Witajcie. Jestem na życiowym zakręcie. Mieszkam z dziećmi i mężem za granicą. Były już terapie, odejścia, powroty i zaczynanie od nowa. Mąż ma najprawdopodobniej osobowość narcystyczną. Pomaga w domu, pracuje ale jest strasznie kontrolujacy i agresywny, stosuje agresję słowną nie przebiera w środkach. Nie ma zahamowań kiedy się wkurzy. A wkurza się coraz częściej i na wszystkich, kłóci się z ludźmi w pracy, na ulicy i z nami. Coraz częściej obrywa też starsza córka. Od 2 miesięcy nawet nie śpimy już razem bo nie jestem w stanie się do niego przemóc. Mocno zastanawiam się nad odejściem. Proponowałam polubowne rozstanie i sensowny podział opieki nad dziećmi. Mąż zapowiedział że on się nie wyprowadzi. Zaczął zastraszać że sobie nie poradzę itp. Szczere mówiąc to ja od zawsze chyba byłam głową i szyją w tym małżeństwie. I teraz mam 2 opcje. Zostać na obczyźnie i wywalić go siła z mieszkania oraz złożyć pozew. Nie mam gwarancji że będzie pomagał przy dzieciach i nie będzie uprzykrzał życia. Powiedział że najlepiej jakbyśmy my się wyprowadziły. I teraz opcja druga. Ja zjeżdżam z dziećmi do Polski. Tam zaczynam od nowa i składam pozew. Boli mnie tylko że wtedy on nie będzie miał kontaktu z dziećmi prawie wcale. Pewnie dzieci będą miały o to do mnie żal. Cały czas dręczy mnie poczucie winy za to wszystko ale czuję że już nie uciągnie dłużej agresji i niezadowolenia męża które notabene przewija się cały czas w naszym małżeństwie. Dodam jeszcze że mąż ciagle podejrzewa mnie o zdrady nie majac do tego żadnych podstaw. On za to siedzi na tinderze bo ja z nim nie sypiam. Wiem jakie ja popełniłam błędy i co robiłam źle, jednak mimo wszystko nie wierzę już w ten związek a na myśl o powrocie do domu trzęsę się jak galareta. O bliskości z mężem po wielu już przekroczeniach też nie ma mowy. Jaką decyzje byście podjęły na moim miejscu. Myślę że spokój jest najważniejszy. W ostatnich latach zauważyłam jak podupada moje zdrowie i jak niekorzystnie zaczęłam postrzegać swoje życie. Jak żyje teraz w Polsce?
1 2025-01-11 12:09:29 Ostatnio edytowany przez Lipis (2025-01-11 12:15:29)
Podobne tematy
2 2025-01-11 12:33:11 Ostatnio edytowany przez madoja (2025-01-11 12:34:08)
Witajcie. Jestem na życiowym zakręcie. Mieszkam z dziećmi i mężem za granicą. Były już terapie, odejścia, powroty i zaczynanie od nowa. Mąż ma najprawdopodobniej osobowość narcystyczną. Pomaga w domu, pracuje ale jest strasznie kontrolujacy i agresywny, stosuje agresję słowną nie przebiera w środkach. Nie ma zahamowań kiedy się wkurzy. A wkurza się coraz częściej i na wszystkich, kłóci się z ludźmi w pracy, na ulicy i z nami. Coraz częściej obrywa też starsza córka. Od 2 miesięcy nawet nie śpimy już razem bo nie jestem w stanie się do niego przemóc. Mocno zastanawiam się nad odejściem. Proponowałam polubowne rozstanie i sensowny podział opieki nad dziećmi. Mąż zapowiedział że on się nie wyprowadzi. Zaczął zastraszać że sobie nie poradzę itp. Szczere mówiąc to ja od zawsze chyba byłam głową i szyją w tym małżeństwie. I teraz mam 2 opcje. Zostać na obczyźnie i wywalić go siła z mieszkania oraz złożyć pozew. Nie mam gwarancji że będzie pomagał przy dzieciach i nie będzie uprzykrzał życia. Powiedział że najlepiej jakbyśmy my się wyprowadziły. I teraz opcja druga. Ja zjeżdżam z dziećmi do Polski. Tam zaczynam od nowa i składam pozew. Boli mnie tylko że wtedy on nie będzie miał kontaktu z dziećmi prawie wcale. Pewnie dzieci będą miały o to do mnie żal. Cały czas dręczy mnie poczucie winy za to wszystko ale czuję że już nie uciągnie dłużej agresji i niezadowolenia męża które notabene przewija się cały czas w naszym małżeństwie. Dodam jeszcze że mąż ciagle podejrzewa mnie o zdrady nie majac do tego żadnych podstaw. On za to siedzi na tinderze bo ja z nim nie sypiam. Wiem jakie ja popełniłam błędy i co robiłam źle, jednak mimo wszystko nie wierzę już w ten związek a na myśl o powrocie do domu trzęsę się jak galareta. O bliskości z mężem po wielu już przekroczeniach też nie ma mowy. Jaką decyzje byście podjęły na moim miejscu. Myślę że spokój jest najważniejszy. W ostatnich latach zauważyłam jak podupada moje zdrowie i jak niekorzystnie zaczęłam postrzegać swoje życie. Jak żyje teraz w Polsce?
