netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

80 odpowiedzi9 121 wyświetleńzałożony przez Haricot, 13.03.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 81 ]

1

Temat: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Witam,
Czy możecie podzielić się informacją w jaki sposób przekazaliście dzieciom, że się rozstajecie/rozwodzicie?
Ile powiedzieć a ile przemilczeć?

Szczególnie intersują mnie doświadczenia zdradzonych kobiet, matek dzieci w wieku 10-15 lat, których mężowie odeszli do kochanki.

Czy On tłumaczył, czy na Wasze barki spadło to zadanie?

Sama jestem przed taką rozmową, i strasznie się martwię o reakcje córek.

Mąż od lat miał romans, mimo zapewnień, że zakończył. Kobieca intuicja jest niezawodna i sprawdziłam go... jakby tego było mało, owocem ich romansu jest dwójka dzieci...

Jesteśmy razem 25 lat. Historia jakich wiele. My, świetni kumple, kochankowie. Rodzina bardzo fajnie funkcjonująca. Wspólne pasje. Wakacje kilka razy w roku. Przyjaciele i częste spotkania w ich gronie. Także teraz szok i niedowierzanie..  niskie poczucie wartości, antydepresanty... od Tego dnia minęło już 4 mce, stąd piszę już w mniejszych emocjach.

Ale wracajac do mojego pytania, jak powiedzieć i co powiedzieć dzieciom?
On uważa, że to nikogo sprawa, że jest ona i że mają dzieci. Dla mnie to zmuszanie mojej osoby do życia w kłamstwie.

Czy dzieci powinny wiedzieć o przyrodnim rodzeństwie?

Liczę na Was i Wasze dobre rady, wskazówki.

Chyba takiej historii jeszcze nie było jak moja? Gdzie mąż odchodzi już do nowozałożonej rodziny o której zapomniał pierwszą rodzinę poinformować...

2

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Ja zawsze jestem za prawdą, dzieci będą miały do Ciebie pretensje jak je oszukasz, bo prawda i tak wyjdzie kiedyś na wierzch.

Straszną krzywdę im zrobił, dlatego porozmawiaj z nimi w obecności psychologa, wcześniej uzgodnij sama z tym specjalistą przebieg rozmowy, żeby jakoś łatwiej to zniosły.

3

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

W mojej ocenie tylko szczera rozmowa z dziećmi i pokazanie im że dalej się je kocha mają kolosalne znaczenie, bo nieważne gdzie rodzice mieszkają ważne jakie są relacje z dziećmi i czy okazuje się im miłość i czas. To że nie jest się razem dzieci szybko akceptują. W moim przypadku to ja chciałem rozwód i to ja postanowiłem, że powiem córce o rozwodzie i o tym że się wyprowadzam. Było to dla mnie najbardziej traumatyczne przeżycie w życiu i zbierałem się kilka miesięcy po tym, ale tu nie o mnie. Córka (6 lat) na początku bardzo płakała i rysowała serca i mamę, i tatę na kartkach, ale pokazaliśmy jej że to że już nie jesteśmy ze sobą nie oznacza że jej nie kochamy. Ja poświęciłem cały czas i siebie córce. Trwało to ok 4 miesiące, ale dzięki temu jest szczęśliwa i póki co nie widzę niczego co mogło by mnie niepokoić. Oczywiście każdy przypadek jest inny, ale szczerość, otwartość i okazywanie miłości są najważniejsze.

4

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Jeśli tak bardzo nie chcesz weź swojego jeszczemęża do rozmowy przy dzieciach i niech on mówi że miał drugą rodzinę na boku, że twoje dzieci mają przyrodnie rodzeństwo i pewnie niedługo je poznają bo on odchodzi do tamtej rodziny. Czy w waszych rozmowach padały informacje czy on chce się widywać z waszymi dziećmi czy całkowicie ucina tę rodzinę i idzie do tamtej? Jego piwo, on powinien je wypić, byliście 25lat, czyli jak mniemam dzieci raczej nieco większe niż 10lat?

5

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Kropki napisał/a:

Jeśli tak bardzo nie chcesz weź swojego jeszczemęża do rozmowy przy dzieciach i niech on mówi że miał drugą rodzinę na boku, że twoje dzieci mają przyrodnie rodzeństwo i pewnie niedługo je poznają bo on odchodzi do tamtej rodziny. Czy w waszych rozmowach padały informacje czy on chce się widywać z waszymi dziećmi czy całkowicie ucina tę rodzinę i idzie do tamtej? Jego piwo, on powinien je wypić, byliście 25lat, czyli jak mniemam dzieci raczej nieco większe niż 10lat?

Dzieci mamy w wieku 12 i 14 lat.
On chciałby być z nami jak do tej pory. Mimo, że kocha kochankę. Dzieci, podobno wpadka. On chciał tylko kochankę. Ona już chciała być mamą. Prawda pewnie gdzieś po środku leży.
Nie umie zrezygnować ani z nas ani z niej.
Karma go dopadła bardzo szybko jak widać. Ja uważam, że musimy się rozstać. Mimo, że serce pęka na myśl, co zafundujemy córkom.

Uważam, że powinny znać prawdę. Ale w takim przekazie jaki jest odpowiedni do ich wieku.
Mąż uparcie uważa, że nie musi im tłumaczyć.
Z tego co mówi, zamieszka sam, skoro go tu nie chcę. Zabawne, wychodzi, że to ja go wyrzucam, a nie, że on nas zostawia...

6

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Im szybciej powiecie córkom i im szybciej on się wyprowadzi tym lepiej i dla córek, i dla Ciebie i dla niego.
On jak będzie chciał to pokaże swoimi czynami jakim jest ojcem, ale na pewno zostanie NIE jest dobre dla nikogo. Ja to wiem, bo to przerabiałem. Jako ten co zwleka z wyprowadzką, bo się bałem o reakcję córki. Nie ma na co czekać, mleko się już rozlało.

7 Ostatnio edytowany przez Ajko (2022-03-13 22:42:10)

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Powiedzieć razem, prawdę. Tylko nie przez pryzmat gniewu. Powiedzieć, ze tato zakochał się w innej kobiecie, że nie potrafił się rozstać się ani z mamą ani z nią (tamtą kobietą), że z tamtą panią ma dwójkę dzieci, ich przyrodnie rodzeństwo(nie mówić im, że to wpadka, bo takie informacje nie są dzieciom do niczego potrzebne). Powiedzieć, że ty, czyli mama nie wiedziałaś o tym i, że jest ci bardzo przykro, że tato tak zrobił i dlatego rozstajecie się. Powiedzieć, że chcesz by dzieci wiedziały, że tato je bardzo kocha i, że ty, wy uważacie, że to nie zmienia tego, że tato będzie dla nich ciągle tatą. Potem odpowiedzcie na ich pytania. Dla dzieci jest ważne by dać im poczucie bezpieczeństwa, nawet w tak dziwnych chwilach jak rozstanie. Prawda im tego nie zabierze, tylko wasze zachowanie, kłótnie, niechęć, gniew, nienawiść, pomijanie ich w tej sytuacji.

8

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Dobrze jakbyście ustalili opiekę naprzemienną, a mąż wyprowadzi się do osobnego mieszkania, wtedy dzieci będą tydzień u niego, tak samo może opiekować się tamtymi dziećmi, a Ty też złapiesz oddech. Wtedy równo będzie "obciążony" wychowaniem swoich dzieci.
W każdym razie nie może mówić dzieciom, że mama nie chce z nim mieszkać, bo dzieci tego nie zrozumieją, o zakochaniu w innej nie musi wspominać, bo tego dzieci też nie zrozumieją.

Musi do niego najpierw dotrzeć, że nie można zjeść ciastko i mieć ciastko i czymkolwiek Ciebie obwiniać.
Dla dobra dzieci musicie się dogadać.

9

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Idź do psychologa dziecięcego - dowiesz się co i jak zrobić. Dla dzieci w różnym wieku podchodzi się do sprawy trochę inaczej. U mnie to żona nie chciała mówić dzieciom (mimo, że w ramach podziału majątku po jej zdradzie zostawiłem jej mieszkanie i się wyprowadziłem) i broniła się przed tym rękami i nogami. Po wizycie u psychologa:
- dzieci nie muszą wiedzieć absolutnie wszystkiego, ale im starsze, tym więcej prawdy im się należy (nasze były w wieku przedszkolnym).
- niemówienie dzieciom to duży błąd, z potencjalnie bardzo szkodliwymi dla dzieci i rodziców konsekwencjami
- u dzieci będzie płacz, różne reakcje - to i tak lepsze niż budowanie sobie własnego obrazu sytuacji (tak, wiedzą znacznie więcej niż Wam się wydaje).
Dla mnie wizyta u psychologa dziecięcego (najpierw sam, potem udało się zaciągnąć małżonkę) pozwoliła się do tego dobrze przygotować. Finalnie dla dzieci wyszło dobrze. Dla mnie - traumatyczne przeżycie, wolałbym 10 razy dowiedzieć się o zdradzie żony niż przechodzić ten czas, widzieć ból w oczach córki i słyszeć jej szloch. Będę pamiętał to do końca życia. Twoje dzieci i Ty również - lepiej zrobić to dobrze.
Trzymaj się.

10 Ostatnio edytowany przez madoja (2022-03-14 10:06:21)

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Absolutnie powinny wiedzieć! Jakby nie było, to jest rodzina - ich rodzeństwo. Tamte dzieci też powinny wiedzieć! Wyobrażasz sobie reakcję dzieci gdy za wiele wiele lat dowiedzą się że je oszukaliście?
A Twój dupek-mąż robi z tego takie nic, taką błahostkę... i że nikt nie musi wiedzieć. Komiczne. Co za szuja i tchórz.

Powiedz mu, że albo powiecie im o tym razem, albo zrobisz to sama. Bądź twarda. Rzecz jasna przy przekazywaniu dzieciom tej "nowinki" trzeba być delikatnym. Ale to że powinny wiedzieć jest poza wszelką dyskusją!

Swoją drogą - strasznie Ci współczuję sad Przytulam.

11

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
madoja napisał/a:

Powiedz mu, że albo powiecie im o tym razem, albo zrobisz to sama. Bądź twarda. Rzecz jasna przy przekazywaniu dzieciom tej "nowinki" trzeba być delikatnym. Ale to że powinny wiedzieć jest poza wszelką dyskusją!

On właśnie uznał, że po co ma komukolwiek mówić co zmajstrował, skoro ja wcześniej czy później powiem..  czy to mojej rodzinie, dzieciom, teściowej, szwagierce...
Aż tak się wstydzi?? Bo inaczej tego nie umiem zinterpretować.

Zmuszać mnie do kłamstwa nie będzie. Wiem, że każdy na jego miejscu chciałby się wybielić. Cóż trzeba było wcześniej myśleć. A nie egoistycznie skupiać się na egogłaskach kosztem mnie i naszych dzieci.

Dziękuję za każde Wasze słowo, poradę! Tak, wiem, że będę mieć traumę po tej rozmowie. Za dużo szoku na raz dla nastolatek. Też rozważałam konsultacje z psychologiem.

Czekam na kolejne wpisy.

12

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Tchórz, brak mu cywilnej odwagi, to on powinien dzieci przygotować i zapewnić o miłości i dalszej opiece.

13 Ostatnio edytowany przez madoja (2022-03-14 18:05:18)

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Tu chodzi o zwykły moralny obowiązek, ludzką przyzwoitość - każdy ma prawo wiedzieć że ma rodzeństwo! Tu nie ma czego rozważać. Ukrycie tego przed dziećmi jest po prostu etycznie i moralnie ZŁE.

Jednak - skoro powiesz - przygotuj się na to że dzieci będą chciały poznać swoje rodzeństwo i nawiążą może kontakt emocjonalny. Najprawdopodobniej będą częściej bywać w tamtym domu, bo połączy ich więź na zawsze. Zawsze będą miały kontakt, nawet jako dorośli ludzie. Jego nowa żona zawsze będzie istniała w Waszym życiu. Jesteś na to gotowa?

14

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
madoja napisał/a:

Jego nowa żona zawsze będzie istniała w Waszym życiu. Jesteś na to gotowa?

On nie chce się z nią żenić. Nawet nie składamy pozwu o rozwód na tę chwilę.

Tak jestem świadoma, że ona już będzie w naszym życiu... gdyby nie dzieci, może kiedyś by mu przeszło zauroczenie nią... ona by znalazła kogoś, apropos jest rozwódką... on jak ją poznał to pomagał w trudnych chwilach gdy ją mąż zdradził i zostawił... nie rozumiem kobiet, które czynią innym kobietom, dzieciom cierpienie jakie same doświadczyły

Mąż, teraz mimo, że nie chciał dzieci, to wie, że musi brać za nie odpowiedzialność. Widzę, że ma takie samcze zapędy. Jego dzieci, jego kobieta (tu myśli i o mnie i o niej), nikt obcy nie może się obok kręcić. Ale tak jak ktoś już pisał nie da się mieć ciastko i zjeść ciastko.

Także muszę brać na klatę, że ona jest i będzie. To, że dzieci będą chciały spotkac rodzeństwo, odwiedzić tamten dom, mają do tego prawo. Pewnie będą to dla mnie trudne chwile, ale już chyba się robię kuloodporna przez wyczyny mojego egoisty. Między dziećmi jest 12 lat różnicy wieku, między moimi a tamtymi dziećmi. To przepaść wiekowa.

Najdziwniejsze jest to, że mąż coraz mniej czuje, że chce z tamtą rodziną żyć. Ewidentnie woli zamieszkać sam. Odwiedzać nas i ich. Mieć miejsce gdzie go córki może będą chciały odwiedzać. Bo liczy się z tym, że początkowo mogą być do niego wrogo nastawione.

Rozmawiałam z dwiema osobami, z grona naszych znajomych. Tylko o tym, że ma kogoś.. nie mówię o dzieciach. Wstydzę się tego wszystkiego. Te dwie osoby nie wierzą w to co usłyszały. Tak jak gro Waszych historii... była zgodna fajna rodzina z planani i bum...

15

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Haricot napisał/a:
Kropki napisał/a:

Jeśli tak bardzo nie chcesz weź swojego jeszczemęża do rozmowy przy dzieciach i niech on mówi że miał drugą rodzinę na boku, że twoje dzieci mają przyrodnie rodzeństwo i pewnie niedługo je poznają bo on odchodzi do tamtej rodziny. Czy w waszych rozmowach padały informacje czy on chce się widywać z waszymi dziećmi czy całkowicie ucina tę rodzinę i idzie do tamtej? Jego piwo, on powinien je wypić, byliście 25lat, czyli jak mniemam dzieci raczej nieco większe niż 10lat?

Dzieci mamy w wieku 12 i 14 lat.
On chciałby być z nami jak do tej pory. Mimo, że kocha kochankę. Dzieci, podobno wpadka. On chciał tylko kochankę. Ona już chciała być mamą. Prawda pewnie gdzieś po środku leży.
Nie umie zrezygnować ani z nas ani z niej.
Karma go dopadła bardzo szybko jak widać. Ja uważam, że musimy się rozstać. Mimo, że serce pęka na myśl, co zafundujemy córkom.

