zeznań.
Twój zięć, przeliczył powiedzenie prawdy/nie prawdy na złotówki. Wyszło, co mu się bardziej opłacało.
Judaszowska dusza!
Bogusiu, pytałam wcześniej, czy córka była powołana na świadka.
Domniemywam, że nie. A przecież, byłaby najbardziej wiarygodnym świadkiem, mieszkała wcześniej z Wami/rodzicami.
Tak, jak Ewarg myślę, że to, iż nie jesteś zapraszana do córki jest przede wszystkim jej winą.
Dom zięcia jest również domem Twojej córki!
To od ciebie będzie zależało, czy pojedziesz do nich: do córki, wnuka i wnuczki.
Wybacz, ale gościć ojca z obecną jego żoną, a matkę pomijać?
Zięć to człowiek dla Ciebie obcy, ale to córka powinna zadbać o to, żebyś była w jej domu mile widziana.
Pozdrawiam.
Córka nie byla powoływana na swiadka powiedziała że nie będzie zeznawać przeciwko nam .do domu mnie zapraszała powiedziała przyjdż mamo jego nie ma wdomu jest wpracy /ale się nie zgodziłam nie mam ochoty iść jak złodziej .Rozmawialiśmy powiedziała jesteś starsza to może ty pierwsz wyciągnij rękę ja jednak mam opory .Widzę że ma wyżuty sumienia żle jej ztym tam on jest głową rodziny a jak ojciec przychodzi to przecież ją nie wyrzucę Jakbyś go zaprosiła do siebie to może by przyszedł i byśćie się pogodzili ale ja jak zapraszam tomówię przyjdzcie zapraszam ale to widocznie za mało pewnie obawiają się reakcji spotkania mnie z byłym ijego paniąjest do mnie wrogo nastawiony bo nawed dzień dobry nie mówi nie mówiąc o innej rozmowie
J mam wejść do ich domu po przeprosiny no nie wiem czy to by był dobry pomysł
J mam wejść do ich domu po przeprosiny no nie wiem czy to by był dobry pomysł
A nie można iść po rozmowę, a nie po przeprosiny ?
Zgadzam się z wywodami Ewarg. Przyznam, że i dla mnie jest tutaj mnóstwo niejasności. W sądzie nie zeznawała córka? Ależ trzeba było powołac ją na świadka. Na podstawie zeznań tylko zięcia, sąd uznał za winną rozpadu małżeństwa Bogusię? Dziwne.
Zięc otrzymał wsparcie finansowe od męża Bogusi, czyli jej córka też zyskała. Jest taką samą materialistką jak ten zięc.
Bogusiu, kto bardziej chciał się spotkac: Ty czy córka. Jeśli zięciowi nie zależy na unormowaniu stosunków, też bym się nie pchała. To ci, co obrazili i wyrządzili krzywdę, mają dążyc do przeprosin i unormowania stosunków. Córka jest zależna materialnie od męża? Pewnie tak.
Stąd ta jej biernośc. Pieniądze ojca były ważniejsze, a teraz męża. Trudno jest się pogodzic z interesownością najbliższych. Smutne to wszystko.
Napewno córka chciała się ze mną pierwsza spotkać a zięć jest uparty jak osioł i ona nie daje rady go przekonać . prowadzi codziennie córkę do szkoły koło mojego budynku dla chc ąacego nie ma nic trudnego ileż to w roku jest okazji mijamy się na ulicy i nic ja niedoslyszę noszę aparat może mówi dzien dobry nie wiem więc nie odpowiadam wkońcu nie wiem co dalej o tym myśleć po prostu muszę nauczyć się żyć inaczej musi się stać coś tragicznego aby pomyślał o innych no nic kończę idziękuję serdecznie za rady
A po co chcesz rozmawiać z tym g...jem? I o czym? Przecież to cham skończony, bydlę wstrętne. Jak przejdzie głęboką duchową przemianę, to sam Cię przeprosi.
Od dzikich zwierząt trzymajmy się z daleka. A on nie jest ucywilizowany. Córki szkoda.
