Witam się z Wami wszystkimi.
Jestem w związku ponad dwa lata. Mieszkamy w innych miastach. Dla mnie to ogromna wygoda, ponieważ mam unikowy styl przywiązania i wspólne mieszkanie z partnerem nie przyniosło nic dobrego (była próba – 4 miesiące). Partner jest lękowy. Partner ma 38 lat, mieszka z rodzicami, ma epilepsję – przyjmuje leki, napady są bardzo rzadkie – raz na 2-3 lata. Mam stałą pracę na stanowisku kierowniczym. Partner, odkąd się znamy, zmieniał pracę 5 razy (raz go wyrzucili, nie przedłużyli umowy, dwa razy się zwolnił). Aktualnie jest na L4, ponieważ po miesiącu pracy stwierdził, że ludzie z nim pracujący są negatywnie do niego nastawieni, on czuł się fatalnie w tej pracy. To jego stały numer – L4. Z racji, że był bez pracy i bez zasiłku chorobowego – 4 miesiące – spłukał się ze swoich oszczędności. Cały listopad pracował, od grudnia jest na zwolnieniu.
Do czego zmierzam? Aktualnie, będąc na L4 dużą część wypłaty odkłada na czarną godzinę. Będąc na L4 większość czasu spędza u mnie. Traktuję go jako gościa więc i nie wymagam od niego częściowej opłaty za media (używa bardzo dużo wody, śpi przy TV i lampce) mimo, że drażni mnie tak duże zużycie, a co za tym idzie wysokie rachunki (mimo, że zarabiam w miarę dobrze, to nie lubię marnotrawić w ten sposób kasy). Je również za moje pieniądze, kompletnie nic nie kupuje. To nie jest typ człowieka, który jeden obiad będzie jadł 2-3 dni. Codziennie musi być coś innego i to nie zupa, a mięso – najlepiej wieprzowina, wołowina. Do tego słodycze, pepsi. Ostatnio chciał jechać do innego miasta do galerii handlowej, gdzie dzień wcześniej powiedział mi, że nie ma pieniędzy. Odmówiłam wyjazdu wspominając o jego braku kasy, to usłyszałam, że jestem sknerą etc. Mam wrażenie, że on nie wie ile kosztuje życie, rachunki, wydatki. Mieszkając z rodzicami o nic się nie martwi. Ma opłacone, jedzenie podane, często zamawia je do domu. Według niego to normalne, że w trudnych czasach kobieta pomaga mężczyźnie. Moje pewne wzorce, schematy są złe, odchylające się od normy i jestem tego świadoma. Stąd moje zastanowienie, wątpliwości – czy ja przesadzam czy on w jakiś sposób mnie wykorzystuje? Głupieję, mam wątpliwości co do logiki mojej głowy. Będę wdzięczna za rady
2 2025-01-21 13:39:30 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-01-21 13:43:43)
Witam się z Wami wszystkimi.
Jestem w związku ponad dwa lata. Mieszkamy w innych miastach. Dla mnie to ogromna wygoda, ponieważ mam unikowy styl przywiązania i wspólne mieszkanie z partnerem nie przyniosło nic dobrego (była próba – 4 miesiące). Partner jest lękowy. Partner ma 38 lat, mieszka z rodzicami, ma epilepsję – przyjmuje leki, napady są bardzo rzadkie – raz na 2-3 lata. Mam stałą pracę na stanowisku kierowniczym. Partner, odkąd się znamy, zmieniał pracę 5 razy (raz go wyrzucili, nie przedłużyli umowy, dwa razy się zwolnił). Aktualnie jest na L4, ponieważ po miesiącu pracy stwierdził, że ludzie z nim pracujący są negatywnie do niego nastawieni, on czuł się fatalnie w tej pracy. To jego stały numer – L4. Z racji, że był bez pracy i bez zasiłku chorobowego – 4 miesiące – spłukał się ze swoich oszczędności. Cały listopad pracował, od grudnia jest na zwolnieniu.
