Czy ta relacja ma sens - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 107 ]

Temat: Czy ta relacja ma sens

Spotykam się ponad miesiąc z facetem poznanym na tinderze. Ja 32 lat panna, on 34 po 13letnim związku z 5 letnim dzieckiem. Każdą wolną chwilę poświęca dziecku i swoim pasjom. Mnie wciska gdzieś pomiędzy. Często się spóźnia. Dosyć szybko poszliśmy do łóżka. Od początku było mnóstwo czułości, przytuleń. Nie mogliśmy się od siebie odkleić. Nasze spotkania zazwyczaj są około godziny 22, raz, dwa razy w tygodniu. Pogadamy troszkę co u nas, pożartujemy, poprzytulamy się, seks i sen. W tamtym tygodniu zapytałam go czy te nasze spotykanie się ma jakaś przyszłość, cel, czy traktuje mnie poważnie. Odpowiedział, że tak, ale na ten moment on nie chce w przyszłości ślubu i dzieci więcej. Choć zdaje sobie sprawę z tego, że może mu to się zmienić. A jak kogoś poznam, kto może mi to dać i uznam, że jest zajebisty to on się odsunie. Powiedziałam, by na razie zostało tak jak jest, choć nie wiem ile wytrzymam. Powiedział, że cieszy się bardzo, bo może mu się to zmieni. Od tamtej pory miałam wrażenie, że może nawet zaczął się ciut bardziej starać, inicjował spotkania, więcej się odzywał, podarował mi kwiatka. Ogólnie czułam się z tym coraz lepiej, zaakceptowałam stan rzeczy i to jak ta relacja wygląda. Jednak wczoraj gdy przyjechał do mnie o 22, znowu spóźniony o godzinę, zaraz od razu chciał iść spać by się wyspać. W łóżku powiedział mi, że z chęcią by się ze mną „poprzytulał” ale jest już późno i może rano. Ja oczywiście na nic nawet nie nalegałam. To wyszło z jego strony. Rano obudził mnie wcześniej i… mimo, że chciał to nie dał rady stanąć na wysokości zadania. Pierwszy raz mi się to przydarzyło, by facet miał z tym problem. Wychodząc przeprosił mnie, że seksu nie było, ale to temu, że bardzo nie chciał się spóźnić do pracy i nie mógł się skupić. Powiedziałam, że nic się nie stało. Wszystko jest w porządku. Jednak od rana czuję się fatalnie. Wydaje mi się, że po prostu mu motylki już opadły i już nie podniecam go. Przyznał mi się na pierwszych spotkaniach, że zawsze wolał blondynki. Ja jestem totalnie brunetką. Parę razy zasugerował mi bym mogła przytyć, zwłaszcza w pupie. Niby mam już swoje lata i jakieś tam doświadczenia z facetami, ale tutaj pierwszy raz nie wiem co myśleć. Czy słuchać swojej intuicji, która być może wynika z lekko obniżonego poczucia własnej wartości, i podpowiada, że relacja ta zmierza ku końcowi, bo zwyczajnie przestałam mu się podobać i dochodzi do niego, że to nie to. Czy po prostu gdy facet działa cały dzień na pełnych obrotach – praca, córka, sport- może nie mieć siły na seks, Dodatkowo może czuć presję, że ja tego seksu oczekuję, skoro spotykamy się dość rzadko.
Od rana nie odezwał się do mnie. Czy powinnam poruszyć ten temat? Rano gdy przeprosił, powiedziałam, że wzięłam trochę do siebie, że to moja wina. Zaprzeczył. Jednak nie wiem czy mówił prawdę. Dać sobie spokój z tą relacją?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-05-18 13:23:58)

Odp: Czy ta relacja ma sens
QueenOfWinter napisał/a:

Spotykam się ponad miesiąc z facetem poznanym na tinderze. Ja 32 lat panna, on 34 po 13letnim związku z 5 letnim dzieckiem. Każdą wolną chwilę poświęca dziecku i swoim pasjom. Mnie wciska gdzieś pomiędzy. Często się spóźnia. Dosyć szybko poszliśmy do łóżka. Od początku było mnóstwo czułości, przytuleń. Nie mogliśmy się od siebie odkleić. Nasze spotkania zazwyczaj są około godziny 22, raz, dwa razy w tygodniu. Pogadamy troszkę co u nas, pożartujemy, poprzytulamy się, seks i sen. W tamtym tygodniu zapytałam go czy te nasze spotykanie się ma jakaś przyszłość, cel, czy traktuje mnie poważnie. Odpowiedział, że tak, ale na ten moment on nie chce w przyszłości ślubu i dzieci więcej. Choć zdaje sobie sprawę z tego, że może mu to się zmienić. A jak kogoś poznam, kto może mi to dać i uznam, że jest zajebisty to on się odsunie. Powiedziałam, by na razie zostało tak jak jest, choć nie wiem ile wytrzymam. Powiedział, że cieszy się bardzo, bo może mu się to zmieni. Od tamtej pory miałam wrażenie, że może nawet zaczął się ciut bardziej starać, inicjował spotkania, więcej się odzywał, podarował mi kwiatka. Ogólnie czułam się z tym coraz lepiej, zaakceptowałam stan rzeczy i to jak ta relacja wygląda. Jednak wczoraj gdy przyjechał do mnie o 22, znowu spóźniony o godzinę, zaraz od razu chciał iść spać by się wyspać. W łóżku powiedział mi, że z chęcią by się ze mną „poprzytulał” ale jest już późno i może rano. Ja oczywiście na nic nawet nie nalegałam. To wyszło z jego strony. Rano obudził mnie wcześniej i… mimo, że chciał to nie dał rady stanąć na wysokości zadania. Pierwszy raz mi się to przydarzyło, by facet miał z tym problem. Wychodząc przeprosił mnie, że seksu nie było, ale to temu, że bardzo nie chciał się spóźnić do pracy i nie mógł się skupić. Powiedziałam, że nic się nie stało. Wszystko jest w porządku. Jednak od rana czuję się fatalnie. Wydaje mi się, że po prostu mu motylki już opadły i już nie podniecam go. Przyznał mi się na pierwszych spotkaniach, że zawsze wolał blondynki. Ja jestem totalnie brunetką. Parę razy zasugerował mi bym mogła przytyć, zwłaszcza w pupie. Niby mam już swoje lata i jakieś tam doświadczenia z facetami, ale tutaj pierwszy raz nie wiem co myśleć. Czy słuchać swojej intuicji, która być może wynika z lekko obniżonego poczucia własnej wartości, i podpowiada, że relacja ta zmierza ku końcowi, bo zwyczajnie przestałam mu się podobać i dochodzi do niego, że to nie to. Czy po prostu gdy facet działa cały dzień na pełnych obrotach – praca, córka, sport- może nie mieć siły na seks, Dodatkowo może czuć presję, że ja tego seksu oczekuję, skoro spotykamy się dość rzadko.
Od rana nie odezwał się do mnie. Czy powinnam poruszyć ten temat? Rano gdy przeprosił, powiedziałam, że wzięłam trochę do siebie, że to moja wina. Zaprzeczył. Jednak nie wiem czy mówił prawdę. Dać sobie spokój z tą relacją?


Fju, fju skoro od ponad miesiąca spotykasz się z facetem raz, góra dwa razy w tygodniu, to z 10 tych spotkań już się pewnie zebrało.
Facet nie ma dla Ciebie czasu, wciska Ciebie pomiędzy inne swoje aktywności, ale już Ci zdążył powiedzieć, że odbiegasz od jego urodowego preferowanego typu i co możesz w sobie zmienić, żeby mu bardziej odpowiadać :-D
W tych okolicznościach nawet nie bardzo mnie dziwi, że jak on nie stanął na wysokości zadania, to Ty od razu w sobie widzisz problem :-/

Czy motylki opadły? A czy one w ogóle się wzbiły, skoro facet deklaruje swoje wycofanie z relacji z Tobą, jeśli trafisz na kogoś bardziej od niego odpowiedniego dla Ciebie?

Jak dla mnie, to szkoda Twojego czasu. Masz niski priorytet dla tego pana i nie zanosi się, że to ulegnie zmianie.

3

Odp: Czy ta relacja ma sens

Jak wyżej. Bardzo miło Cie podsumował jeżeli chodzi o wygląd. Zatem jeżeli nie bardzo go kręcisz, bo woli inny typ urody (okej tutaj nie neguje, ma do tego prawo) to na kija Ci mąci w głowie? Kim Ty jestes przepraszam, dz**** na telefon ? Zapchaj dziurą? Ponad to - moze mu sie zmieni. Wiesz jak to wygląda? Jakbys miała czekać aż jaśnie pan się namyśli czy chce z Tobą byc czy nie chce. Jakbyś czekała na resztki z pańskiego stołu.

Głowa do góry dziewczyno, pierś do przodu, porzuć tego człowieka bo zniszczy cała Twoją samoocene. Wiecej dumy i odwagi. Znajdziesz jeszcze takiego, któremu będziesz sie podobać w całości i nie każe Ci czekać, bo może mu się zmieni ...

4

Odp: Czy ta relacja ma sens

Moim zdaniem, ta relacja jest i będzie dla Ciebie trudna głównie ze względu na jego dziecko. On zawsze będzie ojcem i będzie swojemu dziecku poświęcał sporo czasu. Jak to zniesiesz? To zawsze będzie trudne, czy warto?
A to,że szybko poszliście do łóżka tylko pogarsza sprawę, On już nie musi się starać. Interesują Cię spotkania późnowieczorne na seks? Wątpię, czy wyjdzie z tego poważny związek.

5

Odp: Czy ta relacja ma sens

Na początku spotykaliśmy się częściej niz raz, dwa razy w tygodniu. Można powiedzieć, że codziennie. Znamy się dokładnie od 7 tygodni. Podczas tej rozmowy o przyszłości oczywiście zaznaczyłam, to, że czuję i widzę, że jestem ostatnia w kolejce. Powiedział, że jestem ważna dla niego, ale ma pracę jaką ma (czasem i o 18, 19 wraca do domu) córka jest najważniejsza (chce jej bardzo dużo czasu poświęcać, bo to wg niego najważniejsze - nie prezenty, nie telefony, a wspolny czas) a pasje, które dopiero niedawno zaczął uprawiać, o których marzył całe życie, a jak był w związku to tego robić nie mógł, bardzo go jarają i uszczęśliwiają. Z jednej strony to rozumiem, z drugiej czuję się średnio w tej relacji, a sytuacja z dziś mnie w jakiś sposób mnie dobiła. Nie jest to zły facet. Jest zrownoważony, bardzo zdroworozsądkowo podchodzi do wszystkiego. Podkreśla od samego początku, że dla kogoś nie warto rezygnować z marzeń. Tylko ja nie umiem się w tym odnaleźć często. Nie wiem jak mam do niego podchodzić. Z jednej strony chcę od razu wiedzieć na czym stoję, a z drugiej to bardzo świeża sprawa i jest za wcześnie na jakieś deklaracje. Dlatego po tej rozmowie o przyszłości i celowości związku zamiast to zakończyć, wzięłam te ochłapy i czekam na niewiadomo co. Chyba na koniec...

6

Odp: Czy ta relacja ma sens

A przeczytałaś nasze powyższe wypowiedzi? Bo jak dla mnie bujasz w obłokach aż za bardzo, a on wykorzystuje Twoje różowe okulary. Co Ty masz z tej relacji poza niezbyt udanym sexem ?

