Czy istnieje dla mnie jeszcze jakaś nadzieja? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy istnieje dla mnie jeszcze jakaś nadzieja?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1 Ostatnio edytowany przez Maksymilian93 (2023-11-05 14:07:03)

Temat: Czy istnieje dla mnie jeszcze jakaś nadzieja?

Witam, nazywam się Maksymilian. Aktualnie mam 30 lat.W dzieciństwie byłem bardzo nieśmiałym dzieckiem(ze wskazaniem na skrajnie nieśmiałym).Do tego stopnia nawet że wysłany przez mamę do sklepu po zakupy, potrafiłem stać za sklepem lub w miejscu niezbyt widocznym dla innych ludzi i czekać aż wszyscy klienci wyjdą, czułem strach i wstyd na samą myśl o tym ze ktoś miałby na mnie spojrzeć lub ewentualnie coś się zapytać. Miałem podówczas 7-8 lat. Gdy szedłem do koscioła,zawsze stała tam już grupka kolegów z którymi się znałem,lecz nie podchodziłem do nich,odczuwając wstyd.Odwiedziny u rodziny kończyły się podobnym scenariuszem,potrafiłem chodzić po podworku cały czas nie wchodzac do domu,wstydzac sie jakiejkolwiek interakcji z kimkolwiek.Relacje z rowniesnikami mialem trudne,czesto bylem obrazany,wysmiewany,a w skrajnych nawet przypadkach zdarzało sie ze ktos mnie pobil.Nie potrafilem sie sam obronic.Mimo tego w szkole uczylem sie dobrze,w gimnazjum nawet jezdzilem na konkursy historyczne,mialem 6 z tego przedmiotu,wygrywalem konkursy szkolne z jezyka niemieckiego,polskiego.Byłem samotnikiem i czytałem dużo książek,pisałem nawet wiersze.W domu atmosfera byla trudna,ojciec lubil zagladac do kieliszka,urzadzac notoryczne awantury,pamietam jak z mamą uciekalismy do piwnicy lub na dwor,czekajac az pojdzie spac.Rodzenstwo mam duzo starsze,najstarsza siostra jest az o 18 lat starsza ode mnie,a brat o 10.Wyprowadzili sie i i pożenili gdy bylem maly.Mimo uplywu lat nic sie nie zmienialo,niesmialosc rzadzila mna totalnie.Wszystko sie nawarstwialo az osiagnelo apogeum gdy ukonczylem gimnazjum i dostalem sie do liceum.W nowej szkole nie dogadywalem sie z nikim,stalem na uboczu.W koncu nie wytrzymalem cisnienia i zakomunikowalem rodzicom iz nie dam rady chodzic do szkoly,poczekam do ukonczenia 18 roku zycia i pojde do szkoly zaocznej.Oczywiscie rodzicom sie to nie spodobalo i zaczely sie wedrowki od Annasza do Kajfasza,czyli wizyty u rozmaitej masci psychologow,a w ostatecznosci wyladowalem u psychiatry.Tam jako mlody,17-sto letni chlopak po raz pierwszy dostalem leki psychotropowe,a konktretnie antydepresanty.Branie lekow slabo pomagalo,czulem sie tylko zamulony i otepiony,do szkoly dziennej tez nie wrocilem,wiec postanowiłem je odstawic.Rok pozniej osiągnąłem juz pełnoletność i w koncu zapisałem sie do szkoly zaocznej.Wtedy tez odkrylem cudowne remedium na moje problemy natury psychicznej(nie zdając sobie sprawy ze to mój największy życiowy błąd) a mianiowicie-alkohol.Po wypicu alkoholu stawalem