A rozmawiałaś z dziećmi gdzie chciałyby mieszkać?
A Ty gdzie byś chciała, tak w głębi serca?
PS. W mojej opinii w Polsce żyje się całkiem fajnie. Ludzie co chwilę się budują i kupują samochody, czyli chyba mają pieniądze ![]()
Witajcie. Jestem na życiowym zakręcie. Mieszkam z dziećmi i mężem za granicą. Były już terapie, odejścia, powroty i zaczynanie od nowa. Mąż ma najprawdopodobniej osobowość narcystyczną. Pomaga w domu, pracuje ale jest strasznie kontrolujacy i agresywny, stosuje agresję słowną nie przebiera w środkach. Nie ma zahamowań kiedy się wkurzy. A wkurza się coraz częściej i na wszystkich, kłóci się z ludźmi w pracy, na ulicy i z nami. Coraz częściej obrywa też starsza córka. Od 2 miesięcy nawet nie śpimy już razem bo nie jestem w stanie się do niego przemóc. Mocno zastanawiam się nad odejściem. Proponowałam polubowne rozstanie i sensowny podział opieki nad dziećmi. Mąż zapowiedział że on się nie wyprowadzi. Zaczął zastraszać że sobie nie poradzę itp. Szczere mówiąc to ja od zawsze chyba byłam głową i szyją w tym małżeństwie. I teraz mam 2 opcje. Zostać na obczyźnie i wywalić go siła z mieszkania oraz złożyć pozew. Nie mam gwarancji że będzie pomagał przy dzieciach i nie będzie uprzykrzał życia. Powiedział że najlepiej jakbyśmy my się wyprowadziły. I teraz opcja druga. Ja zjeżdżam z dziećmi do Polski. Tam zaczynam od nowa i składam pozew. Boli mnie tylko że wtedy on nie będzie miał kontaktu z dziećmi prawie wcale. Pewnie dzieci będą miały o to do mnie żal. Cały czas dręczy mnie poczucie winy za to wszystko ale czuję że już nie uciągnie dłużej agresji i niezadowolenia męża które notabene przewija się cały czas w naszym małżeństwie. Dodam jeszcze że mąż ciagle podejrzewa mnie o zdrady nie majac do tego żadnych podstaw. On za to siedzi na tinderze bo ja z nim nie sypiam. Wiem jakie ja popełniłam błędy i co robiłam źle, jednak mimo wszystko nie wierzę już w ten związek a na myśl o powrocie do domu trzęsę się jak galareta. O bliskości z mężem po wielu już przekroczeniach też nie ma mowy. Jaką decyzje byście podjęły na moim miejscu. Myślę że spokój jest najważniejszy. W ostatnich latach zauważyłam jak podupada moje zdrowie i jak niekorzystnie zaczęłam postrzegać swoje życie. Jak żyje teraz w Polsce?
Zakończyć związek skoro faktycznie to narcyzm - bo to nieuleczalne i nie dzialają na to terapie. Ludzie po kontakcie z narcyzami zmieniają się we wraki. W Polsce to w zależności od regionu sytuacja jest zmienna. Dalej mamy Polskę A i Polskę B. Ja bym została za granicą (jak to jakiś fajny zachodni, bogaty kraj a ty znasz język) i tam szukała jakiegoś rozwiązania.
