Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1 Ostatnio edytowany przez Kasssja (2023-01-06 14:39:39)

Temat: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

Niedawno usłyszałam takie powiedzenie: Chcesz mieć przyjaciela, naucz się przymykać oko. Chcesz go zachować - po prostu zamknij oczy.
Brzmi dziwacznie, bo przecież przyjaciele to jak rodzina, ale z wyboru, nikt nas nie zmusza do tej relacji. Ale.

Jestem osobą, która chce mieć przyjaciół i stara się dbać o istniejące relacje, ale idzie mi to fa-tal-nie. I od lat zastanawiam się, z czego to wynika. Nie jestem bardzo rozrywkowa, pracuję od lat zdalnie, mam dorastające dziecko, dawno jestem już po rozwodzie. O ile mężczyźni pojawiają się w moim życiu co jakiś czas, a brak stałego związku "for ever" nie spędza mi snu z powiek, tak przyjaciół chcę, potrzebuję i szukam. Jest obecnie w moim życiu kilka kobiet (każda z innej "bajki"), o których teoretycznie można powiedzieć "przyjaciółki". Ale tylko wg takiej definicji, że jak się spotykamy, to jest fajnie, śmiesznie, rozumiemy się, mówimy o prywatnych sprawach, doradzamy sobie. Ale to tyle, bo na żądną z tych dziewczyn nie mogę liczyć i mam tego pełną świadomość. Wszystkie trzy kontaktują się ze mną właściwie tylko wtedy, gdy same tego potrzebują, są w pobliżu mnie w mieście, chcą coś swojego przegadać. Ale gdy to ja ich potrzebuję, to potrafią nie odebrać telefonu, oddzwonić po 24 godzinach albo odebrać, obiecać odezwanie się za chwilę i zamilknąć na tydzień. I tak jest od lat, bo wszystkie te moje "przyjaźnie" trwają po 3-8 lat. Przyjaciółki mają też inne cechy, na które  albo przymykam oko, albo jest po znajomości. Np. jedna z nich permanentnie się spóźnia, zawsze, nie tylko do mnie. Irytuje mnie to potwornie, bo kazanie komuś czekać raz za razem po 30 min np. w knajpce przy stoliku, jest słabe i egoistyczne. Nie da się z tym nic zrobić, ona spóźnia się zawsze, wszędzie, nawet do roboty, więc cóż, albo czekam, albo przestajemy się umawiać. Na razie stosuję strategię wychodzenia również ten kwadrans za późno, ale nie zawsze idę z domu, czasem nie da się tak do jej spóźnialstwa idealnie dopasować. Odczuwam to jako coś frustrującego, ale cóż, toleruję, bo gdy już przychodzi, to jest fajnie, wesoło...
Tak czy inaczej - choć mam te koleżanki, które chyba mnie w ogóle nie szanują, choć zwierzają mi się z najintymniejszych spraw i proszą o rady, to i tak jestem sama. Gdyby w moim życiu wydarzyło się coś strasznego, a ja potrzebowałabym bliskich obok, po prostu byłabym sama. Z drugiej strony wiem (i zostałam sprawdzona), że ja rzuciłabym wszystko i byłabym przy tych osobach, wspierała, robiła zakupy, obiady itd. Przykro mi i nie wiem, co z tym zrobić.  Czy ktoś czuje podobnie? Że nie jest ważny dla ludzi, którzy dla niego są ważni? I że nijak nie umie nic z tym zrobić?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

Może zależy Ci za bardzo. Przykładowo, gdyby moja przyjaciółka spoźniła sie na spotkanie więcej niz 2 razy (bez jakiegoś wiekszego powodu), to przy nastepnej propozycji spotkania powiedziałabym wprost, ze mam dosyć czekania na nią i rezygnuję ze spotkania. Jesli jesteś dla niej ważna, to sprobuje to zmienić, jesli nie.. trudno. To włąsnie chyba ta równowaga, o ktorą pytasz.
to samo z tymi zwierzeniami, ile warta jest znajomosc, kiedy tylko jedna strona ma w drugiej powiernika, a odwrotnie juz nie? No chyba, ze komus to pasuje, ale sama piszesz, ze nie.
Ja nauczyłam sie odpuszczac znajomości, gdzie nie widzę zangażowania drugiej strony, po prostu szkoda mi na to czasu i energii. I, wbrew pozorom, czuję sie z tym lepiej, niz gdybym miała multum znajomych, czy przyjaciół. Zostali ci, o ktorych wiem, ze -nawzajem- nasze sprawy, i my sami, jesteśmy dla siebie ważni.

