Pozory mylą- co chatka, to zagadka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

1

Temat: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Naszło mnie na taki temat.

Pozory. Pozoranci. Granie w idealne życie. Niby wszyscy wiemy do czego służą social media, że sporo ludzi tam wszystko kreuje.

Rozmawiałam dziś z koleżanką. Opowiem wam jakie miałam na jej zdanie temat, a co się okazało. Dziewczyna piękna, wykształcona. Poznała Pana, importera luksusowych marek. Piękne życie, jak jej się oświadczył to Land Roverem, pierścionkiem z brylantem i 250 różami. 659 polubień, wtedy jeszcze na Facebooku.  Piękny dom, ona założyła swój salon beauty, za jego pieniądze ofkors. Wzięli ślub. Piękne zdjęcia na instagramie i Facebooku, wycieczki, restauracje, biznesy. Spisałyśmy się po jakimś czasie i ona do mnie "chce odejść, ale nie mogę". Mąż był na tyle cwany, że wszystko zabezpieczał tak, że zostanie z niczym. To ja jej mówię, że lepiej z niczym ale mieć godność. A ona, że wszyscy powiedzą "dobrze jej tak". Rozłożyłam ręce. Pozostawię dla siebie powody chęci jej odejścia.

Zaczęłam analizować zwiazki na około, relacje i tak dalej. Jak odeszłam od męża, to napisała do mnie partnerka jego kumpla, że mnie podziwia, że sie nie bałam odejść, ona chce odejść a się boi. Dziś jechałam rano autobusem, patrzyłam na ludzi i miałam takie "jakie historie wy w sobie nosicie". Czemu trwacie w związkach? Np. moja inna koleżanka wzięła na spółę kredyt hipoteczny z partnerem na 850 000,00  i... siedzą razem mimo, że tam już nie ma co zbierać.

O swojej sytuacji nie pisze, bo kto jest na forum od 2020 r. to wie jak wyglądała moja sytuacja i z kim żyłam/żyje i że żylam na wysokim poziomie i czkawką mi sie to odbija.

Wiemy, że u sąsiada trawa zawsze bardziej zielona. Że zazdrościmy innym różnych rzeczy, nie wiedząc jaką cenę płacą za to, o tym też dopiero co pisałam z kimś z tego forum.

Znacie dużo takich przypadków, kiedy ludzie "grają w życie", są pozorantami, kreują coś? Czy raczej was to nie obchodzi, zawierzacie temu co widzicie i idziecie dalej? Ja ostatnio z kim nie rozmawiałam to mam taki obraz "oni udają". Ale mogę być nieobiektywna przez własną sytuację.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Dodam od siebie, że zawsze uważałam, że lepiej skromnie ale godnie. Może to śmieszne, co piszę, w obliczu męża w zarządzie, mojego zabezpieczenia materialnego przez rodzine i poziomu na jakim żyliśmy, ale wiecie o co chodzi. Obserwuje swoje koleżanki i mam wrażenie, że mają bardzo niepoukładane priorytety i boją się stracić wygodę, komfort, status. Że albo ja się otaczam w zepsutym środowisku, albo czasy popsute.

3

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
R_ita2 napisał/a:

Dodam od siebie, że zawsze uważałam, że lepiej skromnie ale godnie. .

To idź na kasę za 3700 na rękę i pogadamy za miesiąc.

4 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-01-27 22:46:42)

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
R_ita2 napisał/a:

Naszło mnie na taki temat.

Pozory. Pozoranci. Granie w idealne życie. Niby wszyscy wiemy do czego służą social media, że sporo ludzi tam wszystko kreuje.

Rozmawiałam dziś z koleżanką. Opowiem wam jakie miałam na jej zdanie temat, a co się okazało. Dziewczyna piękna, wykształcona. Poznała Pana, importera luksusowych marek. Piękne życie, jak jej się oświadczył to Land Roverem, pierścionkiem z brylantem i 250 różami. 659 polubień, wtedy jeszcze na Facebooku.  Piękny dom, ona założyła swój salon beauty, za jego pieniądze ofkors. Wzięli ślub. Piękne zdjęcia na instagramie i Facebooku, wycieczki, restauracje, biznesy. Spisałyśmy się po jakimś czasie i ona do mnie "chce odejść, ale nie mogę". Mąż był na tyle cwany, że wszystko zabezpieczał tak, że zostanie z niczym. To ja jej mówię, że lepiej z niczym ale mieć godność. A ona, że wszyscy powiedzą "dobrze jej tak". Rozłożyłam ręce. Pozostawię dla siebie powody chęci jej odejścia.

Zaczęłam analizować zwiazki na około, relacje i tak dalej. Jak odeszłam od męża, to napisała do mnie partnerka jego kumpla, że mnie podziwia, że sie nie bałam odejść, ona chce odejść a się boi. Dziś jechałam rano autobusem, patrzyłam na ludzi i miałam takie "jakie historie wy w sobie nosicie". Czemu trwacie w związkach? Np. moja inna koleżanka wzięła na spółę kredyt hipoteczny z partnerem na 850 000,00  i... siedzą razem mimo, że tam już nie ma co zbierać.

O swojej sytuacji nie pisze, bo kto jest na forum od 2020 r. to wie jak wyglądała moja sytuacja i z kim żyłam/żyje i że żylam na wysokim poziomie i czkawką mi sie to odbija.

Wiemy, że u sąsiada trawa zawsze bardziej zielona. Że zazdrościmy innym różnych rzeczy, nie wiedząc jaką cenę płacą za to, o tym też dopiero co pisałam z kimś z tego forum.

Znacie dużo takich przypadków, kiedy ludzie "grają w życie", są pozorantami, kreują coś? Czy raczej was to nie obchodzi, zawierzacie temu co widzicie i idziecie dalej? Ja ostatnio z kim nie rozmawiałam to mam taki obraz "oni udają". Ale mogę być nieobiektywna przez własną sytuację.

Mysle ze jest jeszcze jeden typ udawania - bez social mediów. Mam taki zestaw na moim podworku. Ludsie starsi piekna rodzina na pokaz. Spotkania z sąsiadami, znajomymi, winko śmiechy a ja patrze na to i się dziwię. Ta para się nienawidzi. To starsi ludzie od dekad nie powinni być ze sobą. Jak są bez świadków to wojna na noze.

I teraz najważniejsze- mają córkę i syna którzy stworzyli rodziny. Jak myślisz jak wyglądają ich rodziny? No cudownie. Uśmiechy na zewnątrz i zgnilizna w środku. Przerażające.

5 Ostatnio edytowany przez NiezależnyN (2025-01-27 23:02:15)

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Pozory komu chcesz coś pokazywać?
zazdrościli?

