netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

43 odpowiedzi3 205 wyświetleńzałożony przez Kyliekay, 04.11.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1

Temat: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

Bo mi różnie. Raz lepiej, raz gorzej. To co boli, że nikt nigdy nie nazwał mnie siostrą, nie mówił tak samo jak rodzeństwa o sobie. Gdy rodzice odejdą, nie chce znowu czuć, że nie ma dokąd pójść… Bycie jedynakiem jest naprawdę do dupy w niektórych momentach niestety.

2

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

Zawszę chciałem mieć siostrę niestety nie było mi dane

3

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Miklosza napisał/a:

Zawszę chciałem mieć siostrę niestety nie było mi dane

Podobnie, ale trzeba jakoś z tym żyć sad

4

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

nie mamy innego wyjścia

Ale z rodzeństwem było by razniej

5

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

niestety ani siostry,co gorsza bez brata ;dd

pocieszajaco brzmi ze sa fajni kuzyni z rodzinami i jeszcze na szczescie nie wyprowadzii sie za granice,oby nigdy to nie nastapiło;pp

6

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

Ja mam glupiego brata-najchetniej bym go oddala za darmo komus kto chce miec rodzenstwo a gwarantuje, ze po 3 dniach doceni bycie jedynakiem

7

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
jea1 napisał/a:

niestety ani siostry,co gorsza bez brata ;dd

pocieszajaco brzmi ze sa fajni kuzyni z rodzinami i jeszcze na szczescie nie wyprowadzii sie za granice,oby nigdy to nie nastapiło;pp

Oby:)

8 Ostatnio edytowany przez ANB85 (2023-11-05 08:57:28)

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

Zadaj lepiej pytanie "jak wam się żyje bez ŻADNEJ rodziny" ?
Nad brakiem rodzeństwa się nie zastanawiałem bo to marginalny aspekt całkowitego braku rodziny.

9

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
ANB85 napisał/a:

Zadaj lepiej pytanie "jak wam się żyje bez ŻADNEJ rodziny" ?
Nad brakiem rodzeństwa się nie zastanawiałem bo to marginalny aspekt całkowitego braku rodziny.

To musi być całkiem przykre…

10 Ostatnio edytowany przez ANB85 (2023-11-05 12:11:51)

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

Nie mam rodzeństwa to się nie wypowiem. Rodzice mieli bardzo słabe kontakty z rodzeństwem z racji sporej różnicy wieku (9 i 13 lat).
Siostra w głębi duszy nie lubiła mojej matki. Kontakty ojca z jedynym bratem były dobre, ale różnica wieku zbyt duża by nawiązać więź silniejszą niż koleżeńska.

11

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

Wy tak na serio? Ja bardzo lubię być jedynaczką.
Gdy widzę wokół jak ludzie kłócą się z rodzeństwem np. o majątek, czy nawet uwagę rodziców (częsty schemat że rodzice kochają jedno z dzieci bardziej), to myślę jak dobrze że nie mam takich problemów.
Nikt mi nie wpada do domu bez zapowiedzi, w dzieciństwie miałam swój pokój, nikt mnie nie tłukł i nie czytał moich pamiętników.

12

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
madoja napisał/a:

Wy tak na serio? Ja bardzo lubię być jedynaczką.
Gdy widzę wokół jak ludzie kłócą się z rodzeństwem np. o majątek, czy nawet uwagę rodziców (częsty schemat że rodzice kochają jedno z dzieci bardziej), to myślę jak dobrze że nie mam takich problemów.
Nikt mi nie wpada do domu bez zapowiedzi, w dzieciństwie miałam swój pokój, nikt mnie nie tłukł i nie czytał moich pamiętników.

Też lubiłam własny pokój, też lubię święty spokój. Tyle, że czasem brakuje czegoś więcej.

13

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
madoja napisał/a:

Wy tak na serio? Ja bardzo lubię być jedynaczką.
Gdy widzę wokół jak ludzie kłócą się z rodzeństwem np. o majątek, czy nawet uwagę rodziców (częsty schemat że rodzice kochają jedno z dzieci bardziej), to myślę jak dobrze że nie mam takich problemów.
Nikt mi nie wpada do domu bez zapowiedzi, w dzieciństwie miałam swój pokój, nikt mnie nie tłukł i nie czytał moich pamiętników.

Podobnie u wszystkich moich znajomych, którzy mają rodzeństwo - to zawsze jakieś rodzinne dramaty wyskakują co chwila, kłótnie i anse. Bo ktoś był faworyzowany, bo ktoś tam został ze spadku wykluczony i tak w kółko. Ewentualnie - są skłóceni i od lat nie mają ze sobą kontaktu. Nie znam nikogo, kto miałby faktycznie ciepłe, życzliwe relacje w rodzeństwie.

14 Ostatnio edytowany przez Kyliekay (2023-11-05 13:17:40)

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Jack Sparrow napisał/a:
madoja napisał/a:

Wy tak na serio? Ja bardzo lubię być jedynaczką.
Gdy widzę wokół jak ludzie kłócą się z rodzeństwem np. o majątek, czy nawet uwagę rodziców (częsty schemat że rodzice kochają jedno z dzieci bardziej), to myślę jak dobrze że nie mam takich problemów.
Nikt mi nie wpada do domu bez zapowiedzi, w dzieciństwie miałam swój pokój, nikt mnie nie tłukł i nie czytał moich pamiętników.

Podobnie u wszystkich moich znajomych, którzy mają rodzeństwo - to zawsze jakieś rodzinne dramaty wyskakują co chwila, kłótnie i anse. Bo ktoś był faworyzowany, bo ktoś tam został ze spadku wykluczony i tak w kółko. Ewentualnie - są skłóceni i od lat nie mają ze sobą kontaktu. Nie znam nikogo, kto miałby faktycznie ciepłe, życzliwe relacje w rodzeństwie.

To, że takich nie znasz, nie znaczy, że takich nie ma. Oni mają tę przewagę, że w razie czego, mogą się na chwilę pogodzić lub polegać na sobir w ciężkiej sytuacji. Jedynak musi robić większe fikołki. Za to ma więcej spokoju w pewnych sytuacjach.