sie osoba pewna siebie,przestalem sie wstydzic ludzi.Jezdzac do szkoly zaocznej(nauka odbywala sie w piatek i sobote),wracajac do domu autobusem zawsze mialem ze soba plecak piwa i sobie popijalem.Potrafilem oszukiwac rodzicow(czego dzisiaj bardzo sie wstydze),zmyslalem ze potrzebuje pieniadze na ksero itp a w rzeczywistości wszystkie pieniądze przeznaczałem na kupowany po kryjomu alkohol.Zdarzaly sie sytuacje ze autobus sie spoznial wiec na sama mysl o tym ze mam wejsc do klasy pelnej ludzi robilo mi sie niedobrze,wiec szedlem na miasto,kupywalem alkohol,zaszywalem sie gdzies w odludnym miejscu i pilem,Rodzicom oczywiscie wmawialem ze na zajeciach bylem.Efektem tego bylo iz szkole zaoczna 3 letnia robilem az 6 lat ze wzgledu na szereg nieobecnosci i jakos dzieki pomocy wyrozumialej dyrekcji ja ukonczylem.W miedzyczasie nie pracowalem nigdzie, obiecując rodzicom ze zdam mature i pojde na studia.W międzyczasie poznałem dziewczynę i sie zakochalem,absolutnie nie zdajac sobie z tego sprawy iz mam problem z alkoholem.Pilem regularnie,zapominajac o swojej niesmialosci i innych lękach.Wcale nie uczac sie,zdalem cala mature oprócz matematyki. Pieniądze na korepetycje przepijalem,klamiac ze na nich bylem.W 2016 roku w koncu znalazłem prace,jezdzilem w delegacje.Po dwóch latach nastąpił punkt zwrotny,zmarł moj ojciec,kilka dni później stracilem prace.Zaczalem pic jeszcze bardziej,w końcu dziewczyna mnie zostawila i odeszla.Staczalem sie calkowicie,pilem, użalałem sie nad sobą jakie to mam zle zycie,zamiast studiowac i zostac kims to robie fizycznie,zaczepialem ludzi,robilem z siebie idiote pod wplywem alkoholu.Wyladowalem w szpitalu psychiatrycznym,gdzie faszerowali mnie rożnymi lekami,wyszedlem ze szpitala, kilka miesiecy nie pilem,pracowalem dorywczo,znowu odstawialem leki bo nic nie pomagaly,i tak sytuacja powtarzala sie kilkukrotnie.Wybralem chyba cala apteke,od antydepresantów po nawet male dawki neuroleptykow,ale to na nic.Obecnie nie pije od ponad roku, nie pracuje(czego bardzo sie wstydze),jestem na utrzymaniu mamy,z domu wychodze tylko po zakupy(i to najczesciej z samego rana lub wieczorem zeby nikogo znajomego nie spotkac),nie mam dziewczyny. W swojej okolicy mam zrujnowaną reputację i opinie psychicznie chorego dziwaka z racji pobytów w szpitalach(mieszkam na wsi).Z przystojnego faceta zamieniłem sie we wraka(186 cm wzrostu,120 kg wagi),przestałem sie golic,nie dbam o higiene osobista,cale dnie przesiaduje przed komputerem grajac w gry lub przegladajac internet.Leki takze odstawilem,czuje sie po nich otępiony jakby moj intelekt spadl o kilka polek nizej.Nie widze rozwiazania jak wyjsc z tego impasu,dlatego prosze wszytkich o wyrażenie opinii na ten temat,jakies porady.Z gory dziekuje za opowiedzi i pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez blueangel (2023-11-05 14:44:32)

