Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 142 ]

1 Ostatnio edytowany przez Winterland (2021-07-26 22:35:41)

Temat: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?

Witam wszystkich serdecznie,

Prosze o pomoc ponieważ już nie wyrabiam.. całe życie wywróciło mi się do góry nogami. Oszalałem.

Niestety, ale 2.5 miesiaca temu rozstałem się z miłością mojego życia z mojej winy, bardzo tego żałuję. Mam 28 lat, ona ma 26 lat. Bylismy razem 4 lata i 3 miesiace. Od czasu zerwania nie potrafię się pozbierać, jestem cieniem samego siebie i ciągle myślę o niej i serce mi pęka, łudzę się nadzieją, nie potrafię już patrzeć na inne kobiety.

Do zerwania doszło w maju zaraz po moich urodzinach, miałem bardzo stresujący/nerwowy okres w pracy oraz w życiu prywatnym, moja ex (w ogóle nadal do mnie nie dociera, że to moja ex.. nie potrafie jej tak nazwać) w tym okresie mnie irytowała (tego tygodnia zaczęliśmy się kłócić o byle pierdoły, że ona mi czegoś nie chce zawieźć, że ja ją gdzieś nie zawiozłem jak chciała itd). To była pierwsza poważna awantura, no i jak widać ostatnia, bo przegiąłem.

W czwartek po ostrej wymianie wiadomości na Facebooku, napisałem do niej, że mam tego wszystkiego dość, że wszystko mnie irytuje, że czas zakończyć ten cyrk i się rozstajemy, że oddam jej prezenty które dostałem na urodziny.. odpisała, że ona nie chce żadnych oddawanych prezentów, bo kupiła je dla mnie i że prezentów się nie oddaje.. działałem pod wpływem emocji. Nie rozmawialiśmy do niedzieli.

W niedzielę, zaczęliśmy pisać bardzo oschle, nie było żadnej poprawy.. jestem osobą nie pijąca alkoholu, ale coś we mnie pękło i się "nastukałem" na wieczór, w tych wszystkich emocjach i nerwach po kłótni w niedzielę, wieczorem napisałem jej wiadomość "ZEGNAJ" i ją zablokowalem. Nie miałem intencji z nią zrywać, to był swego rodzaju straszak, żebyśmy się ogarnęli, liczyłem, że rano jak wstanę zobaczę sms od niej "co Ty odwalasz" lub coś tego typu. Niestety, przeliczyłem się. 

Gdy wstałem rano i nie zobaczyłem żadnej wiadomości, zdałem sobie sprawę z tego jak głupi jestem i co najlepszego narobiłem. Od razu ją odblokowałem, napisałem długą wiadomość o tym, że bardzo ją przepraszam, że ją bardzo kocham i to wszystko przez moją aktualna sytuację, stres, emocje itd.

Odpisała "chciales tego to masz, myślę że pojadłeś dobra decyzje". Przez 2 tygodnie wysyłałem jej multum wiadomości na Facebook, Instagram, SMS i ją przepraszałem, błagałem, wysłałem jej nasze wspólne zdjęcia, skomlałem jak zbity pies.. odpisywała bardzo zdawkowo. Wpadlem w jakiś amok, nie mogłem jeść, spać, schudłem 12 kg.. Chcialem z nią porozmawiać, ale ona nie chciała, gdy poszedłem do jej domu, drzwi otworzyła jej mama i powiedziała, że jej nie ma w domu - kłamała mnie, samochód stał pod klatka. Po kilku dniach kupiłem ogromny bukiet róż i zaniosłem jej do domu, gdy była w pracy, jej mama go wzięła, ale stwierdziła "nie wie czy powinna", po kilku godzinach otrzymałem wiadomość "możesz nie nachodzić mojej rodziny?" Odpisałem że nie zamierzam nikogo nachodzić, że tylko przekazałem jedna rzecz.. i już więcej tam moja noga nie postanie. Odpisała po powrocie do domu "kwiaty nic nie zmienią, zawsze było Ci żal na kwiatki, a teraz proszę, aż tyle róż" - kupiłem naprawdę gigantyczny bukiet z przeprosinami. Nadal nie chciała się spotkać, więc wymyśliłem, że zaczekam o 6:00 rano kilka klatek obok, jak będzie szła do pracy to chociaż ją złapie na chwilę.. żeby w 4 oczy pogadać..  I tak się stało. Gdy mnie zobaczyła, obróciła głowę w drugą stronę i przyspieszyła kroku.. zatrzymała się dopiero przy aucie, pogadaliśmy chwile.. ja płakałem, przepraszałem, błagałem... w jej oczach było widać nienawiść, była bardzo pewna siebie i powiedziała, że to koniec i że spieszy się do pracy, wsiadła do auta i odjechała..

Pragnę nadmienić, iż za każdym razem gdy po rozstaniu pisaliśmy, a ja pytałem o jej uczucia względem mnie pisała "nie da się od tak przestać kochać/wyłączyć uczuć", ciągle tez twierdziła, że "że pozno" I "doceniłeś dopiero gdy straciles". Nic ją nie ruszało, byla strasznie oschła.

Po moim spamowaniu wiadomościami przez 2 tygodnie, ona przestała odpisywać, wyciszyła konwersacje na fb/insta.. smsy ignorowała. W w końcu dalem sobie spokój, przestałem pisać. Byłem mega wściekły. Wyrzuciłem ją z wszystkich portali społecznościowych, wyrzuciłem nasze wspolne zdjęcia itd.

Po 11 dniach mojego milczenia, ona sama się odezwała na instagramie. Dodaliśmy się z powrotem na portalach społecznościowych. Zapytała "co z Tobą?", że martwi sie o mnie, że jej się śniłem w sobotę (zawsze gdy ktoś jej się śnił, to znaczyło że coś się stało, a ja właśnie w sobotę trafilem do szpitala z powodu zbyt wysokiego tętna tak mnie to wszystko wymęczyło.. ). Mówiła mi, że nigdy nie byłem i nie będę jej obojetny, gdy zapytałem jak ona sobie to wyobraża, że co.. mam zostać jej kolegą? Pisałem że nie wyobrażam sobie tego i nie chce, nie będę jej kolegą. Odpisała "a Ty? Czego chcesz?" Napisałem, że chce być z nią, że się zmienie - odparła, że za późno. Przepraszała mnie, ze ona taka nie jest itd.. ze była tak wściekła na mnie.. dlatego tak sie zachowala. Poinformowała mnie potem, że wyprowadza się z miasta! (60 km stąd, że musi to zrobić bo tu za dużo rzeczy jej mnie przypomina) I ze będzie mieszkać tam gdzie pracuje! Że wie, że powinna o tym ze mną porozmawiać..  że potrzebuję czasu na spotkanie.. schowala nasze zdjęcia które były na ścianie, bo nie mogła na nie patrzeć tak jej bylo przykro.. musi sobie wszystko poukładać w głowie. Czekałem 3 tygodnie bodajże, w końcu uderzyłem piescia w stół i powiedziałem, że jak się kogoś kocha to się z nim jest i naprawia, a nie wyjeżdża z miasta, nie chce spotkać i nie chce naprawiać. Mówiła, że ma metlik w głowie i "sama nie wie czego chce, bo jej zrobiłem tyle przykrości i nie wie czy jest w stanie to przeskoczyć". W emocjach napisałem, że traktuje mnie jak ścierę do podłogi i się nie dam tak traktować, ciągle rzygalem i nie jadłem, a jej to chyba sprawiało satysfakcję. Wiedziała o tym, bo jej wysłałem zdjęcie z wagi, mówiłem jak to przechodzę, że tesknie.. ujęła to w sposób taki, że ją to też ruszyło mocno, że zbiera samoocene z podłogi, ale nie przeszła tego az tak mocno jak ja..

Gdy wyjechała znowu mieliśmy spine, bo mówiła, że będzie co bedzie, że chce pisać ze mną, ale nie chce mi robić nadziei, bo wie że to się może nie udać, że nie chce mnie krzywdzić,
nie chce przechodzić przez to ponownie, napisałem, że bawi się moimi uczuciami i ja tak dalej nie mogę, ma się określić albo odejdę w cień mimo, iż ją kocham - stwierdziła, że ją szantazuje emocjonalnie i skoro tak, to każdy idzie w swoją strone.

Wyprowadziła się, w dzień przeprowadzki wieczorem napisałem do niej, czy wszystko w porzadku, bo się bardzo martwię..  była godzina 21:00, nie odczytała, a na Facebooku była do 23:00 - specjalnie. Nie spałem całą noc, martwiłem się. Kolejnego dnia była rano dostępna od 6:00, ale odpisała dopiero koło 11:00 "wszystko w porządku, nie musisz się już martwic". Mówiła, że dlugo nie będzie miała nikogo i nie chce związków. Kazałem jej w końcu podjąć decyzję, bo ja jestem w stanie wszystko wybaczyć, ciągle była gadka "moze, nie wiem, to trudne, zraniłeś mnie", nawet jej mówiłem, że zamierzałem się oświadczyć (pytała o to, czy zamierzalem), że jest tą jedyna. Ciągle chciała ze mną pisać, ale mówiła że do spotkania na razie na pewno nie dojdzie, jak napisałem jej, że to do niczego nie prowadzi i tylko zabije w nas uczucia i co to zmieni bez spotkań? Odpisała - NIC, BEDZIE CO BEDZIE, JAK JESTESMY SOBIE PISANI TO BEDZIEMY RAZEM, MAM NA CIEBIE BLOKADE PRZEZ TO CO ZROBILES, NIE WIEM CO JEST MI PISANE, MOZE BEDE SAMA DO KONCA ZYCIA, TEGO NIE WIEM.

W końcu się tak konkretnie zdenerwowałem, że kazałem jej mnie zablokować wszędzie, jeśli nie widzi żadnych szans dla nas, bo ja już tak dalej nie potrafię.. bylem wymęczony psychicznie.. odpisała, że ona tego nie zrobi. Ja na to, że jeśli nie ona, to ja to zrobię, napisala, że jej będzie bardzo przykro, napisałem dlaczego? "Bo czasami chciałabym wiedzieć co u ciebie" - trudno, odpisałem.
Zablokowałem ją, napisałem wiadomośc pożegnalną, że nigdy o niej nie zapomnę, że jest wyjatkowa i zawsze taka będzie dla mnie, że nigdy nie będzie obojętna, że zawsze będę trzymał kciuki za nią z tylnego siedzenia, mimo iż kocham to usunę się w cień, i zablokowałem. Plakalem jak dziecko.. niestety po tygodniu wymieklem, odblokowałem i napisałem, że ja tak nie potrafię, zbyt mocno ją kocham, prosiłem abyśmy się dogadali, spróbowali naprawić, zaczęli od początku - ona nie wychodziła z żadna inicjatywa, miała to gdzieś od samego zerwania, w związku to ona się bardzo starała, nawet pisała, że miała przeświadczenie, że jesten tym jedynym, że w końcu znalazła swoją przystan i wtedy zrobiłem taka głupotę.. ze nie spodziewała sie, ze najbliższa osobą jej sercu jest zdolna zrobić coś takiego..  tak ja zranić.. Zaprosiłem ją z powrotem do znajomych na fb efekt - od razu mnie zablokowała na Facebooku, na Instagramie nie przyjęła prośby dodania do znajomych. Odpuściłem. Przestałem robić cokolwiek. Po tygodniu odblokowała mnie na Facebooku, ale w tak specyficzny sposób, że nie mogę wysłać wiadomości, ani zaprosić do znajomych, widzę tylko ze istnieje (profilowe i jedno zdjęcie widzę, które dodała jak mnie całuję - z okazji urodzin na mojej tablicy) . Na instagramie po 2 tygodniach sama z siebie zaczęła mnie obserwować, po tym od razu ja wysłałem jej ponownie zaproszenie, przyjęła po równo godzinie (specjalnie, robienie na złość na 100%). Napisałem ostatnia wiadomość, że przepraszam za wszystko, ale działałem pod wpływem emocji i mam nadzieję, że kiedyś sobie wybaczymy i będziemy jeszcze razem - wyświetliła tylko, nic nie odpisała, więc po 24h skasowałem wszystkie wiadomości, bo uznałem, że zrobiłem z siebie debila, a ona ma pewnie ubaw.

Od tamtej chwili nic wiecej nie robiłem, wscieklem się, zająłem się sobą, robie mordercze treningi dzień w dzień, strasznie się zmieniłem fizycznie, w tym roku zrealizuje swoje marzenie i kupie sobie wymarzone auto (zbieram od 4 lat w tajemnicy), od 1.5 miesiąca milczę, przestałem błagać, prosić, argumentować, namawiać.

Zauważyłem podczas weekendowych spacerow, że zjeżdża co weekend do domu.. (jej rodzice mieszkają blok obok). Mimo, iż cierpię i codziennie o niej myślę, przestałem się kontaktować, przestałem za nią latać.

Czy są jakieś szanse? Jak Wy to widzicie? Nie potrafię jej wyrzucic z glowy, całymi dniami ciągle o niej myślę, uzależniłem się, moja samoocena sięgnęła dna. Nadal nie ogarniam co sie stało. Nie radzę sobie z tym, mam przeswiadczenie "o tej jedynej".

Ona nawet nie chciała zawalczyć o to wszystko. Z dnia na dzień stała się obojętna, bo jak to napisała "bo może zrozumiałam?" Obudziłem w niej "potwora" który zjadł mnie na moje własne życzenie. Dosłownie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?

Nie, nie ma szans na Wasz powrót. Daj spokój dziewczynie bo przegiąłeś i to mocno. Ogarnij się i żyj dalej, rozwijaj się a może spotkasz jeszcze jakąś inną kobietę.

3

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?

Trudno wyrzucić nadzieję w głowy.. bo bardzo ją kocham, ale poniosły mnie emocje i to mocno, ale to za jej sprawką poniekąd. Nie odpaliłbym się aż tak, gdyby nie jej zachowanie późniejsze.. Nie potrafię się odnaleźć w tej sytuacji szczerze mówiąc. Znajomi się schodzą i mieli gorsze sytuacje (zdrady itd).. także moja sytuacja przy ich sytuacji to pikuś..  eh. Ale każdy przypadek jest inny, jestem zdania, że jeśli się szczerze kocha to jest to do wybaczenia, nie zdradziłem, nikogo nie uderzyłem.. przy tak długim związku szczególnie warto by bylo rozważyć powrót.. Na pewno już się do niej nie odezwe, nie ma sensu się ponownie prosić..

4 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-07-26 19:26:42)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:

. Stworzyłem potwora, który mnie zjadł na moje własne życzenie. Dosłownie.



Stworzyłeś potwora? Nie, ona nie jest potworem, jest silną, samodzielną, świadomą siebie dziewczyną.
Ty jesteś na pewno kimś wyjątkowym, bardzo wrażliwym i delikatnym, ale czasem ci naprawdę odbija smile Niejedną dziewczynę byś dobrze przestraszył takim zachowaniem, jak tu opisałeś.

Myślę, że obojgu wam potrzebna była ta lekcja życia jaką ze sobą odrobiliście, ale wasze drogi się rozeszły i chyba dobrze. Świetnie, że się zajmujesz sobą, swoim rozwojem i swoją przyszlością, to najlepsze co teraz możesz dla siebie zrobić. Ją zostaw w spokoju, nie szpanuj nowym autem, nie próbuj jej imponować swoimi osiągnięciami, bo to nie tędy droga. Kiedy się już się uspokoisz, pogodzisz z tym co się stało, to masz szansę na nowy związek i wierz mi, "każda miłość jest pierwsza, najgorętsza, najszczersza, wszystkie inne usuwa w cień smile"

Tylko daj sobie szansę.

