netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

Beznadziejne zauroczenie

52 odpowiedzi5 925 wyświetleńzałożony przez Izolda85, 09.12.2021

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 53 ]

1 Ostatnio edytowany przez Izolda85 (2021-12-09 10:37:48)

Temat: Beznadziejne zauroczenie

Witam, poznałam na portalu randkowym faceta i beznadziejnie się w nim zauroczyłam a może nawet zakochałam... Ja mam 35 lat a on 38. Sam do mnie zagadał, mimo sporej dzielącej nas odległości (ok 500 km). Podał swój numer telefonu, twierdził że mam bardzo piękne fotki i wyglądam na inteligentną. W rozmowie wyszło, że jest on lekarzem (kardiochirurgiem), jest po bardzo ciężkim rozwodzie i ma dwoje dzieci. Jest bardzo zajęty, prawie zawsze odpisuje mi albo bardzo rano albo w nocy i są to niezwykle zdawkowe odpowiedzi w stylu no tak, jaka u Was pogoda, jak dzień, odpisuję mu zawsze, jednak wydaje mi się że to go niezbyt interesuje. Weekendy spędza na  ogół z synami (6 i 3 latka) lub odpoczywa I wtedy jest najbardziej rozmowny. Nigdy nie rozmawialiśmy przez telefon, nigdy też nie padła propozycja spotkania. Jego wiadomości mają też czasami mocno seksualny podtekst, jednak kiedy obracam to w żart, on się uspokaja. Wkręciłam się już w tę znajomość, czekam na jego odpowiedzi lub na weekend kiedy będziemy mogli popisać więcej, coraz częściej jednak jestem też sfrustrowana, bo nie wiem czy to ma sens i czy nie lepiej dać sobie spokój. Kiedy on się otwiera, jest bardzo empatycznym, miłym i wartościowym człowiekiem i to mnie tak bardzo w nim ujęło. Często są jednak momenty, że wydaje mi się że ta znajomość prowadzi do nikąd. Proszę o porady.

2 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-12-09 11:14:58)

Odp: Beznadziejne zauroczenie
Izolda85 napisał/a:

beznadziejnie się w nim zauroczyłam a może nawet zakochałam...

W nim ? Czy w jego obrazku i swoim wyobrażeniu o nim?Nie znacie się .
Nie jest dobrze Izoldo,więcej tu chyba u Ciebie fantazji, marzeń ,dopowiadania i życzeń niż realnych możliwości rozwinięcia relacji.

Izolda85 napisał/a:

(ok 500 km).

??? No i co z tym.rzucisz wszystko i co ?

 

Izolda85 napisał/a:

Podał swój numer telefonu,  W rozmowie wyszło, że jest on lekarzem (kardiochirurgiem), jest po bardzo ciężkim rozwodzie i ma dwoje dzieci. Jest bardzo zajęty, prawie zawsze odpisuje mi albo bardzo rano albo w nocy i są to niezwykle zdawkowe odpowiedzi w stylu no tak, jaka u Was pogoda, jak dzień, odpisuję mu zawsze, jednak wydaje mi się że to go niezbyt interesuje. Weekendy spędza na  ogół z synami (6 i 3 latka) lub odpoczywa I wtedy jest najbardziej rozmowny.

Jeżeli jest kardiochirurgiem to jest bardzo ,bardzo zajętym lekarzem do tego dochodzą dzieci i kontakty z eks.Możliwe urazy z małżeństwa i możliwy brak zaufania przeniesiony  stamtąd ,jakieś tęsknoty i wspomnienia ,tajemnice (?) - jeszcze chyba może mieć ich sporo .
Po rozwodzie "ćwiczy",nawiązywanie relacji,leczy się i udowadnia sobie coś,podbudowuje się ,poprawiasz mu nastrój i samopoczucie
na pewno słyszałaś o plastrze po rozstaniu,i po rozwodzie.
Myślę ze jesteś takim znieczulającym plastrem dla niego,bezpiecznym bo na odległość,nie zaangażuje się bo nie chce na razie .
on też prawdopodobnie więcej fantazjuje niż ma ochotę na poważniejszą relacje.
Nawet jak czysto teoretycznie bylibyście z jednego miasta to czasu dla Ciebie miałby bardzo niewiele.
Czy byłabyś w stanie zaakceptować jego życie ? Teraz pewnie myślisz że tak,
samo życie dość szybko weryfikuje takie życzenia .

Izolda85 napisał/a:

Nigdy nie rozmawialiśmy przez telefon, nigdy też nie padła propozycja spotkania. Jego wiadomości mają też czasami mocno seksualny podtekst, jednak kiedy obracam to w żart, on się uspokaja. Często są jednak momenty, że wydaje mi się że ta znajomość prowadzi do nikąd. Proszę o porady.

Moim zdaniem to prawdopodobnie są nikłe szanse na związek z nim, taki z jakimiś zobowiązaniami ,jak chcesz być tylko  koleżanka z internetu to czekaj na święty nigdy ,niewiele wskazuje na to że wasza znajomość przekształci się w coś na wyższym poziomie.
Sorry że tak ponuro,ale tak to widzę .

3

Odp: Beznadziejne zauroczenie

On w rozmowach bardzo często jeszcze przeżywa ten rozwód (żona go zdradziła i odeszła do innego), bardzo często mówi, że nie może tego zrozumieć, że dzieci wychowują się z innym facetem a z nim samym jest coś nie tak, bo "źle lokuje uczucia"... O tym, że zona go zdradziła dowiedziałam się w 3.linijce rozmowy... Mimo że od rozwodu minął już ponad rok on dalej wałkuje ten temat. Często piszę mu, że jest fajnym facetem, powinien się otworzyć na nowe (już nawet nie chodzi mi o mnie tylko po prostu na przyszłość), on mi odpisuje, że "ciężko jest znaleźć taką jak Ty". Czasem też mi się wydaje, że on do mnie pisze po prostu żeby podsycić swoje wyobrażenia i mieć lepszy humor. Czy myślicie, że powinnam zaproponować mu spotkanie lub chociaż rozmowę telefoniczną?

4 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-12-09 11:29:05)

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Ty jesteś kobietą otwartą na propozycje.
On powinien proponować rozmowę, spotkanie.
Nie robi tego, więc są marne szanse na powodzenie, biorąc pod uwagę jego brak czasu i odległość.
Człowiek pracuje 40 godzin tygodniowo... lekarz pewnie więcej... ale na pewno ma urlop.


Jego wiadomości mają też czasami mocno seksualny podtekst, jednak kiedy obracam to w żart, on się uspokaja.

