Witam drogie panie, proszę o zapoznanie się z moim problemem i subiektywną opinie.
Ja mam 20 lat ona 18,zapoznaliśmy się na początku grudnia początkowo była wobec mnie dość nieufna lecz szybko się do mnie przekonała.Pisaliśmy ze sobą każdego dnia bardzo długo i z wzajemną fascynacją.Po miesięcu pisania przyszedł czas na pierwsze spotkanie było cudownie spędziliśmy czas na wspólnym spacerze i rozmowach o wszystkim i niczym.Napisała po tym że było cudownie i nie może doczekać się następnego spotkania.Jakiś czas później zapytała jaki mam stosunek do naszej relacji bo ona chce zostać moją dziewczyną.Byłem wniebowzięty bo to moja pierwsza dziewczyna,a ja jej pierwszym chłopakiem.Niestety po kilku spotkaniach później widziałem że jest jakaś inna jakby mniej zaangażowana.Powiedziała że nie jest pewna swoich uczuć bo to dla niej nowe i potrzebuje czasu.Zrozumiałem to, ale dalej mieliśmy ze sobą super kontakt i widywaliśmy się w parku na pogawędkach itd. Niestety gdy wydawało mi się że wszystko zmierza ku lepszemu ona poprosiła mnie o poważna rozmowę.Na spotkaniu oświadczyła mi że jestem super chłopakiem wiele razy pozwoliłem jej zapomnieć o zmartwieniach ale z naszego związku nic nie będzie bo ona czuje do mnie tylko uczucie przyjaźni.Byłem totalnie rozwalony i nie potrafiłem nic wykrztusić z siebie zapytałem tylko czy chodzi o to że ma kogoś innego,ona zapewniła że nie ma nikogo na boku.Nasz kontakt od tego czasu uległ znacznemu ograniczeniu.Po kilku dniach spotkaliśmy się na mieście i jeszcze raz porozmawialiśmy powiedziała że potrzebuje czasu i chce wszystko przemyśleć (czym dała mi nadzieję że może nie wszystko skończone). Spotkaliśmy się jeszcze 3 razy po szkole dałem jej kwiaty aby pokazać jak bardzo mi
na niej zależy (widziałem w jej oczach że była bardzo ucieszona). Wkońcu wyjechała z rodzicami na tydzień w góry lecz nie miałem z nią praktycznie żadnego kontaktu. Gdy dzwoniłem to odpisywała po jakimś czasie że nie może rozmawiać gdyż je śniadanie,nie ma jej w domu lub nie ma warunków do rozmowy.Przed jej wyjazdem obiecaliśmy sobie że spędzimy w wakacje wspólnie czas żeby zbliżyć się do siebie.Lecz po jej powrocie z gór praktycznie nie mam z nią kontaktu,w dodatku nie złożyła mi życzeń urodzinowych w międzyczasie (zapomniała czy co?).W pierwszym tygodniu po jej powrocie dzwoniłem do niej 2 razy i napisała tylko że nie może się spotkać bo pomaga babci,zgorączkowanej mamie i nie ma praktycznie czasu przez nawał pracy na wsi.Kolejny tydzień i znów nie bo zaczyna być sezon czosnkowy i nie może.Zadałem jej pytanie SMS czy ona nie może czy nie chce się spotkać bo rozumiem że ma dużo pracy ale bez przesady żeby nie mogła poświęcić mi jednego popołudnia.Odpisała na drugi dzień że to naprawdę ogrom pracy sprawia że nie ma czasu i że jak będzie mieć czas to napisze .Teraz zaczyna się trzeci tydzień od jej powrotu i zapytałem jej przez SMS czy jest nadzieja że da radę się spotkać w tym tygodniu i odpisała że u niej czosnek jest przez miesiąc i nie wie czy zdąży, odpowiedziałem że bardzo mi zależy na spotkaniu bo nie widzieliśmy się prawie miesiąc i bardzo tęsknię,jak narazie od 2 dni brak odpowiedzi z jej strony.Czy mam jeszcze próbować się z nią kontaktować? (Myślałem nawet zęby napisać do jej rodziców na FB ale nie wiem czy to ma sens) to naprawdę wartościowa mądra dziewczyna,lecz obawiam się że już ją traciłem a jej natłok czasu to tylko pretekst żeby się nie spotkać ze mną,a bardzo mi zależy na tym żebyśmy mogli zacząć jeszcze raz.Ten brak jej doprowadza mnie do załamania bo gdy przypomnę sobie nasze cudowne chwile gdy byliśmy razem to mam ochotę płakać. Co robić proszę o waszą opinię, pozdrawiam.