7 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-18 14:12:02)

Odp: Czy ta relacja ma sens

To o czym piszesz czyli czas poświęcany córce i pasji jest do pogodzenia.W gruncie rzeczy to są zalety na plus. Oczywiście realizacja marzeń nie ma prawa być za absolutnie wszelką cenę i po trupach ,czyjąś krzywdą strata itp , ale jest to naprawdę do pogodzenia i zrobienia ,samoocena jest ważna i poukładanie sobie siebie w tym wszystkim z poczuciem wartości,która nie zależy od córki i pasji faceta,kwestia pewnych kompromisów i organizacji swojego czasu .
Klasyfikowanie tego i tworzenie rankingu jest bez sensu,a Ty wzięłaś to co Ci facet o tym powiedział pomimo tego że rozumiesz jednak mocno przeciwko sobie.
Mnie najbardziej zaniepokoiło u niego ta chęć przemiany Autorki w inny typ urody ,jeżeli poważnie i z przekonaniem to mówił to tu widzę problem,zacznie się od wyglądu a potem będzie zmieniać osobowość i Twój charakter to jest potencjalnie niebezpieczne .

8

Odp: Czy ta relacja ma sens
QueenOfWinter napisał/a:

Na początku spotykaliśmy się częściej niz raz, dwa razy w tygodniu. Można powiedzieć, że codziennie. Znamy się dokładnie od 7 tygodni. Podczas tej rozmowy o przyszłości oczywiście zaznaczyłam, to, że czuję i widzę, że jestem ostatnia w kolejce. Powiedział, że jestem ważna dla niego, ale ma pracę jaką ma (czasem i o 18, 19 wraca do domu) córka jest najważniejsza (chce jej bardzo dużo czasu poświęcać, bo to wg niego najważniejsze - nie prezenty, nie telefony, a wspolny czas) a pasje, które dopiero niedawno zaczął uprawiać, o których marzył całe życie, a jak był w związku to tego robić nie mógł, bardzo go jarają i uszczęśliwiają. Z jednej strony to rozumiem, z drugiej czuję się średnio w tej relacji, a sytuacja z dziś mnie w jakiś sposób mnie dobiła. Nie jest to zły facet. Jest zrownoważony, bardzo zdroworozsądkowo podchodzi do wszystkiego. Podkreśla od samego początku, że dla kogoś nie warto rezygnować z marzeń. Tylko ja nie umiem się w tym odnaleźć często. Nie wiem jak mam do niego podchodzić. Z jednej strony chcę od razu wiedzieć na czym stoję, a z drugiej to bardzo świeża sprawa i jest za wcześnie na jakieś deklaracje. Dlatego po tej rozmowie o przyszłości i celowości związku zamiast to zakończyć, wzięłam te ochłapy i czekam na niewiadomo co. Chyba na koniec...

Weź sama przeczytaj, co piszesz.
On się realizuje i Ty to rozumiesz i jednocześnie tkwisz w relacji, w której nie otrzymujesz tego, na czym Tobie zależy, czyli zaangażowania i poważnego traktowania.
Tak to już jest, że w życiu dostajemy nie to, na co zasługujemy, ale to, co sobie wynegocjujemy, a Ty godzisz się na ochłapy i myślisz, że reszta sama do Ciebie przyjdzie.

Jak dla mnie to facet łata sobie przy pomocy Ciebie braki w relacjach damsko-męskich, robi to najmniejszym możliwym kosztem a Ty się nad nim pochylasz i „rozumiesz” go. Szkoda, że jemu brakuje zrozumienia dla Ciebie :-/ Jak masz ochotę na bycie Matką Teresą, wyrozumiałą i troskliwą, co to rozumie, że musi ustawić się na końcu kolejki, to bądź jego czasoumilaczem, ale przynajmniej nie oszukuj siebie, bo to niedobre dla zdrowia psychicznego. Zapewniam Cię, że jak przestaniesz skupiać się na tym, jaki to z niego biedny miś, co ma tyle na głowie, to zobaczysz też, jaki też z niego egoistyczny i wygodny miś.

9

Odp: Czy ta relacja ma sens
KoloroweSny napisał/a:

A przeczytałaś nasze powyższe wypowiedzi? Bo jak dla mnie bujasz w obłokach aż za bardzo, a on wykorzystuje Twoje różowe okulary. Co Ty masz z tej relacji poza niezbyt udanym sexem ?

w tym momencie nic. weekendy spędzam sama. A mieliśmy razem jezdzić na rowerze, rolkach, wychodzić na spacery. Ciągle tłumaczy się brakiem czasu. Przestałam pierwsza pytać i proponować spotkania, pierwsza też już nie piszę i się nie odzywam. Gdy wcześniej pytałam o spotkania, to odpowiadał, że dla mnie zawsze znajdzie czas i przyjeżdzał wracając od córki o 22 na 30 min, godzinę posiedzieć. Teraz woli się wyspać, stąd też widujemy się mniej. W weekend miał urodziny więc nie chciałam podejmować tej rozmowy, bo w głowie mam już raczej nastawienie na zakończenie tej relacji.

10

Odp: Czy ta relacja ma sens

Masz 32 lata, nie szkoda Ci czasu na takie coś ?

11

Odp: Czy ta relacja ma sens
QueenOfWinter napisał/a:
KoloroweSny napisał/a:

A przeczytałaś nasze powyższe wypowiedzi? Bo jak dla mnie bujasz w obłokach aż za bardzo, a on wykorzystuje Twoje różowe okulary. Co Ty masz z tej relacji poza niezbyt udanym sexem ?

w tym momencie nic. weekendy spędzam sama. A mieliśmy razem jezdzić na rowerze, rolkach, wychodzić na spacery. Ciągle tłumaczy się brakiem czasu. Przestałam pierwsza pytać i proponować spotkania, pierwsza też już nie piszę i się nie odzywam. Gdy wcześniej pytałam o spotkania, to odpowiadał, że dla mnie zawsze znajdzie czas i przyjeżdzał wracając od córki o 22 na 30 min, godzinę posiedzieć. Teraz woli się wyspać, stąd też widujemy się mniej. W weekend miał urodziny więc nie chciałam podejmować tej rozmowy, bo w głowie mam już raczej nastawienie na zakończenie tej relacji.

Czyli wygląda na to że deklaracje i słuszne poglądy tego pana nie pokrywają się z ich realizacją w życiu.Na takim etapie znajomości (właściwie na innych też)kompletnie nie musisz się zgadzać na takie Ciebie traktowanie ,daj sobie spokój z nim
Córka i hobby sport są w porządku,ale zdaje się że facet nie potrafi się zorganizować te ciągłe spóźnienia i wymówki to zły znak.
Nie ogarnia tego w praktyce ,a ciebie może faktycznie traktować jako sprawę zaliczoną ,ma pasje ,niby ogarnia córkę ,ma kobietę ,jest super następne rzeczy do odhaczenia.

12 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-05-18 14:44:57)

Odp: Czy ta relacja ma sens

Dla mnie prawdziwym "przełomem" w tej relacji był ten kwiatek. Aż się wzruszyłem wink Tulipanek w folijce ?

Nie. Ta relacja nie ma przyszłości.

Przed użyciem wstrząsnąć.

13

Odp: Czy ta relacja ma sens
paslawek napisał/a:

To o czym piszesz czyli czas poświęcany córce i pasji jest do pogodzenia.W gruncie rzeczy to są zalety na plus. Oczywiście realizacja marzeń nie ma prawa być za absolutnie wszelką cenę i po trupach ,czyjąś krzywdą strata itp , ale jest to naprawdę do pogodzenia i zrobienia ,samoocena jest ważna i poukładanie sobie siebie w tym wszystkim z poczuciem wartości,która nie zależy od córki i pasji faceta,kwestia pewnych kompromisów i organizacji swojego czasu .
Klasyfikowanie tego i tworzenie rankingu jest bez sensu,a Ty wzięłaś to co Ci facet o tym powiedział pomimo tego że rozumiesz jednak mocno przeciwko sobie.
Mnie najbardziej zaniepokoiło u niego ta chęć przemiany Autorki w inny typ urody ,jeżeli poważnie i z przekonaniem to mówił to tu widzę problem,zacznie się od wyglądu a potem będzie zmieniać osobowość i Twój charakter to jest potencjalnie niebezpieczne .

jego pasje, odebrałam bardzo na plus. Nawet mnie wziął raz na zajęcia i mówił, też ze jak bedzie jechać znów na szkolenie to mogę z nim. Z córką nawet nie chcę konkurować. Nie czuję się zazdrosna o nią. Sama dużo pracuję, też trenuję, lubię spędzać czas sama ze sobą. Mi nawet odpowiadały te późne spotkania. Wolałam się z nim codziennie widzieć poznym wieczorem i razem spać, niż być wciśniętą w ciagu dnia na godzinę. Czułam się dobrze, dawał mi bliskość. Sam jej widać, tez bardzo potrzebował, bo niemal od razu chciał sie do mnie tulić.
Mówił mi, że jestem śliczna i mam super figurę. To bardziej ja przy nim marudziłam, że jestem za chuda, zwlaszcza pupa. To mówil, że jest ok, ale jak będzie więcej to też super. Że zamiast marudzić to mam wiecej jesc i cwiczyć. Więc trochę też w tym mojej winy jest. Ale w żadnym wypadku go nie usprawiedliwiam. Bo sam z siebie tez potrafi powiedzieć, że nie ma za bardzo za co złapać.
Oszukuję sama siebie. Myślałam, że jak odpuszczę jeszcze bardziej to się cos zmieni. Zmienia się owszem, ale w ten sposób, że jest mu coraz wygodniej. Teraz już całkiem nie czuje z mojej strony żadnej presji, pretensji. A jak chce sie spotkać to sie zgadzam, bo zazwyczaj o 21, 22 mam już czas wolny no i zwyczajnie chce go po prostu zobaczyć.

14

Odp: Czy ta relacja ma sens

Powiem krótko - tracisz czas i szkoda się nad tym rozwodzić.
Zastanów się lepiej nad sobą, dlaczego przyjmujesz takie ochłapy i spotykasz się z kimś, kto chciałby Cię zmieniać.
On ma Ciebie na pstryknięciem palcem. ale jesteś tylko czasoumilaczem. Gdy spotka kogoś w swoim typie, szybko zmieni swoje nastawienie i plany.

15

Odp: Czy ta relacja ma sens

Jak chcesz byc jego d***** na telefon to baw sie dalej w tą relacje. Narazie wydajesz sie jakbys totalnie nie przyjmowała do siebie naszych argumentów i postów. Twoja relacja to czysty zysk dla tego pana, nawet pani z agencji ma wiecej z takiego seksu (kase) niz Ty. Ty nie masz nic. Myslalam, ze w wieku 32 lat babki raczej szukaja stałych, poważnych relacji a nie bycia zapychaczem dla jakiegos podrzędnego kolesia. Nie dostaniesz od niego szacunku, bo sama sie nie szanujesz. Prosze Cie, koles dzwoni o 22 czy masz czas a Ty luz ? Co to ma byc smile. Czekaj dalej az sie namysli czy chce sie angażować.
Powodzenia, aczkolwiek tutaj nie ma zadnej przyszlosci.

16 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-05-18 15:26:22)

Odp: Czy ta relacja ma sens
paslawek napisał/a:

.
Nie ogarnia tego w praktyce ,a ciebie może faktycznie traktować jako sprawę zaliczoną ,ma pasje ,niby ogarnia córkę ,ma kobietę ,jest super następne rzeczy do odhaczenia.

tak własnie się czuję. Czuję, że mnie odhacza.