Uważam, że powinny znać prawdę. Ale w takim przekazie jaki jest odpowiedni do ich wieku.
Mąż uparcie uważa, że nie musi im tłumaczyć.
Z tego co mówi, zamieszka sam, skoro go tu nie chcę. Zabawne, wychodzi, że to ja go wyrzucam, a nie, że on nas zostawia...

Oj poza na ofiarę jest bardzo częsta u takich narcystycznych osobowości jak Twój żałosny mąż. Olać. Oczywiście że nie masz być z tym człowiekiem i marnować na niego ani jednej sekundy więcej z Twojego zycia. Kochanka i dwójka dzieci kochanki to nie Twoja sprawa, dobre sobie. Myślę że ta jego bezkarność już tak Cię w jego oczach zdewaluowała że śmie coś takiego w ogóle mówić eh...
Ja bym faktycznie kazała MU zakomunikować to córkom ale gdy zacznie żałosne i smętne gadki o tym że TY go wyrzucasz - ostro reaguj. Powiedz że go kochałaś ale to on wybrał taki scenariusz dla Waszej rodziny a to co zrobił uniemożliwia dalsze życie razem i każdy zdrowy na umyśle człowiek to rozumie. Na spokojnie ale stanowczo. I nie daj się wkręcać w poczucie winy ani jak będzie brał Cię na litość. Jego "smutek" to żal za to że mu się wygodne życie kończy (żona w domu, kochanką na boku) czyli czysta kalkulacja. Na takiego gościa nawet nie warto splunac..Nie ufaj w zapewnienia żadne. Obietnice poprawy. Gość który ma żonę i dzieci i dwójkę dzieci z kochanką i kilkuletni romans to recydywa. Tam już nie ma na czym pracować. Wiej i ciesz się nowym życiem bez pasożyta!

16 Ostatnio edytowany przez Ajko (2022-03-15 11:16:04)

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Przede wszystkim skorzystaj z pomocy psychologa, psychoterapeuty. Bo jesteś w takiej klatce z jednej strony rozpaczy, zrozumiałej bo zawalił się twój stary świat, z drugiej strony zależy ci na dzieciach i chcesz zminimalizować ich smutek, a zazwyczaj się to robi kosztem siebie. To jest czas kiedy musisz dać sobie to co najlepsze, zadbać o siebie.
Jeżeli chodzi o dzieci z kochanką to ja nie wierzę w jego wersję. Jest tak żałosna jak on sam, ciekawe, czy tamtym dzieciom też by to powiedział w oczy.
Dzieci naprawdę wiedzą więcej niż nam się wydaje. Dzieci szybko się odnajdą w nowej rzeczywistości, pod warunkiem, że będzie bezpieczna, bez konieczności wyborów, poczucia, że zdradza się któregoś z rodziców. Żeby rodzice nie żarli się między sobą. Tylko, że to nie zależy tylko od ciebie, a od ich ojca również i teraz się okaże, czy jest gorszym tumanem niż dotychczas.
Możliwość rozmowy dzieci z psychologiem też byłaby pomocna. Obca osoba, której mogłyby się wygadać i dostać poradę.
Ciekawe, że ten schemat pomocy innej babie jest taki powtarzający się w rozpadzie związków.

17 Ostatnio edytowany przez madoja (2022-03-16 08:57:34)

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Jesteś zdziwiona, dlaczego ta kobieta zrobiła to innej kobiecie (mimo że sama to przeszła). Odpowiedź jest prosta: bo on ją okłamywał. Mówił na pewno, że Wasz związek to fikcja, że jesteś suką, że go nie rozumiesz, że nie sypiacie ze sobą. I zauważ że teraz Tobie mówi to samo o niej (że żałosna, że nie chce z nią być). Co za obrzydliwy, tchórzliwy, kłamliwy c*uj.

Mam nadzieję że nie przychodzi Ci do głowy go zatrzymywać i odbudowywać Wasz związek?

18

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Witajcie,
Zbliża się godzina zero. Konsultowałam się z psychologiem. Bezwzględnie dzieci muszą się dowiedzieć o całej sytuacji, łącznie z faktem posiadania rodzeństwa przyrodniego. Zrobiliśmy dla potwierdzenia testy na ojcostwo, bingo. Chyba Pan Narcyz łudził się, że może jednak nie jego....

Mój jeszcze mąż, uparcie stoi na stanowisku, że nie powie o rodzeństwie, bo to jest jego prywatna sprawa. A prywatność się chroni a nie rozpowiada o niej na lewo i prawo.

Uważa, że mówiąc naszym dzieciom o tamtych okrutnie je skrzywdzimy.

Robi mi przez to mętlik w głowie i zaczynam się czuć źle, jakbym to ja była odpowiedzialna za krzywdę naszych dzieci.

Potrzebuję Waszego wsparcia. Coachingu. Mam dość życia w kłamstwie.

19

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Jak on im nie powie, to Ty będziesz musiała, może po rozwodzie, jak się wyprowadzi, to połączysz wyjaśnienie im dlaczego tata się wyprowadził z tym, że mają przyrodnie rodzeństwo.
Macie termin rozwodu? Mąż się wyprowadził?

20 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-06-02 23:02:23)

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

.

21

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Przecież on MUSI im to powiedzieć, i to osobiście. Absolutnie go nie wyręczaj w niczym. Jak to jego prywatna sprawa?! przecież te dzieci to też sprawa Waszych dzieci - bo są rodzeństwem przyrodnim.... ręce opadają na takich "mężczyzn". Współczuję i liczę, że dasz radę.

22

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Autorko, dzieci nir są już takie małe.
Co innego było u Windego, jego dzieci były i może dalej są w wieku przedszkolnym.
Twoje to nastolatki i jestem pewna, że doskonale wiedzą o tym, że dzieci nie znajduje się w kapuście. Może wiedzą nawet więcej, niż Tobie się wydaje.
To raz.
W tym wieku dziewczynki też się już zakochują, nawet przedszkolaki wiedzą, co znaczy zakochać się w kimś, tworzą się pierwsze dziecięce pary.
Dwa - w życiu nie uwierzę w to że dwie bystra nastoletnie dziewczynki do tej pory nie zauważyły, że z ojcem coś nie halo, a w rodzinie panuje syf. Nigdy nie słyszały waszych rozmów? Same z siebie też niczego się nie domyśliły?
Nie wierzę.
Autorko, one wiedzą, co się święci, może jedynie nie znają wszystkich faktów.
Powinny znać całą prawdę.
Tamte jego dzieci, te które urodziła boczniara też powinny znac prawdę i wiedzieć, że ich ojciec ma jeszcze starsze dwie córki. Nowy jego przychówek to pewnie jeszcze przedszkolaki.
Napisałaś, że to narcyz. W takim razie nie licz na to, że dogadasz się z nim. To niemożliwe. Dla niego wizerunek jest najważniejszy.
Ty będziesz musiała poinformowac córki, krótko, szczerze i na temat.

23

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Zgadzam się z Ulle.
Pamiętaj, że dzieci zapamiętają to do końca życia. Przygotuj się, bądź spokojna i rzeczowa. Bardzo Ci współczuję,  że masz to przed, a nie za sobą.

24

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Każdy ma święte prawo do poznania prawdy, dzieci również..

A postawa tego gościa, jeśli w ogóle można mówić o nim per "mężczyzna" wywołuje u mnie obrzydzenie. Zaróno pod kątem jego zdrad czy kłamstw jak i bagatelizowania problemu.

Ku*wa, że tak brzydko powiem: GDZIE się podziała u ludzi jakaś cząstka odwagi, honoru samokrytyzycmu i zdolnośći przyjrzenia się samemu sobie? Facet sięgnął dna, bo jakaś panna odebrała mu rozum...

25

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
bagienni_k napisał/a:

Ku*wa, że tak brzydko powiem: GDZIE się podziała u ludzi jakaś cząstka odwagi, honoru samokrytyzycmu i zdolnośći przyjrzenia się samemu sobie? Facet sięgnął dna, bo jakaś panna odebrała mu rozum...

Ale o czym ty mówisz? Facet jest ruchaczem, całe życie masa kobiet na niego leciała, bo zapewniał dobry seks i łatwe życie na wysokim poziomie. Kiedy miał się nauczyć choć cienia odpowiedzialności? Kłopot jest w tym, że wbrew forumowemu pitoleniu, takie cwele to ukochany cel wielu kobiet. A potem przychodzą i mamy im jeszcze współczuć. Bo cwel i ruchacz, okazał się cwelem i ruchaczem, a piekny sen się skończył.

26

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Problem właśnie w tym, że się nie nauczył..

Legat, czy naprawdę już nikogo nie rusza takie podejście? To, że coś jest powszechne czy w ogóle spotykane, nie sprawi, że inna osoba(osoby) się do tego przyzwyczają. Facet okazał się gnojem, zwykłym odpadem i jeszcze tego jego pitolenie odnośnie dzieci, że to "błaha sprawa"..

I za każdym razem trzeba te "mądrości" przytaczać o tym, jak to kobiety lecą na "ruchaczy"? Już się rzygać chce tym ciągłym narzekaniem jednej strony na drugą..

27

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
ulle napisał/a:

Autorko, dzieci nir są już takie małe.
Co innego było u Windego, jego dzieci były i może dalej są w wieku przedszkolnym.
Twoje to nastolatki i jestem pewna, że doskonale wiedzą o tym, że dzieci nie znajduje się w kapuście. Może wiedzą nawet więcej, niż Tobie się wydaje.
To raz.

Tak, córki wiedzą co to ciąża, ile trwa i jak się rodzą dzieci smile stąd też ojciec informując je, że mają rodzeństwo (są to jeszcze niemowlaki, 1,5 roku i pół roczne) nie wymyśli już mądrego wytłumaczenia, że nagle się pojawiły i to w dwóch rocznikach wink
tak go zszokowała informacja o byciu ojcem, że ustrzelił kolejnego potomka
ciągle słyszę, że go wrobiła w dzieci, śmiem w to wierzyć, że ich nie chciał, ma już dwójkę odchowanych a sam ma 46 lat;
ale mimo tego "złą" które mu wyrządziła, kocha ją, i mimo, że go zdradzała nawet będąc w ciąży... nie ogarniam tego świata naprawdę

ulle napisał/a:

Dwa - w życiu nie uwierzę w to że dwie bystra nastoletnie dziewczynki do tej pory nie zauważyły, że z ojcem coś nie halo, a w rodzinie panuje syf. Nigdy nie słyszały waszych rozmów? Same z siebie też niczego się nie domyśliły?
Nie wierzę.
Autorko, one wiedzą, co się święci, może jedynie nie znają wszystkich faktów.

Moje dzieci nie sądzę, że coś podejrzewają. Uwierzcie mi, że my się nie kłócimy a wszelkie rozmowy prowadzone są poza domem lub na komunikatorze. Wiem, dziwna jestem, nie wybuchłam (jak mi było źle wychodziłam pobiegać), dzielnie zagryzam zęby i tkwię w tym... w imię spokojnego ukończenia szkoły przez córki (psycholog potwierdziła, że dokonałam bardzo dobrego wyboru z przekazaniem dzieciom informacji po egzaminach, po zakończeniu szkoły).

ulle napisał/a:

Tamte jego dzieci, te które urodziła boczniara też powinny znac prawdę i wiedzieć, że ich ojciec ma jeszcze starsze dwie córki. Nowy jego przychówek to pewnie jeszcze przedszkolaki.

Boczniara - cudowne określenie notabene wink - nie interesuje się tym by jej dzieci miały wiedzę kiedyś w przyszłości o tym, że ich ojciec ma wcześniejszą rodzinę, nawet nie interesuje ją, że on ma rodzeństwo i rodziców, a tym samym jej dzieci dziadków i ciotki ze strony ojca... ale ile ludzi tyle pomysłów


wieka napisał/a:

Macie termin rozwodu? Mąż się wyprowadził?

nie, pozew nie złożony, mieszkamy nadal razem jakby nigdy nic... on nie chce rozwodu, ja uznałam, że musimy przejść ten krok by zamknąć całość, i jak zwykle słyszę, że ja decyduję za nas i to tylko mój pomysł (szkoda, że jak robił dzieci to zapomniał, że też decydował za nas...) także pozew do złożenia; wcześniej chcę spisać z nim porozumienie rodzicielskie i alimentacyjne i zrobić notarialną rozdzielność majątkową; to co przez 25 lat zdążyłam odłożyć i zainwestować było robione dla naszych córek; zanim uzna tamte dzieci (nadal nie wpisał się w akty urodzenia, ale bywa u nich, nocuje i utrzymuje) chcę zabezpieczyć majątek by był tylko dla Córek; nie uważam, że jest to nie fair wobec jego nowych potomków; niech teraz oboje z Boczniarą odkładają na swoje dzieci;
także idę mu na rękę, plus chcę sobie oszczędzić prania brudów w sądzie;

ulle napisał/a:

Napisałaś, że to narcyz. W takim razie nie licz na to, że dogadasz się z nim. To niemożliwe. Dla niego wizerunek jest najważniejszy.

o to to właśnie, ciągle słyszę, że jak powiemy to on będzie skończony, że pewnie chcę go zniszczyć etc.. naprawdę przykro słyszeć, że myśli tak o mnie po tylu latach razem; jestem typem osoby co ma serce na dłoni, o sobie myślę na końcu, dobrze o tym wiedział, stąd się bawił i był pewien, że znowu dam szansę... a tu tupnęłam nóżką i się agresor mu włącza; bardzo widzę, że chciałby wyjść z tego w białych rękawiczkach; to on został skrzywdzony a nie nas skrzywdzono; tak to wygląda jakby się go posłuchało...

dziękuję Wam za Wasze wsparcie smile wiem, że idę w dobrym kierunku;
lata pracy nad relacją z Córkami, nigdy tego nie zaprzepaszczę, NIGDY! gdyby nie one mogłoby mnie tu już nie być dzisiaj... ten ogrom prawdy, o ich ciągłym związku o dzieciach spowodował, że miałam myśli samobójcze sad ale mam Córki - NAJPIĘKNIEJSZE CO MOGĘ MIEĆ smile najprawdziwsza i najszczersza miłość smile

28 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-06-03 09:53:16)

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
bagienni_k napisał/a:

Problem właśnie w tym, że się nie nauczył..

Legat, czy naprawdę już nikogo nie rusza takie podejście? To, że coś jest powszechne czy w ogóle spotykane, nie sprawi, że inna osoba(osoby) się do tego przyzwyczają. Facet okazał się gnojem, zwykłym odpadem i jeszcze tego jego pitolenie odnośnie dzieci, że to "błaha sprawa"..