Tak w prawdzie nawet mając 2000 znajomych i tak mamy gòra na palcach można  policzyć osoby co chcemy utrzymywać kontakt. Reszta popatrzy pagada i zapomni.

6

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Noben czyli mamy zgadzać się na złe traktowanie w imię komfortu życia i dostatku? W imię pozorów? Przecież to zniszczy człowieka od wewnątrz, utrata godności, pewności siebie. Ok, łatwo mi się piszę, bo o nic w życiu nie musialam się martwić i liczyć pieniędzy,  ale myślisz że jak odeszłam od męża i zamieszkałam sama to ile pensji w pierwszej poważnej, odpowiedzialnej w życiu pracy dostałam? To żadna tajemnica, ja to mogę napisać. 4200,00 na rękę na okresie próbnym. Fakt, odchodził mi najem bo mieszkanie miałam swoje. Jak byłam z mężem to przelewał mi średnio miesięcznie cztery razy tyle I mu oddawałam bo nie mialam na co wydawać, więc wiem jak to jest mieć a nie mieć. Ok,  to było moje zmartwienie tylko 2 msc ale było. Znam przypadki kobiet, które odchodziły z niczym i mówiły same że wolą jeść najtańszy chleb z serem ale nie być dłużej deptane. I nie żałowały. Choć traciły na urodzie, zdrowiu. Moze nie umiem tego dobrze zmierzyć, przyznaje. Bo żyłam w bańce. Ale kurna.... z 3 wakacji w roku nie odłożyłabym na jedne i Ok. Takie życie. Dlatego nie rozumiem tej koleżanki. Ale może nie muszę.

Bert44 oj też znam takie małżeństwa. To jeszcze stara szkola, nie rozejdą się a codziennie kłócą. Dzieci to chłoną i powielają schemat. Ta moja koleżanka z pracy co jest DDA. Złota dziewczyna, do rany przyłoż a powiela wszystkie błędy matki i co jeden partner to lepszy....

NiezaleznyN no dokładnie. I ja to starałam się jej przekazać, że po co się przejmuje co ludzie powiedzą, pogadają i zapomną. A nikt jej codziennosci nie odda. Ale ona się przejmuje opinia i tyle.

7 Ostatnio edytowany przez NiezależnyN (2025-01-27 23:07:44)

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Nieraz trzeba być egoistą, nie patrzyć na innych tylko na siebie. Robić tak aby czuć się dobrze, reszta jak chce, niech sobie robi co chce.
Zdrowy egoizm jest cechą pozytywną.

8

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Ludzie upierdliwi zawsze znajdą, tylko czy są warci naszej uwagi?  Babrać w czyimś Bagienku

9

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

. big_smile

10

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Myślę i myślę i o ile o kimś nie zapomniałam, to nie mam w swoim otoczeniu nikogo, kto udaje bajkowo-sielankowe życie, kiedy w środku panuje zgnilizna. Owszem, obracam się głównie wśród osób z klasy tzw. średniej, gdzie ludzie raczej nie żyją ze soba na siłę dla pieniędzy, bo nie są one na tyle duże, żeby miały rekompensować zło i krzywdy, których się doświadcza.

Oczywiście to nie jest tak, że wszyscy są szczęśliwi, ale ci, którzy nie są raczej nie udają, że jest inaczej. Pomijam przy tym, że w ostatnich latach ogromna ilość małżeństw w moim otoczeniu się rozpadła.

11

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
Priscilla napisał/a:

. Pomijam przy tym, że w ostatnich latach ogromna ilość małżeństw w moim otoczeniu się rozpadła.

Jesteś w stanie ocenić skalę?

12

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
R_ita2 napisał/a:

że jak odeszłam od męża i zamieszkałam sama to ile pensji w pierwszej poważnej, odpowiedzialnej w życiu pracy dostałam?.

Tylko w tej poruszającej historii nie nadmieniłaś dupochronu w postaci ojca, który załatwia wszystkie Twoje problemy.
To raz.

Dwa: również nie bierzesz pod uwagę, że te Twoje wszystkie umęczone przez bogatych mężów koleżanki mogą TYĆKO koloryzować i ubarwiać rzeczywistość, podczas gdy tak naprawdę jest im całkiem dobrze i wygodnie. Więc po prostu z nudów wymyślają dramy i sztuczne problemy - dokładnie zresztą tak jak Ty sama.

13

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
noben napisał/a:
R_ita2 napisał/a:

że jak odeszłam od męża i zamieszkałam sama to ile pensji w pierwszej poważnej, odpowiedzialnej w życiu pracy dostałam?.

Tylko w tej poruszającej historii nie nadmieniłaś dupochronu w postaci ojca, który załatwia wszystkie Twoje problemy. I jak Ci się znudzi zabawa w samodzielność, to po prostu wyciągasz telefon i po sprawie. A co z kobietami, które nie mają takiej możliwości?
To raz.

Dwa: również nie bierzesz pod uwagę, że te Twoje wszystkie umęczone przez bogatych mężów koleżanki mogą TYĆKO koloryzować i ubarwiać rzeczywistość, podczas gdy tak naprawdę jest im całkiem dobrze i wygodnie. Więc po prostu z nudów wymyślają dramy i sztuczne problemy - dokładnie zresztą tak jak Ty sama.

14

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Odnośnie życia społecznego, to ogólnie panuje kłamstwo i manipulacja o związkach. Z kobiet zrobiono ofiary i udało się wmówić, że każdy mężczyzna to przemocowiec. Manipulacja polega na tym, że z marginesu robi się całą stronę. Z moich obserwacji wynika, że dużo częstszym przypadkiem jest wykorzystywanie facetów przez kobiety. A dokładniej mówiąc, robienie z nich trampoliny do własnej kariery, albo przynajmniej wygodnego życia. Tak właśnie jak to jest w wątkowym przykładzie. Znalazł się bogaty, no to można na nim popłynąć. Ten akuratnie był sprytny i nie udało się go skubnąć. Choć już udało się bez kredytu budować własny biznes.
Ktoś się oburzy, bo przecież są przemocowcy, są tacy, którzy są winowajcami zniszczenia swoich związków. Są i te przykłady są bardzo jaskrawe i społecznie naświetlane. Ale już negatywne zachowania kobiet częściej są przemilczane, no i się mówi, co z ciebie za mężczyzna, że dałeś się ograć kobiecie. Bardzo sprytne podejście i wygodne. Nawet tu na forum padają słowa dobrze im i tyle. A gdyby tak powiedzieć o kobietach, dobrze im i tyle. No to panie jazda.

15

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
R_ita2 napisał/a:

Naszło mnie na taki temat.

Pozory. Pozoranci. Granie w idealne życie. Niby wszyscy wiemy do czego służą social media, że sporo ludzi tam wszystko kreuje.

