netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Walka z wiatrakami...

7 odpowiedzi2 970 wyświetleńzałożony przez orchide@, 25.05.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Walka z wiatrakami...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Walka z wiatrakami...

Witam
Dawno mnie tu nie było ale brak mi czasu i chęci do czegokolwiek.
Pominę szczegóły rozpadu mojego małżeństwa *są opisane w innych postach*

Ostatnio gubię się w tym wszystkim różne dziwne myśli mi do głowy przychodzą raz sie ciesze że nie mieszkam z mężem a za chwilkę zadaję sobie pytanie czy dobrze zrobiłam wyprowadzając sie od niego?

Nie rozmawiamy mąż zabiera córkę w niedziele na kilka godzin a jeśli pada pytanie co dalej?
Powstaje kłótnia

Poradźcie mi czy jest jakaś szansa na uratowanie związku z nad wielkiej przepaści, bo martwię się że godząc się na rozwód zabieram córce to co najcenniejsze rodzinę.

2

Odp: Walka z wiatrakami...

Jesli mialaby to byc rodzina pelna klotni i zawisci, to corce robisz wrecz przysluge i ulge, a nie krzywde.

3

Odp: Walka z wiatrakami...

Ja czytałam i pisałam u ciebie na wszystkich watkach, powtórzę popełniłaś błąd że zamiast wybrać męża poszłaś za swoja rodzinka...
Założyłaś nowa rodzinę i mimo iz mąż chciał się ułożyć to słuchasz swoich bliskich i nadal nie rozumiesz ... Nowe gniazdo ty i on i wasza córka jest najważniejsza, nie twoja matka i reszta.

Napewno powinnaś spojrzeć na swoje postępowanie , i iść na terapie dla siebie żebyś dorosła do związku i bycia żona.

4 Ostatnio edytowany przez ewzaj80 (2010-05-25 23:31:05)

Odp: Walka z wiatrakami...

Rozyczko

chyba nie masz do konca racji nie wczytalas sie chyba dokladnie w posty orchi...
Ja widze duze zaangazowanie z jej strony ,chec ratowania tego zwiazku chec rozmowy i rozwiazania problemow ale razem wspolnie a nie przez nia sama i brak jakichkolwiek dzialan jej meza.

Widze bezradnosc z jej strony ,bo dziewczyna chce miec normalna rodzine ,ale tego musza chciec dwie osoby i budowac cos razem a nie jedna strona. Pisala tez o tym,ze chciala cos wynajac ,ale to maz chce mieszkac u mamusi ,do tego wypomina jej ,ze on pracuje a ona nic nie robi <boze czy wszyscy tatusiowie nie zdaja sobie sprawy jaka to ciezka praca wychowywac dziecko ?> a on jej nie bedzie utrzymywal. No przepraszam a kto ma utrzymywac rodzine jak nie facet kiedy kobieta siedzi z dzieckiem w domu ?

Ja mysle ,ze to maz orchi... nie dojrzal do zwiazku podwinal ogon uciekl od problemow od odpowiedzialnosci tchorz poprostu do tego tatus na pare godzin w niedziele raz na tydzien .

Brak slow!

5

Odp: Walka z wiatrakami...