I za każdym razem trzeba te "mądrości" przytaczać o tym, jak to kobiety lecą na "ruchaczy"? Już się rzygać chce tym ciągłym narzekaniem jednej strony na drugą..

Ale czego on ma się nauczyć? Przeczytaj ostatni post Autorki. Będzie rozwód? big_smile big_smile big_smile. Jest jazda na tamta kobietę. Liczy się własny tyłek. big_smile
Ty i ja mamy panią wspierać w jej niedoli. A dzieci tego pana z inna kobietą? E tam, przecież nie nasz kłopot. smile Wspierajmy, pocieszajmy.

29

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Jak się ma dobre serce, to trzeba mieć twardą...

W niczym nie idź mu na rękę, bo to on powinien Tobie. Wynajmnij dobrego adwokata, żeby
Cię pokierował i to już teraz, bo mąż będzie Tobą manipulował.

Boi się, bo rozwód powinien być z jego winy, cały majątek powinien przepisać na Ciebie i zaczynać życie od nowa, które faktycznie już zaczął. Inaczej zawsze jego wszystkie dzieci będą miały prawo do spadku po nim.
A Ty jakie zabezpieczenie dzieci miałaś na myśli?

On wcześniej czy później i tak się do niej przeprowadzi, podejrzewam, że długo nie pomieszka w tym osobnym mieszkaniu.

Musisz być twarda, nie daj się zastraszać.

30

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
wieka napisał/a:

Jak się ma dobre serce, to trzeba mieć twardą...

tak wiem, twarde dupsko zniesie dużo jak widać wink kiedyś się nauczę zdrowego egoizmu, mam nadzieję...

wieka napisał/a:

Boi się, bo rozwód powinien być z jego winy, cały majątek powinien przepisać na Ciebie i zaczynać życie od nowa, które faktycznie już zaczął. Inaczej zawsze jego wszystkie dzieci będą miały prawo do spadku po nim.
A Ty jakie zabezpieczenie dzieci miałaś na myśli?

Notariusz zasugerowała, rozdzielność majątkową, spisanie majątku w mój osobisty i od razu spisanie testamentu na córki; nie podważalna byłaby jedynie umowa darowizny na dzieci z zapisem dożywocia, ale dzieci nie letnie; liczę, że nikt po nasz majątek jeszcze macek nie wyciągnie z domu Boczniary... także po 18tce mogę wycofać testament i spisać właśnie darowizny z dożywociem;

Uważa, że taki podział majątku, że wszystko na mnie jest niesprawiedliwy. hmmmm no tu się nie zgodzę wink


Legat napisał/a:

Ale czego on ma się nauczyć? Przeczytaj ostatni post Autorki. Będzie rozwód? big_smile big_smile big_smile. Jest jazda na tamta kobietę. Liczy się własny tyłek. big_smile
Ty i ja mamy panią wspierać w jej niedoli. A dzieci tego pana z inna kobietą? E tam, przecież nie nasz kłopot. smile Wspierajmy, pocieszajmy.

to do mnie było? nie bardzo rozumiem...

31

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Legat, a dlaczego do ku*wy nędzy nie mogę choć słowa pocieszenia skierować do kogoś, kto został perfidnie oszukany, zdradzony i zmieszany z błotem? I tu największym winowajcą jest ten gość. Bo go zaswędział pewien narząd, to se musiał ulżyć i zaczął tamtą koboetę mamić, wmawiając jej, żę Autorka to najgorsze, co go spotkało..

Ilekroć pojawia się wątek kogoś, kto dostał solidnie po tyłku w życiu, będzie się szukać w tym jego winy?

Tak, tamta kobietą jest boczniarą, bo na skutek słodkiego pitolenia męża Autorki, weszła z butami w cudze życie, choć i tak nie największa w tym wszystkim jej wina, ale "pana Casanovy"

32

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Musialabyś jeszcze zasięgnąć porady prawnika siedzącego w tym temacie.

Bo to, że będziecie mieli rozdzielność i on na Ciebie przepisze wszystko, to ok. Jeśli majątek będzie Twój, to wg mnie nie ma znaczenia czy napiszesz testament czy nie, bo po Tobie tylko Twoje dzieci dziedziczą.

Tak samo nie ma sensu robić w przyszłości darowizny na dzieci, czyli pozbywać się majątku, bo nie ma jak mieszkać w swojej własności, ale to przyszłość.

Nie wiem, może się mylę, radziłabym też zasięgnąć opinii dwóch prawników, bo oni też potrafią wprowadzić w błąd.
Ważne jak jest sformuowna umowa rozdzielności majątkowej.

33

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
bagienni_k napisał/a:

Ilekroć pojawia się wątek kogoś, kto dostał solidnie po tyłku w życiu, będzie się szukać w tym jego winy?

Wina zawsze leży gdzieś po środku, tak uważam. Niestety do dzisiaj nie dowiedziałam się, gdzie popełniłam błąd. Ciągle słyszę, że było super i to nie moja wina. No nawet nie ma jaj powiedzieć mi prawdy. A uwierzcie mi ciężko zrozumieć męża, który mówi jesteś super, wszystko działa ale odchodzę. WTF?

bagienni_k napisał/a:

Tak, tamta kobietą jest boczniarą, bo na skutek słodkiego pitolenia męża Autorki, weszła z butami w cudze życie, choć i tak nie największa w tym wszystkim jej wina, ale "pana Casanovy"

weszła w życie nie tylko jego, ale też innego mężczyzny... mój dowiedział się, że jest ojcem dopiero jak tamten powiedział sprawdzam... bo wstępnie tamten miał być autorem pierwszego dziecka a tu zonk... ale bez szczegółów bo może Boczniara czytuje to forum hmmm


wieka napisał/a:

Bo to, że będziecie mieli rozdzielność i on na Ciebie przepisze wszystko, to ok. Jeśli majątek będzie Twój, to wg mnie nie ma znaczenia czy napiszesz testament czy nie, bo po Tobie tylko Twoje dzieci dziedziczą.

Wg notariusz testament to must have i tylko to zabezpieczy nas (mnie i córki) przed mackami rodziny Boczniary.
Tak czy siak, tak jak piszesz, skonsultuję to z więcej niż jedną osobą.

wieka napisał/a:

Tak samo nie ma sensu robić w przyszłości darowizny na dzieci, czyli pozbywać się majątku, bo nie ma jak mieszkać w swojej własności, ale to przyszłość.

Moi rodzice darowali mi dom, z zapisem o dożywociu. Mieszkają w nim. Jeżeli kiedykolwiek musieliby go sprzedać, nie zabroniłabym. Wierzę, że udało mi się z Córkami zbudować tak świetną relację jak mam ze swoimi rodzicami.

34 Ostatnio edytowany przez Symbi (2022-06-03 15:40:00)

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Haricot napisał/a:

Notariusz zasugerowała, rozdzielność majątkową, spisanie majątku w mój osobisty i od razu spisanie testamentu na córki; nie podważalna byłaby jedynie umowa darowizny na dzieci z zapisem dożywocia, ale dzieci nie letnie; (...)  także po 18tce mogę wycofać testament i spisać właśnie darowizny z dożywociem;

Jeśli masz majątek wspólny z mężem, jest możliwość darowania go małoletnim dzieciom (mimo wieku mogą przyjąć darowiznę, w imieniu dzieci umocowani są rodzice) z jednoczesnym ustanowieniem służebności mieszkania dla Ciebie w tym samym akcie notarialnym, tylko musiałabyś o pozwolenie na służebność wystąpić wcześniej do wydziału rodzinnego sądu rejonowego i dopiero z postanowieniem sądu iść w sprawie darowizny do notariusza.
Testament nie chroni przed możliwością starania się o zachowek dla przyszłych spadkobierców (rodzeństwo przyrodnie) - oczywiście w sytuacji, gdyby majątek pozostał wspólny.
Jeśli uda Ci sie doprowadzić do rozwodu, rozdzielności majątkowej i darowania majątku wyłącznie Tobie, testament nic nie zmieni, bo córki i tak ustawowo będą dziedziczyły po Tobie, chyba, że po ewentualnym rozwodzie wyjdziesz drugi raz za mąż (albo spiszesz inny testament).

35

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

"Wierzę, że udało mi się z Córkami zbudować tak świetną relację jak mam ze swoimi rodzicami."

To nie tak o córki chodzi, jak o zięciów, wtedy potrafi się wszystko zmienić o 180st, więc dla spokoju, lepiej mieć swoje lokum, choć myślę, że nie będzie potrzeby żadnej darowizny, jak wszystko będzie na Ciebie.

36 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-06-03 15:49:35)

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Haricot napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Ilekroć pojawia się wątek kogoś, kto dostał solidnie po tyłku w życiu, będzie się szukać w tym jego winy?

Wina zawsze leży gdzieś po środku, tak uważam. Niestety do dzisiaj nie dowiedziałam się, gdzie popełniłam błąd. Ciągle słyszę, że było super i to nie moja wina. No nawet nie ma jaj powiedzieć mi prawdy. A uwierzcie mi ciężko zrozumieć męża, który mówi jesteś super, wszystko działa ale odchodzę. WTF?

bagienni_k napisał/a:

Tak, tamta kobietą jest boczniarą, bo na skutek słodkiego pitolenia męża Autorki, weszła z butami w cudze życie, choć i tak nie największa w tym wszystkim jej wina, ale "pana Casanovy"

weszła w życie nie tylko jego, ale też innego mężczyzny... mój dowiedział się, że jest ojcem dopiero jak tamten powiedział sprawdzam... bo wstępnie tamten miał być autorem pierwszego dziecka a tu zonk... ale bez szczegółów bo może Boczniara czytuje to forum hmmm


wieka napisał/a:

Bo to, że będziecie mieli rozdzielność i on na Ciebie przepisze wszystko, to ok. Jeśli majątek będzie Twój, to wg mnie nie ma znaczenia czy napiszesz testament czy nie, bo po Tobie tylko Twoje dzieci dziedziczą.

Wg notariusz testament to must have i tylko to zabezpieczy nas (mnie i córki) przed mackami rodziny Boczniary.
Tak czy siak, tak jak piszesz, skonsultuję to z więcej niż jedną osobą.

wieka napisał/a:

Tak samo nie ma sensu robić w przyszłości darowizny na dzieci, czyli pozbywać się majątku, bo nie ma jak mieszkać w swojej własności, ale to przyszłość.

Moi rodzice darowali mi dom, z zapisem o dożywociu. Mieszkają w nim. Jeżeli kiedykolwiek musieliby go sprzedać, nie zabroniłabym. Wierzę, że udało mi się z Córkami zbudować tak świetną relację jak mam ze swoimi rodzicami.


I dobrze, świetna relacja z własnymi dziećmi to super sprawa.
Myślę, że boczna w żaden sposób nie będzie mogła położyć łapy na własności Twoich dzieci odziedziczonej po matce

Jeśli chodzi o Twojego męża, to wiódł on podwójne życie, bo widocznie jedno mu nie wystarczało. Głupi chłop, bo już posiadanie jednej rodziny na karku, to niezle wyzwanie, a co dopiero mieć dwie kobiety i tyle dzieci.
Każdy normalnie myślący facet raczej dąży do tego, by zdejmować sobie ze łba liczne obowiązki i zobowiązania, a ten wprost przeciwnie, im więcej rodzin na głowie, tym lepiej.
Śmieje się teraz, rzecz jasna.
Z Tobą się nie rozszedł, bo liczył się dla niego wizerunek, pan idealny zdaje się, a na boku trzymał boczniarke. To był dla niego regularny i ten właściwy związek, skoro dopuścił do tego, że urodziło się tam aż dwoje dzieci.
Facet pod pięćdziesiątkę, a tu dwójka maleńkich dzieci.
Nic tylko pogratulować mu głupoty.
Nic dziwnego, że chce trzymać tę drugą rodzinę w tajemnicy.
Znając życie wiem, że gdy prawda już tak całkowicie ujrzy światło dzienne niektórzy jego kumple będą mu zazdrościli, że kurczę, jaki to jeszcze z niego byczek.
Większość jednak pokiwa głową z politowaniem, bo cóż tu rzec?
Szkoda, że będziesz musiała wszystko zaczynać od początku, mam na myśli sprawy osobiste. Ciężko będzie Ci ułożyć sobie życie, tzn Ty już masz ułożone życie, bo masz dzieci, ale ja myślę o ewentualnym facecie. Najlepszy będzie dla Ciebie układ, z kim po prostu będziesz się spotykała tak od czasu do czasu.
Tak to właśnie jest, że nigdy nie przewidzisz tego, kiedy zawita do Ciebie nieoczekiwana i niechciana życiowa rewolucja.
A ten może się i wyprowadzi, a może i rozpalonym pogrzebaczem nie uda Ci się pogonić go z domu? Ja będąc na jego miejscu siedziałabym w domu, czyli u rodziny nr 1 dopóki się da.
Będzie chciał przeczekać ten niewygodny dla siebie czas, a potem zapewne zamieszka z nowa rodzina i do końca życia będzie zapierdalal na kolejnych ludzi w swoim życiu, aż na koniec garb mu urośnie. Gdy będzie po sześćdziesiątce po domu będą latały mu pyskate nastolatki.
Ale głupie chlopisko.
Ty zadbaj teraz o pieniądze, żeby boczna nie wzbogaciła się Twoim kosztem, a reszta się nie przejmuj.
Będzie dobrze i jeszcze wiele razy Bogu podziękujesz za to, że znalazła się chętna na tego narcyzika.
Gdy Ty będziesz żyła w spokoju, on będzie zapierdalal jako bankomat i wół roboczy.
Powodzenia.

37

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Boże słodki, Ci goście nigdy mnie nie przestaną zadziwiać. Czego oni kurna w życiu szukają...?
Według psychologów przy powiedzeniu dzieciom powinno być oboje rodziców. Powiedzieć, że rodzice się rozstają. Zapewnić, że to tylko uczucie między rodzicami wygasło ale dzieci każde z Was kocha i kochać będzie. Ja na Twoim miejscu bym absolutnie nie zwalniała męża z obowiązku tłumaczenia się przed dziewczynkami. Nawazyl to niech teraz on widzi ich płacz, ból i łzy. Gnojek.
Ewakuuj się od niego jak najszybciej, zadbaj o korzystny podział majątku (nie odpuszczaj mu nic) i trzymaj się. Przytulam Cię bo wiem jakim szokiem jest odkrycie że w tym normalnym spokojnym życiu było drugie, tak potworne dno. Bleh...