Ech... takie gierki... to zawsze blokuje.
Wyobrażam sobie taki scenariusz, że Ty blokujesz wszystkie jego inicjatywy, choć przyznam, że głupio pisać seksualnie, jak się mało pisze.
CZyli zarówno on jak Ty robicie błędy, które nie pozwalają Wam iść dalej.

5 Ostatnio edytowany przez Izolda85 (2021-12-09 11:41:03)

Odp: Beznadziejne zauroczenie

O te seksualne teksty była już między nami spina, ponieważ wysłał mi dosyć odważne swoje zdjęcie i ja się na to trochę oburzyłam. Przez tydzień nie pisaliśmy ze sobą, ale później to wszystko wróciło na stare tory. On trochę przestał a ja zaczęłam reagować z większym luzem i humorem na jego czasem sprośne komentarze. To jest rzeczywiście taka trochę gra niedomówień. Ja nie jestem dewotką czy osobą, która boi się takich tematów, jednak zależy mi na tej znajomości i nie chciałabym być zaszufladkowana jako "koleżanka do sextingu". On ma wolne weekendy na ogół, ale wtedy jest z synami lub po prostu śpi czy uprawia sport. Nie mam odwagi wyskoczyć z propozycją spotkania, ponieważ trochę obawiam się, że on odbierze to jako zaproszenie do seksu. I nie chce też wyjść na desperatkę. Chciałabym go jednak bardzo poznać lub chociaż usłyszeć. Byłabym gotowa nawet pojechać do niego czy spotkać się w połowie drogi, jednak trochę boję się zaproponowania tego.

6

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Szanuj się kobieto! Są dwie opcje: facet jest tym za kogo się podaje, czyli drugim Zbigniewem Religą, który oddał życie prywatne poświęcając się ratowaniu ludzkich serc, żona nie zniosła jego dobroci i oddania innym, więc puściła się bokiem, do tego ograniczyła kontakt z dziećmi - istny Hiob. Nie będziesz szczęśliwa z kimś takim. Druga opcja: facet jest zwykłym oszustem i chce twoich zasobów (seks, pieniądze itp.). Na bank w tym układzie nie będziesz szczęśliwa.

7

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Właśnie jest to trochę dziwne, bo z tego co pisał to on tych dzieci nie widuje regularnie tylko jakby co drugi weekend. Nie jestem specjalistą ds. prawa rodzinnego, ale jeśli rozwód jest z defintywnej winy jednej ze stron to chyba widzenia są inaczej ustalane (nie znam się jednak, to tylko moje dywagacje). Jeśli chodzi o pieniądze to on nigdy mnie nawet nie spytał jakoś szczególnie czym się zajmuję. Podkreślał tylko mi, że on nie ma prywatnej praktyki i pracuje tylko w szpitalu. Tak jakby chciał zamanifestować, że nie jest bogaty. Dla mnie to nie ma znaczenia, sama dobrze zarabiam. Nie wiem kompletnie co z tym robić, zastanawiałam się nawet czy po prostu nie przestać odpisywać, ale będzie mnie to boleć niesamowicie.

8 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-12-09 11:56:34)

Odp: Beznadziejne zauroczenie
Izolda85 napisał/a:

O te seksualne teksty była już między nami spina, ponieważ wysłał mi dosyć odważne swoje zdjęcie i ja się na to trochę oburzyłam. Przez tydzień nie pisaliśmy ze sobą, ale później to wszystko wróciło na stare tory. On trochę przestał a ja zaczęłam reagować z większym luzem i humorem na jego czasem sprośne komentarze. To jest rzeczywiście taka trochę gra niedomówień. Ja nie jestem dewotką czy osobą, która boi się takich tematów, jednak zależy mi na tej znajomości i nie chciałabym być zaszufladkowana jako "koleżanka do sextingu". On ma wolne weekendy na ogół, ale wtedy jest z synami lub po prostu śpi czy uprawia sport. Nie mam odwagi wyskoczyć z propozycją spotkania, ponieważ trochę obawiam się, że on odbierze to jako zaproszenie do seksu. I nie chce też wyjść na desperatkę. Chciałabym go jednak bardzo poznać lub chociaż usłyszeć. Byłabym gotowa nawet pojechać do niego czy spotkać się w połowie drogi, jednak trochę boję się zaproponowania tego.

Jak masz odwagę to sama zadzwoń lub napisz i zaproponuj spotkanie ,jak się facet spłoszy i zniknie, zaniecha dalszego kontaktu to dla Ciebie raczej dobrze będziesz mieć większą jasność,chociaż nie dobrze, bo będziesz się najpierw, może czuć z tym źle i rozczarowana ,masz już jakieś oczekiwania nie ma to tamto. Może facet też ciągle odwlekać ,migać się odraczać robić nadzieje to też nie fair .
,nie ma sensu brnąć w taki układ i to przy optymistycznym założeniu, że facet prawdę Ci pisze ,
a nie jest bajkopisarzem czy oszustem.
Telefon jego numer sprawdź najpierw ,żebyś się nie zdziwiła rachunkiem.

9 Ostatnio edytowany przez Izolda85 (2021-12-09 12:06:13)

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Sprawdzalam jego profil na facebooku (rozmawiamy przez Messenger) i dane się zgadzają (istnieje taki kardiochirurg w mieście jego zamieszkania, jest nawet jego foto). Zgadza się też data urodzenia jaka mi podał. Wydaje się, że mówi prawdę kim jest, jednak bardziej zastanawia mnie ten "piekielny" rozwód. On ciągle podkreśla jak bardzo się zakochał w byłej żonie, jak bardzo jej ufał, jak bardzo nie może pogodzić się z tym, że dzieci są na co dzień z innym facetem. Ten balon jest pompowany przy prawie każdej rozmowie. Podobnie jak jego "fantazje" co by zrobił, gdzie by mnie zabrał, jak obudził. Czasem mam wrażenie jakbym żyła na Marsie dla niego. Dla mnie pojechanie na weekend nawet w jakieś miejsce w połowie drogi czy do niego to nie jest problem. Jestem tłumaczem, oraz lektorem, pracuję i tak zdalnie. Totalnie nie widzę problemu, aby przenieść tę znajomość do realnego świata.

10

Odp: Beznadziejne zauroczenie
Izolda85 napisał/a:

Sprawdzalam jego profil na facebooku (rozmawiamy przez Messenger) i dane się zgadzają (istnieje taki kardiochirurg w mieście jego zamieszkania, jest nawet jego foto). Zgadza się też data urodzenia jaka mi podał. Wydaje się, że mówi prawdę kim jest, jednak bardziej zastanawia mnie ten "piekielny" rozwód. On ciągle podkreśla jak bardzo się zakochał w byłej żonie, jak bardzo jej ufał, jak bardzo nie może pogodzić się z tym, że dzieci są na co dzień z innym facetem. Ten balon jest pompowany przy prawie każdej rozmowie. Podobnie jak jego "fantazje" co by zrobił, gdzie by mnie zabrał, jak obudził. Czasem mam wrażenie jakbym żyła na Marsie dla niego.