Jeszcze raz przejrzalam Twoje posty. Wykazujesz naprawde duzo dobrej woli i desperacji. Chyba zawsze jest szansa, zeby ratowac zwiazek, ale tego musza chciec obie strony, a Twoj maz wydaje sie byc prawdziwym maminsynkiem, ktory nie potrafi sie oderwac od mamusinej spudnicy. Mielibyscie duze szanse, gdybyscie zamieszkali sami, najlepiej jak najdalej od jednych i drugich. Ja tez przez ladnych kilka lat z hakiem, bo okolo 10 mieszkalam za moja rodzina i moimi rodzicami. I zawsze wisialo cos w powietrzu. Dzis zastanawiam sie, jak moglam tak dlugo wytrzymac taka chora atmosfere. Najbardziej w zyciu boimy sie zmian, bo nie wiemy, co one przyniosa ze soba, ale czasami warto podjac ryzyko. Martwi mnie stosunek Twojego meza do Ciebie, zachowania typu: wynajmij mieszkanie na siebie, nie bede cie utrzymywac, itp. Ty wciaz zdajesz sie byc przepelniona miloscia, a czy i w Twoim mez jest jej na tyle, by jeszcze sie starac o odbudowe wiezi? Dziecko bedzie szczesliwsze majac szczesliwa matke i dom wypelniony miloscia, a nie nieustannymi pretensjami, klotniami. Nie mozecie tez bez konca schodzic sie odchodzic od siebie, bo to z pewnoscia zle wplynie na mala i wypaczy jej psychike, wiare w rodzicow, milosc imalzenstwo. Niestety dzieci ucza sie od nas i to, co odbiora od nas, wloza w swoje przyszle zycie. A coz bedzie warte zycie Twojej corki, jesli bedzie uwac ze milosc nie istnieje, rodzina to tylko smutny obowiazek a melzenstwo, to kara za grzechy? Mam nadzije, ze znajdziecie jeszcze z mezem wspolny jezyk i na tyle cierpliwosci i wyrozumialosci w sobie, zeby choc jedna rozmowe odbyc jak normalni ludzie i zakonczyc ja nie klotnia, tylko w lozku. Z calego serca zycze Ci powodzenia

6

Odp: Walka z wiatrakami...

Różyczko może i masz rację ale mąż dał mi wiele razy do zrozumienia że ma mnie w du.. i wiele razy podczas kłótni kazał mi wypie.. znosiłam to dzielnie i ukrywałam przed rodzicami ale w końcu nie wytrzymałam i wyprowadziłam się. A wybrałam rodziców bo nie mam szansy wynająć mieszkania.

Nasz związek od poczatku był trudny ale wszystko nasiliło sie po ślubie  i narodzinach naszej córeczki.
Kocham męża bo nie idzie odkochać sie z dnia na dzięń po 11 latach bycia razem ale wiem że bedzie tak samo mój maż widzi tylko siebie i swoją rodziną. Będe znów poniżana i traktowana jak ścierka także czy warto godzić się na coś takiego. 

Nie mieszkamy od trzech miesięcy razem powstała mniedzy nami ogromna przepaść nie rozmawiamy więc nie wiem czy dało by sie to posklejać i stworzyć prawdziwą rodzinę.

7

Odp: Walka z wiatrakami...
orchide@ napisał/a:

Różyczko może i masz rację ale mąż dał mi wiele razy do zrozumienia że ma mnie w du.. i wiele razy podczas kłótni kazał mi wypie.. znosiłam to dzielnie i ukrywałam przed rodzicami ale w końcu nie wytrzymałam i wyprowadziłam się. A wybrałam rodziców bo nie mam szansy wynająć mieszkania.

Nasz związek od poczatku był trudny ale wszystko nasiliło sie po ślubie  i narodzinach naszej córeczki.
Kocham męża bo nie idzie odkochać sie z dnia na dzięń po 11 latach bycia razem ale wiem że bedzie tak samo mój maż widzi tylko siebie i swoją rodziną. Będe znów poniżana i traktowana jak ścierka także czy warto godzić się na coś takiego. 

Nie mieszkamy od trzech miesięcy razem powstała mniedzy nami ogromna przepaść nie rozmawiamy więc nie wiem czy dało by sie to posklejać i stworzyć prawdziwą rodzinę.

nie warto byc razem za taka cene ,za cene wyzwisk ,wyrzucania z domu ,za cene nieustannnego braku poczucia stabilnosci ,braku poczucia wlasnej wartosci ............niewarto .......
    Wiesz co cie czeka jesli wrocisz....jestes bardzo dzielna osoba ,sam fakt ze odeszlas ,ze wytrzymalas trzy miesiace.Teraz tylko glowa do gory i pora zaczac zyc da siebie ,dla coreczki .
    Jeszcze jedno jesli szanownemu malzonkowi by zalezalo na was to przez trzy miesiace przesunalby slonce bylebys tylko zaczela z nim rozmawiac.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Walka z wiatrakami...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026