netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

282 odpowiedzi19 086 wyświetleńzałożony przez Załamana42, 06.11.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 283 ]

1 Ostatnio edytowany przez Załamana42 (2022-11-06 14:06:46)

Temat: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Dzień dobry,
Jestem tutaj nowa. Piszę, aby się chyba wyżalić, bo jeśli ja sobie nie pomogę, to mi nikt nie pomoże.
Przechodzę najcięższy okres mojego życia, jestem na skraju. Nie wierzę już w nic, w siebie, ludzi , życie. Ogromna pustka i żal.
Z mężem mieszkaliśmy długo za granicą, tam się poznaliśmy) mój mąż został oskarżony o skrzywdzenie naszej córki-wtedy 8 miesięcy, dzieci zostały odebrane przez służby socjalne. Uciekliśmy do Polski, do jego rodziny pod wschodnią granicę, on tam on miał mieszkanie. Jego rodzina obiecała, że  nam pomogą. Od początku pojawiły się problemy, nie byłam tam akceptowana, pracowalam na etacie i miałam malutkie dzieci. Poniżali mnie, szydzili ze mnie, obrażali, nie miałam nic do powiedzenia, byłam tam traktowana jak powietrze, o niczym nie wolno mi było decydować. Mój mąż ani razu się za mną nie wstawil, pozwalał na to wszystko, a nasze dzieci na to patrzyły. Przestaliśmy tam obchodzić urodziny, rocznice, ani razu nie wolno mi było tam wyprawić świąt. Zmienił się nie do poznania.
Jestem w trakcie rozwodu z orzeczeniem o winie. Pozew został złożony w styczniu przez mojego męża. Po tym wielokrotnie zgłaszał mnie na policję i do prokuratury: o znęcanie się nad nim, o porwaniie i uprowadzenie dzieci ( ja uciekłam od niego z dziećmi, tak jak stałam); o zaniedbanie dzieci, o nękanie jego matki ( umożliwialam kontakt dzieciom z jego matką). Zgłaszał mnie wszędzie, gdzie to możliwe, aby narobić mi problemów, a ja muszę się bronić. Spłacam jego pożyczkę firmową, itp.
Przez 4 miesiące prosilam go, aby udostępnił mi i dzieciom mieszkanie, ale on się nie zgodził.  Wróciłam z  dziećmi do mojego rodzinnego miasta, kilkaset km dalej.  Jeszcze tam u niego pozwalałam na kontakty, spotkania, ale tylko w jego obecności. Sprawy były w sądzie i prawnicy mi doradzali, żebym nie zostawiała z nim dzieci, bo on je zabierze i nie odda.  Dzieci 5 i 7 lat były wyrywane. Byłam śledzona, inwigilowana. On miał w nosie dzieci.
Po powrocie do mojego miasta wielokrotnie prosiłam go przyjazd, miał adres, telefon. Ani razu nie przyjechal. W sądzie on i jego świadkowie zrobili ze mie brudasa, nieroba, psychicznie chorą, darli się do mnie, wylano na mnie cysterny pomyj, kłamstwa pod moim adresem. Byłam opanowana dałam radę, ale po tym się rozkleiłam na dobre. Dostałam zabezpieczenie, że dzieci zostają ze mną i alimenty, kontakty zostały uregulowane.
Ja nie zabraniałam kontaktów, nie złożyłam zażalenia, bo dziecko musi mieć ojca i matkę do prawidlowego rozwoju. Cały czas pozwalałam na dodatkowe kontakty, kiedy tylko chce. Pierwszy kontakt , dzieci wróciły smutne i zapłakane, ponieważ wbijano im do głowy, ze mają wracać do domu , ale bez mamy. Synek bardzo to przeżywa. Drugie spotkanie to samo. One chcialy z nim spędzić czas, a były u rodziny cały czas. Powiedział synkowi, że rozwód to moja wina. Zarzuca mi, ze zabrałam dzieciom ojca, że je porwałam, że wszystko to moja wina ;-(
Ja zajmuję się dziecmi pracuję i mam już dość. Chcę się poddać, bo nie mam na to wszystko sily. Serce mi pękło, jestem w ogromnym bólu emocjonalnym, walczę, ale nie widzę przyszłości, jestem załamana, nie wierzę w nic, w ludzi, w życie. Odnioslam największą porażkę mojego życia.  Wegetuję, nie żyję.Jak ja dam rade wychować dzieci sama, on zamiast mi pomagać, tylko mi szkodzi. Caly czas chce mi te dzieci zabrać. Nie rozumie, że krzywdzi dzieci, nie mnie.

Coraz bardziej myślę, aby oddać mu te dzieci ( o to mu chodzi) i zrzec się praw. Tylko co z nich wyrośnie przy nich ? Jak ja mam się bronić? Dzieci po spotkaniach z nich są kłótliwe, płaczliwe, biją się, nie słuchają mnie, hałasują, brudzą. Ja muszę wiele rzeczy ogarnąć, napisać, odpowiedzieć na pisma, itp….
Mam tylko 5 osób przy sobie, ale jeśli sama sobie nie poradzę, to nikt mi nie pomoże. W tym problem, że nie umiem sobie pomóc, nie mogę się ogarnąć po tym wszystkim. Kocham dzieci nad życie, one nie chcą żyć bez mamy, ale ja nie mam siły. Nie mogę myśli zebrać przy nich.  On w niczym mi nie pomaga, jeszcze wszystko utrudnia. Codziennie mam ból głowy. W trakcie małżeństwa szukałam pomocy u psychologów, ale nic to nie dało. Mieliśmy terapię, to z kolei on nie chciałpracować ( tam zadawane są zadania).
Tam już zarzucał mi, że szantażem go zmusilam do dzieci, że przeze mnie ma depresję ( leczyl się od powrotu). Zarówno on i ja pochodzimy z rodzin dysfunkcyjnych: u niego ojciec alkoholik bił go i nie dbał o synów, jego brat uzależniony od narkotyków i alkoholu, wielokrotnie w więzieniu, matka ich zamiatająca wszystko pod dywan. Mąż bardzo uzależniony od matki i jej siotr, bo nie mają nikogo innego.
U mnie matka przemocowiec, która mnie odrzuciła, nie dbała o mnie, całe życie mi pod górkę robila, ona uznaje tylko mężczyzn. Nienawidzi mnie, bo byłam córką, a jej matka zrobila to samo z nią.
Czy jest jakaś rada?
Codziennie spisuje sobie co mam zrobić, prowadze dziennik, pracuje nad sobą, piorę, sprzątam, nie piję, ciągle sama z dziećmi, nie szlajam się.. Ale wymiękam psychicznie. Nie sądziłam, że tak skończy się moje zycie. Obwiniam siebie o to, że zniszczyłąm życie sobie i dzieciom. Dzieci są za mną, wychowuje, je jak mogę.
Wiem, że w tym dużo mojej winy: ostatecznie zgodzilam się tam na wyjazd; ze za granica miał proces; ze moglam wcześniej odejsc,itp.
Może wskażecie mi, co robić, albo żle robię i może jak z tego piekła wyjść. dziękuję za każdy komentarz.

2

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Największy błąd popełniłaś, kiedy pozwoliłaś służbom socjalnym odebrać sobie dzieci. Tak się dzieje, kiedy wybiera się być z przemocowym partnerem zamiast samej z dziećmi. Gdybyś wtedy wybrała dzieci a nie męża... Rozumiem zatem, że odzyskałaś dzieci "wykradając je" od służb socjalnych poprzez ucieczkę. Eh... I ten wybór się teraz na Tobie mści... bo mąż nie był warty by stawiać go wyżej niż dzieci, ani za granicą ani w ojczyźnie...
Niom... Podejmując tego rodzaju decyzje nie licz na poprawę sytuacji. Trzeba się uzbroić w zdrowy rozsądek, opanowanie i logiczne myślenie. Kierować się dobrem dzieci. Obrać jakiś azymut. Dopóki azymutem jest mąż to co tu radzić...

3

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Czy latrząc na to wszystko co Twój ex robi dzieciom to Ty serio uważasz, że one się będą z takim ojcem dobrze rozwijać?

Zostawiasz dzieci z facetem, który wykorzystywał 8miesięczną córkę?
I jeszcze zabiegasz o te kontakty jego z dziećmi i chcesz mu te dzieci oddać. A jak on Ci córkę będzie molestował na tych wizytach to też będziesz mu ją wpychać w ramiona?

Przepraszam, ale czy Ty masz mózg?

Rozwiązanie jest naprawdę proste. Pana pozbawić władzy rodzicielskiej, nie zabiegać o kontakty, odciąć się od niego i jego rodziny tak bardzo jak to tylko możliwe i wychowywać dzieci dalej samodzielnie.

4 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-11-06 14:53:13)

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Lady Loka napisał/a:

Czy latrząc na to wszystko co Twój ex robi dzieciom to Ty serio uważasz, że one się będą z takim ojcem dobrze rozwijać?

Zostawiasz dzieci z facetem, który wykorzystywał 8miesięczną córkę?
I jeszcze zabiegasz o te kontakty jego z dziećmi i chcesz mu te dzieci oddać. A jak on Ci córkę będzie molestował na tych wizytach to też będziesz mu ją wpychać w ramiona?

Przepraszam, ale czy Ty masz mózg?

Rozwiązanie jest naprawdę proste. Pana pozbawić władzy rodzicielskiej, nie zabiegać o kontakty, odciąć się od niego i jego rodziny tak bardzo jak to tylko możliwe i wychowywać dzieci dalej samodzielnie.

Może będzie znowu zadyma,podejrzenia jedni uwierzą w ten temat inni nie
ale nie wiem dziewczyny  czy znacie temat MarkaDV ? ostatnio dużo tam się działo
Nie wiem, może mi już odwala z tymi podejrzeniami, ostatnimi czasy,dużo tego i więcej takich ciężkich kontrowersyjnych wątków
gdzie powstają wojenki damsko/męskie i mnóstwo niepotrzebnych kłótni 
ale coś mi się tu nie podoba,oczywiście mogę się mylić
jedyne co to że w życiu wszystko się zdążyć może i niemożliwym jest zweryfikować cokolwiek,ani udowodnić fikcję
to taki jakby "lustrzany" problem, jak w tamtym wątku tylko napisany przez kobietę
ja tam odpuszczam
z resztą takie problemy  i rozwiązanie ich przerasta możliwości użytkowników
jedynie można "wysłuchać" wyżalania, reszta to zadanie dla specjalistów i fachowców

5

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Temat MarkaDV to jakiś tasiemiec albo gównoburza tak na pierwszy rzut oka. Strach wejść smile

6

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
paslawek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Czy latrząc na to wszystko co Twój ex robi dzieciom to Ty serio uważasz, że one się będą z takim ojcem dobrze rozwijać?

Zostawiasz dzieci z facetem, który wykorzystywał 8miesięczną córkę?
I jeszcze zabiegasz o te kontakty jego z dziećmi i chcesz mu te dzieci oddać. A jak on Ci córkę będzie molestował na tych wizytach to też będziesz mu ją wpychać w ramiona?