Do czego zmierzam? Aktualnie, będąc na L4 dużą część wypłaty odkłada na czarną godzinę. Będąc na L4 większość czasu spędza u mnie. Traktuję go jako gościa więc i nie wymagam od niego częściowej opłaty za media (używa bardzo dużo wody, śpi przy TV i lampce) mimo, że drażni mnie tak duże zużycie, a co za tym idzie wysokie rachunki (mimo, że zarabiam w miarę dobrze, to nie lubię marnotrawić w ten sposób kasy). Je również za moje pieniądze, kompletnie nic nie kupuje. To nie jest typ człowieka, który jeden obiad będzie jadł 2-3 dni. Codziennie musi być coś innego i to nie zupa, a mięso – najlepiej wieprzowina, wołowina. Do tego słodycze, pepsi. Ostatnio chciał jechać do innego miasta do galerii handlowej, gdzie dzień wcześniej powiedział mi, że nie ma pieniędzy. Odmówiłam wyjazdu wspominając o jego braku kasy, to usłyszałam, że jestem sknerą etc. Mam wrażenie, że on nie wie ile kosztuje życie, rachunki, wydatki. Mieszkając z rodzicami o nic się nie martwi. Ma opłacone, jedzenie podane, często zamawia je do domu. Według niego to normalne, że w trudnych czasach kobieta pomaga mężczyźnie. Moje pewne wzorce, schematy są złe, odchylające się od normy i jestem tego świadoma. Stąd moje zastanowienie, wątpliwości – czy ja przesadzam czy on w jakiś sposób mnie wykorzystuje? Głupieję, mam wątpliwości co do logiki mojej głowy. Będę wdzięczna za rady
Wykorzystuje cię, bo na to przyzwalasz, nie widać dla was przyszłości, bo jeszcze trochę wprowadzi się do ciebie na stałe ,pomyśli sobie po co mu pracować.
Nie jesteś jego rodzicem, niech oni mu pomagają finansowo w takich sytuacjach.
Druga sprawa, to nie licz, że zawsze będziecie mieszkali osobno, jak rodzice mu poumierają, to na dobre wprowadzi się do ciebie.
Nie przesadzasz.
Zagoń lenia do roboty. W poprzedniej pracy było źle? Niech szuka innej.
Na Twoim miejscu powiedziałbym mu wprost, żeby poszukał pracy i niech sie dokłada do rachunków
Nie masz obowiązku utrzymywać go, niech wraca do rodziców jak nie zechce sie dorzucić
Na Twoim miejscu zastanowiłbym się czy chce być z kimś takim w zwiazku i wiązać przyszłość?
Aaaa, i zainteresowałybym się, czy on w ogóle szuka jakiejś pracy czy tak siedzi bo mu wygodnie?
Pogoń pijawe na drzewo. Szkoda życia na takich leszczy.
Do Mìmka28. Gdybym ja był takim pasożytem jak twój partner, moja tż dała by mi kopa w d...i kazała się wynosić bez prawa do powrotu.To niewiarygodne, że jesteś tak tolerancyjna i wyrozumiała. Aż trudno uwierzyć,że ta historia jest prawdziwa.
Do Mìmka28. Gdybym ja był takim pasożytem jak twój partner, moja tż dała by mi kopa w d...i kazała się wynosić bez prawa do powrotu.To niewiarygodne, że jesteś tak tolerancyjna i wyrozumiała. Aż trudno uwierzyć,że ta historia jest prawdziwa.
Lotus, użyłeś bardzo łagodnego określenia - tak jak czytam Wasze odpowiedzi to uzmysławiam sobie, że najzwyczajniej w świecie jestem głupia i naiwna.
Nie przesadzasz.
Zagoń lenia do roboty. W poprzedniej pracy było źle? Niech szuka innej.
Na Twoim miejscu powiedziałbym mu wprost, żeby poszukał pracy i niech sie dokłada do rachunków
Nie masz obowiązku utrzymywać go, niech wraca do rodziców jak nie zechce sie dorzucić
Na Twoim miejscu zastanowiłbym się czy chce być z kimś takim w zwiazku i wiązać przyszłość?Aaaa, i zainteresowałybym się, czy on w ogóle szuka jakiejś pracy czy tak siedzi bo mu wygodnie?
Na chwilę obecną nie szuka, rodzice mu doradzili, aby ciągnął zwolnienie, bo ma kasę za darmo. Także do kwietnia stan L4 obowiązuje.
