netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Prostytutka, ale też kobieta

119 odpowiedzi23 999 wyświetleńzałożony przez cachmir, 19.08.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Prostytutka, ale też kobieta

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 120 ]

1 Ostatnio edytowany przez cachmir (2012-08-19 12:25:54)

Temat: Prostytutka, ale też kobieta

Opowiem Wam moją historię i mimo,że boję się Waszej krytyki to zatajanie prawdy mi nie pomoże a tak bardzo jej potrzebuje i obiektywnego spojrzenia.
Urodziłam syna jako 17-latka,wyszłam za mąż a po czterech miesiącach dowiedziałam się,że mąż będzie również ojcem dziecka mojej koleżanki.Obie w ciąży i rozwód natychmiastowy. Chciałam zapomnieć i wyjechałam do pracy do Niemiec,do szklarni,na samym początku lat dziewięćdziesiątych (1991). Na miejscu okazało się,że zostałam sprzedana do domu publicznego. Spłaciłam sumę za swoje ciało i mogłam odejść,nie zrobiłam tego. Poznane Polki,wir pieniędzy zrobiły swoje i zaakceptowałam, jako swoją pracę. Mama i siostra zajęły się dzieckiem a ja słałam pieniądze. Wróciłam do kraju w 1998r i zamieszkałam synem we własnym mieszkaniu. Otworzyłam z koleżanką agencję towarzyską i po czasie poznałam jej brata. Jak w romansie miłość, namiętność i wspaniały seks sprawiły,że zapragnęłam znowu rodziny. On miał 24 a ja 29 lat. On na kuroniówce a ja w agencji, nie zgadzał się na to,ale nie mieliśmy wyjścia. Zapisał się na kurs spawacza a ja utrzymywałam dom. Jeszcze przed ślubem zobaczył jakąś scenę intymną i wtedy uderzył mnie po raz pierwszy. Tłumaczył,że nie może tego znieść,że mimo iż to tylko praca on nie daje rady. Rozumiałam i wybaczyłam, wzięliśmy ślub. Rozmawialiśmy,że najpierw on wystartuje, ja to opłacę by potem on mógł nas utrzymać a ja mogła dokończyć wykształcenie i robić co innego. Płaciłam za wszelkiego rodzaju kursy,szkolenia, książeczki żeglarskie,lekarzy, wizy do Australii i Stanów Zjednoczonych. Nie żałowałam i wierzyłam,że już nie długo wszystko się zmieni. Zmieniało się,ale na gorsze. Awanturom,wyzwiskom, biciem, wiązaniem kablem nie było końca. Ktoś zawiadomił spółdzielnie, sąsiedzi wzywali policję,założyli mu niebieską kartę,którą ja w prokuraturze wycofałam. Cały czas go tłumaczyłam,że ma prawo do zazdrości,że to moja wina a jednocześnie miałam żal,że nic innego, niż robienie awantur nie robi by mi pomóc wyjść z tego błędnego koła. Pierwsze jego kontrakty były nie udane,tracił a nie zarabiał. Było i tak,że z dnia na dzień musiałam kupić bilet do Hiszpanii i ściągnąć go do domu.
Za niepowodzenia ja obrywałam a do tego domagał się dziecka, wiecznie wyprowadzał do matki i wracał. Zaszłam w ciążę, niestety pozamaciczną i wtedy zostawił mnie samą. Zrobiłam w wannie dziurę upadając z bólu,syn wezwał pogotowie po powrocie ze szpitala nie miałam gdzie się umyć. Zrobił się zazdrosny o mojego syna o to ,że mieszkamy w moim mieszkaniu, jednym słowem koszmar. Kolejna wyprowadzka jak mój syn miał wypadek na motorze i połamane obie ręce. Przeżył,ale prawa miała być amputowana, nie zgodziłam się i jak zwykle sama szukałam lekarza,który dokona cudu. Udało się, mój syn był wtedy w klasie maturalnej, obie ręce w gipsie nie mógł pisać i wzięłam korepetycję i to był kolejny powód do awantur,że gówniarzowi wszystko łatwo przychodzi. Nie żałuje, dziś mam syna na trzecim roku politechniki. Cztery lata temu, mojemu mężowi udało się i dostał pracę o której marzył na wielkich statkach pasażerskich w Stanach. Gdy wrócił z morza i przyszedł pierwszy przelew zablokował mi konto i znowu się wyprowadził, wtedy też wypłynął pierwszy raz bez pożegnania. Zrozumiałam,że nigdy nie będę miała w nim oparcia i poprosiłam jednego z gości agencji towarzyskiej o pomoc. Sfinansował sklep,który otworzyłam i zwyczajnie dał na życie bo zostałam bez niczego. W miedzy czasie zamknęłam agencje, zrobiłam kurs prawa jazdy i poszłam do szkoły. Zdobyłam zawód pilota wycieczek a to i tak nie zmieniło relacji między nami. Rok temu sprzedałam więc mieszkanie byśmy kupili "nasze" wspólne i by mąż mógł w końcu czuć się u siebie. Drugie mieszkanie dostał syn. Nic co zrobiłam nie pomogło i teraz gdy mąż półtora miesiąca temu uderzył mnie znowu, odwołałam urlop i wyjechałam. On stwierdził,że to koniec i chce bym spłaciła mu połowę za mieszkanie. Konto i samochód są jego więc nic mi do tego a najgorsze jest to,że o wszystkim powiedział mojemu synowi (22) w bardzo wulgarny sposób,że matka była dziwką,że dymał ją kto chciał .... a on musiał na to patrzeć. Tylko zapomniał,że sam mnie woził, że wiedząc o wszystkim wziął ślub,że z tych pieniędzy jest dzisiaj tym kim jest. Że oferowałam mu pomoc a sama nie dostałam nic w zamian. Dzisiaj sam jeździ na imprezy, przyprowadza koleżanki do domu (niby na chwilę) i nikt go za to nie bije.
10 lat tak wierzyłam,że to się wszystko zmieni i jeszcze będziemy szczęśliwi, zapłaciłam za ten "najstarszy zawód świata" ogromną cenę i naprawdę czuje się jak szmata, sponiewierana, upokorzona, nie przez mężczyzn a przez kogoś kogo tak bardzo kocham. Wstyd mi i nie wiem jakie mam prawa to pierwszy raz gdy wyrzuciłam z siebie prawdę.
Jak żyć dalej ?

2 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-08-19 12:45:01)

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Z tego co piszesz wynika, że życie nigdy nie traktowało Cię lekko. Zwykle miałaś pod górkę niż z górki a mimo to dałaś sobie radę, co prawda po swojemu- tak jak umiałaś.
Nie bój się krytyki - łatwo jest oceniać innych gdy samemu nie zaznało się w życiu większych upadków.

Zastanawiam się jednak jakiej pomocy tu oczekujesz? tylko wygadania się komuś, czy może porady?

Wg mnie wasz związek od początku był skazany na porażkę, ponieważ nie znam mężczyzny który obojętnie by przeszedł do codzienności nad taką formą zarobków jego kobiety. Skoro przez wiele lat potrafił brać od Ciebie "tak zarobioną" kasę i wydawać na własne potrzeby - to dla mnie sam ten fakt każe się zastanawiać nad tym co na prawdę On do Ciebie czuł, kim dla niego byłaś przez te lata. Relacja pomiędzy nim a Tobą wygląda dla mnie bardziej jakbyś zarabiała na utrzymanka a nie dzieliła życie z mężem.

3

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Jak żyć dalej?

Rozsądnie.
Nie katując się poczuciem winy.
Wybaczając sobie.
Odpłakując wszystkie trudne wydarzenia i związane z nimi przeżycia.
Wyjaśniając synowi to wszystko, co w niewybredny sposób dowiedział się od Twego jeszczemęża.
Kończąc wszystkie sprawy ze swym jeszczemężem.
Pamiętając, że kochałaś/kochasz człowieka nie znając jego prawdziwego oblicza.

4

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Związek,traaagedia!! Matkowałaś mu, nie byłaś partnerką!
Zapamiętaj jedno ŻADEN NORMALNY, ZAKOCHANY, ODPOWIEDZIALNY I SZANUJĄCY SIĘ MĘŻCZYZNA nie zgodziłby się na to aby jego ukochana Kobieta oddawała się dziennie innym facetom zarabiając  w ten sposób na utrzymanie rodziny!!
Jak żyć dalej???
Może w końcu normalnie jak tysiące innych ludzi,którzy nie wykręcając się trudną sytuacją życiową ...idą na łatwiznę!

5 Ostatnio edytowany przez cachmir (2012-08-19 13:19:59)

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Dziewczyny wszystkim Wam dziękuje za odpowiedź,
jakiej odpowiedzi oczekuje ?
Miesza się we mnie złość i miłość, powiedzcie czy muszę oddawać mu pół za mieszkanie,które w całości było kupione za pieniądze z mieszkania,które miałam przed ślubem. Niczego mu nie wzięłam,ale dlaczego ma jeszcze dostać coś co nie było jego. Wolała bym dać dziecku na start. Jak to właściwie jest czy on ma takie prawo zabrać pełne konto,auto i jeszcze chcieć ode mnie? Jego pieniędzy nie chce,auta też ale na tym powinien być koniec a on się upiera bo muszę mu dać.

Jak przejść ten trudny okres do momentu zapomnienia?

Wiem,że zemsta jest złym doradcą,ale takie uczucie też mam.

6

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

uuaaaa ...

zgodze sie ze nigdy Cie nie kochal , bylo mu z Toba wygodnie , dostawal od Ciebie kase i mogl sie rozwijac dzieki Tobie. Bedac z Toba mial co chcial, to bylo wyrachowanie. Kochajacy mezczyzna nie zgodzilby sie na taki uklad.
Teraz gdy (dzieki Tobie) ma mieszkanie, dobra prace i pieniadze z tym zwiazane kopnął Cię w pupe bo juz mu nie jestes potrzebna.
To prawda, wiem ze bolesna ale prawda.

Musisz napewno pogadac z synem , jest dorosly i Cie zrozumie , napewno sie nie odwroci bo Ty zawsze bylas przy nim i duzo zawdziecza Tobie - milosc , szkola , mieszkanie , pomoc po wypadku. Syn Cie bedzie teraz wspieral.
I zapomnij o bydlaku , jestes kobieta w takim wieku ze napewno bedziesz jeszcze prawdziwie szczesliwa.

Nikandra - napewno sie nie zgodze ze zostanie "dziwkom" to pojscie na łatwizne , wrecz przeciwnie , niekiedy to najtrudniejsza decyzja w zyciu.

7

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Prawnikiem nie jestem, zatem nie będę nic pisała o możliwościach rozliczeń finansowych. Albo głos zabierze w Twym wątku kjersti, albo poradź się prawnika, wówczas będziesz wiedziała na co możesz podczas rozwodu liczyć.

Jesteś kolejną osoba, która marzy o zapomnieniu. A ja z uporem powtarzam: zapomnienie (jeśli nic nie stanie się z Twą głową - nie ulegniesz wypadkowi, albo nie zachorujesz) nie jest możliwe. Jakim cudem chcesz zapomnieć o wielu latach i wielu ważnych wydarzeniach ze swego życia?

Proponuję, byś na początek, wyzbyła się nierealnych oczekiwań. Będzie Ci łatwiej.

8

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Dzien dobry Cachmir,

No widzisz, zawsze na tym forum znajdzie sie ktos, to musi dorzucic kilka zbednych slow, ktore w twojej chyba sytuacji nie sa tutaj potrzebne.

"Może w końcu normalnie jak tysiące innych ludzi,którzy nie wykręcając się trudną sytuacją życiową ...idą na łatwiznę"

Czy bycie kobieta, ktora miala tyle samozaparcia, dolki i chcec wyjscia pomimo wszystko, to pojscie na latwizne?

Co jest normalne w swiecie, w ktorym zyjemy, a ktory moze dla niejednych spowodowal utarate bezpieczenstwa, konfrontacje z pozycja ofiary?

Rozmyslam nad twoja historia i wiesz co stwierdzam?

Osoby, ludzie, nie umieja czytac chyba i wychwytuja tylko kawalki mesazy od odwaznych osob, ktore opisuja ich wnetrze, i cos tam dostrzegaja co jest pewnie zwiazane z ich ulozona moralnoscia a nie ze spojrzeniem godnym czlowieka.

A co do tej moralnosci, to powiem ci szczerze, ze ona naprawde powstaje wtedy, kiedy ratuje sie wlasna skore!

Ja dostrzegam w tobie silna osobe, fajna mame, ciekawa kobiete. Chcialabym bys nigdy o tym nie zapominala, bo takie spojrzenie pozytywne pomoze ci na przyszlosc. Juz wyjdz z tej przeszlosci, ktora boli. W kazdym badz razie sprobuj. Wystarczajaco musialas
zapomniec o tobie, gdy tak walczylas o twoj swiat i o bezpieczenstwo twego syna.
Nie patrz na siebie z pryzmatu tego jaka byla twoja droga ( czy sie oddawalas za pieniadze czy nie) to juz nie wazne!
Nie miej wstydu, bo za co? Za swiadomosc, ktora cie tak mocno rani? Dzis jest inaczej, juz nie musisz byc ta ktora jest "splamiona".
Osiagnelas, przez twoja energie niepowtrzalna tak duzo! : zobacz, twoj syn studiuje polytechnike! Brawo, to ci sie udalo!

Ach! ciezkie sa losy niektorych kobiet, a ty jestes wyjatkowa, wiec dodam ci moja otuche, szanuje cie za to co musialas przejsc, za ten koszmar, ktory cie spotkal, gdy okazalo sie, ze to nie praca w szklarni! Za to rowniez, ze z wrazliwoscia i realizmem siebie oceniasz, ale nie chcialabym bys non stop sie obwiniala. Ty tez masz prawo do kawalaka szczescia!

Co do twojej mlosci, to nie wiem, ten mezczyzna chyba cie niszczy, wiec decyzja z twojej strony musi byc, jesli mozesz sie od niego oderwac to sprobuj.

Z powazaniem

Leszczynek

9

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Miałaś wiele złych doświadczeń z facetami, musisz pamiętać że nie wszyscy są tacy. Nie wiem czy jeszcze kiedyś będziesz chciała zbudować relacje partnerską z innym mężczyzną po tych doświadczeniach, ale nie odrzucaj tej możliwości od razu. Może znajdziesz w końcu oparcie którego szukasz.