3

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

znalam kiedys kogos, kto  sie notorycznie spoznial, mial adhd czy cos. moze ona tez ma, ale jest nie zdiagnozowana i nic niemoze na te spozniania?
pytanie czy to zlawola czy nie potrafi inaczej i nie ejst to specjalnie. W koncuspozniasie nie tylko dociebie. Tenchlopak,o ktorym mowilam, spoznial sie regularnie nawet do szkoly.

4

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

Jest też powiedzenie daj tyle, ile bierzesz...
Nie można też mieć zbyt dużych oczekiwań, każdy ma swoje życie.
To, że Ty bardziej chciałabyś być zaangażowana w przyjaźń, nie jest równoznaczne, że będziesz miała to odwzajemnione. Nigdy tak nie jest, żeby nam się wszystko podobało.

Jak np. koleżanka jest spóźnialska, to umawiaj się w domu, żeby się przy okazji nie stresować.

Zresztą przyjaźnie są inne te od lat młodości, a inne od lat kilku, choć nic nie musi być trwałe i wieczne, czasem te głębokie przyjaźnie bywają zrywane po wielu latach.

Przyjaźń też nie musi oznaczać, że rzucasz wszystko i lecisz z pomocą, jesteś sama to Ci też łatwiej, ale te koleżanki, które mają męża, dzieci, mają swoje ograniczenia.
Dlatego przyjaźń należy bardziej traktować jak możliwość wygadania się, wzajemne zrozumienie, dawać to co się chce, nie licząc na to samo, a jak ktoś daje mało, nie miej pretensji, bo Tobie nikt nie każe dawać więcej.

5

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

Spóźnianie się nie jest złą wolą i dlatego przymykam oko. Choć oczywiście przez te lata odbyłyśmy wiele rozmów na ten temat. Zmieniło się tyle, że ona ma świadomość, że mnie to irytuje i będąc w drodze raportuje mi, gdzie jest i za ile będzie. No i za każdym razem ma inny powód, a trudno wstać i wyjść z knajpy olewając spotkanie, gdy koleżanka pisze "ten drań (ex mąż) znów specjalnie spóźnił się po dzieci i dopiero wyszłam z domu". Za każdym razem jest COŚ. A ADHD ma również, przynajmniej tak mówi, bo niezdiagnozowane.

Ale bardziej niż te spóźnienia martwi mnie poczucie, że te znajomości to najwyraźniej są ot takie koleżeńskie ploty raz na jakiś czas, a nie przyjaźń. Przyjaźń pamiętam z młodości wczesnej, z liceum i studiów, ale potem ludzie się porozjeżdżali po świecie i wszystko umarło naturalnie. A te znajomości zawarte w dorosłym życiu są właśnie takie płytkie, wygodnickie, jak ktoś akurat jest w pobliżu. Każda z moich koleżanek jest ekstremalnie skupiona na sobie, każda ma ważne sprawy, które czasem chce omówić ze mną. Gdy się spotykamy, oczywiście jest równo, ja też mówię o swoich sprawach i one są zainteresowane, chętnie coś doradzają. Ale gdy one do mnie piszą alarmująco "spotkajmy się, bo x chyba mnie zdradza" to ja znajduję czas, a gdy ja piszę coś podobnego, to zazwyczaj slyszę, że oddzwonią i zapominają. A po tygodniu odzywają się jakby nigdy nic, że może kawka? Nie wiem, nie rozumiem, ja funkcjonuję inaczej nawet dla bardziej obcych ludzi, a co dopiero takich, które dopuściły mnie do sowich prywatnych spraw.

Od jakiegoś czasu przestałam pierwsza do nich pisać, bo tak dużo razy czułam się ignorowana. Ale nie mam nikogo innego bliskiego, z kim mogłabym porozmawiać jakoś głębiej niż small talk ze znajomymi. Wygląda na to, że coś za coś.

6 Ostatnio edytowany przez Kasssja (2023-01-06 17:09:53)

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?
wieka napisał/a:

Jest też powiedzenie daj tyle, ile bierzesz...
Nie można też mieć zbyt dużych oczekiwań, każdy ma swoje życie.
To, że Ty bardziej chciałabyś być zaangażowana w przyjaźń, nie jest równoznaczne, że będziesz miała to odwzajemnione. Nigdy tak nie jest, żeby nam się wszystko podobało.

