Czesc.
Jestem tylko roznosicielem ulotek. Po studiach. Na pierwszy rzut oka wstyd. Praca ponizej kwalifikacji. Zajecie trywialne. Ale....
Jestem troche buntownikiem z wyboru. Nie zgadzam sie na zasady panujace w spoleczenstwie i owczy ped ludzi, podazanie za tlumem, lubie byc oryginalny 'tam siegac, gdzie inni nie siegaja'
Moja praca ma kilka zalet: jedna z nich jest to, ze w ogole nie choruje. Prowadze bardzo zdrowy tryb zycia, codziennie podrozuje 30-40 kilometrow piechota i praktycznie nigdy nie lapie mnie przeziebienie. No chyba ze ide do Pizza Hut i zamawiam ich pizze, zatrucie gwarantowane. Ale przestalem chodzic do tego syfu i w ogole nie choruje.
Druga sprawa: sporo podrozuje i odwiedzam rozne ciekawe miejsca, staram sie poznac ich historie, obejrzec dziela sztuki, zabytki.
Trzecia sprawa: doskonaly kontakt z natura i wyostrzone zmysly: wechu, zapachu i smaku. Jak pies, potrafie wyczuc w powietrzu niebezpieczenstwo, no prawie, nie wszystko da sie przewidziec.
Czwarta zaleta: nie grozi mi i nie poddaje sie wyscigowi szczurow, korporacji, lizania tylka szefowi, jestem niezalezny, moge sie skupic na zadaniach, ode mnie zalezy, co zrobie, jak to zorganizuje, ile zarobie, nauczylem sie planowac. Zajec jest tyle, ze nawet taki balaganiarz jak ja nie mial wyjscia i musial uporzadkowac sprawy.
Jednym z takich miejsc, ktore odwiedzilem w listopadzie mnie zaintrygowalo, choc wtedy jeszcze nie zwrocilem uwagi byly ruiny zamku i klasztory Grae Dieu, ktore tlumaczy sie na polski jako 'Boska Grace'. Grace to imie kobiece, wrzucilem w Google te nazwe i wyskoczyla mi nazwa statku z XV wieku.
Niby nic szczegolnego, statek zostal wybudowany duzym nakladem srodkow, odbyl tylko jedna podroz, na pokladzie doszlo do buntu, zostal przycumowany i tkwil w porcie, po czym zatonal trafiony blyskawica podczas burzy w 1439 roku. Probowalem sie doszukac ,co w nim jest takiego wyjatkowego, ale pomimo wysilkow nic nie znalazlem.
Ot przeszedlem nad tym do porzadku dziennego i zmienilem miejscowosc pracy.
Od tego czasu zauwazylem jednak, ze zaczynaja sie ze mna dziac pewne dziwne rzeczy. Poczulem jakby nadprzyrodzona moc.
Jak to zobrazowac: wyobrazcie sobie ze siedzicie w barze, dookola koledzy, pijecie piwo, gracie w bilarda, rozmawiacie o wszystkim: pracy, romansach, kosztach zycia ,uroczystosciach rodzinnych, jak to ze znajomymi w pubie.
W pewnym momencie zauwazyles jednak ze na jednej ze scian jest drabina, ktora prowadzi do gory, gdzie jest wneka do jednego z pomieszczen.
Zaintrygowany postanowilem sie wspiac ta drabina i zajrzec do tego pomieszczenia, koledzy wyszli na zewnatrz zapalic, inni do toalety, jeszcze inni wrocili do domu, zostalem sam. I sie wspialem.
Co tam zobaczylem? Cos niesamowitego, klejnoty. Momentalnie uciszylem sie, schowalemw tym pomieszczeniu i zaczalem przegladac skarby. Jednoczesnie wciagnalem drabine na gore, zeby nikt inny sie tu nie wspial, szukajac gdzie sie podzialem. I zostalem na gorze zaczalem przegladac te skarby. Zobaczylem rzeczy, ktorych inni nie widza i zaczalem je eksplorowac.
To oczywiscie abstrakcja, ale jest to zobrazowanie sytuacji, w jakiej sie znalazlem.
Zaczalem poznawac blizej zakamarki umyslu. Wszyscy mowia o sztucznej inteligencji, a moim zdaniem jest cos lepszego, stojacego wyzej w hierarchii poznania swiata i umyslu.
To cos bedzie popularne za jakies 20 lat, teraz o tym czytam i ludzie twierdza tak samo, ale ja to odkrylem sam.
O czym mowie? Ogolnie chodzi o zbior pojec, czesto abstrakcyjnych, ale jednak czasem majacych sens i potrafiacych sie zlozyc w sensowna, zaskakujaca rzeczywistosc. Wszyscy slyszeliscie o takich pojeciach jak: szosty zmysl, czwarty wymiar, podswiadomosc, intuicja, rzeczywistosc rozszerzona i tym podobne.
Z pewnoscia o tym slyszeliscie, ale nie zglebialiscie tematu, tymczasem ja tak.
I co sie stalo? Poczulem jakbym mial nadprzyrodzona moc, zaczalem dokonywac zaskakujacych odkryc praktycznie codziennie.