Dziękuję Wam, bo gdy rozmawiałam z psychologiem, do którego chodzę na terapię, i znajomymi, zwłaszcza facetami, to mówili mi, że nie traktuje mnie źle, że raczej tak 50/50 myśli o mnie poważnie. Psycholog stwierdziła nawet, że on po prostu pokazuje mi jak jego codzienność wygląda, że przestał już pokazywać sie tylko z tej najlepszej strony a pokazał jak jest na prawdę. Teraz ja muszę być szczera wobec siebie i podjąć tą decyzję. Chciałam dać czas, ale faktycznie ze wzgledu na moj wiek, chyba nie ma co. Może jakbym ja miała dziecko, to byśmy się uzupelniali  i ta relacja mialaby sens jakiś większy.

KoloroweSny napisał/a:

Jak chcesz byc jego d***** na telefon to baw sie dalej w tą relacje. Narazie wydajesz sie jakbys totalnie nie przyjmowała do siebie naszych argumentów i postów. Twoja relacja to czysty zysk dla tego pana, nawet pani z agencji ma wiecej z takiego seksu (kase) niz Ty. Ty nie masz nic. Myslalam, ze w wieku 32 lat babki raczej szukaja stałych, poważnych relacji a nie bycia zapychaczem dla jakiegos podrzędnego kolesia. Nie dostaniesz od niego szacunku, bo sama sie nie szanujesz. Prosze Cie, koles dzwoni o 22 czy masz czas a Ty luz ? Co to ma byc smile. Czekaj dalej az sie namysli czy chce sie angażować.
Powodzenia, aczkolwiek tutaj nie ma zadnej przyszlosci.

umawiamy się rano, w ciągu dnia, że się dziś zobaczymy,albo dzień wcześniej, ale gdy dogadujemy się co do godziny to zazwyczaj jest to 21. Po czym i tak przyjeżdza o 22, bo mała nie chciała zasnąć, albo musiał jeszcze po coś zajechać do domu.

mallwusia napisał/a:

Powiem krótko - tracisz czas i szkoda się nad tym rozwodzić.
Zastanów się lepiej nad sobą, dlaczego przyjmujesz takie ochłapy i spotykasz się z kimś, kto chciałby Cię zmieniać.
On ma Ciebie na pstryknięciem palcem. ale jesteś tylko czasoumilaczem. Gdy spotka kogoś w swoim typie, szybko zmieni swoje nastawienie i plany.

Ma, i jest mu wygodnie, bo ja mam bardzo elastyczne godziny pracy, godziny treningów, nie mam zobowiązań. Dla mnie nie jest problemem spotkać się o 22. Sam się przyznał, że o tym wie i dlatego tak wygląda nasze spotykanie się. Ogólnie jestem bardzo elastyczna. Potrafię zaakceptować to, że ktoś ma hobby i ma dziecko. Pełny luz. Tylko chce też czuć się w tym wszystkim ważna. A nie czuję się. Dla mnie taka relacja to nowość w życiu. Chciałam dać jej szansę, bo facet na prawdę zły nie jest. Tylko ja nie jestem odpowiednią dla niego osobą, a on dla mnie. Było miło i tyle. Czułam się samotna, a on mi dał namiastkę czułości, bliskości, widziałam jak tęsknił, jak mu na początku zależało by chociaż przez chwilę mnie zobaczyć. Nie mogę mieć do siebie o to pretensji. 7 tygodni to nie dużo. Nie czuję bym jakoś mocno zmarnowała czas. Ja mu dałam coś, on mi też. Nie chce marnować go więcej po prostu, gdy wydaje mi się, ze to przyszłości mieć nie będzie.

17

Odp: Czy ta relacja ma sens
QueenOfWinter napisał/a:

Było miło i tyle. Czułam się samotna, a on mi dał namiastkę czułości, bliskości, widziałam jak tęsknił, jak mu na początku zależało by chociaż przez chwilę mnie zobaczyć. Nie mogę mieć do siebie o to pretensji. 7 tygodni to nie dużo. Nie czuję bym jakoś mocno zmarnowała czas. Ja mu dałam coś, on mi też. Nie chce marnować go więcej po prostu, gdy wydaje mi się, ze to przyszłości mieć nie będzie.

I to jest dobre podejście.
Można na tę sytuację spojrzeć z innej bardziej pouczającej perspektywy.
Bo jak było Tobie miło to jest pierwszy plus.
Drugi jest taki, że ta nawet krótka znajomość pokazała Tobie to, czego nie chcesz w związku, czyli bycia na doczepkę jako jeszcze jeden punkt do odhaczenia w czyimś napiętym grafiku.
Skoro szukasz poważnego traktowania i zaangażowania to nie warto dać się zwodzić kilkoma miłymi słówkami i stwarzać sobie samej iluzji. Trochę więcej trzeźwego spojrzenia, dbania o własne potrzeby i pragmatyzmu w związku z tym w przyszłości na pewno się przyda. Jeśli nie będziesz zamykać oczu na własne potrzeby, to zobaczysz też więcej w innych.

18 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2021-05-18 15:36:43)

Odp: Czy ta relacja ma sens

Coś Ci dał, ale też niestety coś zabrał, podkopując Twoje ( i tak liche) poczucie wartości :

"Przyznał mi się na pierwszych spotkaniach, że zawsze wolał blondynki. Ja jestem totalnie brunetką. Parę razy zasugerował mi bym mogła przytyć, zwłaszcza w pupie"

Śmieszny gość.

19 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-05-18 15:46:39)

Odp: Czy ta relacja ma sens
mallwusia napisał/a:

Coś Ci dał, ale też niestety coś zabrał, podkopując Twoje ( i tak liche) poczucie wartości :

"Przyznał mi się na pierwszych spotkaniach, że zawsze wolał blondynki. Ja jestem totalnie brunetką. Parę razy zasugerował mi bym mogła przytyć, zwłaszcza w pupie"

Śmieszny gość.

Nie wiem czy bardziej śmieszny, czy obrzydliwy.
Mnie to zastanawia co facet chciał ugrać takimi działaniami? Ryzykował, jakby nie patrzeć. Bo kobieta, która ceni siebie, to po prostu poradziłaby mu szukać szczęścia gdzie indziej i pożegnała bez żalu. Musiał dość szybko wyczuć grunt, że ma do czynienia z kimś pełnym kompleksów, kto nie zareaguje otwarcie i będzie dusić to w sobie, będąc może bardziej podporządkowaną, mniej protestującą przed traktowaniem jej po macoszemu, skoro przecież ideałem nie jest.

20 Ostatnio edytowany przez QueenOfWinter (2021-05-18 16:02:58)

Odp: Czy ta relacja ma sens
MagdaLena1111 napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Coś Ci dał, ale też niestety coś zabrał, podkopując Twoje ( i tak liche) poczucie wartości :

"Przyznał mi się na pierwszych spotkaniach, że zawsze wolał blondynki. Ja jestem totalnie brunetką. Parę razy zasugerował mi bym mogła przytyć, zwłaszcza w pupie"

Śmieszny gość.

Nie wiem czy bardziej śmieszny, czy obrzydliwy.
Mnie to zastanawia co facet chciał ugrać takimi działaniami? Ryzykował, jakby nie patrzeć. Bo kobieta, która ceni siebie, to po prostu poradziłaby mu szukać szczęścia gdzie indziej i pożegnała bez żalu. Musiał dość szybko wyczuć grunt, że ma do czynienia z kimś pełnym kompleksów, kto nie zareaguje otwarcie i będzie dusić to w sobie, będąc może bardziej podporządkowaną, mniej protestującą przed traktowaniem jej po macoszemu, skoro przecież ideałem nie jest.

wyczuł, bardzo zna się na ludziach, i się tym chwali. Nawet powiedział raz do mnie, że chyba nie jestem pewna siebie. Ze określiłby mnie jako osobę nieśmiałą i lekko zamkniętą. Ja oczywiście zaprzeczyłam jakobym miała niskie poczucia wlasnej wartości ;p Nie mam bardzo niskiego. Mam po prostu podkopane po poprzednim związku.

Z tą blondynką to tak wyszło w rozmowie. Rozmawialiśmy o tym, że ja uwielbiam brodę u facetów. I żartowałam, że lajkuję na tinderze, tylko facetów z zarostem. A on na to : a wiesz, ja zawsze całe życie blondynki, byłaś jedyną brunetką, którą polajkowałem, wszystkie inne dawałem w lewo. Przyciągnęły mnie twoje oczy". Do dzisiaj sie tym nie przejmowałam. Bo przeciez ogolnie bardziej mi tez sie podoba troszkę inny typ faceta, brunet z zarostem. A on jest blondynem ale mi się podoba. Tylko, że w sumie faceci bardziej zwracają na urodę uwagę. Dzisiejsza sytuacja, że mial problem ze "sztywnością" pozwoliła mi dodać 2+2, że średnio jestem w jego typie. Ale lepsza taka, elastyczna niż żadna.

21

Odp: Czy ta relacja ma sens
MagdaLena1111 napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Coś Ci dał, ale też niestety coś zabrał, podkopując Twoje ( i tak liche) poczucie wartości :

"Przyznał mi się na pierwszych spotkaniach, że zawsze wolał blondynki. Ja jestem totalnie brunetką. Parę razy zasugerował mi bym mogła przytyć, zwłaszcza w pupie"

Śmieszny gość.

Nie wiem czy bardziej śmieszny, czy obrzydliwy.
Mnie to zastanawia co facet chciał ugrać takimi działaniami? Ryzykował, jakby nie patrzeć. Bo kobieta, która ceni siebie, to po prostu poradziłaby mu szukać szczęścia gdzie indziej i pożegnała bez żalu. Musiał dość szybko wyczuć grunt, że ma do czynienia z kimś pełnym kompleksów, kto nie zareaguje otwarcie i będzie dusić to w sobie, będąc może bardziej podporządkowaną, mniej protestującą przed traktowaniem jej po macoszemu, skoro przecież ideałem nie jest.

Nic nie ryzykował, bo nie miał nic poważnego w planach, no dobra może darmowy sex - ale też nie oszukujmy się, znajdzie sobie następną. On wiedział, że nie ryzykuje bo wiedział jak ona na niego leci, kto by się godził na takie spotkania ? Ona się godziła na wszystko co sobie wymyślił, nic jej nie przeszkadzało, nie wyznaczyła granic to sobie korzystał jak leci. Proste.

22 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-05-18 19:23:44)

Odp: Czy ta relacja ma sens

Ciężko komentować nawet takie zachowanie faceta, bo to już przekracza szeroką pojątą kulturę osobistą czy empatię. To już dawno weszło na teren przedmiotowego traktowania człowieka..Aż dziw bierze, że on jest ojcem..
Pytanie brzmi ile Autorko jesteś w stanie znieść, aby tylko zaznać towarzystwa faceta obok siebie?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

23

Odp: Czy ta relacja ma sens

Facet niczego przecież nie obiecywał ani nie oszukiwał:

"...na ten moment on nie chce w przyszłości ślubu i dzieci więcej. Choć zdaje sobie sprawę z tego, że może mu to się zmienić. A jak kogoś poznam, kto może mi to dać i uznam, że jest zajebisty to on się odsunie."

24

Odp: Czy ta relacja ma sens
bagienni_k napisał/a:

Ciężko komentować nawet takie zachowanie faceta, bo to już przekracza szeroką pojątą kulturę osobistą czy empatię. To już dawno weszło na teren przedmiotowego traktowania człowieka..Aż dziw bierze, że on jest ojcem..
Pytanie brzmi ile Autorko jesteś w stanie znieść, aby tylko zaznać towarzystwa faceta obok siebie?