Witajcie. Jestem na życiowym zakręcie. Mieszkam z dziećmi i mężem za granicą. Były już terapie, odejścia, powroty i zaczynanie od nowa. Mąż ma najprawdopodobniej osobowość narcystyczną. Pomaga w domu, pracuje ale jest strasznie kontrolujacy i agresywny, stosuje agresję słowną nie przebiera w środkach. Nie ma zahamowań kiedy się wkurzy. A wkurza się coraz częściej i na wszystkich, kłóci się z ludźmi w pracy, na ulicy i z nami. Coraz częściej obrywa też starsza córka. Od 2 miesięcy nawet nie śpimy już razem bo nie jestem w stanie się do niego przemóc. Mocno zastanawiam się nad odejściem. Proponowałam polubowne rozstanie i sensowny podział opieki nad dziećmi. Mąż zapowiedział że on się nie wyprowadzi. Zaczął zastraszać że sobie nie poradzę itp. Szczere mówiąc to ja od zawsze chyba byłam głową i szyją w tym małżeństwie. I teraz mam 2 opcje. Zostać na obczyźnie i wywalić go siła z mieszkania oraz złożyć pozew. Nie mam gwarancji że będzie pomagał przy dzieciach i nie będzie uprzykrzał życia. Powiedział że najlepiej jakbyśmy my się wyprowadziły. I teraz opcja druga. Ja zjeżdżam z dziećmi do Polski. Tam zaczynam od nowa i składam pozew. Boli mnie tylko że wtedy on nie będzie miał kontaktu z dziećmi prawie wcale. Pewnie dzieci będą miały o to do mnie żal. Cały czas dręczy mnie poczucie winy za to wszystko ale czuję że już nie uciągnie dłużej agresji i niezadowolenia męża które notabene przewija się cały czas w naszym małżeństwie. Dodam jeszcze że mąż ciagle podejrzewa mnie o zdrady nie majac do tego żadnych podstaw. On za to siedzi na tinderze bo ja z nim nie sypiam. Wiem jakie ja popełniłam błędy i co robiłam źle, jednak mimo wszystko nie wierzę już w ten związek a na myśl o powrocie do domu trzęsę się jak galareta. O bliskości z mężem po wielu już przekroczeniach też nie ma mowy. Jaką decyzje byście podjęły na moim miejscu. Myślę że spokój jest najważniejszy. W ostatnich latach zauważyłam jak podupada moje zdrowie i jak niekorzystnie zaczęłam postrzegać swoje życie. Jak żyje teraz w Polsce?
Jeśli to co napisałaś jest prawdą to wiedz że on tak łatwo nie odpuści.
Moja znajoma miała podobną sytuację, najgorsze było to że nie chciał się wyprowadzić. Córa bardzo źle to znosiła, ciągłe napięcie w domu i kłótnie . Kobieta zaczęła chodzić do psychologa, opowiadała co mąż wyczynia, kupiła kamerkę i zaczęła nagrywać kłótnie. Opinie od psychologa oraz nagrania z kamery ujawniła podczas sprawy rozwodowej. Facet miał pozamiatane.
Autorko, dowiedz się, czy tam gdzie mieszkasz istnieje jakiś punkt darmowych porad prawnych dla osób będących w takiej sytuacji jak Ty. Może on znajdować się przy urzędzie miasta czy gminy, czy nawet przy opiece społecznej. A jeżeli jest coś takiego to skorzystaj z tego. Nie czekaj, musisz zacząć działać.
Poza tym porozmawiaj z dziećmi o całej tej sytuacji. Są już na tyle duże, że widzą i słyszą co dzieje się w Waszym domu, w Waszej rodzinie.
Byłaby to zachodnia Polska. Nie chciałabym obciążać dzieci decyzją. Starsza córka często wspomina że chciałaby mieszkac w Polsce. Ale wiadomo że to będzie straszne przeorganizowanie życia. Włącznie ze znalezieniem mieszkania, szkoły i pracy dla mnie. W Polsce mam rodzinę na którą mogę liczyć. Tutaj może być różnie. Zwłaszcza jak mąż zacznie robić pod górkę.
