Naszło mnie na taki temat.
Pozory. Pozoranci. Granie w idealne życie. Niby wszyscy wiemy do czego służą social media, że sporo ludzi tam wszystko kreuje.
Rozmawiałam dziś z koleżanką. Opowiem wam jakie miałam na jej zdanie temat, a co się okazało. Dziewczyna piękna, wykształcona. Poznała Pana, importera luksusowych marek. Piękne życie, jak jej się oświadczył to Land Roverem, pierścionkiem z brylantem i 250 różami. 659 polubień, wtedy jeszcze na Facebooku. Piękny dom, ona założyła swój salon beauty, za jego pieniądze ofkors. Wzięli ślub. Piękne zdjęcia na instagramie i Facebooku, wycieczki, restauracje, biznesy. Spisałyśmy się po jakimś czasie i ona do mnie "chce odejść, ale nie mogę". Mąż był na tyle cwany, że wszystko zabezpieczał tak, że zostanie z niczym. To ja jej mówię, że lepiej z niczym ale mieć godność. A ona, że wszyscy powiedzą "dobrze jej tak". Rozłożyłam ręce. Pozostawię dla siebie powody chęci jej odejścia.
Zaczęłam analizować zwiazki na około, relacje i tak dalej. Jak odeszłam od męża, to napisała do mnie partnerka jego kumpla, że mnie podziwia, że sie nie bałam odejść, ona chce odejść a się boi. Dziś jechałam rano autobusem, patrzyłam na ludzi i miałam takie "jakie historie wy w sobie nosicie". Czemu trwacie w związkach? Np. moja inna koleżanka wzięła na spółę kredyt hipoteczny z partnerem na 850 000,00 i... siedzą razem mimo, że tam już nie ma co zbierać.
O swojej sytuacji nie pisze, bo kto jest na forum od 2020 r. to wie jak wyglądała moja sytuacja i z kim żyłam/żyje i że żylam na wysokim poziomie i czkawką mi sie to odbija.
Wiemy, że u sąsiada trawa zawsze bardziej zielona. Że zazdrościmy innym różnych rzeczy, nie wiedząc jaką cenę płacą za to, o tym też dopiero co pisałam z kimś z tego forum.
Znacie dużo takich przypadków, kiedy ludzie "grają w życie", są pozorantami, kreują coś? Czy raczej was to nie obchodzi, zawierzacie temu co widzicie i idziecie dalej? Ja ostatnio z kim nie rozmawiałam to mam taki obraz "oni udają". Ale mogę być nieobiektywna przez własną sytuację.