Jeżeli facet nie jest bajkopisarzem,to wygląda na to że jesteś dla niego "terapeutką" i za Twoją pomocą chce i próbuje wyjść na prostą po zdradzie ,rozstaniu,rozwodzie ,tęskni też za dziećmi ,w gruncie rzeczy to nic nadzwyczajnego i niezwykłego w takich sytuacjach,
tylko czy Ty na dłuższą metę
chcesz być w roli "plastra" od wyznań i do zwierzeń  i masz tyle cierpliwości do słuchania ,mając swoje  nadzieje, oczekiwania co do przyszłości relacji ,które też nie są jakieś dziwne i szczególnie wyjątkowe .
internet to jednak nie całe życie ,samo pisanie również ,to tylko cząstka maleńki fragment.

11

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Wiem, że tak może być i że on traktuje mnie jako trochę takie pocieszenie. Nawet te zdjęcia, które mi wysyła, są takie trochę... Nie da się na nie inaczej zareagować niż "wow". Boję się trochę, że pewnego dnia powiadomi mnie radośnie, że kogoś poznał i że dziękuję mi za wsparcie, ale pobiegnie dalej sam. Wydaje mi się też, że nawet lepiej będzie jeśli on kogoś po prostu dla treningu I zdrowia przed wejściem w nową poważną relację "położy". Nie chciałabym być pierwsza, która nadzieje się na ten pełen frustracji, bólu i nadwątlonego poczucia własnej wartości konar. Czasem zastanawiam się czy po prostu na to nie pozwolić, być blisko ale dopuścić, że on może kiedyś poinformować mnie o jakiejś przygodzie lub nowym związku.

12

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Bądźmy szczerzy. Niestety tak będzie. Nie słyszałem jeszcze o sytuacji żeby ktoś zakochał się w "plastrze". Jedyna opcja to na prawdę urwać kontakt ale z wyjaśnieniem dlaczego, że widzisz co on wyprawia i do czego to zmierza.
Jedynie jego tęsknota i poczucie straty może wywołać w nim jakiś szok i próbę walki - zauważy, że traci kogoś wartościowego.
Tylko nie wiem czy ta znajomość to już taki etap, chyba zbyt krótko się znacie więc on to po prostu oleje.
Ale wtedy też masz jasną sytuację ile dla niego znaczyłaś Ty sama i ta znajomość, i nie warto sobie zawracać tym głowy

13

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Obawiam się, że oleje. Po naszym konflikcie o zbyt śmiałe zdjęcie nie odzywaliśmy się do siebie tydzień. Nie pisał on ani ja. Było mi bardzo ciężko, tęskniłam, więc po prostu napisałam na luzie co słychać, on mi odpisał i tak znowu wróciło do codziennego kontaktu. Bez wyjaśnień czy ustaleń. Jedyne co zauważyłam to to że on już unika zbyt śmiałych tekstów (śmiałe uprawia dalej), ja też uznałam, że no dobra, durny chłop na poście, trzeba podejść wyrozumiale. Sądzę na 99.9 procent, że gdybym się nie odezwała to on też by się nie odezwał.

14 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-12-09 12:40:10)

Odp: Beznadziejne zauroczenie
Izolda85 napisał/a:

Wiem, że tak może być i że on traktuje mnie jako trochę takie pocieszenie. Nawet te zdjęcia, które mi wysyła, są takie trochę... Nie da się na nie inaczej zareagować niż "wow". Boję się trochę, że pewnego dnia powiadomi mnie radośnie, że kogoś poznał i że dziękuję mi za wsparcie, ale pobiegnie dalej sam. Wydaje mi się też, że nawet lepiej będzie jeśli on kogoś po prostu dla treningu I zdrowia przed wejściem w nową poważną relację "położy". Nie chciałabym być pierwsza, która nadzieje się na ten pełen frustracji, bólu i nadwątlonego poczucia własnej wartości konar. Czasem zastanawiam się czy po prostu na to nie pozwolić, być blisko ale dopuścić, że on może kiedyś poinformować mnie o jakiejś przygodzie lub nowym związku.

Oczywistym jest Izoldo że to Ty wybierasz i decydujesz jak myślisz i jak czujesz co z tym zrobisz ,a jak się z tym będziesz czuć później zobaczysz ,
najprawdopodobniej jednak będzie rozczarowanie i będzie bolało jak stanie się tak jak napisałaś i facet kogoś pozna bliżej na miejscu, może  jak się zaprzyjaźnisz internetowo to Ciebie ucieszy taki fakt ,
zależy jak podejdziesz do siebie i Twoich oczekiwań.Kwestia Twojego czasu jest też istotna, czy masz go za dużo, czy za mało.
Jednakże krew nie woda ,a takie niby "samarytańskie" dobre uczynki mszą się na człowieku i to czekanie z narastającą frustracją za zdrowe nie jest, dla ciała i ducha, takie moje doświadczenie ,ale nie jedyne i nie jedynie słuszne,możliwe że ktoś miał inne ,zakończone happy endem wszystko możliwe jest przecież.

15 Ostatnio edytowany przez Izolda85 (2021-12-09 12:52:54)

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Dopuszczam taką możliwość. Mam 35 lat, mimo wszystko wiele w życiu przeszłam i wiem, że w nim jest jeszcze zbyt wiele frustracji i syfu, aby wchodzić w poważną relację. Zdaję sobie też sprawę, że on teraz ma potrzebę "odreagowania" i jeśli będę zbyt mocno przystawać na sexting i nalegać na spotkanie to mogę stać się tą, która pójdzie na pierwszy ogień manewrów porozwodowych. Jeśli z kolei zostanę na poziomie net przyjaciółki to pewnie nie ominą mnie rewelacje z jego podbojów lub nowych związków. Mimo wszystko nie chcę tej nawet minimalnej szansy na relację zaprzepaszczać. Czy mogę poprosić Panów i doświadczone Panie o rady jak to rozegrać? Zaproponować wprost spotkanie? Ograniczyć kontakt i zobaczyc czy będzie walczył?