Przepraszam, ale czy Ty masz mózg?

Rozwiązanie jest naprawdę proste. Pana pozbawić władzy rodzicielskiej, nie zabiegać o kontakty, odciąć się od niego i jego rodziny tak bardzo jak to tylko możliwe i wychowywać dzieci dalej samodzielnie.

Może będzie znowu zadyma,podejrzenia jedni uwierzą w ten temat inni nie
ale nie wiem dziewczyny  czy znacie temat MarkaDV ? ostatnio dużo tam się działo
Nie wiem, może mi już odwala z tymi podejrzeniami, ostatnimi czasy,dużo tego i więcej takich ciężkich kontrowersyjnych wątków
gdzie powstają wojenki damsko/męskie i mnóstwo niepotrzebnych kłótni 
ale coś mi się tu nie podoba,oczywiście mogę się mylić
jedyne co to że w życiu wszystko się zdążyć może i niemożliwym jest zweryfikować cokolwiek,ani udowodnić fikcję
to taki jakby "lustrzany" problem, jak w tamtym wątku tylko napisany przez kobietę
ja tam odpuszczam
z resztą takie problemy  i rozwiązanie ich przerasta możliwości użytkowników
jedynie można "wysłuchać" wyżalania, reszta to zadanie dla specjalistów i fachowców

Ale tam jest jedna córka, a tu więcej tych dzieci.

Tylko wiek mi się nie klei, bo skoro chcieli zabrać 8miesięczną corkę za granicą, oni uciekli z dziećmi, a tu nagle dzieci jest tylko dwoje i córka starsza. To zastanawiam się czy mieli więcej dzieci, które zostały za granicą, a uciekli z tymi, z którymi mogli.

Mnie tylko głupota ludzka przeraża i fakt, mam nadzieję, że to prowo, bo matka, która wie, że facet wykorzystuje dzieci, po czym się godzi na przebywanie dzieci z tym facetem, oddaje je mu bez kontroli, a na koniec rozważa, czy mu dzieci nie oddać na stałe, to jak dla mnie powinna mieć te dzieci odebrane.

7

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Wszystkie by zabrali. Ale miała by szansę je odebrać pod pewnymi warunkami. Może skłamała, że od męża odeszła a potem razem z nim uciekła. Masakra.
Ja to zrozumiałam tak, że to się wydarzyło kilka lat temu. Zatem gehenna dzieci trwa już latami.

8 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-11-06 15:35:07)

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
DeepAndBlue napisał/a:

Temat MarkaDV to jakiś tasiemiec albo gównoburza tak na pierwszy rzut oka. Strach wejść smile

Co kto lubi smile
wolna wola, wierzyć, nie wierzyć ,pisać nie pisać, bawić się lub być poważnym ,kto komu zabroni i do czego zmusi
teraz wiele zależeć będzie jak potoczy się tu dyskusja, od tego kto się pojawi i w jakiej ilości
mnie się dziś nie chce sądzić i oceniać  akurat smile
nieważne z resztą  i tak nic się nie stanie
idą na łajbę smile

9

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Nie doczytałam do końca, zbyt chaotyczna, zagmatwana wypowiedź.

Ja zrozumiałam, że dzieci zabrali, ale oni je odebrali/"wykradli", i uciekli do Polski.

Dlatego autorko wyjaśnij aspekt tej krzywdy, jak chcesz być wiarygodna i opisz w skrócie swój problem, bo ciężko się połapać w tym galimatiasie.

10

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Paslawku Myślę po prostu, że są tematy, które poszczególnym osobom są bliższe lub dalsze i to w dużej mierze decyduje o tym czy zabiera się głos w dyskusji smile A czy takie poje... posra... kuku sytuacje się zdarzają? Oj, tak. Zatem ciężko ocenić czy warto pisać czy nie. Im bardziej realny problem się wydaje tym łatwiej w niego uwierzyć i się ewentualnie nabrać tongue

Ale być może masz rację, że mamy tu jakiegoś niespełnionego aczkolwiek płodnego scenarzystę "trudnych spraw" tongue

11

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Socjalni w naszym wypadku od razu zabrali dzieci. Syn 1 rok 10m , córka wtedy 8 miesiecy. Żadnych innych dzieci nie było. Ja "wykradłam" te dzieci podstepem i wywiozłam razem z nim do Polski. Problemem bylo to, że ja i dzieci mamy obywatelstwo tamtego państwa i polskie. Więc on miał sprawę o skrzywdzenie córki( nie molestowanie), a mi i dzieciom groziła ekstradycja.
Będąc w Polsce, Rzecznik Praw, plus prawnicy  wygrzebali nas z tego bagna. Tak moją głupotą bylo, że mu wierzyłam. Ale ja wtedy też bylam w takim amoku, że logiczne myślenie było u mnie wyłączone. Ja nic nie zrobiłam, normalnie stworzyłam dom, pracowałąm,  tak jak zwykli ludzie, a tu bum. Tam wszystko zostało ( dobytek), a ja dzieci ratowałam.
Nie myślałam logicznie, bo nie byłam w stanie. Zgodziłam się do niego, bo nie znałam wcześniej jego rodziny. zdaję sobie sprawę ile błędów popełniłam.. 3 lata drugi dom, dobytek  i znowu to samo.

Bardzo dziekuję za komentarze

12

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Załamana42 napisał/a:

Socjalni w naszym wypadku od razu zabrali dzieci. Syn 1 rok 10m , córka wtedy 8 miesiecy. Żadnych innych dzieci nie było. Ja "wykradłam" te dzieci podstepem i wywiozłam razem z nim do Polski. Problemem bylo to, że ja i dzieci mamy obywatelstwo tamtego państwa i polskie. Więc on miał sprawę o skrzywdzenie córki( nie molestowanie), a mi i dzieciom groziła ekstradycja.
Będąc w Polsce, Rzecznik Praw, plus prawnicy  wygrzebali nas z tego bagna. Tak moją głupotą bylo, że mu wierzyłam. Ale ja wtedy też bylam w takim amoku, że logiczne myślenie było u mnie wyłączone. Ja nic nie zrobiłam, normalnie stworzyłam dom, pracowałąm,  tak jak zwykli ludzie, a tu bum. Tam wszystko zostało ( dobytek), a ja dzieci ratowałam.
Nie myślałam logicznie, bo nie byłam w stanie. Zgodziłam się do niego, bo nie znałam wcześniej jego rodziny. zdaję sobie sprawę ile błędów popełniłam.. 3 lata drugi dom, dobytek  i znowu to samo.

Bardzo dziekuję za komentarze

Skrzywdzenie czyli co on temu dziecku zrobił takiego, że aż Wam je chcieli zabrać?

Logicznie to Ty nie myślisz nawet teraz.

13 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-11-06 16:07:40)

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Mogło to być znęcanie fizyczne, ale kto ten fakt zgłosił, Ty?

Opisz na czym to polegało, bił tak małe dziecko?

14

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Ciężko się połapać w ciągu przyczynowo-skutkowym. Dlaczego podwójne obywatelstwo było problemem? Sprawę o skrzywdzenie dziecka miałby tak czy siak. Zależy też co zrobił, bo mógłby dostać tylko "upomnienie" i zakaz zbliżania, bez spraw w sądzie. I serio, robi się ekstradycję w przypadku podwójnego obywatelstwa? A skoro byliście dorobieni tam to z jakiej paki mieliby Was wysłać do kraju? Ciebie i dzieci nie mieli powodu, mielibyście się gdzie podziać a nawet jak nie to poszłabyś z dziećmi do domu samotnej matki, jeśli w grę wchodziła przemoc domowa... chyba, że się uparłaś i zadeklarowałaś, że męża nie zostawisz.
Jeśli chcesz, żeby więcej osób zabrało głos to skup się i napisz konkretnie.

15

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Lady Loka napisał/a:
Załamana42 napisał/a:

Socjalni w naszym wypadku od razu zabrali dzieci. Syn 1 rok 10m , córka wtedy 8 miesiecy. Żadnych innych dzieci nie było. Ja "wykradłam" te dzieci podstepem i wywiozłam razem z nim do Polski. Problemem bylo to, że ja i dzieci mamy obywatelstwo tamtego państwa i polskie. Więc on miał sprawę o skrzywdzenie córki( nie molestowanie), a mi i dzieciom groziła ekstradycja.
Będąc w Polsce, Rzecznik Praw, plus prawnicy  wygrzebali nas z tego bagna. Tak moją głupotą bylo, że mu wierzyłam. Ale ja wtedy też bylam w takim amoku, że logiczne myślenie było u mnie wyłączone. Ja nic nie zrobiłam, normalnie stworzyłam dom, pracowałąm,  tak jak zwykli ludzie, a tu bum. Tam wszystko zostało ( dobytek), a ja dzieci ratowałam.
Nie myślałam logicznie, bo nie byłam w stanie. Zgodziłam się do niego, bo nie znałam wcześniej jego rodziny. zdaję sobie sprawę ile błędów popełniłam.. 3 lata drugi dom, dobytek  i znowu to samo.

Bardzo dziekuję za komentarze

Skrzywdzenie czyli co on temu dziecku zrobił takiego, że aż Wam je chcieli zabrać?

Logicznie to Ty nie myślisz nawet teraz.

Nam dzieci zabrali. Jest napisane wyżej.

16

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
wieka napisał/a:

Mogło to być znęcanie fizyczne, ale kto ten fakt zgłosił, Ty?

Opisz na czym to polegało, bił tak małe dziecko?

Mąż był z dzieckiem w domu, pojechał do lekarza, który natychmiast skierował ich do szpitala. Ja bylam w pracy. Tam lekarz weswał socjalnych i policję i od razu zabrali córkę i drugie dziecko z przedszkola.

17

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Załamana42 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Załamana42 napisał/a:

Socjalni w naszym wypadku od razu zabrali dzieci. Syn 1 rok 10m , córka wtedy 8 miesiecy. Żadnych innych dzieci nie było. Ja "wykradłam" te dzieci podstepem i wywiozłam razem z nim do Polski. Problemem bylo to, że ja i dzieci mamy obywatelstwo tamtego państwa i polskie. Więc on miał sprawę o skrzywdzenie córki( nie molestowanie), a mi i dzieciom groziła ekstradycja.
Będąc w Polsce, Rzecznik Praw, plus prawnicy  wygrzebali nas z tego bagna. Tak moją głupotą bylo, że mu wierzyłam. Ale ja wtedy też bylam w takim amoku, że logiczne myślenie było u mnie wyłączone. Ja nic nie zrobiłam, normalnie stworzyłam dom, pracowałąm,  tak jak zwykli ludzie, a tu bum. Tam wszystko zostało ( dobytek), a ja dzieci ratowałam.
Nie myślałam logicznie, bo nie byłam w stanie. Zgodziłam się do niego, bo nie znałam wcześniej jego rodziny. zdaję sobie sprawę ile błędów popełniłam.. 3 lata drugi dom, dobytek  i znowu to samo.