Rozmawiałam dziś z koleżanką. Opowiem wam jakie miałam na jej zdanie temat, a co się okazało. Dziewczyna piękna, wykształcona. Poznała Pana, importera luksusowych marek. Piękne życie, jak jej się oświadczył to Land Roverem, pierścionkiem z brylantem i 250 różami. 659 polubień, wtedy jeszcze na Facebooku.  Piękny dom, ona założyła swój salon beauty, za jego pieniądze ofkors. Wzięli ślub. Piękne zdjęcia na instagramie i Facebooku, wycieczki, restauracje, biznesy. Spisałyśmy się po jakimś czasie i ona do mnie "chce odejść, ale nie mogę". Mąż był na tyle cwany, że wszystko zabezpieczał tak, że zostanie z niczym. To ja jej mówię, że lepiej z niczym ale mieć godność. A ona, że wszyscy powiedzą "dobrze jej tak". Rozłożyłam ręce. Pozostawię dla siebie powody chęci jej odejścia.

Zaczęłam analizować zwiazki na około, relacje i tak dalej. Jak odeszłam od męża, to napisała do mnie partnerka jego kumpla, że mnie podziwia, że sie nie bałam odejść, ona chce odejść a się boi. Dziś jechałam rano autobusem, patrzyłam na ludzi i miałam takie "jakie historie wy w sobie nosicie". Czemu trwacie w związkach? Np. moja inna koleżanka wzięła na spółę kredyt hipoteczny z partnerem na 850 000,00  i... siedzą razem mimo, że tam już nie ma co zbierać.

O swojej sytuacji nie pisze, bo kto jest na forum od 2020 r. to wie jak wyglądała moja sytuacja i z kim żyłam/żyje i że żylam na wysokim poziomie i czkawką mi sie to odbija.

Wiemy, że u sąsiada trawa zawsze bardziej zielona. Że zazdrościmy innym różnych rzeczy, nie wiedząc jaką cenę płacą za to, o tym też dopiero co pisałam z kimś z tego forum.

Znacie dużo takich przypadków, kiedy ludzie "grają w życie", są pozorantami, kreują coś? Czy raczej was to nie obchodzi, zawierzacie temu co widzicie i idziecie dalej? Ja ostatnio z kim nie rozmawiałam to mam taki obraz "oni udają". Ale mogę być nieobiektywna przez własną sytuację.

A czy nie pisalas wtedy, ze masz wspaniale zycie z mezem? Nie jestem pewna, ale tak mi sie kojarzy.

Co do ludzi, to tak, czesto tak jest, niekiedy oczekuja na poprawe i nie chca mowic, ze jest zle, niekiedy wstydza sie, ze ludzie beda sie smiac, ze sie nieudalo, sa wlasciwie rozne powody, dla ktorych nie chca mowic, ze jest im zle, sa nieszczesliwi.

16 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-01-28 10:27:00)

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
R_ita2 napisał/a:

Dodam od siebie, że zawsze uważałam, że lepiej skromnie ale godnie. Może to śmieszne, co piszę, w obliczu męża w zarządzie, mojego zabezpieczenia materialnego przez rodzine i poziomu na jakim żyliśmy, ale wiecie o co chodzi. Obserwuje swoje koleżanki i mam wrażenie, że mają bardzo niepoukładane priorytety i boją się stracić wygodę, komfort, status. Że albo ja się otaczam w zepsutym środowisku, albo czasy popsute.

Ja sie temu wiecznie dziwie.

To sa te niespójności w wyborach. Facet np chcialby mieć laske 10/10 ale skromna. Skromna podziwiana za urodę  przez całe życie przez wszystkich? No moze sie gdzies znajdzie.

Albo babki chcące mieć stanowczego faceta który będzie miluski i posłuszny. Albo bogatego który wystawi pol majątku na ryzyko.

Jeżeli facet dorobił się majątku i wchodzi w związek to raczej nie podpisze umowy wskutek ktorej moze bez własnego wpływu na sytuacje stracić pol majątku. Nigdy nie wiesz jak będzie zwiazek wygladal.

A dziewczyna w zwiazku z kasiatym skoro facet jest w stanie  nia inwestowac może zabezpieczyć siebie - np logiczna dzialalnosc  zbudować. Zamiast fotek z Bali, operacji plastycznych i tipsów mogłyby wykorzystać szanse na zbudowanie czegos swojego. A potem zdziwienie...Ona ma czas - nie musi do roboty latac

17

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Tez co  wieczor slysze jak sasiedzi dra mordy na siebie(nie w moim bloku) tylko dalej, jak sie tluka i sobie mysle "po co im taki glupi zwiazek

18

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
Gosiawie napisał/a:
R_ita2 napisał/a:

Naszło mnie na taki temat.

Pozory. Pozoranci. Granie w idealne życie. Niby wszyscy wiemy do czego służą social media, że sporo ludzi tam wszystko kreuje.

Rozmawiałam dziś z koleżanką. Opowiem wam jakie miałam na jej zdanie temat, a co się okazało. Dziewczyna piękna, wykształcona. Poznała Pana, importera luksusowych marek. Piękne życie, jak jej się oświadczył to Land Roverem, pierścionkiem z brylantem i 250 różami. 659 polubień, wtedy jeszcze na Facebooku.  Piękny dom, ona założyła swój salon beauty, za jego pieniądze ofkors. Wzięli ślub. Piękne zdjęcia na instagramie i Facebooku, wycieczki, restauracje, biznesy. Spisałyśmy się po jakimś czasie i ona do mnie "chce odejść, ale nie mogę". Mąż był na tyle cwany, że wszystko zabezpieczał tak, że zostanie z niczym. To ja jej mówię, że lepiej z niczym ale mieć godność. A ona, że wszyscy powiedzą "dobrze jej tak". Rozłożyłam ręce. Pozostawię dla siebie powody chęci jej odejścia.

Zaczęłam analizować zwiazki na około, relacje i tak dalej. Jak odeszłam od męża, to napisała do mnie partnerka jego kumpla, że mnie podziwia, że sie nie bałam odejść, ona chce odejść a się boi. Dziś jechałam rano autobusem, patrzyłam na ludzi i miałam takie "jakie historie wy w sobie nosicie". Czemu trwacie w związkach? Np. moja inna koleżanka wzięła na spółę kredyt hipoteczny z partnerem na 850 000,00  i... siedzą razem mimo, że tam już nie ma co zbierać.

O swojej sytuacji nie pisze, bo kto jest na forum od 2020 r. to wie jak wyglądała moja sytuacja i z kim żyłam/żyje i że żylam na wysokim poziomie i czkawką mi sie to odbija.