Co ty za głupoty piszesz ?
Przede wszystkim był szczery i mówił jak wygląda jego życie, autorka sama stwierdziła ze jest elastyczna i ze może przystać na wiele różnych terminów spotkań, wiec on zdecydował ze będzie wpadał przed snem na bzykanko ( bo przecież większość facetów jest po prostu wygodnicka, może jak mu się przyfarciło to i autorka śniadanie mu parę razy ogarnęła). Pewnie w jednej z początkowych rozmów rzucił gdzieś w przestrzeń ze wizualnie to jednak bardziej blondynki niż brunetki.
Relacja trwa 7 tygodni, to jest generalnie nic. Jemu jest dobrze, jej już zaczyna uwierać i tyle. Czas przemyśleć czy chce zostać w tej relacji czy jednak poszukać kogoś innego?
Każdy ma prawo do swojej opinii i swojego widzimisię co nie oznacza ze koleś 'przekracza szeroką pojątą kulturę osobistą czy empatię'. Po prostu lubi blondynki które maja na czym usiąść i to najzwyczajniej w świecie powiedział.
Szczerość to nie jest przedmiotowe traktowanie człowieka. Przecież to nawet obok związku nie stało, oni się spotykają dla przyjemności (obopólnej), ale jakby mu dygnęło rano to ten watek nie zrodziłby się w głowie autorki i nie powstałby na forum. W ogóle LOL z błahego powodu zrobiliście z kolesia który chciał sobie pograć dziewczynę, jakiegoś kompletnego frajera. Brawo.

25 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-19 11:33:27)

Odp: Czy ta relacja ma sens

Szczerość nic nie ma do traktowania  człowieka przedmiotowo czy podmiotowo.

A te relację  ocenialabym tak:
Pominąć  naciągane teorie jakoby mu się nie podobasz i nie jesteś w jego typie wywołane niedyspozycją pewnie chwilową.
Nie oceniać  po dniu roboczym gdy naprawdę  można nie mieć wiele czasu
Oceniać  po weekendach gdy powinien ten czas poświęcić Tobie jak mu zależy.
Jeśli nie każdy bo ma dziecko to przyjemniej  większość.

Trzeba mieć wielkie kompleksy by samo wspomnienie o innym typie urody czy sugestia ćwiczeń  gdy partnerka nie jest zadowolona z własnego tyłka  wprowadzała taki chaos.
U Ciebie chwilowy ale widzę że niektóre forumowiczką nakręcacją się..
Gdyby mi mężczyzna powiedział że jestem pierwszą  brunetką która przyciągnęłą jego uwagę  a lubi blondynki uznawanym to za komplement i to spory.a nie powód do przefarbowania się.

Pominelabym ten incydent poranny.
Odezwalabym się pierwsza do niego jak milczy bo wiadomo że faceci są wrażliwi na tym punkcie mocno  i obserwowała czy relacja się rozwija i w jakim kierunku.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

26 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-05-19 08:53:52)

Odp: Czy ta relacja ma sens
QueenOfWinter napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Coś Ci dał, ale też niestety coś zabrał, podkopując Twoje ( i tak liche) poczucie wartości :

"Przyznał mi się na pierwszych spotkaniach, że zawsze wolał blondynki. Ja jestem totalnie brunetką. Parę razy zasugerował mi bym mogła przytyć, zwłaszcza w pupie"

Śmieszny gość.

Nie wiem czy bardziej śmieszny, czy obrzydliwy.
Mnie to zastanawia co facet chciał ugrać takimi działaniami? Ryzykował, jakby nie patrzeć. Bo kobieta, która ceni siebie, to po prostu poradziłaby mu szukać szczęścia gdzie indziej i pożegnała bez żalu. Musiał dość szybko wyczuć grunt, że ma do czynienia z kimś pełnym kompleksów, kto nie zareaguje otwarcie i będzie dusić to w sobie, będąc może bardziej podporządkowaną, mniej protestującą przed traktowaniem jej po macoszemu, skoro przecież ideałem nie jest.

wyczuł, bardzo zna się na ludziach, i się tym chwali. Nawet powiedział raz do mnie, że chyba nie jestem pewna siebie. Ze określiłby mnie jako osobę nieśmiałą i lekko zamkniętą. Ja oczywiście zaprzeczyłam jakobym miała niskie poczucia wlasnej wartości ;p Nie mam bardzo niskiego. Mam po prostu podkopane po poprzednim związku.

Z tą blondynką to tak wyszło w rozmowie. Rozmawialiśmy o tym, że ja uwielbiam brodę u facetów. I żartowałam, że lajkuję na tinderze, tylko facetów z zarostem. A on na to : a wiesz, ja zawsze całe życie blondynki, byłaś jedyną brunetką, którą polajkowałem, wszystkie inne dawałem w lewo. Przyciągnęły mnie twoje oczy". Do dzisiaj sie tym nie przejmowałam. Bo przeciez ogolnie bardziej mi tez sie podoba troszkę inny typ faceta, brunet z zarostem. A on jest blondynem ale mi się podoba. Tylko, że w sumie faceci bardziej zwracają na urodę uwagę. Dzisiejsza sytuacja, że mial problem ze "sztywnością" pozwoliła mi dodać 2+2, że średnio jestem w jego typie. Ale lepsza taka, elastyczna niż żadna.

Mój facet też nie jest w moim typie, albo i jest skoro jednak go wybrałam :-D Jakoś tylko nie miałam potrzeby obwieszczania mu tego od pierwszych chwil znajomości, bo po prostu mi się spodobał :-)

Nie w tym rzecz. Wy spotykacie się krótko, rzadko i na chwilę, a on zdążył Tobie już kilkukrotnie powiedzieć, co powinnaś w sobie zmienić. Raz można przyjąć do wiadomości, ale podczas może 10 spotkań, które udało mu się dla Ciebie wykroić, on mógłby sobie darować powtarzanie tych uwag. Bo o czym to świadczy jak nie o jego braku akceptacji dla Ciebie.
Jak widać powyżej, niektórzy może nawet lubią, jak im się wskazuje od początku znajomości kierunki zmian, żeby mogli się bardziej przypodobać partnerowi, który ich nie akceptuje, ale wg mnie to się mija z celem. Zmian to można wymagać od siebie zamiast od partnera i to od początku znajomości. To oznacza, że nie akceptuje Ciebie jaka jesteś, ale próbuje urabiać Ciebie pod swoją modłę.
Wygląda na to, że facet spotyka się z Tobą z braku laku, na co wskazuje brak jego dbałości oraz akceptacji i zrozumienia dla Ciebie, chce Ciebie przerobić pod swoje oczekiwania. Tak się nie zachowuje ktoś, kto spotkał na swojej drodze drugiego człowieka, na którym mu zależy, którego akceptuje i chce rozwijać z nim relację.

27 Ostatnio edytowany przez QueenOfWinter (2021-05-19 09:40:54)

Odp: Czy ta relacja ma sens

Mam straszny mętlik w głowie. Bo na prawdę nie jestem mega wymagająca. Potrafię się dopasować tak by miał czas na córkę i sport. Poprosiłam go byśmy ustalali spotkania wcześniej, byśmy mieli zaplanowane 2,3 dni do przodu. Niby powiedział, że rozumie to, ale tylko tyle. Wczoraj napisał mi informacyjnie, że jedzie w czwartek popołudniu na drugi koniec polski z kolegą sie wspinać, wypróbować nowy sprzęt. Następny weekend też jedzie ale z inną paczką osób. Jest tym zarajany, widać. Cieszy się jak dziecko. Mi to nie przeszkadza. Jeszcze jakby mnie od czasu do czasu zabierał w góry to super by było. W związku z tym, że dwa weekendy będzie po za domem, kolejne spędzi z dzieckiem. Raz, że chce, a dwa, że była żona będzie mu marudzić. Rozumiem to. Jestem w stanie to zaakceptować. Ale chciałabym po prostu być za to doceniona. A czuję, że nie jestem. Odhacza spotkania ze mną, bo trzeba. Nie wiem jak z nim rozmawiać, straciłam tą werwę. Bo skoro ta relacja nie ma za bardzo przyszłości to jaki sens sie starać?

Gdy powiedział mi o tym wyjezdzie, to zapytałam, czy spotkamy się jeszcze przed. Odpisał, że oczywiście, że tak. Dziś gdy zapytałam go jak mu się zapowiada dzień, odpisał, że ma trzy spotkania w pracy w terenie, musi się jeszcze spakować na wyjazd, i żebym to ja dziś wpadła do niego. Sama mam trening o 18. więc znów sie spotkamy pewnie o 21,22, no niby nic w tym złego nie ma.

Co do zmieniania się , od razu mu zapowiedziałam, że farbować się nie mam zamiaru. Przytyć owszem troszkę chcę, bo schudlam sporo i sama sie ze sobą źle czuję. Nie ze względu na niego. Nie jestem osobą, która zmienia wygląd pod kogoś. Ale co do wolnego czasu, co do pracy, co do spotkań czasu uważam, że zawsze można wypracować jakiś kompromis. Od tego faceta nie umiem nic wyegzekwować. A może raczej się boję, że go tym spłoszę.

Chodzę juz parę miesięcy na psychoterapię. Babka wie dokładnie o moich przemyśleniach, moich decyzjach, o nim i mam wrażenie, że zamiast mnie odpychać od niego to go broni i mówi, bym dała szansę. A intuicja podpowiada mi dużymi literami, że ta relacja nie ma przyszłości, przecież sam ci to powiedział. Psycholog stwierdziła, że to może być jego postawa obronna, że był zraniony, że pewnie się boi. A mnie szanuje, i mysli o mnie poważnie, bo jest szczery.

28

Odp: Czy ta relacja ma sens

Facet po prostu nie ma w aktualnym momencie swojego życia czasu na związek. Jemu widocznie odpowiada relacja, gdy on od czasu do czasu wpadnie do Ciebie. Jeśli Tobie również, już abstrahując od jego prób przerabiania Ciebie na kogoś dla niego bardziej akceptowalnego, to mogłabyś na to przystać. Ale z tego, co pisałaś, to zależy Tobie na jego większym zaangażowaniu i poważnym traktowaniu Ciebie. Duża dziewczynką już jesteś, więc decyduj, czego chcesz.

29 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-05-19 09:51:50)

Odp: Czy ta relacja ma sens
Bbaselle napisał/a:

Co ty za głupoty piszesz ?
Przede wszystkim był szczery i mówił jak wygląda jego życie, autorka sama stwierdziła ze jest elastyczna i ze może przystać na wiele różnych terminów spotkań, wiec on zdecydował ze będzie wpadał przed snem na bzykanko ( bo przecież większość facetów jest po prostu wygodnicka, może jak mu się przyfarciło to i autorka śniadanie mu parę razy ogarnęła). Pewnie w jednej z początkowych rozmów rzucił gdzieś w przestrzeń ze wizualnie to jednak bardziej blondynki niż brunetki.
Relacja trwa 7 tygodni, to jest generalnie nic. Jemu jest dobrze, jej już zaczyna uwierać i tyle. Czas przemyśleć czy chce zostać w tej relacji czy jednak poszukać kogoś innego?
Każdy ma prawo do swojej opinii i swojego widzimisię co nie oznacza ze koleś 'przekracza szeroką pojątą kulturę osobistą czy empatię'. Po prostu lubi blondynki które maja na czym usiąść i to najzwyczajniej w świecie powiedział.
Szczerość to nie jest przedmiotowe traktowanie człowieka. Przecież to nawet obok związku nie stało, oni się spotykają dla przyjemności (obopólnej), ale jakby mu dygnęło rano to ten watek nie zrodziłby się w głowie autorki i nie powstałby na forum. W ogóle LOL z błahego powodu zrobiliście z kolesia który chciał sobie pograć dziewczynę, jakiegoś kompletnego frajera. Brawo.

No masz rację, nie wygląda to na związek, chociaż Autorka tego oczekuje i tak to widzi...