15

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Kyliekay napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
madoja napisał/a:

Wy tak na serio? Ja bardzo lubię być jedynaczką.
Gdy widzę wokół jak ludzie kłócą się z rodzeństwem np. o majątek, czy nawet uwagę rodziców (częsty schemat że rodzice kochają jedno z dzieci bardziej), to myślę jak dobrze że nie mam takich problemów.
Nikt mi nie wpada do domu bez zapowiedzi, w dzieciństwie miałam swój pokój, nikt mnie nie tłukł i nie czytał moich pamiętników.

Podobnie u wszystkich moich znajomych, którzy mają rodzeństwo - to zawsze jakieś rodzinne dramaty wyskakują co chwila, kłótnie i anse. Bo ktoś był faworyzowany, bo ktoś tam został ze spadku wykluczony i tak w kółko. Ewentualnie - są skłóceni i od lat nie mają ze sobą kontaktu. Nie znam nikogo, kto miałby faktycznie ciepłe, życzliwe relacje w rodzeństwie.

To, że takich nie znasz, nie znaczy, że takich nie ma. Oni mają tę przewagę, że w razie czego, mogą się na chwilę pogodzić lub polegać na sobir w ciężkiej sytuacji. Jedynak musi robić większe fikołki. Za to ma więcej spokoju w pewnych sytuacjach.

Moja corka jest i bedzie jedynaczka, bo zwyczajnie ona nie chce miec rodzenstwa,nigdy nie pytala o rodzenstwo, a nie przepraszam raz zapytal o siostre blizniaczke,  jak jej wyjasnilam, ze siostra byla by niemowlakiem a nie jej blizniaczka to oburzona stwierdzila "ze w takim razie woli miec kota i,ze ten swiat jest glupi " wiecej o rodzenstwo nie pyta... co jest dla mnie duzym plusem, bo ja sama nie mam zamiaru babrac sie w pieluchach od nowa.  Tak sobie mysle za 6 lat corka wg prawa angielskiego bedzie pelnoletnia  a ja bede miala wtedy 39 lat ,gdybym miala teraz niemowle to bym musiala od nowa kolejne 16 lat legalnych obowiazkow nad dzieckiem liczyc,a to sie nie oplaca, bo zycie mamy jedno na tej planecie i wole ok 20 lat poswiecic na macierzynstwo, a nie ok 40

16

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

A wiesz skąd powiedzenia, że nikt cię tak nie wyrucha jak własna rodzina? Że z własną rodziną w biznesy się nie wchodzi? Że jak ujmiesz liczyć, to licz na siebie?

Ano właśnie dlatego. Że poza filmami, zgodna, życzliwa i pomocna sobie rodzina to w większości jedynie laurka i fajny obrazek. Bo o ile małżonkowie (ogólnie para) może coś osiągnąć razem, to rodzeństwo zawsze konkuruje ze sobą, bo tak jesteśmy skonstruowani.

Jak napisała madoja - rodzice praktycznie zawsze faworyzują któreś dziecko, a jeśli pojawia się większa różnica wieku, to zawsze na starsze jest cedowana część rodzicielskich obowiązków.


https://charaktery.eu/artykul/najblizsi-sobie-wrogowie

https://portal.abczdrowie.pl/relacje-miedzy-rodzenstwem

17 Ostatnio edytowany przez Kyliekay (2023-11-05 13:39:45)

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Jack Sparrow napisał/a:

A wiesz skąd powiedzenia, że nikt cię tak nie wyrucha jak własna rodzina? Że z własną rodziną w biznesy się nie wchodzi? Że jak ujmiesz liczyć, to licz na siebie?

Ano właśnie dlatego. Że poza filmami, zgodna, życzliwa i pomocna sobie rodzina to w większości jedynie laurka i fajny obrazek. Bo o ile małżonkowie (ogólnie para) może coś osiągnąć razem, to rodzeństwo zawsze konkuruje ze sobą, bo tak jesteśmy skonstruowani.

Jak napisała madoja - rodzice praktycznie zawsze faworyzują któreś dziecko, a jeśli pojawia się większa różnica wieku, to zawsze na starsze jest cedowana część rodzicielskich obowiązków.


https://charaktery.eu/artykul/najblizsi-sobie-wrogowie

https://portal.abczdrowie.pl/relacje-miedzy-rodzenstwem

Oczywiście, że w wielu sytuacjach nie jest kolorowo, ale znam osoby, które mimo wszystko martwią się o brata czy siostrę gdy cos się dzieje. Płaczą po ich śmierci, tak jak robiliby to rodzice. To, że rodzina często jest zwodnicza i chce ciebie wyr***** to FAKT. Widziałam wiele skłóconych i znienawidzonych przez siebie rodzeństw. Ale nie każdy człowiek taki jest.

18

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Jack Sparrow napisał/a:

A wiesz skąd powiedzenia, że nikt cię tak nie wyrucha jak własna rodzina? Że z własną rodziną w biznesy się nie wchodzi? Że jak ujmiesz liczyć, to licz na siebie?

Ano właśnie dlatego. Że poza filmami, zgodna, życzliwa i pomocna sobie rodzina to w większości jedynie laurka i fajny obrazek. Bo o ile małżonkowie (ogólnie para) może coś osiągnąć razem, to rodzeństwo zawsze konkuruje ze sobą, bo tak jesteśmy skonstruowani.

Jak napisała madoja - rodzice praktycznie zawsze faworyzują któreś dziecko, a jeśli pojawia się większa różnica wieku, to zawsze na starsze jest cedowana część rodzicielskich obowiązków.


https://charaktery.eu/artykul/najblizsi-sobie-wrogowie

https://portal.abczdrowie.pl/relacje-miedzy-rodzenstwem

Tak to prawda u mnie rodzice faworyzowali mojego glupiego brata.

19

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
JuliaUK33 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

A wiesz skąd powiedzenia, że nikt cię tak nie wyrucha jak własna rodzina? Że z własną rodziną w biznesy się nie wchodzi? Że jak ujmiesz liczyć, to licz na siebie?

Ano właśnie dlatego. Że poza filmami, zgodna, życzliwa i pomocna sobie rodzina to w większości jedynie laurka i fajny obrazek. Bo o ile małżonkowie (ogólnie para) może coś osiągnąć razem, to rodzeństwo zawsze konkuruje ze sobą, bo tak jesteśmy skonstruowani.