Wiemy, że u sąsiada trawa zawsze bardziej zielona. Że zazdrościmy innym różnych rzeczy, nie wiedząc jaką cenę płacą za to, o tym też dopiero co pisałam z kimś z tego forum.

Znacie dużo takich przypadków, kiedy ludzie "grają w życie", są pozorantami, kreują coś? Czy raczej was to nie obchodzi, zawierzacie temu co widzicie i idziecie dalej? Ja ostatnio z kim nie rozmawiałam to mam taki obraz "oni udają". Ale mogę być nieobiektywna przez własną sytuację.

A czy nie pisalas wtedy, ze masz wspaniale zycie z mezem? Nie jestem pewna, ale tak mi sie kojarzy.

Co do ludzi, to tak, czesto tak jest, niekiedy oczekuja na poprawe i nie chca mowic, ze jest zle, niekiedy wstydza sie, ze ludzie beda sie smiac, ze sie nieudalo, sa wlasciwie rozne powody, dla ktorych nie chca mowic, ze jest im zle, sa nieszczesliwi.

Pisala, non stop pisala, ze jest prezesem w zarzadzie - to bylo w kazdym poscie, jako glowna definicja tego czlowieka i ze ma wspaniale zycie jak w bajce. Sama byla ta zachlyscieta czyims bogactwem i pozycja idiotka. To jest naczelna hipokrytka forum. A to, ze jest chora psychicznie raczej nie ustprawiedliwia wstretnego charakteru czyt. plotkowanie o kolezankach.

19

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
Halina3.1 napisał/a:

Pisala, non stop pisala, ze jest prezesem w zarzadzie - to bylo w kazdym poscie, jako glowna definicja tego czlowieka i ze ma wspaniale zycie jak w bajce. Sama byla ta zachlyscieta czyims bogactwem i pozycja idiotka. To jest naczelna hipokrytka forum. A to, ze jest chora psychicznie raczej nie ustprawiedliwia wstretnego charakteru czyt. plotkowanie o kolezankach.

O matko trochę mdłości jeszcze nikogo nie zabiło ,a to pewnie z zazdrości o ogórka Turka
plotki też mi coś Phi big_smile

Gazety w dłoń !  to lepsze do wachlowania Autorki
albowiem jak już w innym miejscu zaznaczyłem strzeli focha,przestanie się pochylać od nadmiernej krytyki  i gucio z nowych odcinków .

20

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
paslawek napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Pisala, non stop pisala, ze jest prezesem w zarzadzie - to bylo w kazdym poscie, jako glowna definicja tego czlowieka i ze ma wspaniale zycie jak w bajce. Sama byla ta zachlyscieta czyims bogactwem i pozycja idiotka. To jest naczelna hipokrytka forum. A to, ze jest chora psychicznie raczej nie ustprawiedliwia wstretnego charakteru czyt. plotkowanie o kolezankach.

O matko trochę mdłości jeszcze nikogo nie zabiło ,a to pewnie z zazdrości o ogórka Turka
plotki też mi coś Phi big_smile

Gazety w dłoń !  to lepsze do wachlowania Autorki
albowiem jak już w innym miejscu zaznaczyłem strzeli focha,przestanie się pochylać od nadmiernej krytyki  i gucio z nowych odcinków .

Nie wiem o czym ty do mnie rozmawiasz. Nie lubie turkow.

21

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
Halina3.1 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Pisala, non stop pisala, ze jest prezesem w zarzadzie - to bylo w kazdym poscie, jako glowna definicja tego czlowieka i ze ma wspaniale zycie jak w bajce. Sama byla ta zachlyscieta czyims bogactwem i pozycja idiotka. To jest naczelna hipokrytka forum. A to, ze jest chora psychicznie raczej nie ustprawiedliwia wstretnego charakteru czyt. plotkowanie o kolezankach.

O matko trochę mdłości jeszcze nikogo nie zabiło ,a to pewnie z zazdrości o ogórka Turka
plotki też mi coś Phi big_smile

Gazety w dłoń !  to lepsze do wachlowania Autorki
albowiem jak już w innym miejscu zaznaczyłem strzeli focha,przestanie się pochylać od nadmiernej krytyki  i gucio z nowych odcinków .

Nie wiem o czym ty do mnie rozmawiasz. Nie lubie turkow.

No to masz inaczej - nie zazdrościsz turka
ale nie wiem czy to tak ładnie nie lubić turków .

22

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
paslawek napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
paslawek napisał/a:

O matko trochę mdłości jeszcze nikogo nie zabiło ,a to pewnie z zazdrości o ogórka Turka
plotki też mi coś Phi big_smile

Gazety w dłoń !  to lepsze do wachlowania Autorki
albowiem jak już w innym miejscu zaznaczyłem strzeli focha,przestanie się pochylać od nadmiernej krytyki  i gucio z nowych odcinków .

Nie wiem o czym ty do mnie rozmawiasz. Nie lubie turkow.

No to masz inaczej - nie zazdrościsz turka
ale nie wiem czy to tak ładnie nie lubić turków .

Na szczescie jeszcze nie wsadzaja do wiezienia za nielubienie kogos.

23

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
Halina3.1 napisał/a:

Na szczescie jeszcze nie wsadzaja do wiezienia za nielubienie kogos.

To weź nie lub pana Owsiaka albo przedstawicieli narodu ży............................mskiego i daj temu publicznie wyraz - na przykład w internecie....

24 Ostatnio edytowany przez R_ita2 (2025-01-28 18:16:35)

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Przede wszystkim ja nie chce by to był temat o mnie.

Noben Co do postu nr 12. Fakt, ja nie biorę poprawki, że one choćby z nudów mogą koloryzować i szukać problemów tam gdzie ich nie ma. Jak ktoś mi coś mówi to ja naiwnie zawierzam. Choć staram się tego oduczyć, by nie być taka naiwna. To jest coś co się muszę nauczyć. Filtrować treści.

Legat post nr 14. Trudno sie nie zgodzić. Mam też koleżankę, która nie odejdzie od faceta bo mieszka u niego podczas studiów i może skupić się na nauce, a nie zasuwać na jakimś zleceniu by dorabiać na wynajem. Bo od rodziców nie dostanie. A z drugiej strony kiedyś pisałam z gościem, który się żalił że finansował dziewczynie studia a jak studia się skończyły i poszła do pracy to go kopnęła. Wykorzystała go. No.

Gosiawie post nr 16. No pisałam. Bo tak długo sama myślałam a potem zamykałam oczy jak sie okazywalo, ze to ułuda i odwracalam wzrok od prawdy idąc w zaparte albo skupiając uwagę na tym, ze  jest super ojcem, że nie wylicza, ze funduje wakacje. Byłam tak ja moja koleżanka z pierwszego postu, dalam sie kupić. To nie wątek o mnie  i nie chce tworzyć elaboratów. Pod bardzo wieloma względami miałam z nim dobrze. Wygodnie, atrakcyjnie, bogato. Ale coś w środku krzyczało. I w końcu wyszło na wierzch.