Lipis napisał/a:Witajcie. Jestem na życiowym zakręcie. Mieszkam z dziećmi i mężem za granicą. Były już terapie, odejścia, powroty i zaczynanie od nowa. Mąż ma najprawdopodobniej osobowość narcystyczną. Pomaga w domu, pracuje ale jest strasznie kontrolujacy i agresywny, stosuje agresję słowną nie przebiera w środkach. Nie ma zahamowań kiedy się wkurzy. A wkurza się coraz częściej i na wszystkich, kłóci się z ludźmi w pracy, na ulicy i z nami. Coraz częściej obrywa też starsza córka. Od 2 miesięcy nawet nie śpimy już razem bo nie jestem w stanie się do niego przemóc. Mocno zastanawiam się nad odejściem. Proponowałam polubowne rozstanie i sensowny podział opieki nad dziećmi. Mąż zapowiedział że on się nie wyprowadzi. Zaczął zastraszać że sobie nie poradzę itp. Szczere mówiąc to ja od zawsze chyba byłam głową i szyją w tym małżeństwie. I teraz mam 2 opcje. Zostać na obczyźnie i wywalić go siła z mieszkania oraz złożyć pozew. Nie mam gwarancji że będzie pomagał przy dzieciach i nie będzie uprzykrzał życia. Powiedział że najlepiej jakbyśmy my się wyprowadziły. I teraz opcja druga. Ja zjeżdżam z dziećmi do Polski. Tam zaczynam od nowa i składam pozew. Boli mnie tylko że wtedy on nie będzie miał kontaktu z dziećmi prawie wcale. Pewnie dzieci będą miały o to do mnie żal. Cały czas dręczy mnie poczucie winy za to wszystko ale czuję że już nie uciągnie dłużej agresji i niezadowolenia męża które notabene przewija się cały czas w naszym małżeństwie. Dodam jeszcze że mąż ciagle podejrzewa mnie o zdrady nie majac do tego żadnych podstaw. On za to siedzi na tinderze bo ja z nim nie sypiam. Wiem jakie ja popełniłam błędy i co robiłam źle, jednak mimo wszystko nie wierzę już w ten związek a na myśl o powrocie do domu trzęsę się jak galareta. O bliskości z mężem po wielu już przekroczeniach też nie ma mowy. Jaką decyzje byście podjęły na moim miejscu. Myślę że spokój jest najważniejszy. W ostatnich latach zauważyłam jak podupada moje zdrowie i jak niekorzystnie zaczęłam postrzegać swoje życie. Jak żyje teraz w Polsce?
A rozmawiałaś z dziećmi gdzie chciałyby mieszkać?
A Ty gdzie byś chciała, tak w głębi serca?PS. W mojej opinii w Polsce żyje się całkiem fajnie. Ludzie co chwilę się budują i kupują samochody, czyli chyba mają pieniądze
Tutaj mam pracę i dzieci mają dość ustabilizowane życie. Jednak tam myślę że zylabym spokojniej i bez dramatów które lubi generować mąż. Jeśli chodzi o prawo to jestem już po konsultacji prawnej. Mam prawo zostać z dziećmi w tym mieszkaniu i nie ma dyskusji. Mąż wyraża zgodę na wyjazd na stałe do Polski. Myślę że nawet ten układ najbardziej mu pasuje. Mam Oszczędności na początek więc jestem w stanie się utrzymać 2 lata bez pracy w Polsce z Oszczędności alimentów i 800 plus. Wiadomo że szukałabym pracy ale najpierw chciałabym stworzyć dzieciom przytulne nowe miejsce i znaleźć szkole i przedszkole.
Tutaj mam pracę i dzieci mają dość ustabilizowane życie. Jednak tam myślę że zylabym spokojniej i bez dramatów które lubi generować mąż. Jeśli chodzi o prawo to jestem już po konsultacji prawnej. Mam prawo zostać z dziećmi w tym mieszkaniu i nie ma dyskusji. Mąż wyraża zgodę na wyjazd na stałe do Polski. Myślę że nawet ten układ najbardziej mu pasuje. Mam Oszczędności na początek więc jestem w stanie się utrzymać 2 lata bez pracy w Polsce z Oszczędności alimentów i 800 plus. Wiadomo że szukałabym pracy ale najpierw chciałabym stworzyć dzieciom przytulne nowe miejsce i znaleźć szkole i przedszkole.
Na pewno taka przeprowadzka i dystans byłby korzystny aby się uwolnić. Dodatkowo wspierająca rodzina to na plus do powrotu. Ale z drugiej strony nie mam poczucia, że w Polsce jest tak dobrze na podstawie własnych doświadczeń - wszystkie zadowolone osoby jakie znam zamieszkują kraje zachodniej Europy... Moim zdaniem ciężko u nas w kraju o stabilną pracę bez znajomości. Ale podkreślam to tylko mój punkt widzenia.
Jaką decyzje byście podjęły na moim miejscu. Myślę że spokój jest najważniejszy. W ostatnich latach zauważyłam jak podupada moje zdrowie i jak niekorzystnie zaczęłam postrzegać swoje życie. Jak żyje teraz w Polsce?
Na twoim miejscu nie wracałabym do Polski. Może na miejscu uda się znaleźć inne rozwiązanie tej sytuacji?