A jak na słowa twego ''męża'' zareagował syn?
Pamiętaj że jesteś silna, dałaś osobą które kochałaś to co najlepsze (poświęcając Siebie) za to należy Ci się szacunek.

10 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2012-08-19 14:56:51)

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

tak sobie mysle, (po dwukrotnym przeczytaniu), ze jest kilka spraw, ktore Cie niepokoja
1. brak zaznanej milosci w zyciu
2. poniewierka emocjona na jaka sie godzilas by czasami poczuc zludne uczucie bycia kochana
3. wykonywanie zawodu, ktorego sie wstydzilas i moralnie nie akceptowalas
4. syn, ktorego milosci pragniesz a boisz sie, ze wlasnie stracilas jego szacunek
5. brak szacunku do siebie samej
6. dume z dobrych rzeczy i zmian, ktore uczynilas w swoim zyciu

Twoj ex powinien byc Ci wdzieczny za wszystko co dla niego zrobilas... ale jak to zwykle w zyciu bywa owsiki nigdy nie dziekuja... one sobie zyja a jak ktos im zarzuci pasozytnictwo to powiedza... "bo to zwykla koorwa byla"... no bo wiadomo to usprawiedliwia w ich mniemaniu pasozytnictwo.
Z owsikami sie nie negocjuje.
Owsiki sie tepi.
Nie ma co rozpaczac, ze owsik jest niedobry, nie ma co probowac zmienic owsika w zuczka gnojnika.. bo juz nie wspomne o human being
Nikt nie moze Ci odebrac prawa do dumy z dobrych rzeczy ktore zrobilas dla siebie i innych.. wlaczajac owsika.
Wiesz, z czego nie jestes dumna i to Twoj biznes z czego, a kazdemu wara od oceniania Ciebie i Twoich czynow.
Masz moj szacunek za szczerosc i uczciwosc wobec siebie. To wielka sztuka.
Jestes wystarczajaco odwazna by byc uczciwa wobec siebie.... kto tak jeszcze potrafi, eh?
edit:
chcialam jeszcze dodac, ze tytul powinien byc "Prostytutka to tez czlowiek"... choc na tym forum to KOBIETA-brzmi dumnie... wiec juz sama nie wiem co lepsze

11

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Zazdrosc, Wielokropek, leszczynek

Dziękuje Wam za wsparcie, za ocenę i pomoc. Tak bardzo jej teraz potrzebuje
Wyjechałam i nie wrócę do czasu aż on wypłynie tj. 25.08 i jak wrócę na pewno złożę pozew. Miałaś rację Zazdrość, dlaczego mam mu się tłumaczyć z podjętych przeze mnie kroków?
Chciałam do końca rozstać się po ludzku,bez wywlekania brudów i żeby to on ją wniósł bez orzekania o winie, jednak macie rację czas się od tego uwolnić i zmierzyć z przeszłością.
Napisałam do pani mecenas z Trójmiasta podając dodatkowo innych ważnych szczegółów istotnych tylko dla sprawy i poprosiłam o prowadzenie jej.
Jak ona to widzi napiszę Wam !

12

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Cachmir,
nieco o swojej sytuacji obecnej opisałaś w wątku Fluffy'ego, sądzę że wielu godzin przemyśleń i walki ze sobą zajęło Ci dojście do momentu by opisać całą sprawę od początku do końca. Podziwiam Cię za odwagę.
Sprawa naprawdę gruba, ale cóż, samo życie.
Co mogę powiedzieć o Twoim mężu, z pewnością Wasz początek byl piekielnie trudny, chyba najtrudniejsza rzecz dla faceta, niemniej sądzę że przez tyle lat, można było coś z tym zrobić. Pracować jako facet nad sobą, iść na terapię indywidualną, czy terapię dla par. To że nie mógł sobie poradzić z Twoją przeszłością, poniekąd rozumiem, sam byłem w podobnej sytuacji, aczkolwiek moja sytuacja jest czubkiem góry lodowej tego co Ty masz.

Gdyby Twój mąż nawet po tym wszystkim próbował coś ze sobą zrobić, gdyby były jakiekolwiek przesłanki do tego że coś może się poprawić, że może się zmienić na lepsze... Ale nie ma podstaw do tego by w to wierzyć. Decyzja którą podjęłaś, o rozstaniu, jest słuszna i myślę że jedyną jaką można podjąć. Było Ci cholernie trudno, na samym starcie życia dostałaś strzał, który praktycznie przetrąca kręgosłup, potem po prostu starałaś się żyć... Myślę że czas zadbać o siebie... Sądzę że syna, o którego walczyłaś jak lwica, dobrze wychowałaś i powoli chłopak zacznie dawać sobie radę. Być może (bo z tego co piszesz, wnioskuję że "młody" nie wie), warto byłoby z nim porozmawiać o tym co się działo w Twoim życiu, ale to Twoja decyzja.

Dziewczyny radzą Ci skupienie się na sobie i przeżycie tego wszystkiego co się działo w Twoim życiu, tych traum i porażek... Myślę że to dobry sposób, po prostu wziąć to co się działo, porozkładać sobie na czynniki proste, przeżyć to, z łzami i bólem, dopuścić do siebie poczucie winy i wybaczyć sobie. Nie wiem, być może iść na terapię...

3mam za Ciebie kciuki przyjaciółko wątkowa smile

13 Ostatnio edytowany przez cachmir (2012-08-19 17:27:26)

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
Cash napisał/a:

Co mogę powiedzieć o Twoim mężu, z pewnością Wasz początek byl piekielnie trudny, chyba najtrudniejsza rzecz dla faceta, niemniej sądzę że przez tyle lat, można było coś z tym zrobić. Pracować jako facet nad sobą, iść na terapię indywidualną, czy terapię dla par. To że nie mógł sobie poradzić z Twoją przeszłością, poniekąd rozumiem, sam byłem w podobnej sytuacji, aczkolwiek moja sytuacja jest czubkiem góry lodowej tego co Ty masz.

Cash przede wszystkim dziękuje za wyrozumiałość
Co do mojego jeszcze męża to analizując wszystko myślę,że kochał mnie na początku,ale był za młody na tak trudną sytuację. On sam jest z domu dziecka,potem adoptowany i stworzyliśmy toksyczny związek. Jego miłość była bardzo zaborcza (śledzenie,przeglądanie komórki,podsłuchiwanie pod drzwiami, niszczenie mojej garderoby)
Nie mógł poradzić sobie z sytuacją a finansowo nie mógł jej zmienić. To co na początku zarabiał starczało ledwie na niego a gdzie mówić o reszcie, więc jako głowa rodziny to zmniejszało jego poczucie wartości. Nie mniej jednak wulgaryzmy jakich używał były straszne i to miał z domu bo adopcyjny ojciec szybko mu zmarł i matka wyszła za alkoholika.
Niemniej jednak jest bardzo pracowity,potrafi zrobić dosłownie wszystko a jako spawacz to po prostu graweruje,jest świetny. Do tego nie pije w ogóle.
I zawsze mówił co to za paradoks, ty pochodzisz z dobrego domu i jesteś ku... a ja z patologi i jestem kimś.
Myślę,że praca,duże pieniądze, które teraz zarabia i wielki podniesienie własnej wartości zrobiły z niego egoistę,ale może tylko w stosunku do mnie.

14

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
Poprostu Daniel napisał/a:

Teraz gdy (dzieki Tobie) ma mieszkanie, dobra prace i pieniadze z tym zwiazane kopnął Cię w pupe bo juz mu nie jestes potrzebna.
To prawda, wiem ze bolesna ale prawda.

To co piszesz to niestety szczera prawda. Dorósł i stwierdził,że jestem przechodzona i do niczego już nie potrzebna. Dzieci mu i tak nie dam więc czas na nową kobietę i nową rodzinę, wszystko inne już ma

15

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
cachmir napisał/a:

Cash przede wszystkim dziękuje za wyrozumiałość
Co do mojego jeszcze męża to analizując wszystko myślę,że kochał mnie na początku,ale był za młody na tak trudną sytuację. On sam jest z domu dziecka,potem adoptowany i stworzyliśmy toksyczny związek. Jego miłość była bardzo zaborcza (śledzenie,przeglądanie komórki,podsłuchiwanie pod drzwiami, niszczenie mojej garderoby)
Nie mógł poradzić sobie z sytuacją a finansowo nie mógł jej zmienić. To co na początku zarabiał starczało ledwie na niego a gdzie mówić o reszcie, więc jako głowa rodziny to zmniejszało jego poczucie wartości. Nie mniej jednak wulgaryzmy jakich używał były straszne i to miał z domu bo adopcyjny ojciec szybko mu zmarł i matka wyszła za alkoholika.
Niemniej jednak jest bardzo pracowity,potrafi zrobić dosłownie wszystko a jako spawacz to po prostu graweruje,jest świetny. Do tego nie pije w ogóle.
I zawsze mówił co to za paradoks, ty pochodzisz z dobrego domu i jesteś ku... a ja z patologi i jestem kimś.
Myślę,że praca,duże pieniądze, które teraz zarabia i wielki podniesienie własnej wartości zrobiły z niego egoistę,ale może tylko w stosunku do mnie.

Jesteś wyrozumiała dla męża i wykazujesz się sporą empatią, szacuneczek wink
To że pokochał Cię na początku, a potem nie poszła wśad za tym praca nad sobą, cóż śmiem twierdzić że poniekąd to Wasze wspólne zaniedbanie, choć z drugiej strony można samemu dojść do jakiegoś wniosku i próbować coś zmienić (to kamyczek do ogródka Twojego męża).
Zresztą niestety ludzie mają tendencję do tego, że jeśli coś jest i działa, to broń Boże nie ruszać... Dopiero jak coś się wykopyrtnie, wtedy coś próbują zrobić... I też jestem przecież na to przykładem, zacząłem coś ze sobą robić dopiero koło 30-ki, kiedy któraś tam próba związku niewypaliła... Poza tym miałem w swoim otoczeniu kogoś, kto mi podpowiedział, żebym spróbował iść do psychologa... I poszedłem...

W odróżnieniu do Twojej sytuacji, u mnie miłość pojawiła się później, tak miotałem się na początku, ale potem naprawdę pokochałem swoją żonę, pomimo błędów młodości i za to kim jest.

Jeszcze raz podziwiam i gratuluję odwagi za wyznanie smile

16

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
Cash napisał/a:

To że pokochał Cię na początku, a potem nie poszła w ślad za tym praca nad sobą, cóż śmiem twierdzić że poniekąd to Wasze wspólne zaniedbanie, choć z drugiej strony można samemu dojść do jakiegoś wniosku i próbować coś zmienić (to kamyczek do ogródka Twojego męża).
Zresztą niestety ludzie mają tendencję do tego, że jeśli coś jest i działa, to broń Boże nie ruszać... Dopiero jak coś się wykopyrtnie, wtedy coś próbują zrobić... I też jestem przecież na to przykładem, zacząłem coś ze sobą robić dopiero koło 30-ki, kiedy któraś tam próba związku niewypaliła... Poza tym miałem w swoim otoczeniu kogoś, kto mi podpowiedział, żebym spróbował iść do psychologa... I poszedłem...

W odróżnieniu do Twojej sytuacji, u mnie miłość pojawiła się później, tak miotałem się na początku, ale potem naprawdę pokochałem swoją żonę, pomimo błędów młodości i za to kim jest.

A może kochałeś żonę tylko inaczej, bo u nas przez pierwsze lata też on kochał mocniej co nie znaczy,że ja nie. Myślę jednak,że gdyby wtedy odszedł to nie zabolałoby tak bardzo. Nawet bym rozumiała,że sytuacja go przerosła,ale teraz kiedy tak naprawdę mamy wszystko a brakuje tylko "ptasiego mleczka" to strasznie boli.
Nie wiedziałam aż do czasu jak przez przypadek weszłam na forum,że istnieją tacy lekarze i terapie DDA czy KKZB a do psychologa bym nie poszła, nie umiała bym powiedzieć o tym wszystkim. O mojej skrywanej tajemnicy wiedział tylko on i jego oraz moja siostra. jego siostra od 5 lat mieszka W Hiszpanii czyli teoretycznie nikt z naszych znajomych. Teraz wiedzą wszyscy,łącznie z moimi rodzicami.Moja mama jest nauczycielem chemii i to był dla niej szok.

17

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
cachmir napisał/a:

A może kochałeś żonę tylko inaczej, bo u nas przez pierwsze lata też on kochał mocniej co nie znaczy,że ja nie. Myślę jednak,że gdyby wtedy odszedł to nie zabolałoby tak bardzo. Nawet bym rozumiała,że sytuacja go przerosła,ale teraz kiedy tak naprawdę mamy wszystko a brakuje tylko "ptasiego mleczka" to strasznie boli.
Nie wiedziałam aż do czasu jak przez przypadek weszłam na forum,że istnieją tacy lekarze i terapie DDA czy KKZB a do psychologa bym nie poszła, nie umiała bym powiedzieć o tym wszystkim. O mojej skrywanej tajemnicy wiedział tylko on i jego oraz moja siostra. jego siostra od 5 lat mieszka W Hiszpanii czyli teoretycznie nikt z naszych znajomych. Teraz wiedzą wszyscy,łącznie z moimi rodzicami.Moja mama jest nauczycielem chemii i to był dla niej szok.

Wierzę, że bardzo trudno było Ci się zebrać do tego by coś również ze sobą zrobić, niemniej sądzę że teraz jest moment by się za to wziąć.
Co do rodziców, cóż mogę powiedzieć, jak sama mówisz "mama jest w szoku", może potrzebują czasu, w końcu jesteś ich córką, dzieckiem...
Sama wiesz, że nawet jak będziesz mieć kawior na śniadanie i ptasie mleczko na kolację a wannę będziesz napełniać dobrymi perfumami, to nic to nie da gdy "dusza wyje"...
Znacznie prościej i łatwiej osiągnąć szczęście gdy jest się w porządku z samym sobą, gdy jest się z samym sobą szczęśliwym, a dobra materialne są dodatkiem. Niewielu jest ludzi biednych a bogatych szczęściem wewnętrznym, więcej jest tych bogatych a biednych wewnętrznym nieszczęściem...
Myślę że teraz jest czas byś mogła nad tym pracować. Twoja toksyczna relacja kończy się, Twój syn jest samodzielny, sprawa przeszłości ujrzała światło dzienne, słowem "Nothing to loose"... wink

Co do mnie, widziałem że mamy pewne wspólne płaszczyzny tak bardzo ważne do życia i wszedłem w to "pomimo" tego co wiedziałem o niej, niemniej tak, byłem kochającym za bardzo funkcjonując w "dramatycznym trójkącie Karpmanna", potem w wyniku mojej pracy nad sobą i w wyniku również zmian podjętych przez żonę, pokochałem ją, tak poprostu jak człowieka, jak kobietę, znając jej słabe i mocne strony. Cóż niestety, w międzyczasie wdepnąłem na minę, którą opisywałem w innym wątku...