16

Odp: Beznadziejne zauroczenie
Izolda85 napisał/a:

Dopuszczam taką możliwość. Mam 35 lat, mimo wszystko wiele w życiu przeszłam i wiem, że w nim jest jeszcze zbyt wiele frustracji i syfu, aby wchodzić w poważną relację. Zdaję sobie też sprawę, że on teraz ma potrzebę "odreagowania" i jeśli będę zbyt mocno przystawać na sexting i nalegać na spotkanie to mogę stać się tą, która pójdzie na pierwszy ogień manewrów porozwodowych. Jeśli z kolei zostanę na poziomie net przyjaciółki to pewnie nie ominą mnie rewelacje z jego podbojów lub nowych związków. Mimo wszystko nie chcę tej nawet minimalnej szansy na relację zaprzepaszczać. Czy mogę poprosić Panów i doświadczone Panie o rady jak to rozegrać? Zaproponować wprost spotkanie? Ograniczyć kontakt i zobaczyc czy będzie walczył?

Niby rozumiesz co ludzie ci radzą, ale ewidentnie widać, że i tak wejdziesz w tę relację. On nigdy nie spojrzy na ciebie tak jakbyś chciała - jedyne rozwiązanie korzystne dla ciebie to wykasowanie jego numeru.

17

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Jesteś naiwna Autorko, jeśli myślisz że facet będący sam, rok po rozwodzie, z nikim innym nie próbował - choćby seksu, i że jesteś pierwszą i w dodatku jedyną kobietą, z jaką ma kontakt od tamtych przykrych wydarzeń. Na pewno tak nie jest. Jesteś jedną z wielu opcji dla niego, dlatego on się nie określa i mu niespecjalnie na Tobie zależy. Poza tym - chirurg, w dodatku pewnie przystojny - nie narzeka nigdy na brak powodzenia. Nie daj sobie bajek wciskać. I na pewno nie jest aż tak zajęty, żeby nie móc się spotkać. Gdyby chciał, sam by zaproponował choćby rozmowę tel. lub video i zaproponował spotkanie - nie robi tego jednak, bo nie chce. Nie wyskakuj sama z żadnymi propozycjami bo się zbłaźnisz. Ja bym się raczej wycofała na Twoim miejscu, skoro przez tydzień przerwy on nawet nie przysłał Ci smsa. Nie zależy mu na Tobie.

18

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Czy jest przystojny... Są różne opinie, mi się bardzo podoba, jednak moja przyjaciółka twierdzi, że jest mało atrakcyjny. Szczerze mówiąc, również wydaje mi się, że on miał z kimś kontakt, nieudany i dlatego teraz tak pompuje sprawę rozwodu. Po roku nawet czas już trochę to wszystko rozmywa, przynajmniej moim zdaniem. Fakt, że sobie tego wszystkiego jeszcze nie poukładał wskazuje chyba na jakiś plaster, który niedawno odpadł z hukiem. Usunęłam numer. Czy jeśli on napisze to powinnam coś odpowiadać, tłumaczyć, czy lepiej w ogóle się nie odzywać?

19 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-12-09 13:39:23)

Odp: Beznadziejne zauroczenie

@Izolda85... postępujesz jak początkujący w relacjach zakochani:

-- siedzi cicho, nic nie robi, nic nie pokazuje, boi się kroku zrobić
-- ale jednocześnie planuj "Hmm...! To zapytam jej/jego czy będziemy razem an śmierć i życie... czy weźmiemy ślub i będziemy mieli dzieci".

Tak się nie da.
Nic nie robić, a potem trach! i wybuch bomby.

Ludzie się powinni podrywać, do czegoś dążyć.

On powinien to robić, ale nie robi...    albo co gorsze Ty wszystko, wszystko blokujesz.


Zgodzę się z ty, że rozbierane zdjęcia są niestosowne na początku znajomości.
Ale twoja reakcja, cisza źle świadczy o Tobie. Bo każdy robi błędy i trzeba było to zignorować.

Ale spórzmy co dalej jest:


Izolda85 napisał/a:

... jednak bardziej zastanawia mnie ten "piekielny" rozwód. On ciągle podkreśla jak bardzo się zakochał w byłej żonie, jak bardzo jej ufał, jak bardzo nie może pogodzić się z tym, że dzieci są na co dzień z innym facetem. Ten balon jest pompowany przy prawie każdej rozmowie.

Bo na to pozwalasz, aby wasza relacja była napełniana jego rozwodem. Nie skupiasz się na nim.
Takie rozmowy wyciszaj.


Podobnie jak jego "fantazje" co by zrobił, gdzie by mnie zabrał, jak obudził.

Gdybyś reagowała na to, to byście się w końcu spotkali. A Ty co robisz? Coś fantazjujesz wtedy? Jakoś reagujesz?

Hardkor jest taki:

ON:   chciałbym się obok Ciebie obudzić w weekend rano...
TY:    No to rób tak, aby się obudzić...

Miękko:

ON:   chciałbym się obok Ciebie obudzić w weekend rano...
TY:    Też bym tak chciała. Zastanawiam się czy to jest w ogóle kiedyś możliwe...

Miękkie odrzucenie:

ON:   chciałbym się obok Ciebie obudzić w weekend rano...
TY:    Hmm... fajne marzenie, ale pewnie musimy się lepiej poznać wcześniej... 



Czasem mam wrażenie jakbym żyła na Marsie dla niego.

Może on myśli    "Podrywam ją jak umiem... ale ona się ciągle blokuje... Przecież nie zaproponuję jej spotkania od razu, bo nawet nie iwem czy chce...".



Dla mnie pojechanie na weekend nawet w jakieś miejsce w połowie drogi ... Totalnie nie widzę problemu, aby przenieść tę znajomość do realnego świata.

Ale czy on o tym wie? Czy o tym było mówione?



Wiem, że tak może być i że on traktuje mnie jako trochę takie pocieszenie.

Pozwalasz na eskalację rozmów o rozwodzie. Przekieruj na rozmowy o Was.



Nawet te zdjęcia, które mi wysyła, są takie trochę... Nie da się na nie inaczej zareagować niż "wow".

Tak, tak... piszesz jak prawiczek:     "Ojej... dziewczyna przysyla mi rozebrane zdjęcia... Czy ona w ten sposób leczy swoje kompleksy?"
No nieeee... ona nie leczy kompleksów. Tylko przysyła erotyczne zdjęcia.

Tak samo twój lekarz -- chce Ci zaimponować. smile smile

Dziewczyna mówi mu "wow" ... i nic dalej się nie dzieje.
DZiewczyna by się z nim umówiła, ale on nie proponuje...

Możesz zareagować tak:     "Fajne, fajne... ale wolę w realu niż cyfrowo...".


Boję się trochę, że pewnego dnia powiadomi mnie radośnie, że kogoś poznał i że dziękuję mi za wsparcie, ale pobiegnie dalej sam.