Jak np. koleżanka jest spóźnialska, to umawiaj się w domu, żeby się przy okazji nie stresować.

Zresztą przyjaźnie są inne te od lat młodości, a inne od lat kilku, choć nic nie musi być trwałe i wieczne, czasem te głębokie przyjaźnie bywają zrywane po wielu latach.

Przyjaźń też nie musi oznaczać, że rzucasz wszystko i lecisz z pomocą, jesteś sama to Ci też łatwiej, ale te koleżanki, które mają męża, dzieci, mają swoje ograniczenia.
Dlatego przyjaźń należy bardziej traktować jak możliwość wygadania się, wzajemne zrozumienie, dawać to co się chce, nie licząc na to samo, a jak ktoś daje mało, nie miej pretensji, bo Tobie nikt nie każe dawać więcej.

Nie jestem sama, mam dziecko nastoletnie i zwierzaki. Koleżanki - jedna tak samo (ta spóźnialska) + nowego partnera dochodzącego, druga i trzecia są full single, zero dzieci i ex mężów. Każdy ma swoje życie, ja również. My się nie widujemy 2 x w tygodniu, raczej raz na miesiąc, dwa.
I jasne, mnie nikt nie każe dawać więcej, ja również mogę nie odbierać od nich telefonów albo mówić, że odpiszę, ale nie odpisywać. Tylko mnie się to nie mieści w wewnętrznym kodeksie postępowania z ludźmi, obcym też tego nie robię (chyba że są panią z Orange albo fotowoltaiki).

7 Ostatnio edytowany przez blueangel (2023-01-06 17:29:05)

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

tez zauwazylam, ze wiekszosc znajomosci w doroslym zyciu jest plytsza. Moze to wyniak z tego, ze kazdy ma swoje zycie, prace, rodzine, a jako  nastolatkowie bylismy bardziej beztroscy, bo jakie obowiazki niby sie mialo? czasem mozna tez niemiec czasu. co mnie martwi to, ze gdyby naprawde byla jakas wazna sprawa to  nie mozesz liczyc. nie taka na wygadanie, ale porownalas do tego, ze ty ugotowalabys obiad w razie potrzeby, a ty siedzialabys sama w domu.

kiedys na jednym z cosial media ktos zapostowal grafike z przeslaniem, ze przyjaciol  mozna miec wielu, alejak przychodzi codo czegoto mozna liczyc tylko na  2: wlasnych rodzicow.na twoim przykladzie widac, ze nie wyssane z palca..

8

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

Ja jestem za tym, żeby każdy tak postępował jak chce, czyli chcesz pogadać, dzwonisz, lub idziesz do koleżanki, bo masz taką potrzebę.
Tak samo w drugą stronę.
Z kolei nie odpisywanie, jest nawet niekulturalne, delikatnie mówiąc, więc nie pisz, tylko dzwoń.
Przyjaźnie z lat szkolnych potrafią przetrwać lata mimo odległości, z różną intensywnością, bo takie jest życie, bo często wchodzi tu uczucie siostrzane i zaufanie.

Bardziej luźno, bez spiny powinnaś traktować te przyjaźnie, w każdym razie nie powinny Cię stresować.

9 Ostatnio edytowany przez Kasssja (2023-01-06 19:22:40)

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?
wieka napisał/a:

Ja jestem za tym, żeby każdy tak postępował jak chce, czyli chcesz pogadać, dzwonisz, lub idziesz do koleżanki, bo masz taką potrzebę.
Tak samo w drugą stronę.
Z kolei nie odpisywanie, jest nawet niekulturalne, delikatnie mówiąc, więc nie pisz, tylko dzwoń.
Przyjaźnie z lat szkolnych potrafią przetrwać lata mimo odległości, z różną intensywnością, bo takie jest życie, bo często wchodzi tu uczucie siostrzane i zaufanie.

Bardziej luźno, bez spiny powinnaś traktować te przyjaźnie, w każdym razie nie powinny Cię stresować.

Ale tak właśnie jest, w końcu trwa to już x lat. Przywykłam. Czasem mi tylko przykro, gdy coś się dzieje, a dziewczyny nie odbierają, nie oddzwaniają albo oddzwaniają po 3 dniach, gdy ja już pożar zgasiłam. Dziś tak właśnie jedna zadzwoniła "no co tam, dzwoniłaś w poniedziałek", a ja w poniedziałek byłam w dołku. Dziś już nie jestem, więc wytłumaczyłam się z dołka, bo koleżanka bardzo ciekawa, co mi się działo. Czyli posłuchać po fakcie - super, ale uczestniczyć, wesprzeć już nie. Ok, to po prostu nie przyjaźń i jestem z tym pogodzona, choć one to tak właśnie nazywają, jak już siedzimy gdzieś razem.
W sumie nie wiem, po co ten wątek założyłam, chyba żeby sobie to poukładać w głowie.