Bardzo dziekuję za komentarze

Skrzywdzenie czyli co on temu dziecku zrobił takiego, że aż Wam je chcieli zabrać?

Logicznie to Ty nie myślisz nawet teraz.

Nam dzieci zabrali. Jest napisane wyżej.

Ta i to było sednem mojego pytania...

Uspokój się, skup i zacznij czytać i pisać składnie, bo inaczej to niewiele rad dostaniesz.

18

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Załamana42 napisał/a:
wieka napisał/a:

Mogło to być znęcanie fizyczne, ale kto ten fakt zgłosił, Ty?

Opisz na czym to polegało, bił tak małe dziecko?

Mąż był z dzieckiem w domu, pojechał do lekarza, który natychmiast skierował ich do szpitala. Ja bylam w pracy. Tam lekarz weswał socjalnych i policję i od razu zabrali córkę i drugie dziecko z przedszkola.

Ale co jej zrobił???

19

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Załamana42 napisał/a:
wieka napisał/a:

Mogło to być znęcanie fizyczne, ale kto ten fakt zgłosił, Ty?

Opisz na czym to polegało, bił tak małe dziecko?

Mąż był z dzieckiem w domu, pojechał do lekarza, który natychmiast skierował ich do szpitala. Ja bylam w pracy. Tam lekarz weswał socjalnych i policję i od razu zabrali córkę i drugie dziecko z przedszkola.

No dobrze, ale dlaczego groziło ci wydalenie z tego kraju, skoro mieliście wszyscy jak zrozumiałam obywatelstwo tego kraju? I dlaczego odebrano dzieci także tobie? Ty miałaś coś wspólnego z krzywdzeniem waszych dzieci? Tobie też udowodniono znęcanie się nad nimi? Przecież ty albo byłaś także ofiarą przemocy, albo biernym świadkiem i nic nie zrobiłaś, albo na ciebie też mieli "haka". Napisz konkretnie, bo połapać się nie idzie w tym wszystkim.

20

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Załamana42 napisał/a:
wieka napisał/a:

Mogło to być znęcanie fizyczne, ale kto ten fakt zgłosił, Ty?

Opisz na czym to polegało, bił tak małe dziecko?

Mąż był z dzieckiem w domu, pojechał do lekarza, który natychmiast skierował ich do szpitala. Ja bylam w pracy. Tam lekarz weswał socjalnych i policję i od razu zabrali córkę i drugie dziecko z przedszkola.

Rozumiem, ale to oznaczalo, że tak pobił dziecko, że wymagało pomocy lekarskiej?
Czy pojechał do lekarza z objawem choroby, przy okazji lekarz stwierdził siniaki na ciele dziecka, co by wyglądało, że dziecko było bite?

21

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

https://www.youtube.com/watch?v=YZwt0onEX54

Nic nie rozumiem z Twojego posta, naprawdę. Podejrzewam że razem z mężem nadużywałaś alkoholu i w domu była przemoc wobec dzieci - tak mam to rozumieć?

22

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
DeepAndBlue napisał/a:

Ciężko się połapać w ciągu przyczynowo-skutkowym. Dlaczego podwójne obywatelstwo było problemem? Sprawę o skrzywdzenie dziecka miałby tak czy siak. Zależy też co zrobił, bo mógłby dostać tylko "upomnienie" i zakaz zbliżania, bez spraw w sądzie. I serio, robi się ekstradycję w przypadku podwójnego obywatelstwa? A skoro byliście dorobieni tam to z jakiej paki mieliby Was wysłać do kraju? Ciebie i dzieci nie mieli powodu, mielibyście się gdzie podziać a nawet jak nie to poszłabyś z dziećmi do domu samotnej matki, jeśli w grę wchodziła przemoc domowa... chyba, że się uparłaś i zadeklarowałaś, że męża nie zostawisz.
Jeśli chcesz, żeby więcej osób zabrało głos to skup się i napisz konkretnie.

Dlatego, ze dzieci i ja jesteśmy obywatelami tamtego państwa. I uciekłam bezprawnie, nie wolno mi tego było robić.Będąc na terenie Polski, tam wszczęto o moją ekstradycję z pl do tamtego kraju.
Ekstradycja  – wydanie przez państwo władzom innego państwa osoby przebywającej na terytorium państwa wydającego, dokonywane w sytuacji, gdy osoba ta podejrzana jest o popełnienie na terytorium państwa zwracającego się z wnioskiem o ekstradycję czynu przestępczego lub w celu odbycia kary.
Nie

"Chyba, ze się uparłąś, że męża nie zostawisz...." nic takiego nie mialo miejsca, nikt mnie nie pytał o to, nic nie deklarowałam.
Nie było u nas przemocy domowej , normalnie żyliśmy. Ja byłam w pracy od 8 do 16, mąż w domu z córką, pojechał z nia do lekarza, bo córce zaczeła krew z nosa leciec i miala siniaki na udkach.
Tam wysąłno go do szpitala, a w szpitalu wezwano socjalnych i policje, dzieci zostały odebrane.

23

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Ja nadal nie mogę znaleźć informacji na jakiej podstawie oskarżyli Twojego męża? Czy naprawdę to zrobił, czy byłaś na 100% pewna że nie?

Bo jeśli wiesz, że oskarżenia były prawdziwe, to jesteś okropna matką.

24

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Napisałaś to wcześniej tak jakby ekstradycja groziła Ci do a nie z Polski.
A krew się czemu lała i skąd te siniaki? Pisz konkretnie, bo naprawdę nie wiadomo o co chodzi. Mąż zrobił krzywdę dziecku, tak?

25

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
wieka napisał/a:
Załamana42 napisał/a:
wieka napisał/a:

Mogło to być znęcanie fizyczne, ale kto ten fakt zgłosił, Ty?

Opisz na czym to polegało, bił tak małe dziecko?

Mąż był z dzieckiem w domu, pojechał do lekarza, który natychmiast skierował ich do szpitala. Ja bylam w pracy. Tam lekarz weswał socjalnych i policję i od razu zabrali córkę i drugie dziecko z przedszkola.

Rozumiem, ale to oznaczalo, że tak pobił dziecko, że wymagało pomocy lekarskiej?
Czy pojechał do lekarza z objawem choroby, przy okazji lekarz stwierdził siniaki na ciele dziecka, co by wyglądało, że dziecko było bite?

Pojechal do lekarza z objawami choroby, bo twierdził, że nic córce nie zrobił. lekarz stwierdził, że dziecko było bite.

26

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
DeepAndBlue napisał/a:

Napisałaś to wcześniej tak jakby ekstradycja groziła Ci do a nie z Polski.
A krew się czemu lała i skąd te siniaki? Pisz konkretnie, bo naprawdę nie wiadomo o co chodzi. Mąż zrobił krzywdę dziecku, tak?

O to został oskarżony.

27

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Oskarżony słusznie czy niesłusznie?

28

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Załamana42 napisał/a:

Pojechal do lekarza z objawami choroby, bo twierdził, że nic córce nie zrobił. lekarz stwierdził, że dziecko było bite.

Dzieci mają obywatelstwo tego kraju z którego wyjechaliście (co to za kraj w ogole) czy polskie także?

Co teraz zamierzasz? Chcesz uciec znowu od męża który ewidentnie stosuje przemoc wobec ciebie?
Czy ty w ogóle masz jakiegoś prawnika który doradziłby ci z sensem w sprawach rodzinnych? Przecież ty robisz błąd za błędem, jesteś kompletnie nieodpowiedzialna (sorry za prawdę). Znajdz dobrego prawnika i zacznij porządkować swoje życie.

29

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Salomonka napisał/a:
Załamana42 napisał/a:

Pojechal do lekarza z objawami choroby, bo twierdził, że nic córce nie zrobił. lekarz stwierdził, że dziecko było bite.

Dzieci mają obywatelstwo tego kraju z którego wyjechaliście (co to za kraj w ogole) czy polskie także?

Co teraz zamierzasz? Chcesz uciec znowu od męża który ewidentnie stosuje przemoc wobec ciebie?
Czy ty w ogóle masz jakiegoś prawnika który doradziłby ci z sensem w sprawach rodzinnych? Przecież ty robisz błąd za błędem, jesteś kompletnie nieodpowiedzialna (sorry za prawdę). Znajdz dobrego prawnika i zacznij porządkować swoje życie.

Tak, mam prawników. Tak oczywiście jestem nieodpowiedzialna.

30

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Widać że bardzo sie pogubiłaś w życiu.
Nie odpowiedziałaś na najważniejsze pytanie czy mąż stosował przemoc wobec waszych dzieci i ty o tym wiedziałaś.
Mam nadzieje że nie,w innym przypadku mam nadzieje  ze odbiorą wam dzieci.

W Polsce nie brakuje fundacji,tak katolickich jak i świeckich które pomagają samotnym matką/ofiara przemocy.
Pracują tam tez wyspecjalizowani adwokaci, z ogromnym doświadczeniem w tego typu sprawach.
Obraz jaki wyłania sie z twojej opowieści to, niestety nieporadna życiowo kobieta.
Idz do psychiatry i zgłoś się po pomoc do lokalnej fundacji.
Masz przed soba jeszcze całe życie,jeżeli postarasz sie,będzie ono szczęśliwe.

31

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Unikasz odpowiedzi, czyli jasne jest, że został oskarżony SŁUSZNIE. Skrzywdził Wasze 8-miesięczne dziecko.

32 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-11-06 17:36:32)

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Załamana42 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Załamana42 napisał/a:

Pojechal do lekarza z objawami choroby, bo twierdził, że nic córce nie zrobił. lekarz stwierdził, że dziecko było bite.

Dzieci mają obywatelstwo tego kraju z którego wyjechaliście (co to za kraj w ogole) czy polskie także?

Co teraz zamierzasz? Chcesz uciec znowu od męża który ewidentnie stosuje przemoc wobec ciebie?
Czy ty w ogóle masz jakiegoś prawnika który doradziłby ci z sensem w sprawach rodzinnych? Przecież ty robisz błąd za błędem, jesteś kompletnie nieodpowiedzialna (sorry za prawdę). Znajdz dobrego prawnika i zacznij porządkować swoje życie.

Tak, mam prawników. Tak oczywiście jestem nieodpowiedzialna.

W pierwszym poście napisałaś, że mąż miał wytoczony proces w sądzie, o co miał ten proces? O pobicie dziecka? Gdzie ten proces, w Polsce czy tam bo tego też nie można rozgryźć?

Jeśli masz prawników, to ich słuchaj i rób to, co ci radzą.