Jak napisała madoja - rodzice praktycznie zawsze faworyzują któreś dziecko, a jeśli pojawia się większa różnica wieku, to zawsze na starsze jest cedowana część rodzicielskich obowiązków.


https://charaktery.eu/artykul/najblizsi-sobie-wrogowie

https://portal.abczdrowie.pl/relacje-miedzy-rodzenstwem

Tak to prawda u mnie rodzice faworyzowali mojego glupiego brata.

To jest smutne zjawisko i tu rozgoryczenie mogę zrozumieć.

20

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Kyliekay napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

A wiesz skąd powiedzenia, że nikt cię tak nie wyrucha jak własna rodzina? Że z własną rodziną w biznesy się nie wchodzi? Że jak ujmiesz liczyć, to licz na siebie?

Ano właśnie dlatego. Że poza filmami, zgodna, życzliwa i pomocna sobie rodzina to w większości jedynie laurka i fajny obrazek. Bo o ile małżonkowie (ogólnie para) może coś osiągnąć razem, to rodzeństwo zawsze konkuruje ze sobą, bo tak jesteśmy skonstruowani.

Jak napisała madoja - rodzice praktycznie zawsze faworyzują któreś dziecko, a jeśli pojawia się większa różnica wieku, to zawsze na starsze jest cedowana część rodzicielskich obowiązków.


https://charaktery.eu/artykul/najblizsi-sobie-wrogowie

https://portal.abczdrowie.pl/relacje-miedzy-rodzenstwem

Tak to prawda u mnie rodzice faworyzowali mojego glupiego brata.

To jest smutne zjawisko i tu rozgoryczenie mogę zrozumieć.

Najgorsze jest to,ze moj glupi brat zawsze sie chce mna rzadzic mimo, ze oboje jestesmy juz dorosli. Ja nie widze plusow rodzenstwa.  Od moich narodzin brat byl o.mnie zazdrosny-mama odpowiadala, ze zlosci wyrywal mi wlosy jak mialam pol roku, zabieral zabawki, pozniej non stop sie bilismy, jak rodzice pracowali to bylam pod opieka tego oszoloma i on kazal mi wszystko w domu robic... niedawno tez pisalam na forum, ze przez zone brata mialam z nim problemy. Zdecydowanie wole, zeby corka nie miala rodzenstwa wiekszosc znajomych z rodzenstwem sami przyznaja, ze wojny miedzy dzieciakami maja minimum raz w tygodniu dzieciaki o wszystko sie tluka, utopili by sie w lyzce wody, jest rywalizacja i walka o wzgledy rodzicow, zawsze przewaznie jedno dziecko jest faworyzowane. Ja nie mialam dobrego przykladu od rodzicow jak postepowac z wieksza iloscia dzieci niz jednym, bo rodzice faworyzowali brata,wiec wiem,ze nie byla bym dobra mama dla dwojki dzieci.  Natomiast przy jednym dziecku uwazam, ze jako mama sprawdzam sie doskonale, co zreszta nie jest tylko moja opinia a wielu moich znajomych

21

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Kyliekay napisał/a:

To jest smutne zjawisko i tu rozgoryczenie mogę zrozumieć.

Ale tak wygląda rzeczywistość. Nie wiem, może w bogatszych krajach lub rodzinach, gdzie jest więcej czasu na wychowywanie i więcej czasu się poświęca dzieciom, to może wygląda to inaczej. Ale w PL? Na konflikty w rodzeństwie rodzice machają ręka, bo im się zwyczajnie nie chce, albo każą ustąpić na rzecz tego, którego faworyzują, co prowadzi jedynie do pogłębienia problemów w przyszłości. Ewentualnie są sami zarobieni i jest ganianie starszego, żeby zajął się młodszym - pobaw się, nakarm, pomóż z lekcjami, odprowadź itp.

A już najbardziej komiczna jest nauka 'dzielenia się' kiedy w praktyce to dzielenie się wygląda tak, że starsze dziecko ma po prostu oddać coś młodszemu.

22

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

Zawsze chciałam być jedynaczka to tak ogólnie z serii rzeczy w moim życiu które chciałam a nie mam. Co do rodzeństwa, mam rodzeństwo, żyjemy bardzo zgodnie, zawsze możemy na siebie liczyć. Nie ma kwasów a jak są to szybko je wyjaśniamy. Wiem ze cokolwiek by się nie stało to mogę na nich liczyć i oni na mnie. Wiele razy tak też było. Nie zliczę ile razy ratowali mi tyłek.

23

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Jack Sparrow napisał/a:
Kyliekay napisał/a:

To jest smutne zjawisko i tu rozgoryczenie mogę zrozumieć.

Ale tak wygląda rzeczywistość. Nie wiem, może w bogatszych krajach lub rodzinach, gdzie jest więcej czasu na wychowywanie i więcej czasu się poświęca dzieciom, to może wygląda to inaczej. Ale w PL? Na konflikty w rodzeństwie rodzice machają ręka, bo im się zwyczajnie nie chce, albo każą ustąpić na rzecz tego, którego faworyzują, co prowadzi jedynie do pogłębienia problemów w przyszłości. Ewentualnie są sami zarobieni i jest ganianie starszego, żeby zajął się młodszym - pobaw się, nakarm, pomóż z lekcjami, odprowadź itp.

A już najbardziej komiczna jest nauka 'dzielenia się' kiedy w praktyce to dzielenie się wygląda tak, że starsze dziecko ma po prostu oddać coś młodszemu.

Taka jest rzeczywistość i to jest prawda, ale naprawdę nie wszystkich i nie wszędzie. Szczególnie w niektórych większych rodzinach, np z 4 rodzeństwa, widziałam, że nawet jeśli bywało różnie, to nie chcieliby aby brata czy siostry nie było. A jak z jednym źle żyli, to chociaż drugi był. Nie można przekreślać wszystkich rodzin i wszystkich równać. Ja jako jedynaczka mam wolność od rywalizacji, wiem, że są szczęśliwi jedynacy. Jednak wiem, że oprócz skłóconych rodzin, są też te kochające. Nawet jeśli jest ich mało.

24

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Karmaniewraca napisał/a:

Zawsze chciałam być jedynaczka to tak ogólnie z serii rzeczy w moim życiu które chciałam a nie mam. Co do rodzeństwa, mam rodzeństwo, żyjemy bardzo zgodnie, zawsze możemy na siebie liczyć. Nie ma kwasów a jak są to szybko je wyjaśniamy. Wiem ze cokolwiek by się nie stało to mogę na nich liczyć i oni na mnie. Wiele razy tak też było. Nie zliczę ile razy ratowali mi tyłek.