W Polsce żyje się dobrze, ale to jest Polska, wszystko się tu może szybko zmienić.
10 2025-01-11 21:32:31 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-01-11 21:34:44)
Lipis napisał/a:Witajcie. Jestem na życiowym zakręcie. Mieszkam z dziećmi i mężem za granicą. Były już terapie, odejścia, powroty i zaczynanie od nowa. Mąż ma najprawdopodobniej osobowość narcystyczną. Pomaga w domu, pracuje ale jest strasznie kontrolujacy i agresywny, stosuje agresję słowną nie przebiera w środkach. Nie ma zahamowań kiedy się wkurzy. A wkurza się coraz częściej i na wszystkich, kłóci się z ludźmi w pracy, na ulicy i z nami. Coraz częściej obrywa też starsza córka. Od 2 miesięcy nawet nie śpimy już razem bo nie jestem w stanie się do niego przemóc. Mocno zastanawiam się nad odejściem. Proponowałam polubowne rozstanie i sensowny podział opieki nad dziećmi. Mąż zapowiedział że on się nie wyprowadzi. Zaczął zastraszać że sobie nie poradzę itp. Szczere mówiąc to ja od zawsze chyba byłam głową i szyją w tym małżeństwie. I teraz mam 2 opcje. Zostać na obczyźnie i wywalić go siła z mieszkania oraz złożyć pozew. Nie mam gwarancji że będzie pomagał przy dzieciach i nie będzie uprzykrzał życia. Powiedział że najlepiej jakbyśmy my się wyprowadziły. I teraz opcja druga. Ja zjeżdżam z dziećmi do Polski. Tam zaczynam od nowa i składam pozew. Boli mnie tylko że wtedy on nie będzie miał kontaktu z dziećmi prawie wcale. Pewnie dzieci będą miały o to do mnie żal. Cały czas dręczy mnie poczucie winy za to wszystko ale czuję że już nie uciągnie dłużej agresji i niezadowolenia męża które notabene przewija się cały czas w naszym małżeństwie. Dodam jeszcze że mąż ciagle podejrzewa mnie o zdrady nie majac do tego żadnych podstaw. On za to siedzi na tinderze bo ja z nim nie sypiam. Wiem jakie ja popełniłam błędy i co robiłam źle, jednak mimo wszystko nie wierzę już w ten związek a na myśl o powrocie do domu trzęsę się jak galareta. O bliskości z mężem po wielu już przekroczeniach też nie ma mowy. Jaką decyzje byście podjęły na moim miejscu. Myślę że spokój jest najważniejszy. W ostatnich latach zauważyłam jak podupada moje zdrowie i jak niekorzystnie zaczęłam postrzegać swoje życie. Jak żyje teraz w Polsce?
Zakończyć związek skoro faktycznie to narcyzm - bo to nieuleczalne i nie dzialają na to terapie. Ludzie po kontakcie z narcyzami zmieniają się we wraki. W Polsce to w zależności od regionu sytuacja jest zmienna. Dalej mamy Polskę A i Polskę B. Ja bym została za granicą (jak to jakiś fajny zachodni, bogaty kraj a ty znasz język) i tam szukała jakiegoś rozwiązania.
Terapie nie działają jak w ogóle sa. Narcyz nie wyląduje na terapii po prostu bo z nim jest wszystko ok.
Jak się żyje w Polsce? To zależy co potrafisz jaka masz wartość na rynku pracy. System socjalny w porównaniu z większością krajów zachodnich jest gorszy. Nie wiem gdzie jesteś ile tych dzieci ale jeśli nie masz umiejętności na jakiś konkretny stopień w hierarchii to utrzymanie samotnie siebie i dzieci moze byc trudne. Nie wiem ile "masz w kieszeni". Czy możesz kupić np mieszkanie czy jesteś skazana na wynajem. Trzeba się zastanowić. Czy masz rodzinę która zaopiekuje się dziećmi jak pójdziesz do pracy czy potrzebujesz opiekunki. Następne $$$. W jakim wieku są dzieci?
Lipis napisał/a:Tutaj mam pracę i dzieci mają dość ustabilizowane życie. Jednak tam myślę że zylabym spokojniej i bez dramatów które lubi generować mąż. Jeśli chodzi o prawo to jestem już po konsultacji prawnej. Mam prawo zostać z dziećmi w tym mieszkaniu i nie ma dyskusji. Mąż wyraża zgodę na wyjazd na stałe do Polski. Myślę że nawet ten układ najbardziej mu pasuje. Mam Oszczędności na początek więc jestem w stanie się utrzymać 2 lata bez pracy w Polsce z Oszczędności alimentów i 800 plus. Wiadomo że szukałabym pracy ale najpierw chciałabym stworzyć dzieciom przytulne nowe miejsce i znaleźć szkole i przedszkole.
