Witam wszystkich. Trudno mi opisac to wszystko co we mnie siedzi, ile jest miłości ile nienawiści sama nie wiem. Jestem od półtora roku w zwiazku z o 30 lat starszym od siebie facetem. Hm idylla na pewno nie. Jestem po dwóch poważnych związkach ten jest trzeci i co miało byc pięknie, miał mi zapewnic spokój, bezpieczeństwo, oddanie i miłosc to czego tak potrzebowałam i potrzebuje, wedle niego tak jest oczywiscie ALE wedle mnie wcale nie. Nie zdradza, w łózku jest wspaniale (hmmm w sumie nie wiem czy tylko to mnie przy nim nie trzyma) nie łazi nigdzie z kumplami (bo jest za stary). Natomiast jest bardzo zaborczy, upierdliwy i kłotliwy i o zgrozo nie szanuje mnie jako kobiety twierdzi że i tak go zdradze jak nie teraz to w przyszłości, wiecznie mu cos nie pasuje. Ma do mnie o wszystko pretensje, lecz nie ustannie zapewnia że kocha do szaleństwa. Mieszkam u niego i co i nie mam siły na wyprowadzke to cholernie boli myśl ze mogłabym byc sama ta niezależnośc, samodzielnosc i co mam to zaprzepaścic i wrócic w łaski do rodziców nie wiem. Zaprzepaścic to co razem zbudowaliśmy jak sie urządzilismy. Nie pomaga mi fakt że od roku próbuje zajśc w ciąże licząc że to coś zmieni ale co?? Zmieniło by sie tyle że miałabym kogoś kto kochałby bezwarunkowo i nieodwołalnie a o to mi najbardziej chodzi.
Podobne tematy
Sawina, ale powiedz mi czy Ty go w ogóle kochasz...? Jeśli odpowiedz brzmi NIE, to teraz tak... Mówisz, że boisz się utracić "niezależność" i wrócić w łaski rodziców. Czy na prawdę jesteś niezależna, bojąc się odejść od faceta, z którym łączy cię jedynie seks? Według mnie w tej chwili jesteś tak samo na jego "łasce", jak i byłabyś u rodziców. Jednak będąc z rodzicami, nie straciłabyś życia na bycie w "zawieszeniu"... W związku z kimś kogo nie kochasz, stracisz najpiękniejsze lata swojego życia. Pomyśl czy warto...dla pieniędzy... mieszkania... No a dziecko... jak by sie urodzilo to co wtedy? Myślisz, że między Wami było by lepiej? Gdyby nie było lepiej, to co? Wrócisz z dzieckiem do rodziców? Wtedy będzie lepiej? Eh.... Pomyśl nad tym...
Eh Margolinka dziękuje, wiesz do cholery pies pogrzebany w tym że go kocham i staram sobie z tym wszystkim poradzic a nie jestem w stanie to jest właśnie najgorsze. On zawsze mi mówi "na jakim ty świecie żyjesz kobieto w dupie byłaś i gówno widziałaś" Od ślubu sie miga pod byle pretekstem Ale ja zastanawiam sie w sumie po co mi to żebym za jakis czas była rozwódka i przeżywała koszmar. Tylko jak się rozejsc z człowiekiem którego sie kocha, nawet jak mnie obraża to ja sie zastanawiam dlaczego , jakim prawem.....
Dziewczyno, to w takim razie...krótka piłka...
Szczera rozmowa z nim... wszystkie żale wywalasz "na stół"... i albo zaczyna nad sobą panować, i okazywać ci szacunek, albo "adijos"... ale to tylko wtedy jeśli go na prawdę kochasz. Jeśli nie...to serio ci mówię...szkoda życia...
Ja szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie swojego związku z facetem o 30 lat starszym. Wiem, że mówi się że "wiek nie gra roli" w miłości... jednak taka różnica wieku, w każdym wieku będzie bardzo mocno odczuwalna. Taki związek jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby był udany a obie strony były w nim mega szczęśliwe... Mając 20 lat i partnera 50 letniego, mając 30 lat i partnera 60 letniego, mając 40 lat i partnera 70 letniego... nieee, to zbyt duża różnica wieku, całkiem inne spojrzenie na świat...
Tak masz racje inne spojrzenie na świat racja. Tylko jak sie za to wziąc?? Wiem najlepiej tak po prostu hmm mam nad czym myślec i co rozważac. Pieprzona ślepa miłosc..
Co w nim kochasz najbardziej? I dlaczego nie wyobrażasz sobie życia bez niego?
Odpowiedz sobie na te pytania, a potem powiedz to jemu. Dodaj "...ale jak nie zaczniesz mi ufać, wierzyć w moją miłość i darzyć mnie szacunkiem, to nie widzę przyszłości naszego związku"
Ja bym to tak rozegrała...
Margolinka, faktycznie jesteś dobrym duszkiem forum na pewno z korzystam z twojej rady i tak właśnie zrobie dziękuje ci masz racje wóz albo przewóz
I jak? ![]()