5 Ostatnio edytowany przez Candy2 (2021-07-26 19:29:34)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?

Myślę, że straciłeś wiele w jej oczach po zachowaniu się po rozstaniu. Nie wiesz że skamlenie, błaganie, wystawanie pod oknem to zadatki na stalkera? Każdego człowieka coś takiego odstraszy. Najpierw zrywasz a potem blagasz o powrót? To jest toksyczne jak cholera, skoro podjąłeś tą decyzję to teraz weź pełna odpowiedzialność za te słowa, zachowaj się jak facet i pokaż klasę. Bardzo niedojrzały jesteś.

6

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?

Macie rację, przegiąłem.. ale to wszystko było w emocjach. Nie chcialem tego. Naprawdę..
Proszę, nie róbcie że mnie jakiegoś potwora, bo jestem dobrym facetem, tylko w tamtym tygodniu tak mi odwaliło i się pogubiłem.. każdy zasługuje na drugą szansę, ale ona nie chciała nawet zobaczyć czy się zmienię.. więc zastanawiam się, czy jej uczucie było szczere..no bo łatwo odpuściła.. czasami się zastanawiam czy jeszcze coś czuje, czy myśli czasami o mnie.. co u mnie.. eh. Nie potrafie tego wyrzucić z glowy na chwilę obecną.. wszystko mi się kojarzy z nią. Nie mogę sobie wybaczyć.

7 Ostatnio edytowany przez Candy2 (2021-07-26 19:33:43)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?

Nigdy się nie pokazuje drugiej osobie ,że cierpisz po rozstaniu! To tylko sprawia satysfakcję drugiej osobie! Wysyłanie swojej wagi? To chore, zastanów się nad swoim zachowaniem, litości. Miej klasę jako facet. Jak jest ci ciężko to pogadaj z mamą ,bratem, siostra, ale nigdy nie jęcz tej osobie. Szpanowanie też jest słabe i niedojrzałe. Pooglądaj filmiki na YouTube jak człowiek powinien się zachować po rozstaniu, jak zachować twarz. Twoje jęki ją cieszą, bo czuję się fajna. Mało wiesz o ludzkiej psychice i nie musisz, ale poczytaj trochę, dowiedz się. Myślisz, że ten związek by się udał jeśli ona by wróciła do ciebie z litości ? Bo pewnie jedyne co czuje to litość.

8

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?

Co ty z tymi potworami? Nikt cię nie piętnuje, chcemy abyś się jakoś pozbierał po tym wszystkim.

Czy ona cię nie kochała? Może kochała, ale stało się coś że nie widziała swojej przyszłości z tobą. Takie jest  życie, ludzie czasem się rozstają i nie ma na to rady.

9

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?

Trzeba było od samego początku dziewczynę ignorować. Wtedy sama by wróciła.

A tak jak uganiałes się za nia pare tygodni to już przegrałeś.

Teraz zostaje odchorowanie i znalezienie nowej kobiety. Wierz mi, byłem w identycznej sytuacji jak Ty, robiłem podobne numery. Wiem co pisze.

10 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-07-26 20:18:38)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Candy2 napisał/a:

Nigdy się nie pokazuje drugiej osobie ,że cierpisz po rozstaniu! To tylko sprawia satysfakcję drugiej osobie! Wysyłanie swojej wagi? To chore, zastanów się nad swoim zachowaniem, litości. Miej klasę jako facet. Jak jest ci ciężko to pogadaj z mamą ,bratem, siostra, ale nigdy nie jęcz tej osobie. Szpanowanie też jest słabe i niedojrzałe. Pooglądaj filmiki na YouTube jak człowiek powinien się zachować po rozstaniu, jak zachować twarz. Twoje jęki ją cieszą, bo czuję się fajna. Mało wiesz o ludzkiej psychice i nie musisz, ale poczytaj trochę, dowiedz się. Myślisz, że ten związek by się udał jeśli ona by wróciła do ciebie z litości ? Bo pewnie jedyne co czuje to litość.

Teraz juz wiem, cenna życiowa lekcja.

Bo teraz się czuje jak skończony dupek, jeszcze bardziej mnie Panie uświadomiły w tym przekonaniu.. a zawsze staram się każdemu pomagać, jestem milą osobą..  po prostu każdy ma swój limit granic i moja w tamtym momencie pękła..

Wiem, szkoda że tak późno o tym przeczytałem, bo siedzę na forach i czytam ciągle dla zabicia czasu.. teraz mam doświadczenie.

Nie chciałem nikomu zrobić krzywdy. Chociaż nadal mam poczucie, że nie zrobiłem nic tak strasznego, żeby się nienawidzić i nie potrafić tego skleić z powrotem..

Bardzo boje się tego, że znajdzie sobie kogoś innego.. jeśli mam byc szczery. Zaboli.

Wiec juz nic nie da się zrobić?

11 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-07-26 20:09:07)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
lindros napisał/a:

Trzeba było od samego początku dziewczynę ignorować. Wtedy sama by wróciła.

A tak jak uganiałes się za nia pare tygodni to już przegrałeś.

Teraz zostaje odchorowanie i znalezienie nowej kobiety. Wierz mi, byłem w identycznej sytuacji jak Ty, robiłem podobne numery. Wiem co pisze.

Zależy jak bardzo dojrzała była.
Jak mało to masz rację.

Takie ignorowanie to zwykła manipulacja. Dojrzały człowiek by na coś takiego nie poszedł i po prostu ruszył dalej szukać nowego partnera.

Winterland napisał/a:

Wiec juz nic nie da się zrobić?

Dojrzeć. Wyszła z Ciebie niedojrzałość i ona to zauważyła.
Być autentycznym, szczerym, dojrzałym, mówiącym wprost co czuje i o co mu chodzi facetem.
Raczej wątpię, że ona poleci na Twoje sportowe auto czy nowe ciało. Potrzeba Ci naprawy duszy, a to wymaga czasu i samodyscypliny.

Moim zdaniem jedyna szansa jest taka, że ona znajdzie sobie nowego partnera na którym się przejedzie. Ty w tym czasie rozwijasz się, randkujesz, ćwiczysz, starasza się dużo nie myśleć o niej (wiadomo nie da się w ogóle nie myśleć o osobie którą się nadal kocha).
Wtedy masz szansę. Pytanie czy jesteś na tyle dojrzały aby na coś takiego się godzić?


Aha i nie daj sobie wmówić, że spie%^$yłeś tym, że za nią łaziłeś, błagałeś o powrót. To są emocje, duże emocje. Nie jesteś potworem, a człowiekiem. Ludzie robią różne głupoty jak wejdą za mocne emocje. To jest ludzkie. Nikogo nie skrzywdziłeś.
Spie%^$yłeś, bo byłeś manipulatorem i niedojrzałym dzieckiem we mgle będąc z nią w relacji. Na pewno nei było tak, że ona zerwała z Tobą z dnia na dzień. To musiało się zacząć psuć już dawno, a Ty nic nie widziałeś bo jechałeś na autopilocie w strefie komfortu.

12

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Britan napisał/a:
lindros napisał/a:

Trzeba było od samego początku dziewczynę ignorować. Wtedy sama by wróciła.

A tak jak uganiałes się za nia pare tygodni to już przegrałeś.

Teraz zostaje odchorowanie i znalezienie nowej kobiety. Wierz mi, byłem w identycznej sytuacji jak Ty, robiłem podobne numery. Wiem co pisze.

Zależy jak bardzo dojrzała była.
Jak mało to masz rację.

Takie ignorowanie to zwykła manipulacja. Dojrzały człowiek by na coś takiego nie poszedł i po prostu ruszył dalej szukać nowego partnera.

Winterland napisał/a:

Wiec juz nic nie da się zrobić?

Dojrzeć. Wyszła z Ciebie niedojrzałość i ona to zauważyła.
Być autentycznym, szczerym, dojrzałym, mówiącym wprost co czuje i o co mu chodzi facetem.
Raczej wątpię, że ona poleci na Twoje sportowe auto czy nowe ciało. Potrzeba Ci naprawy duszy, a to wymaga czasu i samodyscypliny.

Moim zdaniem jedyna szansa jest taka, że ona znajdzie sobie nowego partnera na którym się przejedzie. Ty w tym czasie rozwijasz się, randkujesz, ćwiczysz, starasza się dużo nie myśleć o niej (wiadomo nie da się w ogóle nie myśleć o osobie którą się nadal kocha).
Wtedy masz szansę. Pytanie czy jesteś na tyle dojrzały aby na coś takiego się godzić?


Aha i nie daj sobie wmówić, że spie%^$yłeś tym, że za nią łaziłeś, błagałeś o powrót. To są emocje, duże emocje. Nie jesteś potworem, a człowiekiem. Ludzie robią różne głupoty jak wejdą za mocne emocje. To jest ludzkie. Nikogo nie skrzywdziłeś.
Spie%^$yłeś, bo byłeś manipulatorem i niedojrzałym dzieckiem we mgle będąc z nią w relacji. Na pewno nei było tak, że ona zerwała z Tobą z dnia na dzień. To musiało się zacząć psuć już dawno, a Ty nic nie widziałeś bo jechałeś na autopilocie w strefie komfortu.

Bardzo budujące są Twoja słowa przyjacielu. Oczywiscie zająłem się w 100% sobą, ale nie mam ochoty nawet na randkowanie, nie chce ranić nikogo, skoro mam w głowie ciągle moją ukochaną, zresztą miałbym głupie poczucie, że ją zdradzam - wiem komicznie to brzmi. Nie wyobrażam sobie żadnej innej kobiety przy moim bokuna chwilę obecną, ile to może trwać? Nie wiem. Będę się męczyć i to potwornie, wiem. Jest pierwszą i ostatnia myślą każdego dnia.

Znała chyba te wszystkie psychologiczne rzeczy o ktorych mówicie, bo zrobiła mi taka wodę z mózgu, że nigdy bym się nie spodziewał, że tak można - ogólnie jestem facetem który nie da sobie wejść na głowę, jest pewny siebie, a tutaj proszę, miła niespodzianka, na każdego kozaka znajdzie się większy kozak.. rozwaliła mnie na kawałki dosłownie, nawet nie byłem świadomy, że tak może to wszystko boleć.

Musze dojrzeć, odrobić lekcje, stać się lepszym człowiekiem, do tego dążę - spieprzyłem wszystko swoim niedojrzałym zachowaniem. Ale ciągle mam poczucie, że nie zrobiłem, aż tak wielkiej krzywdy, której nie da sie wybaczyć.

Masz całkowita rację z tymi emocjami, ja jestem typem zadaniowca, jestem też w gorącej wodzie kąpany, więc stracilem głowę i się odpaliłem, ona na odwrót, spokojna jak snajper w polu karnym.. wyczekująca..  albo mi tego nie chciała po prostu pokazać, aby mnie mocniej zabolało. Właśnie runęło to wszystko z dnia na dzień przeze mnie, to jest najgorsze.. to ja ją zostawiłem. Chciakbym to jakoś naprawić, ale nie wiem jak, a nie chce się znów płaszczyć i wystawiać na lincz, ona nawet już nie mieszka w moim mieście..  więc szanse są bliskie zero.

13 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-07-26 20:30:26)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?

A moim zdaniem randkowanie może Ci dobrze zrobić. Nie mówię abyś się całował, szedł do łóżka.
Ot po prostu pochodził z jakąś kobietą, pogadał, pośmiał się, odstresował. Oczywiście przed randką uprzedził, że chcesz po prostu miło spędzić czas.

14

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Britan napisał/a:

A moim zdaniem randkowanie może Ci dobrze zrobić. Nie mówię abyś się całował, szedł do łóżka.
Ot po prostu pochodził z jakąś kobietą, pogadał, pośmiał się, odstresował. Oczywiście przed randką uprzedził, że chcesz po prostu miło spędzić czas.

Na razie mam blokadę i to wielką. Chyba muszę długo pobyć sam ze sobą.. odnaleźć siebie, wstać z kolan. Nie potrafie nawet sobie wyobrazić żeby rozmawiać z inna, po prostu mam taką blokadę i niskie samopoczucie własnej wartości, że poezja. Mam też wrażenie, że jeśli to nie wróci, to już nie znajdę nikogo fajnego w moim typie na własne życzenie.

15 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-07-26 20:56:39)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:
Britan napisał/a:

A moim zdaniem randkowanie może Ci dobrze zrobić. Nie mówię abyś się całował, szedł do łóżka.
Ot po prostu pochodził z jakąś kobietą, pogadał, pośmiał się, odstresował. Oczywiście przed randką uprzedził, że chcesz po prostu miło spędzić czas.

Na razie mam blokadę i to wielką. Chyba muszę długo pobyć sam ze sobą.. odnaleźć siebie, wstać z kolan. Nie potrafie nawet sobie wyobrazić żeby rozmawiać z inna, po prostu mam taką blokadę i niskie samopoczucie własnej wartości, że poezja. Mam też wrażenie, że jeśli to nie wróci, to już nie znajdę nikogo fajnego w moim typie na własne życzenie.

Moja historia jest dosyć podobna do Twojej. Tylko moja bardziej porąbana smile
Na końcu moja wybranka serca powiedziała, że jestem najgorszym co jej się w życiu przytrafiło. Spotkały się dwie zaburzone osoby i wyszło bagno.
Co takiego zrobiłem? Byłem psem ogrodnika. Przyciągałem, odrzucałem (manipulacje typu jeden dzień miły, a drugi oschły) i wyładowywałem na niej negatywną energię przez to, ze miałem zazdrość wsteczną.
Ja poszedłem drogą leczenia, a ona weszła (chyba, bo pewny nie jestem, możliwe, że tak napisała abym się po prostu odwalił od niej i przestał pisać) w związek z takim jednym.

Popełniałem w międzyczasie masę błędów. Pisałem do niej, przekonywałem, że się zmieniłem. Oczywiście to były próżne słowa. Po prostu bałem się, że ją stracę i straciłem.
Wiesz dlaczego tak do swojej ulubienicy tęsknisz? Boisz się samotności, boisz się być sam ze sobą. Jesteś wybrakowany bez drugiej osoby. Zależny.
Nie ma miłości w zależności - bardzo ważne słowa.

Dopiero jak to zrozumiałem zacząłem się zmieniać. Polubiłem spędzać czas sam ze sobą. Przestałem tęsknić za relacją. Przestałem siebie winić, a przede wszystkim ją winić. Wyzerowałem negatywne emocje.
Czy jest szansa, że wrócę do niej? Ja jestem zdania, że szansa zawsze jest. Nie wiem jak się życie ułoży, bo czasami jest mocno nieprzewidywalne. Mam nadzieję, że będzie szczęśliwa ze mną lub beze mnie.

16 Ostatnio edytowany przez Winterland (2021-07-26 22:16:08)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Britan napisał/a:
Winterland napisał/a:
Britan napisał/a:

A moim zdaniem randkowanie może Ci dobrze zrobić. Nie mówię abyś się całował, szedł do łóżka.
Ot po prostu pochodził z jakąś kobietą, pogadał, pośmiał się, odstresował. Oczywiście przed randką uprzedził, że chcesz po prostu miło spędzić czas.