38

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Symbi napisał/a:

Jeśli uda Ci sie doprowadzić do rozwodu, rozdzielności majątkowej i darowania majątku wyłącznie Tobie, testament nic nie zmieni, bo córki i tak ustawowo będą dziedziczyły po Tobie, chyba, że po ewentualnym rozwodzie wyjdziesz drugi raz za mąż (albo spiszesz inny testament).

fakt, notariusz szukała testamentem rozwiązania gdybyśmy się nie rozwiedli... początkowo tak myśleliśmy, że nie potrzebujemy rozwodu, wystarczy, że się rozstaniemy; teraz już myślę inaczej, rozwód pozwoli zamknąć rozdział i zabezpieczyć to co odłożyłam dla dzieci przed ich przyrodnim rodzeństwem wink


wieka napisał/a:

On wcześniej czy później i tak się do niej przeprowadzi, podejrzewam, że długo nie pomieszka w tym osobnym mieszkaniu.

wczoraj dowiedziałam się, że ona nie bardzo go chce u siebie na pełen etat jako współlokatora... well... cierp ciało jak chciało wink

ulle napisał/a:

Ty zadbaj teraz o pieniądze, żeby boczna nie wzbogaciła się Twoim kosztem, a reszta się nie przejmuj.
Będzie dobrze i jeszcze wiele razy Bogu podziękujesz za to, że znalazła się chętna na tego narcyzika.
Gdy Ty będziesz żyła w spokoju, on będzie zapierdalal jako bankomat i wół roboczy.


i tu mi go szkoda i nie szkoda, że miał plany, marzenia, odkładał na nie.. a teraz wszystko idzie w pampy i żłobek..
co do majątku - nie ma bata by Boczniara dostała teraz kasę za sex z moim jeszcze mężem... niech sobie teraz razem odkładają dla swoich dzieci
a co do podziękowań - to tak już też doszło do mnie, że mogę jej wysłać kwiaty z podziękowaniem... najlepsze lata jego życia byliśmy razem, teraz niech ona ma swojego dziadka i mu pampy zmienia za czas jakiś wink

PainIsFinite napisał/a:

Boże słodki, Ci goście nigdy mnie nie przestaną zadziwiać. Czego oni kurna w życiu szukają...?

mój podobno potrzebował adrenaliny hue hue hue

PainIsFinite napisał/a:

Według psychologów przy powiedzeniu dzieciom powinno być oboje rodziców. Powiedzieć, że rodzice się rozstają. Zapewnić, że to tylko uczucie między rodzicami wygasło ale dzieci każde z Was kocha i kochać będzie. Ja na Twoim miejscu bym absolutnie nie zwalniała męża z obowiązku tłumaczenia się przed dziewczynkami. Nawazyl to niech teraz on widzi ich płacz, ból i łzy. Gnojek.

Tłumacze mu to ciągle. On uważa, że chce zrobić krzywdę naszym małym (14 i 12 lat!!!) dzieciom. Piszesz, że powiedzieć o rozstaniu. Nie mówić o tym, że w życiu taty jest nowa kobieta? bo przecież o rodzeństwie będziemy mówić...


PainIsFinite napisał/a:

Ewakuuj się od niego jak najszybciej, zadbaj o korzystny podział majątku (nie odpuszczaj mu nic) i trzymaj się. Przytulam Cię bo wiem jakim szokiem jest odkrycie że w tym normalnym spokojnym życiu było drugie, tak potworne dno. Bleh...

dzięki za przytulaski... czytałam Twoją historię, akurat wtedy kiedy nakryłam ich w listopadzie; sporo zbieżności znalazłam. za dobre jesteśmy; wiedzą, że takie osoby można urabiać i manipulować nimi; ale w końcu tupnęłam nóżką smile i to się widać nie spodobało, że nagle ja mam coś do powiedzenia i będę to egzekwować...

39

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Haricot napisał/a:

Witam,
Czy możecie podzielić się informacją w jaki sposób przekazaliście dzieciom, że się rozstajecie/rozwodzicie?

ja przeczytałem wszystko co było w sieci o zasadach przeprowadzania rozmowy - na koniec spiąłem to wszystko i poszedłem z JŻ na konsultacje do psychologa dziecięcego żeby to wszystko sobie poukładać, i postąpiłem zgodnie z zaleceniami.

Czyli wspólna spokojna rozmowa z dwójką dzieci w domu (10 i 13 lat). Powiedzieliśmy im zgodnie z przyjętymi standardami że bardzo ich kochamy, ale że między nami się już nie układa, próbowaliśmy się dogadać, ale nie udało nam się, i dlatego za jakiś czas mama się wyprowadzi niedaleko. A dzieci zostaną w swoim domu ze mną. Pytań nie mieli. Przyjęli to na spokojnie. Dzisiaj mija już 3 miesiąc, i nowy układ na razie dobrze funkcjonuje.

Jeśli potrzebujesz materiałów, pisz.

40

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
wieka napisał/a:

Ja zawsze jestem za prawdą, dzieci będą miały do Ciebie pretensje jak je oszukasz, bo prawda i tak wyjdzie kiedyś na wierzch.

Straszną krzywdę im zrobił, dlatego porozmawiaj z nimi w obecności psychologa, wcześniej uzgodnij sama z tym specjalistą przebieg rozmowy, żeby jakoś łatwiej to zniosły.

Nic gorszego niż wciągnięcie dzieci w powody rozwodu - zwłaszcza jeśli są mocno dyskredytujące dla jednego z rodziców - zdrada trwająca miesiącami, oszustwa ekonomiczne, wcześniejsze zdrady itp - nie można zrobić.

Dzieci to nie interesuje. Przyjdzie czas by poznały faktyczne powody rozwodu, ale to nie jest temat na pierwszą rozmowę. Każdy specjalista Ci to powie.

41

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Witold41 napisał/a:
wieka napisał/a:

Ja zawsze jestem za prawdą, dzieci będą miały do Ciebie pretensje jak je oszukasz, bo prawda i tak wyjdzie kiedyś na wierzch.

Straszną krzywdę im zrobił, dlatego porozmawiaj z nimi w obecności psychologa, wcześniej uzgodnij sama z tym specjalistą przebieg rozmowy, żeby jakoś łatwiej to zniosły.

Nic gorszego niż wciągnięcie dzieci w powody rozwodu - zwłaszcza jeśli są mocno dyskredytujące dla jednego z rodziców - zdrada trwająca miesiącami, oszustwa ekonomiczne, wcześniejsze zdrady itp - nie można zrobić.

Dzieci to nie interesuje. Przyjdzie czas by poznały faktyczne powody rozwodu, ale to nie jest temat na pierwszą rozmowę. Każdy specjalista Ci to powie.

Nikt nie mówi, żeby wtajemniczać dzieci w powody rozwodu, chodziło o to, że mają prawo wiedzieć o przyrodnim rodzeństwie.

42

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
wieka napisał/a:

Nikt nie mówi, żeby wtajemniczać dzieci w powody rozwodu, chodziło o to, że mają prawo wiedzieć o przyrodnim rodzeństwie.

Całą rozmowę skonsultowałbym z psychologiem, zanim dojdzie do rozmowy z dziećmi. Ode mnie - to może być za dużo informacji jak na pierwszy raz dla dziecka IMVHO.

43

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Witold41 napisał/a:
wieka napisał/a:

Nikt nie mówi, żeby wtajemniczać dzieci w powody rozwodu, chodziło o to, że mają prawo wiedzieć o przyrodnim rodzeństwie.

Całą rozmowę skonsultowałbym z psychologiem, zanim dojdzie do rozmowy z dziećmi. Ode mnie - to może być za dużo informacji jak na pierwszy raz dla dziecka IMVHO.

mi psycholog poradziła powiedzieć o rozstaniu i rodzeństwie na jednej rozmowie;
mąż wolałby podzielić te dwa "hity", ale jak go znam to jeśli teraz nie powie to już nigdy im nie powie.. ja osobiście dostałam te dwie informacje w odstępie czasowym i mi dorosłej osobie było ciężko, wolałabym zestaw kompletny dostać od razu a nie dawkowano mi prawdę i kiedy już myślałam, że przepracowałam to od nowa dostawałam po głowie sad

a pomysł z tym, że nie idzie do niej mieszkać to nadal jego myślenie o sobie i chęć wybielenia się w całej sytuacji; gdyby nie był zapatrzony w siebie, na pytanie gdzie będzie mieszkał odpowiedziałby, że u niej, ale nie ma nadal widzę odwagi by mówić prawdę sad

ja chcę jak najlepiej dla moich córek, i wiem, że to dużo co usłyszą... ale z drugiej strony jeżeli będę dalej je okłamywać, i za rok im powiem macie rodzeństwo ale nie chcieliśmy Wam mówić wcześniej... obawiam się, że nasze relacje mocno zostaną nadszarpnięte i tylko zafundujemy sobie brak zaufania ze strony dzieci... będą czekać na kolejne hity, skoro dostały jeden, za jakiś czas drugi to może jest i trzeci i czwarty... tak ja to widzę

44

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Haricot napisał/a:
Witold41 napisał/a:
wieka napisał/a:

Nikt nie mówi, żeby wtajemniczać dzieci w powody rozwodu, chodziło o to, że mają prawo wiedzieć o przyrodnim rodzeństwie.

Całą rozmowę skonsultowałbym z psychologiem, zanim dojdzie do rozmowy z dziećmi. Ode mnie - to może być za dużo informacji jak na pierwszy raz dla dziecka IMVHO.

mi psycholog poradziła powiedzieć o rozstaniu i rodzeństwie na jednej rozmowie;
mąż wolałby podzielić te dwa "hity", ale jak go znam to jeśli teraz nie powie to już nigdy im nie powie.. ja osobiście dostałam te dwie informacje w odstępie czasowym i mi dorosłej osobie było ciężko, wolałabym zestaw kompletny dostać od razu a nie dawkowano mi prawdę i kiedy już myślałam, że przepracowałam to od nowa dostawałam po głowie sad

a pomysł z tym, że nie idzie do niej mieszkać to nadal jego myślenie o sobie i chęć wybielenia się w całej sytuacji; gdyby nie był zapatrzony w siebie, na pytanie gdzie będzie mieszkał odpowiedziałby, że u niej, ale nie ma nadal widzę odwagi by mówić prawdę sad

ja chcę jak najlepiej dla moich córek, i wiem, że to dużo co usłyszą... ale z drugiej strony jeżeli będę dalej je okłamywać, i za rok im powiem macie rodzeństwo ale nie chcieliśmy Wam mówić wcześniej... obawiam się, że nasze relacje mocno zostaną nadszarpnięte i tylko zafundujemy sobie brak zaufania ze strony dzieci... będą czekać na kolejne hity, skoro dostały jeden, za jakiś czas drugi to może jest i trzeci i czwarty... tak ja to widzę

Dokładnie, ale też od początku mówiliśmy o konsultacji psychologicznej, przed podjęciem decyzji.

45

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Haricot napisał/a:

ja chcę jak najlepiej dla moich córek, i wiem, że to dużo co usłyszą... ale z drugiej strony jeżeli będę dalej je okłamywać, i za rok im powiem macie rodzeństwo ale nie chcieliśmy Wam mówić wcześniej... obawiam się, że nasze relacje mocno zostaną nadszarpnięte i tylko zafundujemy sobie brak zaufania ze strony dzieci... będą czekać na kolejne hity, skoro dostały jeden, za jakiś czas drugi to może jest i trzeci i czwarty... tak ja to widzę

Nie będę tu wchodził w kompetencje specjalistów. U mnie sytuacja jest ciut inna. Jeśli pojawi się nowe rodzeństwo, to nie szybciej niż za rok, więc dzieci info dostaną naturalnie.

Na razie nawet nie wiedzą o kochanku mamusi, bo jeszcze nie przybył.

Tak czy owak - bazowałbym na poradzie psychologa. Gorzej, jak ojciec jest z tych niechętnie współpracujących.

46

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Witold41 napisał/a:

Nie będę tu wchodził w kompetencje specjalistów. U mnie sytuacja jest ciut inna. Jeśli pojawi się nowe rodzeństwo, to nie szybciej niż za rok, więc dzieci info dostaną naturalnie.

ubolewam właśnie bardzo, że nie miał odwagi powiedzieć prawdy gdy się dowiedział o pierwszym dziecku, można to było przekazać, tak jak piszesz po kolei, naturalnie

Witold41 napisał/a:

Tak czy owak - bazowałbym na poradzie psychologa. Gorzej, jak ojciec jest z tych niechętnie współpracujących.

ojciec jest niechętny do każdego pomysłu jakiego nie jest autorem, także tak... po półtora godzinnej rozmowie wczoraj, jedyne na czym się skupiał to on jego osoba, czy wyjdzie w białych rękawiczkach i ile kasy zostanie dla niego, przykre to bardzo sad plus dlaczego dziewczynki nie mogą mieszkać u niego a mnie odwiedzać, dlaczego ma być odwrotnie??? naprawdę myślałam, że znam człowieka, 25 lat razem a tu totalnie obca osoba sad

47

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Haricot napisał/a:

ojciec jest niechętny do każdego pomysłu jakiego nie jest autorem, także tak... po półtora godzinnej rozmowie wczoraj, jedyne na czym się skupiał to on jego osoba, czy wyjdzie w białych rękawiczkach i ile kasy zostanie dla niego, przykre to bardzo sad plus dlaczego dziewczynki nie mogą mieszkać u niego a mnie odwiedzać, dlaczego ma być odwrotnie??? naprawdę myślałam, że znam człowieka, 25 lat razem a tu totalnie obca osoba sad

A to dobre, moja JŻ, też w pewnym momencie wypaliła - że niby dlaczego to ja mam zostać z dziećmi? Rozbawiło mnie to bardzo, ale uznałem że skoro pyta, to choć to oczywiste - wyjaśnię. To nie ja zdradzałem, to nie ja planuję związać się z nowym partnerem, to nie ja mam plany na nową rodzinę i dziecko, wobec czego naturalnie będę miał więcej czasu i uwagi by skupić to na dzieciach, niż partner który będzie miał w głowie miesiąc miodowy ciąże i nowe dziecko. Dyskusja skończyła się po 5 minutach.

Poszliśmy na mediację, wszystko sobie uzgodniliśmy. Płaci skromne alimenty, i dokłada się do droższych wydatków. Opieka wspólna nie regulowana. Na razie od 3 miesięcy się sprawdza. Dzieciom jest dobrze. Funkcjonują normalnie. Są uśmiechnięte i traktują sytuację jako interesującą ze względu że mają niejako dwa domy. Sam jestem w szoku, jak dobrze to znoszą. Ale myślę że nie do końca zdają sobie sprawę. O nic nie pytają. Nic nie są ciekawe, nie drążą tematu. Czasem nawet ich zagadnę, zapytam, czy chcą coś wiedzieć, jak się czują, ale nie są zainteresowane rozmową. Funkcjonują, przynamniej z mojego punktu widzenia, jakby nigdy nic. Zasługa tutaj tego, że matka faktycznie mieszka bardzo blisko i kontakt jest praktycznie ciągły, więc nie wiele się zmieniło z perspektywy dzieci.