Może tak być... Zatem nie bądź wsparciem... Tylko staraj się o Was. Bo inna się postara...



Wydaje mi się też, że nawet lepiej będzie jeśli on kogoś po prostu dla treningu I zdrowia przed wejściem w nową poważną relację "położy". Nie chciałabym być pierwsza, która nadzieje się na ten pełen frustracji, bólu i nadwątlonego poczucia własnej wartości konar. Czasem zastanawiam się czy po prostu na to nie pozwolić, być blisko ale dopuścić, że on może kiedyś poinformować mnie o jakiejś przygodzie lub nowym związku.

Ja bym go poderwał, abyście się zobaczyli w realu. Parę godzin... kilka weekendów aby się poznać... A potem seks.
No chyba że chcesz to idź szybko na seks, a potem się zobaczy. Byle ten seks był fajny dla Ciebie i abyś nie żałowała.

Powinnaś skasować wszystkie elementy relacji które są "żalami z powodu rozwodu"   (już nawet tak myślisz "nadwątlonego...konar").
Tylko skupić się na Was... czyli zamiast "nadzieję się na nadwątlonego... konar", to    "chciałabym go przlecieć". ... albo "chciałabym go poznać na początek".



Po naszym konflikcie o zbyt śmiałe zdjęcie nie odzywaliśmy się do siebie tydzień.

Twój błąd...


tęskniłam, więc po prostu napisałam na luzie co słychać,

... błąd naprawiony... ale to tak jakby rozbić talerz i go posklejać...



... że on już unika zbyt śmiałych tekstów (śmiałe uprawia dalej),

^^^ posklejany talerz... wadliwy... ale jest...



ja też uznałam, że no dobra, durny chłop na poście, trzeba podejść wyrozumiale.

Fatalnie go oceniasz w swojej głowie...




Mam 35 lat, ...  on teraz ma potrzebę "odreagowania" i jeśli będę zbyt mocno przystawać na sexting i nalegać na spotkanie to mogę stać się tą, która pójdzie na pierwszy ogień manewrów porozwodowych.

I fatalnie siebie traktujesz... Podmiotowo... jak zabawkę, której on mógłby użyć do odreagowania.



Mimo wszystko nie chcę tej nawet minimalnej szansy na relację zaprzepaszczać. Czy mogę poprosić Panów i doświadczone Panie o rady jak to rozegrać? Zaproponować wprost spotkanie? Ograniczyć kontakt i zobaczyc czy będzie walczył?

1. NIE proponować wprost spotkania
2. podrywać... agresywnie...
3. nie rozwijać żali rozwodowych

Na razie robisz wszystko na odwrót:

-- żale rozwodowe są dominujące
-- brak podrywu z twojej strony, a nawet gorze -- kasowanie jego zalotów.

20

Odp: Beznadziejne zauroczenie
szeptem napisał/a:

Nie zależy mu na Tobie.

Z wszystkim co pominąłem to się zgadzam,to wysoce prawdopodobne,
chociaż kardiochirurdzy to naprawdę bywają mocno zajęci,ale też bez przesady  "jak kto chce znajdzie sposób"

zgadzam się - po za tym co zostawiłem .
Na jako takiej Autorce to mu nie zależy bo jej nie zna, facet więcej gada , słabo raczej słucha i słyszy tylko to co chce usłyszeć wybiórczo ,ale...
Zależy mu na zachwycie i zauroczeniu Autorki ,oraz na jej inicjatywie i zabieganiu o kontakt,on w jego mniemaniu jest panem sytuacji
karmi się uwagą Izoldy,
możliwe że ma ich kilka ,takich pocieszycielek i słuchaczek jego użalania się i rozczulania nad sobą .
Według mnie nie jest to dla Izoldy zdrowa zależność i lepiej uciąć ją już teraz .
Spotkanie w realu nawet jak dojdzie do skutku to dostarczy świeżego materiału do rozmyślań ,marzeń i utrwali w głowie Autorki figurę faceta
jeszcze bardziej i mocniej ,ponieważ jesteś zauroczona już i chcesz widzieć to co sobie zamyśliłaś i wyobrażasz, chcesz potwierdzeń wiary w nieomylność swojego widzenia myślenia życzeniami,spełnienia jakichś oczekiwań ,domyślam się że na siłę,chyba że potrzebna Ci jest konfrontacja z rzeczywistością,która  będzie drastycznym doświadczeniem ,
facet okaże się na przykład obleśnym, natarczywym, chamem ,ale to mniej prawdopodobne niestety.Zabawę w zimno ciepło odradzam Izoldo bo to też tylko odroczy i przedłuży frustrację i ból rozgoryczenia, zranisz samą siebie na własną prośbę na raty po prostu,a facet się trochę pobawi ,nic więcej.

21 Ostatnio edytowany przez szeptem (2021-12-09 13:46:56)

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Jestem pewna, że do spotkania nie dojdzie w ogóle - facetowi nie będzie się chciało fatygować taki kawał drogi, skoro mu na Izoldzie nie zależy - bo ma takich kilka. Seks może zaś mieć i w swoim mieście, w to nie wątpię. Izoldo nie odzywaj się do niego więcej i nic nie tłumacz, może kolega będzie mial z tego jakąś lekcję...

22 Ostatnio edytowany przez Izolda85 (2021-12-09 13:53:29)

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Również tak to trochę odbieram, że on lubi kiedy okazuje mu zainteresowanie. On sam o nic nie pyta, czasem jak minął dzień ale to rozmowa na zasadzie, że ja piszę jak minął mój i pytam jak jego na co on "Dużo pracy", "Burdel przez covid", itp. Nigdy nie pytał o moje zainteresowania, doświadczenia, jego pytanie to takie jakby otwieranie kanału, żeby mógł mówić o sobie. Usunęłam numer, jednak kiedy on się odezwie to odpowiem tak samo zdawkowo lub na jego myślenie życzeniowe będę odpowiadac "to rob żeby się tak stało".