Moj glupi brat by mnie z radoscia sprzedal menda spoleczna. Czasem.sobie wyobrazam, ze go nie ma. Niedawno ogladalam.start rakiety w kosmos wyobrazilam sobie  ze on tam siedzi- w kosmos bym go wyslala niestety nawet ufoludki mialy by go.dosc i by go przywlekli z powrotem na te planete

25

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
JuliaUK33 napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:

Zawsze chciałam być jedynaczka to tak ogólnie z serii rzeczy w moim życiu które chciałam a nie mam. Co do rodzeństwa, mam rodzeństwo, żyjemy bardzo zgodnie, zawsze możemy na siebie liczyć. Nie ma kwasów a jak są to szybko je wyjaśniamy. Wiem ze cokolwiek by się nie stało to mogę na nich liczyć i oni na mnie. Wiele razy tak też było. Nie zliczę ile razy ratowali mi tyłek.

Moj glupi brat by mnie z radoscia sprzedal menda spoleczna. Czasem.sobie wyobrazam, ze go nie ma. Niedawno ogladalam.start rakiety w kosmos wyobrazilam sobie  ze on tam siedzi- w kosmos bym go wyslala niestety nawet ufoludki mialy by go.dosc i by go przywlekli z powrotem na te planete


A nie jest tak ze za bardzo negatywnie się nastawiasz? Masz w sumie jednego brata, mi by było szkoda się tak nienawistnie odnosić. Wiadomo, ze do dobrej relacji trzeba dwojga, no moze i się biliscie jak byliście mali no ale to było kiedyś i kto się nie bił zwłaszcza z bratem.

Nie jest tak, ze każde zachowanie mojego rodzeństwa mi się podoba, w przypadku mojego brata absolutnie wiele rzeczy nie, ale nie wiem, jakoś nie wyobrażam sobie żebym się odcięła od niego, czy nie pomogła przy jego rodzinie, dzieciach. Albo żebym mogła mówić, ze jest debilem czy mendą, chociaż nieraz by mu się należało i to bardzo.

26

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Karmaniewraca napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:

Zawsze chciałam być jedynaczka to tak ogólnie z serii rzeczy w moim życiu które chciałam a nie mam. Co do rodzeństwa, mam rodzeństwo, żyjemy bardzo zgodnie, zawsze możemy na siebie liczyć. Nie ma kwasów a jak są to szybko je wyjaśniamy. Wiem ze cokolwiek by się nie stało to mogę na nich liczyć i oni na mnie. Wiele razy tak też było. Nie zliczę ile razy ratowali mi tyłek.

Moj glupi brat by mnie z radoscia sprzedal menda spoleczna. Czasem.sobie wyobrazam, ze go nie ma. Niedawno ogladalam.start rakiety w kosmos wyobrazilam sobie  ze on tam siedzi- w kosmos bym go wyslala niestety nawet ufoludki mialy by go.dosc i by go przywlekli z powrotem na te planete


A nie jest tak ze za bardzo negatywnie się nastawiasz? Masz w sumie jednego brata, mi by było szkoda się tak nienawistnie odnosić. Wiadomo, ze do dobrej relacji trzeba dwojga, no moze i się biliscie jak byliście mali no ale to było kiedyś i kto się nie bił zwłaszcza z bratem.

Nie jest tak, ze każde zachowanie mojego rodzeństwa mi się podoba, w przypadku mojego brata absolutnie wiele rzeczy nie, ale nie wiem, jakoś nie wyobrażam sobie żebym się odcięła od niego, czy nie pomogła przy jego rodzinie, dzieciach. Albo żebym mogła mówić, ze jest debilem czy mendą, chociaż nieraz by mu się należało i to bardzo.

Nie jest tak. Moj brat jest taki sam albo nawet gorszy jak byl za dzieciaka. Wredny, zazdrosny, robiacy na zlosc, lubiacy sir rzadzic. Przed nim nawet zwierzeta uciekaja-NIE zartuje mialam kiedys kota  to jak przyjechal chowal sie za szafa, nawet moj krolik wchodzil do swojego domku w klatce i nie wychodzil jak go slyszal- wszystko spiernicza nawet zwierzeta od niego, niewiem co to za czarny charakterek.

27

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

No rozumiem. Tzn na szczęście nie mam doświadczeń że rodzenstwo mi zaszło za skórę.
Chociaż jestem najmłodsza i niezbyt mnie lubili. Chociażby za czytanie wyżej wpomnianych pamiętników siostry i dzieleniem się tym z mama big_smile uwielbiałam je czytać, tak samo listy od chłopaków. Do dziś pamiętam niektóre z nich.
Brat miał pornole schowane w pustaku, to z koleżanką znalazłam i wycinalysmy sobie z tego ludzi i "wydarzenia" do naszego własnego dziennika przypadków xD
także posiadanie rodzeństwa ma swoje plusy jak i minusy oczywiście

28

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Karmaniewraca napisał/a:

No rozumiem. Tzn na szczęście nie mam doświadczeń że rodzenstwo mi zaszło za skórę.
Chociaż jestem najmłodsza i niezbyt mnie lubili. Chociażby za czytanie wyżej wpomnianych pamiętników siostry i dzieleniem się tym z mama big_smile uwielbiałam je czytać, tak samo listy od chłopaków. Do dziś pamiętam niektóre z nich.
Brat miał pornole schowane w pustaku, to z koleżanką znalazłam i wycinalysmy sobie z tego ludzi i "wydarzenia" do naszego własnego dziennika przypadków xD
także posiadanie rodzeństwa ma swoje plusy jak i minusy oczywiście

Moj brat czytal moj pamietnik i sie pozniej smial z tego caly rok, kazdemu swojemu koledze gadal co pisalam...ale ja za to szantazowalam go, ze jak nie zrobi czegos co ja mialam zrobic jakies pracy domowej to powiem rodzicom o jakims jego zlym zachowaniu. Kiedys mnie przekupowal karteczkami do segregatora zrobil cos zlego to zebym nie skarzyla kupowac mi karteczki, najklejki albo inne pierdolki ze swojego kieszonkowego,a ja krecilam biznes na tym osle

29

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Kyliekay napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
Kyliekay napisał/a:

To jest smutne zjawisko i tu rozgoryczenie mogę zrozumieć.