Artemido ma pani rację może się sam oświeci dziękuję serdecznie tak szkoda mi córki wnuka co wkrótce będzi miał18 lat cogo wychowałam właśnie ja od pieluch do 8 lat wnuczka ma 8 lat ją od pieluch do 2 .5 roku pomagałam jak mogłam i za to mi podziękował cham jeden myśli że jest władcą świata pozyjemy zobaczymy teżma dzieci one patrzą rozumieją on nie ma serca
I to mi się podoba. Jasne, że mamy kochać bliźniego. Ale zbliżać się do takiego, co gryzie rękę, która go karmiła? Po co? Szkoda czasu i energii.
Jak dla mnie ,jakoś wszystko jest dziwne . No ok, zięć z racji wdzięczności dla teścia stanął po jego stronie -dobrze .Ale po jaką chol.....ę ma focha na teściową ?! co w związku teściów by się nie działo ,sprawa została zakończona , a zięć powinien przyjść i wyjaśnić sytuację .Choć by nawet że miał w tym interes. Ale widocznie tego nie chce ,sam fakt że teść ze swoją kobietą jest mile widziany ,a teściowa? ! Na miejscu córki porozmawiałabym z mężem i tatusiem, co to znaczy że jest uparty ? to są chore jego jakieś urojenia ,których nie rozumie.
Podpisuję się pod słowami Artemidy
Brak mi słów a niech to wszystko szla....trafi jego dzieci patrza może kiedys i jego to spotkać choć mu źle nie życzę słyszałam że dziadek dał wnukowi na prawko no i jak go nie ma lubić przecież to wyrażny materialista mnie na takie aż prezenty po prostu nie stać spłacam kredyt 50000tys wziełam na spłatę swojego byłego dziada ma pieniądze to go kochają kawka święta imieninki przecież on nie ma srca było ich w domu 5 cioro iojca oddali do chospicjum co za niedługo umarł a miał emeryturę to nie musieli się niczym martwić to jak dla obcej teściowej ma się płaszczyć pewnie tak myśli popłakałam się przy córce i nic czekam na swięta pewnie go razi ze mam przyjaciela ,wkońcu nie wiem wpadam w depresję przecież nie myślę z nim zerwać on dużo pomag a slowem miłością wyobraz sobie ze ja teraz odkryłam jak można naprawdę się kochać nie jestem zbyt wylewna i wymagająca ale sece ,za serce potrafię okazać a życiu mi tego brakowało , a było było same nerwy i wyzwiska od różnych a teraz żyję w spokoju mimo wszystko niczego co zrobiłam nie żałuję zasyłam pozdrowionka
Bogusia wiem że to jest naprawdę dla Ciebie bolesne , ale nie poddawaj się ,nie załamuj -wiem że łatwo powiedzieć .
Najważniejsze że masz ukochaną osobę przy sobie i nie jesteś sama , i pamiętaj że masz prawo mieć tą drugą połówkę ,a wszystkim NIC DO TEGO!!! to nie świadczy o Tobie ,tylko o nich bo nie mają pojęcia o życiu , krótko mówiąc otacza ich obłuda . Pozdrawiam .
Pani irdo dziękuje za wsparcie cieszę się że sa jeszcze takie osoby które mnie rozumieją,cieszę się zdrowiem pracuję chodzimy do kośćioła myślę że Bóg czuwa nade mną .i co tu od życia więcej wymagać wierzę że kiedyś nadejdzie to o czym marzę .jestem cierpliwa poczekam pozdrawiam
25552bogusia, nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim, a jeśli chcesz coś dopisać użyj opcji ,,edytuj", o czym mówi 12 punkt naszego regulaminu. Niestosowanie się do zasad polskiej pisowni, w tym interpunkcji, również stanowi jego naruszenie, poza tym czytanie tekstu bez kropek i przecinków jest męczące, często też utrudnia właściwe zrozumienie tekstu. Proszę zatem, abyś stosowała się do panujących u nas zasad i zapoznała się z Regulaminem Forum - link masz w mojej sygnaturce. Z góry dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam, Mod. Olinka