Na pewno taka przeprowadzka i dystans byłby korzystny aby się uwolnić. Dodatkowo wspierająca rodzina to na plus do powrotu. Ale z drugiej strony nie mam poczucia, że w Polsce jest tak dobrze na podstawie własnych doświadczeń - wszystkie zadowolone osoby jakie znam zamieszkują kraje zachodniej Europy... Moim zdaniem ciężko u nas w kraju o stabilną pracę bez znajomości. Ale podkreślam to tylko mój punkt widzenia.
Dobrze ze to podkreśliłaś bo w ogole się nie zgadzam
Lipis napisał/a:Tutaj mam pracę i dzieci mają dość ustabilizowane życie. Jednak tam myślę że zylabym spokojniej i bez dramatów które lubi generować mąż. Jeśli chodzi o prawo to jestem już po konsultacji prawnej. Mam prawo zostać z dziećmi w tym mieszkaniu i nie ma dyskusji. Mąż wyraża zgodę na wyjazd na stałe do Polski. Myślę że nawet ten układ najbardziej mu pasuje. Mam Oszczędności na początek więc jestem w stanie się utrzymać 2 lata bez pracy w Polsce z Oszczędności alimentów i 800 plus. Wiadomo że szukałabym pracy ale najpierw chciałabym stworzyć dzieciom przytulne nowe miejsce i znaleźć szkole i przedszkole.
Na pewno taka przeprowadzka i dystans byłby korzystny aby się uwolnić. Dodatkowo wspierająca rodzina to na plus do powrotu. Ale z drugiej strony nie mam poczucia, że w Polsce jest tak dobrze na podstawie własnych doświadczeń - wszystkie zadowolone osoby jakie znam zamieszkują kraje zachodniej Europy... Moim zdaniem ciężko u nas w kraju o stabilną pracę bez znajomości. Ale podkreślam to tylko mój punkt widzenia.
Trudno się dziwić, skoro sama mieszkasz za granicą. Jednak Twój mąż nie jest narcyzem skoro zgadza się na twoje warunki po rozstaniu, może to choleryk ale nie narcyz.
Możesz zostawić dzieci u męża i wrócić do Polski na rok dwa i wtedy się odbudujesz, będziesz miała trochę spokoju. Co jakiś czas polecisz się spotkac z dziećmi itp. Nie wiem w jakim wieku są dzieci ale to może pomóc narcyzowi, jak zostanie z tym sam. Znam takie sytuacje, gdzie babka się spakowała zostawiła ojca z dziećmi na rok dwa. One się wyszalały przez ten czas bez bagażu czyli dzieci, a faceci po roku byli spokojni opanowani, dzięki samotnemu wychowaniu dzieci przez ten czas. Jedna z tych par wróciła do siebie i to pomogło.
No właśnie mąż zgadza się na warunki najbardziej korzystne dla niego nie myśląc o dobru dzieci. Liczy się to że on będzie musiał znaleźć sobie lokum a nie to że dzieci będą musiały zmienić wszystko.
Marthe napisał/a:Lipis napisał/a:Tutaj mam pracę i dzieci mają dość ustabilizowane życie. Jednak tam myślę że zylabym spokojniej i bez dramatów które lubi generować mąż. Jeśli chodzi o prawo to jestem już po konsultacji prawnej. Mam prawo zostać z dziećmi w tym mieszkaniu i nie ma dyskusji. Mąż wyraża zgodę na wyjazd na stałe do Polski. Myślę że nawet ten układ najbardziej mu pasuje. Mam Oszczędności na początek więc jestem w stanie się utrzymać 2 lata bez pracy w Polsce z Oszczędności alimentów i 800 plus. Wiadomo że szukałabym pracy ale najpierw chciałabym stworzyć dzieciom przytulne nowe miejsce i znaleźć szkole i przedszkole.
Na pewno taka przeprowadzka i dystans byłby korzystny aby się uwolnić. Dodatkowo wspierająca rodzina to na plus do powrotu. Ale z drugiej strony nie mam poczucia, że w Polsce jest tak dobrze na podstawie własnych doświadczeń - wszystkie zadowolone osoby jakie znam zamieszkują kraje zachodniej Europy... Moim zdaniem ciężko u nas w kraju o stabilną pracę bez znajomości. Ale podkreślam to tylko mój punkt widzenia.