18

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
Cash napisał/a:

Sama wiesz, że nawet jak będziesz mieć kawior na śniadanie i ptasie mleczko na kolację a wannę będziesz napełniać dobrymi perfumami, to nic to nie da gdy "dusza wyje"...
Znacznie prościej i łatwiej osiągnąć szczęście gdy jest się w porządku z samym sobą, gdy jest się z samym sobą szczęśliwym, a dobra materialne są dodatkiem. Niewielu jest ludzi biednych a bogatych szczęściem wewnętrznym, więcej jest tych bogatych a biednych wewnętrznym nieszczęściem...
Myślę że teraz jest czas byś mogła nad tym pracować. Twoja toksyczna relacja kończy się, Twój syn jest samodzielny, sprawa przeszłości ujrzała światło dzienne, słowem "Nothing to loose"... wink

Co do mnie, widziałem że mamy pewne wspólne płaszczyzny tak bardzo ważne do życia i wszedłem w to "pomimo" tego co wiedziałem o niej, niemniej tak, byłem kochającym za bardzo funkcjonując w "dramatycznym trójkącie Karpmanna", potem w wyniku mojej pracy nad sobą i w wyniku również zmian podjętych przez żonę, pokochałem ją, tak poprostu jak człowieka, jak kobietę, znając jej słabe i mocne strony. Cóż niestety, w międzyczasie wdepnąłem na minę, którą opisywałem w innym wątku...

Cash pisząc 'ptasiego mleczka" nie miałam na myśli bogactwa tylko zwykłe życie bez problemów finansowych. To mógłby być dom, w którym on pływa i wraca do domu, do kochającej go żony. Kurcze a jeszcze tak nie dawno dzwonił ze Stanów co cztery dni z portu w Miami przez 5 miesięcy. Rozmawialiśmy po dwie godz tak jak by gdzieś tu był.

Co do sytuacji Twojej to czytałam ją  i z racji swojej przeszłości Cię rozumiałam,ale nie chciałam się wtedy wychylać. Nie strać tylko nadziei ona umiera ostatnia. Jeżeli Toja wola jest poparta mocnym postanowieniem poprawy to wszystko ma sens,chyba że definitywnie powie -Nie. Z drugiej strony jak dałeś się tak omamić tej drugiej ?

19

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
cachmir napisał/a:

I zawsze mówił co to za paradoks, ty pochodzisz z dobrego domu i jesteś ku... a ja z patologi i jestem kimś.
Myślę,że praca,duże pieniądze, które teraz zarabia i wielki podniesienie własnej wartości zrobiły z niego egoistę,ale może tylko w stosunku do mnie.

Proszę, nie broń go. Nie mógł, nie mógł... Ale korzystał z Twoich pieniędzy, a Ciebie obrażał.

Kimś? Alfonsem, w najlepszym razie.

Prawniczka to dobry pomysł. On Cię oszukał. Zawsze był egoistą. Umie tylko brać. I oszukiwać, cholera, bo przecież  inaczej miało to wyglądać. Kim by został, gdyby nie Ty? Powiem Ci. Kloszardem.  Wyciągnęłaś go z rynsztoka. Ty jego, nie on Ciebie. Nic by nie miał, nie zarabiałby żadnych pieniędzy.

Mieszkanie kupiliście za Twoje pieniądze, a on został współwłaścicielem. Prawniczka a może udowodnić, że po prostu chciał Cię oszukać.  Proszę, nie mów że kochał na początku i nie chciał oszukać - gdyby nie chciał, to by nie oszukał - proste. Wzbogacenie Twoim kosztem nie dzieje się przez przypadek.

Miejmy nadzieję, że to będzie tylko próba wzbogacenia i to nieudana.

Wyjątkowo podły osobnik (hipokryta obrzydliwy, DAMSKI BOKSER, zgniły od środka, ależ mi ktoś!), ale dobre efekty jego działań - skoro już wszyscy wiedzą, to się z tym muszą zmierzyć, a Ty przed sądem możesz o wszystkim mówić.

Powiem Ci coś. Ja się cieszę, że nie musiałam pracować jak Ty. Ale... Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Im starsza jestem, tym lepiej to rozumiem. Cieszę się, że nie stawałam przed takim wyborem. Ale uważam, że nie mam prawa krytykować i w ogóle oceniać Ciebie. Bo nie wiem jak to jest.

Natomiast Twój mąż jest zwykłym bezczelnym złodziejem. Na to okazji miałam w życiu całą masę. I nie wykorzystywałam, choć bywało bardzo ciężko. Ok, może nie tak ciężko jak jemu, może też jestem wredną hipokrytką. Nie zawsze kocham cały świat. Ale gdy coś od kogoś dostałam, czuję wdzięczność. A ten pajac krzywdził Cię cały czas i na koniec chce okraść. Jaki on podobny do mojego ex... Walcz. Proszę, nie poddawaj się. Nie nagradzaj zła. Żeby zło triumfowało, wystarczy że dobro milczy.

Zapytaj prawniczkę. Może da się tak zrobić, żeby Ci zwrócił wszystko, co na niego wydałaś, z odsetkami. Bo w moim przekonaniu to Ci się należy. nie ma żadnej zemsty - z zemsty, to byś na niego nasłała zbirów, żeby go stłukli bardziej niż on Ciebie. Bo jeśli tak samo, to tylko rewanż...

Uch, ależ się zagrzałam. Dlaczego dobre Kobiety spotykają takich drani?

20

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Casmirko kochana

Dobrze, że wyrzuciłaś prawdę z siebie, jesteś bardzo odważna, niewiele osób byłoby na to stać, wiem, co piszę.

Nikt nie powinien oceniać Ciebie, nie znając prawdziwych faktów z twojego życia, a z tego co napisałaś, jedynym pasożytem, który korzystał z twojej krzywdy i krwawicy (praca taka, a nie inna musiała być ciężka dla takiej kobiety jak ty) jest twój mąż, który od początku wiedział, jak zarabiasz na chleb.

Caschmir twój mąż to pasożyt, podły złodziej, nie możesz mu na to pozwolić, by dalej niszczył twoje życie, bo na to nie zasługujesz.

On po tylu rzeczach i czynach, które dla niego zrobiłaś, powinien całować ślady twych stóp, a tymczasem okazał się najgorszym gatunkiem pasożyta i skurw........ jakiego nosi ten świat.

Dobrze zrobiłaś, prosząc adwokata o pomoc prawną, puść pasożyta z przysłowiowymi jednymi gaciami, bo ty kobieto dasz sobie radę, czego jestem pewna.

Wiem, że boli, bo jednak go kochałaś, a teraz wiesz, że nie było warto.

21

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

rzadko piszę, choć czytam większość wątków

niektórzy sprzedają ciało
niektórzy duszę i serce

coś ci powiem
jako facet

podziwiam,
siłę, samozaparcie, wolę potrzebną do przetrwania w takich warunkach
dążenie do celu, pokonywanie trudności i pomysł jak wyjść z tej sytuacji
i tak sobie myślę, że niezależnie od tego czy będzie ciężko czy lżej
dasz radę....

... a ja trzymać będę kciuki i niezależnie od tego co działo i dziać będzie się w twoim życiu
uważam (przynajmniej z opisu), że fajna z ciebie babka

pozdrawiam

22

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Dziękuje Wam Wszystkim za wsparcie, za siłę, którą nabieram, za stanowczość do której dochodzę i za upust łez.

23

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Wsparcie jest bardzo potrzebne, a łzy niech płyną, oczyszczają z złych emocji, byle nie za dużo, ja już nie mam sił płakać, znajdź dużo sił i idź do przodu, nie oglądaj się za siebie, już jesteś wygrana, wiem to smile

24 Ostatnio edytowany przez Cash (2012-08-19 20:55:48)

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
cachmir napisał/a:

Cash pisząc 'ptasiego mleczka" nie miałam na myśli bogactwa tylko zwykłe życie bez problemów finansowych. To mógłby być dom, w którym on pływa i wraca do domu, do kochającej go żony. Kurcze a jeszcze tak nie dawno dzwonił ze Stanów co cztery dni z portu w Miami przez 5 miesięcy. Rozmawialiśmy po dwie godz tak jak by gdzieś tu był.

Co do sytuacji Twojej to czytałam ją  i z racji swojej przeszłości Cię rozumiałam,ale nie chciałam się wtedy wychylać. Nie strać tylko nadziei ona umiera ostatnia. Jeżeli Toja wola jest poparta mocnym postanowieniem poprawy to wszystko ma sens,chyba że definitywnie powie -Nie. Z drugiej strony jak dałeś się tak omamić tej drugiej ?

Ja być może przejaskrawiłem, może żeby było dosadniej z tym "bogactwem", ale wiem że miałas na myśli komfort psychiczny dotyczący sytuacji materialnej.
A odnośnie Twojego męża i wielu innych ludzi, jak ktoś jest pusty wewnątrz, to niestety wówczas rzeczy zewnętrzne go zmieniają... Przykro mi że sobie takiego "gada" na własnej piersi wyhodowałaś...
Moim zdaniem jesteś wartościowym człowiekiem i odważną kobietą, skoro podzieliłaś się tym z nami i w obliczu sytuacji w której się znalazłaś próbujesz coś ze sobą zrobić. I proszę nie poprzestawaj na forum, próbuj pracować też nad sobą szerzej, czy to pod okiem psychologa, czy terapeuty. Pewnie trochę to potrwa, być może miesiące, być może lata, ale czy perspektywa spokojnego życia w zgodzie z sobą nie jest tego warta?? wink

Moja żona chce rozwodu, tak jak pisałem wcześniej, tak, nadzieja umiera ostatnia i pewnie głupi jestem że ją mam...
Czym mnie tamta omotała, cóż ja byłem/jestem popaprańcem, DDA, kochający za bardzo z dziurami emocjonalnymi związanymi z brakiem czułości w dzieciństwie, a tamta była kkzb, to się wprost idealnie uzupełniało... Można powiedzieć prowadził ślepy kulawego...

25 Ostatnio edytowany przez cachmir (2012-08-19 20:59:59)

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
holubka napisał/a:

Wsparcie jest bardzo potrzebne, a łzy niech płyną, oczyszczają z złych emocji, byle nie za dużo, ja już nie mam sił płakać, znajdź dużo sił i idź do przodu, nie oglądaj się za siebie, już jesteś wygrana, wiem to smile

Nie będę Ci radzić co masz robić bo w tej chwili nie była bym odpowiednim doradcą,ale przytulam Cię mocno i z serca ocieram łzy.
Życzę spokoju ducha na wieczór.

26

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Dziękuję smile

Wiem, że radzić komuś nie jest łatwo, potrzebuję wsparcia, bo tak mi się pogmatwało życie, nie byłam na to przygotowana, na taki coś, ale jak wcześniej pisałam, zaczynam akceptować obecną sytuację, choć ból prawie mnie pokonał, jednak co nas nie zabije to nas wzmocni. Świat się nie zatrzymał, kręci się nadal, słońce wschodzi i zachodzi, więc muszę dalej iść, ale już tylko swoją i samotną drogą, ale sama nie jestem, mam super syna, który jest przy mnie i mnie wspiera. Więc jednak warto żyć dalej.

27

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
Cash napisał/a:

ja byłem/jestem popaprańcem, DDA, kochający za bardzo z dziurami emocjonalnymi związanymi z brakiem czułości w dzieciństwie, a tamta była kkzb, to się wprost idealnie uzupełniało... Można powiedzieć prowadził ślepy kulawego...

Mój jeszcze mąż chyba też jest DDA a ja KKZB stwierdzam tylko na podstawie tego co tutaj czytam. Dlatego od samego początku tak Cię rozumiałam.
Na terapie na pewno pójdę, wrócę i poszukam w Gdyni.

28

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
cachmir napisał/a:

Mój jeszcze mąż chyba też jest DDA a ja KKZB stwierdzam tylko na podstawie tego co tutaj czytam. Dlatego od samego początku tak Cię rozumiałam. Na terapie na pewno pójdę, wrócę i poszukam w Gdyni.

ZUCH DZIEWCZYNA!! Tak 3mać!! smile

29

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
Cash napisał/a:
cachmir napisał/a:

Mój jeszcze mąż chyba też jest DDA a ja KKZB stwierdzam tylko na podstawie tego co tutaj czytam. Dlatego od samego początku tak Cię rozumiałam. Na terapie na pewno pójdę, wrócę i poszukam w Gdyni.

ZUCH DZIEWCZYNA!! Tak 3mać!! smile

bo fantastyczne w tych terapiach jest to, ze nie daja odpowiedzi ale cudowne pytania big_smile

polecem muzykoterapie w domowym zaciszu, taniec, zumbe, shbam, bieganie, gimnastyke, basen, yoge... bo w zdrowym ciele zdrowe ciele lol a chemia w naszym ciele sprawia, ze mamy wiecej optymizmu, nadziei, dobrych pomyslow etc

30

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
cachmir napisał/a:

powiedzcie czy muszę oddawać mu pół za mieszkanie,które w całości było kupione za pieniądze z mieszkania,które miałam przed ślubem. Niczego mu nie wzięłam,ale dlaczego ma jeszcze dostać coś co nie było jego. Wolała bym dać dziecku na start. Jak to właściwie jest czy on ma takie prawo zabrać pełne konto,auto i jeszcze chcieć ode mnie? Jego pieniędzy nie chce,auta też ale na tym powinien być koniec a on się upiera bo muszę mu dać.