Na razie mam blokadę i to wielką. Chyba muszę długo pobyć sam ze sobą.. odnaleźć siebie, wstać z kolan. Nie potrafie nawet sobie wyobrazić żeby rozmawiać z inna, po prostu mam taką blokadę i niskie samopoczucie własnej wartości, że poezja. Mam też wrażenie, że jeśli to nie wróci, to już nie znajdę nikogo fajnego w moim typie na własne życzenie.

Moja historia jest dosyć podobna do Twojej. Tylko moja bardziej porąbana smile
Na końcu moja wybranka serca powiedziała, że jestem najgorszym co jej się w życiu przytrafiło. Spotkały się dwie zaburzone osoby i wyszło bagno.
Co takiego zrobiłem? Byłem psem ogrodnika. Przyciągałem, odrzucałem (manipulacje typu jeden dzień miły, a drugi oschły) i wyładowywałem na niej negatywną energię przez to, ze miałem zazdrość wsteczną.
Ja poszedłem drogą leczenia, a ona weszła (chyba, bo pewny nie jestem, możliwe, że tak napisała abym się po prostu odwalił od niej i przestał pisać) w związek z takim jednym.

Popełniałem w międzyczasie masę błędów. Pisałem do niej, przekonywałem, że się zmieniłem. Oczywiście to były próżne słowa. Po prostu bałem się, że ją stracę i straciłem.
Wiesz dlaczego tak do swojej ulubienicy tęsknisz? Boisz się samotności, boisz się być sam ze sobą. Jesteś wybrakowany bez drugiej osoby. Zależny.
Nie ma miłości w zależności - bardzo ważne słowa.

Dopiero jak to zrozumiałem zacząłem się zmieniać. Polubiłem spędzać czas sam ze sobą. Przestałem tęsknić za relacją. Przestałem siebie winić, a przede wszystkim ją winić. Wyzerowałem negatywne emocje.
Czy jest szansa, że wrócę do niej? Ja jestem zdania, że szansa zawsze jest. Nie wiem jak się życie ułoży, bo czasami jest mocno nieprzewidywalne. Mam nadzieję, że będzie szczęśliwa ze mną lub beze mnie.


O kurcze, możemy sobie przybic piątkę!  Tez popełniłem te same błędy, zastanawia mnie, czy jakbym to olał to czy by wróciła.

Na pewno muszę się nauczyć żyć sam ze sobą, bo tego nie potrafię, zawsze miałem kogoś obok, opisywałem cały mój dzień, co robię, jakie mam problemy, jak tego nie ma to jest wielka pustka w której trudno się odnaleźć.

Wierzę, że z czasem oboje zrozumiecie, że byliście dla siebie i to powróci, tylko musicie pobyć osobno, złapać życiowego doświadczenia, zmienić się i zdać sprawę, że byliście sobie pisani. Dawno temu się rozstaliście? Jak szybko znalazła nowego?

Pamiętaj, bądź najlepsza wersja siebie, wejdź w swój "Prime time", przekuj ból w rozwój siebie, będziesz miał satysfakcję, jeśli nie wróci, to znajdziesz bez problemu inną.

17 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-07-26 21:28:40)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:
Britan napisał/a:
Winterland napisał/a:

Na razie mam blokadę i to wielką. Chyba muszę długo pobyć sam ze sobą.. odnaleźć siebie, wstać z kolan. Nie potrafie nawet sobie wyobrazić żeby rozmawiać z inna, po prostu mam taką blokadę i niskie samopoczucie własnej wartości, że poezja. Mam też wrażenie, że jeśli to nie wróci, to już nie znajdę nikogo fajnego w moim typie na własne życzenie.

Moja historia jest dosyć podobna do Twojej. Tylko moja bardziej porąbana smile
Na końcu moja wybranka serca powiedziała, że jestem najgorszym co jej się w życiu przytrafiło. Spotkały się dwie zaburzone osoby i wyszło bagno.
Co takiego zrobiłem? Byłem psem ogrodnika. Przyciągałem, odrzucałem (manipulacje typu jeden dzień miły, a drugi oschły) i wyładowywałem na niej negatywną energię przez to, ze miałem zazdrość wsteczną.
Ja poszedłem drogą leczenia, a ona weszła (chyba, bo pewny nie jestem, możliwe, że tak napisała abym się po prostu odwalił od niej i przestał pisać) w związek z takim jednym.

Popełniałem w międzyczasie masę błędów. Pisałem do niej, przekonywałem, że się zmieniłem. Oczywiście to były próżne słowa. Po prostu bałem się, że ją stracę i straciłem.
Wiesz dlaczego tak do swojej ulubienicy tęsknisz? Boisz się samotności, boisz się być sam ze sobą. Jesteś wybrakowany bez drugiej osoby. Zależny.
Nie ma miłości w zależności - bardzo ważne słowa.

Dopiero jak to zrozumiałem zacząłem się zmieniać. Polubiłem spędzać czas sam ze sobą. Przestałem tęsknić za relacją. Przestałem siebie winić, a przede wszystkim ją winić. Wyzerowałem negatywne emocje.
Czy jest szansa, że wrócę do niej? Ja jestem zdania, że szansa zawsze jest. Nie wiem jak się życie ułoży, bo czasami jest mocno nieprzewidywalne. Mam nadzieję, że będzie szczęśliwa ze mną lub beze mnie.


O kurcze, możemy sobie przybic piątkę!  Tez popełniłem te same błędy, zastanawia mnie, czy jakbym to olał to czy by wróciła.

Na pewno muszę się nauczyć żyć sam ze sobą, bo tego nie potrafię, zawsze miałem kogoś obok, opisywałem cały mój dzień, co robię, jakie mam problemy, jak tego nie ma to jest wielka pustka w której trudno się odnaleźć.

Wierzę, że z czasem oboje zrozumiecie, że byliście dla siebie i to powróci, tylko musicie pobyć osobno, złapać życiowego doświadczenia, zmienić się i zdać sprawę, że byliście sobie pisani. Dawno temu się rozstaliście? Jak szybko znalazła nowego?

Pod koniec marca. Potem takie trochę pisanie, trochę nie. Gdzieś na początku maja ucichło. Od połowy maja gdzieś do końca czerwca zacząłem błagać, pisać smsy. Kiedy znalazła? O ile to prawda to okolice maja.
Tylko u mnie to nie był związek jak u Ciebie. U mnie to było bagno. Mi niedawno wybiło 29 lat, a ona jest ode mnie starsza - 30.

Trzydziestoletnia kobieta pragnie stabilizacji. Ona nie ma 2x żeby bawić się w jakieś podchody. Ja tego nie wiedziałem, miałem mało doświadczenia z kobietami, mało doświadczenia w relacjach. Chciałem trochę poczekać (sam nie mam pojęcia na co, byłem po prostu dzieckiem we mgle), a ona gnała dla mnie za szybko z etapami w relacji.

Dla mnie była pięknością. Uwielbiam cygańską, indiańską urodę. A ona taka właśnie była. Mało takich kobiet w Polsce jest. A do tego mimo wszystko ma piękną duszę, choć zranioną i  wymagającą naprawy.

Jestem na etapie, że niech sobie układa życie z kimś z kim będzie szczęśliwa. Ja sie z tym pogodziłem. Ona będzie szczęśliwa to i ja będę. Będzie nam dane spróbować jeszcze raz to okej. Jak nie to nie.
Przez ten okres randkowałem, spotykałem się z kobietami. Nabyłem dużo cennego doświadczenia. Chodziłem na terapię grupową, do terapeuty. Bardzo dużo czytałem i oglądałem wartościowych materiałów o rozwoju osobistym.

18

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Britan napisał/a:
Winterland napisał/a:
Britan napisał/a:

Moja historia jest dosyć podobna do Twojej. Tylko moja bardziej porąbana smile
Na końcu moja wybranka serca powiedziała, że jestem najgorszym co jej się w życiu przytrafiło. Spotkały się dwie zaburzone osoby i wyszło bagno.
Co takiego zrobiłem? Byłem psem ogrodnika. Przyciągałem, odrzucałem (manipulacje typu jeden dzień miły, a drugi oschły) i wyładowywałem na niej negatywną energię przez to, ze miałem zazdrość wsteczną.
Ja poszedłem drogą leczenia, a ona weszła (chyba, bo pewny nie jestem, możliwe, że tak napisała abym się po prostu odwalił od niej i przestał pisać) w związek z takim jednym.

Popełniałem w międzyczasie masę błędów. Pisałem do niej, przekonywałem, że się zmieniłem. Oczywiście to były próżne słowa. Po prostu bałem się, że ją stracę i straciłem.
Wiesz dlaczego tak do swojej ulubienicy tęsknisz? Boisz się samotności, boisz się być sam ze sobą. Jesteś wybrakowany bez drugiej osoby. Zależny.
Nie ma miłości w zależności - bardzo ważne słowa.

Dopiero jak to zrozumiałem zacząłem się zmieniać. Polubiłem spędzać czas sam ze sobą. Przestałem tęsknić za relacją. Przestałem siebie winić, a przede wszystkim ją winić. Wyzerowałem negatywne emocje.
Czy jest szansa, że wrócę do niej? Ja jestem zdania, że szansa zawsze jest. Nie wiem jak się życie ułoży, bo czasami jest mocno nieprzewidywalne. Mam nadzieję, że będzie szczęśliwa ze mną lub beze mnie.


O kurcze, możemy sobie przybic piątkę!  Tez popełniłem te same błędy, zastanawia mnie, czy jakbym to olał to czy by wróciła.

Na pewno muszę się nauczyć żyć sam ze sobą, bo tego nie potrafię, zawsze miałem kogoś obok, opisywałem cały mój dzień, co robię, jakie mam problemy, jak tego nie ma to jest wielka pustka w której trudno się odnaleźć.

Wierzę, że z czasem oboje zrozumiecie, że byliście dla siebie i to powróci, tylko musicie pobyć osobno, złapać życiowego doświadczenia, zmienić się i zdać sprawę, że byliście sobie pisani. Dawno temu się rozstaliście? Jak szybko znalazła nowego?

Pod koniec marca. Potem takie trochę pisanie, trochę nie. Gdzieś na początku maja ucichło. Od połowy maja gdzieś do końca czerwca zacząłem błagać, pisać smsy. Kiedy znalazła? O ile to prawda to okolice maja.
Tylko u mnie to nie był związek jak u Ciebie. U mnie to było bagno. Mi niedawno wybiło 29 lat, a ona jest ode mnie starsza - 30.

Trzydziestoletnia kobieta pragnie stabilizacji. Ona nie ma 2x żeby bawić się w jakieś podchody. Ja tego nie wiedziałem, miałem mało doświadczenia z kobietami, mało doświadczenia w relacjach. Chciałem trochę poczekać (sam nie mam pojęcia na co, byłem po prostu dzieckiem we mgle), a ona gnała dla mnie za szybko z etapami w relacji.

Dla mnie była pięknością. Uwielbiam cygańską, indiańską urodę. A ona taka właśnie była. Mało takich kobiet w Polsce jest. A do tego mimo wszystko ma piękną duszę, choć zranioną i  wymagającą naprawy.

Jestem na etapie, że niech sobie układa życie z kimś z kim będzie szczęśliwa. Ja sie z tym pogodziłem. Ona będzie szczęśliwa to i ja będę. Będzie nam dane spróbować jeszcze raz to okej. Jak nie to nie.
Przez ten okres randkowałem, spotykałem się z kobietami. Nabyłem dużo cennego doświadczenia. Chodziłem na terapię grupową, do terapeuty. Bardzo dużo czytałem i oglądałem wartościowych materiałów o rozwoju osobistym.

A ile byliście razem? Współczuję stary.. boli pewnie jak jasna cholera. One tak od razu zapominają? Dziwi mnie to.

19 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-07-26 21:43:09)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:

A ile byliście razem? Współczuję stary.. boli pewnie jak jasna cholera. One tak od razu zapominają? Dziwi mnie to.



Hallo... Co ma zapominanie do kierowania się w życiu dojrzałością i zdrowym rozsądkiem?

Teraz wejdziemy w fazę udowadniania, że kobiety robią facetom pod górkę w życiu? No proszę was..

20 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-07-26 21:41:42)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:

A ile byliście razem? Współczuję stary.. boli pewnie jak jasna cholera. One tak od razu zapominają? Dziwi mnie to.

Tutaj nie ma współczuć, a brac się za siebie smile
Nie nie zapominają szybko. To jak wspomniała Salomonka dojrzałość i zdrowy rozsądek.

Salomonka napisał/a:

Hallo... Co ma zapominanie do kierowania się w życiu dojrzałością i zdrowym rozsądkiem?

Teraz wejdziemy w fazę udowadniania, że kobiety robią facetom pod górkę w życiu? No proszę was..

Nie rozumiem co to ma do mnie.

21 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2021-07-27 02:50:48)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:

Wiec juz nic nie da się zrobić?

Chyba już wystarczy, bo zrobiłeś wiele. Zbyt wiele i zbyt napastliwie. Wydajesz się być, jak zajączek-dobosz z reklamy Duracell, co wali w bębenek, aż się nie wyczerpie, choć ona, daje Ci bardzo wyraźne sygnały, byś uznał Waszą relację za zakończoną.
Gdy czytam Twoje słowa, to odnoszę wrażenie, że tak najbardziej, to ucierpiała Twoja miłość własna... No bo jak można nie chcieć walczyć i nie chcieć dawać kolejnych szans, takiemu gościowi jak Ty? Z klasą, pozycją, możliwościami... Nawet to Twoje odcięcie się, milczenie jest próbą sprawdzenia, czy ona zareaguje na taki ruch i złapie haczyk. Nawet gdy odwiedza swój rodzinny dom, upatrujesz ukrytych podtekstów i zastanawiasz się, czy to nie z Twojego powodu tak często tam bywa. Zmieniasz się z pragnienim tego, by dostrzegła, ile traci. Nie widzisz jej i tego, o co Cię prosi. Widzisz siebie...
Wsyłanie dziewczynie informacji o tym jak cierpisz i ile schudłeś z powodu rozstania, można odczytać jako szantaż, jako próbę manipulacji albo brania na litość...

Dobrze, że się odsunąłeś. Tobie pozwoli to trochę okrzepnąć, zdystansować się i wyluzować, a jej odetchnąć i szukać nowej drogi.

22

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?

Jestem w podobnej sytuacji ale już z rozpoczętą terapią i dużo większą świadomością.

Twój związek nie istniał już przed kłótnią. Nie zrobiłeś nic co, by w przypadku prawdziwego szczerego uczucia, by Ciebie wykluczyło. Twoja ex ma w głowie już coś zupełnie innego. Skup się na tym:

-nie pokazuj już jej cierpienia i słabości. Gwarantuje, że nie robi to na niej wrażenia. Po prostu się ośmieszasz
-usuń wszystko co z nią związane. Nie chowaj tego tylko wyrzuć
-pod żadnym pozorem nie oglądaj jej socjali i nie odpisuj

NAJWAŻNIEJSZE: DLA NIEJ JUŻ NIE ISTNIEJESZ. Jesteś osobą którą kiedyś znała.