Ale tak wygląda rzeczywistość. Nie wiem, może w bogatszych krajach lub rodzinach, gdzie jest więcej czasu na wychowywanie i więcej czasu się poświęca dzieciom, to może wygląda to inaczej. Ale w PL? Na konflikty w rodzeństwie rodzice machają ręka, bo im się zwyczajnie nie chce, albo każą ustąpić na rzecz tego, którego faworyzują, co prowadzi jedynie do pogłębienia problemów w przyszłości. Ewentualnie są sami zarobieni i jest ganianie starszego, żeby zajął się młodszym - pobaw się, nakarm, pomóż z lekcjami, odprowadź itp.

A już najbardziej komiczna jest nauka 'dzielenia się' kiedy w praktyce to dzielenie się wygląda tak, że starsze dziecko ma po prostu oddać coś młodszemu.

Taka jest rzeczywistość i to jest prawda, ale naprawdę nie wszystkich i nie wszędzie. Szczególnie w niektórych większych rodzinach, np z 4 rodzeństwa, widziałam, że nawet jeśli bywało różnie, to nie chcieliby aby brata czy siostry nie było. A jak z jednym źle żyli, to chociaż drugi był. Nie można przekreślać wszystkich rodzin i wszystkich równać. Ja jako jedynaczka mam wolność od rywalizacji, wiem, że są szczęśliwi jedynacy. Jednak wiem, że oprócz skłóconych rodzin, są też te kochające. Nawet jeśli jest ich mało.


Ja mam siostre (najlepsza przyjaciolka, posprzeczalysmy sie w doroslym zyciu dwa razy, to nawet nie byla jakas wielka klotnia) i brata. Z nim troche trzebabylo i do tej pory, trzeba troche sie uzerac (najmlodszy, od siostry 10 lat mlodszy ode mnie 8).
Mimo jego "upierdliwosci" nie wyborazam sobie, by go nie bylo.
Do dzis moja mam przymyka na brata oko, co czasem jest niedozniesienia. No takie sa uroki posiadania rodzenstwa. Nie chcialabym byc jedynaczka i nie chcialam miec tylko jednego dziecka, mam czworke smile

30 Ostatnio edytowany przez madoja (2023-11-06 12:22:03)

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Kyliekay napisał/a:

To jest smutne zjawisko i tu rozgoryczenie mogę zrozumieć.

Prawie zawsze tak jest.
No bo obiektywnie - nie da się dwóch (lub więcej) osób kochać dokładnie identyczną miłością. Jeśli nie macie dzieci, a macie więcej niż jedno zwierzę, to na pewno gdzieś tam głęboko w sercu jedno lubicie najbardziej. Rodzice zawsze kochają któreś z dzieci bardziej. Tylko mądry rodzic nie pokazuje tego po sobie i traktuje dzieci jednakowo.
Niestety sporo rodziców nie potrafi nad tym zapanować.
Mój mąż ma siostrę, która była faworyzowana przez rodziców. Tylko ona dostała mieszkanie, tylko ona dostała samochód. Tylko ona według nich była wartościowa,mądra, wybrała dobre studia. On nic nie dostał i był według nich beznadziejny i dokonywał ciągle złych wyborów. To doprowadziło do tego że on nie rozmawia ani z rodzicami ani z siostrą od lat.

31

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
JuliaUK33 napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:

Zawsze chciałam być jedynaczka to tak ogólnie z serii rzeczy w moim życiu które chciałam a nie mam. Co do rodzeństwa, mam rodzeństwo, żyjemy bardzo zgodnie, zawsze możemy na siebie liczyć. Nie ma kwasów a jak są to szybko je wyjaśniamy. Wiem ze cokolwiek by się nie stało to mogę na nich liczyć i oni na mnie. Wiele razy tak też było. Nie zliczę ile razy ratowali mi tyłek.

Moj glupi brat by mnie z radoscia sprzedal menda spoleczna. Czasem.sobie wyobrazam, ze go nie ma. Niedawno ogladalam.start rakiety w kosmos wyobrazilam sobie  ze on tam siedzi- w kosmos bym go wyslala niestety nawet ufoludki mialy by go.dosc i by go przywlekli z powrotem na te planete


Twoj brat tez mieszka w Anglii?

32

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Miklosza napisał/a:

Ale z rodzeństwem było by razniej

Cóż... niekoniecznie. Ja mam braci a czuję sie jak jedynaczka. Liczyć na nich nie moge, pogadać to tylko powierzchownie jak z milionem innych ludzi. A jak przyjdzie do dzielenia majątku po śmierci rodziców to wtedy się na pewno zacznie dzielenie skóry na niedźwiedziu. Pod jakim niby względem mam raźniej niż jedynak?

madoja napisał/a:

Wy tak na serio? Ja bardzo lubię być jedynaczką.
Gdy widzę wokół jak ludzie kłócą się z rodzeństwem np. o majątek, czy nawet uwagę rodziców (częsty schemat że rodzice kochają jedno z dzieci bardziej), to myślę jak dobrze że nie mam takich problemów.
Nikt mi nie wpada do domu bez zapowiedzi, w dzieciństwie miałam swój pokój, nikt mnie nie tłukł i nie czytał moich pamiętników.

No wreszcie głos rozsądku. Moja córka jest jedynaczką i nie skarży sie na brak rodzeństwa. Wręcz uważa, że patrząc na kłótnie między rodzeństwem jakie mają jej koleżanki i koledzy, to cieszy się, że jest jedynaczką. To wszystko tak różowo wygląda gdy sie nie ma czyichś butów na sobie wink

Kyliekay napisał/a:

Też lubiłam własny pokój, też lubię święty spokój. Tyle, że czasem brakuje czegoś więcej.

A więc moze brakuje Ci bliskiej osoby, niekoniecznie rodzeństwa? Bliskości rodziców, ich miłości, ciepłych relacji z nimi, prawdziwych przyjaciół? Czego konkretnie Ci brakuje? Bo życie jest naprawdę przewortne. Ja tez nie znam rodzeństw prawdziwie ciepłych i serdecznych, a więc musi być coś w tym, że w większości przypadków jest po prostu do du*y. Jeden przypadek znam, że ktoś nie rozmawia z rodzeństwem, ale kochają sie z kuzynką jak siostry. A ja z kolei mam braci za to czuję sie jak jedynaczka... żadnego wsparcia, zrozumienia, serdeczności, życzliwosci... To na co mi rodzeństwo?