10

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

To nie sa przyjaciółki, tylko koleżanki smile

Może poszukaj przyjaciółek tutaj na forum? Sa takie wątki.

Ja miałam wspaniałą przyjaciółkę przez 6 lat a nigdy się nawet nie spotkałyśmy, dzieliła nas ogromna odległość. Gadałyśmy dzień w dzień, czasami wspólnie piłyśmy odpalając Skype. Fajne czasy smile

11

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

Tak jak madoja napisała, to nie przyjaciółki.
Nawet nie nazwałbym ich koleżankami, a znajomymi.

Kasssja napisał/a:

Ok, to po prostu nie przyjaźń i jestem z tym pogodzona, choć one to tak właśnie nazywają, jak już siedzimy gdzieś razem.

Zmień "przyjaciółki".

12

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?
Farmer napisał/a:

Tak jak madoja napisała, to nie przyjaciółki.
Nawet nie nazwałbym ich koleżankami, a znajomymi.

Kasssja napisał/a:

Ok, to po prostu nie przyjaźń i jestem z tym pogodzona, choć one to tak właśnie nazywają, jak już siedzimy gdzieś razem.

Zmień "przyjaciółki".

Taaa, bo one stoją w kolejce do wymiany...

13

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

Po co jej takie "przyjaciółki"?
Ani wsparcia, ani pomocy, ani dobrego słowa.
Gdyby wyjechała, po jakim czasie by się zorientowały?

14

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

Nic z tym nie zrobisz. Możesz zmienić najwyżej swoje zachowanie - nie rzucać wszystkiego, by im tylko pomóc, jeśli brak równowagi Cię uwiera.
Natomiast czy w tych relacjach jest coś złego? Nie powiedziałabym. Koleżanki to przecież też spoko opcja. Tzn. ja rozumiem, że brakuje Ci przyjaciółki z prawdziwego zdarzenia, ale od nich tego nie dostaniesz, więc możesz strzelić focha wink albo wziąć tyle, ile dają, i cieszyć się z tego - że spędzacie fajnie czas, że dobrze się bawicie, że możecie pogadać. Pytanie tylko, czy będziesz umiała faktycznie się z tego cieszyć czy nadal pozostaną pretensje, że one nie chcą tak bliskiej znajomości jak Ty.
I tak sobie myślę, że większość moich znajomych mam właśnie takich - od spotkań, od rozrywek i nic więcej, ma być po prostu fajnie. I chyba byłabym mocno zdziwiona, gdybym dowiedziała się, że mają o pretensje o to, że ograniczam się do takiego właśnie koleżeństwa. Bo przecież nie z każdym trzeba blisko się przyjaźnić i żaden to powód do niezadowolenia. Tak samo z tymi przysługami - można koleżankę o coś poprosić; jak się zgodzi, to świetnie, ale jak nie - też nie ma sprawy. A Ty, mam wrażenie, narzuciłaś sobie obowiązek pomocy i bycia dostępną 24/7 i oczekujesz tego również od nich - a to już nie wypali, skoro im wystarcza tylko koleżeństwo, to nie mają potrzeby wychodzenia poza jego ramy.

15

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

Akurat ja pilnując tej równowagi to więcej tych osób straciłam ale z drugiej strony nie zostałam tak z energii wypompowana. Faktycznie tez jestem zdania ze relacje budują dwie strony i poczucie balansu daje komfort psychiczny. Staram się być elastyczna w relacjach ponieważ każdy ma inne problemy, priorytety się zmieniają , czasem więcej daje czasem więcej biorę jednak bez poczucia równowagi nie dałam rady jakiś czas temu z osoba z która wierzyłam ze buduje przyjaźń. Rozmawiałam. Tłumaczyłam i niby rozumiała a potem dalej swoje. Już nie poświęcam się jak kiedyś. Wiem ze dobre relacje będą silne i zostaną. Słabe relacje się wykrusza. Jestem taka osoba która docenia starania, akceptuje różne emocje i jestem otwarta na rozmowę i krytykę. Kto ma zostać zostanie. Z przyjaźnią jest tak ciężko jak z udanym związkiem. To rzadkość. Koleżankę można mieć więcej i zmieniać bo nie ma aż takiego przywiązania.