Jestem w związku ponad dwa lata. Mieszkamy w innych miastach.
Nie jesteś. Takie coś to żaden związek.
najzwyczajniej w świecie jestem głupia i naiwna.
No tu masz akurat rację.
9 2025-01-21 15:04:32 Ostatnio edytowany przez 0meqaO24 (2025-01-21 15:10:26)
On nie traktuje Ciebie poważnie, jesteś dla niego opcją na wygodne, darmowe,
bezproblemowe życie - jak najdłużej się da.
Jak czytam takie historie to mnie wzdryga, jak można
nie widzieć, że utrzymujesz pasożyta.
Jesteś sknerą ? a kim on jest ? Twoje pieniądze - Twoja praca.
Kobieto nie daj się wykorzystywać, odkładaj pieniądze, które wydajesz na niego.
10 2025-01-21 15:34:25 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-01-21 16:04:19)
Spakuj go błyskawiczne i odeślij jego rodzicom. Powinnaś jeszcze wystawić mu rachunek.
Ein napisał/a:Nie przesadzasz.
Zagoń lenia do roboty. W poprzedniej pracy było źle? Niech szuka innej.
Na Twoim miejscu powiedziałbym mu wprost, żeby poszukał pracy i niech sie dokłada do rachunków
Nie masz obowiązku utrzymywać go, niech wraca do rodziców jak nie zechce sie dorzucić
Na Twoim miejscu zastanowiłbym się czy chce być z kimś takim w zwiazku i wiązać przyszłość?Aaaa, i zainteresowałybym się, czy on w ogóle szuka jakiejś pracy czy tak siedzi bo mu wygodnie?
Na chwilę obecną nie szuka, rodzice mu doradzili, aby ciągnął zwolnienie, bo ma kasę za darmo. Także do kwietnia stan L4 obowiązuje.
No to masz odpowiedź, że nie ma zamairu nic z tym robić (czytaj: woli siedzieć w domu bo wie że Ty go utrzymasz i zapłacisz za wszystko)
Ps. Jakbyś chciała odejść od niego to przygotuj sie że będzie Cię zapewniał, że się zmieni, że to wszystko przez chorobę itp.
To też byłoby kłamstwem jak to, że pójdzie do pracy
Mimka28
Ten chłopak jest niedostosowany do dorosłego życia.
Bedzie Ci ciezko z takim facetem
Jesli go nie kochasz, to rozstanie powinno przyjsc ci z latwosci. Jesli jednak kochasz, to i tak odradzam zwiazek z nim, raczej sie nie zmieni, szkoda zachodu
Dziewczyno porzuć pasożyta. Przecież tu na kilometr czuć śmierdzącym leniem, który chciałby się prześlizgnąć przez życie zawodowe na zwolnieniach, zasiłkach i cudzym utrzymaniu. 38 latek który mieszka z rodzicami i nie potrafi utrzymać żadnej pracy? Rodzicie też jak widać dopomogli w stworzeniu takiego trutnia. Rozsadny rodzic powiedziałby synu weź poszukaj jakiejś pracy konkretnej, zobacz jak wygląda Twoje CV i świadectwa pracy. L4 goni l4. A tymczasem rodzice Twojego pasożyta (znaczy partnera
) sami jeszcze go zachęcają do ciągnięcia tego zwolnienia bo to kasa za nic. Jak myślisz, czy ten typ człowieka kiedykolwiek się ogarnie? Nie ogarnie. Będzie wisiał na rodzicach a potem na Tobie, w sumie już zaczął. Co z tego że masz stanowisko kierownicze i godne zarobki? Czy to oznacza że masz je przepierdzielic na niego? Bo to nie jest pracowity chłop któremu się jednorazowo noga powinęła i potrzebuje rzeczywiście wsparcia partnerki, również tego finansowego. To śmierdzący leń który prześlizguje się z pracy do pracy na ciągłym l4. Założę się się w nowym miejscu pracy rzeczywiście ludzie mogli go źle postrzegać bo się szybko zorientowali jaki „współpracownik” przypadł im w udziale- leniwy cwaniak bumelant. Nikt takich nie lubi. A że ma atak epilepsji raz na 3 lata to sorry ludzie nie z takimi schorzeniami zapierdzielają jak mrówki. Ja sama mam schorzenie neurologiczne które gdy przyatakuje to zwała mnie z nóg dosłownie a mimo to pracuje od zawsze na pełny etat, adoptowałam dziecko, ogarniam dom i życie bo jestem dorosła i mam jakieś ambicje, większe niż życie na garnuszku męża czy rodziców. Twój facet nie ma żadnych ambicji i na dodatek ma czelność oczekiwać że będziesz go utrzymywać. Zachcianek co do mięsa, przekąsek i zakupów w galerii nawet nie skomentuję. Powiedziałabym jasno: chcesz sie obkupić ? Proszę bardzo jedź kupuj, baw się dobrze. Za swoje.