Pocieszę się, że sam popełniłem te same błędy co Ty. Rozstanie jest bardzo trudne. Ja jestem na etapie "trenowania" umysłu, by chłodno oceniał sytuację. Dzięki temu zaczynam panować na emocjami. Mega dołki w ciągu dnia/nocy. Brak chęci na wszystko. To wszystko utrzyma się długo. Pamiętaj, że cokolwiek związane z ex od nowa rozdrapuje świeżą ranę.

Kłamstwa są iluzją. To legalne narkotyki niszczące organizm. Można łudzić się każdego dnia i karmić je jak pasożyta. Jeśli wyrwiesz się z ich szponów poznasz prawdę. Będzie to trudne i bolesne. One trzymają się kurczowo i będą chciały znów Ciebie objąć. Gdy przyjmiesz prawdę zakochasz się w niej bezgranicznie.

23

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Jonatan_ napisał/a:

Jestem w podobnej sytuacji ale już z rozpoczętą terapią i dużo większą świadomością.

Twój związek nie istniał już przed kłótnią. Nie zrobiłeś nic co, by w przypadku prawdziwego szczerego uczucia, by Ciebie wykluczyło. Twoja ex ma w głowie już coś zupełnie innego. Skup się na tym:

-nie pokazuj już jej cierpienia i słabości. Gwarantuje, że nie robi to na niej wrażenia. Po prostu się ośmieszasz
-usuń wszystko co z nią związane. Nie chowaj tego tylko wyrzuć
-pod żadnym pozorem nie oglądaj jej socjali i nie odpisuj

NAJWAŻNIEJSZE: DLA NIEJ JUŻ NIE ISTNIEJESZ. Jesteś osobą którą kiedyś znała.

Pocieszę się, że sam popełniłem te same błędy co Ty. Rozstanie jest bardzo trudne. Ja jestem na etapie "trenowania" umysłu, by chłodno oceniał sytuację. Dzięki temu zaczynam panować na emocjami. Mega dołki w ciągu dnia/nocy. Brak chęci na wszystko. To wszystko utrzyma się długo. Pamiętaj, że cokolwiek związane z ex od nowa rozdrapuje świeżą ranę.


Ile byliście razem? Ile już nie jesteście razem?

Właśnie zdziwiłem się jej reakcja, ponieważ jeśli kogoś kochasz szczerze, takie rzeczy sie wybacza bez problemu (pytałem znajomych w długich związkach to zaczęli się śmiać) - bynajmniej ja tak uważam, nie dopuściłem się nigdy zdrady, przemocy, obrażania jej, żeby to tak wyglądało. Byłem jej najdłuższym partnerem w związku, nigdy nie stworzyła z nikim tak długiej relacji. Ona nawet nie wyszła porozmawiać w 4 oczy.. A zrobiła ze mnie takiego potwora, że ja naprawdę w to uwierzyłem i jeszcze brnąłem w to dalej, że wszystko jest moją winą, że ją strasznie przepraszam, poprawię się.. (różowe okulary).

Rozkminialem to, prezenty dostałem dość drogie na urodziny, więc gdyby miała to gdzieś, to by nie nadwyręża budżetu, dziwne.. jest tyle niespójności, że woda z mózgu to mało powiedziane. Rozmowa z nią po rozstaniu nie należała do najprzyjemniejszych, a robiła takie rzeczy, że straciłem głowę i nie wiedziałem co jest prawdą, a co nie. Jak pytałem czy kogoś poznała i mi po prostu powiedziała szczerze - nie skomentowała tego. Omijała odpowiedzi na tematy, które mogą zaboleć, mysle, że robiła to celowo abym miał sieczkę w głowie i sobie sam dokładał historie.

Żałuję, że pokazałem się od strony tego który cierpi, bardzo kocha, chce naprawiać, tęskni - zależało mi, a Ona musiała mieć niezły ubaw.. dopiero teraz do mnie to dociera, chciałem dobrze, bo jestem uczuciowy.

Rzeczy z nią związane schowane (dużo tego mam..). Na socjalach wyciszyłem wszystko dzis, aby nic nie widzieć - chociaż Ona oglada jak coś wrzucę, bo widzę, że wyświetliła. Po co? Przecież jej zachowanie wskazuje raczej na nienawiść względem mnie. Nie rozumiem tego. Zauważyłem, że czasami jej koleżanka tez oglada mój profil (od czasu mojego odpuszczenia i braku jakiegokolwiek kontaktu). Cała jej rodzinę usunąłem z socjali.

Nie wiem czy potrafiłbym jej nie odpisać, to jest najgorsze. Serce mówi jedno, rozum drugie. Szczerze? Boje się, że wypracuje sobie spokój, a ona go zburzy jedna wiadomością.

Dołki i rozchwianie emocjonalne tak jak u Ciebie, brak chęci na cokolwiek, poczucie beznadziejności i braku jakiegokolwiek sensu w tym co robię, rozkminy egzystencjonalne, analizowanie wydarzeń to norma - co mogłem zrobić inaczej.

Mam wrażenie, że ją to nawet nie ruszyło, a zawsze była bardziej emocjonalna ode mnie, dlatego zacząłem podejrzewać, że musiała kogoś znaleźć, skoro jej tak łatwo to wszystko przyszło. I bardzo szybko znalazła mieszkanie. Im dłużej czasu mija tym bardziej mam poczucie, że to było grubymi nićmi szyte i jej to było nawet na rękę.

24

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?

Byliśmy razem 8 lat w tym 7 w związku małżeńskim. Ostanie 1,5 to była gehenna nie życie. Nie rozpamiętuj co dostałeś co dałeś. Nie wracaj do starych spraw i smsów itd. Było minęło. Mnie żona okradła na koniec i zabrała dziecko. Mimo to byłem nadal w stanie skoczyć za nią w ogień. Wszystko co przewyższasz jest w pełni normalne.  Trenuj to co pisałem wcześniej niech rozum powoli mozolnie przejmuje kontrolę nad emocjami. To, że kobiety są bardziej uczuciowe jest kompletnym mitem. Wszystko zależy od człowieka. Banał ale zajmij się maksymalnie sobą. Dziękuj Bogu, że nie zabrnęło to tak daleko jak u mnie. Ja ratowałem związek X razy lekceważąc sygnały. Nawet zazdroszczę Ci Twojej sytuacji.

Kłamstwa są iluzją. To legalne narkotyki niszczące organizm. Można łudzić się każdego dnia i karmić je jak pasożyta. Jeśli wyrwiesz się z ich szponów poznasz prawdę. Będzie to trudne i bolesne. One trzymają się kurczowo i będą chciały znów Ciebie objąć. Gdy przyjmiesz prawdę zakochasz się w niej bezgranicznie.

25

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Jonatan_ napisał/a:

Byliśmy razem 8 lat w tym 7 w związku małżeńskim. Ostanie 1,5 to była gehenna nie życie. Nie rozpamiętuj co dostałeś co dałeś. Nie wracaj do starych spraw i smsów itd. Było minęło. Mnie żona okradła na koniec i zabrała dziecko. Mimo to byłem nadal w stanie skoczyć za nią w ogień. Wszystko co przewyższasz jest w pełni normalne.  Trenuj to co pisałem wcześniej niech rozum powoli mozolnie przejmuje kontrolę nad emocjami. To, że kobiety są bardziej uczuciowe jest kompletnym mitem. Wszystko zależy od człowieka. Banał ale zajmij się maksymalnie sobą. Dziękuj Bogu, że nie zabrnęło to tak daleko jak u mnie. Ja ratowałem związek X razy lekceważąc sygnały. Nawet zazdroszczę Ci Twojej sytuacji.

Trudno jest nie wracać do tego co było, mózg sam "wyświetla te projekcje", ale staram się jak mogę. Nie można zapanować nad myślami.. mam nadzieję, że z czasem to będzie słabnąć, bo pierwszy miesiąc to był istny koszmar - ciągle wymioty, brak snu, placz, brak apetytu, całe ciało mi drżało ze stresu.

Najgorsze, że do samego końca pisała, że mnie kocha, ale nie jest w stanie tego przeskoczyć. Na mojego sms "dlaczego sobie to robimy, jak się oboje kochamy?" Odpisała "sam siebie o to zapytaj".


Tez mimo wszystko byłbym w stanie skoczyć za nią w ogień, ale to niestety zostało zweryfikowane..

Faktycznie, moja sytuacja w porównaniu z Twoją, to pikuś. U Ciebie jest o wiele "grubiej", musi Ci być strasznie ciężko.

26 Ostatnio edytowany przez Marata (2021-07-27 10:29:25)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?

Winterland, czymś bardzo zraniłeś swoją dziewczynę. Tak bardzo, że ona tego nie jest w stanie przeskoczyć. Zadziałało jak trucizna - powoli zniszczyło wszystko, co do Ciebie czuła.
Ona już nie wróci. Nie da się. Sama musi przejść żałobę i odbudować się po tym, co się stało.
Jak to zrobi - jej sprawa.

Teraz Ty - jak widać też musisz przejść swoją żałobę. Z czasem wspomnienia będą coraz rzadziej Cię nachodzić. Z czasem będzie coraz łatwiej oddychać i egzystować.
Nie powstrzymuj tych wspomnień, pozwól im przychodzić, przyjrzyj się każdemu i pozwól mu odejść.
Nie śledź jej, nie pisz do niej (nawet, gdy sama zagaduje). Może za rok będziesz na to gotowy.
Teraz rób to, co zalecił byś swojemu kumplowi w takiej sytuacji - ruszaj się na powietrzu (na powietrzu w każdą pogodę), zdrowo i kolorowo jedz (chyba dużo na początek nie wchodzi), zajmij się czymś absorbującym (u mnie było by to czytanie książek lub łażenie po górach).
Powoli, powolutku będzie coraz lepiej, aż któregoś dnia zauważysz, że całą godzinę o niej nie myślałeś, potem będzie dzień (po jakimś czasie), a potem przywykniesz do tego, że myślisz o innych rzeczach.
Cierpliwości.

27 Ostatnio edytowany przez magdzia55 (2021-07-27 10:44:23)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?

nie rozumiem wpisów na zasadzie ona już na pewno nie wróci. Ludzie po rozwodach do siebie wracają, a tu mówimy o rozstaniu chłopaka i dziewczyny. Nie twierdzę,  że na pewno wróci, bo nie wiem co siedzi w jej głowie, ale to nie jest tak że nie ma na to szans.

Myślę że jest szansa, ale może to nastąpić np dopiero za pół roku. Daj po prostu jej spokój. Jak ma wrócić to wróci, ale tylko wtedy jak odpuścisz, bo jak widać nie odpuszczanie nic nie dało, a nawet pogorszyło sprawę. 1.5 miesiąca odpuszczenia wiem że dla Ciebie to wieczność, ale naprawdę nie jest to długi czas. Znam masę historii par które po odpuszczeniu jednej z stron po kilku miesiącach wracali do siebi,e a tu też nie widzę jakiegoś wielkiego powodu rozstania by nie było to możliwe.

Na mojego męża nagabywanie, tłumaczenie itp działało jak płachta na byka. Nie będę porównywać tu naszych historii, bo to całkiem inna sytuacja, ale wiem to bo sam mi to powiedział. Jak odpuściłam to jakoś tak od razu miał lepsze podejście do mnie.

Przykład  moja przyjaciółka, rozstali się na rok czasu, a teraz są małżeństwem i mają 5 miesięczne dziecko.  Więc nadzieja zawsze jest moim zdaniem. Żyj normalnie, nie ograniczaj się i jakoś staraj się nie myśleć.

Chciałam jeszcze dodać że kiedyś byłam w związku 2 lata. Chłopak ze mną zerwał z dnia na dzień też po kłótni. Latałam za nim z dobre 4 miesiące. W koncu odpuciłam, poznałam mojego przyszłego męża. Dopiero po odpuszczeniu chłopak po jakimś czasie chciał wrócić i męczył mnie tym długi czas, ale ja już byłam zakochana w mężu. Nawet po ślubie jeszcze mnie nagabywał że żałuje itp. Także wszystko jest możliwe jak widać a też zarzekał się że nie kocha i nie wróci.

28

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Marata napisał/a:

Winterland, czymś bardzo zraniłeś swoją dziewczynę. Tak bardzo, że ona tego nie jest w stanie przeskoczyć. Zadziałało jak trucizna - powoli zniszczyło wszystko, co do Ciebie czuła.
Ona już nie wróci. Nie da się. Sama musi przejść żałobę i odbudować się po tym, co się stało.
Jak to zrobi - jej sprawa.

Teraz Ty - jak widać też musisz przejść swoją żałobę. Z czasem wspomnienia będą coraz rzadziej Cię nachodzić. Z czasem będzie coraz łatwiej oddychać i egzystować.
Nie powstrzymuj tych wspomnień, pozwól im przychodzić, przyjrzyj się każdemu i pozwól mu odejść.
Nie śledź jej, nie pisz do niej (nawet, gdy sama zagaduje). Może za rok będziesz na to gotowy.
Teraz rób to, co zalecił byś swojemu kumplowi w takiej sytuacji - ruszaj się na powietrzu (na powietrzu w każdą pogodę), zdrowo i kolorowo jedz (chyba dużo na początek nie wchodzi), zajmij się czymś absorbującym (u mnie było by to czytanie książek lub łażenie po górach).
Powoli, powolutku będzie coraz lepiej, aż któregoś dnia zauważysz, że całą godzinę o niej nie myślałeś, potem będzie dzień (po jakimś czasie), a potem przywykniesz do tego, że myślisz o innych rzeczach.
Cierpliwości.

Ona nic nie pisze od czasu rozstania, poza tym jestem zablokowany. Wyprowadziła się do innego miasta - nie mieszkaliśmy razem.

29 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-07-27 10:51:27)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
magdzia55 napisał/a:

nie rozumiem wpisów na zasadzie ona już na pewno nie wróci. Ludzie po rozwodach do siebie wracają, a tu mówimy o rozstaniu chłopaka i dziewczyny. Nie twierdzę,  że na pewno wróci, bo nie wiem co siedzi w jej głowie, ale to nie jest tak że nie ma na to szans.

Myślę że jest szansa, ale może to nastąpić np dopiero za pół roku. Daj po prostu jej spokój. Jak ma wrócić to wróci, ale tylko wtedy jak odpuścisz, bo jak widać nie odpuszczanie nic nie dało, a nawet pogorszyło sprawę. 1.5 miesiąca odpuszczenia wiem że dla Ciebie to wieczność, ale naprawdę nie jest to długi czas. Znam masę historii par które po odpuszczeniu jednej z stron po kilku miesiącach wracali do siebi,e a tu też nie widzę jakiegoś wielkiego powodu rozstania by nie było to możliwe.

Na mojego męża nagabywanie, tłumaczenie itp działało jak płachta na byka. Nie będę porównywać tu naszych historii, bo to całkiem inna sytuacja, ale wiem to bo sam mi to powiedział. Jak odpuściłam to jakoś tak od razu miał lepsze podejście do mnie.

Przykład  moja przyjaciółka, rozstali się na rok czasu, a teraz są małżeństwem i mają 5 miesięczne dziecko.  Więc nadzieja zawsze jest moim zdaniem. Żyj normalnie, nie ograniczaj się i jakoś staraj się nie myśleć.