33

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

A ja bym jeszcze się zastanowiła, jak do wyrzutów Autorki podeszliby jej rodzice. Może warto z rodzicami porozmawiać zamiast przeżywać, że nikt Cię nie nazwał siostrą? Bo tęsknisz trochę do czegoś, o czym nic nie wiesz.

Ja patrzę na to z perspektywy rodzica dziecka, które prawdopodobnie zostanie jedynakiem i jakby mój syn rzucał takimi tekstami, to przykro by mi było, że ma pretensje.

Ludzie mają jedno dziecko z róznych przyczyn, czasami nie da sie mieć drugiego. Czasami nie chcą, bo ich nie stać, czasami druga ciąża jest zbyt duzym ryzykiem, a może dałas swoim rodzicom tak w kośc jako niemowlak, że zwyczajnie odeszła im chęc na drugie? Łatwo tak rzucać pretensjami, trudniej zrozumieć.

34

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Jack Sparrow napisał/a:

A już najbardziej komiczna jest nauka 'dzielenia się' kiedy w praktyce to dzielenie się wygląda tak, że starsze dziecko ma po prostu oddać coś młodszemu.

O tak.
Pamiętam przypadek ze szkoły córki. Kolegowała sie z dziewczynką, której to przyniosła na urodziny czekoladę. A ona na miejscu zjadła całą tabliczkę. Potem sie okazało, że zrobiła to celowo, by nie przynosić do domu czekolady, bo musiałaby sie podzielić z rodzeństwem. A ona nigdy niczego nie dostała tylko dla siebie, wszystko miało być wspólne z rodzeństwem. To daje obraz rodziców, którzy niby chcą dobrze, bo uczą dzieci dzielenia sie, moze też chcą je ze sobą zintegrować, a skutek jest taki, że dziecko nie czuje się z tym dobrze. Wiadomo, że każde chciałoby być wyjątkowe, docenione, wyróżnione... Gdy ma się rodzeństwo to rzadko dziecko sie tak czuje, no chyba że jest faworyzowane przez rodzica wink

35

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
tajemnicza75 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

A już najbardziej komiczna jest nauka 'dzielenia się' kiedy w praktyce to dzielenie się wygląda tak, że starsze dziecko ma po prostu oddać coś młodszemu.

O tak.
Pamiętam przypadek ze szkoły córki. Kolegowała sie z dziewczynką, której to przyniosła na urodziny czekoladę. A ona na miejscu zjadła całą tabliczkę. Potem sie okazało, że zrobiła to celowo, by nie przynosić do domu czekolady, bo musiałaby sie podzielić z rodzeństwem. A ona nigdy niczego nie dostała tylko dla siebie, wszystko miało być wspólne z rodzeństwem. To daje obraz rodziców, którzy niby chcą dobrze, bo uczą dzieci dzielenia sie, moze też chcą je ze sobą zintegrować, a skutek jest taki, że dziecko nie czuje się z tym dobrze. Wiadomo, że każde chciałoby być wyjątkowe, docenione, wyróżnione... Gdy ma się rodzeństwo to rzadko dziecko sie tak czuje, no chyba że jest faworyzowane przez rodzica wink

Ja sie nie lubilam dzielic jak bylam mala, za to jak moj brat cos dostal to pierwsza bylam w kolejce

36

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Gosiawie napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:

Zawsze chciałam być jedynaczka to tak ogólnie z serii rzeczy w moim życiu które chciałam a nie mam. Co do rodzeństwa, mam rodzeństwo, żyjemy bardzo zgodnie, zawsze możemy na siebie liczyć. Nie ma kwasów a jak są to szybko je wyjaśniamy. Wiem ze cokolwiek by się nie stało to mogę na nich liczyć i oni na mnie. Wiele razy tak też było. Nie zliczę ile razy ratowali mi tyłek.

Moj glupi brat by mnie z radoscia sprzedal menda spoleczna. Czasem.sobie wyobrazam, ze go nie ma. Niedawno ogladalam.start rakiety w kosmos wyobrazilam sobie  ze on tam siedzi- w kosmos bym go wyslala niestety nawet ufoludki mialy by go.dosc i by go przywlekli z powrotem na te planete


Twoj brat tez mieszka w Anglii?

Nie,ale czesto zjedza(praca) chyba bym sie wyniosla na bezludna wyspe, gdyby mieszkal niedaleko mnie

37

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
madoja napisał/a:
Kyliekay napisał/a:

To jest smutne zjawisko i tu rozgoryczenie mogę zrozumieć.

Prawie zawsze tak jest.
No bo obiektywnie - nie da się dwóch (lub więcej) osób kochać dokładnie identyczną miłością. Jeśli nie macie dzieci, a macie więcej niż jedno zwierzę, to na pewno gdzieś tam głęboko w sercu jedno lubicie najbardziej. Rodzice zawsze kochają któreś z dzieci bardziej. Tylko mądry rodzic nie pokazuje tego po sobie i traktuje dzieci jednakowo.
Niestety sporo rodziców nie potrafi nad tym zapanować.
Mój mąż ma siostrę, która była faworyzowana przez rodziców. Tylko ona dostała mieszkanie, tylko ona dostała samochód. Tylko ona według nich była wartościowa,mądra, wybrała dobre studia. On nic nie dostał i był według nich beznadziejny i dokonywał ciągle złych wyborów. To doprowadziło do tego że on nie rozmawia ani z rodzicami ani z siostrą od lat.