23

Odp: Beznadziejne zauroczenie
Izolda85 napisał/a:

Również tak to trochę odbieram, że on lubi kiedy okazuje mi zainteresowanie. On sam o nic nie pyta, czasem jak minął dzień ale to rozmowa na zasadzie, że ja piszę jak minął mój i pytam jak jego na co on "Dużo pracy", "Burdel przez covid", itp. Nigdy nie pytał o moje zainteresowania, doświadczenia, jego pytanie to takie jakby otwieranie kanału, żeby mógł mówić o sobie. Usunęłam numer, jednak kiedy on się odezwie to odpowiem tak samo zdawkowo lub na jego myślenie życzeniowe będę odpowiadac "to rob żeby się tak stało".

trochę podobny temat z tą różnicą że relacja nie na odległość a jednak na odległość
https://www.netkobiety.pl/t125782.html

24

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Dokładnie takiej dramy jak tam chciałam uniknąć. Na szczęście dzieli nas spora odległość, ale był we mnie też lęk wspólnych sex weekendów, mojego zaangażowania i jego pogubienia. Najgorsze jest to że on mi tak wszedł w łeb (a raczej wyobrażenia o nim), że nie liczy się nikt inny. Odrzuciłam kilku zainteresowanych mną adoratorów z okolicy, bo wolę wzdychać do marzenia 500 km stąd. Oczywiście w mojej wizji świata już się tam przenosiłam, kochałam jego synów jak swoich i akceptowałam jego wieczne nieobecności. To takie smutne jak człowiek bardzo potrzebuje normalności i miłości.

25

Odp: Beznadziejne zauroczenie
Izolda85 napisał/a:

Dokładnie takiej dramy jak tam chciałam uniknąć. Na szczęście dzieli nas spora odległość, ale był we mnie też lęk wspólnych sex weekendów, mojego zaangażowania i jego pogubienia. Najgorsze jest to że on mi tak wszedł w łeb (a raczej wyobrażenia o nim), że nie liczy się nikt inny. Odrzuciłam kilku zainteresowanych mną adoratorów z okolicy, bo wolę wzdychać do marzenia 500 km stąd. Oczywiście w mojej wizji świata już się tam przenosiłam, kochałam jego synów jak swoich i akceptowałam jego wieczne nieobecności. To takie smutne jak człowiek bardzo potrzebuje normalności i miłości.

O to w tej grze chodzi, żebyś to ty zdecydowała się na seks. Facet by pobzykał, a ty z czasem byś coraz bardziej angażowała się, ale na każde twoje wyznanie uczuć miałabyś komunikat: "Niczego ci nie obiecywałem. Wiedziałaś w co się pakujesz". Jeszcze bym pana kardiochirurga nie skreślał, podejrzewam, że w swoim arsenale oprócz tego co teraz pokazuje ma jeszcze maskę romantycznego adoratora. Zamiast kasować numer, radziłbym zablokować.

26 Ostatnio edytowany przez Izolda85 (2021-12-09 15:00:26)

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Oj ma, zapraszał mnie już na romantyczne kolacje przy świecach i łóżka usłane różami. Ale kiedy wyszłam na piwo z koleżankami, napisał mi że koronawirus szaleje a ja łażę po mieście. Tak więc trochę się czuję jak material do taniego romansu w tym wszystkim.

27 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-12-09 15:19:46)

Odp: Beznadziejne zauroczenie
Izolda85 napisał/a:

Oj ma, zapraszał mnie już na romantyczne kolacje przy świecach i łóżka usłane różami. Ale kiedy wyszłam na piwo z koleżankami, napisał mi że koronawirus szaleje a ja łażę po mieście. Tak więc trochę się czuję jak material do taniego romansu w tym wszystkim.

Zapraszał ? Romantyczny i troskliwy - ideał smile
Czy tylko ot tak sobie pisał  o świecach i różach , fantazjując  swobodnie i swawolnie ? smile roztaczając wizje
doktorek gawędziarz asekurant 
wcześniej piałaś ,że nie było konkretnych propozycji spotkań od niego.

28

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Bo nie było. To było w stylu "zabrałbym Cię na romantyczną kolację przy świecach", "zrobiłbym Ci kąpiel a potem do łóżeczka na płatki kwiatów". Nie były to żadne konkretne propozycje tylko "-bym".

29

Odp: Beznadziejne zauroczenie
Izolda85 napisał/a:

Nie były to żadne konkretne propozycje tylko "-bym".

zablokuj go i odetnij się ,poboli ale minie
zastanów się czemu próbujesz uciec w taki "fantastyczny" układ i przed czym,czego sama się obawiasz , o ile się obawiasz czegoś
skoro dla facetów na miejscu nie jesteś niewidzialna

30

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Nie wiem sama, bardzo mnie ujął swoimi wypowiedziami o życiu, tym jak kocha swoich synów... Zanim nawet wiedzialam ze jest lekarzem było już w nim coś co mnie przyciągało a teraz doszedł jeszcze fakt poświęcenia dla pacjentów, ratowania ich życia. Bardzo mi to gdzieś imponuje i fascynuje. Ale liczy się oczywiście człowiek a ja tak naprawdę mało o nim w sumie wiem,chodzi mi o codzienne sprawy jak ulubiona muzyka, dania, filmy.

31

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Beznadziejne zauroczenie, jak sama określiłaś.
Tak naprawdę, to jest zabawa w ciuciubabkę i myślę, że On bardziej jest pewien
z kim ma do czynienia, niż Ty.
Wcale nie jest pewne, że informacje, którymi Cię zasypuje /zdrada żony itp/
są prawdziwe.
Lekarz, jak to ładnie brzmi, marynarz też, dyplomata, co często lata i nie ma
czasu na spotkanie bo pomiędzy bywaniem, a lataniem zajmuje się dziećmi.
Można tak sobie pisać i pisać.
Odległość jaka Was dzieli jest także dużą przeszkodą do realizacji znajomości
w realu, ale jest to bezpieczne, bo raptem nikt nikomu na głowę bez zapowiedzi
nie spadnie. Telefon nie zadzwoni, głosu nie usłyszysz. Za dużo niewiadomych.
Może to być także erotoman gawędziarz i snuje bajanie o tym co zrobi gdy Cię
złapie, ale nie goni by złapać. Łózko z płatkami róż też brzmi bajecznie, a Ty
rozbudzasz swoją wyobraźnię, bujasz w obłokach marzeń i się nakręcasz.
Zejdź na ziemię!
Rozejrzyj się wokół siebie bo może ten właściwy nie jest wcale tak daleko od Ciebie.

32 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-12-09 16:56:15)

Odp: Beznadziejne zauroczenie

już za póżno.
teraz to Cie bedzie dręczyć jeśli go nie poznasz.
poznaliście sie na portalu randkowym- chyba określiliscie cel znajomości?
wybierz jakie miejsce na spotkanie i je zaproponuj.
500 km to mało i duzo.
zp z Krakowa do Gdyni to 5 + godzin w wygodnym Pendolino
poznasz go, jak jest wolny  i Ty wolna to gdzie problem?
najwyżej klapa będzie.
Z tego co opisujesz znajomosć nie jest tak bliska bo wiesz o nim w sumie mało, a on się Tobą nie interesuje za bardzo.
O pracy swojej opowiada Ci : burdel bo Covid- szczerze to chyba mocno wymijajace, albo ja jestem zbyt ciekawska smile
Co on o Tobie właściwie wie, o Twoich pragnieniach czy marzeniach, wie czego sie boisz, co Cie denerwuje?
Wasza znajomość jest flirtem- ale może warto sprawdzić czy na żywo jest przyciaganie? masz 35 lat- a nie 16 letnia dziewica z Ciebie, nie umrzesz jak się nie powiedzie.