Odp: Czy istnieje dla mnie jeszcze jakaś nadzieja?

tez kiedys bylam niesmiala. zamiast isc w leki czy alko - co i tak ci nie pomoze, powinienes byl stopniowo przezwyciezac swoja  niesmialosc lub/i zrobic cos dla zwiekszenia pewnosci siebie. 
nawet ten przyklad z sklepem:  jak juz odczekales azwszyscy wyjda, trza bylo pogadac z ekspedientka, o pogodzie albo ze ma ladne pomidory. napewno znalazlbys  cos, co ci sienie podoba albo podoba w sklepie jej to powiedziec. moglbys zaczac nawet od pojedynczego zdania, ona cos by odpowiedziala, moze wywiazalaby sie rozmowa. z czasem wchodzic bez czekania, az wszyscy wyjda. w szkole na poczatku nikt sie nie zna- to tez mogles wykorzystac. zamiast stac 5 metrow od ludzi na przerwie stanac z nimi w kuleczku. porozmawiaco pracy domowej czyjak spedziles  weekend.


z ta pewnoscia siebie to po pierwsze sie ogarnij. zacznij sie golic, pojdz do fryzjera- oile cie stac, skoro matka cie utrzymuje,ale ogolicsie czy lanie ubrac chyba mozesz. u kobiet wystarczylyby zakupy i kupienie sobie czegos nowego, zeby ladnie wygladac, u facetownie wiem co robicie, aby podniesc swoja pewnosc siebie? mozesilka? napewno znalezienie pracy i wlasne pieniadze. ogarnij sie, znajdzprace, napewno lepiej sie poczujesz, gdy zobaczysz pierwszy przelew. palisz? nawet jesli nie na przerwie tez mozesz cos zagadac, np spytac sie, ile juz pracuja, no jakies tam pierdoly. mozeznajdziesz tam kolege,ktory tez sie chetnie wybierze do silowni? moze zapros kogos na kawe? moze znajdziesz w pracy jakiegos kolege/kolezanke. nawet jesli nie, bo beda to strasi ludzie to mozesz trenowac swoj small talk.

3

Odp: Czy istnieje dla mnie jeszcze jakaś nadzieja?
Maksymilian93 napisał/a:

Witam, nazywam się Maksymilian. Aktualnie mam 30 lat.


Tam jako mlody,17-sto letni chlopak po raz pierwszy dostalem leki psychotropowe,a konktretnie antydepresanty.Branie lekow slabo pomagalo,czulem sie tylko zamulony i otepiony,do szkoly dziennej tez nie wrocilem,wiec postanowiłem je odstawic.Rok pozniej osiągnąłem juz pełnoletność i w koncu zapisałem sie do szkoly zaocznej

Efektem tego bylo iz szkole zaoczna 3 letnia robilem az 6 lat ze wzgledu na szereg nieobecnosci i jakos dzieki pomocy wyrozumialej dyrekcji ja ukonczylem.W miedzyczasie nie pracowalem nigdzie, obiecując rodzicom ze zdam mature i pojde na studia.

W 2016 roku w koncu znalazłem prace

Jeśli teraz masz 30, to w 2016 miałeś 23. A skoro szkołę zaoczną zacząłeś mając lat 18 i kończyłeś ją 6 lat, to miałeś wtedy 24. Jak wskazuje matematyka, musiałeś pracować chodząc do zaocznego ogólniaka, a twierdzisz, że wtedy byłeś bez pracy.

Słaba ta historia. Pomyśl nad lepszą. Następnym razem niech się zgadza matematyka i takie szczegóły jak obowiązek szkolny, bo w przypadku porzucenia szkoły przez nieletniego, to szkoła kieruje sprawę do sądu rodzinnego i na garba rodzicom wchodzi kurator.

4

Odp: Czy istnieje dla mnie jeszcze jakaś nadzieja?
Jack Sparrow napisał/a:
Maksymilian93 napisał/a:

Witam, nazywam się Maksymilian. Aktualnie mam 30 lat.


Tam jako mlody,17-sto letni chlopak po raz pierwszy dostalem leki psychotropowe,a konktretnie antydepresanty.Branie lekow slabo pomagalo,czulem sie tylko zamulony i otepiony,do szkoly dziennej tez nie wrocilem,wiec postanowiłem je odstawic.Rok pozniej osiągnąłem juz pełnoletność i w koncu zapisałem sie do szkoly zaocznej

Efektem tego bylo iz szkole zaoczna 3 letnia robilem az 6 lat ze wzgledu na szereg nieobecnosci i jakos dzieki pomocy wyrozumialej dyrekcji ja ukonczylem.W miedzyczasie nie pracowalem nigdzie, obiecując rodzicom ze zdam mature i pojde na studia.