Przyklad numer 1
Wlaczylem sobie liste filmow do snu jako kolysanke na youtube. W nocy budzi mnie glosny glos. Jest to kazanie ksiedza Pawlukiewicza. Nie ustawialem zadnego kazania, ale slucham. I w pewnym momencie rzuca mi sie, ze ksiadz czasemopowiada glupoty, jakby mial wczesny objaw choroby Parkinsona czy Alzheimera. Wrzucam jego nazwisko w Google. Co sie okazalo? Kazanie bylo z 2016 roku, ksiadz juz nie zyje od 2020. Zmarl na....Alzheimera/Parkinsona
Przyklad numer 2
W pociagu poznalem goscia z Maroka, zaczelismy rozmawiac o pracy. On o budowlance ja o ulotkach, on mowil ze zarabia 1500 funtow tygodniowo, ja 1000, bardzo duzo i wielokrotnie wiecej niz szeregowy pracownik, poczulismy pewna 'solidarnosc biznesowa'. Wymienilismy numery i postamowilismy sie umowic na 'dziewczynki'
Wysiadajac z pociagu w tlumie uslyszalem jak mowi do kogos przez telefon 'Posluchaj on zarabia 1000 funtow tygodniowo, musimy sie z nim spotkac'. O k...a pomyslalem sobie, znajomosc zakonczona
Przyklad numer 3
Wlaczam sobie wieczorem film na youtube koles mowi o zyciu w Anglii, jem zupe i katem oka spogladam na ekran, nie zwracajac szczegolnej uwagi. W pewnym momencie cos przykulo moja uwage, jak bym znal miejsce, w ktorym vlogger sie przechadza. Okazalo sie, ze to miejsce jest 3 kilometry ode mnie, choc o vlogerze nigdy wczesniej nie slyszalem. Wyczulem ze przehodzi sie w mojej okolicy. Choc to nie bylo moim celem, instynktownie wyczulem, ze okolica jest znajoma
Przyklad numer 4
Mialem zegarek nie naprawiony od 6 lat lezal w pudelku. Zeby go naprawic musialbym jechac kilka godzin do Londynu, oddac do naprawy i potem po kilku dniach io ile nie tygodniach pojechac jeszcze raz i go odebrac. Odechcialo mi sie, wiec lezal.
Pewnego pieknego dnia postanowilem jednak wziac go do kieszeni i pojechac rozniesc ulotki w miejsce, gdzie operowal jeden z moich klientow, dla ktorego choc skonczylem prace 3 lata temu mielismy swietne relacje. Zapytalem go czy przypadkiem nie zna miejsca, gdzie jest jakis dobry spec od zegarkow. Odpowiedzial ze tak, zna.
Okazalo sie ze zegarek zostal naprawiony na poczekaniu w 10 minut, za minimalny koszt i ciesze sie jego przywroceniem do uzywalnosci
Takich przykladow jest o wiele wiecej, praktycznie codziennie zycie zaskakuje mnie czyms nowym.
Co je laczy? Wydaje mi sie, ze jak bym zaczal odkrywac nieznane zakamarki umyslu, potencjal, dzieki czemu nauczylem sie dostrzegac rzeczy niedostrzegalne dla innych, zachcialo mi sie wyjsc poza strefe komfortu i to zaprocentowalo.
Normalnie nikomu nie chcialoby sie jechac 50 kilometrow zeby rozniesc ulotki na jakims zadupiu, ale mi tak i to mnie rozwinelo na pewnien sposob. I to zaprocentowalo. Pojawilo sie przeczucie, intuicja, zwierzece, wyostrzone zmysly, pozwalajace wykryc niebezpieczenstwo 'w powietrzu' czy rozwiazac problem. Albo spostrzec bardzo mila rzecz, niedostrzgalna dla innych. Inteligencja emocjonalna? Polubilem to
Po okolo dwoch miesiacach od odwiedzin ruin tego klasztoru przegladalem sobie artystow, piosenkarki, jako ze lubie muzyke i szperanie po tytulach, odkrywanie nowych piosenek.
I zapamietam te chwile. Wlaczylem pewien zespol, wklepalem nazwisko. I jak ja zobaczylem poczulem jakby licznik Geigera przebil skale. I zwariowal. Zarejestrowal niesamowite promieniowanie
Na imie miala.....Grace
O Jeeeeezu, az krzyknalem. Mamy problem. Wielki problem.
Az odwrocilem glowe, nie moglem na nia patrzec, poczulem black jaki bije od niej
Slyszalem o niej wczesniej, byla jedna z wielu, nic szczegolnego, nawet jej nazwisko przekkrecalem, moglbym przysiac ze nazywala sie inaczej (Po wlosku 'Kot')
Tak wiec nie zwrocilem na nia w przeszlosci jakiejs szczegolnej uwagi, ale od listopada czuje jakbym urodzil sie na nowo i zauwazal pewne cechy niedostrzegalne dla innych
Wydarzenia zaczely toczyc sie szybko
W zimna grudniowa noc w Coalville urodzilem sie nowy ja. W styczniu urodzila sie Grace.
Momentalnie dostrzeglem w niej ....TO.
Co?
Ciag dalszy nastapi