Halina jego bycie w zarządzie przepłaciłam rzyganiem ze stresu, zarwanymi nockami i nie wspieraniem go. Nie chciałam tego. Ale mial to gdzieś więc wmawiałam sobie, że to super i kreowałem to. Mam odwagę cywilną przyznać się przed wami, że byłam jak ta moja koleżanka z pierwszego postu, dałam się kupić. I żałuję.

Bardzo spodobał mi się post Legata, mimo że wiem, że bywa
on stronniczy w wielu aspektach. Wrócę do niego.

legat napisał/a:

Odnośnie życia społecznego, to ogólnie panuje kłamstwo i manipulacja o związkach. Z kobiet zrobiono ofiary i udało się wmówić, że każdy mężczyzna to przemocowiec. Manipulacja polega na tym, że z marginesu robi się całą stronę. Z moich obserwacji wynika, że dużo częstszym przypadkiem jest wykorzystywanie facetów przez kobiety. A dokładniej mówiąc, robienie z nich trampoliny do własnej kariery, albo przynajmniej wygodnego życia. Tak właśnie jak to jest w wątkowym przykładzie. Znalazł się bogaty, no to można na nim popłynąć. Ten akuratnie był sprytny i nie udało się go skubnąć. Choć już udało się bez kredytu budować własny biznes.
Ktoś się oburzy, bo przecież są przemocowcy, są tacy, którzy są winowajcami zniszczenia swoich związków. Są i te przykłady są bardzo jaskrawe i społecznie naświetlane. Ale już negatywne zachowania kobiet częściej są przemilczane, no i się mówi, co z ciebie za mężczyzna, że dałeś się ograć kobiecie. Bardzo sprytne podejście i wygodne. Nawet tu na forum padają słowa dobrze im i tyle. A gdyby tak powiedzieć o kobietach, dobrze im i tyle. No to panie jazda.

Ja sobie z tym postem zostanę, bo mogłabym opisać jeszcze x przykładów koleżanek, łącznie ze swoim kiedy grałyśmy i robiłyśmy dobrą minę do złej gry.

Ale mam odwagę się przyznać, że grałam. Przede wszystkim przed samą sobą, że jest ok. I może to jest moment kiedy patrzę na ludzi inaczej. Jak odeszłam to miałam mnóstwo informacji zwrotnych od kuzynek, ciotek, koleżanek. Jedne w duchu "będziesz żałować", drugie "jesteś odważna" trzecie "zazdroszczę, że zaryzykowałaś" ale jak pisałam to nie wątek o mnie a o waszym otoczeniu, ludziach którzy udają. W imię... chuj wie czego. Ja takiego udawania teraz widzę dużo. Albo chce widzieć. Subkietywne, obiektywne. Cholera wie co jakie jest. Ja to oszukiwanie samej siebie widzę dopiero od niedawna. Wcześniej sobie wierzylam.

25

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
noben napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Na szczescie jeszcze nie wsadzaja do wiezienia za nielubienie kogos.

To weź nie lub pana Owsiaka albo przedstawicieli narodu ży............................mskiego i daj temu publicznie wyraz - na przykład w internecie....

Zy...mianie ci raczej glowy maczeta nie obetna za nie chodzenie w hadzibie ani nie sa znani z wjezdzania rozpedzonymi samochodami w tlum ludzi, jak przedstawiciele pewnej religii pokoju. Z dwojga zlego to juz chyba wole Zymian. A Owsiaka nie znam, zawsze jest drama z nim zwiazana ale nie ogarniam tego. Pamietam tylko, ze on organizuje jakas akcje z puszkami raz do roku, jeszcze jak ja bylam malym dzieckiem to nie bylo chyba takich kontrowersji jak teraz.

26

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Ale tu nie chodzi o to czy żymianie zasługują by ich lubić, czy nie, tylko o to, że w większości krajów cywilizacji zachodnich lubienie ich jest przymusowe.
Ruskich można nienawidzić; właściwie jest to w dobrym tonie.
Niemców bo nas napadli,
Anglików bo nam nie pomogli - spoko
Ale ż....ymianów? - no way.

27

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Edward Stachura i jego wiersz "Życie to nie teatr" świetnie wpisuje się w przedmiotową problematykę.

28

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
Alessandro napisał/a:

Edward Stachura i jego wiersz "Życie to nie teatr" świetnie wpisuje się w przedmiotową problematykę.

Życie to jest teatr, mówisz ciągle, opowiadasz;
Maski coraz inne, coraz mylne się zakłada;
Wszystko to zabawa, wszystko to jest jedna gra
Przy otwartych i zamkniętych drzwiach.
To jest gra!

Życie to nie teatr, ja ci na to odpowiadam;
Życie to nie tylko kolorowa maskarada;
Życie jest straszniejsze i piękniejsze jeszcze jest;
Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama śmierć!
Ty i ja - teatry to są dwa!
Ty i ja!

Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.
Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.
Nawet kiedy źle ci jest, to nie jest źle.
Bo ty grasz!

Ja - duszę na ramieniu wiecznie mam.
Cały jestem zbudowany z ran.
Lecz kaleką nie ja jestem, tylko ty!

Dzisiaj bankiet u artystów, ty się tam wybierasz;
Gości będzie dużo, nieodstępna tyraliera;
Flirt i alkohole, może tańce będą też,
Drzwi otwarte zamkną potem się.
No i cześć!

Wpadnę tam na chwilę, zanim spuchnie atmosfera;
Wódki dwie wypiję, potem cicho się pozbieram;
Wyjdę na ulicę, przy fontannie zmoczę łeb;
Wyjdę na przestworza, przecudowny stworzę wiersz.
Ty i ja - teatry to są dwa.
Ty i ja!

Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.
Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.
I niezaraźliwy wcale jest twój śmiech.
Bo ty grasz!

Ja - duszę na ramieniu wiecznie mam.
Cały jestem zbudowany z ran.
Lecz gdy śmieje się, to wkrąg się śmieje świat!

29

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
noben napisał/a:

Ale tu nie chodzi o to czy żymianie zasługują by ich lubić, czy nie, tylko o to, że w większości krajów cywilizacji zachodnich lubienie ich jest przymusowe.
Ruskich można nienawidzić; właściwie jest to w dobrym tonie.
Niemców bo nas napadli,
Anglików bo nam nie pomogli - spoko
Ale ż....ymianów? - no way.

Ja tam wszystkich ludzi kocham  big_smile

30

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
R_ita2 napisał/a:

Znacie dużo takich przypadków, kiedy ludzie "grają w życie", są pozorantami, kreują coś?