48

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Haricot przeczytałam Twój wątek i cieszę się, ze czujesz się tutaj wspierana i trochę odżywasz dzięki temu. Bardzo dobrze znam ten schemat, który opisujesz i wiem, że nie jesteś jeszcze gotowa na to, aby ode mnie usłyszeć, że czekają Cię bardzo ciężkie chwile teraz, bo taki facet łatwo nie odpuści. Proponuję się do tego odpowiednio przygotować psychicznie. Jeśli będziesz potrzebować jakiejś porady, pisz na priv. Ale zanim to, rozważ co następuje:
- nigdy przenigdy nie mów, że wina leży po środku, chyba, że zdradę,a raczej wiele zdrad masz na sumieniu, bo jak widzę po objawach, to Twój mąż miał ich znaaacznie więcej niż Ci się wydaje
- izolacja od  męża jest konieczna, bo widzę, że elegancko wciska kity jaki to on biedny i wykorzystany, a Ty go zaraz przyjmiesz, bo tak Ci go szkoda. Zaufaj mi kochanka ma dokładnie taki sam przekaz o Tobie. Nie kontaktuje się, bo on tak Cię tam oczernił, że lepiej, żebyś tego nie słyszała. Nienawidzi Cię tak samo jak Ty ją, dlatego, że on tak chciał i tak wami manipulował. I siedzi tylko i zaciera rączki i chichocze ze szczęścia, że te baby takie głupie.
- dzieci powinny wiedzieć, co i dlaczego (łącznie z kochanką jej dziećmi itd), to nie są dzidziusie lat 3, co nie rozumieją co jest grane, a gwarantuję, że wyczuwają wszystko, ale nie chcą Cię obarczać jeszcze swoimi problemami. Wyjdzie, wcześniej czy później, ale już w formie zaburzeń (a tego dzieciom trzeba oszczędzić i zawczasu z nimi porozmawiać i wyjaśnić, aby nie czuły się winne - to bardzo ważne)
- nie daj się wcisnąć w poczucie winy - stary chwyt manipulatorów - lepiej w ogóle go nie słuchaj. Jak tylko zacznie swój monolog na ten temat, albo wychodź, albo znajdź krótki kontrargument, który zamknie mu usta i powtarzaj jak zdartą płytę. Nie daj się wybić ze swojego przekonania, kto jest winien rozpadowi małżeństwa
- spróbuj się nie oburzać, że "jak on tak może?", bo ja Ci odpowiem - może, bo jest skończoną świnią i zawsze nią był, tylko udawał, że jest dobrze, bo byłaś mu wygodna i Cię potrzebował do budowania wizerunku
- dla niego układ Wasza rodzina i kochanka jest idealny - jedna i druga o niego walczy, adrenalina tryska, "jestem bogiem dla nich" - no kto by tak nie chciał
- uważaj, jak zaczniesz mówić o rozwodzie, a w szczególności podziale majątku, może zacząć się agresja jakiej jeszcze nigdy nie widziałaś - zabezpiecz się
- koniecznie znajdź dobrego prawnika od rozwodów i pójdź na konsultacje (to nieduży koszt, a może sporo wyjaśnić) i zbieraj wszystko co się da, wszystkie dokumenty - nawet jak nie zdecydujesz się na rozwód o winie, to przyda Ci się w trzymaniu go na dystans
Przepraszam, tak na szybko piszę co mi przychodzi do głowy. Może jeszcze coś dołożę jak się w Twój wątek wczytam.

49

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Witold41 napisał/a:

A to dobre, moja JŻ, też w pewnym momencie wypaliła - że niby dlaczego to ja mam zostać z dziećmi? Rozbawiło mnie to bardzo, ale uznałem że skoro pyta, to choć to oczywiste - wyjaśnię. To nie ja zdradzałem, to nie ja planuję związać się z nowym partnerem, to nie ja mam plany na nową rodzinę i dziecko, wobec czego naturalnie będę miał więcej czasu i uwagi by skupić to na dzieciach, niż partner który będzie miał w głowie miesiąc miodowy ciąże i nowe dziecko. Dyskusja skończyła się po 5 minutach.

tak samo wyjaśniałam wczoraj, podkreślając, że ważne jest dobro dzieci to by jak najmniej rewolucji je dotknęło w związku z naszą decyzją, ale nie docierało, ech...

Witold41 napisał/a:

Poszliśmy na mediację, wszystko sobie uzgodniliśmy. Płaci skromne alimenty, i dokłada się do droższych wydatków. Opieka wspólna nie regulowana. Na razie od 3 miesięcy się sprawdza. Dzieciom jest dobrze. Funkcjonują normalnie. Są uśmiechnięte i traktują sytuację jako interesującą ze względu że mają niejako dwa domy. Sam jestem w szoku, jak dobrze to znoszą. Ale myślę że nie do końca zdają sobie sprawę. O nic nie pytają. Nic nie są ciekawe, nie drążą tematu. Czasem nawet ich zagadnę, zapytam, czy chcą coś wiedzieć, jak się czują, ale nie są zainteresowane rozmową. Funkcjonują, przynamniej z mojego punktu widzenia, jakby nigdy nic. Zasługa tutaj tego, że matka faktycznie mieszka bardzo blisko i kontakt jest praktycznie ciągły, więc nie wiele się zmieniło z perspektywy dzieci.

opieka wspólna nieregulowana - zaintrygowało mnie to, czy to w drodze porozumienia rodzicielskiego jest spisane?
oznacza to, że nie spisujecie na sztywno, że ten rok Boże narodzenie z mamą, przyszły z tatą etc? dobrze wizualizuję?
u nas nie ma raczej szans na mieszkanie po sąsiedzku, a ten jego pomysł z osobnym mieszkaniem to chyba właśnie też po to, bo ma świadomość że u niej w domu nasze dzieci póki co nie będą się pojawiać...


Evergreen napisał/a:

Haricot przeczytałam Twój wątek i cieszę się, ze czujesz się tutaj wspierana i trochę odżywasz dzięki temu. Bardzo dobrze znam ten schemat, który opisujesz i wiem, że nie jesteś jeszcze gotowa na to, aby ode mnie usłyszeć, że czekają Cię bardzo ciężkie chwile teraz, bo taki facet łatwo nie odpuści. Proponuję się do tego odpowiednio przygotować psychicznie. Jeśli będziesz potrzebować jakiejś porady, pisz na priv. Ale zanim to, rozważ co następuje:
- nigdy przenigdy nie mów, że wina leży po środku, chyba, że zdradę,a raczej wiele zdrad masz na sumieniu, bo jak widzę po objawach, to Twój mąż miał ich znaaacznie więcej niż Ci się wydaje

wydaje mi się, że jest wierny swojej kochance od 6 lat, w między czasie nie było zdrady, naprawdę bardzo dobrze funkcjonowaliśmy jako rodzina, para, małżeństwo... a jeśli były to już przeszłość, nie szukam, nie dłubie... a z tym, że wina leży po środku hmmm no słyszę to dookoła... i wtedy człowiek zaczyna w to wierzyć... choć on mówi, że nie moja wina, że to on ma popieprzony charakter... ale wiesz, usłyszeć jesteś super, wszystko mi się podoba ale nara... za głupia jestem by zrozumieć chyba


Evergreen napisał/a:

- izolacja od  męża jest konieczna, bo widzę, że elegancko wciska kity jaki to on biedny i wykorzystany, a Ty go zaraz przyjmiesz, bo tak Ci go szkoda. Zaufaj mi kochanka ma dokładnie taki sam przekaz o Tobie. Nie kontaktuje się, bo on tak Cię tam oczernił, że lepiej, żebyś tego nie słyszała. Nienawidzi Cię tak samo jak Ty ją, dlatego, że on tak chciał i tak wami manipulował. I siedzi tylko i zaciera rączki i chichocze ze szczęścia, że te baby takie głupie.

wiesz, był moment, że odbierałam mylne sygnały, robiłam sobie nadzieje... jednak 25 lat to kawał czasu, nie umiem tak po prostu wyrzucić tego w kubeł; jednak dzięki temu, że on nie usuwa swoich czatów z Boczniarą, poznałam ich relacje pisaną, pełną wyznań miłosnych, tęsknot, pisania jak to mu tam dobrze etc... że jak teraz mi mówi, że mu tam źle - już nie kupuję; jeden wpis mi otworzył bardzo oczy i zrozumiałam, w którą stronę mam iść; i tego dnia widząc, że pisze do niej wielkimi literami kocham, nie zrobiło już na mnie wrażenia, nie zakłuło..


Evergreen napisał/a:

- dzieci powinny wiedzieć, co i dlaczego (łącznie z kochanką jej dziećmi itd), to nie są dzidziusie lat 3, co nie rozumieją co jest grane, a gwarantuję, że wyczuwają wszystko, ale nie chcą Cię obarczać jeszcze swoimi problemami. Wyjdzie, wcześniej czy później, ale już w formie zaburzeń (a tego dzieciom trzeba oszczędzić i zawczasu z nimi porozmawiać i wyjaśnić, aby nie czuły się winne - to bardzo ważne)

ja wiem, że to brzmi dziwnie, ale uwierzcie mi, że my się nawet nie kłócimy; normalnie jedno drugiemu kawę poda, pójdziemy na spacer z psem, na zakupy, czy nawet spotkania ze znajomymi nadal są bez zmian bo nikt nie wie; córka starsza jest mego otwartą osobą i jeżeli by coś zauważyła to już by wprost zapytała;


Evergreen napisał/a:

- nie daj się wcisnąć w poczucie winy - stary chwyt manipulatorów - lepiej w ogóle go nie słuchaj. Jak tylko zacznie swój monolog na ten temat, albo wychodź, albo znajdź krótki kontrargument, który zamknie mu usta i powtarzaj jak zdartą płytę. Nie daj się wybić ze swojego przekonania, kto jest winien rozpadowi małżeństwa

ciągle mu powtarzam, gdy mówi, że go wyrzucam z domu - nazywajmy rzeczy po imieniu - nie ja Ciebie wyrzucam, tylko TY nas zostawiasz;


Evergreen napisał/a:

- spróbuj się nie oburzać, że "jak on tak może?", bo ja Ci odpowiem - może, bo jest skończoną świnią i zawsze nią był, tylko udawał, że jest dobrze, bo byłaś mu wygodna i Cię potrzebował do budowania wizerunku

ja wygodna, i dom duży z ogrodem wygodny, i życie z mojej pensji wygodne; oj tak wygodnie mu tu to fakt wink a teraz nagle skomle, że go nie stać na alimenty bo mało zarabia a Boczniara wydaje więcej niż zarabia; widziały gały co brały; naprawę mnie to już nie interesuje; niech sobie jeszcze tuzin dzieci spłodzi; naprawdę nie wierzyłam jak usłyszałam, że chłop, 45 lat i zdziwiony, że bez gumki można kogoś zapłodnić...


Evergreen napisał/a:

- dla niego układ Wasza rodzina i kochanka jest idealny - jedna i druga o niego walczy, adrenalina tryska, "jestem bogiem dla nich" - no kto by tak nie chciał

ona o niego nie walczy; 6 lat temu tak, nawet jej siostra go napastowała, że jak mógł ją zostawić skoro kochał; a on wtedy przepraszał i chciał ratować nasze małżeństwo; ona postanowiła z czasem, że będzie ojcem ich dzieci i tak zrobiła jak chciała; także wie, że ma już go przy sobie; widać mamił ją, że nas zostawi ale jeszcze to i to, także pomogła mu poniekąd wink tylko nie rozumiem, jak on sobie wyobrażał, że to się nigdy nie wyda?? gdybym nie podejrzewała, że mają dzieci to by mi nie powiedział; 2 mce po ich nakryciu go docisnęłam i bum; tak mamy dwójkę, roczne i kilkumiesięczne; umarłam...


Evergreen napisał/a:

- uważaj, jak zaczniesz mówić o rozwodzie, a w szczególności podziale majątku, może zacząć się agresja jakiej jeszcze nigdy nie widziałaś - zabezpiecz się

ooooo to to właśnie, gdy mowa o kasie to od razu agresja; robi się mało przyjemny dialog;


Evergreen napisał/a:

- koniecznie znajdź dobrego prawnika od rozwodów i pójdź na konsultacje (to nieduży koszt, a może sporo wyjaśnić) i zbieraj wszystko co się da, wszystkie dokumenty - nawet jak nie zdecydujesz się na rozwód o winie, to przyda Ci się w trzymaniu go na dystans

od dnia kiedy poczułam, że znowu są razem, zbieram dowody, nawet mam protokół policyjny (akcja życia, ale nie będę pisać)
liczę, że nie będziemy prać brudów w sądzie, ale kto to wie co czas przyniesie... on generalnie nadal uważa, że po co komu rozwód, hmmm

50 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-06-06 19:27:11)

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

"on generalnie nadal uważa, że po co komu rozwód, hmmm"

Jak on widzi, że potrafisz z nim normalnie funkcjonować, to się nie dziwię tongue
Zachowujesz się tak jakby nic się nie stało, nie wiem, może jeszcze nie wyszłaś z szoku, ale ten Twój spokój wydaje mi się dziwny, tak jakby do Ciebie nie dotarło, to co ma miejsce w jego życiu.

W takim razie może poczekaj z decyzjami, bo teraz jesteś w takiej fazie, że mogłabyś z nim funkcjonować, jako współlokatorzy, żeby nikt o niczym nie wiedział, a on by tak sobie żył na dwie rodziny, czyli tak jak jemu odpowiada, czemu już nie można się dziwić.

Tylko nie da się na dłuższą metę żyć w takim kłamstwie, mi się wydaje, że nie "dojrzałaś" jeszcze do rozwodu, dlatego jesteś taka spokojna.

51

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
wieka napisał/a:

"on generalnie nadal uważa, że po co komu rozwód, hmmm"

Jak on widzi, że potrafisz z nim normalnie funkcjonować, to się nie dziwię tongue
Zachowujesz się tak jakby nic się nie stało, nie wiem, może jeszcze nie wyszłaś z szoku, ale ten Twój spokój wydaje mi się dziwny, tak jakby do Ciebie nie dotarło, to co ma miejsce w jego życiu.

W takim razie może poczekaj z decyzjami, bo teraz jesteś w takiej fazie, że mogłabyś z nim funkcjonować, jako współlokatorzy, żeby nikt o niczym nie wiedział, a on by tak sobie żył na dwie rodziny, czyli tak jak jemu odpowiada, czemu już nie można się dziwić.

Tylko nie da się na dłuższą metę żyć w takim kłamstwie, mi się wydaje, że nie "dojrzałaś" jeszcze do rozwodu, dlatego jesteś taka spokojna.

dojrzałam, to ja uznałam, że jest to konieczne by zamknąć jeden rozdział i ruszyć dalej, mowa o mojej osobie;

to, że żyjemy normalnie, to tak jak już pisałam chyba, tylko z uwagi na córkę by dać jej bez rewolucji skończyć szkołę; spokojna staram się być, bo to jednak drugi raz przepracowuję temat, to nadal ta sama kobieta, i jak się okazało, że mają dzieci to zrozumiałam, że już nigdy nie zniknie z naszego życia, niestety będziemy rodziną patchworkową...

aby uporać się z emocjami i dzięki temu jakoś funkcjonować, i może przez to sprawiam wrażenie spokojnej, biegam, pływam, staram się mieć ciągle zajęcie; endorfiny pomagają na złe emocje;

52

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Ja po prostu wytłumaczyłam dzieciom (nastolatki), że ojciec uznał że woli żyć na stałe z inną kobietą i czasem tak po prostu sie zdarza, tak samo jak one prawdopodobnie nie będą chodzić wiecznie z tą sama osobą.