33

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Poznałaś go za granica, bo oboje tam pracowaliście.
Urodziły się dzieci.
Któregoś dnia zabrali wam dzieci, konkretnie ludzie z opieki społecznej, ponieważ Twój mąż został oskarżony o pobicie 8-miesuecznej córki, wytoczono mu proces.
Uciekliscie do Polski pod wschodnią granicę, bo mąż ma tam rodzinę i mieszkanie.
Rodzina męża oraz on źle Cię traktowali, więc zabrałaś dzieci i uciekłaś kilkaset kilometrów dalej w swoje rodzinne strony, gdzie teraz mieszkasz.
Mąż w międzyczasie wystąpił o rozwód z orzeczeniem o Twojej winie zarzucając Ci zaniedbywanie dzieci, niechlujstwo i awanturnictwo.
Dzieci kontaktują się z ojcem, ale od ojca wracają smutne, bo tam mówi się im, że wrócą do domu ale bez mamy.
Wracają odmienione, bo są agresywne i brudzą w domu.
Ty pracujesz, dobrze się prowadzisz i dobrze zajmujesz się dziećmi.
Mąż nie pomaga Ci, tylko utrudnia.

Na ten moment nie wiesz, co robić i jesteś wrakiem człowieka do tego stopnia, że chwilami rozważasz opcje, by oddać mu dzieci.
Prosisz o rady.

Czy dobrze wszystko zrozumiałam?
Pytam na razie o to, a gdy odpowiesz zapytam o więcej.

34

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Jeśli nawet tylko rozważasz oddanie mu dzieci, to kluczową jest odpowiedź na pytanie, czy faktycznie mąż krzywdził/bił to dziecko czy go niesłusznie oskarżyli.
Unikasz konkretnej odpowiedzi, dlatego można mniemać, że ani siniaki, ani krew z nosa nie wzięły się z powietrza, więc to musiała być jego sprawka.
Możesz to potwierdzić?

35

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Autorko, jesteś dobra w uciekaniu, więc cóż? Uciekłaś teraz z forum?

36

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Już z pierwszego postu widać, że jeśli to prawdziwa historia, to niezła patologia, więc nie byłoby niestety nic dziwnego w tym, że bił dziecko. Autorka z tego co pisze sama miała patologiczną relację z matką, więc nawet jeśli partner był patologiczny, to dla niej wiele patologicznych zachowań może nie wzbudzać alarmu, bo są normalne, ale jak się pewnie zastanowi, to sama dobrze wie, że partner mógł używać przemocy wobec dziecka i nie jest to wcale niewiarygodne.

37 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-11-06 22:49:03)

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Ja myślę, że było jeszcze gorzej - autorka dobrze wiedziała, że mąż krzywdzi dzieci.
Służby socjalne ot bez powodu nie zabierają dzieci i nie zakładają sprawy karnej.
Ta kobieta kryła więc tego chłopa i pojęcia nie mam, jak tym ludziom udało się uprowadzić dzieci z ośrodka pomocy społecznej i potem z całym tym majdanem uciec do Polski i jakby tego było mało, ona pojechała za mężem pod wschodnią granicę Polski, do jego rodziny i podobno do jego mieszkania, tyle że w jego mieszkaniu nie zamieszkali, tylko z jego rozdarta matka, no u jego rodziny.
Było tam piekło, więc znowu zabrała majdan i prysnęła, tym razem w swoje rodzinne strony, 600 km dalej
Te 600 km to jakaś magiczna ilość kilometrów, u Marka też było 600 km, czyli wniosek z tego, że jak już uciekać, to koniecznie 600 km.
Autorko, wiesz na czym polega Twój problem?
Otóż Ty ciągle przed czymś uciekasz, a przede wszystkim uciekasz przed odpowiedzialnością.
Jesteś osobowoscia zależną, niedojrzałą i pewnie w dużym stopniu całą tę schedę zawdzięczasz przemocowej matce, która nienawidziła kobiet, tak jak Twoja babka wcześniej też nienawidziła kobiet.
A ty kochałaś te 8-miesieczna córeczkę czy też jej nie lubiłas i dlatego wybrałaś chłopa?

Ktoś powinien zainteresować się ta rodzina i odebrać tym ludziom dzieci.

38 Ostatnio edytowany przez Inocynt (2022-11-07 00:08:55)

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
ulle napisał/a:

Służby socjalne ot bez powodu nie zabierają dzieci i nie zakładają sprawy karnej.

Żyjesz w świecie baśni, akurat niemieckie Jugendamty czy ich szwedzkie albo norweskie odpowiedniki robią to bardzo często. Sprawa była już dyskutowana nie raz w europarlamencie. Zapadały wyroki w trybunału w Strasburgu.

Np.:

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał wyrok stwierdzający, że Królestwo Norwegii dopuściło się naruszenia prawa do poszanowania życia rodzinnego, które chronione jest przez art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Sprawa dotyczy Norweżki Trude Strand Lobben i jej syna. W ostatnim czasie ETPC przyjął do rozpoznania dalszych szesnaście spraw przeciwko Norwegii, które dotyczą odbierania dzieci rodzicom biologicznym.

Choć rzeczywiście uciekanie autorki przed odpowiedzią na pytanie, czy jej mąż faktycznie zrobił coś dziecku, jest znamienne.

39 Ostatnio edytowany przez polis (2022-11-07 00:35:06)

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Inocynt napisał/a:
ulle napisał/a:

Służby socjalne ot bez powodu nie zabierają dzieci i nie zakładają sprawy karnej.

Żyjesz w świecie baśni, akurat niemieckie Jugendamty czy ich szwedzkie albo norweskie odpowiedniki robią to bardzo często. Sprawa była już dyskutowana nie raz w europarlamencie. Zapadały wyroki w trybunału w Strasburgu.

Np.:

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał wyrok stwierdzający, że Królestwo Norwegii dopuściło się naruszenia prawa do poszanowania życia rodzinnego, które chronione jest przez art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Sprawa dotyczy Norweżki Trude Strand Lobben i jej syna. W ostatnim czasie ETPC przyjął do rozpoznania dalszych szesnaście spraw przeciwko Norwegii, które dotyczą odbierania dzieci rodzicom biologicznym.

Choć rzeczywiście uciekanie autorki przed odpowiedzią na pytanie, czy jej mąż faktycznie zrobił coś dziecku, jest znamienne.

Tylko w tej sprawie z tego co wyczytałam sąd nie podważył, że decyzja o umieszczeniu w rodzinie zastępczej była zła, tylko że decyzja o pozwoleniu na adopcję to już było za dużo.

Natomiast nie ukrywajmy też, że największe problemy z tymi systemami, gdzie bardziej patrzy się na dobro dziecka niż rodziny, mają patologiczne rodziny albo ludzie o niskim poziomie kulturowym, gdzie klaps jest dalej postrzegany jako dobre narzędzie wychowawcze, a po wyjeździe jest zaskoczenie, że gdzie indziej to już patologia, którą się zwalcza.

No i powiedzmy sobie szczerze, Polski system też nie jest super czy lepszy od wszystkich innych, tu często dzieci się odbiera dopiero jak są katowane, o ile przeżyją.

40 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-11-07 10:22:12)

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
polis napisał/a:
Inocynt napisał/a:
ulle napisał/a:

Służby socjalne ot bez powodu nie zabierają dzieci i nie zakładają sprawy karnej.

Żyjesz w świecie baśni, akurat niemieckie Jugendamty czy ich szwedzkie albo norweskie odpowiedniki robią to bardzo często. Sprawa była już dyskutowana nie raz w europarlamencie. Zapadały wyroki w trybunału w Strasburgu.

Np.:

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał wyrok stwierdzający, że Królestwo Norwegii dopuściło się naruszenia prawa do poszanowania życia rodzinnego, które chronione jest przez art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Sprawa dotyczy Norweżki Trude Strand Lobben i jej syna. W ostatnim czasie ETPC przyjął do rozpoznania dalszych szesnaście spraw przeciwko Norwegii, które dotyczą odbierania dzieci rodzicom biologicznym.

Choć rzeczywiście uciekanie autorki przed odpowiedzią na pytanie, czy jej mąż faktycznie zrobił coś dziecku, jest znamienne.

Tylko w tej sprawie z tego co wyczytałam sąd nie podważył, że decyzja o umieszczeniu w rodzinie zastępczej była zła, tylko że decyzja o pozwoleniu na adopcję to już było za dużo.

Natomiast nie ukrywajmy też, że największe problemy z tymi systemami, gdzie bardziej patrzy się na dobro dziecka niż rodziny, mają patologiczne rodziny albo ludzie o niskim poziomie kulturowym, gdzie klaps jest dalej postrzegany jako dobre narzędzie wychowawcze, a po wyjeździe jest zaskoczenie, że gdzie indziej to już patologia, którą się zwalcza.

No i powiedzmy sobie szczerze, Polski system też nie jest super czy lepszy od wszystkich innych, tu często dzieci się odbiera dopiero jak są katowane, o ile przeżyją.

Z tymi klapsami, to moim zdaniem, burza w szklance wody, bo dzieci bywają różne.
Na jedno dziecko wystarczy odpowiednio spojrzeć i ono już samo się dyscyplinuje, na inne trzeba krzyknąć, jeszcze innemu zapowiedzieć karę, a są i takie, że pupa musi zaszczypac.
Wiem, że w dzisiejszych czasach pełnych absurdów w każdej dziedzinie moje poglądy nie są popularne, ale ja raczej ciężko ulegam przemijającym trendom myśliwym, gdyż kieruje się zdrowym rozsądkiem.
Zdanie jakiegoś kretyna, który na oczy nie widział dziecka, a który robi za autorytet, bo potrafi głosno na cały świat drżeć gębę mnie nie interesuje.
Wiem, jak wygląda sprawa odbierania dzieci w np krajach skandynawskich - dochodzi do sytuacji absurdalnych, ale ja i tak uważam, że lepiej dmuchać na zimne, niż potem leczyć poparzona rękę.
Nie wszyscy ludzie powinni się rozmnażać.
Żeby zostać np tokarzem trzeba ukończyć przynajmniej jakiś kurs, jednak żeby zostać rodzicem żadnego egzaminu nie trzeba zdawać.

41

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Ulle, błagam. 8 miesięczna dziewczynka posiniaczona i krwawiąca z nosa.
Jak bardzo niegrzeczne musiało być to niemowlę, żeby zostać aż tak zdyscyplinowane, że lekarz natychmiast po zobaczeniu jej wszczyna procedurę?

42

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Są kobiety, które na własne życzenie ze swojego życia robią piekło.
I robią to świadomie, a później płaczą, bo im się w życiu nie układa.

43

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
ulle napisał/a:

Na jedno dziecko wystarczy odpowiednio spojrzeć i ono już samo się dyscyplinuje, na inne trzeba krzyknąć, jeszcze innemu zapowiedzieć karę, a są i takie, że pupa musi zaszczypac.

I się zapytam, czego nauczyło się to dziecko po klapsie? Czy spłynęło na dziecko oświecenie, co zrobiło źle oraz jak powinno się zachować? Realia są takie, że nic podobnego nie ma miejsca, dziecko zwyczajnie uczy się czego nie robić, żeby nie oberwać. Poza tym nie ma co bronić dziadkowych pomysłów wychowawczych. Nasi dziadkowie mogli nie wiedzieć lepiej, ale teraz jest mnóstwo książek na ten temat, podcastów, itd. Coraz mniej wymówek do trzymania się dziadkowych metod i powielania ich błędów.