33

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Było to również moje podejście, żeby po prostu poznać się na luzie i zobaczyć co z tego wyjdzie. On miał w swoim profilu szumny opis, że szuka partnerki na życie, z którą będzie się mógł zestarzeć, że nie lubi narcyzów i manipulantów, aktorek, chciałby mieć rodzinę, mieć do kogo wracać ... Ogólnie miał mega normalne foty z gór, z rowerem, wyglądał na takiego poczciwego miłego faceta. Sprawa jego profesji i dzieci wyszła później. W pierwszej rozmowie wyznal mi że został zdradzony przez żonę a o dzieciach dowiedziałam się przypadkiem (wysłał mi foto a w tle były dwa rowerki dziecięce - tak się dowiedziałam, że ma 2 synów).

34

Odp: Beznadziejne zauroczenie
Izolda85 napisał/a:

"zabrałbym Cię na romantyczną kolację przy świecach",

"no to zaproś" -- taka odpoiwedź...


"zrobiłbym Ci kąpiel a potem do łóżeczka na płatki kwiatów"..

"no to zrób..." -- taka odpowiedź..


Sztuczne flirty...

35

Odp: Beznadziejne zauroczenie

pościel do wyrzucenia po takich różyczkach.. ale nieromantyczna jestem smile

36

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Ja już tez powoli się z tego śmieję... Kiedyś mi napisał że jakby mnie dorwał to... Odpowiedziałam mu, że musiałby mnie najpierw złapać, bo jako kobieta z rejonów leśnych umiej szybko zwiewać przed dzikami. W sumie ten nasz flirt jest czasem całkiem zabawny i gdybym się nie wkręcała powoli emocjonalnie to bym go kontynuowała dla beki

37

Odp: Beznadziejne zauroczenie
Izolda85 napisał/a:

najpierw złapać, bo jako kobieta z rejonów leśnych umiej szybko zwiewać przed dzikami.

Jak zwykle nie to miejsce nie ten czas big_smile

Bagienniku gdzie jesteś big_smile

38

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Oj chyba tak. Ehh co poradzić, znając życie przystojniak odezwie się do mnie o 22 niczym stacja numeryczna jakimś zdawkowym szyfrem w stylu aha no tak, spoko albo pada u Was śnieg?

39

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Wg mnie to nic z tego nie będzie. Facet jeszcze nie przepracował poprzedniego związku i moim zdaniem nie jest gotowy na nowy. Co do rozwodu - niekoniecznie jest już po. No i nie rozmawialiście jeszcze przez telefon? Co najmniej podejrzane.
Jak chcesz się z nim spotkać to zaproponuj spotkanie w dużym mieście w połowie drogi i tyle. Np. jakaś sobota po południu, zarezerwuj sobie nocleg w hotelu (tylko dla siebie oczywiście) i na drugi dzień wrócisz.
Chociaż ja bym odpuścił.

40

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Postanowiłam, że wezmę to na większym luzie, jeśli on będzie pisał zdawkowo to ja też tak będę pisać, jeśli on będzie walił tymi swoimi marzeniami to ja będę mówić żebyśmy je spełnili w realu. Najwyżej to się rozwali siła naturalną

41 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-12-09 23:38:40)

Odp: Beznadziejne zauroczenie
Izolda85 napisał/a:

mi napisał że jakby mnie dorwał to... Odpowiedziałam mu, że musiałby mnie najpierw złapać, bo jako kobieta z rejonów leśnych umiej szybko zwiewać przed dzikami. ...

Tak przypuszczałem, że wygląda wasz niby flirt... on naskakuje że będzie robił seks na żyrandolu, a Ty totalnie go zabijasz.

Hmm... Rosja wysyła rakietę wycelowaną na Nowy Jork. A USA tarczą antyrakietową zbijają tę rakietę i wpada do oceanu. Nikt nigdy nie będzie trafiony. Można tak strzelać i strzelać, aż amunicji zabraknie.



Postanowiłam, że wezmę to na większym luzie,

Bardzo dobry pomysł.



jeśli on będzie pisał zdawkowo to ja też tak będę pisać,

Eeee... nieee graj w takie gierki. Pisz kiedy chcesz.



jeśli on będzie walił tymi swoimi marzeniami to ja będę mówić żebyśmy je spełnili w realu.

To jest bardzo, bardzo dobra taktyka...

On:    jakby mnie dorwał to...
Ty:     Hmm.. no to dorwij... proszę... pokaż... Miasto znasz... na adres się umówimy...

On:   zrobiłbym Ci kąpiel, a potem seks w płatkach róż...
Ty:    Daj znać kiedy i gdzie... byle w moim mieście.

Prawdopodobnie wymięknie.
Ale jak zacznie organizować, to wtedy powiesz   "Hola, hola! Ale najpierw się musimy zobaczyć i polubić. Potem dopiero seks."

42

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Jeśli bym go nie zabijała to odsłoniłabym chyba zbyt dużo zbyt szybko i zbyt łatwo.

43

Odp: Beznadziejne zauroczenie
Izolda85 napisał/a:

Jeśli bym go nie zabijała to odsłoniłabym chyba zbyt dużo zbyt szybko i zbyt łatwo.

A nie męczy Cię to przepychanie się? Z jednej strony zbijasz jego flirt, a z drugiej strony chcesz spotkania w realu.

Gdybyś go jednak rozpaliła -- nawet na kanwie tych jego seksualnych marzeń, to on chciałby się spotkać. Rozmawialibyście otwarcie, a wtedy mogłabyś konkretnie ustalić czego chcesz... pójść swoją drogą.
Gdyby nie chciał się spotkać, choć mówi różne fantazje, to znaczy, że to tylko pisarz internetowy.

Jak mężczyzna wychodzi z inicjatywą, a kobieta tę inicjatywę zbija, to  potem sama jest w sytuacji kiedy musi go podrywać, gdy on się wycofuje.

Zatem zbijanie flirtu przez kobietę jest dobre, gdy ona tego flirtu nie chce.

44

Odp: Beznadziejne zauroczenie

W sumie racja, dzisiaj się nie odezwał, zobaczymy w weekend... On w sumie bywa też strasznie śmieszny i uroczy w tych swoich swinstewkach, widać że chłop się uczy na nowo po kilkunastu latach.