Narcyzm. Bez sensu.

Trzeba wiecej Beatki sluchac.

31

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

No ale to nie jest jakaś nowość i super kontrowersyjne. Kto sam czegoś nie kreował niech pierwszy rzuci kamieniem.
Ludzie z myślami samobójczymi kreują że są zajebiście szczęśliwi, uśmiechnięci ich media społecznościowe wyglądają jak sama radość a potem dziwne że ktoś się zabił a taki był wesoły.
Im bardziej coś na pokaz tymbardziej tam coś nie działa.
Szczęście miłość i pieniadze lubią ciszę a kto to ma nie musi pokazywać tego światu

32 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-01-29 00:36:33)

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
R_ita2 napisał/a:
Priscilla napisał/a:

. Pomijam przy tym, że w ostatnich latach ogromna ilość małżeństw w moim otoczeniu się rozpadła.

Jesteś w stanie ocenić skalę?

Wiesz co, jak przeleciałam myślami po dawnych znajomych, to może z połowa z nich wciąż żyje w małżeństwie. Mam jednak dużą pulę nowych znajomych i tutaj nie zawsze jestem w stanie stwierdzić, ilu spośród nich ma to doświadczenie za sobą. Kilka par na pewno, przynajmniej po jednej ze stron.

Generalnie jednak wydaje mi się, że niewiele jest związków, o których powiedziałabym, że ci ludzie tworzą naprawdę zdrowe, pełne szacunku i po prostu szczęśliwe relacje.
I niby mamy takie czasy, że z jednej strony znacząco łatwiej przychodzi nam się rozwodzić, już nie tkwimy na siłę tam, gdzie dzieje nam się krzywda, a z drugiej ludzie wyraźnie boją się zmian i nierzadko kurczowo trzymają tego, co znane.

Wrócę jeszcze do tego fragmentu:

R_ita2 napisał/a:

Np. moja inna koleżanka wzięła na spółę kredyt hipoteczny z partnerem na 850 000,00  i... siedzą razem mimo, że tam już nie ma co zbierać.

To nie jest prawda, że jak się ma na głowie kredyt hipoteczny, to ludzie już są na siebie skazani. Myślę natomiast, że czasem ten kredyt może być wygodną wymówką, żeby nic w swoim życiu nie zmieniać, nawet jeśli wszystko aż krzyczy, że dla własnego dobra należałoby się rozstać.

33 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-01-29 00:48:45)

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Większość znajomych pozostało.w okolo 30 letnich małżeństwach, ale niektórzy z nich prowadzą życie obok siebie.
W mojej rodzinie bliższej i dalszej są 2 rozwody, w tym mój.
Większość udanych małżeństw raczej.

34 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-01-29 02:33:18)

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
Ela210 napisał/a:

Większość udanych małżeństw raczej.

Możesz rozwinąć, co jest w tych małżeństwach ich spoiwem, dzięki któremu nie tylko trwają, ale też uważasz je za udane? Oczywiście z Twojej perspektywy.

Jak Twoje otoczenie zareagowało na Twój rozwód? Bardziej wspierająco czy krytyką? A może jedynie zaskoczeniem? Albo i nie wink

35

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Karmaniewraca post 31. I ja to wiem. Serio, to co napisałaś to w pełni to, co napisałabym sama o innych. Ale nigdy o sobie. A nie ma nic gorszego niż nie stawać w prawdzie z samą sobą. Co ja robiłam długo. Także pełna zgoda. Ale ja chyba długo w ogole chciałam zakłamywać rzeczywistość. Nie widzieć jaki kto naprawdę jest w stosunku do mnie i do innych. Marginalizowałam krzywe zachowania koleżanek względem innych, jakby zapominając że skoro nie są np. Lojalne wobec innych to pewnie wobec mnie też nie są. Spostrzegałam wszystko płytko. Nie wiem czy to działanie leków, które jednak trochę spłaszcza spostrzeganie a na ile niechęć do stawania w prawdzie. Tu już odchodzę od tego ile moich koleżanek jest z partnerami ze względu na wygodę i finanse, ale to też koleżanki, ciotki wzajemnie między sobą, relacje rodzinne. Ciągle miałam takie "bądź wdzięczna, doceniaj dobre, nikt nie jest idealny, też masz krzywe zagrania" a potem się okazało że wszystko jest fałszem. Bez różnicy na relacje. Ja teraz przesiewam znajomych, życie, siebie. I mam takie "sama sobie to zrobiłaś że byłaś głupia i ślepa". Wiele osób mnie zawiodło a wystarczyło "przepraszam", teraz znam wzajemne żale ciotek z którymi sączyłam nalewki między sobą. I mam takie... "dorosłaś, widzisz prawde".

priscilla rozumiem. Ja się z tobą zgadzam- post 32, może to wygodna wymówka po prostu. Przecież nie ma problemu, którego nie da się rozwiązać, w tym hipoteki na taką kwotę.

Ela podpinam się pod pytanie Priscilli. Napisałaś "większość udanych małżeństw raczej". Co to dla ciebie znaczy? Co znaczy "raczej"? Na ile to subiektywne, obiektywne? Czym dla Ciebie jest "udane"? Pamiętam Cię, wiele razy mi pomogłaś swoimi postami dlatego tak zainteresowało mnie co napisałaś, jakie jest Twoje spostrzeganie tej kwestii.

U mnie w rodzinie praktycznie nie ma rozwodów. Ludzie ze sobą żyją i tyle. Zawsze myślałam, że to super. A jak sama odeszłam to miałam zwrotkę od ciotek, kuzynek właśnie o zazdroszczeniu odwagi. I byłam w szoku bo np. Taka jedna ciotka to bym dala sobie za nią i wujka rękę uciąć, że tam jest świetnie i się kochają a ona mi napisała "Dziecko, nie rozumiesz życia. Widzisz co chcesz widzieć, idealizujesz" ogólnie to żyją obok siebie i ona mi napisała, że im on mniej o niej wie tym lepiej. Co to znaczy?  A każde spotkanie rodzinne to spijali sobie z dziubków. Ale to wracamy do tego co napisała Karma im bardziej ktoś coś pokazuje tym bardziej można go brać w wątpliwość.

Ela I podpinam sie pod pytanie Priscilli. Jak zareagowało otoczenie? I czy ty też myślałaś, że to twoje jest na zawsze? Mimo, że niby nic nie jest na zawsze.

