Facet w którym byłam (jestem) strasznie zakochana dął mi kosza, ale nie przestaje do mnie pisać.
Wogóle co jakis czas rozmawiamy ze sobą. Dodam że on jest daleko-200km ode mnie.
Jest mi xle, nie jesteśmy razem, ani ja nie moge zapommieć bo wciaz sie kontaktujemy. Z drugiej strony jest mi smutno jak nie pisze. Czy jstem uzalezniona od niego?
Jak wybrnąc z tej sytuacji?
Podobne tematy
to, że pisze do ciebie o niczym nie świadczy. Jest możliwe, że dobrze mu się z Tobą rozmawia. Wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem będzie zerwanie tego kontaktu, po co sie męczyć?
Login a ja nie ma siły na to. Jestem zakochana w nim. Chcę żeby pisał, na dodatek tęsknie jak nie pisze dłużej, a nawet czasem sobie popłaczę ![]()
Mówisz że dobrze mu sie ze mną rozmawia. Może tak być. Wielu osobom dobrze się ze mną rozmawia. Tylko, ze ja czuję do niego cos wiecej a to boli ![]()
skoro Twoje uczucie jest tak silne to za jakiś czas spróbuj z nim porozmawiać, ale tak by się nie narzucać. Mężczyźni lubią polować, zdystansuj go do siebie, bądź bardziej niedostępna, zobaczysz czy on będzie szukał z Tobą kontaktu, jeśli tak, to jakieś szanse na coś więcej mogą być
Login dzięki za radę. Wiesz, ja właśnie próbuje tak postępować, brać go na dystans i być zajęta własnym życiem, hobby i maksymalnie zapracowana. W pewnym sensie to działa. Jak się za długo nie odzywam to on sam się odzywa pierwszy. Więc może jakas iskiera nadziei jest ?
a nie myślałaś o jakimś koleżeńskim spotkaniu na kawkę, kino tak by miał szansę pobyć przy Tobie... a tak w ogóle to ile się znacie?
7 2010-05-11 11:59:50 Ostatnio edytowany przez nimfa (2010-05-11 12:00:37)
Myślałam, a nawet zaprosiłam do siebie. Ale w tym momencie tak się wystraszył, plątał się jak poparzony i powiedział nie. Po jakims czasie on sam mnie zaprosił na koncert ale nie dojechałam bo panowały te straszne mrozy. No i w końcu nic nie wyszło z tego
(( i tak zostało ze się nie spotkaliśmy.
Znamy się prawie 8 lat.
a nie myślałaś o jakimś koleżeńskim spotkaniu na kawkę, kino tak by miał szansę pobyć przy Tobie... a tak w ogóle to ile się znacie?
Wybacz, ale to głupi pomysł. W ten sposób dziewczyna będzie tylko bardziej cierpieć.
Kiedy jest się zakochanym w kimś, z kim nie możemy być i kto nas nie chce, jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest zerwanie wszelkich kontaktów.
nimfa, zbierz się któregoś razu na odwagę i napisz mu, by więcej do Ciebie nie pisał i wyjaśnij powód. Jeśli nie jest sadystą, to zrozumie i zastosuje się. Rozumiem, że to będzie dla Ciebie trudne, ale nie ma innej rady - albo odkryjesz w sobie te psychiczne "jaja" i zrobisz to, albo będziesz ciągle cierpieć. Wybór jest Twój.
Anemonne wiem, już się zbierałam nie jeden raz do tego, żeby zakończyć, ale nie mam niestety siły, bo jednak wciaz licze na to spotkanie w głębi duszy ![]()
To przestań na nie liczyć
Tłumacz sobie długo i konsekwentnie: to nie ma szans. Będę nieszczęśliwa. I tak do skutku.
W życiu czasem trzeba mieć odwagę do niektórych czynów i nie można po prostu rozłożyć rąk i tłumaczyć się "ja nie umiem". Nie mogę, to przez nogę - to jest moje motto.
Masz 100% rację
aż się wstydze, że taka jestem słaba ![]()
Nie ma czego się wstydzić - jesteśmy tylko ludźmi. To normalka, ale ja jestem zdania, że jeśli jakaś słabość powoduje cierpienie - trzeba z nią walczyć, by żyło się nam lepiej. Szkoda życia na takie zamęczanie się.