Mieszkanie, w którego posiadanie weszłaś jeszcze przed ślubem, a które zakupione zostało z Twoich pieniędzy, stanowi Twój majątek odrębny. Jeśli potrafisz udowodnić, że nowe mieszkanie zostało zakupione ze środków, które uzyskałaś ze sprzedaży poprzedniego (sprawdź, bo być może stosowny zapis został zawarty w akcie notarialnym), to jest ono nadal Twoim majątkiem odrębnym, zatem nie podlega wspólnocie majątkowej i mąż nie ma prawa rościć sobie pretensji do spłaty jego połowy. Jeśli jednak w akcie wyraźnie zaznaczyliście, że mieszkanie wchodzi do majątku wspólnego, to niestety sprawa bardzo się komplikuje. 

Co do reszty, czyli środków zgromadzonych na koncie i samochodu - za mało podałaś danych, czyli kiedy samochód został nabyty, z czyich środków, kiedy konto zostało założone, kto gromadził na nim pieniądze, skąd one pochodziły, czy jesteś jego współwłaścicielem?

31

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

To straszne co Cie spotkało. Praca,miala byc w szkarni, a sprzedano Cie do burdelu. Jednak pozniej miałaś wybór, wybrałas dalej ta droge i prawdę mówiąc musiałas  sie liczyć  tym samym, ze łatwo Ci w zyciu nie bedzie. Nie napisze, masz nauczkę, bo nikt nie zasługuje na taki los... Faceta poniekąd rozumiem, ale nie mial prawa Cie tak traktować. Jeżeli mu cos przeszkadzało, mogl odejść.
Tyle mu dałas, tyle dałas z siebie. On to po prostu wykorzystał, ale i Ty daleko zaszłas. Tyle ile w zyciu przeszkód Cie spotkało, na pewno teraz dasz rade.
Syn, Hmmm, albo to zniesie albo nie, ale pomimo Twojej przeszłości na pewno doceni, to jaka matka bylas dla niego, a nie to gdzie pracowałaś...
Każdy popełnia w zyciu bledy. Jedni sie na nich ucząc, drudzy nie, a dla trzecich błędem to nie jest...
Nie podziwiam Cie, bo znam wielu ludzi, którzy ciężej mieli od Ciebie. Podziwiam natomiast to, jak co chwile sie potykajac, potrafilaś sie podnieść. Jak wiele zrobiłaś dla innych!
To jest piekne.
Trzymam za Ciebie kciuki, zreszta nie musze smile jestes silną babka:) powodzenia

32

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
Olinka napisał/a:

Mieszkanie, w którego posiadanie weszłaś jeszcze przed ślubem, a które zakupione zostało z Twoich pieniędzy, stanowi Twój majątek odrębny. Jeśli potrafisz udowodnić, że nowe mieszkanie zostało zakupione ze środków, które uzyskałaś ze sprzedaży poprzedniego (sprawdź, bo być może stosowny zapis został zawarty w akcie notarialnym), to jest ono nadal Twoim majątkiem odrębnym, zatem nie podlega wspólnocie majątkowej i mąż nie ma prawa rościć sobie pretensji do spłaty jego połowy. Jeśli jednak w akcie wyraźnie zaznaczyliście, że mieszkanie wchodzi do majątku wspólnego, to niestety sprawa bardzo się komplikuje. 

Co do reszty, czyli środków zgromadzonych na koncie i samochodu - za mało podałaś danych, czyli kiedy samochód został nabyty, z czyich środków, kiedy konto zostało założone, kto gromadził na nim pieniądze, skąd one pochodziły, czy jesteś jego współwłaścicielem?

Olinko dziękuje za odpowiedź i jeśli jest możliwa proszę o następną !

Za mieszkanie,które sprzedałam dostałam przelew i za te pieniądze kupiłam dwa inne w tej samej cenie (dokładnie równej). Zapłaciłam sprzedającym również przelewem ze swojego konta. Odstęp czasowy między kupnem a sprzedażą to tydzień czasu.

Garaż kupiliśmy teraz 4 lipca a auto 4 lata temu. Mamy wspólność majątkową małżeńską.
Konto jest męża a ja byłam tylko upoważniona. Mąż wyjeżdża na kontrakty,ale jest to praca na czarno czyli pieniądze niezalegalizowane.
Nie chciała bym mu robić problemów, dlatego nie bardzo wiem jak to ugryźć a jednocześnie nie pozwalając okradać siebie.

Jestem dodatkowo osobą niepełnosprawną od urodzenia z trzecią grupą inwalidzką. Urodziłam się z przepukliną oponowo-rdzeniową,która jest nie operowana. Od 7 lat otrzymuję najniższą rentę  i jest to oficjalnie jedyny nasz dochód.

33

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

JESTES niesamowicie silna osoba .
Podziwiam za odwage!!
Zwykle przyznanie sie do czegos co dla spoleczenstwa jest zle, jest ogromna odwaga.
Twoj maz " coz ,dla mnie poprostu fajnie sie przy Tobie ustawil mimo ze nigdy niezaakceptowal swojej decyzji ,nie byl swiadomy tego co robisz ,siedzialo to w nim i wybuchlo.
Facet dziecko dla mnie powinnas zapomniec o nim
Pozdrawiam

34

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Kochana! Nie możesz patrzeć żeby jemu nie zrobić problemów. On na to liczy. Masz bronić SIEBIE. Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Mógł nie zaczynać. Mógł zachowywać się fair. To JEGO wybór. A Twój - czy mu pozwolisz, żeby Cię oszukał.

Dobry adwokat będzie trochę kosztował, ale załatwi sprawę. A on (przegrany) zwróci koszty. Jak nie musisz - nie szkodź. Ale gdybyś Ty miała przez oszczędzanie tego oszusta coś stracić, nie daj się. Podli ludzie uważają dobroć za słabość i nie szanują jej. Szanują tylko siłę i brak skrupułów.

Nie wygrasz walcząc gołymi rękami przeciwko komuś uzbrojonemu w karabin. Zrozum. Nie chodzi o to, żebyś stała się wredna. Chodzi o to, żeby mu dać po łapach, żeby ich nie wyciągał po Twoje. Ja bym dowodziła, że Cię oszukał i dlatego podjęłaś złe dla siebie decyzje. Że jego wkład w zakup mieszkania był zerowy, możesz udowodnić i zrób to!

35

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
pati31 napisał/a:

JESTES niesamowicie silna osoba

Pati w tym cały problem te siły zaczęły znikać,może chciałam by teraz ktoś o mnie pomyślał i za dużo sobie obiecywałam. Przecież nikt nic nie musi. Czytając posty jak pisałam Ci w innym wątku pomagają, nabieram znowu ochoty by wstać.

Jestem wdzięczna Wam wszystkim i każdemu z osobna

36

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
cachmir napisał/a:

Za mieszkanie,które sprzedałam dostałam przelew i za te pieniądze kupiłam dwa inne w tej samej cenie (dokładnie równej). Zapłaciłam sprzedającym również przelewem ze swojego konta. Odstęp czasowy między kupnem a sprzedażą to tydzień czasu.

Garaż kupiliśmy teraz 4 lipca a auto 4 lata temu. Mamy wspólność majątkową małżeńską.
Konto jest męża a ja byłam tylko upoważniona. Mąż wyjeżdża na kontrakty,ale jest to praca na czarno czyli pieniądze niezalegalizowane.
Nie chciała bym mu robić problemów, dlatego nie bardzo wiem jak to ugryźć a jednocześnie nie pozwalając okradać siebie.

Jestem dodatkowo osobą niepełnosprawną od urodzenia z trzecią grupą inwalidzką. Urodziłam się z przepukliną oponowo-rdzeniową,która jest nie operowana. Od 7 lat otrzymuję najniższą rentę  i jest to oficjalnie jedyny nasz dochód.

Cachmir, logicznie rozumując obydwa zakupione przez Ciebie mieszkania powinny być nadal Twoją własnością, bardzo ważne są jednak zapisy aktów notarialnych - sprawdź, proszę, kto w nich widnieje jako strona kupująca oraz czy istnieją zapisy, o których wspomniałam w swoim poprzednim poście. Jeśli sprawia Ci to trudność, to możesz korektorem zakreślić wszystkie dane osobowe i wszelkie inne dane, których nie chcesz ujawniać, zeskanować obydwa akty i przesłać na mój adres mailowy - zerknę i sprawdzę jak to wygląda od strony prawnej. Nie jestem co prawda prawnikiem, ale z racji wykonywanej pracy znam się dosyć dobrze na prawnej stronie transakcji kupna-sprzedaży nieruchomości.

Z informacji, które podałaś wynika, że zarówno samochód, jak i garaż są Waszą współwłasnością, czyli w przypadku rozwodu ich wartość podlega podziałowi - możecie je sprzedać i podzielić się pieniądzmi lub oszacować wartość, której połowę jedna strona będzie musiała wpłacić drugiej, aby przejąć garaż czy też samochód na własność.

Jeśli natomiast chodzi o konto - pomimo iż jest męża środki na nim zgromadzone również stanowią Waszą współwłasność. Od tej reguły istnieją jednak wyjątki - podziałowi nie podlegają pieniądze uzyskane ze spadków, odrębnych (czyli ze wskazaniem wyłącznie na męża) darowizn, odszkodowania uzyskane za wyrządzoną szkodę cielesną, zadośćuczynienia, nagrody za indywidualne osiągnięcia, prawa indywidualne jak np. prawo autorskie, niemniej nic na ten temat nie wspomniałaś, więc przyjmuję, że żaden z tych składników nie zasilił tego konta. Zatem jeśli mąż nie potrafi udokumentować, że pieniądze stanowią jego majątek osobisty, a wpływy na konto nastąpiły już po Waszym ślubie, to połowa tych środków również należy do Ciebie.

37 Ostatnio edytowany przez cachmir (2012-08-20 23:08:54)

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Olinko bardzo Ci dziękuje!

Pieniądze na koncie męża to wpływy z ostatnich dwóch lat, bo te wcześniejsze wydał i nie są na pewno z darowizn czy innych rzeczy, garażu beze mnie sprzedać nie może a akt notarialny chętnie Ci prześlę do oceny 02.09.2012 bo wtedy wracam do domu.

Boję się jednak,że mąż mógłby fikcyjnie sprzedać auto i przelać pieniądze gdzie indziej więc nie mogę nic mówić. Nie chodzi mi o to bo ja ich nie chcę. Pracował, kupił niech ma.

Pytanie brzmi; jak to zrobić i w tym wypadku sądownie aby suma wszystkich rzeczy stanowiła,że po podziale ja zatrzymuje mieszkanie a on resztę.

Znam go i wiem,że gdybym mu to zaproponowała bez sądu to konta nie będzie i auta też.

38

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Jeśli masz upoważnienie do konta, to proponuję jak najszybciej zrobić z niego wyciąg - w razie gdyby mężowi przyszło do głowy gdzieś je przelać, to będziesz mieć dowód, że środki na koncie były i w jakiej wysokości.
Jeśli jesteś wpisana w dowodzie rejestracyjnym samochodu jako jego współwłaściciel, to bez Twojego podpisu mąż samochodu nie sprzeda, jeśli natomiast nie jesteś, a doszłoby do takiej transakcji, to i tak połowa tych pieniędzy będzie należeć się Tobie.

Co rozumiesz przez pojęcie fikcyjna sprzedaż auta?

cachmir napisał/a:

Pytanie brzmi; jak to zrobić i w tym wypadku sądownie aby suma wszystkich rzeczy stanowiła,że po podziale ja zatrzymuje mieszkanie a on resztę.

Znam go i wiem,że gdybym mu to zaproponowała bez sądu to konta nie będzie i auta też.

Przyznaję, że nie jestem do końca pewna czy dobrze Cię rozumiem. Pytasz jak sądownie podzielić Wasz majątek, abyś zatrzymała mieszkanie - jeśli udowodnisz, że zostało ono zakupione z Twoich osobistych środków i stanowi Twój odrębny majątek, to sąd raczej nie będzie mieć żadnych wątpliwości, że powinno stanowić wyłącznie Twoją własność.
Natomiast co do reszty składników majątku - jeśli wystąpicie o sądowy jego podział, to oboje musicie liczyć się z tym, że sąd podzieli go tak, jak stanowi prawo, więc nie ma takiej opcji, że on zatrzymuje resztę (czyli wszystko oprócz mieszkania), bo tę resztę będziecie dzielić po połowie. Jeśli natomiast pójdziecie na ugodę, nie będzie konieczne dzielenie majątku przez sąd. Jednym słowem - albo tak, albo tak.

W tej kwestii wolałabym jednak, żeby wypowiedział się ktoś bardziej kompetentny, bo ja orientuję się ogólnie, niemniej nie znam szczegółowych zagadnień prawnych.

39

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Olinka
Konto jest tylko męża a ja miałam upoważnienie,teraz mi je zablokował i już nic nie mogę sprawdzić, tym samym wziąć wyciągu. W dowodzie rej. auta też nie figuruje więc mógł je sprzedać bez mojego udziału.

40

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

W takim razie warto byłoby skorzystać z pomocy dobrego adwokata, który zadba o Twoje interesy, przede wszystkim jednak uzyska dla Ciebie to, co Ci się prawnie należy, a co mąż być może będzie usiłował ukryć.

41

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Olinka dziękuje za wsparcie!
Właśnie przed chwilą dostałam odpowiedź od mojej adwokat,która piszę abym to ja broń Boże pozwu nie składała tylko on i wtedy trzeba nadać sprawie inny bieg. Rok od kupna do rozwodu to próba wyłudzenia.Potrzebne są wszystkie inne dokumenty i numer konta męża.
Nie wiem jak to wygląda,ale opiszę we wrześniu może komuś jeszcze się przyda.

Olinka czy Ty jesteś pomysłodawczynią tego forum? Pytam bo wyjechałam z domu na początku lipca, do tego dwa dni później ukradli mi auto, dopiero od 15.08 jestem z Wami. Byłam w kompletnym proszku i się zbieram. Dostałam od Was tyle siły,że ciężko to wyrazić słowami.

42

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Opisz, opisz koniecznie, będziemy śledzić jak sobie radzisz, a w razie potrzeby wspierać Cię. I tak jak piszesz - te informacje na pewno mogą się komuś jeszcze przydać.

Nie, niestety nie jestem ani pomysłodawczynią, ani twórcą tego forum. Trafiłam tu, podobnie jak Ty, w chwili kiedy byłam w rozsypce. Uzyskałam wsparcie, pomoc, pozbierałam się, ale i ogromnie związałam z tym miejscem - dlatego, jak widać, wciąż tu jestem smile.