53

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Haricot napisał/a:
PainIsFinite napisał/a:

Boże słodki, Ci goście nigdy mnie nie przestaną zadziwiać. Czego oni kurna w życiu szukają...?

mój podobno potrzebował adrenaliny hue hue hue

PainIsFinite napisał/a:

Według psychologów przy powiedzeniu dzieciom powinno być oboje rodziców. Powiedzieć, że rodzice się rozstają. Zapewnić, że to tylko uczucie między rodzicami wygasło ale dzieci każde z Was kocha i kochać będzie. Ja na Twoim miejscu bym absolutnie nie zwalniała męża z obowiązku tłumaczenia się przed dziewczynkami. Nawazyl to niech teraz on widzi ich płacz, ból i łzy. Gnojek.

Tłumacze mu to ciągle. On uważa, że chce zrobić krzywdę naszym małym (14 i 12 lat!!!) dzieciom. Piszesz, że powiedzieć o rozstaniu. Nie mówić o tym, że w życiu taty jest nowa kobieta? bo przecież o rodzeństwie będziemy mówić...

Ależ oczywiście, że powiedzieć całą prawdę. Dzieci i tak się dowiedzą! Ty nie masz być wspólnikiem ex. Prawda i tylko prawda. I niech on się tłumaczy o odpowiada na pytania dzieci "dlaczego?". Tacy jak on to tchórze, bez odwagi cywilnej i jak - dlatego on się zasłania niby dobrem dzieci.

54

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Ok z tego co widzę to większe emocje były wcześniej 6 lat temu (jestem pełna podziwu, że tyle wytrzymałaś - zadaj sobie pytanie dlaczego wytrzymałaś?).

- Dowody - baaaardzo ważne, super, że je zbierasz. Lepiej je mieć niż pluć sobie w brodę, że ich już nie zdobędziesz. Nie wiesz co będzie, bo jeśli się wkurzy, że zaburzasz mu "jego" normę i wypracowany standard zacznie Cię oczerniać i dowiesz się o sobie takich rewelacji, że nie uwierzysz.
- Alimenty płacić musi nawet gdyby miał się udusić, ale niestety i na Twoje i na dzieci boczniary, więc właściwie dostaniesz NIC. Lepiej, żeby więcej nie płodził wink
- Jemu nie potrzebny rozwód, bo mu dobrze - to oczywiste
- nie odzywka "TY nas ZOSTAWIASZ" tylko powinna być "Ty nas ZOSTAWIŁEŚ 6 lat temu"
- skoro to Ty jesteś tym organizatorem życia, finansów, dzieci itp, to po co Ci ten człowiek, z którym mieszkasz? Do czego Ci jest potrzebny?
- To, że dbasz o siebie, ćwiczysz i starasz się nie denerwować, to super, ale to nie jest życie, to ucieczka i wegetacja, swoisty survival
- Komentarz, że "robię to dla dzieci" słyszałam wśród moich koleżanek tyle razy, że mnie to zabija (ja też to kiedyś mówiłam). Po wszystkim mówiły, że były strasznie głupie i trzeba było to wszystko skończyć znacznie wcześniej. A dodatkowo dzieci miały do nich pretensje, że przez cały wcześniejszy czas były przez matki oszukiwane, że te matki tworzyły fałszywy wizerunek "tatusia" przez lata, a potem dzieci miały zderzenie z rzeczywistością, jak musiały się widzieć z tym ojcem pierwszy raz sam na sam.
- Ja wyrzuciłam prawie identyczny staż wspólnego życia do kosza i nie żałuję tego nawet przez jedną sekundę. Żałuję, że nie widziałam pewnych spraw wcześniej i nie zrobiłam tego wcześniej i dla dzieci i dla siebie. Dzieci są ze mną szczęśliwsze i cieszą się, że rozwiodłam się z ich ojcem mimo, że są od Twoich dużo młodsze.
- Na koniec pytanie: Rozumiem, że jesteś osobą po 40, jeśli jeszcze to pociągniesz parę lat, a na pewno rozwód może też trochę potrwać, to będziesz mieć 50. Wiesz jak trudno takim osobom rozpocząć coś nowego w życiu lub inaczej się uszczęśliwić? Pomyśl też trochę o sobie w przyszłości i spróbuj sobie wyobrazić siebie za te kilka lat. Może to da Ci motywację do szybkiego cięcia. Gwarantuję, że jak się wyniesie, to poczujesz ogromną ulgę i będziesz żałować, że tak długo wytrzymałaś.

55

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Evergreen napisał/a:

Ok z tego co widzę to większe emocje były wcześniej 6 lat temu (jestem pełna podziwu, że tyle wytrzymałaś - zadaj sobie pytanie dlaczego wytrzymałaś?).

wtedy przepraszał, zwalał to na kryzys wieku średniego, był na rok przed 40 urodzinami, plus miał pretensje, że ja tylko się na dzieciach skupiam etc
prosił o szansę na ratowanie małżeństwa, oczywiście w szoku się zgodziłam; i żyło się naprawdę bardzo dobrze, widziałam, że na billingu pojawia się czasami jej numer ale smsy to jeszcze nic takiego, i to sporadyczne.. niestety ubiegłej jesieni czułam, że jego wersje zdarzeń, pracy po godzinach nie są prawdziwe...
myślę, że sporo z nas tu obecnych na forum daje szansę sobie na ratowanie małżeństwa.. przynajmniej wiem, że zrobiłam wszystko jak będę musiała dzieciom powiedzieć, że próbowałam...


Evergreen napisał/a:

- To, że dbasz o siebie, ćwiczysz i starasz się nie denerwować, to super, ale to nie jest życie, to ucieczka i wegetacja, swoisty survival

dla mnie to jest życie, i sposób na walkę ze stresem; gro osób wspomaga się w takim czasie farmakologicznie; ja wolę wysiłek fizyczny;


Evergreen napisał/a:

- Komentarz, że "robię to dla dzieci" słyszałam wśród moich koleżanek tyle razy, że mnie to zabija (ja też to kiedyś mówiłam). Po wszystkim mówiły, że były strasznie głupie i trzeba było to wszystko skończyć znacznie wcześniej. A dodatkowo dzieci miały do nich pretensje, że przez cały wcześniejszy czas były przez matki oszukiwane, że te matki tworzyły fałszywy wizerunek "tatusia" przez lata, a potem dzieci miały zderzenie z rzeczywistością, jak musiały się widzieć z tym ojcem pierwszy raz sam na sam.

pamiętaj proszę, że ten fałszywy wizerunek tatusia jest od listopada, bo wcześniej 6 lat temu rozdział zamknęłam dając szansę, a mleko wylało się jesienią; wcześniej naprawdę wierzyłam w jego poprawną postawę i czyny; także nikomu oczu nie mydliłam; dla dzieci zrobiłam ukłon, i psycholog przyznała mi rację, że to akurat była bardzo dobra decyzja; dwa ochłonęłam, sama się już pogodziłam z tym co się wydało i inaczej będę mogła rozmawiać z dziećmi, bez robienia scen rozpaczy etc.. myślę, że to też ważne w jakiej będę formie przekazując im hit tego lata;

no i jak to się mówi, Polak mądry po szkodzie; każdy kto jest już po mówi i radzi innym rzuć go/ją, nie dawaj szansy; ale przypomnijcie sobie jak czuliście się w tym momencie gdy dowiedzieliście się, że świat Wam się zawalił; mało kto był wyrywny i wiedział co trzeba robić;


Evergreen napisał/a:

- skoro to Ty jesteś tym organizatorem życia, finansów, dzieci itp, to po co Ci ten człowiek, z którym mieszkasz? Do czego Ci jest potrzebny?

przed ślubem byliśmy już razem 7 lat, dzieci pojawiły się kilka lat po ślubie, i naprawdę nasza rodzina nasze małżeństwo było udane; a to, że akurat ja więcej zarabiam i ogarniam nasz ogródek, to nic innego jak cieszyć się, że tak jest;
a potrzebny on będzie ale dzieciom nadal; jest ich ojcem i ma nim być na 200% nadal;


Evergreen napisał/a:

- Ja wyrzuciłam prawie identyczny staż wspólnego życia do kosza i nie żałuję tego nawet przez jedną sekundę. Żałuję, że nie widziałam pewnych spraw wcześniej i nie zrobiłam tego wcześniej i dla dzieci i dla siebie. Dzieci są ze mną szczęśliwsze i cieszą się, że rozwiodłam się z ich ojcem mimo, że są od Twoich dużo młodsze.

tak jak pisałam już wyżej, po też będę tak mówić; póki rana świeża zawsze inaczej patrzymy na wszystko; cieszę się, że Tobie się udało, że już jesteś silna po tym wszystkim i widać, że jesteś osobą pewną siebie; widać to w każdym Twoim słowie; ja nigdy nie byłam osobą, która ma wysoką samoocenę czy jest pewna siebie lub lubi być w centrum uwagi; taka się urodziłam wink


Evergreen napisał/a:

- Na koniec pytanie: Rozumiem, że jesteś osobą po 40, jeśli jeszcze to pociągniesz parę lat, a na pewno rozwód może też trochę potrwać, to będziesz mieć 50. Wiesz jak trudno takim osobom rozpocząć coś nowego w życiu lub inaczej się uszczęśliwić? Pomyśl też trochę o sobie w przyszłości i spróbuj sobie wyobrazić siebie za te kilka lat. Może to da Ci motywację do szybkiego cięcia. Gwarantuję, że jak się wyniesie, to poczujesz ogromną ulgę i będziesz żałować, że tak długo wytrzymałaś.

43 lata za chwilę... nic nie zamierzam ciągnąć; składam pozew; on wyprowadzi się niedługo po rozmowie z dziećmi; a co do rozpoczynania nowego życia - ostatnia rzecz o jakiej myślę to nowe związki i nowy partner; nie zafundowałabym teraz moim dzieciom takich atrakcji... czas na pobycie sama ze sobą i porozpieszczanie siebie samej... chwilowo jestem mocno na nie w kwestiach damsko męskich; teraz jedyne na czym muszę się skupić to dzieci;

56

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Haricot napisał/a:

opieka wspólna nieregulowana - zaintrygowało mnie to, czy to w drodze porozumienia rodzicielskiego jest spisane?
oznacza to, że nie spisujecie na sztywno, że ten rok Boże narodzenie z mamą, przyszły z tatą etc? dobrze wizualizuję?

Tak, w ugodzie dotyczącej kontaktów z małoletnimi dziećmi zawarej przed mediatorem mamy tak zapisane:

Postanowienia ogólne.

Obojgu rodzicom przysługuje władza rodzicielska nad ich wspólnymi małoletnimi Dziećmi.
Miejscem pobytu małoletnich Dzieci jest każdorazowe miejsce zamieszkania ojca.



§ 3
Zasady opieki nad Dziećmi.

Ze względu na fakt, że Strony, będąc w sytuacji rozstania, zgodnie współpracują w sprawach dotyczących Dzieci, a wszystkie wspólne spotkania z małoletnimi odbywają się w sposób zgodny i bez przeszkód ze strony ojca -  zgodnie i wspólnie postanawiają, że:
Prawo do kontaktów MATKI ze wspólnymi Dziećmi stron:  będzie nieograniczone, a spotkania osobiste odbywać się będą po uprzednim każdorazowym ustaleniu terminu z ojcem Dzieci.
Ze względu na charakter pracy MATKI jako nauczycielka, Strony zgodnie postanawiają, że ustalanie kontaktów matki z Dziećmi w okresie: opieki tygodniowej oraz weekendowej, świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocnych, wakacji, ferii zimowych i innych dni wolnych od nauki szkolnej – odbywać się będzie pomiędzy Rodzicami w sposób zgodny i z zasadą poszanowania wzajemnych potrzeb Dzieci i Rodziców. Powyższy zapis dotyczy również dni ważnych w rozwoju Dzieci, takich jak: dzień urodzin Dzieci, dzień dziecka, dzień matki i ojca.
§ 4
Postanowienia końcowe.
1.  Strony zobowiązują się do rozwiązywania problemów wynikających z przyjętych w niniejszym porozumieniu ustaleń na drodze dyskusji, z poszanowaniem równości praw obu stron, a jeśli nie przyniesie to rezultatu to na drodze mediacji prowadzonej przez bezstronną osobę, a jeśli nie przyniesie to rezultatu na drodze sądowej poprzez wystąpienie do Sądu rodzinnego ze stosownym wnioskiem lub powództwem.
2.  Strony wspólnie i zgodnie ustalają, że wszelkie trwałe zmiany w niniejszym porozumieniu będą wymagały uprzedniego zgodnego ustalenia pisemnego, pod rygorem nieważności. Czasowe zmiany ustaleń zawartych w porozumieniu wymagać będą uprzedniej ustnej zgody obojga rodziców.
3.   Rodzice dopuszczają możliwość modyfikacji zapisów niniejszego porozumienia w przypadku zmiany okoliczności dotyczących wychowania ich Dzieci.

57

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Haricot napisał/a:

wtedy przepraszał, zwalał to na kryzys wieku średniego, był na rok przed 40 urodzinami, plus miał pretensje, że ja tylko się na dzieciach skupiam etc

klasyczny tekst smile Za zdradę należy koniecznie obwinić drugą stronę smile Prawda jest taka, że to wina tylko jednej strony - zdradzającej.

Haricot napisał/a:

prosił o szansę na ratowanie małżeństwa, oczywiście w szoku się zgodziłam; i żyło się naprawdę bardzo dobrze, widziałam, że na billingu pojawia się czasami jej numer ale smsy to jeszcze nic takiego, i to sporadyczne.. niestety ubiegłej jesieni czułam, że jego wersje zdarzeń, pracy po godzinach nie są prawdziwe...

Zszedł do podziemia i kontaktował się innym kanałem, ale dobrze, że byłaś czujna. Współczuję, że MUSIAŁAŚ być czujna.

Haricot napisał/a:

myślę, że sporo z nas tu obecnych na forum daje szansę sobie na ratowanie małżeństwa.. przynajmniej wiem, że zrobiłam wszystko jak będę musiała dzieciom powiedzieć, że próbowałam...

Co innego szaleństwo po pijaku, co innego, gdy mamy do czynienia z regularnym romansem. To grozi recedywą. Mam taką jedną kobietę, która dla dobra dzieci jest z facetem, który raz do roku, raz na 2 lata regularnie ją zdradza. Żyje cały czas w napięciu i w swojej bańce. Na pytanie jak się im układa odpowiada "super", a na zawężenie "czy się uspokoiło?" ma łzy w oczach. Nie zadaję jej już tego drugiego pytania, bo szkoda mi dziewczyny. Myślisz, że jest szczęśliwa?