36 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-01-29 16:53:04)

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

O rany, tyle się opisałam podczas jazdy pociągiem, ale nie weszło chyba przez słabego neta smile
big_smile

Rozwodu nie planowałam ani o nim wcześniej nie myślałam, wczesniej ex o nim nie wspominal.
Otoczenie zareagowało w większości z zaskoczeniem.
Wsparcia w rodzinie nie było, bo rozważania o rozwodzie skoncentrowały się na użalaniu nade mną, co  teraz że mną będzie, jak sobie życie ułożę na starość:D itd.
Największe wsparcie miałam od syna,  miał wtedy 22 lata jak się ex wyprowadził.
Przyjaciółki wsparły wszystkie, chociaż 1 od tej pory zrobiła wszystko, bym nie przychodziła do jej domu solo, więc przestała mnie zapraszać.
Ale kiedyś powiedziała mi wprost, że mam omijać z daleka jej męża, bo mi ufa, a jemu nie.
Zaakceptowałam.
Rozwala się życie towarzyskie, właśnie dlatego że singielka nie pasuje do par.
Chociaż są fajne wyjątki, nie zapomnę im. smile
W moim przypadku nie ma mowy o odwadze , bo to nie ja odeszłam, tylko zostałam postawiona przed faktem dokonanym.
Uchodzilismy za normalną parę, do momentu romansu nic się nie działo nietypowego, przynajmniej wtedy tak myślałam.
Teraz patrzę na swoje małżeństwo dużo bardziej krytycznie.
Uważam że jest dużą szansa, że rozpadło bg się po odejściu dzieci z domu.
Bo związek się nie rozwijał, nie było awantur bo ja gasiłam nieporozumienia, nie było między nami mentalnej iskry i zrozumienia.
Było pożądanie, ale to za malo.
Można mieć więcej w związku.
Poznałam wielu rozwodników I rozwodniczek singli,to jest stan przejściowy jednak.
Założę się że prawie nikt że starych historii z działu rozwód nie jest już sam.
Natomiast nie potrafię ocenić związków innych ludzi, serio.
Mogę zobaczyć że czegoś im brakuje, albo że coś u nich kuleje, ale czy to znaczy że się rozwiodą?
I jedni wiem na pewno, jie chciałabym być rozwodką na prowincji, po wypowiedzi niektórych widać że to ciężka dola smile
Jakby zupełnie różne światy.

37

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
Ela210 napisał/a:

Większość znajomych pozostało.w okolo 30 letnich małżeństwach, ale niektórzy z nich prowadzą życie obok siebie.
W mojej rodzinie bliższej i dalszej są 2 rozwody, w tym mój.
Większość udanych małżeństw raczej.

Być może związane jest to z wiekiem, 30 letnie małżeństwa, czyli mówimy o osobach dobrze po 50tce jak rozumiem.
Wśród moich znajomych, powiedzmy z przedziału 30--40 latków, rozwodów jest całkiem sporo, a im bliżej 40ki, albo lekko po -są nowe związki, nowe  żony, partnerki, mężowie, partnerzy.
Może jest to spowodowane tym, że jak już coś nie idzie, mimo rozmów, terapii par, dogadywania i docierania się - to nie idzie, a wtedy rozsądnym i jedynym posunięciem staje się rozejście. Nie pisze już o sytuacjach zdrady, która wyszła na jaw - tam nie słyszałam aby jakiekolwiek małżeństwo przetrwało, gdy jedna ze stron nagle zakochała się, zauroczyła, poszła na bok z innym.

W starszych pokoleniach - rozwód był rzadszy w myśl zasady, wszyscy tak żyją, co ludzie powiedzą, w naszej rodzinie nie ma rozwodów, nie ma małżeństw idealnych - w każdym jest coś, a macie dzieci, domy, 15 letni staż małżeński - szkoda to rozwalać. A potem ludzie są pod 70kę i im się zwyczajnie już nie opłaca rozwodzić.

38 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-01 22:43:41)

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

W naszych czasach za maz wychodziło się mając 23, 24 lata, s kryzysy były w okolicach 50.
Co ciekawe , to głównie Panowie ciężko przechodzili kryzys wieku średniego.
W lodszych pokoleniach podobno jest inaczej często to kobiety składają  pozwy
My po prostu jako 40 latki mieliśmy dzieci  i kredyty,

39

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
Ela210 napisał/a:

I jedni wiem na pewno, jie chciałabym być rozwodką na prowincji, po wypowiedzi niektórych widać że to ciężka dola smile
Jakby zupełnie różne światy.

Wizja prowincji z ''Daleko od Szosy'' i ''Rancza'' wiecznie żywa....

40 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-02 00:02:18)

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Nie jest zacofana gospodarczo, jeśli o to ci chodzi, ludziom zyje die dobrze
Chodzi mi o mentalność i  brak  anonimowości, poglądy na życie co wypada a co nie..
W takim Krakowie np giniesz w tłumie, nikogo nie obchodzi Twój  rozwód.
A w małym mieście wiesz wszystko o rozwodzie koleżanki której nie widziałaś 20 lat!.

41 Ostatnio edytowany przez noben (2025-02-02 00:27:03)

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
Ela210 napisał/a:

Nie jest zacofana gospodarczo, jeśli o to ci chodzi, ludziom zyje die dobrze
Chodzi mi o mentalność i  brak  anonimowości, poglądy na życie co wypada a co nie..
W takim Krakowie np giniesz w tłumie, nikogo nie obchodzi Twój  rozwód.
A w małym mieście wiesz wszystko o rozwodzie koleżanki której nie widziałaś 20 lat!.

Może i wiesz, ale masz to w dupie....
Mentalność też jest dokładnie ta sama, bo....
...to są dokładnie ci sami ludzie przecież.

Bo Polska jest bodaj jedynym krajem europejskim (no, obok Skandynawii), gdzie nigdy nie wykształciła się warstwa społeczna zwana mieszczaństwem.
U nas od średniowiecza, aż do dziś, miasta zasiedlała po prostu biedota ze wsi, która do miasta ''uciekła''.
I chyba stąd ten udawany szowinizm mieszczuchów w drugim pokoleniu, to histeryczne odcinanie się od wszystkiego co ''prowincjonalne'' i podkreślanie swojej inności, chyba po to aby hańbę tej wczorajszej biedy ukryć. Stąd bezkrytyczne kopiowanie wszystkich obcych wzorców, tylko dlatego, że są obce temu co pamiętamy z własnej kurnej chaty...
Syndrom neofity się to chyba nazywa czy jakoś tak.

42 Ostatnio edytowany przez noben (2025-02-02 00:26:17)

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

.