Każdy chyba tutaj wie, że jakaś szansa jest zawsze. Ale autor potrzebuje odcięcia kompletnego od niej. Im dłużej tym lepiej. Takie pisanie w tym pomaga.
Nie da się przejść zmiany jeśli się jest w związku lub myśli cały czas o ex. Do tego umysł musi być jak najbardziej czysty z neutralnymi emocjami do tej osoby. Trzeba być wolnym i niezależnym. Skupić się tylko na sobie na jakiś czas.

Bo życie nie jest binarne. Przypadków nie można rozpatrywać 0 (nie wróci)  lub 1 (wróci). Jest masa czynników które często determinują to, że logika się rozmywa na jeszcze masę innych opcji.

Tłumaczenia są toksyczne. Sam to przerabiałem. Osobiście jakbym otrzymywał cały czas od kobiety tłumaczenia to bym sfiksował. W takich wypadkach często milczenie jest złotem.

30 Ostatnio edytowany przez Winterland (2021-07-27 11:04:50)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
magdzia55 napisał/a:

nie rozumiem wpisów na zasadzie ona już na pewno nie wróci. Ludzie po rozwodach do siebie wracają, a tu mówimy o rozstaniu chłopaka i dziewczyny. Nie twierdzę,  że na pewno wróci, bo nie wiem co siedzi w jej głowie, ale to nie jest tak że nie ma na to szans.

Myślę że jest szansa, ale może to nastąpić np dopiero za pół roku. Daj po prostu jej spokój. Jak ma wrócić to wróci, ale tylko wtedy jak odpuścisz, bo jak widać nie odpuszczanie nic nie dało, a nawet pogorszyło sprawę. 1.5 miesiąca odpuszczenia wiem że dla Ciebie to wieczność, ale naprawdę nie jest to długi czas. Znam masę historii par które po odpuszczeniu jednej z stron po kilku miesiącach wracali do siebi,e a tu też nie widzę jakiegoś wielkiego powodu rozstania by nie było to możliwe.

Na mojego męża nagabywanie, tłumaczenie itp działało jak płachta na byka. Nie będę porównywać tu naszych historii, bo to całkiem inna sytuacja, ale wiem to bo sam mi to powiedział. Jak odpuściłam to jakoś tak od razu miał lepsze podejście do mnie.

Przykład  moja przyjaciółka, rozstali się na rok czasu, a teraz są małżeństwem i mają 5 miesięczne dziecko.  Więc nadzieja zawsze jest moim zdaniem. Żyj normalnie, nie ograniczaj się i jakoś staraj się nie myśleć.

Chciałam jeszcze dodać że kiedyś byłam w związku 2 lata. Chłopak ze mną zerwał z dnia na dzień też po kłótni. Latałam za nim z dobre 4 miesiące. W koncu odpuciłam, poznałam mojego przyszłego męża. Dopiero po odpuszczeniu chłopak po jakimś czasie chciał wrócić i męczył mnie tym długi czas, ale ja już byłam zakochana w mężu. Nawet po ślubie jeszcze mnie nagabywał że żałuje itp. Także wszystko jest możliwe jak widać a też zarzekał się że nie kocha i nie wróci.

My nie mamy żadnego kontaktu, jestem zablokowany na komunikatorze i sobie odpuściłem, nie chciałem z nią pisać, jak widziałem jakie podejście ma do tego wszystkiego i jak mnie traktuje. Od dnia dzisiejszego zaczynam zabijać w sobie jakakolwiek nadzieję, bo to męczy.

Tez znam duzo takich przypadków powrotów, ale najczęściej to facet biegał, utrzymywał kontakt i po czasie się przekonała.

U mnie jest sytuacja taka, że ona mi już nie ufa, wszystko negowała, nie wierzyła w zmiany "miałeś na zmiany 4 lata" i takie tam. Więc najlepszym wyborem było uciecie kontaktu - albo zda sobie sprawę z czasem, że jestem dla niej kimś ważnym, albo łatwiej mi będzie o tym zapomnieć i pójść do przodu. Zresztą sam prosiłem ją o zablokowanie, bo nie chciałem się męczyć nadzieją. Nie mam już zamiaru się z nią kontaktować w jakikolwiek sposób, jeslo miałoby wyjść to tylko z jej inicjatywy, co jest wręcz rzeczą niemożliwą.

Zreszta po tej całej szopce którą urządziłem, bieganiu za nią, blokowaniu i odblokowywaniu, wyszedłem na psychicznego, niezrównoważonego i niekonsekwentnego faceta - a taki nie jestem, puściły mi hamulce. Nie wiedziałem co się dzieje, rozpaczliwie chciałem wszystko ratować. I taki obraz ona zapamięta do końca życia, nie będzie mnie traktować poważnie, chociaż przez 4 lata poznała mnie bardzo dobrze i wie jaki jestem naprawdę.

Trzeba było zamilknąć, dać jej zatęsknić, pokazać się z strony pewnego siebie gościa, przeprosić RAZ i dać jej spokój. A ja zachowałem się się dziecko w piaskownicy, ktoremu zabrano grabki. Obraz mojej osoby w jej głowie aktualnie to zbity piesek z zwichniętą łapką pod kościołem w samą ulewę.. Co ona może czuc? Współczucie. Nie wiem co mi odbiło. Emocje wzięły górę, wpadlem w nieopanowany szał.

Nie wierzę już w to, że ona nagle odblokuje mnie, napisze że chce wszystko naprawić i że kocha. Po prostu już minęło tyle czasu, że czas zreflektowania powinien już przyjść. Chociaż "nigdy nie mów nigdy, Ty mnie tego nauczyłeś" - jedne z jej ostatnich słów, ale raczej na przekór, żeby pokazać to, że przejechała się na mojej osobie - była mnie pewna, a tu proszę. Raczej w takim kontekście.

31 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-07-27 10:59:13)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:

U mnie jest sytuacja taka, że ona mi już nie ufa, wszystko negowała, nie wierzyła w zmiany "miałeś na zmiany 4 lata" i takie tam. Więc najlepszym wyborem było uciecie kontaktu - albo zda sobie sprawę z czasem, że jestem dla niej kimś ważnym, albo łatwiej mi będzie o tym zapomnieć i pójść do przodu. Zresztą sam prosiłem ją o zablokowanie, bo nie chciałem się męczyć nadzieją. Nie mam już zamiaru się z nią kontaktować w jakikolwiek sposób, jeslo miałoby wyjść to tylko z jej inicjatywy, co jest wręcz rzeczą niemożliwą.

Taka jest prawda. Miałeś na zmianę 4 lata. Gdyby to było kilka miesięcy można byłoby na to ciut inaczej popatrzeć.
Cztery lata to kupa czasu.

Dlatego nie wymagaj, że ona wróci do Ciebie po miesiącu.
Po prostu pracuj nad sobą. Jak przepracujesz możliwe, że uznasz, że jej już nie chcesz.

Sam poprosiłeś ją o zablokowanie? Masz dużo pracy przed sobą. Trochę mi pachnie syndromem ofiary.
Kompletnie nie panujesz nad emocjami.

32 Ostatnio edytowany przez Marata (2021-07-27 11:01:38)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:

Ona nic nie pisze od czasu rozstania, poza tym jestem zablokowany. Wyprowadziła się do innego miasta - nie mieszkaliśmy razem.

Tak, napisałeś o tym. A nie przyszło Ci do głowy, że to już przerabiałam i wiem, co może (może nie musi) się wydarzyć?
Dopóki nie będziesz gotowy na spokojną rozmowę z nią, z czystą głową, z jasnymi myślami, pogodzony ze sobą, gdy żadne wspomnienie nie będzie bolało - unikaj kontaktu.
Gdy stwierdzisz, że jesteś już gotowy na rozmowę - odczekaj miesiąc dodatkowo. Jeśli dalej będziesz myślał o rozmowie z nią - trudno, kolejny miesiąc czekania.
Aż dojdziesz do momentu, gdy nie będziesz chciał z nią rozmawiać. Nic nie będziesz miał jej do powiedzenia.

33

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Britan napisał/a:
Winterland napisał/a:

U mnie jest sytuacja taka, że ona mi już nie ufa, wszystko negowała, nie wierzyła w zmiany "miałeś na zmiany 4 lata" i takie tam. Więc najlepszym wyborem było uciecie kontaktu - albo zda sobie sprawę z czasem, że jestem dla niej kimś ważnym, albo łatwiej mi będzie o tym zapomnieć i pójść do przodu. Zresztą sam prosiłem ją o zablokowanie, bo nie chciałem się męczyć nadzieją. Nie mam już zamiaru się z nią kontaktować w jakikolwiek sposób, jeslo miałoby wyjść to tylko z jej inicjatywy, co jest wręcz rzeczą niemożliwą.

Taka jest prawda. Miałeś na zmianę 4 lata. Gdyby to było kilka miesięcy można byłoby na to ciut inaczej popatrzeć.
Cztery lata to kupa czasu.

Dlatego nie wymagaj, że ona wróci do Ciebie po miesiącu.
Po prostu pracuj nad sobą. Jak przepracujesz możliwe, że uznasz, że jej już nie chcesz.

Sam poprosiłeś ją o zablokowanie? Masz dużo pracy przed sobą. Trochę mi pachnie syndromem ofiary.
Kompletnie nie panujesz nad emocjami.

Tak, ja poprosiłem o zablokowanie, jeśli nie widzi dla nas szans. Nie chciała tego zrobić, bo chciała czasami wiedzieć co u mnie, powiedziałem że że nie możliwe i nie zostaniemy przyjaciółmi,  mimo iż kocham odejdę w cień. Więc ja to zrobiłem, potem odblokowalem, bo nie potrafiłem konsekwetnie zablokować osoby która kocham, ona w odwecie zablokowała mnie i już 1.5 miesiąca tak jest.

Oczywiście, wytłumaczyłem że nie blokuje ze względów takich, że jej nienawidze, żeby nie uważała tego z dziecinne i tak dalej - na spokoju powiedziałem, że po prostu to pomoże mi iść do przodu. Bo nie pozbędę się uczuć, gdy będę miał z nią kontakt, gdy będę widział ją dostępna (rozkminy czy z kimś pisze), że będzie dla mnie zawsze wyjątkowa i będę trzymał za nią kciuki.

Zresztą od dziś mam myśli, że ona kogoś poznała i ten facet akurat jest z tego miasta do ktorego się wyprowadziła.

34 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-07-27 11:14:20)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Marata napisał/a:
Winterland napisał/a:

Ona nic nie pisze od czasu rozstania, poza tym jestem zablokowany. Wyprowadziła się do innego miasta - nie mieszkaliśmy razem.

Tak, napisałeś o tym. A nie przyszło Ci do głowy, że to już przerabiałam i wiem, co może (może nie musi) się wydarzyć?
Dopóki nie będziesz gotowy na spokojną rozmowę z nią, z czystą głową, z jasnymi myślami, pogodzony ze sobą, gdy żadne wspomnienie nie będzie bolało - unikaj kontaktu.
Gdy stwierdzisz, że jesteś już gotowy na rozmowę - odczekaj miesiąc dodatkowo. Jeśli dalej będziesz myślał o rozmowie z nią - trudno, kolejny miesiąc czekania.
Aż dojdziesz do momentu, gdy nie będziesz chciał z nią rozmawiać. Nic nie będziesz miał jej do powiedzenia.

Dokładnie.
Masz dużo pracy przed sobą. Nie zmarnuj czasu jak ja smile

Cztery lata to kupa czasu. Dziewczyna poznała Cię dobrze, wyrobiła sobie dawno zdanie, sprawdziła w wielu sytuacjach.
Podjęła decyzję.

To nie zmienia faktu, że da się wrócić. Po dłuższym czasie przy sprzyjających warunkach da się, ale pytanie czy warto?

Tak, ja poprosiłem o zablokowanie, jeśli nie widzi dla nas szans. Nie chciała tego zrobić, bo chciała czasami wiedzieć co u mnie, powiedziałem że że nie możliwe i nie zostaniemy przyjaciółmi,  mimo iż kocham odejdę w cień. Więc ja to zrobiłem, potem odblokowalem, bo nie potrafiłem konsekwetnie zablokować osoby która kocham, ona w odwecie zablokowała mnie i już 1.5 miesiąca tak jest.

Masz dużo do przepracowania. Zrobiłeś z siebie ofiarę, takie tanie romansidło z tego wyszło.
Powinieneś powiedzieć szczerze co czujesz i odejść w cień. Szczerość zawsze jest najlepszym rozwiązaniem.

Oczywiście, wytłumaczyłem że nie blokuje ze względów takich, że jej nienawidze, żeby nie uważała tego z dziecinne i tak dalej - na spokoju powiedziałem, że po prostu to pomoże mi iść do przodu. Bo nie pozbędę się uczuć, gdy będę miał z nią kontakt, gdy będę widział ją dostępna (rozkminy czy z kimś pisze), że będzie dla mnie zawsze wyjątkowa i będę trzymał za nią kciuki.

Banowanie z takiego powodu jest dziecinne.

Zresztą od dziś mam myśli, że ona kogoś poznała i ten facet akurat jest z tego miasta do ktorego się wyprowadziła.

Nie myśl tak. Dodatkowo się nakręcasz i generujesz negatywną energię. Może poznała, może nie. Jest wolna. Ty też jesteś.

35

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Marata napisał/a:
Winterland napisał/a:

Ona nic nie pisze od czasu rozstania, poza tym jestem zablokowany. Wyprowadziła się do innego miasta - nie mieszkaliśmy razem.

Tak, napisałeś o tym. A nie przyszło Ci do głowy, że to już przerabiałam i wiem, co może (może nie musi) się wydarzyć?
Dopóki nie będziesz gotowy na spokojną rozmowę z nią, z czystą głową, z jasnymi myślami, pogodzony ze sobą, gdy żadne wspomnienie nie będzie bolało - unikaj kontaktu.
Gdy stwierdzisz, że jesteś już gotowy na rozmowę - odczekaj miesiąc dodatkowo. Jeśli dalej będziesz myślał o rozmowie z nią - trudno, kolejny miesiąc czekania.
Aż dojdziesz do momentu, gdy nie będziesz chciał z nią rozmawiać. Nic nie będziesz miał jej do powiedzenia.

Święte słowa, do tego dążę. Ona nie będzie chciala zadnej rozmowy, a ja pierwszy już i tak się nie odezwe nigdy. Duma mi nie pozwoli, już tyle zrobiłem, że ona doskonale powinna wiedzieć kim dla mnie jest i co czuje. Nie ma też możliwości, żebyśmy się gdzieś spotkali (choć życie układa różne scenariusze). Raczej obstawiam, że gdybyśmy zobaczyli się na ulicy, to każde odwróci głowę w drugą stronę.

36 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-07-27 11:19:21)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:
Marata napisał/a:
Winterland napisał/a:

Ona nic nie pisze od czasu rozstania, poza tym jestem zablokowany. Wyprowadziła się do innego miasta - nie mieszkaliśmy razem.

Tak, napisałeś o tym. A nie przyszło Ci do głowy, że to już przerabiałam i wiem, co może (może nie musi) się wydarzyć?
Dopóki nie będziesz gotowy na spokojną rozmowę z nią, z czystą głową, z jasnymi myślami, pogodzony ze sobą, gdy żadne wspomnienie nie będzie bolało - unikaj kontaktu.
Gdy stwierdzisz, że jesteś już gotowy na rozmowę - odczekaj miesiąc dodatkowo. Jeśli dalej będziesz myślał o rozmowie z nią - trudno, kolejny miesiąc czekania.
Aż dojdziesz do momentu, gdy nie będziesz chciał z nią rozmawiać. Nic nie będziesz miał jej do powiedzenia.