Wydaje mi się, że u rodziców jest trochę tak że każde dziecko lubi się za coś innego ale jednakowo kochać chyba nie jest możliwym. Jednak posiadanie rodzeństwa ma swoje plusy, oczywiście czasem mam dość zwłaszcza jak się martwię o nich, o ich rodziny itp. Jednak w moim przypadku, gdyby nie moje starsze rodzeństwo to nigdy bym nigdzie na wakacje za granicę nie pojechała. Mój brat uczył mnie jeździć swoją nowa furą, uczył mnie wielu rzeczy, szacunku do natury, zawsze jak szliśmy do lasu sprzątał las, mówił że ludzie to idioci żeby śmiecić w lesie to były lata 90 kto myślał o ekologii, bronił słabszych, miał jakaś ponadprzeciętną wrażliwość, a jest tylko rok starszy ode mnie. Nie było też tak, że jedno leżało a drugie ciężko pracowało, zawsze solidarnie ciężko pracowaliśmy, stawał w mojej obronie jak mama traciła cierpliwość i mnie lala xD Tak był i jest ukochanym synkiem, ale był jakiś sprawiedliwy w tym,nie wykorzystywal  tego. Gdyby nie rodzeństwo, myślę że źle by ze mną było. Zwłaszcza ze byłam podatna i wszystkim się przejmowałam a ze zawsze chodziłam wszędzie z bratem no to dzięki temu jakoś przetrwałam trudne lata w szkole i na studiach.

38

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Kyliekay napisał/a:

Bycie jedynakiem jest naprawdę do dupy w niektórych momentach niestety.

Bycie jedynakiem bywa błogosławieństwem, gdy popatrzy się na rodziny, w których jedno z rodzeństwa niszczy życie drugiemu, oszukuje, okrada, zniesławia, itd.   Wśród moich znajomych (w wieku 30-60 lat, czyli spory przekrój) jest kilka osób, którym rodzeństwo zniszczyło życie.

39 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2023-11-18 08:46:01)

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

Smutno się czyta ten watek.

Ja jestem młodszą siostrą i od nikogo nie doświadczyłam tyle złego, co od siostry. Najgorsze rzeczy były, jak siostra już nie mieszkała w domu i mamy nie było obok. W okresie wspólnego domu było bez szału, ale i bez bólu (pomijam jakieś bijatyki za dzieciaka). Choć gwoli uczciwości muszę powiedzieć, ze złe momenty (az inni ludzie się dziwili, ze taka jest) były przeplatane dobrymi. Nie mogę tez powiedzieć, ze nigdy mi nie pomogła, bo w pewnych sytuacjach mogłam na nią liczyć. Ale jestem pewna, ze moja siostra nikomu nie odważyłaby się zrobić i powiedzieć nawet ułamka tego co mi. Nawet po okresie, w którym według jej słów w pewnym sensie pomogłam jej bardziej niż terapeuta, do którego w traumatycznym momencie swojego życia uczęszczała, nadal potrafi odstawić krzywe akcje.

Ale ja zawsze uważałam, ze mam pecha, ze mam taką siostrę, a nie ze w ogóle mam rodzeństwo.

Znajomi decydują się na więcej niż jedno dziecko. Zarówno ci, którzy maja rodzeństwo, jak i jedynacy. 

Gdy obserwuje moje koleżanki, to wiele wskazuje na to, ze miały i maja dobre relacje z rodzeństwem. Kolega ma czworo rodzeństwa. On i brat byli nie tylko rodzeństwem, ale i kumplami. Mój mąż ma dwie siostry i widzi więcej plusów niż minusów tego faktu. Moja mama już w dorosłym życiu zawsze mogla i może liczyć na braci i siostrę tez. I mam tu na myśli konkretna pomoc, szczególnie braci. Choć jeden brat odwalił kiedyś bardzo! krzywa akcje.

Jak patrzę na dzieci siostry, to aż bywam wzruszona. Nie jest idealnie, wiadomo, są gorsze momenty, ale bywa tez wspaniale. Miłość widać gołym okiem.

40

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Apogeum napisał/a:

Smutno się czyta ten watek.

Ja jestem młodszą siostrą i od nikogo nie doświadczyłam tyle złego, co od siostry. Najgorsze rzeczy były, jak siostra już nie mieszkała w domu i mamy nie było obok. W okresie wspólnego domu było bez szału, ale i bez bólu (pomijam jakieś bijatyki za dzieciaka). Choć gwoli uczciwości muszę powiedzieć, ze złe momenty (az inni ludzie się dziwili, ze taka jest) były przeplatane dobrymi. Nie mogę tez powiedzieć, ze nigdy mi nie pomogła, bo w pewnych sytuacjach mogłam na nią liczyć. Ale jestem pewna, ze moja siostra nikomu nie odważyłaby się zrobić i powiedzieć nawet ułamka tego co mi. Nawet po okresie, w którym według jej słów w pewnym sensie pomogłam jej bardziej niż terapeuta, do którego w traumatycznym momencie swojego życia uczęszczała, nadal potrafi odstawić krzywe akcje.

Ale ja zawsze uważałam, ze mam pecha, ze mam taką siostrę, a nie ze w ogóle mam rodzeństwo.

Znajomi decydują się na więcej niż jedno dziecko. Zarówno ci, którzy maja rodzeństwo, jak i jedynacy. 

Gdy obserwuje moje koleżanki, to wiele wskazuje na to, ze miały i maja dobre relacje z rodzeństwem. Kolega ma czworo rodzeństwa. On i brat byli nie tylko rodzeństwem, ale i kumplami. Mój mąż ma dwie siostry i widzi więcej plusów niż minusów tego faktu. Moja mama już w dorosłym życiu zawsze mogla i może liczyć na braci i siostrę tez. I mam tu na myśli konkretna pomoc, szczególnie braci. Choć jeden brat odwalił kiedyś bardzo! krzywa akcje.

Jak patrzę na dzieci siostry, to aż bywam wzruszona. Nie jest idealnie, wiadomo, są gorsze momenty, ale bywa tez wspaniale. Miłość widać gołym okiem.

Wspolczuje Ci. Ja tez mam durnego brata czasem sobie wyobrazam,ze go sprzedaje gdzies na jarmarku, tylko kto by go kupil ludzie by go wysadzili na pierwszym lepszym zakrecie

41

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
JuliaUK33 napisał/a:
Apogeum napisał/a:

Smutno się czyta ten watek.

Ja jestem młodszą siostrą i od nikogo nie doświadczyłam tyle złego, co od siostry. Najgorsze rzeczy były, jak siostra już nie mieszkała w domu i mamy nie było obok. W okresie wspólnego domu było bez szału, ale i bez bólu (pomijam jakieś bijatyki za dzieciaka). Choć gwoli uczciwości muszę powiedzieć, ze złe momenty (az inni ludzie się dziwili, ze taka jest) były przeplatane dobrymi. Nie mogę tez powiedzieć, ze nigdy mi nie pomogła, bo w pewnych sytuacjach mogłam na nią liczyć. Ale jestem pewna, ze moja siostra nikomu nie odważyłaby się zrobić i powiedzieć nawet ułamka tego co mi. Nawet po okresie, w którym według jej słów w pewnym sensie pomogłam jej bardziej niż terapeuta, do którego w traumatycznym momencie swojego życia uczęszczała, nadal potrafi odstawić krzywe akcje.