44

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
polis napisał/a:
ulle napisał/a:

Na jedno dziecko wystarczy odpowiednio spojrzeć i ono już samo się dyscyplinuje, na inne trzeba krzyknąć, jeszcze innemu zapowiedzieć karę, a są i takie, że pupa musi zaszczypac.

I się zapytam, czego nauczyło się to dziecko po klapsie? Czy spłynęło na dziecko oświecenie, co zrobiło źle oraz jak powinno się zachować? Realia są takie, że nic podobnego nie ma miejsca, dziecko zwyczajnie uczy się czego nie robić, żeby nie oberwać. Poza tym nie ma co bronić dziadkowych pomysłów wychowawczych. Nasi dziadkowie mogli nie wiedzieć lepiej, ale teraz jest mnóstwo książek na ten temat, podcastów, itd. Coraz mniej wymówek do trzymania się dziadkowych metod i powielania ich błędów.

dokładnie tak. agresja rodzi agresję a bicie dzieci to po prostu bezsilność rodzica w danym momencie. (a karanie spojrzeniem - to pasywna agresja)
dziecko może chodzić jak w zegarku w takim domu ale długoterminowo to wpłynie bardzo negatywnie na relacje z rodzicami, inne relacje w życiu i wiele rzeczy o któych nawet nie chce mi się rozpisywać.

45

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Dracarys napisał/a:

Ulle, błagam. 8 miesięczna dziewczynka posiniaczona i krwawiąca z nosa.
Jak bardzo niegrzeczne musiało być to niemowlę, żeby zostać aż tak zdyscyplinowane, że lekarz natychmiast po zobaczeniu jej wszczyna procedurę?

Czy ja pisałam konkretnie o tym przypadku?
Dlaczego tu na forum do niektórych osób trzeba pisać lopatologicznie?
Chyba na tyle już dałam się tu poznać, że sugerowanie akurat mi, że popieram fizyczne dyscyplinowanie niemowląt, to duże nadużycie.

Nie jestem zwolenniczką wychowywania bezstresowego, chociaż był czas, wiele lat temu, że sama tak wychowywałam córkę.
Dzisiaj stwierdzam, że to był błąd. Wiele niedociągnięć muszę teraz nadrabiać, a idzie to dość opornie.
Jednak żeby bić niemowlę?
No szok. Jak to jednak trzeba czasem policzyć do dziesięciu, żeby napisać coś tu normalnie, jak człowiek z krwi i kości.

46

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
polis napisał/a:
ulle napisał/a:

Na jedno dziecko wystarczy odpowiednio spojrzeć i ono już samo się dyscyplinuje, na inne trzeba krzyknąć, jeszcze innemu zapowiedzieć karę, a są i takie, że pupa musi zaszczypac.

I się zapytam, czego nauczyło się to dziecko po klapsie? Czy spłynęło na dziecko oświecenie, co zrobiło źle oraz jak powinno się zachować? Realia są takie, że nic podobnego nie ma miejsca, dziecko zwyczajnie uczy się czego nie robić, żeby nie oberwać. Poza tym nie ma co bronić dziadkowych pomysłów wychowawczych. Nasi dziadkowie mogli nie wiedzieć lepiej, ale teraz jest mnóstwo książek na ten temat, podcastów, itd. Coraz mniej wymówek do trzymania się dziadkowych metod i powielania ich błędów.


Podcasty mają mnie uczyć, jak żyć?
To ja miałabym usiąść i słuchać pouczeń innych i to na dodatek nie wiadomo kogo, zamiast kierować się własnym rozumem?
Niech ta panienka, która zjadła cała mądrość świata posłucha mnie. Dlaczego ktoś ma być dla mnie autorytetem? A skąd ja mogę wiedzieć, jak ta osoba żyje i jakie popełnia błędy?
Wolę uczyć się z doświadczenia ludzi, którzy przeżyli nie jedno i mają życiową mądrość.

47

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

ale ulle, między "wychowaniem bezstresowym" a karaniem cielesnym nie ma czarnej dziury.
podcasty - przecież sama czasem wrzucasz wink myślę że polis nie ma w głowie podcastów tzw. influencerów opisujących swoje życie tylko psychologów, pedagogów i innych osób które mają doświadczenie i wiedzę.

48

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

A co jak tłumaczenie guzik daje? Raz , drugi trzeci, n-ty zwracasz uwagę, albo obcy ludzie zwracają uwagę, a dzieciak śmieje sie i nic z tego nie robi? Może na niektóre przypadki  jedyna rada to właśnie kara fizyczna?
większość dzieci coś tam kuma, mozna przetłumaczyć, wiele zachowań nie wynika z =e złej woli ale z bezmyślności. To sa dpbre dzieci, tylko robią jeszcze głupoty, z niewiedzy.
Ale sa i po prostu złe dzieci, takim nie przetłumaczysz, mozesz gadać, prosić, tłumaczyć i nic, nie ważne czy ma 8 lat czy 16 i jest już uodpornione na gderanie rodziców, psychologów i nauczycieli w szkole. Ono nie zrozumie po dobroci jak normalny człowiek. Skoro gadanie nic nie da, to może kara fizyczna przemówi?
Są przecież przypadki, że z dzieckiem cackano się jak z jajkiem, za przewinienia były tylko pogadanki, rozmowy, dzieciak śmiał się w nos, wyrósł na śmiejącego sie nastolatka a potem dorosłego, który pasożytuje i jeżdzi po głowie starym rodzicom?
Kar fizycznych nie miał ale sam nie ma problemy aby uderzyć innych.
Teraz jest specyficzne wychowanie, nie wiem, czy tak do końca dobre, jak tak patrze naokoło. Dużo się tłumaczy i to dobrze, odchodzi się od głupiego"dziecu i ryby głosu nie mają". ale łatwo o przegięcie w drug a stron e, hdy dzieci po prostu rządza, są aroganckie, niegrzeczne i rozpuszczone i wyrastają na aroganckich, niegrzecznych i młodych dorosłych.
Może ktoś napisać abym się nie mądrzyła, bo nie mam dzieci - ale tu przynajmniej jestem bezstronna i mam wolną głowę bez uprzedzeń.

49

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
anna.zakochana napisał/a:

ale ulle, między "wychowaniem bezstresowym" a karaniem cielesnym nie ma czarnej dziury.
podcasty - przecież sama czasem wrzucasz wink myślę że polis nie ma w głowie podcastów tzw. influencerów opisujących swoje życie tylko psychologów, pedagogów i innych osób które mają doświadczenie i wiedzę.

Dokładnie tak smile

Chodzi mi o takie podcasty:

Takie artykuły: https://dziecisawazne.pl/czy-wyznaczac-dziecku-granice/

50

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
rossanka napisał/a:

A co jak tłumaczenie guzik daje? Raz , drugi trzeci, n-ty zwracasz uwagę, albo obcy ludzie zwracają uwagę, a dzieciak śmieje sie i nic z tego nie robi? Może na niektóre przypadki  jedyna rada to właśnie kara fizyczna?
większość dzieci coś tam kuma, mozna przetłumaczyć, wiele zachowań nie wynika z =e złej woli ale z bezmyślności. To sa dpbre dzieci, tylko robią jeszcze głupoty, z niewiedzy.
Ale sa i po prostu złe dzieci, takim nie przetłumaczysz, mozesz gadać, prosić, tłumaczyć i nic, nie ważne czy ma 8 lat czy 16 i jest już uodpornione na gderanie rodziców, psychologów i nauczycieli w szkole. Ono nie zrozumie po dobroci jak normalny człowiek. Skoro gadanie nic nie da, to może kara fizyczna przemówi?
Są przecież przypadki, że z dzieckiem cackano się jak z jajkiem, za przewinienia były tylko pogadanki, rozmowy, dzieciak śmiał się w nos, wyrósł na śmiejącego sie nastolatka a potem dorosłego, który pasożytuje i jeżdzi po głowie starym rodzicom?
Kar fizycznych nie miał ale sam nie ma problemy aby uderzyć innych.
Teraz jest specyficzne wychowanie, nie wiem, czy tak do końca dobre, jak tak patrze naokoło. Dużo się tłumaczy i to dobrze, odchodzi się od głupiego"dziecu i ryby głosu nie mają". ale łatwo o przegięcie w drug a stron e, hdy dzieci po prostu rządza, są aroganckie, niegrzeczne i rozpuszczone i wyrastają na aroganckich, niegrzecznych i młodych dorosłych.
Może ktoś napisać abym się nie mądrzyła, bo nie mam dzieci - ale tu przynajmniej jestem bezstronna i mam wolną głowę bez uprzedzeń.

No ale pomiędzy cackaniem się a karami fizycznymi jest wiele możliwości.

Jeżeli 8latek zachowuje się tak, jak opisujesz, to przede wszystkim trzeba pomyśleć, co poszło nie tak przez te 8 lat i dlaczego rodzice nie reagowali.

Mnie się podoba model wychowania dzieci w pozytywnej dyscyplinie.

51

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:

A co jak tłumaczenie guzik daje? Raz , drugi trzeci, n-ty zwracasz uwagę, albo obcy ludzie zwracają uwagę, a dzieciak śmieje sie i nic z tego nie robi? Może na niektóre przypadki  jedyna rada to właśnie kara fizyczna?
większość dzieci coś tam kuma, mozna przetłumaczyć, wiele zachowań nie wynika z =e złej woli ale z bezmyślności. To sa dpbre dzieci, tylko robią jeszcze głupoty, z niewiedzy.
Ale sa i po prostu złe dzieci, takim nie przetłumaczysz, mozesz gadać, prosić, tłumaczyć i nic, nie ważne czy ma 8 lat czy 16 i jest już uodpornione na gderanie rodziców, psychologów i nauczycieli w szkole. Ono nie zrozumie po dobroci jak normalny człowiek. Skoro gadanie nic nie da, to może kara fizyczna przemówi?
Są przecież przypadki, że z dzieckiem cackano się jak z jajkiem, za przewinienia były tylko pogadanki, rozmowy, dzieciak śmiał się w nos, wyrósł na śmiejącego sie nastolatka a potem dorosłego, który pasożytuje i jeżdzi po głowie starym rodzicom?
Kar fizycznych nie miał ale sam nie ma problemy aby uderzyć innych.
Teraz jest specyficzne wychowanie, nie wiem, czy tak do końca dobre, jak tak patrze naokoło. Dużo się tłumaczy i to dobrze, odchodzi się od głupiego"dziecu i ryby głosu nie mają". ale łatwo o przegięcie w drug a stron e, hdy dzieci po prostu rządza, są aroganckie, niegrzeczne i rozpuszczone i wyrastają na aroganckich, niegrzecznych i młodych dorosłych.
Może ktoś napisać abym się nie mądrzyła, bo nie mam dzieci - ale tu przynajmniej jestem bezstronna i mam wolną głowę bez uprzedzeń.

No ale pomiędzy cackaniem się a karami fizycznymi jest wiele możliwości.

Jeżeli 8latek zachowuje się tak, jak opisujesz, to przede wszystkim trzeba pomyśleć, co poszło nie tak przez te 8 lat i dlaczego rodzice nie reagowali.