W 2016 roku w koncu znalazłem prace

Jeśli teraz masz 30, to w 2016 miałeś 23. A skoro szkołę zaoczną zacząłeś mając lat 18 i kończyłeś ją 6 lat, to miałeś wtedy 24. Jak wskazuje matematyka, musiałeś pracować chodząc do zaocznego ogólniaka, a twierdzisz, że wtedy byłeś bez pracy.

Słaba ta historia. Pomyśl nad lepszą. Następnym razem niech się zgadza matematyka i takie szczegóły jak obowiązek szkolny, bo w przypadku porzucenia szkoły przez nieletniego, to szkoła kieruje sprawę do sądu rodzinnego i na garba rodzicom wchodzi kurator.


Być może wkradł się jakiś błąd,pisałem ten post na szybko.Panie mądraliński, to że o czymś nie napisałem nie oznacza że tak nie było,w szkole dziennej byłem figurantem i miałem zwolnienia lekarskie jeśli już tak bardzo chcesz wiedzieć.

5

Odp: Czy istnieje dla mnie jeszcze jakaś nadzieja?

Błąd? Tobie się matematyka rozjechała kompletnie. I nie ma znaczenia czy miałeś zwolnienia lekarskie czy cokolwiek innego. Porzucenie szkoły = sąd rodzinny i kurator. Podejmowane są też zawsze próby nauki w toku indywidualnym. Ta historia się kompletnie kupy nie trzyma.

Pomyśl nad inną, wróć pod nowym nickiem i spróbuj ponownie wzbudzać litość i zainteresowanie.

6

Odp: Czy istnieje dla mnie jeszcze jakaś nadzieja?
blueangel napisał/a:

tez kiedys bylam niesmiala. zamiast isc w leki czy alko - co i tak ci nie pomoze, powinienes byl stopniowo przezwyciezac swoja  niesmialosc lub/i zrobic cos dla zwiekszenia pewnosci siebie. 
nawet ten przyklad z sklepem:  jak juz odczekales azwszyscy wyjda, trza bylo pogadac z ekspedientka, o pogodzie albo ze ma ladne pomidory. napewno znalazlbys  cos, co ci sienie podoba albo podoba w sklepie jej to powiedziec. moglbys zaczac nawet od pojedynczego zdania, ona cos by odpowiedziala, moze wywiazalaby sie rozmowa. z czasem wchodzic bez czekania, az wszyscy wyjda. w szkole na poczatku nikt sie nie zna- to tez mogles wykorzystac. zamiast stac 5 metrow od ludzi na przerwie stanac z nimi w kuleczku. porozmawiaco pracy domowej czyjak spedziles  weekend.

haha, czasu juz nie wroci big_smile

7

Odp: Czy istnieje dla mnie jeszcze jakaś nadzieja?
Jack Sparrow napisał/a:

Błąd? Tobie się matematyka rozjechała kompletnie. I nie ma znaczenia czy miałeś zwolnienia lekarskie czy cokolwiek innego. Porzucenie szkoły = sąd rodzinny i kurator. Podejmowane są też zawsze próby nauki w toku indywidualnym. Ta historia się kompletnie kupy nie trzyma.

Pomyśl nad inną, wróć pod nowym nickiem i spróbuj ponownie wzbudzać litość i zainteresowanie.


Nie oczekuje żadnej litości ani nic z tego typu rzeczy, za to ty ewidentnie szukasz atencji i zamiast odnieść się do tematu to wyłapujesz jakieś szczegóły i czepiasz się specjalnie wysuwając zbyt daleko idące wnioski. Ja rozumiem ze jako stary bywalec tego forum próbujesz zaimponować płci przeciwnej swoja błyskotliwością i przenikliwoscią,ale celujesz nie do tej tarczy. Pozdrawiam

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy istnieje dla mnie jeszcze jakaś nadzieja?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2023