Święte słowa, do tego dążę. Ona nie będzie chciala zadnej rozmowy, a ja pierwszy już i tak się nie odezwe nigdy. Duma mi nie pozwoli, już tyle zrobiłem, że ona doskonale powinna wiedzieć kim dla mnie jest i co czuje. Nie ma też możliwości, żebyśmy się gdzieś spotkali (choć życie układa różne scenariusze). Raczej obstawiam, że gdybyśmy zobaczyli się na ulicy, to każde odwróci głowę w drugą stronę.

Nigdy nie mów nigdy. Za dużo zakładasz, za dużo mówisz, za mało robisz i za dużo się tłumaczysz smile
Po prostu odpuść. Zrobi się lżej. Polecam przez tydzień chociażby oglądać seriale (tylko nie miłosne). To pozwoli zając mózg czymś innym i pomału wypierać wspomnienia, uczucia do niej.

37

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Britan napisał/a:
Winterland napisał/a:
Marata napisał/a:

Tak, napisałeś o tym. A nie przyszło Ci do głowy, że to już przerabiałam i wiem, co może (może nie musi) się wydarzyć?
Dopóki nie będziesz gotowy na spokojną rozmowę z nią, z czystą głową, z jasnymi myślami, pogodzony ze sobą, gdy żadne wspomnienie nie będzie bolało - unikaj kontaktu.
Gdy stwierdzisz, że jesteś już gotowy na rozmowę - odczekaj miesiąc dodatkowo. Jeśli dalej będziesz myślał o rozmowie z nią - trudno, kolejny miesiąc czekania.
Aż dojdziesz do momentu, gdy nie będziesz chciał z nią rozmawiać. Nic nie będziesz miał jej do powiedzenia.

Święte słowa, do tego dążę. Ona nie będzie chciala zadnej rozmowy, a ja pierwszy już i tak się nie odezwe nigdy. Duma mi nie pozwoli, już tyle zrobiłem, że ona doskonale powinna wiedzieć kim dla mnie jest i co czuje. Nie ma też możliwości, żebyśmy się gdzieś spotkali (choć życie układa różne scenariusze). Raczej obstawiam, że gdybyśmy zobaczyli się na ulicy, to każde odwróci głowę w drugą stronę.

Nigdy nie mów nigdy. Za dużo zakładasz, za dużo mówisz, za mało robisz i za dużo się tłumaczysz smile


Gdybym teraz ją spotkał, miałbym miękko w kolanach i nie potrafiłbym się wysłowić ze stresu. Brak kontaktu to najlepsze co mogłem zrobić. W mojej głowie wyniosłem ją na piedestał, ba, nawet ponad piedestał, ja ją trzymam na rękach! Co nie jest zdrowe. Aktualnie jest najlepsza kobieta która stąpa po ziemi.. mimo, iż jak się poznaliśmy nie mialem takiego wrażenia.

38

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:

Raczej obstawiam, że gdybyśmy zobaczyli się na ulicy, to każde odwróci głowę w drugą stronę.

Życzę Ci dużo cierpliwości do Ciebie samego smile

39 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-07-27 11:25:15)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:

Gdybym teraz ją spotkał, miałbym miękko w kolanach i nie potrafiłbym się wysłowić ze stresu. Brak kontaktu to najlepsze co mogłem zrobić. W mojej głowie wyniosłem ją na piedestał, ba, nawet ponad piedestał, ja ją trzymam na rękach! Co nie jest zdrowe. Aktualnie jest najlepsza kobieta która stąpa po ziemi.. mimo, iż jak się poznaliśmy nie mialem takiego wrażenia.

Możliwe, że to was zabiło. Masz niskie poczucie własnej wartości. Po jakimś czasie nie byliście na tym samym poziomie.
W relacji taka "płaczka" na prawdę męczy.
Sam taki byłem.

Jak zwiększyć poczucie własnej wartości? Na pewno nie sportowym autem czy nowym mieszkaniem.
To musi być coś czego nie da się odebrać. Wiedza, wykształcenie, umiejętności.

40

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Marata napisał/a:
Winterland napisał/a:

Raczej obstawiam, że gdybyśmy zobaczyli się na ulicy, to każde odwróci głowę w drugą stronę.

Życzę Ci dużo cierpliwości do Ciebie samego smile

Wiem, że w tej walce najtrudniejszym przeciwnikiem jestem ja. A najtrudniejsza walka to pokonanie samego siebie, bo siebie nie oszukasz..

41 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-07-27 11:29:50)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:
Marata napisał/a:
Winterland napisał/a:

Raczej obstawiam, że gdybyśmy zobaczyli się na ulicy, to każde odwróci głowę w drugą stronę.

Życzę Ci dużo cierpliwości do Ciebie samego smile

Wiem, że w tej walce najtrudniejszym przeciwnikiem jestem ja. A najtrudniejsza walka to pokonanie samego siebie, bo siebie nie oszukasz..

Oj oszukasz oszukasz smile Oszukiwanie samego siebie jest najłatwiejsze i najbardziej boli.

Możesz wyrobić samodyscyplinę. Pomoże to CI z ruszeniem do przodu i poprawą poczucia wartości.
Na przykład chodzenie regularnie na siłownię albo chociaż spacery codzienne. Polecam podcasty Jarosława Gibasa jako muzyka podczas spacerów czy siłowni. Ma masę materiałów dotyczących pewności siebie, poczucia wartości, budowania zdrowych relacji.

42

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Britan napisał/a:

Możesz wyrobić samodyscyplinę. Pomoże to CI z ruszeniem do przodu i poprawą poczucia wartości.
Na przykład chodzenie regularnie na siłownię albo chociaż spacery codzienne. Polecam podcasty Jarosława Gibasa jako muzyka podczas spacerów czy siłowni. Ma masę materiałów dotyczących pewności siebie, poczucia wartości, budowania zdrowych relacji.

Samodyscyplina dobra rzecz.
Porządkuje życiorys.
U mnie teraz orbitrek na pełnym obciążeniu (jakiś horror do tego), potem spacer 5 - 8 km i rozpływanie 1h.

43

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Britan napisał/a:
Winterland napisał/a:

Gdybym teraz ją spotkał, miałbym miękko w kolanach i nie potrafiłbym się wysłowić ze stresu. Brak kontaktu to najlepsze co mogłem zrobić. W mojej głowie wyniosłem ją na piedestał, ba, nawet ponad piedestał, ja ją trzymam na rękach! Co nie jest zdrowe. Aktualnie jest najlepsza kobieta która stąpa po ziemi.. mimo, iż jak się poznaliśmy nie mialem takiego wrażenia.

Możliwe, że to was zabiło. Masz niskie poczucie własnej wartości. Po jakimś czasie nie byliście na tym samym poziomie.
W relacji taka "płaczka" na prawdę męczy.
Sam taki byłem.

Jak zwiększyć poczucie własnej wartości? Na pewno nie sportowym autem czy nowym mieszkaniem.
To musi być coś czego nie da się odebrać. Wiedza, wykształcenie, umiejętności.

W związku nie byłem płaszczką, byłem pewny siebie, aż za bardzo.
"Płaszczką" stałem się po zerwaniu, gdy straciłem grunt pod nogami.

44 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-07-27 12:06:23)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:
Britan napisał/a:
Winterland napisał/a:

Gdybym teraz ją spotkał, miałbym miękko w kolanach i nie potrafiłbym się wysłowić ze stresu. Brak kontaktu to najlepsze co mogłem zrobić. W mojej głowie wyniosłem ją na piedestał, ba, nawet ponad piedestał, ja ją trzymam na rękach! Co nie jest zdrowe. Aktualnie jest najlepsza kobieta która stąpa po ziemi.. mimo, iż jak się poznaliśmy nie mialem takiego wrażenia.

Możliwe, że to was zabiło. Masz niskie poczucie własnej wartości. Po jakimś czasie nie byliście na tym samym poziomie.
W relacji taka "płaczka" na prawdę męczy.
Sam taki byłem.

Jak zwiększyć poczucie własnej wartości? Na pewno nie sportowym autem czy nowym mieszkaniem.
To musi być coś czego nie da się odebrać. Wiedza, wykształcenie, umiejętności.

W związku nie byłem płaszczką, byłem pewny siebie, aż za bardzo.
"Płaszczką" stałem się po zerwaniu, gdy straciłem grunt pod nogami.

Sorki, ale nie wierzę w takie coś. Musiałeś po prostu udawać. Udawana pewność siebie jest moim zdaniem gorsza niż jej brak.

Marata napisał/a:

Samodyscyplina dobra rzecz.
Porządkuje życiorys.
U mnie teraz orbitrek na pełnym obciążeniu (jakiś horror do tego), potem spacer 5 - 8 km i rozpływanie 1h.

Ja mam smartwatcha ustawionego na przypomnienie co o której mam zrobić i jakoś tak leci. Codziennie staram się chodzić 10-15 tysięcy kroków z jakimś podcastem w tle lub bez muzyki, ale własnymi myślami.
Wyrobienie samodyscypliny to początek trwałych zmian.

45 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2021-07-27 12:08:50)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?

Nie na darmo powiadają, że kryzys jest najlepszą okazją do zmiany...
To osoba uwikłana, zależna emocjonalnie rozszczepia na atomy niedawną relację. Tworzy w umyśle projekcje nowych scenariuszy rozstania, roztrząsa najdrobniejszy szczegół, prowokuje galopadę myśli o tym, kogo już w jego życiu nie ma. Ten zaś, co odchodzi i blokuje kontakt, każdego dnia zdobywa nową przestrzeń, poszerza własne terytorium. To dlatego ona może bez żadnych emocji oglądać Twoje zdjęcia, dotykać rzeczy związanych z Tobą, w głębi ducha dobrze Ci życzyć właśnie dlatego, że jest wolna. Sądzę, że błędne jest Twoje myślenie, że w ogóle zastanawia się jak wypadłeś w jej oczach podejmując tak liczne próby reanimacji trupa tego związku. Że w ogóle ją to zajmuje. To tylko tak się wydaje, że inni poświęcają tyle czasu na zajmowanie się dywagacjami na nasz temat, zwłaszcza wtedy, gdy stajemy się im obojętni. Nie przypisują nam roli o takiej wadze, jaką my im przypisujemy. Pewnie nie ma już dla niej żadnego znaczenia jak głupio wypadłeś, co tam nawywijałeś i ile róż było w bukiecie, którego ona od Ciebie nie chciała, a nawet to ile Ci zawdzięcza z czasu, gdy byliście jeszcze razem. Ona jest już w zupełnie nowym miejscu nie tylko topograficznie, ale i w szerszym życiowym kontekście, podczas gdy Ty tkwisz tu, gdzie się zatrzymałeś.
Rozstanie jest czymś wyjątkowo trudnym, właśnie dla tego, kto zostaje, kto zbiera te potrzaskane okruchy relacji żyjąc ułudą, że da się je poskładać w całość. Udaje się to nadzwyczaj rzadko, a nawet jeśli, to arcydziełem, takim jak posklejane antyczne amfory bywa promil takich związków. Jednak aby tak się stało nie można zlepiać związku opartego na takich zasadach, jak Twój i z całą pewnością nie takim lepiszczem, którego chciałbyś użyć...

46

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
aurora borealis napisał/a:

Nie na darmo powiadają, że kryzys jest najlepszą okazją do zmiany...
To osoba uwikłana, zależna emocjonalnie rozszczepia na atomy niedawną relację. Tworzy w umyśle projekcje nowych scenariuszy rozstania, roztrząsa najdrobniejszy szczegół, prowokuje galopadę myśli o tym, kogo już w jego życiu nie ma. Ten zaś, co odchodzi i blokuje kontakt, każdego dnia zdobywa nową przestrzeń, poszerza własne terytorium. To dlatego ona może bez żadnych emocji oglądać Twoje zdjęcia, dotykać rzeczy związanych z Tobą, w głębi ducha dobrze Ci życzyć właśnie dlatego, że jest wolna. Sądzę, że błędne jest Twoje myślenie, że w ogóle zastanawia się jak wypadłeś w jej oczach podejmując tak liczne próby reanimacji trupa tego związku. Że w ogóle ją to zajmuje. To tylko tak się wydaje, że inni poświęcają tyle czasu na zajmowanie się dywagacjami na nasz temat, zwłaszcza wtedy, gdy stajemy się im obojętni. Nie przypisują nam roli o takiej wadze, jaką my im przypisujemy. Pewnie nie ma już dla niej żadnego znaczenia jak głupio wypadłeś, co tam nawywijałeś i ile róż było w bukiecie, którego ona od Ciebie nie chciała, a nawet to ile Ci zawdzięcza z czasu, gdy byliście jeszcze razem. Ona jest już w zupełnie nowym miejscu nie tylko topograficznie, ale i w szerszym życiowym kontekście, podczas gdy Ty tkwisz tu, gdzie się zatrzymałeś.
Rozstanie jest czymś wyjątkowo trudnym, właśnie dla tego, kto zostaje, kto zbiera te potrzaskane okruchy relacji żyjąc ułudą, że da się je poskładać w całość. Udaje się to nadzwyczaj rzadko, a nawet jeśli, to arcydziełem, takim jak posklejane antyczne amfory bywa promil takich związków. Jednak aby tak się stało nie można zlepiać związku opartego na takich zasadach, jak Twój i z całą pewnością nie takim lepiszczem, którego chciałbyś użyć...

Mądre słowa.

47 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-07-27 13:06:03)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:

Właśnie zdziwiłem się jej reakcja, ponieważ jeśli kogoś kochasz szczerze, takie rzeczy sie wybacza bez problemu (pytałem znajomych w długich związkach to zaczęli się śmiać) - bynajmniej ja tak uważam, nie dopuściłem się nigdy zdrady, przemocy, obrażania jej, żeby to tak wyglądało. Byłem jej najdłuższym partnerem w związku, nigdy nie stworzyła z nikim tak długiej relacji. Ona nawet nie wyszła porozmawiać w 4 oczy.. A zrobiła ze mnie takiego potwora, że ja naprawdę w to uwierzyłem i jeszcze brnąłem w to dalej, że wszystko jest moją winą, że ją strasznie przepraszam, poprawię się.. (różowe okulary).

Rozkminialem to, prezenty dostałem dość drogie na urodziny, więc gdyby miała to gdzieś, to by nie nadwyręża budżetu, dziwne.. jest tyle niespójności, że woda z mózgu to mało powiedziane. Rozmowa z nią po rozstaniu nie należała do najprzyjemniejszych, a robiła takie rzeczy, że straciłem głowę i nie wiedziałem co jest prawdą, a co nie. Jak pytałem czy kogoś poznała i mi po prostu powiedziała szczerze - nie skomentowała tego. Omijała odpowiedzi na tematy, które mogą zaboleć, mysle, że robiła to celowo abym miał sieczkę w głowie i sobie sam dokładał historie.

Żałuję, że pokazałem się od strony tego który cierpi, bardzo kocha, chce naprawiać, tęskni - zależało mi, a Ona musiała mieć niezły ubaw.. dopiero teraz do mnie to dociera, chciałem dobrze, bo jestem uczuciowy.

