Witam was. Krótko o całej sytuacji która mnie tu sprowadza. Mam 39 lat, 17 lat jestesmy po ślubie mamy 3 dzieci(11,14,16) według mnie wszystko było u nas ok a nawet powiem ze zawsze myślałam o naszym związku jako bardzo udanym pod względem intymnym i emocjonalny. Mamy pieniądze własny dom i dobra prace( jestem niezależna finansowo). W grudniu dowiedziałam się ze mój mąż jeździ do prostytutki (był tam około 10 razy) pisali sobie zbereźne wiadomości itd. Mało tego raz zapłacił jej za mieszkanie. Ona mi to wszystko powiedziała przez watsappa. Moj mąż twierdzi ze to nic dla niego nie znaczyło i kocha tylko mnie. Bla bla bla. Ja nie umiem z tym żyć on płacze i przeprasza od 2,5 miesiąca co dzień a nawet kilka razy dziennie. Błaga mnie średnio raz na tydzień na kolanach żebym nie odchodziła. Chce mi oddać cały nasz majatek( a trochę tego jest) Najgorsze jest to ze ja sama niewiem czego chce, wiem ze go kocham ale tez wiem ze nie umiem się z tym pogodzić ze on miał romans z jakaś kobieta. Wielokrotnie chciałam odejść ale on mi mówi ze jeśli to zrobię to on się zabije. Sama niewiem czy w to wierzyć ale nie mogę tego wykluczyć. Jak ja mam z tym żyć? Dzieci chcą żebym była szczęśliwa i podjęła decyzje nie patrząc na nich. Pomocy
Wybaczyłybyście taki coś?
Ps: przepraszam za błędy. Od wielu lat mieszkam za granica