Mnie się podoba model wychowania dzieci w pozytywnej dyscyplinie.

Może rodzice nawalili, a może robili dobrze, a 8 latek I tak zrobi swoje bo ma ich gdzieś. Na jedno dziecko podziałają rozmowy, drugi wysłucha a i tak zrobi swoje, ukradnie matce pieniądze z portmonetki, porysuje sąsiadowi samochód, albo będzie nękało słabszego kolegę z klasy. Taki typ i taki ma respekt tylko przed siła fizyczną.

Z resztą u dorosłych jest to samo.
Kiedyś miałam niemiła sytuację na osiedlu że starszym mężczyzną, próbowałam mu grzecznie wytłumaczyć, to stawał się coraz bardziej agresywny.
Pewnego razu "wydarłam morde" jak to się mówi i od tej pory mam spokój. Trzeba mówić językiem danej osoby, a nie takie pitu pitu, Krzysiu nie możesz kopać piłką w samochody sąsiadów, bo je zniszczysz.

52

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:

A co jak tłumaczenie guzik daje? Raz , drugi trzeci, n-ty zwracasz uwagę, albo obcy ludzie zwracają uwagę, a dzieciak śmieje sie i nic z tego nie robi? Może na niektóre przypadki  jedyna rada to właśnie kara fizyczna?
większość dzieci coś tam kuma, mozna przetłumaczyć, wiele zachowań nie wynika z =e złej woli ale z bezmyślności. To sa dpbre dzieci, tylko robią jeszcze głupoty, z niewiedzy.
Ale sa i po prostu złe dzieci, takim nie przetłumaczysz, mozesz gadać, prosić, tłumaczyć i nic, nie ważne czy ma 8 lat czy 16 i jest już uodpornione na gderanie rodziców, psychologów i nauczycieli w szkole. Ono nie zrozumie po dobroci jak normalny człowiek. Skoro gadanie nic nie da, to może kara fizyczna przemówi?
Są przecież przypadki, że z dzieckiem cackano się jak z jajkiem, za przewinienia były tylko pogadanki, rozmowy, dzieciak śmiał się w nos, wyrósł na śmiejącego sie nastolatka a potem dorosłego, który pasożytuje i jeżdzi po głowie starym rodzicom?
Kar fizycznych nie miał ale sam nie ma problemy aby uderzyć innych.
Teraz jest specyficzne wychowanie, nie wiem, czy tak do końca dobre, jak tak patrze naokoło. Dużo się tłumaczy i to dobrze, odchodzi się od głupiego"dziecu i ryby głosu nie mają". ale łatwo o przegięcie w drug a stron e, hdy dzieci po prostu rządza, są aroganckie, niegrzeczne i rozpuszczone i wyrastają na aroganckich, niegrzecznych i młodych dorosłych.
Może ktoś napisać abym się nie mądrzyła, bo nie mam dzieci - ale tu przynajmniej jestem bezstronna i mam wolną głowę bez uprzedzeń.

No ale pomiędzy cackaniem się a karami fizycznymi jest wiele możliwości.

Jeżeli 8latek zachowuje się tak, jak opisujesz, to przede wszystkim trzeba pomyśleć, co poszło nie tak przez te 8 lat i dlaczego rodzice nie reagowali.

Mnie się podoba model wychowania dzieci w pozytywnej dyscyplinie.

Może rodzice nawalili, a może robili dobrze, a 8 latek I tak zrobi swoje bo ma ich gdzieś. Na jedno dziecko podziałają rozmowy, drugi wysłucha a i tak zrobi swoje, ukradnie matce pieniądze z portmonetki, porysuje sąsiadowi samochód, albo będzie nękało słabszego kolegę z klasy. Taki typ i taki ma respekt tylko przed siła fizyczną.

Z resztą u dorosłych jest to samo.
Kiedyś miałam niemiła sytuację na osiedlu że starszym mężczyzną, próbowałam mu grzecznie wytłumaczyć, to stawał się coraz bardziej agresywny.
Pewnego razu "wydarłam morde" jak to się mówi i od tej pory mam spokój. Trzeba mówić językiem danej osoby, a nie takie pitu pitu, Krzysiu nie możesz kopać piłką w samochody sąsiadów, bo je zniszczysz.

Nie Ross.
Jak rodzic działa dobrze od początku to 8latek nikomu auta nie porysuje.
Ja mówię o wychowaniu od samego początku, bo jak się pozwalało na wszystko, a potem nagle są zakazy to wiadomo, że nie podziała.
Natomiast jak dziecko od samego początku jest pilnowane i wychowywane, to nie, nie pójdzie kopać piłki w auto sąsiada, serio.

53 Ostatnio edytowany przez polis (2022-11-07 12:35:01)

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
rossanka napisał/a:

Może rodzice nawalili, a może robili dobrze, a 8 latek I tak zrobi swoje bo ma ich gdzieś. Na jedno dziecko podziałają rozmowy, drugi wysłucha a i tak zrobi swoje, ukradnie matce pieniądze z portmonetki, porysuje sąsiadowi samochód, albo będzie nękało słabszego kolegę z klasy. Taki typ i taki ma respekt tylko przed siła fizyczną.

Z resztą u dorosłych jest to samo.
Kiedyś miałam niemiła sytuację na osiedlu że starszym mężczyzną, próbowałam mu grzecznie wytłumaczyć, to stawał się coraz bardziej agresywny.
Pewnego razu "wydarłam morde" jak to się mówi i od tej pory mam spokój. Trzeba mówić językiem danej osoby, a nie takie pitu pitu, Krzysiu nie możesz kopać piłką w samochody sąsiadów, bo je zniszczysz.

Jeśli dziecko nęka kolegów z klasy, to w zasadzie na pewno w domu jest przemoc, a tym samym uczenie dziecka, że można używać przemocy wobec słabszych od siebie. Czego dziecko nauczyło się w domu, to wynosi na zewnątrz.

Dorosły o którym piszesz musiał się wychować w takim przemocowym domu/środowisku, gdzie posłuch miał tylko silniejszy. Siła pewnie była okazywana przez bicie, krzyki.

54

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
polis napisał/a:
rossanka napisał/a:

Może rodzice nawalili, a może robili dobrze, a 8 latek I tak zrobi swoje bo ma ich gdzieś. Na jedno dziecko podziałają rozmowy, drugi wysłucha a i tak zrobi swoje, ukradnie matce pieniądze z portmonetki, porysuje sąsiadowi samochód, albo będzie nękało słabszego kolegę z klasy. Taki typ i taki ma respekt tylko przed siła fizyczną.

Z resztą u dorosłych jest to samo.
Kiedyś miałam niemiła sytuację na osiedlu że starszym mężczyzną, próbowałam mu grzecznie wytłumaczyć, to stawał się coraz bardziej agresywny.
Pewnego razu "wydarłam morde" jak to się mówi i od tej pory mam spokój. Trzeba mówić językiem danej osoby, a nie takie pitu pitu, Krzysiu nie możesz kopać piłką w samochody sąsiadów, bo je zniszczysz.

Jeśli dziecko nęka kolegów z klasy, to w zasadzie na pewno w domu jest przemoc, a tym samym uczenie dziecka, że można używać przemocy wobec słabszych od siebie. Czego dziecko nauczyło się w domu, to wynosi na zewnątrz.

Dorosły o którym piszesz musiał się wychować w takim przemocowym domu/środowisku, gdzie posłuch miał tylko silniejszy.

I to na niego działa.
Mize są różne metody dobre dla danych isob, dla jednego korzystne będzie pogadanie, wytłumaczenie, bo kara fizyczna odniesie skutek zerowy. A innemu pogadanie i tlumaczenie-splynie jak po kaczce i jemu trzeba manto zrobić. Naprawdę są złe dzieci i do nich inaczej nie dotrzesz jak siłą.

55 Ostatnio edytowany przez polis (2022-11-07 12:46:49)

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
rossanka napisał/a:

I to na niego działa.
Mize są różne metody dobre dla danych isob, dla jednego korzystne będzie pogadanie, wytłumaczenie, bo kara fizyczna odniesie skutek zerowy. A innemu pogadanie i tlumaczenie-splynie jak po kaczce i jemu trzeba manto zrobić. Naprawdę są złe dzieci i do nich inaczej nie dotrzesz jak siłą.

Jeśli od lat ktoś miał takie podejście do dziecka i nawet nie próbował podejść inaczej to tak. Może się okazać, że na końcu wyrośnie człowiek, do którego jedynie siła przemawia. Przemocowiec, który najpewniej nigdy nie będzie miał normalnej relacji, bo kto normalny będzie chciał wchodzić w bliski związek z przemocowcem? Acz sądzę, że chodzi to głównie o dorosłych, z dziećmi można jeszcze próbować coś robić. Np. czy rodzice omawianego przez ciebie dziecka próbowali konsultować się z psychologiem dziecięcym? Czy potrafią sami zadbać o swoje potrzeby? Czy potrafią się komunikować bez przemocy? Jakie dokładnie działania podjęli rodzice, gdy okazało się, że zwracanie uwagi nic nie daje? Czy w ogóle próbowali szukać rozwiązań czy rozłożyli ręce i stwierdzili, że no inaczej jak biciem/przemocą to się nie da?

56

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

No ale pomiędzy cackaniem się a karami fizycznymi jest wiele możliwości.

Jeżeli 8latek zachowuje się tak, jak opisujesz, to przede wszystkim trzeba pomyśleć, co poszło nie tak przez te 8 lat i dlaczego rodzice nie reagowali.

Mnie się podoba model wychowania dzieci w pozytywnej dyscyplinie.

Może rodzice nawalili, a może robili dobrze, a 8 latek I tak zrobi swoje bo ma ich gdzieś. Na jedno dziecko podziałają rozmowy, drugi wysłucha a i tak zrobi swoje, ukradnie matce pieniądze z portmonetki, porysuje sąsiadowi samochód, albo będzie nękało słabszego kolegę z klasy. Taki typ i taki ma respekt tylko przed siła fizyczną.

Z resztą u dorosłych jest to samo.
Kiedyś miałam niemiła sytuację na osiedlu że starszym mężczyzną, próbowałam mu grzecznie wytłumaczyć, to stawał się coraz bardziej agresywny.
Pewnego razu "wydarłam morde" jak to się mówi i od tej pory mam spokój. Trzeba mówić językiem danej osoby, a nie takie pitu pitu, Krzysiu nie możesz kopać piłką w samochody sąsiadów, bo je zniszczysz.

Nie Ross.
Jak rodzic działa dobrze od początku to 8latek nikomu auta nie porysuje.
Ja mówię o wychowaniu od samego początku, bo jak się pozwalało na wszystko, a potem nagle są zakazy to wiadomo, że nie podziała.
Natomiast jak dziecko od samego początku jest pilnowane i wychowywane, to nie, nie pójdzie kopać piłki w auto sąsiada, serio.

Miałaś kiedyś do czyniena z dzieckie, któremu zwracasz uwagę, a ono śmieje Ci się w twarz, albo jak się odwórcisz zrobi to samo, albo powie Ci, że nie ma ochoty Cię słuchać? Co wtedy zerobisz?