Rozumiem Ciebie ze chciałabyś kogoś takiego mieć. Może z czasem się uda. Takie przyjaźnie gdzie jest ta równowaga są bardzo trwałe .

16

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

Ostatnio miałam podobne przemyślenia w dodatku zerwalam kilka znajomości właśnie dlatego, że już miałam dość tego, że zawsze jak ktoś czegoś ode mnie chciał, byłam w pogotowiu ale jak ja potrzebowałam to już jakby niekoniecznie.

Ale teraz tak nad tym kminie i wydaje mi się, że to kwestia przewartosciowania tych znajomości. Bo co złego jest w tym, że są takie osoby w naszym życiu, spotykamy się jest wesoło i taka ma to funkcję spełniać.
To są za duże oczekiwania od ludzi z mojej strony, ludzie nie potrafią i może najzwyczajniej nie chcą aż tak się angażować w przyjazn. Teraz to rozumiem, jakoś już nie mam złości do tych byłych przyjaciółek ale zdecydowanie nie mam ochoty reanimować znajomości.
Pokazało mi też, że nie mam ochoty przegadywać dołów, mówić szczegółowo o swoim życiu. Czuje się lżejsza o ten brak takiego otwierania się.

Sama też teraz szukam znajomych czy tam przyjaciół, ale do bardziej aktywnego życia, wyjść gdzieś razem, pojechać na krótki weekend, ale bez wchodzenia w życiowe szczegóły. Chociaż miewam tendencje do zbytniego otwierania się, to jednak już po latach widzę, że to w niczym nie pomaga. Lepiej na mnie działa wyjście na basen niż zamulanie o problemach.
Jednak w dorosłym życiu trudno o zawieranie znajomości, zwlaszcza dla kogoś takiego jak ja, gdzie ludzie w moim wieku chcą sobie pogadać o dzieciach których nie mam, o mieszkaniu który wlasnie kupili lub o nadchodzącym ślubie czy tam zaręczynach.

17 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-07-17 23:45:24)

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

Zacytuje siebie z innego watku bo wpisuje sie w ten:

JohnyBravo777 napisał/a:

Adam Smith (ojciec kapitalizmu) i David Hume dzielili friendship (kolezenstwo / przyjazn) na 3 typy:
- by utility (motywowane zyskiem),
- by pleasure (motywowane przyjemnoscia), oraz
- by virtue (motywowane wartosciami).

Co do znajomosci motywowanej zyskiem, uwazam, ze ta nie ma potencjalu pokonania samotnosci.
Nawet jesli:
- mozesz komus zaoferowac pomoc ktorej potrzebuje,
- ta osoba moze zaoferowac Tobie pomoc, ktorej potrzebujesz, oraz
- wartosc ktora czerpiecie z wzajemnej pomocy jest na tyle rowna aby byla utrzymywalna
To swiadomosc, ze druga osoba by Ci nie pomogla gdybys Ty nie byl zdolny do pomocy jej sprawilaby, ze czulbys sie samotny.


Jesli pomoca, ktora wzajemnie sobie oferujesz z druga osoba jest przyjemnosc, sytuacja wyglada podobnie.
Np. nawet jesli:
- swietnie sie ze soba bawicie
To swiadomosc, ze druga osoba jest z Toba dla przyjemnosci, co za tym idzie, odejdzie gdy ze wzgledu na jakies problemy bedziesz zrodlem problemow a nie przyjemnosci - bedzie wywolywala poczucie samotnosci.

Znajomosc motywowana wspolnymi wartosciami ma potencjal pokonania samotnosci w zaleznosci od wartosci.
- Egoizm jako wspolna wartosc ma niewielkie szanse na budowe przyjazni bo przy pierwszym konflikcie interesow kazdy kierujac sie swoimi wartosciami wybierze siebie ponad druga osobe.
- Natomiast, chec pomocy tym, ktorzy najbardziej jej potrzebuja jako wspolna wartosc sprawia, ze (jesli tylko wartosci jednej osoby sie nie zmienia) przyjazn jest nie do zaorania.

Wychodzi z tego, ze jedyna droga do prawdziwego pokonania samotnosci jest posiadanie pro-spolecznych wartosci i wspierajac potrzebujacych wzajemne odnajdywanie sie z tymi, ktorzy tez to robia.