43 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-02 12:52:05)

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Nie są mentalnie tacy sami. W takiej miejscowosci 50 tys ludzi wszyscy o wszystkich wiedzą dużo, co ma zarówno plusy, jak i minusy
Nie jestem z mieszczaństwa, ale też nie z biedoty bynajmniej- moja rodzina miała dużo Ziemi na kresach wschodnich, dużo się zmieniło po komunie big_smile
ale w Krakowie, gdzie teraz mieszkam, warstwa mieszczańska zapewniam Cię, wykształciła się.
a neofici- czyli nowobogaccy są. mieszkają w brzydkich nowoczesnych apartamentowcach w zamniętych osiedlach, ktorych koszt za metr kwadratowy jest niebotyczny i nieuzasadniony, patrzą sąsiadom w okna smile
Kraków jest na tyle duży, że mocno zróznicowany: od nowobogackich dzielnic, przez Stare Miasto, gdzie ludzie na 1 ulicy znają sie wszyscy od 100 lat, do dzielnic robotniczych od czasów komuny i hipsterskich miejśc gdzie króluje młodzież.
ale panuje duża swoboda o życzliwość dla odmienności, mimo opornosci na nowinki smile

ale i tak prawdopodobnie wyląduję na prowincji, z ukochanym którego wszyscy znają i nie liczę tu na anonimowość. smile
I powtarzam że trudniej być rozwódką na prowincji, gdzie i Twój rozwód i nowe znajomości są komentowane

44

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
noben napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Nie jest zacofana gospodarczo, jeśli o to ci chodzi, ludziom zyje die dobrze
Chodzi mi o mentalność i  brak  anonimowości, poglądy na życie co wypada a co nie..
W takim Krakowie np giniesz w tłumie, nikogo nie obchodzi Twój  rozwód.
A w małym mieście wiesz wszystko o rozwodzie koleżanki której nie widziałaś 20 lat!.

Może i wiesz, ale masz to w dupie....
Mentalność też jest dokładnie ta sama, bo....
...to są dokładnie ci sami ludzie przecież.

.

Ty masz to w dupie, ale tak koleżanka nie i jeśli mieszka  w małej mieścinie (wiosce) od urodzenia, 40, czy 50 lat, to u niektórych włącza się myślenie "a co ludzie na to powiedzą" - i tak im mija życia w tym "co ludzie powiedzą", podczas gdy ich rówieśniczki z dużych miast randkują, nie wyglądają jak swoje babcie i  bywają to tu to tam. Maja tez romanse, które nawet, jeśli skończę się na poziomie romansów - przynajmniej maja co wspominać na :stare lata".

Tak jak ktoś wyżej napisał, w większym mieście jesteś bardziej anonimowa. Przyprowadzisz sobie faceta na chatę - sąsiedzi nawet nie zauważą (albo, gdy Ty pójdziesz do niego). Mała wioska, czy miasteczko - jedna wizyta i już na drugim końcu miasta wiedzą, ze miałaś gościa i na dodatek wiedzą, kto to, co robi i ile zarbia.

45 Ostatnio edytowany przez noben (2025-02-02 22:31:51)

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka
Ela210 napisał/a:

ale w Krakowie, gdzie teraz mieszkam, warstwa mieszczańska zapewniam Cię, wykształciła się.

Twoje zapewnienia nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością.
Na szeroko rozumianych ziemiach polskich, mieszczaństwo, jako warstwa społeczna, istniało tylko w Gdańsku. Czy Gdańsk to historyczna Polska, to osobny temat.

W Krakowie mieszczaństwa jako takiego nie było po prostu. Pokaż mi choćby jedno autonomiczne wystąpienie krakowskiego mieszczaństwa na przestrzeni dziejów. Jakiś spór, jakąś inicjatywę, cokolwiek. Jak Kazimierz Jagiellończyk powywieszał praktycznie bez powodu burmistrza i rajców, to nikt nie pisnął.
A taki Wrocław czy wspomniany Gdańsk z powodu byle podatku potrafiły wypowiedzieć posłuszeństwo i sprowadzić sobie obce wojska do obrony.
To tyle lekcji historii, nie dziękuj.

A wracając do tematu - Twój wpis pięknie obrazuje to, o czym napisałam wyżej: czujesz się w obowiązku zapewnić, że nie wypadłaś sroce spod ogona - utracone majątki na Kresach, mieszkanie w Krakowie....czy raczej w KRAKOWIE. Gdybyś mieszkała w Sosnowcu, to byś nazwy miasta nie wymieniła, bo brzmi nie dość prestiżowo, prawda?
Nie, żebym się czepiała - to naturalny ryt kulturowy, właściwy praktycznie wszystkim Polakom. Po prostu mamy zakorzenione poczucie gorszości wobec wszystkich wkoło i bezwiednie próbujemy to sobie odbijać, gdzie się da. Nie tyle jest to wada, co ciekawostka.

Ja mam ten luksus, że przodków mam w proporcji 50/50 z wielkiego miasta i z totalnego zadupia, więc sobie obserwuję do woli.
Aktualnie, na zadupiu mieszkam od przeszło dekady i zapewniam Ciebie oraz wszystkich innych mając po temu powody: nie tylko rozwody są tu bezproblemowe, ale i zdrady - również bezczelne - udaje się perfekcyjnie kamuflować.

46 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-02 22:52:09)

Odp: Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Noben, wymieniłam Kraków bo tu mieszkam i warstwa mieszxzanska tu jest.
Ale nie będę z Tobą prowadzić historyczno teoretycznych dyskusji, czy ludzie których znam osobiście i ich rodziny od  setek lat mieszkające w swoich kamienicach i trudniące się handlem, rzemiosłem czy są mieszczanami czy nie.
Im też bylo szkoda było czasu by to udowadniać.
Mało mnie też interesują Twoje off topy.
Nie gardzę prowincją, bo rycerstwo jak najbardziej prowincjonalne jest big_smile
Czyli hektary na zadupiach i w razie potrzeby za  broń i  na granicę.
Temat był o tym, że na prowincji anonimowym się nie jest, a taki Kraków toleruje wiele.
Nie mam pojęcia ile toleruje Warszaea czy Poznań nie znam
Jaki jest Wrocław dowiem się niedługo.
I tyle w temacie.

A swoją drogą możesz śmiało podać miasto bezproblemowych rozwodów big_smile
To będzie na pewno cenna informacja na tym forum.
I nie mam pojęcia jak brak poczucia gorszosci ma się do tęgo że starasz się mi udowodnić że Kraków składa się z nowobogackich i biedoty?
Nie dziękuję Ci za lekcje historii, powiedzmy że jeśli chodzi o Ziemie Zachodnie I  kresy wschodnie mam dostęp do dobrych żródel, w Krakowie mieszkam od prawie 40 lat a Warszawy nie znam smile
I tyle offtopu.
Ale jak masz cos do powiedzenia konkretnego o rozwodach  na prowincji bezproblemowych, to właśnie o tym jest ten temat, Rita pewnie chętnie przeczyta też

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pozory mylą- co chatka, to zagadka

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024