43

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Witam.

cachmir napisał/a:

(...)Konto jest tylko męża a ja miałam upoważnienie,teraz mi je zablokował i już nic nie mogę sprawdzić, tym samym wziąć wyciągu(...)

Po głowie kołacze mi się podobna historia znajomej związana z zablokowaniem konta przez męża.
Ta znajoma zgłosiła ten fakt do prokuratury, bo obawiała się, że jej mąż "upłynni" pieniądze, a była to spora kwota. Nie znam całego przebiegu tej sprawy, ale odzyskała dostęp do pieniędzy.

Pozdrawiam i życzę dużo siły w działaniu.

44 Ostatnio edytowany przez cachmir (2012-08-21 02:04:57)

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

FORUM ! niby tylko ekran Twojego laptopa a jednak .... ,są ludzie,którzy są tacy jak Ty, no może nie w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale biegniesz do nich jak po chleb ? Dlaczego ?

BO ;
w pracy- nie powiesz,że coś Cię trapi- uznają to za nie moc intelektualną
w domu- jesteś jego wysokim szczeblem i lepiej aby dziecko nie widziało ruiny,którą w tej chwili jesteś.
wśród koleżanek -absolutnie! i tu nie muszę tłumaczyć dlaczego.
w rodzinie- po co ją dodatkowo martwić,każdy ma przecież własne problemy.
iść do knajpy i między obcymi się wyżalić- na tę jedną chwilę i na tę jedną noc a co dalej? a nie daj Boże,że był wtedy ktoś ze znajomych.

moja odpowiedź jest taka,
Tutaj nie muszę grać, udawać kogoś kim nie jestem, jestem jaka jestem i pragnę żyć. To przecież nic złego.

Powiem Wam,że od czasu gdy dowiedział się mój syn i rodzice,żyje bez kłamstw, 20 lat nosiłam to w sobie. Oni się dowiedzieli a zdanie reszty tego świata, nie ma dla mnie znaczenia. Nie żyje dla sąsiadów, ani dlatego co ludzie powiedzą. To moje prywatne życie.
Na pewno wiele kobiet na forum ma do mnie pretensje,że jestem jedną z tych co zabija Wasz związek, jedną z tych, która niszczy małżeństwo!
Babeczki nie ! prostytutki nie są kobietami,które mogą Wam zagrażać i nie są powodem Waszych problemów,ale wiemy bardzo dużo bo mężczyźni nam opowiadają swoje życie.

Mogę odpowiadać na każde, nawet najbardziej intymne pytanie, nie wstydźcie się.
Forum pomaga wyjść z problemu, jest jak chleb.

45

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Cachmir, fajna z Ciebie babka smile

46 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-08-21 10:25:56)

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
Artemida napisał/a:

Uch, ależ się zagrzałam. Dlaczego dobre Kobiety spotykają takich drani?

To w burdelach pracują dobre kobiety? To że on był niedojrzały wchodząc w ów związek(no cóż, 24 latek może jeszcze być niedojrzały) to jedno, to że ona pracowała jako dziwka bo chciała (przynajmniej od pewnego momentu), to drugie. Teraz oboje ponoszą konsekwencje swoich wyborów i tyle.

47

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
Vuk napisał/a:

To w burdelach pracują dobre kobiety? To że on był niedojrzały wchodząc w ów związek(no cóż, 24 latek może jeszcze być niedojrzały) to jedno, to że ona pracowała jako dziwka bo chciała (przynajmniej od pewnego momentu), to drugie. Teraz oboje ponoszą konsekwencje swoich wyborów i tyle.

Racja i teraz trzeba wypić piwo,które się samemu naważyło.

48

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
Olinka napisał/a:

... to możesz korektorem zakreślić wszystkie dane osobowe i wszelkie inne dane, których nie chcesz ujawniać, zeskanować obydwa akty i przesłać na mój adres mailowy

tak dla pewnosci, zeby nie bylo pomylki.... korektorem zakreslic na kopii aktu..

49

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Nie mnie oceniać Twoje zarobkowanie. Tobie było z tym dobrze i dobrze. Gorzej, że mężczyzna z którym byłaś akceptował to. Akceptował, ale buntował się.
W kulturze arabskiej dzielenie się mężczyzną jest normalne. DZielenie się mężczyzną, o dzieleniu się kobietą nawet w tamtej kulturze mowy być nie może.

cachmir napisał/a:

On na kuroniówce a ja w agencji, nie zgadzał się na to,ale nie mieliśmy wyjścia.

Mieliście wyjście. Mieliście wiele wyjść. Wybraliście takie, bo ważne były dla Was obojga pieniądze.
On się zgadzał! Przecież nie zakazał Ci uprawiania tego zawodu. Przecież tolerował uprawianie przez Ciebie seksu z innymi mężczyznami. Nie ma znaczenia z jakich powodów oddawałaś swoje ciało innym. Oddawałaś je i on miał tego świadomość i zapewne nie raz wyobrażał sobie jak przezywasz rozkosz w ramionach innego. I nie raz pytał siebie czy inny był lepszy, czy dawał jej więcej rozkoszy niż ja. Zgadzał się dla pieniędzy. Kochał je chyba bardziej jak Ciebie.

cachmir napisał/a:

Jeszcze przed ślubem zobaczył jakąś scenę intymną i wtedy uderzył mnie po raz pierwszy.

Nie dziwię się jego zachowaniu. Sama bym sprała męża po twarzy i nie po ale w czasie zdrady (przecież zdradzałaś go). Nawet za zabójstwo w afekcie nie ma kary.

cachmir napisał/a:

Tłumaczył,że nie może tego znieść,że mimo iż to tylko praca on nie daje rady. Rozumiałam i wybaczyłam, wzięliśmy ślub.

Ok. rozumiem, że wybaczyłaś mu przemoc, a czy on wybaczył Ci zdradę ? Musisz wiedzieć, że wybaczanie zdrady to długi proces i to Ty powinnaś zabiegać o to, by on wybaczyć Ci mógł. W waszym przypadku więc o wybaczeniu mowy byc nie może i to z dwóch powodów. Jeden z nich to kolejne Twoje zdrady.

cachmir napisał/a:

Rozmawialiśmy,że najpierw on wystartuje, ja to opłacę by potem on mógł nas utrzymać a ja mogła dokończyć wykształcenie i robić co innego. Płaciłam za wszelkiego rodzaju kursy,szkolenia, książeczki żeglarskie,lekarzy, wizy do Australii i Stanów Zjednoczonych. Nie żałowałam i wierzyłam,że już nie długo wszystko się zmieni. Zmieniało się,ale na gorsze. Awanturom,wyzwiskom, biciem, wiązaniem kablem nie było końca.

Myślę, że bardzo kochał Twoje pieniądze. Myślę, że przestał Cię szanować. Nie wmówisz mi, że nie mógł zarobkować on. Tysiące mężczyzn wyjeżdżało za granicę na handel, do pracy. Mogliście też jechać razem. Wygodnie mu było nie brać odpowiedzialności za rodzinę. Myślę, że siła tego pieniądza była ważniejsza jak Ty. Mam nawet tego pewność.

cachmir napisał/a:

Ktoś zawiadomił spółdzielnie, sąsiedzi wzywali policję,założyli mu niebieską kartę,którą ja w prokuraturze wycofałam. Cały czas go tłumaczyłam,że ma prawo do zazdrości,że to moja wina a jednocześnie miałam żal,że nic innego, niż robienie awantur nie robi by mi pomóc wyjść z tego błędnego koła. Pierwsze jego kontrakty były nie udane,tracił a nie zarabiał. Było i tak,że z dnia na dzień musiałam kupić bilet do Hiszpanii i ściągnąć go do domu.

Wycofałaś ?! Twoja wina ? Ja raczej doszukiwałabym się winy jego. A gdzie jego odpowiedzialność i dorosłość. Chciał zjeść ciastko i mieć ciastko. Chciał zarobionych przez Ciebie pieniędzy i chciał wiernej żony. TAk się nie da i on wiedział o tym dobrze. Sprzedał się facet, sprzedał się nieudacznik.

cachmir napisał/a:

Zaszłam w ciążę, niestety pozamaciczną i wtedy zostawił mnie samą. Zrobiłam w wannie dziurę upadając z bólu,syn wezwał pogotowie po powrocie ze szpitala nie miałam gdzie się umyć. Zrobił się zazdrosny o mojego syna o to ,że mieszkamy w moim mieszkaniu, jednym słowem koszmar. Kolejna wyprowadzka jak mój syn miał wypadek na motorze i połamane obie ręce. Przeżył,ale prawa miała być amputowana, nie zgodziłam się i jak zwykle sama szukałam lekarza,który dokona cudu. Udało się, mój syn był wtedy w klasie maturalnej, obie ręce w gipsie nie mógł pisać i wzięłam korepetycję i to był kolejny powód do awantur,że gówniarzowi wszystko łatwo przychodzi.

Pozostawienie Cię po stracie ciąży (tak przez niego upragnionej) to chyba wystarczający dowód na brak miłości do Ciebie. Zazdrość o syna i brak pomocy w czasie kiedy jej potrzebował to też dowód na brak jego bliskości. W takiej sytuacji nie tylko powinien zająć się pomocą Twojemu synowi, ale i Ciebie wspierać.
Zazdrość o Twoje mieszkanie....hm...jak to Twoje. W małżeństwie wszystko jest wspólne.

cachmir napisał/a:

Cztery lata temu, mojemu mężowi udało się i dostał pracę o której marzył na wielkich statkach pasażerskich w Stanach. Gdy wrócił z morza i przyszedł pierwszy przelew zablokował mi konto i znowu się wyprowadził, wtedy też wypłynął pierwszy raz bez pożegnania.

Poczuł swoją siłę. Zarabiał i już Cię nie potrzebował. Mógł odejść od bankomatu bez pożegnania. Dorósł. On teraz dorosły, radzący sobie sam, nie potrzebował już Ciebie i Twoich pieniędzy. Miał swoje. Miał konto a na nim SWOJE pieniądze. Koniec bajki o nieradzącym sobie z życiem małym chłopczyku. Teraz on, dorosły mężczyzna, będzie żył jak chce.

cachmir napisał/a:

Zrozumiałam,że nigdy nie będę miała w nim oparcia i poprosiłam jednego z gości agencji towarzyskiej o pomoc. Sfinansował sklep,który otworzyłam i zwyczajnie dał na życie bo zostałam bez niczego. W miedzy czasie zamknęłam agencje, zrobiłam kurs prawa jazdy i poszłam do szkoły. Zdobyłam zawód pilota wycieczek a to i tak nie zmieniło relacji między nami. Rok temu sprzedałam więc mieszkanie byśmy kupili "nasze" wspólne i by mąż mógł w końcu czuć się u siebie. Drugie mieszkanie dostał syn. Nic co zrobiłam nie pomogło i teraz gdy mąż półtora miesiąca temu uderzył mnie znowu, odwołałam urlop i wyjechałam. On stwierdził,że to koniec i chce bym spłaciła mu połowę za mieszkanie. Konto i samochód są jego więc nic mi do tego a najgorsze jest to,że o wszystkim powiedział mojemu synowi (22) w bardzo wulgarny sposób,że matka była dziwką,że dymał ją kto chciał .... a on musiał na to patrzeć. Tylko zapomniał,że sam mnie woził, że wiedząc o wszystkim wziął ślub,że z tych pieniędzy jest dzisiaj tym kim jest. Że oferowałam mu pomoc a sama nie dostałam nic w zamian. Dzisiaj sam jeździ na imprezy, przyprowadza koleżanki do domu (niby na chwilę) i nikt go za to nie bije.

Niestety nie zrozumiałaś. Dałaś mu wiarę. Dałaś też wiarę swoim złudzeniom.
Zawodowo świetnie sobie poradziłaś. W życiu prywatnym fiasko, ale fiasko do przewidzenia. Jego brak miłości, szacunku no i jego kasa. Ja też tak mam. Według mojego byłego męża to tylko długi i dzieci są moje (dzieci wspólne) i ja nic do małżeństwa nie wniosłam (a wniosłam mieszkanie i duże pieniądze). Walczę o swoje wszelkimi możliwymi sposobami. Walcz też i Ty. Dałaś mu możliwość wykształcenia, wiele lat utrzymywałaś go. Teraz czas na Twoje rozliczenie. I bądź mądra i nie daj się ograbić.
Wszystko co się wniosło do małżeństwa nadal jest naszą własnością jak i darowizny czy spadki. Cała reszta jest wspólna. Nie ważne ile kto zarabiał. Mógł w ogóle nie pracować zawodowo jeśli pracował na rzecz domu i rodziny. Przy rozwodach z winy współmałżonka należy się nam odszkodowanie. Nazywa się ono alimenty i jest płacone dożywotnio. Oczywiście wszystko trzeba udowodnić w sądzie. Wydaje mi się, że masz teraz okazję pokazać mężowi, że szanujesz się i zacząć wymagać szacunku od niego.
Powiedział Twojemu synowi, że byłaś dziwką i dymał Cie kto chciał i on na to musiał patrzeć...a nie powiedział kto go wiązał aby patrzeć musiał. Nie powiedział, że pozwalał byś uprawiała ten zawód, bo leniem i nieudacznikiem był. Zapytaj więc syna czy on pozwoliłby swojej ukochanej sprzedawać się za pieniądze. Zapytaj jak smakowałby mu ten chleb, na który ona w ten sposób zarabiałaby. Powiedz mu, że Twojemu mężowi chleb smakował wybornie i długie lata ( 6 ?) jadł go bez obrzydzenia i mdłości. Śmiało możesz synowi powiedzieć, że miałaś na utrzymaniu dwoje dzieci z czego jedno miało duże wymagania finansowe i bezradne było mimo pełnoletności. Porozmawiaj z synem szczerze. Opowiedz mu historię swojego życia. Jeśli jest rozsądny, zrozumie. To, że Cie kocha jest oczywiste. Zapewne musi Ci wybaczyć. Zapewne potrzebuje też czasu.
No ładnie ! Drań sprzedawał Cię a teraz nie bierze za to odpowiedzialności. Teraz on moralny a gdzie była jego moralność wcześniej. Prawdę mówiąc to Twój syn powinien mu manto sprawić za to, jak Cię ten Twój partner od siedmiu boleści traktował. 

cachmir napisał/a:

10 lat tak wierzyłam,że to się wszystko zmieni i jeszcze będziemy szczęśliwi, zapłaciłam za ten "najstarszy zawód świata" ogromną cenę i naprawdę czuje się jak szmata, sponiewierana, upokorzona, nie przez mężczyzn a przez kogoś kogo tak bardzo kocham. Wstyd mi i nie wiem jakie mam prawa to pierwszy raz gdy wyrzuciłam z siebie prawdę.
Jak żyć dalej ?