Znajdź w sobie siłę, mów długo sama sobie "dam radę, mogę to zrobić, po prostu to zrobię" i kiedy jeszcze będziesz pod wpływem tych afirmacji, w tym momencie napisz mu, że od dzisiaj nie będziecie się kontaktować. I nie zastanawiaj się nad tym zbyt długo, bo jeszcze się rozmyślisz i będzie trudniej
Po prostu zadziałaj pod wpływem chwili.
Trzymam kciuki, żeby się udało.
Anemonne dzięki naprawdę uświadomiłaś mi że szkoda życia... i musze własnie tak konkretnie postąpić, zrywając tę znajomość ![]()
Ale z drugiej strony oni sie jeszcze nie spotkali. Moze byc tak, ze po spotkaniu ona sie 'odkocha' albo on zakocha. Nie wiem, czy ja bym zrywala znajomsoc bez spotkania
No ale to twoja decyzja, nie znam calej sytuacji.
Można to potraktowac ulotnie pewnie tego chce seksu i tylko tyle wiec czemu nie..
16 2010-06-01 10:28:20 Ostatnio edytowany przez nimfa (2010-06-01 10:31:12)
No i nieźle. Byłam na imprezie i napisał mi czy wysle mu fotke z tej imprezy??? (Jego tam nie było) A jesli nie wyśle, to poprosi naszego wspólnego kumpla, zeby mu przesłał. Co Wy na to? Miałam zerwac z nim kontakt, a on pisze że chce fotkę???
Uciekaj. Naprawdę - to Cie wyniszczy.
Mnie tak niszczył facet 3 lata. Tez odległość pi-drzwi 200km, też nie chce być, ale kocha... uciekaj. Naprawdę.
Pixy a dlaczego nie chce ? przez odległosć?
A dlaczego Cię zostawił? Po co "utrzymuje" kontakt? pies ogrodnika czy co ?!
Ja bym mu napisała ze bardzo chętnie pokaże mu zdięcia ale osobiscie - jak i gdzie zależy od niego i tyle. Jak znów zacznie mącic- dałabym spokój.
A pisz sobie z nim tylko uważaj i nie zacieśniaj kntaktów bo do niczego lepszego cie to nie zaprowadzi.
Przyjmij zasadę że to ty zostawiasz faceta a nie on ciebie i nie pozwól na to żeby faceci cię zostawiali
Taki właśnie pies ogrodnika.
Sam nie chce - bo nie czuje się gotowy/bo się boi/bo ma 5 innych internetowych/bo się karmi Twoim oddaniem*, ale spokoju nie da. Za nic. Chyba, że go zranisz tak bardzo (jego dumę), że nie będzie w stanie bez uszczerbku na chwale pisać dalej.
Ja musiałam nieźle nakłamać. Gdyby wiedział co czuję nadal - byłabym już wrakiem człowieka.
Dlatego mówię - BARDZO uważaj.
--------------------------------
*niepotrzebne skreślić
22 2010-06-02 09:05:18 Ostatnio edytowany przez nimfa (2010-06-02 11:17:08)
Wczoraj pisaliśmy cały dzień.
Nie wiem Pixy, jak Ty to zrobiłaś, że zerwałaś z nim kontakt? Mówisz mi BARDZO uważaj, ale na co mam uważać, ja już się w nim zakochałam?, teraz jest juz za późno
Myśle, że masz dobrą interpretacją, iż on ma 5 innych koleżanek w internecie. To że potrzebuje mojego oddania dla swojego dobrego samopoczucia ![]()
Juz nie jeden raz chciałam cos powiedzieć ostrzej. nawet powiedziałam dość dosadnie i ostro co o nim myslę. Nie powtórze tu tego słowa bo jest niecenzuralne. Ale on wszystko traktuje jak żart. Jestem taką osoba z dużym poczuciem humoru i chyba tak to wyglądą, że ja wciaż zartuje, dobrze się bawie i wszystko jest okay.