Trudno się dziwić, skoro sama mieszkasz za granicą. Jednak Twój mąż nie jest narcyzem skoro zgadza się na twoje warunki po rozstaniu, może to choleryk ale nie narcyz.
To jakieś szaleństwo. Mąż już teraz wyżywa się na dzieciach jak musi z nimi dłużej zostać. Nie jest mu obojętne wywalić je z mieszkania jak najdalej aby żyć wygodnie. Poza tym agresja na każdym kroku i mam tam zostawić dzieci.
Możesz zostawić dzieci u męża i wrócić do Polski na rok dwa i wtedy się odbudujesz, będziesz miała trochę spokoju. Co jakiś czas polecisz się spotkac z dziećmi itp. Nie wiem w jakim wieku są dzieci ale to może pomóc narcyzowi, jak zostanie z tym sam. Znam takie sytuacje, gdzie babka się spakowała zostawiła ojca z dziećmi na rok dwa. One się wyszalały przez ten czas bez bagażu czyli dzieci, a faceci po roku byli spokojni opanowani, dzięki samotnemu wychowaniu dzieci przez ten czas. Jedna z tych par wróciła do siebie i to pomogło.
To jakieś szaleństwo. Mąż już teraz wyżywa się na dzieciach jak musi z nimi dłużej zostać. Nie jest mu obojętne wywalić je z mieszkania jak najdalej aby żyć wygodnie. Poza tym agresja na każdym kroku i mam tam zostawić dzieci.
sebastiannn napisał/a:Możesz zostawić dzieci u męża i wrócić do Polski na rok dwa i wtedy się odbudujesz, będziesz miała trochę spokoju. Co jakiś czas polecisz się spotkac z dziećmi itp. Nie wiem w jakim wieku są dzieci ale to może pomóc narcyzowi, jak zostanie z tym sam. Znam takie sytuacje, gdzie babka się spakowała zostawiła ojca z dziećmi na rok dwa. One się wyszalały przez ten czas bez bagażu czyli dzieci, a faceci po roku byli spokojni opanowani, dzięki samotnemu wychowaniu dzieci przez ten czas. Jedna z tych par wróciła do siebie i to pomogło.
Przeczysz samej sobie. Zgadza się na twoje warunki ale wciąż okazuje agresje. To się nie klei.
Zgadza się na warunki dobre tylko dla niego czyli nasza wyprowadzka. Gdy probuje omówić inna kwestie zaczyna się agresja i wmawianie zdrady. Zresztą Czy od dawna jest agresywny w wielu kwestiach. Czy to źle że chciałabym żeby dzieci miały kontakt z ojcem? Będąc w Polsce nie będą go miały wcale.
18 2025-01-12 20:46:22 Ostatnio edytowany przez Klaryssa (2025-01-12 20:46:59)
Zgadza się na warunki dobre tylko dla niego czyli nasza wyprowadzka. Gdy probuje omówić inna kwestie zaczyna się agresja i wmawianie zdrady. Zresztą Czy od dawna jest agresywny w wielu kwestiach. Czy to źle że chciałabym żeby dzieci miały kontakt z ojcem? Będąc w Polsce nie będą go miały wcale.
Mysle, ze zle ze chciałabyś by dzieci miały kontakt z ojcem, który jest agresywny i w ogóle w jakiś sposób to jest dla Ciebie ważne w tak trudnej sytuacji.
Ile dzieci maja lat? raczej bym się bala o jego kontakt z nimi wiedząc jak się maz zachowuje i jak jest nieobliczalny.
19 2025-01-12 23:39:43 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-01-12 23:40:31)
Dzieci to mają mieć spokojny dom przede wszystkim.
Wg mnie znajdziesz pracę w ciągu pół roku, z mężem się rozstań i warunki widywania się z dziećmi ustal.
To jest w UE? Jak nie masz tam wsparcia, rodziny, przyjaciół, to ja bym tam z dziećmi nie została..
Widzę że jak wiele partnerek narcyzów i agresorów czujesz się odpowiedzialną że relacje ojca z dziećmi.
Otóż mam wiadomość dla Ciebie: nie musisz.
Ja bym szła w stronę ustalania warunków rozwodu, alimentów i uwalniała się od niego.
Myślę że On kogoś ma. Dlatego tak się zachowuje i chce Cię wykopać z domu.