Żyj z podniesioną głową. Zarabiałaś tak a nie inaczej, ale nie stoczyłaś się na dno. Zdobyłaś wykształcenie i dałaś możliwość wykształcenia synowi. Budowałaś rodzinę.
Wydaje mi się, że największą cenę zapłaciłaś za wiarę w drania, za naiwność i głupotę. Nie widziałaś też, że Twój mąż kochał Twoje pieniądze a nie Ciebie.
Prosiłaś o komentarz więc go napisałam. Nie znam się jednak na psychologii i życiu. Sama przeszłam w życiu przez traumę i nie wiem czy mój punkt widzenia jest prawidłowy.Trzymaj sie dziewczyno i walcz o normalne życie.

50

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
cachmir napisał/a:

Dziewczyny wszystkim Wam dziękuje za odpowiedź,
jakiej odpowiedzi oczekuje ?
Miesza się we mnie złość i miłość, powiedzcie czy muszę oddawać mu pół za mieszkanie,które w całości było kupione za pieniądze z mieszkania,które miałam przed ślubem. Niczego mu nie wzięłam,ale dlaczego ma jeszcze dostać coś co nie było jego. Wolała bym dać dziecku na start. Jak to właściwie jest czy on ma takie prawo zabrać pełne konto,auto i jeszcze chcieć ode mnie? Jego pieniędzy nie chce,auta też ale na tym powinien być koniec a on się upiera bo muszę mu dać.

Jak przejść ten trudny okres do momentu zapomnienia?

Wiem,że zemsta jest złym doradcą,ale takie uczucie też mam.

Zemsta jest złym doradcą. Chyba bardziej chodzi o sprawiedliwość niż o zemstę.
Mieszkanie wniesione do małżeństwa jest tylko Twoje. Jeśli je sprzedałaś a pieniądze przeznaczyłaś na inne mieszkanie to te nowe nadal jest Twoje i nic mu do niego. Konta nie ma prawa zabrać. pieniadze zarobione w trakcie trwania małżenstwa i rzeczy za nie nabyte są wspólne. Jeśli nie ujawni w Sądzie konta grozi mu sprawa karna. Auto? jeśli jest zarejestrowane na niego to może je sprzedać bez Twojej zgody i ukryć pieniądze, i nie podzielić się nimi. WSZYSTKO w małżeństwie jest wspólne jeśli nie jest wniesione do małżeństwa, nabyte darowizną czy w spadku. Pewne i 100% informacje dostaniesz od prawnika i warto skorzystać z fachowej porady.

Chyba czas zapomnienia nigdy nie nadejdzie. Boli jedynie mniej.

51

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Zofio !!
Dokładnie tak to widzę i czytając Twoje wypowiedzi do innych wiedziałam,że będziesz obiektywna.
Właśnie ten Twój realizm zdarzeń ...  . Tak o to mi chodziło dziękuje.

52

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
Zazdrosc napisał/a:

tak sobie mysle, (po dwukrotnym przeczytaniu), ze jest kilka spraw, ktore Cie niepokoja
1. brak zaznanej milosci w zyciu
2. poniewierka emocjona na jaka sie godzilas by czasami poczuc zludne uczucie bycia kochana
3. wykonywanie zawodu, ktorego sie wstydzilas i moralnie nie akceptowalas
4. syn, ktorego milosci pragniesz a boisz sie, ze wlasnie stracilas jego szacunek
5. brak szacunku do siebie samej
6. dume z dobrych rzeczy i zmian, ktore uczynilas w swoim zyciu

Twoj ex powinien byc Ci wdzieczny za wszystko co dla niego zrobilas... ale jak to zwykle w zyciu bywa owsiki nigdy nie dziekuja... one sobie zyja a jak ktos im zarzuci pasozytnictwo to powiedza... "bo to zwykla koorwa byla"... no bo wiadomo to usprawiedliwia w ich mniemaniu pasozytnictwo.
Z owsikami sie nie negocjuje.
Owsiki sie tepi.
Nie ma co rozpaczac, ze owsik jest niedobry, nie ma co probowac zmienic owsika w zuczka gnojnika.. bo juz nie wspomne o human being
Nikt nie moze Ci odebrac prawa do dumy z dobrych rzeczy ktore zrobilas dla siebie i innych.. wlaczajac owsika.
Wiesz, z czego nie jestes dumna i to Twoj biznes z czego, a kazdemu wara od oceniania Ciebie i Twoich czynow.
Masz moj szacunek za szczerosc i uczciwosc wobec siebie. To wielka sztuka.
Jestes wystarczajaco odwazna by byc uczciwa wobec siebie.... kto tak jeszcze potrafi, eh?
edit:
chcialam jeszcze dodac, ze tytul powinien byc "Prostytutka to tez czlowiek"... choc na tym forum to KOBIETA-brzmi dumnie... wiec juz sama nie wiem co lepsze

Jak zwykle chylę czoła przed Twymi słowami i zgadzam się z każdym z nich.

Piękne porównanie - owsik. Masz rację owsiki się tępi smile.

smile

cachmir napisał/a:

I zawsze mówił co to za paradoks, ty pochodzisz z dobrego domu i jesteś ku... a ja z patologi i jestem kimś.

Myślę, że nie tylko w stosunku do Ciebie jest egoistą. Wskazuje na to rozmowa z Twoim synem. Wyrzucił z siebie ból, rozgoryczenie, zadając cios młodemu chłopakowi. Wykrzyczał mu, Twoja matka jest ku*** i zostawił go nie licząc się z jego czuciami i to jest dopiero patologia. Młody chłopak może mieć uraz na całe życie do kobiet. Czeka Cię wiele szczerych rozmów z synem. Myślę, że jest on na razie zniesmaczony a może i załamany. Wszystko w Twoich rękach. Dasz radę, jesteś mądrą kobietą.  smile

cachmir napisał/a:

Mąż wyjeżdża na kontrakty,ale jest to praca na czarno czyli pieniądze niezalegalizowane.

Udowodnij Sądowi jego dochody. Jest na to wiele sposobów.

cachmir napisał/a:

Nie chciała bym mu robić problemów, dlatego nie bardzo wiem jak to ugryźć a jednocześnie nie pozwalając okradać siebie.

Masakra ! Dziewczyno, Ty nie chcesz mu robić problemów!  To on robi Ci problemy. To on chce Cię okraść. Ty się bronić musisz! Jest CI potrzebna dobra prawniczka. Nie taka co przepisy ma w jednym paluszku, ale taka co umie wykorzystać przepisy i sytuację. Są tacy prawnicy. Moja koleżanka (prawniczka) wygrywa sprawy chytrością i przebiegłością. Podpiera to jedynie przepisami, artykułami i całym prawem. Szukaj kochana dobrej prawniczki.


Nie pisz, proszę, posta pod postem, a jeżeli chcesz coś dopisać użyj opcji "edytuj", o czym mówi 12 punkt Regulaminu Forum.
Dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam, Moderatorka Olinka

53

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Zofio !

Czy Twoja koleżanka mogłaby zająć się tą sprawą. Jestem z Gdyni i opłaciła bym jej koszty podróży ?

54

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
zofia282 napisał/a:
cachmir napisał/a:

I zawsze mówił co to za paradoks, ty pochodzisz z dobrego domu i jesteś ku... a ja z patologi i jestem kimś.

Myślę, że nie tylko w stosunku do Ciebie jest egoistą. Wskazuje na to rozmowa z Twoim synem. Wyrzucił z siebie ból, rozgoryczenie, zadając cios młodemu chłopakowi. Wykrzyczał mu, Twoja matka jest ku*** i zostawił go nie licząc się z jego czuciami i to jest dopiero patologia. Młody chłopak może mieć uraz na całe życie do kobiet. Czeka Cię wiele szczerych rozmów z synem. Myślę, że jest on na razie zniesmaczony a może i załamany. Wszystko w Twoich rękach. Dasz radę, jesteś mądrą kobietą.  smile

Nie mam na razie jak porozmawiać z synem. Przed chwilą wysłałam mu sms'a że przykro mi,że w taki sposób dowiedział się historii o własnej mamie....  ,przeprosiłam,że sam będzie musiał sobie z tym radzić. Rozmowa mnie czeka i nie chciałabym go stracić.
On jest wszystkim co mam.

55

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
cachmir napisał/a:

w domu- jesteś jego wysokim szczeblem i lepiej aby dziecko nie widziało ruiny,którą w tej chwili jesteś.

Nie zgadzam się z Tobą. Dorosłe dzieci maja prawo widzieć rozpacz matki i powinny ją wspierać.
Okłamywaliśmy dzieci oboje. Nie chciałam aby poczuły się zagrożone i ukrywałam prawdę (dotyczylo to finansów).
W szpitalu po raz pierwszy chciałam być z dziećmi szczera.Pierwszy raz w życiu zlekceważyłam  zakazy męża. Dzieci wiedziały od niego, że ze względu na uczulenie leżę w szpitalu. Początkowo nie byłam gotowa na taką rozmowę. Kiedy mijało zdezorientowanie, paraliżował mnie strach, że źle powiedzianą prawdą skaleczę ich. Intuicja kazał mi szukać pomocy u psychologa. Miałam takiego na oddziale. Pudło! Nie był zainteresowany moimi sprawami rodzinnymi. Zostawił mnie z problemem. Od kuzynki dostałam namiary na psycholog dziecięcą. Pomogła mi. Pomogła udzielając kilka bezcennych rad przez telefon i nieodpłatnie. Starszy syn juz wiedział od mojego ojca o wszystkim. Młodszy na szczęście jeszcze nie był poinformowany przez nikogo (kolegów) o zajściu/aferze. Zaskoczony był nazwa szpitala, w którym mnie odwiedził. Zaskoczony i zaintrygowany. Mąż nie chciał uczestniczyć w rozmowie. Trzymając się za ręce ( z 17 latkiem dla którego byłam bardzo ważna) ruszyliśmy na spacer. Dzisiaj wiem, że moja intuicja mnie nie zawiodła. Potrzebne mu było poczucie bezpieczeństwa a ja bez psychologa nie miałabym pojęcia jak mu je dać. Nie wracamy w rozmowach do tamtej sprawy ale.....jeśli jest potrzeba nie mamy zahamowań, by mówić o tym. On zrozumiał moje zmęczenie i sytuację. Nigdy nie bał sie mojej nieobecności w domu.
Już nie oszukuję dzieci. Przekazuję im każda ważną informację bez komentarza. To już dorośli ludzie i mają prawo do własnych ocen. Ja natomiast nie mam prawa nic przed nimi zatajać. Znają naszą ( więc i swoją) sytuacje finansową. Pomagają mi w tym, by mąż a ich ojciec nas nie okradł, jak mogą. Nie boją się a działają. Mam podobną sytuacje majątkową do Twojej( u mnie jest bardziej zagmatwana). Rozumiem więc doskonale co czujesz. Po rozstaniu wpadłam w panikę. Teraz już działam ze spokojem. Rozważam za i przeciw. Świadoma jestem zagrożeń i zabezpieczam się przed nimi. Chłopcy mnie bardzo wspierają no i co trzy głowy to nie jedna tongue.



cachmir napisał/a:

Tutaj nie muszę grać, udawać kogoś kim nie jestem, jestem jaka jestem i pragnę żyć. To przecież nic złego.

Tutaj nie tylko możesz być jaka jesteś. Tu jest wiele pokaleczonych ludzi po rożnych przygodach życiowych. Oni są bardziej wyrozumiali i doświadczeni. Są też chętni do pomocy. Gdyby nie to forum nie wiem w jakim miejscu teraz bym była. Może nadal siedziałabym gdzieś w kącie z poczuciem beznadziei życia. Może nadal pytałabym i zastanawiała się "dlaczego". Może czułabym się nadal beznadziejnym człowiekiem. Tu dostaję też bezcenne  wskazówki jak żyć. Żyć w zgodzie ze sobą. Żyć godnie i z szacunkiem do samej siebie. Kiedy przypominam sobie wizyty u psychologów -  porażka. Po każdej czułam się gorzej i byłam bardziej zdezorientowana.

cachmir napisał/a:

Na pewno wiele kobiet na forum ma do mnie pretensje,że jestem jedną z tych co zabija Wasz związek, jedną z tych, która niszczy małżeństwo!
Babeczki nie ! prostytutki nie są kobietami,które mogą Wam zagrażać i nie są powodem Waszych problemów,ale wiemy bardzo dużo bo mężczyźni nam opowiadają swoje życie.

Mogę odpowiadać na każde, nawet najbardziej intymne pytanie, nie wstydźcie się.
Forum pomaga wyjść z problemu, jest jak chleb.

- prostytutki nie odbierają nam mężów. Robią im tylko dobrze big_smile . Oczywiście, że nie są powodem naszych problemów. Naszym problemem jest ich moralność a raczej jej brak. Świadomość zdrady fizycznej jest zupełnie inna niż zdrady emocjonalnej. BArdziej boli ta druga zdrada. Boli i kaleczy.
- czy znasz powody zdrad mężów.....śmiem wątpić.

56 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-08-22 13:23:16)

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
zofia282 napisał/a:

- czy znasz powody zdrad mężów.....śmiem wątpić.

Oczywiście,że nie wszyscy są wylewni,ale wielu. Czasami mają potrzeby wygadania,niektórzy źli z frustrowani, inni cierpiący a jeszcze inni niezadowoleni z życia intymnego. Mówiąc,że żona to już jak siostra,żadnej podniety.
Jedni ukrywający swoje fantazje,różni są ludzie.

Są tacy,którzy przychodzą do jednej tylko raz i ciągle szukają innych a są tacy,którzy odwiedzają jedną wiele razy, tak zwani-stali klienci.
Wtedy siłą rzeczy związują się jakieś relacje,sympatie a nawet przyjaźnie.
Tak to już jest.

Dzisiaj siedziałam i rozmyślałam o przyszłości. Wyobraziłam sobie,że jestem już po rozwodzie,sama jakiś czas. Nikogo nie szukam,miłość odnajduje mnie sama i co dalej? Powiedzieć temu komuś o swojej przeszłości czy zakopać na dnie serca i nic nie mówić?