Obstawiam ze masz niskie poczucie Autorko. Jakieś lęki że może jesteś niewystarczająca gorsza brzydsza itp każą Ci trzymać się partnera który ciągnie Cię w dół nie dlatego że aż tak go kochasz tylko ze strachu przed samotnością.
16 2025-01-22 14:12:12 Ostatnio edytowany przez Herne (2025-01-22 14:24:02)
Poza tym co powiedzieli poprzednicy, to:
Jestem w związku ponad dwa lata. Mieszkamy w innych miastach. Dla mnie to ogromna wygoda, ponieważ mam unikowy styl przywiązania i wspólne mieszkanie z partnerem nie przyniosło nic dobrego (była próba – 4 miesiące). Partner jest lękowy.
Unikowy i lękowy styl przywiązania to mieszanka wybuchowa, prędzej czy później wysadzająca w powietrze daną relację.
A gość to niebieski ptak, co również nie wróży świetlanej przyszłości u Was.
A - i jakby w twojej głowie kołatała taka myśl że go zmienisz, to nie, nie zmienisz go ![]()
Obstawiam ze masz niskie poczucie Autorko. Jakieś lęki że może jesteś niewystarczająca gorsza brzydsza itp każą Ci trzymać się partnera który ciągnie Cię w dół nie dlatego że aż tak go kochasz tylko ze strachu przed samotnością.
Chyba w samo sedno.
feniks35 napisał/a:Obstawiam ze masz niskie poczucie Autorko. Jakieś lęki że może jesteś niewystarczająca gorsza brzydsza itp każą Ci trzymać się partnera który ciągnie Cię w dół nie dlatego że aż tak go kochasz tylko ze strachu przed samotnością.
Chyba w samo sedno.
Tak, zgadzam się. Jestem tego świadoma. Znam swoje demony. Podjęłam walkę o siebie. Stąd moje pytanie i zastanowienie - czy dobrze myślę.
Dziękuję za odpowiedź
Poza tym co powiedzieli poprzednicy, to:
Mimka28 napisał/a:Jestem w związku ponad dwa lata. Mieszkamy w innych miastach. Dla mnie to ogromna wygoda, ponieważ mam unikowy styl przywiązania i wspólne mieszkanie z partnerem nie przyniosło nic dobrego (była próba – 4 miesiące). Partner jest lękowy.
Unikowy i lękowy styl przywiązania to mieszanka wybuchowa, prędzej czy później wysadzająca w powietrze daną relację.
A gość to niebieski ptak, co również nie wróży świetlanej przyszłości u Was.
A - i jakby w twojej głowie kołatała taka myśl że go zmienisz, to nie, nie zmienisz go
Tak, taki związek to tykająca bomba. Ja Wam bardzo dziękuję za te informacje. Ze mną jest tak, że ja mam dużą świadomość i wiedzę skąd to wszystko się bierze, ale nie umiem tego przełożyć na życie. Dlatego zasięgam opinii innych, by się jakoś ukierunkować.
Znasz już kierunek. Czas zawalczyć o siebie, o swoją lepszą przyszłość. Sama ją zaprojektuj i zacznij budować na nowo.
Do pełneho obrazu potrzebna jest informacja, jak wyglądały sprawy finansowe między wami wcześniej:
Kto płacił za wakacje, za wyjścia na miasto itd.
Czy bywasz u niego też
Do pełneho obrazu potrzebna jest informacja, jak wyglądały sprawy finansowe między wami wcześniej:
Kto płacił za wakacje, za wyjścia na miasto itd.
Czy bywasz u niego też w domu?