Gdy się mu to rozpadnie, to będzie jesczce gorzej, rozwodu Ci nie da, a życie będzie uprzykrzać.
Tak to jest w UE i mam tutaj stała pracę. Ale w Polsce nie wiem ile zajęłoby znalezienie nowej pracy. Jednak tam jest wsparcie rodziny.
Dzieci to mają mieć spokojny dom przede wszystkim.
Wg mnie znajdziesz pracę w ciągu pół roku, z mężem się rozstań i warunki widywania się z dziećmi ustal.
To jest w UE? Jak nie masz tam wsparcia, rodziny, przyjaciół, to ja bym tam z dziećmi nie została..
Widzę że jak wiele partnerek narcyzów i agresorów czujesz się odpowiedzialną że relacje ojca z dziećmi.
Otóż mam wiadomość dla Ciebie: nie musisz.
Ja bym szła w stronę ustalania warunków rozwodu, alimentów i uwalniała się od niego.
Myślę że On kogoś ma. Dlatego tak się zachowuje i chce Cię wykopać z domu.
Gdy się mu to rozpadnie, to będzie jesczce gorzej, rozwodu Ci nie da, a życie będzie uprzykrzać.
Tak to jest w UE i mam tutaj stała pracę. Ale w Polsce nie wiem ile zajęłoby znalezienie nowej pracy. Jednak tam jest wsparcie rodziny.
Ela210 napisał/a:Dzieci to mają mieć spokojny dom przede wszystkim.
Wg mnie znajdziesz pracę w ciągu pół roku, z mężem się rozstań i warunki widywania się z dziećmi ustal.
To jest w UE? Jak nie masz tam wsparcia, rodziny, przyjaciół, to ja bym tam z dziećmi nie została..
Widzę że jak wiele partnerek narcyzów i agresorów czujesz się odpowiedzialną że relacje ojca z dziećmi.
Otóż mam wiadomość dla Ciebie: nie musisz.
Ja bym szła w stronę ustalania warunków rozwodu, alimentów i uwalniała się od niego.
Myślę że On kogoś ma. Dlatego tak się zachowuje i chce Cię wykopać z domu.
Gdy się mu to rozpadnie, to będzie jesczce gorzej, rozwodu Ci nie da, a życie będzie uprzykrzać.
Może staraj się szukać jakies pracy zdalnej? Wtedy mogłabyś mieszkać w dowolnym kraju. Innego rozwiązania nie widzę.
w jakim zawodzie pracujesz, jeśli można zapytać?
23 2025-01-13 15:58:38 Ostatnio edytowany przez Marthe (2025-01-13 18:08:03)
Ciekawa dyskusja o narcyźmie: https://www.youtube.com/watch?v=-Q9yQ3N1BYw
Praca biurowa / księgowość.
w jakim zawodzie pracujesz, jeśli można zapytać?
Oglądałam ten filmik. Dziekuje
Ciekawa syskusja o narcyźmie: https://www.youtube.com/watch?v=-Q9yQ3N1BYw
Masz stałą pracę, dzieci szkołę i swoich przyjaciół, znasz także możliwości prawne, które możesz podjąć. A skoro tak to przecież możesz zmusić prawnie męża do wyprowadzki, złożyć pozew rozwodowy. W przypadku kiedy mąż próbowałby robić cokolwiek na Twoją szkodę czy grozić Ci to możesz zgłosić to na policję. Może to by go otrzeźwiło, nawet jeśli tylko na jakiś czas.
Masz świetny zawód, w Polsce raczej długo nie szukałabyś pracy. Poza tym będąc jeszcze za granicą możesz w sieci poszukać jakiś ogłoszeń o pracy, rozeznać się w sytuacji na rynku pracy. Praca zdalna dobrze też wpisuje się w zawód księgowej.
Praca biurowa / księgowość.
Ela210 napisał/a:w jakim zawodzie pracujesz, jeśli można zapytać?
będziesz znac dobrze pewnie przynajmniej 1 język obcy, wiec myślę że znajdziesz pracę w 3 miesiące do pół roku.
Jeśli znasz biegle niemiecki to szanse na pracę szybują w górę, na angielski szału nie ma....
Nie ma przeszkód by spróbować zorientować się na rynku pracy już teraz, sama sobie odpowiesz.
Oglądałam ten filmik. Dziekuje
Ciekawa syskusja o narcyźmie: https://www.youtube.com/watch?v=-Q9yQ3N1BYw