Jednak jego rozbrajająca "szczerość" przybiera już po prostu mało przyjemna formę..Zresztą po takim tekście pewnie większość kobiet odwróciłaby się na pięcie i się nawet nie oglądnęła za tym facetem.
Dlatego w tym momencie owa szczerość przybiera już taką postawę, gdzie widać jak facet się odnosi do tej kobiety. Pytanie brzmi dlaczego Autorka zgodziła się na ten układ, jak wiedziała od początku, jak to będzie wyglądać..?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

30

Odp: Czy ta relacja ma sens
bagienni_k napisał/a:
Bbaselle napisał/a:

Co ty za głupoty piszesz ?
Przede wszystkim był szczery i mówił jak wygląda jego życie, autorka sama stwierdziła ze jest elastyczna i ze może przystać na wiele różnych terminów spotkań, wiec on zdecydował ze będzie wpadał przed snem na bzykanko ( bo przecież większość facetów jest po prostu wygodnicka, może jak mu się przyfarciło to i autorka śniadanie mu parę razy ogarnęła). Pewnie w jednej z początkowych rozmów rzucił gdzieś w przestrzeń ze wizualnie to jednak bardziej blondynki niż brunetki.
Relacja trwa 7 tygodni, to jest generalnie nic. Jemu jest dobrze, jej już zaczyna uwierać i tyle. Czas przemyśleć czy chce zostać w tej relacji czy jednak poszukać kogoś innego?
Każdy ma prawo do swojej opinii i swojego widzimisię co nie oznacza ze koleś 'przekracza szeroką pojątą kulturę osobistą czy empatię'. Po prostu lubi blondynki które maja na czym usiąść i to najzwyczajniej w świecie powiedział.
Szczerość to nie jest przedmiotowe traktowanie człowieka. Przecież to nawet obok związku nie stało, oni się spotykają dla przyjemności (obopólnej), ale jakby mu dygnęło rano to ten watek nie zrodziłby się w głowie autorki i nie powstałby na forum. W ogóle LOL z błahego powodu zrobiliście z kolesia który chciał sobie pograć dziewczynę, jakiegoś kompletnego frajera. Brawo.

No masz rację, nie wygląda to na związek, chociaż Autorka tego oczekuje i tak to widzi...

Jednak jego rozbrajająca "szczerość" przybiera już po prostu mało przyjemna formę..Zresztą po takim tekście pewnie większość kobiet odwróciłaby się na pięcie i się nawet nie oglądnęła za tym facetem.
Dlatego w tym momencie owa szczerość przybiera już taką postawę, gdzie widać jak facet się odnosi do tej kobiety. Pytanie brzmi dlaczego Autorka zgodziła się na ten układ, jak wiedziała od początku, jak to będize wyglądać..?

Od samego początku nie wiedziałam. Na samym początku dawał mi bardzo dużo uwagi. Każdą wolną chwilę mi poświęcał. A miał duzo wiecej czasu, bo a) córka wyjechała z matką na świeta na dłuższy czas, b) ścianki wspinaczkowe, wyjazdy w góry, crossfit były zamknięte, przesunięte z powodu pandemii. Jak wiedział, że nie bedzie mial czasu wieczorem sie spotkać to wpadał w dzień przed pracą na wspólną hebratę, i po to by mnie zobaczyć choć na chwilę. Miałam prawo wierzyć, że ma dobre intencje.

31 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-19 10:34:28)

Odp: Czy ta relacja ma sens
QueenOfWinter napisał/a:

Mam straszny mętlik w głowie. Bo na prawdę nie jestem mega wymagająca. Potrafię się dopasować tak by miał czas na córkę i sport. Poprosiłam go byśmy ustalali spotkania wcześniej, byśmy mieli zaplanowane 2,3 dni do przodu. Niby powiedział, że rozumie to, ale tylko tyle. Wczoraj napisał mi informacyjnie, że jedzie w czwartek popołudniu na drugi koniec polski z kolegą sie wspinać, wypróbować nowy sprzęt. Następny weekend też jedzie ale z inną paczką osób. Jest tym zarajany, widać. Cieszy się jak dziecko. Mi to nie przeszkadza. Jeszcze jakby mnie od czasu do czasu zabierał w góry to super by było. W związku z tym, że dwa weekendy będzie po za domem, kolejne spędzi z dzieckiem. Raz, że chce, a dwa, że była żona będzie mu marudzić. Rozumiem to. Jestem w stanie to zaakceptować. Ale chciałabym po prostu być za to doceniona. A czuję, że nie jestem. Odhacza spotkania ze mną, bo trzeba. Nie wiem jak z nim rozmawiać, straciłam tą werwę. Bo skoro ta relacja nie ma za bardzo przyszłości to jaki sens sie starać?

Gdy powiedział mi o tym wyjezdzie, to zapytałam, czy spotkamy się jeszcze przed. Odpisał, że oczywiście, że tak. Dziś gdy zapytałam go jak mu się zapowiada dzień, odpisał, że ma trzy spotkania w pracy w terenie, musi się jeszcze spakować na wyjazd, i żebym to ja dziś wpadła do niego. Sama mam trening o 18. więc znów sie spotkamy pewnie o 21,22, no niby nic w tym złego nie ma.

Co do zmieniania się , od razu mu zapowiedziałam, że farbować się nie mam zamiaru. Przytyć owszem troszkę chcę, bo schudlam sporo i sama sie ze sobą źle czuję. Nie ze względu na niego. Nie jestem osobą, która zmienia wygląd pod kogoś. Ale co do wolnego czasu, co do pracy, co do spotkań czasu uważam, że zawsze można wypracować jakiś kompromis. Od tego faceta nie umiem nic wyegzekwować. A może raczej się boję, że go tym spłoszę.

Chodzę juz parę miesięcy na psychoterapię. Babka wie dokładnie o moich przemyśleniach, moich decyzjach, o nim i mam wrażenie, że zamiast mnie odpychać od niego to go broni i mówi, bym dała szansę. A intuicja podpowiada mi dużymi literami, że ta relacja nie ma przyszłości, przecież sam ci to powiedział. Psycholog stwierdziła, że to może być jego postawa obronna, że był zraniony, że pewnie się boi. A mnie szanuje, i mysli o mnie poważnie, bo jest szczery.

Masz niezłą panią psycholog ,inspiruje Ciebie do weryfikowania przekonań i  tej intuicji.Jak nie przytakuje Ci to dobrze - nie ma letko:)
A opisując te jego reakcje obronne po rozstaniu i ewentualnym zranieniu opisałaś też swoją reakcje i Tworzenie strefy bezpieczeństwa również przez Ciebie trochę ucieczkowa ta strefa.
Wiesz co nie skreślaj może tak szybko tej relacji ,mnie moja intuicja forumowa/życiowa podpowiada że więcej zyskasz i dowiesz się o sobie konsygnując tę relację niż znowu schowasz się do skorupki z niby poczuciem ulgi.
Masz okazję przećwiczyć asertywność taką związkowa i zboczyć poobserwować znaczenie i jaki kto wywołuje wpływ w związku ,a jesteś jakby pod opieką bezpieczna pewien dystans możesz sobie wyrobić z którego patrzysz na swoje emocje i uczucia,wiem że to strasznie naukowo brzmi,ale wcale nie szkoda czasu.

32 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-05-19 11:23:27)

Odp: Czy ta relacja ma sens

pasławku, a mógłbyś napisać, bom bardzo ciekawa, dlaczego radzisz autorce, żeby podążała za Twoją intuicją, jednocześnie odrzuciła swoją własną intuicję? Z tego samego powodu zastanawiam się, dlaczego „zachwycasz” się terapeutką, która nie podąża za swoją pacjentką (klientka), ale „zgaduje” o co może chodzić jej partnerowi, dopatruje się w jego zachowaniach postaw obronnych i poleca jej postępować wbrew jej własnym odczuciom, ale za swoimi?
Do czego to Twoim zdaniem zmierza?

33 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-19 11:29:54)

Odp: Czy ta relacja ma sens

Nie dostosowuj się tam , gdzie Ci nie pasuje, nie gra..
jak wspólne życie wyobrażasz sobie tak- że przynajmniej część wyjazdów jest wspólna- to mu to powiedz. Musi wiedzieć.
Jak to ma być związek- to dla partnerki czas musi być, celebrowany, wyznaczony, nie drugoplanowy i tyle.
rozumiem ze na poczatku miał tego czasu wiele wiec mogłaś się poczuć ważna w jego życiu- jeśli teraz go nie ma to zgrzyta.
warto porozmawiać o tych oczekiwaniach i zobaczysz co zrobi,
a może nawet nie rozmawiać, ale zaznaczyć swoje zdanie.

Intuicji warto słuchać, tylko w tym rzecz by oddzielić od niej swoje kompleksy i urazy.

gdybyś napisała że macie dla siebie co 2 weekend w pełni dla siebie to bym powiedziała że panbikujesz niepotrzebnie.
ale teraz widzę, że się on towarzysko udziela jako świeży singiel? a ty może za 3 tygodnie... słabo.

szczerze? w te 2 weekendy olałabym go i poszła na 2 randki z kimś innym.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

34 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-19 16:21:50)

Odp: Czy ta relacja ma sens
MagdaLena1111 napisał/a:

pasławku, a mógłbyś napisać, bom bardzo ciekawa, dlaczego radzisz autorce, żeby podążała za Twoją intuicją, jednocześnie odrzuciła swoją własną intuicję? Z tego samego powodu zastanawiam się, dlaczego „zachwycasz” się terapeutką, która nie podąża za swoją pacjentką (klientka), ale „zgaduje” o co może chodzić jej partnerowi, dopatruje się w jego zachowaniach postaw obronnych i poleca jej postępować wbrew jej własnym odczuciom, ale za swoimi?
Do czego to Twoim zdaniem zmierza?

Spoko ,słusznie teraz moja intuicja podlega weryfikacji smile ,niech pomyśle trochę,później rozszerzę o co mi chodziło.

W skrócie mniej więcej o to  o czym wspomniała Ela

Ela210 napisał/a:

Intuicji warto słuchać, tylko w tym rzecz by oddzielić od niej swoje kompleksy i urazy.


Termin intuicja to oczywiście pole do dyskusji i definiowania go ,zauważyłem że każdy trochę inaczej to definiuje po swojemu.
Często gęsto to taki worek do którego się wrzuca wszystko jak leci cały bagaż doświadczeń plus instynkt który istnieje i ma znaczenie jest jednocześnie sferą "czarnej magi " ponieważ wiąże się z nieświadomością i podświadomością tym co mamy w sobie.
Działania terapeutka uważam za słuszne ,ponieważ w takiej sytuacji w jakiej znalazła się Autorka
miewa się problemy z rozdzieleniem intuicji od urazów ,niechęci,kompleksów.
Dla mnie nie wszystkie lęki ,obawy,wstręty,awersje są zdrowe intuicyjne i instynktowne,bywają takie lęki  które są uwarunkowane doświadczeniem negatywnym,ale są i takie które hołubimy odruchowo irracjonalnie i podążanie wycofywanie się z doświadczania ulegając takim lękom uważam za nieintuicyjne, tylko jest to projekcja i przeniesieniem,utrwalaniem powielaniem leków hamowaniem niepotrzebnym którego rdzeniem jest stary lub świeża rana, lęk , skojarzenie .
Jedno co to to że tak naprawdę mamy w sobie to co mamy obojętnie jak to nazywamy definiujemy to i tak na końcu jesteśmy skazani na tylko ten nasz bagaż i jesteśmy autorytetem sami dla siebie dokonując wyborów.Wszystkie uczucia ,wrażenie,przeczucia nawet te pod wpływem złudzeń są jakby słuszne i prawdziwe w tym sensie ,są skutkiem,dobrze jednak przyjrzeć się co pod tym skutkiem jest czy na przykład żal jest tak niezmiernie jedynie słuszny i jaki jest pożytek z tego do czego się przydaje jest potrzebny.
Moja intuicja  "forumowo/ życiowa" to oczywiście trochę żart i chodzi bardziej moje osobiste doświadczenia to co znam i wiem niż intuicje,Queen nie ma żadnej podstawy aby zrobić to co ja radzę ,ale nie każde wycofanie,ucieczkę uważam za działanie czysto intuicyjne,to też wiąże się z pojęcie komfortu psychicznego strefy bezpieczeństwa na, czym ją budujemy i opieramy czy na neurotycznych zachowaniach czy intuicyjnych.
Z tego co napisała o sobie Autorka to mam wrażenie że ma teraz okazje i szanse przyjrzeć się temu gdzie działa intuicja a gdzie lęki przed odrzuceniem,zranieniem związany z samooceną poczuciem wartości w takim stanie w jakim jest po niedawnym rozstaniu.