18 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2023-07-18 13:05:57)

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?
Kasssja napisał/a:

Niedawno usłyszałam takie powiedzenie: Chcesz mieć przyjaciela, naucz się przymykać oko. Chcesz go zachować - po prostu zamknij oczy.
Brzmi dziwacznie, bo przecież przyjaciele to jak rodzina, ale z wyboru, nikt nas nie zmusza do tej relacji. Ale.

Jestem osobą, która chce mieć przyjaciół i stara się dbać o istniejące relacje, ale idzie mi to fa-tal-nie. I od lat zastanawiam się, z czego to wynika. Nie jestem bardzo rozrywkowa, pracuję od lat zdalnie, mam dorastające dziecko, dawno jestem już po rozwodzie. O ile mężczyźni pojawiają się w moim życiu co jakiś czas, a brak stałego związku "for ever" nie spędza mi snu z powiek, tak przyjaciół chcę, potrzebuję i szukam. Jest obecnie w moim życiu kilka kobiet (każda z innej "bajki"), o których teoretycznie można powiedzieć "przyjaciółki". Ale tylko wg takiej definicji, że jak się spotykamy, to jest fajnie, śmiesznie, rozumiemy się, mówimy o prywatnych sprawach, doradzamy sobie. Ale to tyle, bo na żądną z tych dziewczyn nie mogę liczyć i mam tego pełną świadomość. Wszystkie trzy kontaktują się ze mną właściwie tylko wtedy, gdy same tego potrzebują, są w pobliżu mnie w mieście, chcą coś swojego przegadać. Ale gdy to ja ich potrzebuję, to potrafią nie odebrać telefonu, oddzwonić po 24 godzinach albo odebrać, obiecać odezwanie się za chwilę i zamilknąć na tydzień. I tak jest od lat, bo wszystkie te moje "przyjaźnie" trwają po 3-8 lat. Przyjaciółki mają też inne cechy, na które  albo przymykam oko, albo jest po znajomości. Np. jedna z nich permanentnie się spóźnia, zawsze, nie tylko do mnie. Irytuje mnie to potwornie, bo kazanie komuś czekać raz za razem po 30 min np. w knajpce przy stoliku, jest słabe i egoistyczne. Nie da się z tym nic zrobić, ona spóźnia się zawsze, wszędzie, nawet do roboty, więc cóż, albo czekam, albo przestajemy się umawiać. Na razie stosuję strategię wychodzenia również ten kwadrans za późno, ale nie zawsze idę z domu, czasem nie da się tak do jej spóźnialstwa idealnie dopasować. Odczuwam to jako coś frustrującego, ale cóż, toleruję, bo gdy już przychodzi, to jest fajnie, wesoło...
Tak czy inaczej - choć mam te koleżanki, które chyba mnie w ogóle nie szanują, choć zwierzają mi się z najintymniejszych spraw i proszą o rady, to i tak jestem sama. Gdyby w moim życiu wydarzyło się coś strasznego, a ja potrzebowałabym bliskich obok, po prostu byłabym sama. Z drugiej strony wiem (i zostałam sprawdzona), że ja rzuciłabym wszystko i byłabym przy tych osobach, wspierała, robiła zakupy, obiady itd. Przykro mi i nie wiem, co z tym zrobić.  Czy ktoś czuje podobnie? Że nie jest ważny dla ludzi, którzy dla niego są ważni? I że nijak nie umie nic z tym zrobić?

Problem polega na tym, że niczego od nich nie wymagasz  i niczego nie  egzekwujesz. Jak koleżanka się spóźnia, przestań na nią czekać i zajmij się czymś innym. W miejsce tej znajdzie się inna, tylko nie poświęcaj tej czasu, kiedy widzisz, że tak cię potraktowała. Ja tak raz raz zrobiłam, że spóźniłam się  i kiedy  na mnie kol  spóźniająca się notorycznie czekała, dodałam, że przecież zawsze się spóźnia i dlatego nie przyszłam na tę godzinę. Kassja, jesli odczuwasz, że cię olewają, to zrób podobnie, zobaczysz  czy im zależy naprawdę. Nie odpowiadaj od razu na telefon. Mów, że nie masz czasu albo wcale się nie tłumacz.

19

Odp: Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

Wazny temat, podbijam jakby ktos jeszcze mial cos do napisania w nim tongue

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Przyjaźń - jak to się robi, by była równowaga?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024