Haricot napisał/a:

dla mnie to jest życie, i sposób na walkę ze stresem; gro osób wspomaga się w takim czasie farmakologicznie; ja wolę wysiłek fizyczny;

I bardzo dobrze, że tak wybrałaś, ale jak się to wszystko skończy, zauważysz gigantyczną różnicę, co jest życiem, a co wegetacją.

Haricot napisał/a:

pamiętaj proszę, że ten fałszywy wizerunek tatusia jest od listopada, bo wcześniej 6 lat temu rozdział zamknęłam dając szansę, a mleko wylało się jesienią; wcześniej naprawdę wierzyłam w jego poprawną postawę i czyny; także nikomu oczu nie mydliłam; dla dzieci zrobiłam ukłon, i psycholog przyznała mi rację, że to akurat była bardzo dobra decyzja; dwa ochłonęłam, sama się już pogodziłam z tym co się wydało i inaczej będę mogła rozmawiać z dziećmi, bez robienia scen rozpaczy etc.. myślę, że to też ważne w jakiej będę formie przekazując im hit tego lata;

Skoro postanowiłaś spróbować ponownie, to zrozumiałe, że musiałaś przyjąć daną postawę dla dzieci. Ale mnie nie chodzi o Wasze problemy z romansem tylko o jego postawy jako ojca. To jego podejście do rodziny zauważycie wyraźnie jak się rozejdziecie. To jest trochę tak, że jak matka/żona jest cały czas przy nim, to się ojciec pilnuje i ma powiedzmy "instruktaż" na bieżąco. Jak tego "instruktora" (w postaci matki dzieci) zabraknie w otoczeniu tego ojca, to okazuje się jakim ojcem jest i był do tej pory. Wszystkie dziewczyny, które znam doznawały szoku, bo same oszukiwały się do tego kryzysowego momentu, że "to taki dobry ojciec". Nie mówię, że tak musi być w Twoim przypadku, ale bardzo często tak jest, niestety.

Haricot napisał/a:

no i jak to się mówi, Polak mądry po szkodzie; każdy kto jest już po mówi i radzi innym rzuć go/ją, nie dawaj szansy; ale przypomnijcie sobie jak czuliście się w tym momencie gdy dowiedzieliście się, że świat Wam się zawalił; mało kto był wyrywny i wiedział co trzeba robić;

smile No ja to może niezbyt dobry przykład, bo mnie ta decyzja zajęła zaledwie tydzień, zanim jeszcze porozmawiałam o zdradzie ze sprawcą. Moja decyzja była jednoznaczna i nieodwracalna. Oszustwo to oszustwo. Później dopiero zaczęły wychodzić pewne fakty, jak głęboka była ta królicza nora. Oj była baaardzo głęboka, a dna już nie chciałabym zobaczyć, bo aż tam nie dotarłam, ale widziałam cienie tych trupów, blee. Ale przyznam Ci rację, bo osoby, które mają niskie poczucie własnej wartości mają z tym tematem większy problem i trwa to znacznie dłużej, nie ze względu na trudność w ocenie czynu tylko na łatwość manipulacji tymi osobami przez sprawcę czynu. Łatwiej im wcisnąć kit i wzbudzić ich poczucie winy (niezawinionej winy). Ja wiedziałam jakie są moje zasługi w małżeństwie i ile do niego wniosłam i nie dałam sobie wmówić bredni i rozmycia odpowiedzialności. Ale, ale, nie ma co płakać, że ma się niskie poczucie i brak pewności siebie. To umiejętność, którą nabywamy w dzieciństwie, ale da się ją zbudować na nowo, choć im ktoś starszy tym trudniej. Ja u Ciebie widzę ten smaczny zalążek wink i nie poddawałabym się na Twoim miejscu takiemu samokrytycyzmowi smile

Haricot napisał/a:

przed ślubem byliśmy już razem 7 lat, dzieci pojawiły się kilka lat po ślubie, i naprawdę nasza rodzina nasze małżeństwo było udane;

smile widzę, że masz podobny scenariusz do mojego smile Też mówiłam, że udane, bo na takie wyglądało. Wszyscy na około podawali nas jako przykład idealnego małżeństwa i patrzyli z podziwem. Tylko problem w tym, że to wszystko tylko ja trzymałam w tej formie, druga strona odgrywała swoją rolę, oczywiście na pokaz, jednak w podziemiach działy się rzeczy mniej idealne wink

Haricot napisał/a:

a to, że akurat ja więcej zarabiam i ogarniam nasz ogródek, to nic innego jak cieszyć się, że tak jest;

Gratuluję, i tego się trzymaj!

Haricot napisał/a:

a potrzebny on będzie ale dzieciom nadal; jest ich ojcem i ma nim być na 200% nadal;

No to tutaj dowiesz się jak jest i będzie, a nawet było, całkiem niedługo. Nie będziesz mieć już na to wpływu, niestety.

Haricot napisał/a:

tak jak pisałam już wyżej, po też będę tak mówić; póki rana świeża zawsze inaczej patrzymy na wszystko; cieszę się, że Tobie się udało, że już jesteś silna po tym wszystkim i widać, że jesteś osobą pewną siebie; widać to w każdym Twoim słowie; ja nigdy nie byłam osobą, która ma wysoką samoocenę czy jest pewna siebie lub lubi być w centrum uwagi; taka się urodziłam wink

Nie urodziłaś się taka, stałaś się taka. Choć widzę, że bardziej w to wierzysz niż taka jesteś naprawdę wink. Rozwód to ciężki czas (myślę, że dużo cięższy niż żałoba po starcie kogoś bliskiego), czas testów naszych osobowości i umiejętności. To czy jesteś silna i pewna siebie wyjdzie w praniu. A ja widzę, że będzie w tym temacie dobrze smile lepiej niż Ci się wydaje, wystarczy uwierzyć, że się da, być konsekwentnym i mieć dobry plan.

Haricot napisał/a:

43 lata za chwilę... nic nie zamierzam ciągnąć; składam pozew; on wyprowadzi się niedługo po rozmowie z dziećmi; a co do rozpoczynania nowego życia - ostatnia rzecz o jakiej myślę to nowe związki i nowy partner; nie zafundowałabym teraz moim dzieciom takich atrakcji... czas na pobycie sama ze sobą i porozpieszczanie siebie samej... chwilowo jestem mocno na nie w kwestiach damsko męskich; teraz jedyne na czym muszę się skupić to dzieci;

Świetnie! Zobacz, że tutaj nie ma niepewności i niskiego poczucia wartości wink.
Nie chodzi mi o kwestie damsko-męskie, to przyjdzie z czasem, albo nie. Chodziło mi o ułożenie sobie życia pod siebie, z uwagą na sobie i dzieciach, z szacunkiem dla siebie i swoich i dzieci potrzeb. To czego do tej pory nie było. O takie szczęśliwe życie mi chodziło smile Żeby na nowo się w SOBIE zakochać. To wspaniałe uczucie smile Ale widzę, że już sama chcesz to sobie zafundować wink To dobrze, bardzo dobrze. Wybieganie myślą w przyszłość daje pozostawić negatywne emocje w przeszłości, a w nowe życie wchodzić z czystą kartą. Życzę Ci dużo siły teraz, ale nie zapominaj o swoich marzeniach i planach, one będą Ci tą siłę dawać.

58

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Witold41 napisał/a:
Haricot napisał/a:

opieka wspólna nieregulowana - zaintrygowało mnie to, czy to w drodze porozumienia rodzicielskiego jest spisane?
oznacza to, że nie spisujecie na sztywno, że ten rok Boże narodzenie z mamą, przyszły z tatą etc? dobrze wizualizuję?

Tak, w ugodzie dotyczącej kontaktów z małoletnimi dziećmi zawarej przed mediatorem mamy tak zapisane:

Postanowienia ogólne.

Obojgu rodzicom przysługuje władza rodzicielska nad ich wspólnymi małoletnimi Dziećmi.
Miejscem pobytu małoletnich Dzieci jest każdorazowe miejsce zamieszkania ojca.



§ 3
Zasady opieki nad Dziećmi.

Ze względu na fakt, że Strony, będąc w sytuacji rozstania, zgodnie współpracują w sprawach dotyczących Dzieci, a wszystkie wspólne spotkania z małoletnimi odbywają się w sposób zgodny i bez przeszkód ze strony ojca -  zgodnie i wspólnie postanawiają, że:
Prawo do kontaktów MATKI ze wspólnymi Dziećmi stron:  będzie nieograniczone, a spotkania osobiste odbywać się będą po uprzednim każdorazowym ustaleniu terminu z ojcem Dzieci.
Ze względu na charakter pracy MATKI jako nauczycielka, Strony zgodnie postanawiają, że ustalanie kontaktów matki z Dziećmi w okresie: opieki tygodniowej oraz weekendowej, świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocnych, wakacji, ferii zimowych i innych dni wolnych od nauki szkolnej – odbywać się będzie pomiędzy Rodzicami w sposób zgodny i z zasadą poszanowania wzajemnych potrzeb Dzieci i Rodziców. Powyższy zapis dotyczy również dni ważnych w rozwoju Dzieci, takich jak: dzień urodzin Dzieci, dzień dziecka, dzień matki i ojca.
§ 4
Postanowienia końcowe.
1.  Strony zobowiązują się do rozwiązywania problemów wynikających z przyjętych w niniejszym porozumieniu ustaleń na drodze dyskusji, z poszanowaniem równości praw obu stron, a jeśli nie przyniesie to rezultatu to na drodze mediacji prowadzonej przez bezstronną osobę, a jeśli nie przyniesie to rezultatu na drodze sądowej poprzez wystąpienie do Sądu rodzinnego ze stosownym wnioskiem lub powództwem.
2.  Strony wspólnie i zgodnie ustalają, że wszelkie trwałe zmiany w niniejszym porozumieniu będą wymagały uprzedniego zgodnego ustalenia pisemnego, pod rygorem nieważności. Czasowe zmiany ustaleń zawartych w porozumieniu wymagać będą uprzedniej ustnej zgody obojga rodziców.
3.   Rodzice dopuszczają możliwość modyfikacji zapisów niniejszego porozumienia w przypadku zmiany okoliczności dotyczących wychowania ich Dzieci.

Nie poszłabym na taki układ. To powoduje ciągły kontakt z drugą stroną (a przecież nie jesteśmy już razem) i zarzewie do konfliktów między rodzicami. Stały grafik (jeśli jest to możliwe ze względu na pracę obu stron) jest najlepszym rozwiązaniem. Gdyż co jest napisane w postanowieniu jest święte, a co się da dogadywać, jeśli są jakieś awarie i kłopoty z widzeniami, to można rozwiązywać na bieżąco i SPORADYCZNIE. Po rozwodzie każda ze stron ma prawo do ułożenia sobie życia na nowo, a taka forma to utrudnia. Poza tym umożliwia nadużycia w każdą stronę.

59

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Evergreen napisał/a:

Nie poszłabym na taki układ. To powoduje ciągły kontakt z drugą stroną (a przecież nie jesteśmy już razem) i zarzewie do konfliktów między rodzicami. Stały grafik (jeśli jest to możliwe ze względu na pracę obu stron) jest najlepszym rozwiązaniem. Gdyż co jest napisane w postanowieniu jest święte, a co się da dogadywać, jeśli są jakieś awarie i kłopoty z widzeniami, to można rozwiązywać na bieżąco i SPORADYCZNIE. Po rozwodzie każda ze stron ma prawo do ułożenia sobie życia na nowo, a taka forma to utrudnia. Poza tym umożliwia nadużycia w każdą stronę.

Tak, nie jestem zaskoczony że nie poszłabyś na taki układ. W odwrotnej sytuacji (gdybym to ja zdradził) moja JŻ nie poszła by również na taki układ.

Ciągły kontakt? U mnie ogranicza się to praktycznie do 1h w tygodniu - kiedy to razem w sobotę i w niedzielę jemy śniadanie raz u mnie raz u niej. Poza tym okresem, praktycznie się nie widujemy, ew. piszemy drobne kwestie via sms/messenger.

Nadużycia? Cóż - tak, są możliwe. Z mojej strony ich nie będzie, z jej - cóż... Spodziewam się że może być różnie, ale póki mam parę asów w rękawie, czuję się względnie zabezpieczony. Czas pokaże czy jestem skończonym frajerem czy nie.

60

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Witold41 napisał/a:
Evergreen napisał/a:

Nie poszłabym na taki układ. To powoduje ciągły kontakt z drugą stroną (a przecież nie jesteśmy już razem) i zarzewie do konfliktów między rodzicami. Stały grafik (jeśli jest to możliwe ze względu na pracę obu stron) jest najlepszym rozwiązaniem. Gdyż co jest napisane w postanowieniu jest święte, a co się da dogadywać, jeśli są jakieś awarie i kłopoty z widzeniami, to można rozwiązywać na bieżąco i SPORADYCZNIE. Po rozwodzie każda ze stron ma prawo do ułożenia sobie życia na nowo, a taka forma to utrudnia. Poza tym umożliwia nadużycia w każdą stronę.

Tak, nie jestem zaskoczony że nie poszłabyś na taki układ. W odwrotnej sytuacji (gdybym to ja zdradził) moja JŻ nie poszła by również na taki układ.

Ciągły kontakt? U mnie ogranicza się to praktycznie do 1h w tygodniu - kiedy to razem w sobotę i w niedzielę jemy śniadanie raz u mnie raz u niej. Poza tym okresem, praktycznie się nie widujemy, ew. piszemy drobne kwestie via sms/messenger.

Nadużycia? Cóż - tak, są możliwe. Z mojej strony ich nie będzie, z jej - cóż... Spodziewam się że może być różnie, ale póki mam parę asów w rękawie, czuję się względnie zabezpieczony. Czas pokaże czy jestem skończonym frajerem czy nie.