PS .Z resztą inne moje wrażenie jest takie że już Ty Magda dobrze wiesz o co mi chodzi smile
I nie zgadzaj się ze mną do woli ,jak być może wiesz to nie jest problem dla mnie.
Miron się dał podejść jak uczniak niestety smile tak na marginesie

35 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-05-19 13:12:59)

Odp: Czy ta relacja ma sens

Masz rację, że się z Tobą nie zgadzam :-D
No może jest racja w tym, że intuicja może być zgubna, bo intuicja to nic innego jak skumulowany efekt nieświadomych mechanizmów uczenia się. Wiesz, że lubię neuronauki, ale już tu nie będę robić wywodów i napiszę tylko tyle, że za mało my ludzie mamy pamięci operacyjnej, więc część dzieje się poza naszą świadomością i daje efekt w postaci przeczuć i tzw. intuicji, czyli przeczuwamy, jak to się dalej potoczy, zatem oparte jest to na naszych doświadczeniach i wiedzy, które nie są aktualnie filtrowane przez naszą świadomość, ale to dalej nasza wiedza i doświadczenie, więc nie obiektywna „prawda”, która nad nami czuwa ;-)

Nie mam szczególnych doświadczeń z terapią. Na pewno nie takich jak Ty, bo zdarzyło mi się kilka spotkań z powodów objawów PTSD, ale to inna historia. Niemniej, nie chciałabym, żeby na mojej terapii moja terapeutka zamiast podążać za tym, co się kryje za moimi intuicjami, żeby mi pomóc naświetlać to, co wewnętrznie moje, bardziej zajmowała się rozgryzaniem mojego partnera, jego motywów jego sytuacji i jego mechanizmów obronnych niż moich. Skrzętnie ominąłeś moje pytanie do czego wg Ciebie zmierza omijanie intuicji pacjenta/klienta przez terapeutę i jego działanie wbrew sobie, ale oddalone efekty dzisiejszych działań są tu kluczowe. Bo mi to wygląda na zabawę terapeuty cudzym życiem, coś w stylu „a zrób kochanieńka wbrew sobie i zobaczymy co życie przyniesie”. Słabe :-/

36

Odp: Czy ta relacja ma sens
Ela210 napisał/a:

Nie dostosowuj się tam , gdzie Ci nie pasuje, nie gra..
jak wspólne życie wyobrażasz sobie tak- że przynajmniej część wyjazdów jest wspólna- to mu to powiedz. Musi wiedzieć.
Jak to ma być związek- to dla partnerki czas musi być, celebrowany, wyznaczony, nie drugoplanowy i tyle.
rozumiem ze na poczatku miał tego czasu wiele wiec mogłaś się poczuć ważna w jego życiu- jeśli teraz go nie ma to zgrzyta.
warto porozmawiać o tych oczekiwaniach i zobaczysz co zrobi,
a może nawet nie rozmawiać, ale zaznaczyć swoje zdanie.

Intuicji warto słuchać, tylko w tym rzecz by oddzielić od niej swoje kompleksy i urazy.

gdybyś napisała że macie dla siebie co 2 weekend w pełni dla siebie to bym powiedziała że panbikujesz niepotrzebnie.
ale teraz widzę, że się on towarzysko udziela jako świeży singiel? a ty może za 3 tygodnie... słabo.

szczerze? w te 2 weekendy olałabym go i poszła na 2 randki z kimś innym.

nawet i za 4 tygodnie, bo jeszcze córka. Staram się żyć własnym życiem, nie siedzę i nie czekam na niego. Nawet wczoraj byłam na randce z tindera. Był spacer, obiad, żarty. Fajnie spędziłam czas, jesteśmy umówieni na rower w weekend, będziemy kręcić km dla chorego dziecka. Szkoda, ze owy Pan nie podpasował mi wizualnie i trochę światopoglądowo, ale nie zamknęłam się na nowe znajomości, nie skasowałam konta na tinderze.
Tak, zachowuje się jak świeży singiel. Chodzi na imprezy, spotyka się z kolegami. A mnie codziennie pyta jakie mam plany na dzień, weekend i czuję się z tym źle, że w porównaniu z jego życiem jestem nudna, bo nie łażę po koleżankach (większość jest na etapie małego dziecka, bądź jest w ciąży) nie wyjeżdżam ze znajomymi co weekend jak on. Ostatnio mu powiedziałam, że ide na spacer, to zapytał z kim. Nie wiem czemu ale powiedziałam, że z koleżanką, a prawda była taka, że umowiłam się z kolegą ze starych lat. Po prostu ta relacja jest taka dziwna, ze nie iwem jak mam sie zachowywać. W głebi siebie, chcę go traktować poważnie, bo sama tego oczekuję, ale, gdy na jego słowa o tym, że jak znajdę sobie kogoś zajebistego to się odsunie, ja odpowiedzialam, że nie potrafię spotykać się z paroma facetami na raz. Przemilczał to. Bo w sumie to nie jego problem, tylko mój. Nie powinnam czuć się źle z tym, że umawiam się na randki z innymi.

37 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-19 13:43:30)

Odp: Czy ta relacja ma sens
MagdaLena1111 napisał/a:

Masz rację, że się z Tobą nie zgadzam :-D
No może jest racja w tym, że intuicja może być zgubna, bo intuicja to nic innego jak skumulowany efekt nieświadomych mechanizmów uczenia się. Wiesz, że lubię neuronauki, ale już tu nie będę robić wywodów i napiszę tylko tyle, że za mało my ludzie mamy pamięci operacyjnej, więc część dzieje się poza naszą świadomością i daje efekt w postaci przeczuć i tzw. intuicji, czyli przeczuwamy, jak to się dalej potoczy, ale oparte jest to naszych doświadczeniach i wiedzy, która nie jest aktualnie filtrowana przez świadomość, ale to dalej nasza wiedza i świadomość, więc nie obiektywna „prawda”, która nad nami czuwa ;-)

Nie mam szczególnych doświadczeń z terapią. Na pewno nie takich jak Ty, bo zdarzyło mi się kilka spotkań z powodów objawów PTSD, ale to inna historia. Niemniej, nie chciałabym, żeby na mojej terapii moja terapeutka zamiast podążać za tym, co się kryje za moimi intuicjami, żeby mi pomóc naświetlać to, co wewnętrznie moje, bardziej zajmowała się rozgryzaniem mojego partnera, jego motywów jego sytuacji i jego mechanizmów obronnych niż moich. Skrzętnie ominąłeś moje pytanie do czego wg Ciebie zmierza omijanie intuicji pacjenta/klienta przez terapeutę i działanie wbrew sobie, ale oddalone efekty dzisiejszych działań jest tu kluczowe. Bo mi to wygląda na zabawę terapeuty cudzym życiem, coś w stylu „a zrób kochanieńka wbrew sobie i zobaczymy co życie przyniesie”. Słabe :-/

Zbyt moim zdaniem mało wiadomo o tej terapii ,ale jak dla mnie to nie wygląda to na takie sterowanie klientką radzenie jej bezpośrednio.
na terapiach w których ja uczestniczyłem i moja żona absolutnie nie poddawało się w wątpliwość uczuć ,negowanie ich jest bez sensu,chodzi o przekonania które wywołują uczucia i emocje bardziej ale też bez osądzania ich tylko przyjrzeniu się im
Pytałaś jeszcze do czego to może zmierzać ?
Ano właśnie do tego rozdzielenia,które też jest procesem nauki ,ćwiczenia się .
To mi przypomina początki mojej znajomości z moją żoną ,bardzo podobne mięliśmy dylematy ,tego typu jak u Autorki.
A podążając za swoją (pseudo)intuicją  i "sercem"(raczej z tej zgubnej strony ) to kiedyś tam jeszcze wcześniej "wpakowałem się" w romans tak wtedy widziałem intuicję,
Z podobnymi wątpliwościami i sytuacją jaku  Queen,w pewnym momencie i ja i moja żona mięliśmy odruch wycofania się z naszej znajomości raz ona, raz ja ,pojawiły się jak to w życiu konflikty właśnie natury wspólnego spędzania czasu, ilości jego,granic,zgody,kompromisu z przekonaniem ,oczekiwań ,domyślania się i komunikacji.

38 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-05-19 13:42:23)

Odp: Czy ta relacja ma sens
paslawek napisał/a:

Zbyt moim zdaniem mało wiadomo o tej terapii ,ale jak dla mnie to nie wygląda to na takie sterowanie klientką radzenie jej bezposrednie.
Pytałaś jeszcze do czego to może zmierzać ?
Ano właśnie do tego rozdzielenia,które też jest procesem nauki ,ćwiczenia się .
To mi przypomina początki mojej znajomości z moją żoną ,bardzo podobne mięliśmy dylematy ,tego typu jak u Autorki.
A podążając za swoją (pseudo)intuicją (raczej z tej zgubnej strony ) to kiedyś "wpakowałem się" w romans ,z podobnymi wątpliwościami jak Queen,w pewnym momencie i ja i moja żona mięliśmy odruch wycofania się z naszej znajomości raz ona raz ja ,pojawiły się jak to w życiu konflikty właśnie natury wspólnego spędzania czasu, ilości jego,granic,zgody,kompromisu z przkonaniem ,oczekiwań ,domyślania się i komunikacji.

Racja z tą terapią. Do tego jeszcze ludzie mają tendencję do wyłapywania z wypowiedzi tego, co im odpowiada, więc wcale terapeutka nie musiała skłaniać do kontynuowania relacji, w której autorce ewidentnie nie jest wygodnie (a to tylko kilka tygodni znajomości :-O), ale to ona sama tego chce.

Może za bardzo patrzysz na tę relację przez pryzmat swoich doświadczeń?
Jak sobie spojrzeć bez żadnych własnych filtrów na tę relację, to mamy faceta, który w życiu obecnie robi to, co musi i chce, bo jest świeżo upieczonym singlem i wcale nie chce się wikłać w poważne związki. Ja to nawet rozumiem. Gorzej, że autorkę traktuje jak „przytulankę”, a ona chciałaby być partnerką. Ona po prostu ma niski priorytet, nawet wprost jej powiedział, że jak spotka kogoś lepiej rokującego, to on się wycofa. Ona jest na końcu kolejki i on ma tego świadomość. Dlatego też bez krępacji, bez ogródek nie raz powie jej, co mogłaby w sobie zmienić. Jest to jest, a jak jej nie ma, to też niewielki kram.
Ale jasne, że ona może czekać aż mu się odmieni. Może będzie dla niej graalem, wyczekanym ;-) Ludzie różne podejmują wybory, mają własne pobudki. Mnie by szkoda było czasu na czekanie, ale ja ogólnie dość zasadnicza jestem i w bliskich relacjach nie chcę rozmieniać się na drobne. Zawsze tez można powiedzieć, żeby wrócił, jak będzie gotowy na coś poważniejszego. Terapeutka natomiast powinna z autorką pracować, aby pomóc jej podjąć jej decyzję, jakakolwiek by ona nie była w osobistym odbiorze terapeutki.