Już mi koleżanka powiedziała, Ty z nim nie żartuj, powiedz coś poważnie. Ale ja nie umiem. Jak mam powiedzieć: Nie chce już z Tobą rozmawiać, bo Ciebie zbyt lubie i to mnie rani, a Ty przeciez nie chcesz się ze mną spotykać?
To i tak chyba za łagodnie.
Jak to zrobić dosadniej, żeby zranić?
Najgorsze jest to, że ja się uzależniłam od niego i chyba to we dwie strony działa! Ja potrzebuje jego do podbudowania się a on mnie.
Tylko, że ja naprawdę cierpię.
No jak, macie pomysł jak obrazić tego faceta??? tzn co zrobic zeby albo sie ze mna umówił albo go przepędzić raz na zawsze?
Może po prostu napisz mu że Tobie nie wystarcza taka znajomość (że Ciebie to męczy i chcesz żeby to wreszcie poszło dalej albo w jedną albo w druga stronę (tzn albo koniec kontaktu albo jakieś spotkanie) A żeby urazić go spytaj czy jest na tyle niezdecydowanym chłopcem, że nie wie czego chce czy może wie czego chce ale trzęsie portkami i boi się wyraźnie określić swoich pragnień. Na koniec podsumuj że w życiu trzeba podejmować decyzje i od tego żaden człowiek nie ucieknie... Może jeszcze coś od siebie że Ty nie godzisz się na takie "zwodzenie". Masz prawo wiedzieć czego możesz się po nim spodziewać bo trwanie w niepewności Cię zabija. Tyle ode mnie... Życzę dużo siły i odwagi;)
25 2010-06-07 23:43:52 Ostatnio edytowany przez Pixy (2010-06-07 23:46:11)
Nie ma rady.
Pisałaś, ze już za późno.
Dla mnie też już było za późno.
I myślę o nim dzień w dzień. I jestem nieszczęśliwa.
Ale byłabym w dalece gorszym stanie gdybym nie odeszła. Bo uwolnić się - nie uwolniłam.
Ja przepędziłam go mówiąc mu, że go nie kocham. Takie suche "jak można kochać kogoś, kogo się nie zna?".
Po 3 latach to musiało ukłuć. Przynajmniej jego dumę.
I milczy.
A ja jestem zdrowsza.
Nieszczęśliwa, ale zdrowa.
@sunshine
wszystko o czym piszesz - w moim przypadku zostało powiedziane. I zostało zignorowane. trzeba było wytoczyć istne działa boleści.
nimfa musiałaby spróbować. I oby nie przechodziła takich dni, jak ja.
@Pixy Czy jest sens trwania w nieszczęściu?? Z tego co mówisz wnioskuję, że jesteś sama i myślisz o nim dzień w dzień a gdybyś znalazła kogoś kto wypełnił by pustkę w sercu choćby po to aby "nie myśleć"?? Ciężko wielką ciemność oświetlić zapałką ale może ona chociaż oświetli drogę do słońca??
@nimfa Niestety ale już innych pomysłów nie mam... Jak tu gdzieś ktoś napisał z facetami trzeba łopatologicznie. Może I temu trzeba łopatą przywalić niech się otrząśnie i zastanowi nad swoim życiem... Bo drugiej tak cudownej kobiety może już w życiu nie spotkać!
27 2010-06-08 07:59:25 Ostatnio edytowany przez nimfa (2010-06-08 08:04:38)
No tak, spróbuje coś z tego uskutecznić co powiedziałyście i doprowadzić do spotkania face to face.
To jest trudno powiedzieć komuś "spadaj" jak sie tego kogoś lubi i na dodatek ma się naiwną nadzieje ze dojdzie do spotkania na żywo.
Musiałabym wygłosić naprawde ostrą mowę i uzyć ostrych naprawdę słów, a w takich mowach jestem kiepska
Chyba będę jednak musiała. Uważam jednak że spotka mnie to co Pixy i facet poczuje sie tak zraniony ze przestanie sie do mnie odzywac i tak sprawa zostanie załatwiona
Czyli i tak pozostanie mi cierpienie, nic nie zyskam, a strace na zawsze przyjaciela, tylko internetowego ale zawsze
((
Pixy a czy Wy się spotkaliście, dlaczego on nie był zdecydowany się z Tobą spotkać, skoro fajnie się pisało i lubiliście się? Bo ja już kompletnie facetów nie rozumiem? :-(
Spotkalim się, spotkalim
.