Czyli jesteście nadal w relacji. To, że ze sobą nie mieszkacie i nie sypiacie ze sobą nie znaczy, ze jesteście już osobno. Robicie dokładnie to o czym ja mówię. Nie wyobrażam sobie jedzenia śniadań z bm, żadna z osób rozwiedzionych sobie nie wyobraża takiego układu. Im mniejszy kontakt tym lepiej, bo żadne z Was, a w szczególności osobą zraniona nie ułożycie sobie życia, bo nadal Wasze potrzeby jakieś przynależności będą zaspokajane. Takie "białe małżeństwo". Znam osoby, które pozwalały, aby ojciec dziecka przychodził do nich do domu i przebywał w nim razem z dzieckiem. Myślisz, że miały taką możliwość, aby być z kimś jeszcze po rozwodzie? Odpowiem Ci - nie.
Oczywiście, kontakt typu "zapakuj kostium kąpielowy, bo idziemy na basen" lub "masz do odrobienia z dzieckiem biologię, bo ma klasówkę" itd. jest zupełnie zrozumiałe, ale taki układ, o którym piszesz, to jest próba bycia nadal blisko siebie, tworzenia jakieś więzi.
Niezależnie czy zdradzany czy zdradzający wybiera tą formę minimum kontaktu. To wychodzi po czasie. Chyba, że zależy Ci nadal na żonie i tak to sobie ułożyłeś i nie jesteś gotowy się odciąć, to ok. Robisz jak czujesz, ale prędzej czy później będziesz chciał to zamknąć/zakończyć i sprawa sądowa od nowa. Lepiej mieć to klepnięte wcześniej i nie bawić się w kolejne rozprawy, bo będzie znowu kłótnia i problem dla dzieci. Ustalić, rozjeść się i żyć w nowej rzeczywistości bez połączenia ze starym światem, dla dobra siebie i dzieci, bo to jest przedłużanie agonii. Takie jest moje zdanie i doświadczenie. Ale też doświadczenie wielu innych, z którymi się znam lub pracuję.

61

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Evergreen napisał/a:

Czyli jesteście nadal w relacji. To, że ze sobą nie mieszkacie i nie sypiacie ze sobą nie znaczy, ze jesteście już osobno. Robicie dokładnie to o czym ja mówię. Nie wyobrażam sobie jedzenia śniadań z bm, żadna z osób rozwiedzionych sobie nie wyobraża takiego układu. Im mniejszy kontakt tym lepiej, bo żadne z Was, a w szczególności osobą zraniona nie ułożycie sobie życia, bo nadal Wasze potrzeby jakieś przynależności będą zaspokajane. Takie "białe małżeństwo". Znam osoby, które pozwalały, aby ojciec dziecka przychodził do nich do domu i przebywał w nim razem z dzieckiem. Myślisz, że miały taką możliwość, aby być z kimś jeszcze po rozwodzie? Odpowiem Ci - nie.
Oczywiście, kontakt typu "zapakuj kostium kąpielowy, bo idziemy na basen" lub "masz do odrobienia z dzieckiem biologię, bo ma klasówkę" itd. jest zupełnie zrozumiałe, ale taki układ, o którym piszesz, to jest próba bycia nadal blisko siebie, tworzenia jakieś więzi.
Niezależnie czy zdradzany czy zdradzający wybiera tą formę minimum kontaktu. To wychodzi po czasie. Chyba, że zależy Ci nadal na żonie i tak to sobie ułożyłeś i nie jesteś gotowy się odciąć, to ok. Robisz jak czujesz, ale prędzej czy później będziesz chciał to zamknąć/zakończyć i sprawa sądowa od nowa. Lepiej mieć to klepnięte wcześniej i nie bawić się w kolejne rozprawy, bo będzie znowu kłótnia i problem dla dzieci. Ustalić, rozjeść się i żyć w nowej rzeczywistości bez połączenia ze starym światem, dla dobra siebie i dzieci, bo to jest przedłużanie agonii. Takie jest moje zdanie i doświadczenie. Ale też doświadczenie wielu innych, z którymi się znam lub pracuję.

Nie jest tak w moim przypadku. Nie znasz historii. Nie jesteśmy od dawna w żadnej relacji. Moja JŻ jest za to już ponad 1,5 roku w relacji z kochankiem. Ja definitywnie wykluczyłem możliwość jej powrotu w grudniu 2021r. O żadnej relacji nie ma mowy. Nawet o przyjaźni. Za dużo kłamstw. Zaufania nie da się odbudować. Nie generalizuj że "żadna z osób rozwiedzionych". Dużo znasz takich? Ja bardzo dużo poznałem przez ostatnie pół roku. Więc daleki jestem od używania zwrotów "każde, wszyscy" itp. Oczywiście że im mniejszy kontakt tym lepiej. Ale ja robię to dla dzieci. Z nią rozmawiam tylko stricte na temat dzieci. Żadnych co u Ciebie, żadnego gadania o pogodzie, czy o rodzicach. Zero. Tylko tematy dzieci. Ona już sobie życie od dawna układa, urządza z kochankiem mieszkanie i sprowadza go do siebie. Ja nie potrzebuję na razie niczego sobie układać, bo skupiam się na sobie, dzieciach i rozwoju. Ja żony nie mam już od 3 lat co najmniej. Więc to żadne "białe małżeństwo". Wspólne śniadania są tylko po to by pomóc dzieciom przejść przez ten okres do rozwodu. Potem wycofam się z tego, a dokładniej - wycofamy się kiedy przybędzie kochanek - czyli po rozwodzie we wrześniu. Nie ma tu mowy o żadnej więzi czy bliskości zarówno z jej jak i z mojej strony. Ja już jestem od niej odcięty na tym poziomie na którym mi zależało.

62

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Witold41 napisał/a:
Evergreen napisał/a:

Czyli jesteście nadal w relacji. To, że ze sobą nie mieszkacie i nie sypiacie ze sobą nie znaczy, ze jesteście już osobno. Robicie dokładnie to o czym ja mówię. Nie wyobrażam sobie jedzenia śniadań z bm, żadna z osób rozwiedzionych sobie nie wyobraża takiego układu. Im mniejszy kontakt tym lepiej, bo żadne z Was, a w szczególności osobą zraniona nie ułożycie sobie życia, bo nadal Wasze potrzeby jakieś przynależności będą zaspokajane. Takie "białe małżeństwo". Znam osoby, które pozwalały, aby ojciec dziecka przychodził do nich do domu i przebywał w nim razem z dzieckiem. Myślisz, że miały taką możliwość, aby być z kimś jeszcze po rozwodzie? Odpowiem Ci - nie.
Oczywiście, kontakt typu "zapakuj kostium kąpielowy, bo idziemy na basen" lub "masz do odrobienia z dzieckiem biologię, bo ma klasówkę" itd. jest zupełnie zrozumiałe, ale taki układ, o którym piszesz, to jest próba bycia nadal blisko siebie, tworzenia jakieś więzi.
Niezależnie czy zdradzany czy zdradzający wybiera tą formę minimum kontaktu. To wychodzi po czasie. Chyba, że zależy Ci nadal na żonie i tak to sobie ułożyłeś i nie jesteś gotowy się odciąć, to ok. Robisz jak czujesz, ale prędzej czy później będziesz chciał to zamknąć/zakończyć i sprawa sądowa od nowa. Lepiej mieć to klepnięte wcześniej i nie bawić się w kolejne rozprawy, bo będzie znowu kłótnia i problem dla dzieci. Ustalić, rozjeść się i żyć w nowej rzeczywistości bez połączenia ze starym światem, dla dobra siebie i dzieci, bo to jest przedłużanie agonii. Takie jest moje zdanie i doświadczenie. Ale też doświadczenie wielu innych, z którymi się znam lub pracuję.

Nie jest tak w moim przypadku. Nie znasz historii. Nie jesteśmy od dawna w żadnej relacji. Moja JŻ jest za to już ponad 1,5 roku w relacji z kochankiem. Ja definitywnie wykluczyłem możliwość jej powrotu w grudniu 2021r. O żadnej relacji nie ma mowy. Nawet o przyjaźni. Za dużo kłamstw. Zaufania nie da się odbudować. Nie generalizuj że "żadna z osób rozwiedzionych". Dużo znasz takich? Ja bardzo dużo poznałem przez ostatnie pół roku. Więc daleki jestem od używania zwrotów "każde, wszyscy" itp. Oczywiście że im mniejszy kontakt tym lepiej. Ale ja robię to dla dzieci. Z nią rozmawiam tylko stricte na temat dzieci. Żadnych co u Ciebie, żadnego gadania o pogodzie, czy o rodzicach. Zero. Tylko tematy dzieci. Ona już sobie życie od dawna układa, urządza z kochankiem mieszkanie i sprowadza go do siebie. Ja nie potrzebuję na razie niczego sobie układać, bo skupiam się na sobie, dzieciach i rozwoju. Ja żony nie mam już od 3 lat co najmniej. Więc to żadne "białe małżeństwo". Wspólne śniadania są tylko po to by pomóc dzieciom przejść przez ten okres do rozwodu. Potem wycofam się z tego, a dokładniej - wycofamy się kiedy przybędzie kochanek - czyli po rozwodzie we wrześniu. Nie ma tu mowy o żadnej więzi czy bliskości zarówno z jej jak i z mojej strony. Ja już jestem od niej odcięty na tym poziomie na którym mi zależało.

Rozumiem, każdy robi tak jak czuje na chwilę obecną. Jeżeli odcinasz się na poziomie emocjonalnym, to najważniejsze, sam wyczujesz kiedy coś przestanie Ci odpowiadać. A co do ilości osób rozwiedzionych czy rozwodzących się, to znam ich naprawdę bardzo wiele. Pracuje w tej branży smile Powodzenia Witold.

63

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

"Chyba, że zależy Ci nadal na żonie i tak to sobie ułożyłeś i nie jesteś gotowy się odciąć, to ok."
Coś w tym jest, autorka jest w podobnej sytuacji, dotyczy to pewnie tzw. dobrych małżeństw, gdzie kocha strona zdradzana, nawet niektórzy po rozwodzie wręcz się przyjaźnią. To się mówi, że dla dobra dzieci, bo tak jest, tylko w głębi pozostaje ta nostalgia. Chatektery też tu odgrywają dużą rolę.
Stąd też wybaczanie zdrad.

Dlatego każdy musi sam decydować czy jak układać relacje z ex.

64

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom
Evergreen napisał/a:

Rozumiem, każdy robi tak jak czuje na chwilę obecną. Jeżeli odcinasz się na poziomie emocjonalnym, to najważniejsze, sam wyczujesz kiedy coś przestanie Ci odpowiadać. A co do ilości osób rozwiedzionych czy rozwodzących się, to znam ich naprawdę bardzo wiele. Pracuje w tej branży smile Powodzenia Witold.

Domyślam się że pracujesz i znasz wiele takich historii. Ale nie ulegaj stereotypowi.

Wczoraj kurator była bardzo zszokowana naszym układem, i nie mógł uwierzyć że tak to u nas funkcjonuje. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że wcześniej czy później to rypnie. Ale do tego czasu, dzieci się oswoją z nową rzeczywistością.

Dzięki, każde wsparcie się przyda.

65 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2022-06-07 16:01:35)

Odp: Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

To co Ci napisała Evergreen zasługuje na forumowego Oscara!!!
Zgadzam się w 1000%.
Po pierwsze facet jest cholernie wyrachowany i jest z Tobą w związku TYLKO dlatego, że wygodniej mu ciągnąć taki układ. Ma mniejsze straty niż gdybyś go wykopała, pociągnęła o alimenty na dzieci i siebie. Więc próbuje utrzymać status quo ale NIE dlatego że Cię kocha. Dlatego że bardziej mu to się opłaca. Bądź pewna, że w przypadku zmiany okoliczności np ciężko zachorujesz i będziesz od niego wymagała opieki - on się zawinie w kilka dni.
To nie jest facet który się nawalił raz na imprezie. Najpierw miał romans. Ciągnął go, okłamując Cię pewnie kilka razy dziennie. Potem machnął pierwsze dziecko. Czy poczuł skruchę? Czy miał refleksje co on robi Tobie i Waszym dzieciom? A gdzie. On zrobił KOLEJNE dziecko kochance. To jest przegrany przypadek. Tu nie ma nad czym pracować.
W momencie gdy pozwoliłas mu zostać po czymś takim on Ciebie zobaczył jako słaba i głupia. W odwrotnym układzie on zapewne nie czekałby nawet jeden dzień żeby się Ciebie pozbyć.
Kolejna kwestia - zbieraj dowody. Gdy wreszcie się temu Alvaro postawisz - tak jak Evergreen pisała - dowiesz się o sobie takich rzeczy, że nieraz Ci szczęka opadnie. Jaka byłaś zła, nieczuła, nie rozumiałas, nie wspieralas. Nie widziałaś jego depresji. Nie bierz tego do siebie. To czemu teraz on Ci tego nie mówi to dlatego, że on widzi że dajesz sobą pogrywać.
Ja też uważam, że szkoda Twojego życia. Nie zasłaniaj swojego strachu przed zmianą dobrem dzieci. Dla dobra dzieci jest pokazanie im właściwego wzorca - jak ktoś nas krzywdzi z rozmysłem tak okrutnie to zasługuje na to, by postawić mu granicę. Jeśli pokażesz dzieciom, że właściwa jest funkcja wycieraczki - tak im w głowie zostanie. Czy tego chcesz? Czy uważasz że właśnie to jest dla nich dobre?
Nie bój się, dziś tego nie wiesz ale poczujesz wielką siłę jak odetniesz się od toksyny, która ciągle masz w życiu. Ważne, że jesteś niezależna finansowo - to bardzo ważny aspekt i wiele kobiet też z tego powodu zostaje przy beznadziejnych mężach, bojąc się że sobie nie poradzą. Cieszę się, że u Ciebie tego problemu nie ma.
I jeszcze słówko. Mówisz że masz niską samoocenę. Patrząc na to że od 6 lat wiesz, że zostałaś zdradzona, że nie jesteś dla swojego męża pierwszym wyborem - nie dziwię się. Nie musisz o tym myśleć codziennie, by to na Ciebie wpływało. 6 lat temu zostałaś zakwestionowana jako żona, partnerka, człowiek, kobieta. Nie byłaś "wystarczająca" by Twój mąż mógł sobie odmówić romansu. Uwierz mi - jak zaczniesz budować solo życie bez tej toksyny która latami Ci się sączyła cichutko w życie - zaczniesz czuć siłę. Zobaczysz, że umiesz być sama, że dajesz radę. Będziesz dumna ze sama ogarnelas coś, co np zawsze ogarniał mąż. U mnie to były sprawy związane z autem - po pierwszym dopompowaniu kół i znalezieniu ile mam tych barów tam wpompować - czułam się jak gwiazda;) Musiałam dzwonić do kumpla na video co prawda żeby mnie pokierował ale ostatecznie wpompowalam swoimi rękami;)
I ta samoocena powolutku zacznie rosnąć. Jeśli otworzysz się na ludzi to zobaczysz, że w oczach innych jesteś fajowa. I to będzie kolejny szok, bo dotąd patrzyłaś na siebie oczami męża, dla którego byłaś taka tak sobie ( a na pewno nie na tyle fajowa żeby Cię szanować). Jeśli pozwolisz sobie za jakiś czas na randki i poczujesz męskie zainteresowanie to też doznasz szoku, że możesz być dla kogoś obiektem pożądania, a przecież Ty od lat myślałaś że nie jesteś wystarczająca....To taki proces odzyskiwania siebie. Ale najważniejsze żeby właśnie postawić granice i zawalczyć o siebie. Bo dasz radę solo. Jestem tego pewna na 100%

Posty [ 1 do 65 z 81 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie rodziców - jak powiedzieć dzieciom

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026