39

Odp: Czy ta relacja ma sens

Mam wrażenie że terapeytka chce mieć na czym pracować  po prostu .

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

40

Odp: Czy ta relacja ma sens
QueenOfWinter napisał/a:

[...]. Dać sobie spokój z tą relacją?

Zdecydowanie tak.

41

Odp: Czy ta relacja ma sens

Przepraszam, że Wam tu marudzę. Ale Pan napisał mi smsa, że mimo iż bardzo sie chce ze mną zobaczyć to nie da rady jednak sie dziś spotkać, bo ma wyczerpane akumulatory i źle się czuje. Tak myślałam, że skoro sam nie zaproponował spotkania to raczej się ze mną nie spotka, bo już drugi raz jest podobna sytuacja. Odpisałam "okej". Zaczął się tłumaczyć, że musi się jeszcze spakować, żebym tylko sobie nie myślała, że nie on chce albo, że to moja wina. A i jeszcze dopisał, że jeszcze dziś ma córkę. Rozmawiałam z mamą, to mama próbuje mnie uspokajać, i mówi, bym sobie nie dopowiadała, żebym wyluzowała. A ja czuję w kościach, że po prostu on już sam sie wycofuje z tej relacji. Nie chce mi sprawiać tylko przykrości. Nie wiem jak mam się teraz zachować? Odzywać się do niego jak gdyby nic? Milczeć? Powiedzieć coś?

42 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-19 22:06:32)

Odp: Czy ta relacja ma sens

A panikujesz ?
Napisałaś "ok" ale nie jest tak do końca OK ?
Facet mnie nie ułatwił zadania smile przegrzebał se.
Z tym czasem ma spory problem jego organizacją,wczorajsza "katastrofa " może mieć pewien wpływ na to co dziś ,ale nie koniecznie.
Nie tak jednak organizuje się spotkania z kobietą którą się jest zainteresowanym można to co facet robi zinterpretować jak wycofanie .
W jednym ma racje to nie Twoja wina .
nie odzywaj się pierwsza i daj sobie jemu czas do końca tygodnia ,na jakieś duperele nie zwracaj uwagi typu "jak minął dzień ?".
Nie wygląda na to że facet ma zamiar sam z siebie i się zreflektować za bardzo coś się tłumaczy i za gęsto,a Ty masz zastrzeżenia i milczysz czując się z tym źle.
Też się trochę asekurujesz i czaisz z powiedzeniem tego jak się czujesz i co myślisz.
Nie podoba Ci się przecież to co się dzieje /nie dzieje z jego strony .

43

Odp: Czy ta relacja ma sens
paslawek napisał/a:

A panikujesz ?
Napisałaś "ok" ale nie jest tak do końca OK ?
Facet mnie nie ułatwił zadania smile przegrzebał se.
Z tym czasem ma spory problem jego organizacją,wczorajsza "katastrofa " może mieć pewien wpływ na to co dziś ,ale nie koniecznie.
Nie tak jednak organizuje się spotkania z kobietą którą się jest zainteresowanym można to co facet robi zinterpretować jak wycofanie .
W jednym ma racje to nie Twoja wina .
nie odzywaj się pierwsza i daj sobie jemu czas do końca tygodnia ,na jakieś duperele nie zwracaj uwagi typu "jak minął dzień ?".
Nie wygląda na to że facet ma zamiar sam z siebie i się zreflektować za bardzo coś się tłumaczy i za gęsto,a Ty masz zastrzeżenia i milczysz czując się z tym źle.
Też się trochę asekurujesz i czaisz z powiedzeniem tego jak się czujesz i co myślisz.
Nie podoba Ci się przecież to co się dzieje /nie dzieje z jego strony .

A tam, jak chce nasza autorka szybko zweryfikować to i owo, to niech zapadnie na "trudne dni" powiedzmy na 2 tygodnie, innymi słowy zero seksu przez ten czas. wink

44

Odp: Czy ta relacja ma sens

Ten facet każdym swoim ruchem pokazuje ci ze jemu jest dobrze jak jest. Nie zależy mu na związku bo pewnie niedawno wrócil „na rynek” i tez ma ochotę sobie poeksplorowac. Stad mówił ci o tym ze jak znajdziesz kogoś lepszego to się usunie bo ewidetnie nie liczy na to ze zainwestuje jakoś wiele siebie w ta relacje ( co zreszta widać na załączonym obrazku).
Tłumacząc na nasze on chce pobzykać się raz na jakiś czas ale nie uważa cię za kogoś z kim mógłby spędzić życie. Zreszta on na pewno nie jest na etapie szukania kogoś do związku. Nie zawracaj sobie głowy tym bardziej ze już teraz masz jakies dziwne obiekcje co do jego zachowania / dyskusji z nim.

45

Odp: Czy ta relacja ma sens

Ja sie w ogole zastanawiam, czemu Ty się nakręcasz i jest Ci przykro skoro od początku koles miał jasne stanowisko. To jest tylko w Twojej głowie.

46 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-05-20 10:59:17)

Odp: Czy ta relacja ma sens
paslawek napisał/a:

A panikujesz ?
Napisałaś "ok" ale nie jest tak do końca OK ?
Facet mnie nie ułatwił zadania smile przegrzebał se.
Z tym czasem ma spory problem jego organizacją,wczorajsza "katastrofa " może mieć pewien wpływ na to co dziś ,ale nie koniecznie.
Nie tak jednak organizuje się spotkania z kobietą którą się jest zainteresowanym można to co facet robi zinterpretować jak wycofanie .
W jednym ma racje to nie Twoja wina .
nie odzywaj się pierwsza i daj sobie jemu czas do końca tygodnia ,na jakieś duperele nie zwracaj uwagi typu "jak minął dzień ?".
Nie wygląda na to że facet ma zamiar sam z siebie i się zreflektować za bardzo coś się tłumaczy i za gęsto,a Ty masz zastrzeżenia i milczysz czując się z tym źle.
Też się trochę asekurujesz i czaisz z powiedzeniem tego jak się czujesz i co myślisz.
Nie podoba Ci się przecież to co się dzieje /nie dzieje z jego strony .

No nie jest ok.
Macie wszyscy racje. Jestem przytulanką, czasoumilaczem. Na początku był mną zachwycony, mówił tyle, że jestem taka wyjątkowa, piękna, że tęskni. A jednocześnie mówił "super, że mozemy się spotykać, że ja do ciebie mogę przyjechać, ty do mnie; nie czuję żadnej presji; jest mi z tobą dobrze". Chciałam słyszeć tylko te pierwsze słowa. I dopiero teraz do mnie dociera, kim ja jestem dla niego. Smuci mnie to bardzo, bo chciałam czegoś więcej. I nie wiem jak to zmienić.
Rozmawialam z nim o związkach na pierwszych spotkaniach. Mówił, że bardzo chce mieć kogoś, żyć z kimś. Że po rozstaniu bardzo nastawiał się na kolejny poważny związek, szukał, spotykał się z kobietami, ale go kobiety odrzucały, więc tym razem się na nic nie nastawia, co ma być to będzie, niczego sobie nie wyobraża. A mnie na tyle polubił, że chce mojego szczęscia, i żebym nie patrzyła na niego, jeśli chcę wyjechać za marzeniami, za pracą to śmiało, jeśli kogoś poznam lepszego, śmialo, nie warto dla kogoś z czegokolwiek rezygnować. Odebrałam to wszystko na plus. Nie zauważyłam na początku niczego w tym negatywnego. Uznałam, że to początek i warto tak czy siak, dać szansę. Jednak  teraz widzę, że on przez te wszystkie slowa juz na początku określił kim dla niego będę. Tylko ja przez swoje różowe okulary tego widzieć nie chciałam.
Chodzę na tą terapię, i czuję, że mi nic nie daje. Nie znajduję żadnej odpowiedzi. Nie poznaję siebie a wręcz sie zaczęłam gubić i czuć sie coraz gorzej.

KoloroweSny napisał/a:

Ja sie w ogole zastanawiam, czemu Ty się nakręcasz i jest Ci przykro skoro od początku koles miał jasne stanowisko. To jest tylko w Twojej głowie.

tak w mojej głowie. Z drugiej strony on wie dobrze, że szukam poważnego związku, że chce być ważna. On to wie bo mu to jasno powiedziałam. Psycholog też mi nie ułatwiała zadania, bo chciała bym dała szansę, nie poddawała sie od razu pierwszym myślom, że nie traktuje mnie poważnie. Starała sie pokazać, że w jego słowach jest poważne traktowanie. Uspokajała mnie. Jest w mojej głowie wiele. Zwłaszcza to, że mam 32 lata, kilka paroletnich związków za sobą a żaden facet nie traktował mnie na tyle poważnie by był ślub i dzieci. Między innymi temu mi jest zwyczajnie smutno, że schemat się powtarza, mimo, że jestem w terapii i staram się nad sobą pracować. Z boku, koleżance powiedziałabym wszystko to samo co Wy mi tutaj. Olej kolesia.

47 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-20 10:36:42)

Odp: Czy ta relacja ma sens
QueenOfWinter napisał/a:

Chodzę na tą terapię, i czuję, że mi nic nie daje. Nie znajduję żadnej odpowiedzi. Nie poznaję siebie a wręcz sie zaczęłam gubić i czuć sie coraz gorzej.

Tu się z Tobą nie zgodzę .
Właśnie dostrzegasz to co jest.Zaczynasz określać bardziej precyzyjnie w swojej głowie czego potrzebujesz i chcesz.
A chcesz nieco innego charakteru związku niż ten pan.Poznałaś trochę swoje niektóre przekonania i to nad czym możesz popracować ,czyli
na komunikacją i wyrażaniem uczuć oczekiwań.
Sporo widzisz już ,nie obwiniaj się za sytuacje faceta i jego postawę tak bywa .
Na świecie jest i było mnóstwo pięknych fajnych kobiet ,ale mnie osobiście nie wszystkie kręciły i to niczyja wina ,a teraz to w ogóle nie szukam przecież związku.
Facet ci się podobał z pewnych cech,to też widzisz.
Nawet to że dostrzegłaś pogubienie jest na plus.można wejść i kontynuować taki związek ,lekceważąc sygnały i unieważniać niejasne deklaracje ,męczyć się wbrew temu czego się chce i potrzebuje,w niezgodzie z desperacji i miedzy innymi dlatego że się nie potrafi określić i postawić granic ,myśleć magicznie i życzeniowo i żyć tak latami w nieszczęściu.
Tak że nie jest z Tobą źle .
Jak zerwiesz tę znajomość będziesz w porządku .Natura nam sprawy też nie ułatwia ponieważ niektóre hormony szczęścia wyłączają pewne sposoby myślenia ,to nie kit tylko fakty .
Facet coś ci powiedział na temat rozstania z nim że nie będzie mieć problemu,więc tym nie masz obowiązku się przejmować i martwić co pomyśli i poczuje.
Twoje oczekiwania i potrzeby nie wydają się kosmiczne i od czapy masz do nich prawo,a ten typ faceta w gruncie rzeczy nie wydaje się najgorszym jaki chodzi po świecie ,ale nie tu i nie teraz ,taki kompromis to wbrew sobie.
W ciągu kilku tygodni coś tam dostrzegłaś niepokojącego ciebie i pewne sprzeczności ,tu ja z tą intuicją mogę nie mieć racji ponieważ fakt mogą patrzeć na to przez pryzmat swojej historii tylko że u mnie i mojej żony inaczej określam jż początki znajomości i podobne problemy wystąpiły po kilku miesiącach ,jak oboje trochę przysiedliśmy na laurach zaklepując na zawsze nasze relacje,ale o to inna historia.