45

Odp: Beznadziejne zauroczenie

No i dobrze... daj mu się rozkręcić, a potem zobaczysz. Zawsze masz czas na swoje decyzje.

Powodzenia. smile

46

Odp: Beznadziejne zauroczenie
Izolda85 napisał/a:

Właśnie jest to trochę dziwne, bo z tego co pisał to on tych dzieci nie widuje regularnie tylko jakby co drugi weekend. Nie jestem specjalistą ds. prawa rodzinnego, ale jeśli rozwód jest z defintywnej winy jednej ze stron to chyba widzenia są inaczej ustalane (nie znam się jednak, to tylko moje dywagacje). Jeśli chodzi o pieniądze to on nigdy mnie nawet nie spytał jakoś szczególnie czym się zajmuję. Podkreślał tylko mi, że on nie ma prywatnej praktyki i pracuje tylko w szpitalu. Tak jakby chciał zamanifestować, że nie jest bogaty. Dla mnie to nie ma znaczenia, sama dobrze zarabiam. Nie wiem kompletnie co z tym robić, zastanawiałam się nawet czy po prostu nie przestać odpisywać, ale będzie mnie to boleć niesamowicie.

Napisał Ci że nie ma prywatnej praktyki bo gdyby miał to łatwo mogłabyś to sprawdzić. Praca w szpitalu jest trudniejsza do sprawdzenia bo ochrona danych osobowych. Jaką chcesz historyjkę ?. Ja np. Jestem pilotem linii pasażerskich w Dubaju, moja zona zmarła przy porodzie. Sam wychowuje dwoje dzieci w wieku 6 i 4 lat. Albo inaczej Jestem oficerem na misji pokojowej w Syrii, moimi dziećmi zajmuje się w tej chwili moja mama, moja żona mnie zdradziła i odeszła. Itp. Itd. Często czytam takie różne historie o oszustach internetowych i nieodmiennie dziwi mnie fakt że ludzie są tak naiwni, nie mogę uwierzyć że to w ogóle jest możliwe, ale jednak tak. Obudź się dziewczyno i zejdź na ziemię.

47

Odp: Beznadziejne zauroczenie
Gary napisał/a:

No i dobrze... daj mu się rozkręcić, a potem zobaczysz. Zawsze masz czas na swoje decyzje.

Powodzenia. smile

Szkoda czasu i atłasu smile
Ten Twój Religa autorko ma z Tobą dobrze. Wypłacze się wirtualnie w dekolt, odstresuje, poćwiczy flirtowanie, odreaguje covidowy, szpitalny stres, a kogoś konkretnego znajdzie sobie bez trudu na miejscu. Gdyby był zainteresowany, już dawno chciałby usłyszeć Twój głos.

48

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Macie wszyscy rację. Po przeczytaniu Waszych rad przemyślałam i zrozumiałam, że rzeczywiście on mnie traktuje jak wirtualne ćwiczenia uwodzenia i źródło uwagi. Nie ma to totalnie sensu, nie tylko ze względu na odległość ale i po prostu generalnie. Dam jeszcze znać czy on się odezwie i jak to będzie dalej wyglądać, ale bardzo dziękuję wszystkim za otworzenie mi oczu.

49 Ostatnio edytowany przez Izolda85 (2021-12-26 00:18:46)

Odp: Beznadziejne zauroczenie

Mała reaktywacja tematu. Skorzystałam z Waszych porad i kiedy kolega się odezwał i zaczął swoje fantazje to odpowiadałam na luzie i bez pretensji, że nie ma co gdybać tylko trzeba się spotkać. Jego odp "Tak, tak, trzeba działać" albo "Tak, masz rację, trzeba coś wymyślić" i koniec tematu smile. Na ogół po moim  "Ale fajne marzenia, trzeba zrobić pierwszy krok do ich realizacji i się poznać osobiście milkł na 3-4 dni tongue. I tak sobie kolejne dwa tygodnie pykamy w ping ponga, on się odzywa raz czasem, ja uprzejmie odpisuję, później za 3-4 dni historia się powtarza. Uniesienia serca już mi trochę przeszły. Zauważyłam, że on, kiedy tylko pada aluzja jakiegoś konkretnego działania, nie podejmuje kompletnie tematu więc i nie sądzę, że kiedykolwiek się zobaczymy. Doszła do mojego małego mózgu prawda, że "jeśli by mnie chciał zobaczyć to by i zrobił wszystko żeby mnie zobaczyć". Jeszcze raz dziękuję za wszystkie porady i życzę dużo spokoju i radości w najbliższych dniach smile.

50

Odp: Beznadziejne zauroczenie
Izolda85 napisał/a:

  Dam jeszcze znać czy on się odezwie i jak to będzie dalej wyglądać, ale bardzo dziękuję wszystkim za otworzenie mi oczu.

I co?

51

Odp: Beznadziejne zauroczenie

przykro mi, bo to jednak jakies kolejne rozczarowanie. na drugi raz jak juz wchodzisz w jakies znajomosci to w promieniu gora jakis 30 km, powyzej nie ma sensu.

52

Odp: Beznadziejne zauroczenie
blueangel napisał/a:

przykro mi, bo to jednak jakies kolejne rozczarowanie. na drugi raz jak juz wchodzisz w jakies znajomosci to w promieniu gora jakis 30 km, powyzej nie ma sensu.

ej dla chcącego nic trudnego smile  ja dla znajomości (chęci poznania ludzi nic romantycznego, żaden seks, a śmigałem po 200/300/400 km) jak słyszę takie historię to tylko hehehe moja każda partnerka była w dystansie 200 km.

53

Odp: Beznadziejne zauroczenie

zakochanie w tekstach , zdjęciach, wiadomościach i zdawkowych rozmozmawach...petarda uczuciowo emocjonalna. Na serio w dzisiejszych czasach ludzie maja takie jazdy - ciezko mi to pojac. Nie wiem Izolda w jakim matrixie zyjesz ale tu w systemie 2021 trzeba fizycznosci , namacalnosci,  smaku, zapachu, dotyku, uczuc radosci i wspolnego cierpienia. Karmienie sie taka komunikacja jest wypaczone ...to takie brniecie w iluzje. Troche bez sensu...wsiadaj na kon , fure, motor , pociag bus czy co tam jest u ciebie i bujaj do niego w celu weryfikacji i konfrontacji zamiast wzdychac do ekranu.

Naprawdę ludzie szukaja bliskosci glownie w wyswietlaczach?

Smutne to

Posty [ 53 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026