57

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
rossanka napisał/a:
polis napisał/a:
rossanka napisał/a:

Może rodzice nawalili, a może robili dobrze, a 8 latek I tak zrobi swoje bo ma ich gdzieś. Na jedno dziecko podziałają rozmowy, drugi wysłucha a i tak zrobi swoje, ukradnie matce pieniądze z portmonetki, porysuje sąsiadowi samochód, albo będzie nękało słabszego kolegę z klasy. Taki typ i taki ma respekt tylko przed siła fizyczną.

Z resztą u dorosłych jest to samo.
Kiedyś miałam niemiła sytuację na osiedlu że starszym mężczyzną, próbowałam mu grzecznie wytłumaczyć, to stawał się coraz bardziej agresywny.
Pewnego razu "wydarłam morde" jak to się mówi i od tej pory mam spokój. Trzeba mówić językiem danej osoby, a nie takie pitu pitu, Krzysiu nie możesz kopać piłką w samochody sąsiadów, bo je zniszczysz.

Jeśli dziecko nęka kolegów z klasy, to w zasadzie na pewno w domu jest przemoc, a tym samym uczenie dziecka, że można używać przemocy wobec słabszych od siebie. Czego dziecko nauczyło się w domu, to wynosi na zewnątrz.

Dorosły o którym piszesz musiał się wychować w takim przemocowym domu/środowisku, gdzie posłuch miał tylko silniejszy.

I to na niego działa.
Mize są różne metody dobre dla danych isob, dla jednego korzystne będzie pogadanie, wytłumaczenie, bo kara fizyczna odniesie skutek zerowy. A innemu pogadanie i tlumaczenie-splynie jak po kaczce i jemu trzeba manto zrobić. Naprawdę są złe dzieci i do nich inaczej nie dotrzesz jak siłą.

Mieszasz dwie rzeczy. Porównujesz jakiegoś dziadka spotkanego na ulicy do dziecka. A porównanie jest totalnie bez sensu.
Dziadka wychowali w innych czasach, swoje przeżył i widocznie takie sobie wypracował reakcje. Temat zamknięty.

Teraz druga rzecz. Porównujesz randomowego 8latka, który wybija szyby do nie wiem czego.
Dziecko, które od początku ma w domu normalną atmosferęz rozwija się zdrowo, widzi zdrowe relacje i na bieżàco się mu tłumaczy, co wolno, czego nie wolno, dlaczego czegoś nie wolno, na bieżąco rozmawia się z nim o jego emocjach, o jego uczuciach i jegi reakcjach, nie stanie się nagle złe i nie zacznie kopać piłką w auta.

Dzieci nie rodzą się złe, stają się takie przez to, jak są traktowane przez rodziców. Dziecko, które ma w domu przemoc, będzie wywalać tą przemoc na innych.

Dziecko, które od początku ma zdrowe wychowanie, nie myl z bezstresowym, może mieć gorszy dzień lub lepszy, może mieć gorszy lub lepszy charakter, ale nie pójdzie pobić młodszego dzieciaka na boisku.

58

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:

Może rodzice nawalili, a może robili dobrze, a 8 latek I tak zrobi swoje bo ma ich gdzieś. Na jedno dziecko podziałają rozmowy, drugi wysłucha a i tak zrobi swoje, ukradnie matce pieniądze z portmonetki, porysuje sąsiadowi samochód, albo będzie nękało słabszego kolegę z klasy. Taki typ i taki ma respekt tylko przed siła fizyczną.

Z resztą u dorosłych jest to samo.
Kiedyś miałam niemiła sytuację na osiedlu że starszym mężczyzną, próbowałam mu grzecznie wytłumaczyć, to stawał się coraz bardziej agresywny.
Pewnego razu "wydarłam morde" jak to się mówi i od tej pory mam spokój. Trzeba mówić językiem danej osoby, a nie takie pitu pitu, Krzysiu nie możesz kopać piłką w samochody sąsiadów, bo je zniszczysz.

Nie Ross.
Jak rodzic działa dobrze od początku to 8latek nikomu auta nie porysuje.
Ja mówię o wychowaniu od samego początku, bo jak się pozwalało na wszystko, a potem nagle są zakazy to wiadomo, że nie podziała.
Natomiast jak dziecko od samego początku jest pilnowane i wychowywane, to nie, nie pójdzie kopać piłki w auto sąsiada, serio.

Miałaś kiedyś do czyniena z dzieckie, któremu zwracasz uwagę, a ono śmieje Ci się w twarz, albo jak się odwórcisz zrobi to samo, albo powie Ci, że nie ma ochoty Cię słuchać? Co wtedy zerobisz?

Mieszasz, Ross. Nie zwracam uwagi obcym dzieciom, bo doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jak trzeba im uwagę zwracać to zawinili rodzice.

Mam w rodzinie 5 dzieci sporo młodszych ode mnie i żadne się tak nie zachowuje, a przemocy nie było. Tylko normalne wychowanie.

Nie mieszaj zwracania uwagi obcemu dziecku, do wychowywania własnych od zera. Obce dzieci widzisz w jakimś kontekście. Plus nie wiesz, jak są wychowywane. Więc nie masz co mówić, że nagke 8latek jest z gruntu zły, bo to bzdura.

59

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
polis napisał/a:
rossanka napisał/a:

I to na niego działa.
Mize są różne metody dobre dla danych isob, dla jednego korzystne będzie pogadanie, wytłumaczenie, bo kara fizyczna odniesie skutek zerowy. A innemu pogadanie i tlumaczenie-splynie jak po kaczce i jemu trzeba manto zrobić. Naprawdę są złe dzieci i do nich inaczej nie dotrzesz jak siłą.

Jeśli od lat ktoś miał takie podejście do dziecka i nawet nie próbował podejść inaczej to tak. Może się okazać, że na końcu wyrośnie człowiek, do którego jedynie siła przemawia. Przemocowiec, który najpewniej nigdy nie będzie miał normalnej relacji, bo kto normalny będzie chciał wchodzić w bliski związek z przemocowcem? Acz sądzę, że chodzi to głównie o dorosłych, z dziećmi można jeszcze próbować coś robić. Np. czy rodzice omawianego przez ciebie dziecka próbowali konsultować się z psychologiem dziecięcym? Czy potrafią sami zadbać o swoje potrzeby? Czy potrafią się komunikować bez przemocy? Jakie dokładnie działań podjęli rodzice, gdy okazało się, że zwracanie uwagi nic nie daje? Czy w ogóle próbowali szukać rozwiązań czy rozłożyli ręce i stwierdzili, że no inaczej jak biciem/przemocą to się nie da?

A może to było właśnie dziecko, które potrzebowało silnej ręki, a nie takiego jak to  pisałam pitu pitu. To jest teraz częste. Mam koleżanki w szkołach, opowiadają, co się dzieje. Dziecko nietykalne, nie można karać a rośnie mały bandyta - a to nie rejonowki, tylko dobre szkoły dla zasobnych portfeli, tak chodzą dziwei prawników, lekarzy, łaścicieli firm, ludzi ustawionych, Tam nie ma przemocy, tam jest wychowanie, 'niemożliwe że mój syn, Przemek jest taki wrażliwy" Kar zero, a jak się dzieciak zestresuje kartkówką w szkole to na pocieszenie jest telefon za 3000 bo to dla rodziców nic.
Tu trzeba by znaleźć złoty środek.

60

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
rossanka napisał/a:
polis napisał/a:
rossanka napisał/a:

Może rodzice nawalili, a może robili dobrze, a 8 latek I tak zrobi swoje bo ma ich gdzieś. Na jedno dziecko podziałają rozmowy, drugi wysłucha a i tak zrobi swoje, ukradnie matce pieniądze z portmonetki, porysuje sąsiadowi samochód, albo będzie nękało słabszego kolegę z klasy. Taki typ i taki ma respekt tylko przed siła fizyczną.

Z resztą u dorosłych jest to samo.
Kiedyś miałam niemiła sytuację na osiedlu że starszym mężczyzną, próbowałam mu grzecznie wytłumaczyć, to stawał się coraz bardziej agresywny.
Pewnego razu "wydarłam morde" jak to się mówi i od tej pory mam spokój. Trzeba mówić językiem danej osoby, a nie takie pitu pitu, Krzysiu nie możesz kopać piłką w samochody sąsiadów, bo je zniszczysz.

Jeśli dziecko nęka kolegów z klasy, to w zasadzie na pewno w domu jest przemoc, a tym samym uczenie dziecka, że można używać przemocy wobec słabszych od siebie. Czego dziecko nauczyło się w domu, to wynosi na zewnątrz.

Dorosły o którym piszesz musiał się wychować w takim przemocowym domu/środowisku, gdzie posłuch miał tylko silniejszy.

I to na niego działa.
Mize są różne metody dobre dla danych isob, dla jednego korzystne będzie pogadanie, wytłumaczenie, bo kara fizyczna odniesie skutek zerowy. A innemu pogadanie i tlumaczenie-splynie jak po kaczce i jemu trzeba manto zrobić. Naprawdę są złe dzieci i do nich inaczej nie dotrzesz jak siłą.

Ross, tak właśnie jest, jak napisałaś.
Ludzie rodzą się z określonymi predyspozycjami charakterologicznymi.
Nie są niezapisana kartą.
Psychopaci też się rodzą, raczej się nie sieją.
W jakiejś rodzinie może być np dwójką dzieci wychowywanych w tych samych warunkach, przez tych samych rodziców, a przecież dzieci te mogą różnić się od siebie tak bardzo, jakby w ogóle nie były rodzeństwem, a różnice uvtych dzieci można było zauważyć praktycznie od samego początku ich istnienia.
Jest takie powiedzenie, że z chamem należy mówić po chamsku, bo inaczej on nie zrozumie.
Ja zgadzam się z tym i wiele razy przekonałam się, że nie da się inaczej tzn da się chama omijać szerokim łukiem, ale to bzdura, bo co, gdy z chamem musi się mieszkać?

61

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
rossanka napisał/a:
polis napisał/a:
rossanka napisał/a:

I to na niego działa.
Mize są różne metody dobre dla danych isob, dla jednego korzystne będzie pogadanie, wytłumaczenie, bo kara fizyczna odniesie skutek zerowy. A innemu pogadanie i tlumaczenie-splynie jak po kaczce i jemu trzeba manto zrobić. Naprawdę są złe dzieci i do nich inaczej nie dotrzesz jak siłą.

Jeśli od lat ktoś miał takie podejście do dziecka i nawet nie próbował podejść inaczej to tak. Może się okazać, że na końcu wyrośnie człowiek, do którego jedynie siła przemawia. Przemocowiec, który najpewniej nigdy nie będzie miał normalnej relacji, bo kto normalny będzie chciał wchodzić w bliski związek z przemocowcem? Acz sądzę, że chodzi to głównie o dorosłych, z dziećmi można jeszcze próbować coś robić. Np. czy rodzice omawianego przez ciebie dziecka próbowali konsultować się z psychologiem dziecięcym? Czy potrafią sami zadbać o swoje potrzeby? Czy potrafią się komunikować bez przemocy? Jakie dokładnie działań podjęli rodzice, gdy okazało się, że zwracanie uwagi nic nie daje? Czy w ogóle próbowali szukać rozwiązań czy rozłożyli ręce i stwierdzili, że no inaczej jak biciem/przemocą to się nie da?