Ale ja zawsze uważałam, ze mam pecha, ze mam taką siostrę, a nie ze w ogóle mam rodzeństwo.

Znajomi decydują się na więcej niż jedno dziecko. Zarówno ci, którzy maja rodzeństwo, jak i jedynacy. 

Gdy obserwuje moje koleżanki, to wiele wskazuje na to, ze miały i maja dobre relacje z rodzeństwem. Kolega ma czworo rodzeństwa. On i brat byli nie tylko rodzeństwem, ale i kumplami. Mój mąż ma dwie siostry i widzi więcej plusów niż minusów tego faktu. Moja mama już w dorosłym życiu zawsze mogla i może liczyć na braci i siostrę tez. I mam tu na myśli konkretna pomoc, szczególnie braci. Choć jeden brat odwalił kiedyś bardzo! krzywa akcje.

Jak patrzę na dzieci siostry, to aż bywam wzruszona. Nie jest idealnie, wiadomo, są gorsze momenty, ale bywa tez wspaniale. Miłość widać gołym okiem.

Wspolczuje Ci. Ja tez mam durnego brata czasem sobie wyobrazam,ze go sprzedaje gdzies na jarmarku, tylko kto by go kupil ludzie by go wysadzili na pierwszym lepszym zakrecie

Dzięki, ale…

Wiele można o mojej siostrze powiedzieć, ale na pewno nie to, ze jest durna. Bądź co bądź w każdej innej życiowej roli odnajduje się lepiej niż w roli siostry.

Może Twój brat wyczuwa Twój niefajny stosunek do niego i koło się kręci…?

42

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
Apogeum napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
Apogeum napisał/a:

Smutno się czyta ten watek.

Ja jestem młodszą siostrą i od nikogo nie doświadczyłam tyle złego, co od siostry. Najgorsze rzeczy były, jak siostra już nie mieszkała w domu i mamy nie było obok. W okresie wspólnego domu było bez szału, ale i bez bólu (pomijam jakieś bijatyki za dzieciaka). Choć gwoli uczciwości muszę powiedzieć, ze złe momenty (az inni ludzie się dziwili, ze taka jest) były przeplatane dobrymi. Nie mogę tez powiedzieć, ze nigdy mi nie pomogła, bo w pewnych sytuacjach mogłam na nią liczyć. Ale jestem pewna, ze moja siostra nikomu nie odważyłaby się zrobić i powiedzieć nawet ułamka tego co mi. Nawet po okresie, w którym według jej słów w pewnym sensie pomogłam jej bardziej niż terapeuta, do którego w traumatycznym momencie swojego życia uczęszczała, nadal potrafi odstawić krzywe akcje.

Ale ja zawsze uważałam, ze mam pecha, ze mam taką siostrę, a nie ze w ogóle mam rodzeństwo.

Znajomi decydują się na więcej niż jedno dziecko. Zarówno ci, którzy maja rodzeństwo, jak i jedynacy. 

Gdy obserwuje moje koleżanki, to wiele wskazuje na to, ze miały i maja dobre relacje z rodzeństwem. Kolega ma czworo rodzeństwa. On i brat byli nie tylko rodzeństwem, ale i kumplami. Mój mąż ma dwie siostry i widzi więcej plusów niż minusów tego faktu. Moja mama już w dorosłym życiu zawsze mogla i może liczyć na braci i siostrę tez. I mam tu na myśli konkretna pomoc, szczególnie braci. Choć jeden brat odwalił kiedyś bardzo! krzywa akcje.

Jak patrzę na dzieci siostry, to aż bywam wzruszona. Nie jest idealnie, wiadomo, są gorsze momenty, ale bywa tez wspaniale. Miłość widać gołym okiem.

Wspolczuje Ci. Ja tez mam durnego brata czasem sobie wyobrazam,ze go sprzedaje gdzies na jarmarku, tylko kto by go kupil ludzie by go wysadzili na pierwszym lepszym zakrecie

Dzięki, ale…

Wiele można o mojej siostrze powiedzieć, ale na pewno nie to, ze jest durna. Bądź co bądź w każdej innej życiowej roli odnajduje się lepiej niż w roli siostry.

Może Twój brat wyczuwa Twój niefajny stosunek do niego i koło się kręci…?

Nie moj brat mial niefajny stosunek do mnie od pierwszego dnia mojego zycia, a na moj niechetny stosunek do niego sobie sam zapracowal i to przez lata

43 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2023-11-19 00:30:04)

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?
JuliaUK33 napisał/a:
Apogeum napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Wspolczuje Ci. Ja tez mam durnego brata czasem sobie wyobrazam,ze go sprzedaje gdzies na jarmarku, tylko kto by go kupil ludzie by go wysadzili na pierwszym lepszym zakrecie

Dzięki, ale…

Wiele można o mojej siostrze powiedzieć, ale na pewno nie to, ze jest durna. Bądź co bądź w każdej innej życiowej roli odnajduje się lepiej niż w roli siostry.

Może Twój brat wyczuwa Twój niefajny stosunek do niego i koło się kręci…?

Nie moj brat mial niefajny stosunek do mnie od pierwszego dnia mojego zycia, a na moj niechetny stosunek do niego sobie sam zapracowal i to przez lata

Wiesz, za niechętne nastawienie do Ciebie w pierwszych dniach życia trudno go winić. To częste zjawisko i wiele zależy od rodziców.

A co do teraźniejszości, nie wnikam. Zgaduje jednak, ze relacja z bratem leży ci na wątrobie, bo wspominasz o nim w wątkach niezwiązanych z rodzeństwem.

W każdym razie dla własnego zdrowia warto widzieć szklankę do połowy pełną, zamiast myśleć o utopieniu rodzeństwa w szklance wody. wink

44

Odp: Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

Nie mam porównania, ale jak obserwuję moich rodziców, znajomych, którzy mają rodzeństwo, to już dawno doszedłem do wniosku, że nie mam czego żałować.

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak wam się zyje bez rodzeństwa?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026