Rzeczy z nią związane schowane (dużo tego mam..). Na socjalach wyciszyłem wszystko dzis, aby nic nie widzieć - chociaż Ona oglada jak coś wrzucę, bo widzę, że wyświetliła. Po co? Przecież jej zachowanie wskazuje raczej na nienawiść względem mnie. Nie rozumiem tego. Zauważyłem, że czasami jej koleżanka tez oglada mój profil (od czasu mojego odpuszczenia i braku jakiegokolwiek kontaktu). Cała jej rodzinę usunąłem z socjali.

Nie wiem czy potrafiłbym jej nie odpisać, to jest najgorsze. Serce mówi jedno, rozum drugie. Szczerze? Boje się, że wypracuje sobie spokój, a ona go zburzy jedna wiadomością.

Dołki i rozchwianie emocjonalne tak jak u Ciebie, brak chęci na cokolwiek, poczucie beznadziejności i braku jakiegokolwiek sensu w tym co robię, rozkminy egzystencjonalne, analizowanie wydarzeń to norma - co mogłem zrobić inaczej.

Mam wrażenie, że ją to nawet nie ruszyło, a zawsze była bardziej emocjonalna ode mnie, dlatego zacząłem podejrzewać, że musiała kogoś znaleźć, skoro jej tak łatwo to wszystko przyszło. I bardzo szybko znalazła mieszkanie. Im dłużej czasu mija tym bardziej mam poczucie, że to było grubymi nićmi szyte i jej to było nawet na rękę.

No tak jak jeszcze to jej wina, bo ci nie wybaczyła, bo 'takie rzeczy wybacza się bez problemu'. Ty jesteś niestabilny, ona chce sie odciąć całkowicie. I dobrze. Trzeba sie szanować. A wysyłanie wagi itp brzmią jak obłęd i można zacząć sie bać.

48

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
jakról napisał/a:
Winterland napisał/a:

Właśnie zdziwiłem się jej reakcja, ponieważ jeśli kogoś kochasz szczerze, takie rzeczy sie wybacza bez problemu (pytałem znajomych w długich związkach to zaczęli się śmiać) - bynajmniej ja tak uważam, nie dopuściłem się nigdy zdrady, przemocy, obrażania jej, żeby to tak wyglądało. Byłem jej najdłuższym partnerem w związku, nigdy nie stworzyła z nikim tak długiej relacji. Ona nawet nie wyszła porozmawiać w 4 oczy.. A zrobiła ze mnie takiego potwora, że ja naprawdę w to uwierzyłem i jeszcze brnąłem w to dalej, że wszystko jest moją winą, że ją strasznie przepraszam, poprawię się.. (różowe okulary).

Rozkminialem to, prezenty dostałem dość drogie na urodziny, więc gdyby miała to gdzieś, to by nie nadwyręża budżetu, dziwne.. jest tyle niespójności, że woda z mózgu to mało powiedziane. Rozmowa z nią po rozstaniu nie należała do najprzyjemniejszych, a robiła takie rzeczy, że straciłem głowę i nie wiedziałem co jest prawdą, a co nie. Jak pytałem czy kogoś poznała i mi po prostu powiedziała szczerze - nie skomentowała tego. Omijała odpowiedzi na tematy, które mogą zaboleć, mysle, że robiła to celowo abym miał sieczkę w głowie i sobie sam dokładał historie.

Żałuję, że pokazałem się od strony tego który cierpi, bardzo kocha, chce naprawiać, tęskni - zależało mi, a Ona musiała mieć niezły ubaw.. dopiero teraz do mnie to dociera, chciałem dobrze, bo jestem uczuciowy.

Rzeczy z nią związane schowane (dużo tego mam..). Na socjalach wyciszyłem wszystko dzis, aby nic nie widzieć - chociaż Ona oglada jak coś wrzucę, bo widzę, że wyświetliła. Po co? Przecież jej zachowanie wskazuje raczej na nienawiść względem mnie. Nie rozumiem tego. Zauważyłem, że czasami jej koleżanka tez oglada mój profil (od czasu mojego odpuszczenia i braku jakiegokolwiek kontaktu). Cała jej rodzinę usunąłem z socjali.

Nie wiem czy potrafiłbym jej nie odpisać, to jest najgorsze. Serce mówi jedno, rozum drugie. Szczerze? Boje się, że wypracuje sobie spokój, a ona go zburzy jedna wiadomością.

Dołki i rozchwianie emocjonalne tak jak u Ciebie, brak chęci na cokolwiek, poczucie beznadziejności i braku jakiegokolwiek sensu w tym co robię, rozkminy egzystencjonalne, analizowanie wydarzeń to norma - co mogłem zrobić inaczej.

Mam wrażenie, że ją to nawet nie ruszyło, a zawsze była bardziej emocjonalna ode mnie, dlatego zacząłem podejrzewać, że musiała kogoś znaleźć, skoro jej tak łatwo to wszystko przyszło. I bardzo szybko znalazła mieszkanie. Im dłużej czasu mija tym bardziej mam poczucie, że to było grubymi nićmi szyte i jej to było nawet na rękę.

No tak jak jeszcze to jej wina, bo ci nie wybaczyła, bo 'takie rzeczy wybacza się bez problemu'. Ty jesteś niestabilny, ona chce sie odciąć całkowicie. I dobrze. Trzeba sie szanować. A wysyłanie wagi itp brzmią jak obłęd i można zacząć sie bać.

Uczepiliście się tej wagi.. wysłałem zdjęcie, ze aż tyle schudłem, że tak mną to ruszyło i że bardzo ją kocham. Teraz wiem, że nie należy w takich sytuacjach "okazywać" swoich słabości, choćby nie wiem jak było źle, to tego nie pokazywać. Ale wtedy byłem w innym stanie i nie myślałem racjonalnie.

49 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-07-27 13:21:34)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:
jakról napisał/a:
Winterland napisał/a:

Właśnie zdziwiłem się jej reakcja, ponieważ jeśli kogoś kochasz szczerze, takie rzeczy sie wybacza bez problemu (pytałem znajomych w długich związkach to zaczęli się śmiać) - bynajmniej ja tak uważam, nie dopuściłem się nigdy zdrady, przemocy, obrażania jej, żeby to tak wyglądało. Byłem jej najdłuższym partnerem w związku, nigdy nie stworzyła z nikim tak długiej relacji. Ona nawet nie wyszła porozmawiać w 4 oczy.. A zrobiła ze mnie takiego potwora, że ja naprawdę w to uwierzyłem i jeszcze brnąłem w to dalej, że wszystko jest moją winą, że ją strasznie przepraszam, poprawię się.. (różowe okulary).

Rozkminialem to, prezenty dostałem dość drogie na urodziny, więc gdyby miała to gdzieś, to by nie nadwyręża budżetu, dziwne.. jest tyle niespójności, że woda z mózgu to mało powiedziane. Rozmowa z nią po rozstaniu nie należała do najprzyjemniejszych, a robiła takie rzeczy, że straciłem głowę i nie wiedziałem co jest prawdą, a co nie. Jak pytałem czy kogoś poznała i mi po prostu powiedziała szczerze - nie skomentowała tego. Omijała odpowiedzi na tematy, które mogą zaboleć, mysle, że robiła to celowo abym miał sieczkę w głowie i sobie sam dokładał historie.

Żałuję, że pokazałem się od strony tego który cierpi, bardzo kocha, chce naprawiać, tęskni - zależało mi, a Ona musiała mieć niezły ubaw.. dopiero teraz do mnie to dociera, chciałem dobrze, bo jestem uczuciowy.

Rzeczy z nią związane schowane (dużo tego mam..). Na socjalach wyciszyłem wszystko dzis, aby nic nie widzieć - chociaż Ona oglada jak coś wrzucę, bo widzę, że wyświetliła. Po co? Przecież jej zachowanie wskazuje raczej na nienawiść względem mnie. Nie rozumiem tego. Zauważyłem, że czasami jej koleżanka tez oglada mój profil (od czasu mojego odpuszczenia i braku jakiegokolwiek kontaktu). Cała jej rodzinę usunąłem z socjali.

Nie wiem czy potrafiłbym jej nie odpisać, to jest najgorsze. Serce mówi jedno, rozum drugie. Szczerze? Boje się, że wypracuje sobie spokój, a ona go zburzy jedna wiadomością.

Dołki i rozchwianie emocjonalne tak jak u Ciebie, brak chęci na cokolwiek, poczucie beznadziejności i braku jakiegokolwiek sensu w tym co robię, rozkminy egzystencjonalne, analizowanie wydarzeń to norma - co mogłem zrobić inaczej.

Mam wrażenie, że ją to nawet nie ruszyło, a zawsze była bardziej emocjonalna ode mnie, dlatego zacząłem podejrzewać, że musiała kogoś znaleźć, skoro jej tak łatwo to wszystko przyszło. I bardzo szybko znalazła mieszkanie. Im dłużej czasu mija tym bardziej mam poczucie, że to było grubymi nićmi szyte i jej to było nawet na rękę.

No tak jak jeszcze to jej wina, bo ci nie wybaczyła, bo 'takie rzeczy wybacza się bez problemu'. Ty jesteś niestabilny, ona chce sie odciąć całkowicie. I dobrze. Trzeba sie szanować. A wysyłanie wagi itp brzmią jak obłęd i można zacząć sie bać.

Uczepiliście się tej wagi.. wysłałem zdjęcie, ze aż tyle schudłem, że tak mną to ruszyło i że bardzo ją kocham. Teraz wiem, że nie należy w takich sytuacjach "okazywać" swoich słabości, choćby nie wiem jak było źle, to tego nie pokazywać. Ale wtedy byłem w innym stanie i nie myślałem racjonalnie.

Okazywać słabośc można i nawet niektóre kobiety to wzrusza. Ale Twoja sytuacja z wagą tak nie zabrzmiała. To zabrzmiało w stylu, "patrz co mi zrobiłaś, przez Ciebie tyle schudnąłem".
To zabrzmiało nie jak słabość, a jak pretensja, żal, negatywna energia.

Klucz w takiej sytuacji to opisywanie bez emocji i empatia. Myśl jak Twój tekst może odebrać druga osoba i co chcesz nim osiągnąć. Jak jeszcze dodasz szczerość i nie oszukiwanie samego siebie to będzie dobrze.

50

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
magdzia55 napisał/a:

nie rozumiem wpisów na zasadzie ona już na pewno nie wróci. Ludzie po rozwodach do siebie wracają, a tu mówimy o rozstaniu chłopaka i dziewczyny. Nie twierdzę,  że na pewno wróci, bo nie wiem co siedzi w jej głowie, ale to nie jest tak że nie ma na to szans.

Myślę że jest szansa, ale może to nastąpić np dopiero za pół roku. Daj po prostu jej spokój. Jak ma wrócić to wróci, ale tylko wtedy jak odpuścisz, bo jak widać nie odpuszczanie nic nie dało, a nawet pogorszyło sprawę. 1.5 miesiąca odpuszczenia wiem że dla Ciebie to wieczność, ale naprawdę nie jest to długi czas. Znam masę historii par które po odpuszczeniu jednej z stron po kilku miesiącach wracali do siebi,e a tu też nie widzę jakiegoś wielkiego powodu rozstania by nie było to możliwe.

Na mojego męża nagabywanie, tłumaczenie itp działało jak płachta na byka. Nie będę porównywać tu naszych historii, bo to całkiem inna sytuacja, ale wiem to bo sam mi to powiedział. Jak odpuściłam to jakoś tak od razu miał lepsze podejście do mnie.

Przykład  moja przyjaciółka, rozstali się na rok czasu, a teraz są małżeństwem i mają 5 miesięczne dziecko.  Więc nadzieja zawsze jest moim zdaniem. Żyj normalnie, nie ograniczaj się i jakoś staraj się nie myśleć.

Chciałam jeszcze dodać że kiedyś byłam w związku 2 lata. Chłopak ze mną zerwał z dnia na dzień też po kłótni. Latałam za nim z dobre 4 miesiące. W koncu odpuciłam, poznałam mojego przyszłego męża. Dopiero po odpuszczeniu chłopak po jakimś czasie chciał wrócić i męczył mnie tym długi czas, ale ja już byłam zakochana w mężu. Nawet po ślubie jeszcze mnie nagabywał że żałuje itp. Także wszystko jest możliwe jak widać a też zarzekał się że nie kocha i nie wróci.

Bardzo pocieszające wink!
Skupiam się teraz w 100% na sobie i zmianach we mnie, żeby stać się lepszym człowiekiem.
Nie będę szukał "plastra", nie chce nikogo ranić, wole przepracować to wszystko w samotności, aby nigdy więcej nie popełnić tych samych błędów.

51

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Britan napisał/a:
Winterland napisał/a:
jakról napisał/a:

No tak jak jeszcze to jej wina, bo ci nie wybaczyła, bo 'takie rzeczy wybacza się bez problemu'. Ty jesteś niestabilny, ona chce sie odciąć całkowicie. I dobrze. Trzeba sie szanować. A wysyłanie wagi itp brzmią jak obłęd i można zacząć sie bać.

Uczepiliście się tej wagi.. wysłałem zdjęcie, ze aż tyle schudłem, że tak mną to ruszyło i że bardzo ją kocham. Teraz wiem, że nie należy w takich sytuacjach "okazywać" swoich słabości, choćby nie wiem jak było źle, to tego nie pokazywać. Ale wtedy byłem w innym stanie i nie myślałem racjonalnie.

Okazywać słabośc można i nawet niektóre kobiety to wzrusza. Ale Twoja sytuacja z wagą tak nie zabrzmiała. To zabrzmiało w stylu, "patrz co mi zrobiłaś, przez Ciebie tyle schudnąłem".
To zabrzmiało nie jak słabość, a jak pretensja, żal, negatywna energia.


Bardzo możliwe, tego nie wykluczam. Aczkolwiek tak jak pisałem, byłem w takim stanie, że nie myślałem racjonalnie i z pewnością nie miałem zamiaru, aby tak to było odebrane.

52

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:
Britan napisał/a:

Okazywać słabośc można i nawet niektóre kobiety to wzrusza. Ale Twoja sytuacja z wagą tak nie zabrzmiała. To zabrzmiało w stylu, "patrz co mi zrobiłaś, przez Ciebie tyle schudnąłem".
To zabrzmiało nie jak słabość, a jak pretensja, żal, negatywna energia.


Bardzo możliwe, tego nie wykluczam. Aczkolwiek tak jak pisałem, byłem w takim stanie, że nie myślałem racjonalnie i z pewnością nie miałem zamiaru, aby tak to było odebrane.

Swoim zachowaniem tylko utwierdziłeś ją w przekonaniu, że podjęła słuszną decyzję. Zresztą po tym co opisałeś, jakie akcje jej robiłeś, to chyba każdy z boku by jej poradził, by trzymała się od kogoś tak niezrównoważonego z daleka bo nie wiadomo, co mu do głowy strzeli. Jedna, dwie takie akcje jeszcze by przeszły ale to już się stawało trochę creepy.

53

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Roxann napisał/a:
Winterland napisał/a:
Britan napisał/a:

Okazywać słabośc można i nawet niektóre kobiety to wzrusza. Ale Twoja sytuacja z wagą tak nie zabrzmiała. To zabrzmiało w stylu, "patrz co mi zrobiłaś, przez Ciebie tyle schudnąłem".
To zabrzmiało nie jak słabość, a jak pretensja, żal, negatywna energia.