A może to było właśnie dziecko, które potrzebowało silnej ręki, a nie takiego jak to  pisałam pitu pitu. To jest teraz częste. Mam koleżanki w szkołach, opowiadają, co się dzieje. Dziecko nietykalne, nie można karać a rośnie mały bandyta - a to nie rejonowki, tylko dobre szkoły dla zasobnych portfeli, tak chodzą dziwei prawników, lekarzy, łaścicieli firm, ludzi ustawionych, Tam nie ma przemocy, tam jest wychowanie, 'niemożliwe że mój syn, Przemek jest taki wrażliwy" Kar zero, a jak się dzieciak zestresuje kartkówką w szkole to na pocieszenie jest telefon za 3000 bo to dla rodziców nic.
Tu trzeba by znaleźć złoty środek.

Ross, Ty tu ciągle o bezstresowym wychowaniu i karach, a my Ci ciągle mówimy, że pomiędzy jest sporo innych sposobów.

Co z tego, że masz koleżanki w szkołach? Dziecko jak idzie do szkoły to już ma to, na co zapracowali rodzice poprzednie 7 lat. Więc dalej nie, to nie jest tak, że jakieś dziecko potrzebuje twardej ręki, a inne nie, tylko kwestia tego, co jest w domu i co robią rodzice.

Jeżeli w domu jest zdrowo od samego początku to choćbyś nie wiem jak zaklinała rzeczywistość, nie będziesz miała małego bandyty.

62

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Nie Ross.
Jak rodzic działa dobrze od początku to 8latek nikomu auta nie porysuje.
Ja mówię o wychowaniu od samego początku, bo jak się pozwalało na wszystko, a potem nagle są zakazy to wiadomo, że nie podziała.
Natomiast jak dziecko od samego początku jest pilnowane i wychowywane, to nie, nie pójdzie kopać piłki w auto sąsiada, serio.

Miałaś kiedyś do czyniena z dzieckie, któremu zwracasz uwagę, a ono śmieje Ci się w twarz, albo jak się odwórcisz zrobi to samo, albo powie Ci, że nie ma ochoty Cię słuchać? Co wtedy zerobisz?

Mieszasz, Ross. Nie zwracam uwagi obcym dzieciom, bo doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jak trzeba im uwagę zwracać to zawinili rodzice.

Mam w rodzinie 5 dzieci sporo młodszych ode mnie i żadne się tak nie zachowuje, a przemocy nie było. Tylko normalne wychowanie.

Nie mieszaj zwracania uwagi obcemu dziecku, do wychowywania własnych od zera. Obce dzieci widzisz w jakimś kontekście. Plus nie wiesz, jak są wychowywane. Więc nie masz co mówić, że nagke 8latek jest z gruntu zły, bo to bzdura.

A dlaczego nie? Sytuacja taka, ze widzisz, ze jakiś 10 latek pisze farbą w sprayu po przystanku. Zwracasz uwagę i słyszysz 'spierda..aj". To nie jest normalne zachowanie w stpsunku do obcej osoby, która zwraca mu uwagę, ze czegoś nie powinien robić, bo 10 latek dobrze wie, ze po przystankach się nie pisze. Nie ma 3 lat.

Co do wychowania od zera to mozesz wszystko robić dobrze, albo wyaje Ci się, ze dobrze, a dziecko wyrośnie na alkoholika, narkomana, albo przemocowca, krętacza czy pasożyta. tego nie przewidzisz.

63

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:

Miałaś kiedyś do czyniena z dzieckie, któremu zwracasz uwagę, a ono śmieje Ci się w twarz, albo jak się odwórcisz zrobi to samo, albo powie Ci, że nie ma ochoty Cię słuchać? Co wtedy zerobisz?

Mieszasz, Ross. Nie zwracam uwagi obcym dzieciom, bo doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jak trzeba im uwagę zwracać to zawinili rodzice.

Mam w rodzinie 5 dzieci sporo młodszych ode mnie i żadne się tak nie zachowuje, a przemocy nie było. Tylko normalne wychowanie.

Nie mieszaj zwracania uwagi obcemu dziecku, do wychowywania własnych od zera. Obce dzieci widzisz w jakimś kontekście. Plus nie wiesz, jak są wychowywane. Więc nie masz co mówić, że nagke 8latek jest z gruntu zły, bo to bzdura.

A dlaczego nie? Sytuacja taka, ze widzisz, ze jakiś 10 latek pisze farbą w sprayu po przystanku. Zwracasz uwagę i słyszysz 'spierda..aj". To nie jest normalne zachowanie w stpsunku do obcej osoby, która zwraca mu uwagę, ze czegoś nie powinien robić, bo 10 latek dobrze wie, ze po przystankach się nie pisze. Nie ma 3 lat.

Co do wychowania od zera to mozesz wszystko robić dobrze, albo wyaje Ci się, ze dobrze, a dziecko wyrośnie na alkoholika, narkomana, albo przemocowca, krętacza czy pasożyta. tego nie przewidzisz.

Ross, naprawdę sorry, ale ta dyskusja jest bez sensu, bo Ty kompletnie nie rozumiesz, o czym piszę ja i polis.

64

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:
polis napisał/a:

Jeśli od lat ktoś miał takie podejście do dziecka i nawet nie próbował podejść inaczej to tak. Może się okazać, że na końcu wyrośnie człowiek, do którego jedynie siła przemawia. Przemocowiec, który najpewniej nigdy nie będzie miał normalnej relacji, bo kto normalny będzie chciał wchodzić w bliski związek z przemocowcem? Acz sądzę, że chodzi to głównie o dorosłych, z dziećmi można jeszcze próbować coś robić. Np. czy rodzice omawianego przez ciebie dziecka próbowali konsultować się z psychologiem dziecięcym? Czy potrafią sami zadbać o swoje potrzeby? Czy potrafią się komunikować bez przemocy? Jakie dokładnie działań podjęli rodzice, gdy okazało się, że zwracanie uwagi nic nie daje? Czy w ogóle próbowali szukać rozwiązań czy rozłożyli ręce i stwierdzili, że no inaczej jak biciem/przemocą to się nie da?

A może to było właśnie dziecko, które potrzebowało silnej ręki, a nie takiego jak to  pisałam pitu pitu. To jest teraz częste. Mam koleżanki w szkołach, opowiadają, co się dzieje. Dziecko nietykalne, nie można karać a rośnie mały bandyta - a to nie rejonowki, tylko dobre szkoły dla zasobnych portfeli, tak chodzą dziwei prawników, lekarzy, łaścicieli firm, ludzi ustawionych, Tam nie ma przemocy, tam jest wychowanie, 'niemożliwe że mój syn, Przemek jest taki wrażliwy" Kar zero, a jak się dzieciak zestresuje kartkówką w szkole to na pocieszenie jest telefon za 3000 bo to dla rodziców nic.
Tu trzeba by znaleźć złoty środek.

Ross, Ty tu ciągle o bezstresowym wychowaniu i karach, a my Ci ciągle mówimy, że pomiędzy jest sporo innych sposobów.

Co z tego, że masz koleżanki w szkołach? Dziecko jak idzie do szkoły to już ma to, na co zapracowali rodzice poprzednie 7 lat. Więc dalej nie, to nie jest tak, że jakieś dziecko potrzebuje twardej ręki, a inne nie, tylko kwestia tego, co jest w domu i co robią rodzice.

Jeżeli w domu jest zdrowo od samego początku to choćbyś nie wiem jak zaklinała rzeczywistość, nie będziesz miała małego bandyty.

właśnie pomiędzy jest to, że trzeba tłumaczyć, a jak to nie pomaga, no nijak nie pomaga, mija czas a efektów nie widać, to może dla tej jednostki potrzeba użycia siły.
I to jest ten inny sposób. Nie aby ciągle tylko dziecku ględzić a ono ma to za nic, ale też nie aby lać je codziennie pasem.

Co do koleżanek w szkołach - to już jest właśnie efekt takiego wychowania, że z dzieckiem się cacka a potem jest co jest. Ona patrzą z boku, to nie ich dzieci, więc sa obiektywne. I widzą jakie wychowanie przyniosło jakie efekty.

65 Ostatnio edytowany przez polis (2022-11-07 13:04:37)

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
rossanka napisał/a:

Miałaś kiedyś do czyniena z dzieckie, któremu zwracasz uwagę, a ono śmieje Ci się w twarz, albo jak się odwórcisz zrobi to samo, albo powie Ci, że nie ma ochoty Cię słuchać? Co wtedy zerobisz?

Przede wszystkim jak dziecko kopie czyjeś auto, wybija szyby i tym podobne historie to pytanie skąd u dziecka tyle agresji?

Tak jak pisze Lady Loka, jak dziecko z domu wyniesie, że można mieć szacunek do siebie i innych, jak się zachowywać z szacunkiem do siebie i innych, to takich akcji nie będzie.

A może to było właśnie dziecko, które potrzebowało silnej ręki, a nie takiego jak to  pisałam pitu pitu. To jest teraz częste. Mam koleżanki w szkołach, opowiadają, co się dzieje. Dziecko nietykalne, nie można karać a rośnie mały bandyta - a to nie rejonowki, tylko dobre szkoły dla zasobnych portfeli, tak chodzą dziwei prawników, lekarzy, łaścicieli firm, ludzi ustawionych, Tam nie ma przemocy, tam jest wychowanie, 'niemożliwe że mój syn, Przemek jest taki wrażliwy" Kar zero, a jak się dzieciak zestresuje kartkówką w szkole to na pocieszenie jest telefon za 3000 bo to dla rodziców nic.
Tu trzeba by znaleźć złoty środek.

Przecież ty tutaj podajesz przykład niedobrego wychowania, nie o taki nam tutaj z dziewczynami chodzi. Dobre to by było jakby rodzice siedli i porozmawiali z dzieckiem, że a) porażki się zdarzają, może to być smutne i frustrujące, ale trzeba umieć się z nimi mierzyć. b) można wyciągnąć z nich wnioski i przygotować się na lepiej w przyszłości.

Rodzice mogliby tutaj porozmawiać z dzieckiem i próbować szukać sposobów, żeby następnym razem lepiej się przygotować. Pokazać dziecku sposoby, podpowiedzieć jak się uczyć, zaproponować pomoc przed następną klasówką. Zapytać jak się dziecko czuje w związku z tą sytuacją, zaproponować wsparcie emocjonalne, jeśli dziecko jakoś mocno przeżywa tę porażkę, itd. Całe mnóstwo rzeczy można zrobić i wcale nie musi to być bicie/przemoc i twarda ręka.

Posty [ 1 do 65 z 283 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026