48

Odp: Czy ta relacja ma sens
paslawek napisał/a:
QueenOfWinter napisał/a:

Chodzę na tą terapię, i czuję, że mi nic nie daje. Nie znajduję żadnej odpowiedzi. Nie poznaję siebie a wręcz sie zaczęłam gubić i czuć sie coraz gorzej.

Tu się z Tobą nie zgodzę .
Właśnie dostrzegasz to co jest.Zaczynasz określać bardziej precyzyjnie w swojej głowie czego potrzebujesz i chcesz.
A chcesz nieco innego charakteru związku niż ten pan.Poznałaś trochę swoje niektóre przekonania i to nad czym możesz popracować ,czyli
na komunikacją i wyrażaniem uczuć oczekiwań.
Sporo widzisz już ,nie obwiniaj się za sytuacje faceta i jego postawę tak bywa .
Na świecie jest i było mnóstwo pięknych fajnych kobiet ,ale mnie osobiście nie wszystkie kręciły i to niczyja wina ,a teraz to w ogóle nie szukam przecież związku.
Facet ci się podobał z pewnych cech,to też widzisz.
Nawet to że dostrzegłaś pogubienie jest na plus.można wejść i kontynuować taki związek ,lekceważąc sygnały i unieważniać niejasne deklaracje ,męczyć się wbrew temu czego się chce i potrzebuje,w niezgodzie z desperacji i miedzy innymi dlatego że się nie potrafi określić i postawić granic ,myśleć magicznie i życzeniowo.
Tak że nie jest z Tobą źle .
Jak zerwiesz tę znajomość będziesz w porządku .Natura nam sprawy też nie ułatwia ponieważ niektóre hormony szczęścia wyłączają pewne sposoby myślenia ,to nie kit tylko fakty .
Facet coś ci powiedział na temat rozstania z nim że nie będzie mieć problemu,więc tym nie masz obowiązku się przejmować i martwić co pomyśli i poczuje.
Twoje oczekiwania i potrzeby nie wydają się kosmiczne i od czapy masz do nich prawo,a ten typ faceta w gruncie rzeczy nie wydaje się najgorszym jaki chodzi po świecie ,ale nie tu i nie teraz ,taki kompromis to wbrew sobie.
W ciągu kilku tygodni coś tam dostrzegłaś niepokojącego ciebie i pewne sprzeczności ,tu ja z tą intuicją mogę nie mieć racji ponieważ fakt mogą patrzeć na to przez pryzmat swojej historii tylko że u mnie i mojej żony inaczej określam jż początki znajomości i podobne problemy wystąpiły po kilku miesiącach ,jak oboje trochę przysiedliśmy na laurach zaklepując na zawsze nasze relacje,ale o to inna historia.

aj, to prawda. dzisiaj mam kolejną sesję, może mi się coś tam poukłada w głowie.
tak, to prawda, że on się zbytnio nie przejmie. W jednej z rozmów powiedział mi nawet, że jeśli zdecyduję zerwać znajomość, to w porządku, przeżyje to, będzie mu pewnie przez chwile źle, ale jak poprzednie rzeczy przeżył to przeżyje i to. Więc jakiejś wielkiej przykrości mu nie sprawię. On serio do wszystkiego bardzo zdroworozsądkowo podchodzi. Aż za bardzo, ale moze temu, że po prostu ja nie jestem "tą" i nie stracił dla mnie głowy.

49 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-05-20 11:49:24)

Odp: Czy ta relacja ma sens

Też myślę, że facet jest spoko. Przecież smsa napisał i jakoś tam się tłumaczyć próbował ;-)

Kilkutygodniowa znajomość a idzie jak po grudzie zamiast z lekkością, którą zwykle charakteryzują się początki relacji. Niektórzy to lubią sami sobie tworzyć dramaty. Jakby prawdziwa miłość to była ta wymagająca poświęceń, gdzie zakochanym wiatr wieje w oczy, itd.

50 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-20 16:04:11)

Odp: Czy ta relacja ma sens

A mi ten  Pan coraz mniej spoko się wydaje. smile
Ładuje do relacji mnóstwo sprzecznych komunikatów.
Olewka w zachowaniu  poslodzina ślówkami słodkimi.
Wszystko mocno subtelne ma talent chłopak naprawdę. 
Kopa w d..bym sugerowała i to szybkiego.
Nie przejmie się  autorko bo on to wiele razy przerabial rzucanie babki tak by samemu wyglądać  na porzuconego.
Zresztą  dobre Dell story dla kolejnych kobiet o większej  wrażliwości. MISTRZ normalnie. sad

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

51

Odp: Czy ta relacja ma sens

Ja już nawet na to nie patrze czy on wydaje sie spoko czy nie. Tylko na to, ze autorka powinna po prostu odpuścić sobie tą relacje, bo to nie jest cos, czego ona chce/oczekuje/potrzebuje. Tylko tyle i az tyle.

52

Odp: Czy ta relacja ma sens

Psycholog poradzila w tej sytuacji, a) odpuscić, postawić jasno granice, nie podoba mi się to, b) dać mu czas, i obserwować jak sie zachowuje. Poobserwuję go jeszcze następny tydzień. Choć już teraz wiem, że bedzie zmeczony i stęskniony za córką...

53

Odp: Czy ta relacja ma sens

Ale dajesz mu czas na co i obserwujesz co ?

54

Odp: Czy ta relacja ma sens
QueenOfWinter napisał/a:

Nasze spotkania zazwyczaj są około godziny 22, raz, dwa razy w tygodniu. Pogadamy troszkę co u nas, pożartujemy, poprzytulamy się, seks i sen. W tamtym tygodniu zapytałam go czy te nasze spotykanie się ma jakaś przyszłość, cel, czy traktuje mnie poważnie. Odpowiedział, że tak, ale na ten moment on nie chce w przyszłości ślubu i dzieci więcej. A jak kogoś poznam, kto może mi to dać i uznam, że jest zajebisty to on się odsunie.

Ahahaha, jestes maskotka i dziewczyna do seksu, tyle ci powiem, choc jak lubisz byc tak traktowana, to nikt ci nie broni big_smile.

55 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-20 20:53:31)

Odp: Czy ta relacja ma sens

Też nie wiem na co ten czas.
Nawet jeśli on stwierdzi że jeszcze nie wyeksploatowal autorki do końca to przecież odstawi ten sam numer co wcześniej. Czyli przez chwilę  bardziej będzie się starał.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

56 Ostatnio edytowany przez QueenOfWinter (2021-05-20 21:24:37)

Odp: Czy ta relacja ma sens
Ela210 napisał/a:

Też nie wiem na co ten czas.
Nawet jeśli on stwierdzi że jeszcze nie wyeksploatowal autorki do końca to przecież odstawi ten sam numer co wcześniej. Czyli przez chwilę  bardziej będzie się starał.

Ale on nie wie o tym, że daję mu ten czas. Po prostu to pomysł terapeutki, że skoro jeszcze coś tam myślę i nie jestem pewna, to żebym dała temu czas ale to musi być konkretny czas. Wybrać sobie datę i tego się trzymać.

57

Odp: Czy ta relacja ma sens

Ale czas na co bo ja Ciebie nadal nie rozumiem ???

58

Odp: Czy ta relacja ma sens
QueenOfWinter napisał/a:

Ma, i jest mu wygodnie, bo ja mam bardzo elastyczne godziny pracy, godziny treningów, nie mam zobowiązań. Dla mnie nie jest problemem spotkać się o 22. Sam się przyznał, że o tym wie i dlatego tak wygląda nasze spotykanie się. Ogólnie jestem bardzo elastyczna. Potrafię zaakceptować to, że ktoś ma hobby i ma dziecko. Pełny luz. Tylko chce też czuć się w tym wszystkim ważna. A nie czuję się.

Może on to sobie od początku tak w głowie poukładał, że będzie się z Tobą spotykał na takich zasadach, jak to obecnie wygląda, ale być może byłaś właśnie za bardzo elastyczna, dlatego zaczął to wykorzystywać i robić wszystko tak, jak JEMU jest wygodnie - ze świadomością, że cokolwiek zaproponuje, Ty i tak to przecież zaakceptujesz. 

Wspomniałaś o kolejnych zajętych wyjazdami ze znajomymi weekendach. Czy Ty choć raz byłaś w tych planach ujęta? Jednym słowem czy choć raz padła propozycja wyjazdu we dwoje?

Generalnie nie wygląda to dobrze. Mężczyzna naprawdę zainteresowany dąży do spotkań, do wyjazdów, tak planuje swój czas i w taki sposób się zachowuje, że ważna dla niego kobieta nie ma co do tego wątpliwości. Ty je masz, dlatego dla mnie wniosek nasuwa się sam. Ten komu zależy, zawsze znajdzie sposób, a nie powód.

Na Twoim miejscu na tym etapie nie bawiłabym się już w żadne gierki i obserwacje, ale wzięła go na poważną rozmowę i powiedziała wprost jak się z tym wszystkim czuję i czego oczekuję, a on niech się jakoś określi. Oczywiście, że w ten sposób ryzykujesz, że pan zupełnie się wycofa, nie znajdując dla Ciebie wystarczająco dużo miejsca w swoim grafiku, ale przynajmniej będziesz miała wiedzę na czym stoisz i mogła zastanowić się co z tym możesz zrobić. Ponadto lepiej teraz się rozczarować niż za kolejnych kilka, kilkanaście tygodni.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

59

Odp: Czy ta relacja ma sens
KoloroweSny napisał/a:

Ale czas na co bo ja Ciebie nadal nie rozumiem ???

Na przekonanie się na 100%. Jestem w terapii, zaczęłam kwestionować wszystko to o czym myślę i jakie decyzje podejmuję. Co 5 min mam inne myśli. Dlatego też chce sama dla siebie wiedzieć, że na 100% nie wymyślam sobie niczego i nie dopowiadam jeśli chodzi o tą relację. Ten czas to raczej bardziej jest dla mnie, na poukładanie sobie wszystkiego w głowie, postawienie granic i pokazanie sobie, że robię dobrze, zgodnie ze swoją intuicją i na zimno ocenienie tego faceta. Jestem też ciekawa, czy faktycznie zaczął się wycofywać, tak jak myślę. Czy to zmęczenie czy wymówka. Potrzebuję też zebrać się na odwagę by przeprowadzić rozmowę, w której mówię prosto co mi się nie podoba i być gotowa na jej konsekwencje. Najlepiej na żywo, jeśli uda nam się spotkać.
Dla Ciebie jest to może proste, dla mnie nie. Dopiero uczę się kończyć relacje w odpowiednim czasie. Nie tkwić w nich za długo. Czuję się dobrze z tą decyzją. Nie czuję też, że marnuję czas, bo to tylko tydzień, w którym będę żyła również swoim życiem.

60

Odp: Czy ta relacja ma sens

Jak dla mnie on sie nie wycofuje a traktuje Cie jako dodatek do swojego zycia. Jak bedzie miał ochote się poseksić to na pewno się odezwie do Ciebie. Pytanie tylko czy będziesz umiała rozgraniczyć jego motywy i powody od własnego wyobrażenia.

Posty [ 1 do 60 z 107 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021