Nie pisz, proszę, posta pod postem, a jeżeli chcesz coś dopisać użyj opcji "edytuj", o czym mówi 12 punkt Regulaminu Forum.
Dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam, Mod. Olinka

57

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
cachmir napisał/a:
zofia282 napisał/a:

- czy znasz powody zdrad mężów.....śmiem wątpić.

Oczywiście,że nie wszyscy są wylewni,ale wielu. Czasami mają potrzeby wygadania,niektórzy źli z frustrowani, inni cierpiący a jeszcze inni niezadowoleni z życia intymnego. Mówiąc,że żona to już jak siostra,żadnej podniety.
Jedni ukrywający swoje fantazje,różni są ludzie.

Są tacy,którzy przychodzą do jednej tylko raz i ciągle szukają innych a są tacy,którzy odwiedzają jedną wiele razy, tak zwani-stali klienci.
Wtedy siłą rzeczy związują się jakieś relacje,sympatie a nawet przyjaźnie.
Tak to już jest.

Rozumiem, że długi staż małżeński powoduje rutynę, znudzenie. Dotyczy to chyba obojga małżonków. Natomiast agencji z panami jest niewiele. Przecież dużo rzadziej zdarza się, że to kobiety szukają na boku świeżości, urozmaicenia. Zgadzam się z Tobą i tymi panami, którzy mówią, że po latach żona to jak siostra. Sama słyszałam od męża, że po 25 latach małżeństwa sypianie ze sobą to jak kazirodztwo. Nie obrażałam się za te słowa. Rozumiałam je. Tylko czy nie ma sposobu, by urozmaicić seks nawet po tak długim okresie małżeństwa? Wiem, dzisiaj wiem, że po takich słowach powinnam dać mężowi dzień na spakowanie rzeczy. Wiem dzisiaj, że lata temu powinnam rozstać się z mężem i nie ma to związku ze zdradami.....
Co do zdrad ...mam mieszane uczucia. Jestem osobą tolerancyjną, ale.....na pewno pomyliłam tolerancję z głupotą.
Owszem zdawałam sobie sprawę, że facet wierny przez tyle lat być nie może. Zdawałam sobie sprawę, że on potrzebuje nowych wrażeń. Brałam pod uwagę skoki na bok mojego męża w agencjach towarzyskich. Rozumiałabym gdyby z nich  korzystał. Byłby to jednak tylko seks - nic więcej. Zauroczenie inną i zakochanie w innej czyli zdrada emocjonalna - to boli strasznie. Czy mąż (były mąż smile ) korzystał z agencji? Podobno tak. Nie boli mnie jednak ta świadomość. Bolała mnie do bólu jego zdrada emocjonalna. Nie ważne czy uprawiał seks z kobietą, w której zakochał się. Liczyło się to, że ona stawała się obiektem jego marzeń. Bolało, że być może o innej myślał kładąc się do łóżka a może i uprawiając ze mną seks.
Napisałaś, że jedni wędrują po agencjach, inni zaprzyjaźniają się z jedną i do niej wracają....hmmm....seks + przyjaźń.....o to byłabym zazdrosna. Chciałabym aby mój partner życiowy przyjaźnił się ze mną ....
Przyjaźnie - wiesz, myślę, że nie istnieje przyjaźń między kobietą a mężczyzną która nie miałaby podtekstu.....zauroczenia, seksu.  W moim przekonaniu małżeństwo, bycie z kimś na stałe, wiąże się z przyjaźnią. Seks jest tylko dodatiem do tej przyjaźni.
Dzisiaj po przygodzie swojego życia, dzisiaj po rocznym pobycie na tym Forum, wydaje mi się, że zdradzają Ci, co nie mają kręgosłupa moralnego. Wiem, że go mam i nigdy nie zdradziłabym partnera ( i nigdy nie zdradziłam). Istnieje coś takiego jak separacja, rozwód. Kończy sie miłość, pożądanie - kończy się związek.
Moje mylenie tolerancji z głupotą....dotyczy ono nie tylko zdrad, ale zacznę od nich. Mąż zdradził mnie po raz pierwszy 2 lata po ślubie. Zdradził mnie z Litwinką, którą się zauroczył. Wpadł na tym romansie. Postępował tak, jakby chciał abym sie o nim dowiedziała. Pytałam siebie wtedy, dlaczego zdradził, dlaczego zachował się tak abym o wszystkim wiedziała. Byłam wspaniałomyślna i wybaczyłam. On nawet nie prosił o wybaczenie a ja wybaczyłam. On przeszedł do porządku dziennego nie tłumacząc mi dlaczego zdradził, dlaczego kłamał. Pytałam i nie dostawałam żadnej odpowiedzi.Właściwie to zaprzeczał romansowi. Cieszyłam się, że nadal jestem dla niego ważna, bo jak jest ze mną to znaczy, że jestem kimś ważnym dla niego. Dzisiaj śmiać mi się z samej siebie chce.
Kolejne razy kiedy pomyliłam tolerancje z głupota to biznesy męża i finanse. Zakładał różne firmy, które kończyły sie kłopotami. Ufałam. Dlaczego miałabym mężowi nie ufać. Skoro mówi, ze winę za plajtę ponosi wspólnik, dlaczego miałabym nie wierzyć! Tylko dziwne było, że zawsze wina była czyjaś a on jako wytrawny biznesmen nie wpłynął na wspólnika, nie uciekał za nim jeszcze kłopoty pojawiały się. Uciekł w znaczeniu zamknięcia firmy. Nigdy też nie dopuszczał mnie do biznesów, trzymał na odległość.O kłopotach dowiadywałam sie po czasie. I znowu tolerancyjna byłam big_smile. Jak mówił, że chciał mnie chronić to znaczy, że chciał chronić big_smile . Ja przecież wyrozumiała jestem, tolerancyjna....głupota, gdyby głupota miała skrzydła, latałabym big_smile ! .
Zastanawiam się czy panowie, którzy przyjaźnili się z Tobą szczęśliwi byli w swoich związkach. Wydaje mi się, że ich żony czuły się odrzucone, zapomniane, nic dla nich nie znaczące. Szacunek dla partnera...szacunek do samego siebie.... Nie łatwiej byłoby rozstać się. Dać partnerowi szansę na udane życie.... .

Mój małżonek kiedyś odszedł. Wrócił po kilkunastu godzinach. Przyjęłam go z ukrywaną radością. Nigdy potem nie chciał odejść. Zadręczał mnie, zdradzał a odejść nie chciał. Godziłam się na wszystko, wszystko wybaczałam, byłam wyrozumiała. Im bardziej cierpiałam tym bardziej tolerancyjna byłam....pogubiłam sie w tym wszystkim, zmęczyłam.
Dzisiaj .... dzisiaj jak czytam posty innych kobiet, które wzdychają do drani, uwierzyć nie mogę.....a sama wzdychałam. Iluzje....tak bardzo ją kochałam.... zgubiłam siebie, zatraciłam się.
Dużo mam przemyśleń, wniosków, ale jeszcze nie wszystko sobie w głowie poukładałam. Mimo 50- tki na karku uczę się życia od nowa.  Małżeństwo, związki, zdrady, przyjaźnie, staram się zrozumieć ich mechanizmy. Oczywiście, że mam swoje zdanie, ale muszę je potwierdzać w słowach osób, które są dla mnie autorytetem. Koryguję też od czadu do czasu to swoje spojrzenie na życie.
Tak jak i Ty żyłam złudzeniami, marzeniami. Płacę za nie wysoką cenę. Całe życie czekałam na poprawę sytuacji finansowej i na rycerza, mojego rycerza. Mój mąż był kiedyś takim rycerzem. CZekałam aż znowu nim będzie. Nawet po rozstaniu z draniem ( już wiedziałam, że draniem jest) tęskniłam za iluzją, wyobrażeniami.
Jestem już świadoma błędów, które popełniłam w życiu. Jestem bardziej świadoma ludzi.
Ja także muszę walczyć o pieniądze, które mi sie należą a które chce przywłaszczyć mój były mąż. Okrada nie tylko mnie. Okrada także własne dzieci. Jest człowiekiem bez skrupułów, sumienia, więc walka czeka mnie ostra.

58

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
cachmir napisał/a:

Dzisiaj siedziałam i rozmyślałam o przyszłości. Wyobraziłam sobie,że jestem już po rozwodzie,sama jakiś czas. Nikogo nie szukam,miłość odnajduje mnie sama i co dalej? Powiedzieć temu komuś o swojej przeszłości czy zakopać na dnie serca i nic nie mówić?

Oczywiście, że najprościej byłoby nie mówić, bo prawda może oznaczać koniec tego związku, ale czy naprawdę uważasz, że budowanie czegoś nowego na kłamstwie, to jest dobry pomysł? Weźmy też pod uwagę, że zbyt wiele osób już wie, więc nawet jeśli przez jakiś czas uda Ci się ukryć przeszłość, to i tak będziesz żyć w potężnym strachu. A co kiedy zakochasz się, ułożysz sobie życie, a dopiero potem prawda wyjdzie na jaw? Chcesz ryzykować, żeby sprawdzić czy przetrwacie? Możecie nie przetrwać. Jeśli od początku będziesz szczera i Twój mężczyzna zaakceptuje to, kim byłaś w przeszłości, będzie z nią pogodzony, to będziesz mieć kredyt zaufania, coś na kształt tzw. czystej karty. Mimo wszystko musisz liczyć się z tym, że kiedyś może w tym związku nastąpić kryzys i przeszłość może do Ciebie wracać (bo może tak być, jesteśmy tylko ludźmi), Ty jednak przynajmniej będziesz żyć ze świadomością, że nie zawiodłaś, nie będzie wzajemnych oskarżeń i żalu, bo kłamstwo bardzo boli.

59 Ostatnio edytowany przez cachmir (2012-08-22 13:38:24)

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Zofio kochana !

Masakra i bardzo Ci współczuje,odpowiadam też na Twoje pytania.

Facet to czasami na prawdę świnia i nie mam co do tego żadnych wątpliwości (nie każdy oczywiście)
Z czasów mojej "pracy" zostały mi przyjaźnie do dziś i wcale już nie chodzi o seks. Mówisz,że nie ma przyjaźni damsko-męskiej ! W prawdziwym życiu nie ma bo to oznacza,że któraś ze stron widzi to inaczej a w świecie prostytucji jest bo:
Najpierw przychodzi jako twój klient,jeżeli mu się podobało wraca i potem znowu wraca,już wiesz jak ma na imię i co robi. Zapisuje cię w telefonie jako Marek lub ktoś inny i znowu wraca. Znamy się na tyle,że staje się jego kochanką i to że mi płaci tłumaczy sobie,że pomaga mi finansowo. Bardzo często pomagają też w wielu innych sprawach, przeprowadzkach,dokumentach itd. W wielu różnych sprawach, przylatują do nas gdy pokłócą się z żonami i opowiadają jej przebieg. Jednocześnie są pewni,że my nie chcemy zająć miejsca ich żon. Wielu właśnie to mówi,że kochanka jest jak rzep na psim ogonie, bo kiedyś zaczyna wymagać a my nie.
Po długim czasie seks między prostytutką a jej "stałym klientem" już też nie jest tak pełny uniesień z jego strony jak na początku. Siłą rzeczy zrobił to czas,częste kontakty i jeden drugiego już zna,ale jest właśnie to coś. Czyli to,że czują się nas pewni, bo my nie zadzwonimy do żon (przecież ich potrzebujemy a tak naprawdę finansów), my nie wymagamy by rzucił żonę, bo często ten gość nie jest w naszym typie i nic od niego nie chcemy(podoba się nam tylko grubość jego portfela i możliwości). Nie będziemy radziły by zostawił rodzinę i znalazł kogoś innego, bo późniejsze jego problemy sprawią,że sytuacja jego będzie zachwiana a co za tym idzie nasze finanse.
I wiele innych podobnych rzeczy.
Zofio to brutalne,ale prawdziwe. Wychodzimy z założenia,że jak facet głupi i chce trwonić pieniądze to czemu nie na nas? Mógłby to równie dobrze w kasynie przegrać, czy wydać na drogie hobby lub sport.
Nawet nie wiecie jak wasi mężowie potrafią kłamać,bardzo często byłam świadkiem rozmów i pytania-gdzie w tej chwili jesteś? To co wymyślają jest po prostu żałosne.
A ile potrafią zrobić żeby wyjść z domu ?
Podam przykład:
Mój jeden ze stałych gości wpadł tylko na chwilę grudniowego wieczoru. Nie chciał bym się rozebrała tylko zsunęła bieliznę i szybko od tyłu. To rwało może z trzy minuty. Zapłacił i poleciał. Gdy przyszedł następnym razem, miał już więcej czasu i spytałam dlaczego ostatnio tak się śpieszył?
Odpowiedź: "bo byłem ze starą na świątecznych zakupach i była ogromna kolejka do kasy i powiedziałem starej,że idę zapalić, dlatego tak się spieszyłem (dom publiczny był w tym samym miejscu) Ręce mi opadły,robić z żoną zakupy na święta i takie rzeczy wyprawiać. takich przykładów jest dużo,dlatego mi samej ciężko uwierzyć w miłość.

60 Ostatnio edytowany przez cachmir (2012-08-22 14:52:09)

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
Olinka napisał/a:
cachmir napisał/a:

Dzisiaj siedziałam i rozmyślałam o przyszłości. Wyobraziłam sobie,że jestem już po rozwodzie,sama jakiś czas. Nikogo nie szukam,miłość odnajduje mnie sama i co dalej? Powiedzieć temu komuś o swojej przeszłości czy zakopać na dnie serca i nic nie mówić?

Oczywiście, że najprościej byłoby nie mówić, bo prawda może oznaczać koniec tego związku, ale czy naprawdę uważasz, że budowanie czegoś nowego na kłamstwie, to jest dobry pomysł? Weźmy też pod uwagę, że zbyt wiele osób już wie, więc nawet jeśli przez jakiś czas uda Ci się ukryć przeszłość, to i tak będziesz żyć w potężnym strachu. A co kiedy zakochasz się, ułożysz sobie życie, a dopiero potem prawda wyjdzie na jaw? Chcesz ryzykować, żeby sprawdzić czy przetrwacie? Możecie nie przetrwać. Jeśli od początku będziesz szczera i Twój mężczyzna zaakceptuje to, kim byłaś w przeszłości, będzie z nią pogodzony, to będziesz mieć kredyt zaufania, coś na kształt tzw. czystej karty. Mimo wszystko musisz liczyć się z tym, że kiedyś może w tym związku nastąpić kryzys i przeszłość może do Ciebie wracać (bo może tak być, jesteśmy tylko ludźmi), Ty jednak przynajmniej będziesz żyć ze świadomością, że nie zawiodłaś, nie będzie wzajemnych oskarżeń i żalu, bo kłamstwo bardzo boli.