Bardzo możliwe, tego nie wykluczam. Aczkolwiek tak jak pisałem, byłem w takim stanie, że nie myślałem racjonalnie i z pewnością nie miałem zamiaru, aby tak to było odebrane.

Swoim zachowaniem tylko utwierdziłeś ją w przekonaniu, że podjęła słuszną decyzję. Zresztą po tym co opisałeś, jakie akcje jej robiłeś, to chyba każdy z boku by jej poradził, by trzymała się od kogoś tak niezrównoważonego z daleka bo nie wiadomo, co mu do głowy strzeli. Jedna, dwie takie akcje jeszcze by przeszły ale to już się stawało trochę creepy.

Człowiek zakochany to i glupi, dopiero teraz do mnie to dotarło wink. Nigdy więcej. Emocje wzięły górę i chcialem naprawiać od razu, a trzeba było się wstrzymać. Byłem zbyt narwany (jestem zadaniowcem) Mam cenne doświadczenie na przyszlosc.

54

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:

Człowiek zakochany to i glupi, dopiero teraz do mnie to dotarło wink. Nigdy więcej. Emocje wzięły górę i chcialem naprawiać od razu, a trzeba było się wstrzymać. Byłem zbyt narwany (jestem zadaniowcem) Mam cenne doświadczenie na przyszlosc.

Nie Ty pierwszy, nie ostatni. Panowanie nad emocjami to podstawa. Wiem, że łatwo się z boku mówi ale tak jak pisałam wyżej, 1-2 akcje by przeszły ale Ty odwalałaś niezłe jazdy przez dłuższy czas. Jak chciałeś w ten sposób pokazać, jak cierpisz czy kochasz, to przyniosło odwrotny skutek. Poza tym to dziecinne blokowanie... może tego nie widzisz, albo dopiero zaczynasz ale bez sensu chciałeś nią manipulować czy wzbudzać poczucie winy, na zasadzie - patrz, co przez Ciebie się ze mną dzieje! Sam przyznałeś, że po pierwszym(?) zablokowaniu myślałeś, że ona inaczej zareaguje. Co chciałeś tym osiągnąć? Dać jej nauczkę? Jakoś ciężko mi uwierzyć, że to zdarzyło pierwszy raz. Odwalanie scen, potem przepraszanie i zwalanie, że to było "w emocjach" czy "po alkoholu", to bardzo słabe tłumaczenie.
Ja jestem na takie akcje mega cięta. Jak mnie kiedyś ex nachodził byłam o krok od tego by zgłosić to na policji bo zwyczajnie nie wiedziałam co mu odwali.

55

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Roxann napisał/a:
Winterland napisał/a:

Człowiek zakochany to i glupi, dopiero teraz do mnie to dotarło wink. Nigdy więcej. Emocje wzięły górę i chcialem naprawiać od razu, a trzeba było się wstrzymać. Byłem zbyt narwany (jestem zadaniowcem) Mam cenne doświadczenie na przyszlosc.

Nie Ty pierwszy, nie ostatni. Panowanie nad emocjami to podstawa. Wiem, że łatwo się z boku mówi ale tak jak pisałam wyżej, 1-2 akcje by przeszły ale Ty odwalałaś niezłe jazdy przez dłuższy czas. Jak chciałeś w ten sposób pokazać, jak cierpisz czy kochasz, to przyniosło odwrotny skutek. Poza tym to dziecinne blokowanie... może tego nie widzisz, albo dopiero zaczynasz ale bez sensu chciałeś nią manipulować czy wzbudzać poczucie winy, na zasadzie - patrz, co przez Ciebie się ze mną dzieje! Sam przyznałeś, że po pierwszym(?) zablokowaniu myślałeś, że ona inaczej zareaguje. Co chciałeś tym osiągnąć? Dać jej nauczkę? Jakoś ciężko mi uwierzyć, że to zdarzyło pierwszy raz. Odwalanie scen, potem przepraszanie i zwalanie, że to było "w emocjach" czy "po alkoholu", to bardzo słabe tłumaczenie.
Ja jestem na takie akcje mega cięta. Jak mnie kiedyś ex nachodził byłam o krok od tego by zgłosić to na policji bo zwyczajnie nie wiedziałam co mu odwali.

No nie zapanowalem nad emocjami. Co do blokowania to przed tym jej wytłumaczyłem, aby nie odbierała tego dziecinnie i solidnie wytłumaczyłem co ma to na celu - pójście do przodu i zapomnienie. To zablokowanie miało miejsce pierwszy raz, w związku to nie mialo miejsca.

56 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-07-27 18:47:35)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:
Roxann napisał/a:
Winterland napisał/a:

Człowiek zakochany to i glupi, dopiero teraz do mnie to dotarło wink. Nigdy więcej. Emocje wzięły górę i chcialem naprawiać od razu, a trzeba było się wstrzymać. Byłem zbyt narwany (jestem zadaniowcem) Mam cenne doświadczenie na przyszlosc.

Nie Ty pierwszy, nie ostatni. Panowanie nad emocjami to podstawa. Wiem, że łatwo się z boku mówi ale tak jak pisałam wyżej, 1-2 akcje by przeszły ale Ty odwalałaś niezłe jazdy przez dłuższy czas. Jak chciałeś w ten sposób pokazać, jak cierpisz czy kochasz, to przyniosło odwrotny skutek. Poza tym to dziecinne blokowanie... może tego nie widzisz, albo dopiero zaczynasz ale bez sensu chciałeś nią manipulować czy wzbudzać poczucie winy, na zasadzie - patrz, co przez Ciebie się ze mną dzieje! Sam przyznałeś, że po pierwszym(?) zablokowaniu myślałeś, że ona inaczej zareaguje. Co chciałeś tym osiągnąć? Dać jej nauczkę? Jakoś ciężko mi uwierzyć, że to zdarzyło pierwszy raz. Odwalanie scen, potem przepraszanie i zwalanie, że to było "w emocjach" czy "po alkoholu", to bardzo słabe tłumaczenie.
Ja jestem na takie akcje mega cięta. Jak mnie kiedyś ex nachodził byłam o krok od tego by zgłosić to na policji bo zwyczajnie nie wiedziałam co mu odwali.

No nie zapanowalem nad emocjami. Co do blokowania to przed tym jej wytłumaczyłem, aby nie odbierała tego dziecinnie i solidnie wytłumaczyłem co ma to na celu - pójście do przodu i zapomnienie. To zablokowanie miało miejsce pierwszy raz, w związku to nie mialo miejsca.

Myślę, że zaplusowałbyś mówiąc, że "Dobra to było dziecinne. Wybacz"
A takie tłumaczenie jest moim zdaniem słabe.

Tłumacz się tylko wtedy kiedy ktoś Cię o to poprosi. Tak to powinno wyglądać w zdrowej relacji.

57 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-07-27 18:53:31)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:

No nie zapanowalem nad emocjami. Co do blokowania to przed tym jej wytłumaczyłem, aby nie odbierała tego dziecinnie i solidnie wytłumaczyłem co ma to na celu - pójście do przodu i zapomnienie. To zablokowanie miało miejsce pierwszy raz, w związku to nie mialo miejsca.

To nie jest solidne wytłumaczenie i jest dziecinne. Problemy się inaczej rozwiązuje, nie blokowaniem by kogoś przywołać do porządku.
Poza tym po jednej blokadzie (tak sądzę) nie kończy związku i nie urywa kontaktu. Musiałeś przeskrobać znacznie więcej a to tylko była kropla, która przelała czarę.
Nie wiem ile macie lat (może mi umknęło, sorry), ale dla mnie takie zachowanie to poziom za przeproszeniem "gimbazy".
I zapamiętaj na przyszłość, nie ma nic gorszego niż facet, z którym chcemy zerwać robiący z siebie ofiarę i wmawiający nam winy, próbujący manipulować, nie radzący sobie z emocjami.
Szczerze? Mi to niewiele się różni od tego jak ktoś drugiej osobie mówi, że się zabije, jak druga osoba odejdzie. Ja bym była przerażona, gdyby m ex wysyłał zdj. wagi jak się męczy po rozstaniu i jak kocha, do tego jakieś nachodzenie, niechciane prezenty itd.
Bynajmniej nie spowodowałoby to we mnie reakcji na chęć powrotu by mu ulżyć, tylko całkowitego ocięcia. Nie wiem czy ta dziewczyna nie dlatego wyjechała. Może nie... ale ja przed jednym facetem "uciekałam" na ponad rok za granicę. Oczywiście wyjazd załatwiłam z pracy więc ogólnie mi to na dobre wyszło. Jednak prawda taka, że gdyby nie tamta sytuacja nie miałabym aż takiego motywu i determinacji.

58 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-07-27 19:35:31)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Roxann napisał/a:
Winterland napisał/a:

No nie zapanowalem nad emocjami. Co do blokowania to przed tym jej wytłumaczyłem, aby nie odbierała tego dziecinnie i solidnie wytłumaczyłem co ma to na celu - pójście do przodu i zapomnienie. To zablokowanie miało miejsce pierwszy raz, w związku to nie mialo miejsca.

To nie jest solidne wytłumaczenie i jest dziecinne. Problemy się inaczej rozwiązuje, nie blokowaniem by kogoś przywołać do porządku.
Poza tym po jednej blokadzie (tak sądzę) nie kończy związku i nie urywa kontaktu. Musiałeś przeskrobać znacznie więcej a to tylko była kropla, która przelała czarę.
Nie wiem ile macie lat (może mi umknęło, sorry), ale dla mnie takie zachowanie to poziom za przeproszeniem "gimbazy".
I zapamiętaj na przyszłość, nie ma nic gorszego niż facet, z którym chcemy zerwać robiący z siebie ofiarę i wmawiający nam winy, próbujący manipulować, nie radzący sobie z emocjami.
Szczerze? Mi to niewiele się różni od tego jak ktoś drugiej osobie mówi, że się zabije, jak druga osoba odejdzie. Ja bym była przerażona, gdyby m ex wysyłał zdj. wagi jak się męczy po rozstaniu i jak kocha, do tego jakieś nachodzenie, niechciane prezenty itd.
Bynajmniej nie spowodowałoby to we mnie reakcji na chęć powrotu by mu ulżyć, tylko całkowitego ocięcia. Nie wiem czy ta dziewczyna nie dlatego wyjechała. Może nie... ale ja przed jednym facetem "uciekałam" na ponad rok za granicę. Oczywiście wyjazd załatwiłam z pracy więc ogólnie mi to na dobre wyszło. Jednak prawda taka, że gdyby nie tamta sytuacja nie miałabym aż takiego motywu i determinacji.

Super, że tylko skupiliście uwagę na mnie, a jej zachowanie totalnie zignorowane - nie odpisywanie, nie wyjście porozmawiać w cztery oczy jak dorośli. Potem miały miejsce te rzeczy. Dlatego potem się odpaliłem. Tak się rozwiązuje problemy? A potem pretensje, że facetowi nerwy puściły.

Czasu nie cofnę, stało się. Przeprosiłem po odblokowaniu, ale od razu zablokowała smile. W ogóle nie dało się z nią rozmawiać. Gdybysmy porozmawiali szczerze jak dorośli, to nic z tych rzeczy nie miało by miejsca.

59 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-07-27 19:34:35)

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Winterland napisał/a:

Czasu nie cofnę, stało się. Przeprosiłem po odblokowaniu, ale od razu zablokowała smile. W ogóle nie dało się z nią rozmawiać. Gdybysmy porozmawiali szczerze jak dorośli, to nic z tych rzeczy nie miało by miejsca.

Gdybyś pierwszy nie zachował się jak dziecko może do tego by nie doszło. Oczywiście, że ona też nie jest święta, ale patrz na siebie, a nie na nią.
Nie zwalaj odpowiedzialności na kogoś innego.

Winterland napisał/a:

Super, że tylko skupiliście uwagę na mnie, a jej zachowanie totalnie zignorowane - nie odpisywanie, nie wyjście porozmawiać w cztery oczy jak dorośli. Potem miały miejsce te rzeczy. Dlatego potem się odpaliłem. Tak się rozwiązuje problemy? A potem pretensje, że facetowi nerwy puściły.

A na kim mamy skupiać uwagę? Nie masz wpływu na drugą osobę. Masz wpływ na siebie. Pamiętaj o tym. Pomagamy Ci się zmienić, a nie jej.

Moim zdaniem jedyna opcja powrotu to taka, że ona się przejedzie na jakimś facecie. Wtedy wkraczasz Ty cały na biało odmieniony big_smile Budujecie wszystko na nowo od zera, od nowa musiałbyś ją poderwać. Stary fundament był toksyczny od początku, jest do wyrzutu.
Problem w tym, że ona może wtedy być zaburzona bardziej niż Ty i znów się popsuje. Albo Ty myślisz, że się zmieniłeś, ale jednak tego nie zrobiłeś bo siebie oszukiwałeś.
Ale to dalej 4 lata związku, a nie kilka miesięcy. Jak wspomniałem ona Cię poznała całego. W takim wypadku będzie na prawdę ciężko.

60

Odp: Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?
Britan napisał/a:
Winterland napisał/a:

Czasu nie cofnę, stało się. Przeprosiłem po odblokowaniu, ale od razu zablokowała smile. W ogóle nie dało się z nią rozmawiać. Gdybysmy porozmawiali szczerze jak dorośli, to nic z tych rzeczy nie miało by miejsca.

Gdybyś pierwszy nie zachował się jak dziecko może do tego by nie doszło. Oczywiście, że ona też nie jest święta, ale patrz na siebie, a nie na nią.
Nie zwalaj odpowiedzialności na kogoś innego.

Winterland napisał/a:

Super, że tylko skupiliście uwagę na mnie, a jej zachowanie totalnie zignorowane - nie odpisywanie, nie wyjście porozmawiać w cztery oczy jak dorośli. Potem miały miejsce te rzeczy. Dlatego potem się odpaliłem. Tak się rozwiązuje problemy? A potem pretensje, że facetowi nerwy puściły.

A na kim mamy skupiać uwagę? Nie masz wpływu na drugą osobę. Masz wpływ na siebie. Pamiętaj o tym. Pomagamy Ci się zmienić, a nie jej.

Moim zdaniem jedyna opcja powrotu to taka, że ona się przejedzie na jakimś facecie. Wtedy wkraczasz Ty cały na biało odmieniony big_smile Budujecie wszystko na nowo od zera, od nowa musiałbyś ją poderwać. Stary fundament był toksyczny od początku, jest do wyrzutu.
Problem w tym, że ona może wtedy być zaburzona bardziej niż Ty i znów się popsuje. Albo Ty myślisz, że się zmieniłeś, ale jednak tego nie zrobiłeś bo siebie oszukiwałeś.
Ale to dalej 4 lata związku, a nie kilka miesięcy. Jak wspomniałem ona Cię poznała całego. W takim wypadku będzie na prawdę ciężko.


Ja się zmieniam cały czas i myślę, że do końca roku dużo osób będzie w szoku. Jeśli chodzi o powrót po kimś - nie dziękuję. Szanujmy się. Jestem mega ambitnym gościem i nie dam sobie w kasze dmuchać i być czyimś plastrem. Moja pewność siebie z dniem dzisiejszym wróciła. Powoli wstaje z kolan, a jak już się rozpędzę, nikt mnie nie zatrzyma.

Posty [ 1 do 60 z 142 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie - czy są jakiekolwiek szanse na powrót?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021