Olinko !
Dostałam dzisiaj telefon od jego siostry, czyli kiedyś mojej przyjaciółki, z którą pracowałam. Powiedziała mi,że obojętnie co się z nami stanie ja nadal będę jej bratową i ciocią dla jej córek. Tak sobie pogadałyśmy o wszystkim i o niczym i ona mówiła,że kiedyś brat a mój jeszcze mąż jej radził, żeby nie mówiła swojemu mężczyźnie gdy go pozna o swojej przeszłości, bo on nie potrafi sobie z tym poradzić. To było jakiś x czasu temu.

Oczywiście dostosuje się do regulaminu i przepraszam.

61 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-08-22 19:22:08)

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
cachmir napisał/a:

Masakra i bardzo Ci współczuje

Nie ma mi czego współczuć.
1.  Wszystko mam na własne życzenie. Wybaczałam a wybaczać nie powinnam. Powinnam była dawno uciekać z tego związku. Powinnam była uciekać kiedy pojawiły się pierwsze symptomy (jeszcze wtedy nie byliśmy małżeństwem). Nie uciekałam - teraz boli.
2. Dzisiaj, pomimo wszystko, jestem uśmiechniętym człowiekiem. Pomimo wszystko cieszę się życiem.



"Ona" zapisana była w telefonie jako Haciek. Kolejne jej numery wkuwał na pamięć. Po co? Mógł przecież jawnie do niej dzwonić. Mógł odejść i z nią zamieszkać lub nie.
Kochanki...dlaczego mężczyźni maja potrzebę tej drugiej. Ta druga może przecież być tą pierwszą i jedyną......nie rozumiem....nadal tego nie rozumiem.

A może z prostytutkami jest tak, że leczą ich kompleksy? A może w domu "damski bokser", "maczo" a u was biedny "miś" ? .....

Zgadzam się z tym, że dziewczyna z agencji nie musiała wysłuchiwać jaki to on biedny miś, żeby dostał seks. Dlaczego skarżył sie do niej a nie rozmawiał na ten temat z żoną ? Czy nie prościej byłoby problem na spokojnie omówić ze współmałżonkiem a gdy już omawiać się nie da, odejść ?

Masz rację, nie wiemy jak nasi mężowie potrafią kłamać. Gdybyśmy wiedziały, znały ilość tych kłamstw i ich powody, już nie byliby naszymi mężami. Ja już wiele wiem o kłamstwach byłego męża i powiem Ci szczerze, jestem przerażona. Jestem przerażona, że kłamał ...kłamał, bo chciał wzbudzić podziw, uznanie. Kłamał bo to było dla niego jak oddychanie! Kłamał perfekcyjnie. Patrzył synowi w oczy i kłamał. Przyłapywany na kłamstwie, mówił kolejne. M a s a k r a.


cachmir napisał/a:

takich przykładów jest dużo,dlatego mi samej ciężko uwierzyć w miłość.

Ale kochałaś ślepo, ale wierzyłaś, że kochana jesteś. DZiwne to życie....



DZISIAJ KOLEŻANKA MIAŁA DWIE SPRAWY W SĄDZIE I BYŁA NIEUCHWYTNA. JUTRO BĘDĘ JĄ ŁAPAĆ.  smile

62

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
cachmir napisał/a:

Olinko !
Dostałam dzisiaj telefon od jego siostry, czyli kiedyś mojej przyjaciółki, z którą pracowałam. Powiedziała mi,że obojętnie co się z nami stanie ja nadal będę jej bratową i ciocią dla jej córek. Tak sobie pogadałyśmy o wszystkim i o niczym i ona mówiła,że kiedyś brat a mój jeszcze mąż jej radził, żeby nie mówiła swojemu mężczyźnie gdy go pozna o swojej przeszłości, bo on nie potrafi sobie z tym poradzić. To było jakiś x czasu temu.

Rozumiem, weź jednak pod uwagę, że Twój mąż od samego początku wiedział czym się zajmujesz, a mimo tego nie poradził sobie z tą wiedzą, potrafisz więc sobie wyobrazić dramat człowieka, który Cię pokocha, a dopiero po latach dowie się prawdy? Niby nic się nie zmienia, bo on już zdążył Cię pokochać taką, jaką Cię poznał, niemniej ta wiedza przecież zbuduje zupełnie nowy obraz Twojej osoby.

Z jednej strony rozumiem Twoje rozterki, a z drugiej staram się znaleźć w sytuacji osoby, która kocha, a jednak żyje w nieświadomości. Zatajenie prawdy, to jakby stworzenie iluzji, pokazanie się z innej strony, strony, która jest bez skazy, ale bez względu na motywy jest też okrutnym kłamstwem. Na kłamstwie nie buduje się zdrowego związku, bo on nie ma podstawowego fundamentu, a - moim zdaniem - inny niż zdrowy zwyczajnie nie ma sensu. I choć Ty nadal będziesz tą samą kobietą, to jednak przez pryzmat nowej wiedzy będziesz inaczej postrzegana. Ta nowa wiedza będzie wówczas świeża, on będzie musiał się z nią zmierzyć i może tego nie udźwignąć. Gdyby jednak stało się to już na początku Waszej wspólnej drogi, to co prawda świadomość Twojej przeszłości zburzyłaby Twój wizerunek osoby bez skazy, zapewne też bardzo zabolała, niemniej gdyby ów mężczyzna mimo wszystko zdecydował się zaryzykować, to zrobiłby to odpowiedzialnie i świadomie - a to jest w moim odczuciu ogromna różnica.

Widzisz, chodzi mi głównie o to, że tajenie prawdy, w tym przypadku bardzo ważnej, być może kluczowej, ma zwykle bardzo krótkie nogi, a kiedy to się w końcu wyda (a sądzę, że kiedyś się wyda) i okaże się, że nie dacie sobie z tym rady, to zostaniesz sama i będziesz cierpieć podwójnie - raz, że stracisz osobę, którą zdążysz już pokochać, przywiązać się do niej, zbudować coś, co być może da Ci szczęście, a dwa, że będziesz musiała patrzeć jak bardzo tę osobę skrzywdziłaś.
Naprawdę jesteś skłonna podjąć takie ryzyko?

63 Ostatnio edytowany przez cachmir (2012-08-22 22:07:55)

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
Olinka napisał/a:

Widzisz, chodzi mi głównie o to, że tajenie prawdy, w tym przypadku bardzo ważnej, być może kluczowej, ma zwykle bardzo krótkie nogi, a kiedy to się w końcu wyda (a sądzę, że kiedyś się wyda) i okaże się, że nie dacie sobie z tym rady, to zostaniesz sama i będziesz cierpieć podwójnie - raz, że stracisz osobę, którą zdążysz już pokochać, przywiązać się do niej, zbudować coś, co być może da Ci szczęście, a dwa, że będziesz musiała patrzeć jak bardzo tę osobę skrzywdziłaś.
Naprawdę jesteś skłonna podjąć takie ryzyko?

Oleńko !
NIE,NIE,NIE tego bym nie zniosła,nie chcę być powodem niczyich cierpień. Na dzień dzisiejszy to i tak nie wyobrażam sobie żadnego związku,wszystko jest za świeże, no i ja i tak nadal kocham męża.
To chore,wiem że powinnam zapomnieć i przestać,ale nie potrafię zrobić tego na pstryk jak zgasić światło i wyjść.
Mało tego napisałam do niego kilka sms"w,  takich zwyczajnych,kulturalnych abyśmy się dalej nie ranili, że to bez sensu i abyśmy rozstali się jak ludzie. Zaproponowałam mu także terapie,nie dla nas ale dla siebie i późniejszego nowego związku. NIE ODPISAŁ.

Za to syn odpisał,że jestem dla niego najważniejsza i on nie wyobraża sobie życia beze mnie i w końcu rozumie dlaczego go zostawiłam pod opieką babci i cioci jak był mały. Patrzy na to teraz inaczej a myślał,że pojechałam do Niemiec zapomnieć o ojcu, nie patrząc na niego. Dzisiaj rozumie dlaczego, gdy przyjechałam zamieszkaliśmy sami i miał swój pokój pełny zabawek i mamę do dzisiaj.

Straszne to życie. Patrząc na moich rodziców,którzy w tym miesiącu mieli 40 rocznicę ślubu jestem w szoku.
Mój tata nigdy nie gotował,przypaliłby przysłowiową wodę na kawę. Zycie to zmieniło, bo moją mamę 17 lat temu pogryzły kleszcze i ma boreliozę . Od dwóch lat choroba atakuje mocno jej ciało,wyszła nie dawno ze szpitala (miesięczna kuracja, drugi raz) i mój tata robi teraz wszystko. Pierwsze jego dania były mdłe i za tłuste,ale dzisiaj ... Powiem Wam,że lubię jego obiady, bo i dla mnie się znajdą. Jestem dumna z mojego taty.
Już po raz drugi jestem z niego dumna. Gdy się urodziłam z tym świństwem na plecach, też nie zostawił mamy samej a Wiecie jak to jest gdy rodzi się pierwsze dziecko,które w ocenie lekarzy nigdy nie będzie chodzić i może mieć wodogłowie. Nosili mnie rodzice na rękach, do Gdańska na rehabilitacje przez długie lata. Mamie to aż ręce mdlały i siadała z becikiem pod drzewem by odpocząć. A tata wiecznie nosił na "barana".
Miałam chyba do ósmego roku życia szynę u prawej nogi bym w końcu chodziła- nie pamiętam tych czasów. Widocznie tak miało być-MAM NAJLEPSZYCH RODZICÓW NA ŚWIECIE i takich życzę wszystkim.

64

Odp: Prostytutka, ale też kobieta
cachmir napisał/a:

Za to syn odpisał,że jestem dla niego najważniejsza i on nie wyobraża sobie życia beze mnie i w końcu rozumie dlaczego go zostawiłam pod opieką babci i cioci jak był mały. Patrzy na to teraz inaczej a myślał,że pojechałam do Niemiec zapomnieć o ojcu, nie patrząc na niego. Dzisiaj rozumie dlaczego, gdy przyjechałam zamieszkaliśmy sami i miał swój pokój pełny zabawek i mamę do dzisiaj.

Straszne to życie. Patrząc na moich rodziców,którzy w tym miesiącu mieli 40 rocznicę ślubu jestem w szoku.
Mój tata nigdy nie gotował,przypaliłby przysłowiową wodę na kawę. Zycie to zmieniło, bo moją mamę 17 lat temu pogryzły kleszcze i ma boreliozę . Od dwóch lat choroba atakuje mocno jej ciało,wyszła nie dawno ze szpitala (miesięczna kuracja, drugi raz) i mój tata robi teraz wszystko. Pierwsze jego dania były mdłe i za tłuste,ale dzisiaj ... Powiem Wam,że lubię jego obiady, bo i dla mnie się znajdą. Jestem dumna z mojego taty.
Już po raz drugi jestem z niego dumna. Gdy się urodziłam z tym świństwem na plecach, też nie zostawił mamy samej a Wiecie jak to jest gdy rodzi się pierwsze dziecko,które w ocenie lekarzy nigdy nie będzie chodzić i może mieć wodogłowie. Nosili mnie rodzice na rękach, do Gdańska na rehabilitacje przez długie lata. Mamie to aż ręce mdlały i siadała z becikiem pod drzewem by odpocząć. A tata wiecznie nosił na "barana".
Miałam chyba do ósmego roku życia szynę u prawej nogi bym w końcu chodziła- nie pamiętam tych czasów. Widocznie tak miało być-MAM NAJLEPSZYCH RODZICÓW NA ŚWIECIE i takich życzę wszystkim.

Twój Młody jest WIELKI smile Ale rozmowa tak, czy inaczej Cię z nim czeka, niemniej punkt wyjścia... no myślę że nie można wymarzyć sobie lepszego smile

Lekko to widzę nigdy nie miałaś i rodziców naprawdę masz super, być może dlatego jak wspominałaś wcześniej Twoja mama jest w szoku po ujawnieniu Twojego zajęcia, dużo ich kosztowało byś była zdrowa i mogła normalnie funkcjonować, można powiedzieć że byłaś ich "wychuchaną i wydmuchaną córunią"...
A jak widać po Twoim ojcu, potrzeba matką wynalazku... wink

Oj, sporo rozmów, sporo łez, sporo wyjaśniania Cię czeka, ale wierzę że wyjdziesz na prostą i 3mam za to kciuki smile
Za Ciebie smile

65

Odp: Prostytutka, ale też kobieta

Z syna możesz być naprawdę dumna, widać, że jest rozsądny i kocha Cię bezwarunkowo! Inna rzecz, że przynajmniej w nim masz, i miejmy nadzieję nadal mieć będziesz, oparcie. Ważne, żebyście teraz porozmawiali - szczerze aż do bólu. Zapewne padnie mnóstwo trudnych pytań, ale odpowiedzi na nie zwyczajnie mu się należą. Jest dorosły, odpowiedzi też powinny być dorosłe. 

Piszesz, że męża nadal kochasz - no cóż, my, kobiety, już tak mamy, że jak kochamy, to całą sobą, na dobre i na złe i pomimo wszystko. Czasem wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi, a jednak... kochamy. Niemniej taka miłość jest chora, bo zdrowa przecież nie rani, nie odbiera nadziei, nie wpędza nas w poczucie bycia oszukanym. A Ty masz prawo czuć się oszukana, bo mąż akceptował to, co robisz, czerpał z tego wymierne korzyści, potem mamił Cię obietnicami, lepszym życiem, a kiedy mieliście już taką możliwość, to podziękował Ci za współpracę, potraktował jak maszynkę do zarabiania pieniędzy. Mimo wszystko Ty wciąż kochasz...

I niech zgadnę - gdyby zaistniała taka możliwość, to dałabyś Wam jeszcze jedną szansę, prawda?

Posty [ 1 do 65 z 120 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Prostytutka, ale też kobieta

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026