Nie maluj tak na czarno - spotkajcie się. To z reguły wszystko wyjaśnia. U mnie tylko nic nie wyjaśniło, ale to wszystko było naprawdę bardzo skomplikowane.
Z reguły spotkanie wyjaśnia wszystko. Działaj
.
wysunshine'uj go ![]()
Mam tylko jedna prośbę nimfa daj znak jak poszło, hę?? ![]()
Wysłałam mu foty no i fajnie, przynajmniej dla niego. On am mi wysłać swoje.
Ogolnie nic się nie zmieniło. Gadamy i tyle.
Nie spotkaliśmy sie też bo dzieli nas troche km, choc nalegałam na to
Ogólnie załamka, nic z tego nie wychodzi, dlatego ze kolega zachowuje sie jak "duze dziecko", tylko gada bez mocniejszego zaanagazowania i chyba mu z tym dobrze...:(
No ładnie... napieraj na to spotkanie. teraz jest najlepszy sezon. Możecie się spotkać w połowie drogi w jakim "kurorcie wywczasowym". A jak będzie się migał to pojedź sobie do miejscowości bliskiej jego miejscowości i mu zakomunikuj, że czekasz na spotkanie.
To dobry sposób.
Jak nie znajdzie godzinki lub dwóch mając Cię pod nosem - wybacz, Palant.
32 2010-06-16 07:56:06 Ostatnio edytowany przez nimfa (2010-06-16 07:56:20)
Pixy on jest imteligentny. Bawi się mną. Ale wydawało mi sie ze jednak mnie lubi. Jest chyba jednak tak, ze chce mnie złamać, w tym sensie że kto pierwszy powie ze sie zakochał to przegra. Dla mnie to dziecinada. Wyjechał dziś na pewną impreze i ma mi zdac relację.
Będzie okazja do tego zeby mu wygarnać wszystko. Tzn zamierzam najpier dosłownie wyznac co czuje. Może mnie wyśmieje, może nie. Ale poprosze tez że lepiej jak nie będziemy sie odzywac do siebie wiecej. Nie wiem czy to dobry pomysł? ![]()
Każdy pomysł jest dobry. Moja miłości kiedyś powiedziała mi, że kiedy w rachubę wchodzi miłość - nie ma dumy.
I to prawda. Zapewne zrobisz wiele, żeby się dowiedzieć na czym stoisz, i czy to właśnie to uczucie, które sprawi, ze będziesz najszczęśliwszą kobietą na świecie.
I dumę utemperujesz. Ja tam mówiłam prosto z mostu. I nie żałuję. To nie moja wina, że Pan mnie nie kochał, że igrał z uczuciem.
Tacy ludzie kończą marnie, bo każde zło innym poczynione wraca do nas w trójnasób.
Powiem Ci jedno - jeżeli już teraz masz wrażenie, że bawi się Tobą, ze włada swoim urokiem i inteligencją, jak cholera - to zapewne masz rację. Nie ignoruj swojej intuicji. To Twoja największa broń.
Jeżeli coś wyczuwasz - najprawdopodobniej jest, lub stanie się to prawdą.
Pixy rozwiązałam tę sprawę po kilku latach pisania z tym facetem. Zaproponowałam mu spotkanie po raz kolejny w połowie drogi między naszymi miejscowościami. Po raz kolejny on się migał, wymyślał jakieś głupie wytłumaczenia.
Zaraz jednak potem pyta jak mi się żyje itp, itd. Doszłam do wniosku, że NIGDY nic tego nie będzie. Wyrzuciłam do kosza wszystkie jego e maile. Nie zamierzam się już z nim kontaktować, ani mu odpisywać. Nie zamierzam też już nic mu tłumaczyć. Jest mi lepiej, chce zapomnieć o nim i myślę że tym razem się to uda. To jest toksyczny facet, na dodatek zadufany w sobie oraz zarozumiały. Chce potwierdzić swoją atrakcyjność i tym sposobem żeruje na kobietach, z którymi nie chce się wiązać, lecz tylko potwierdzić to jaki jest superman. Sam zresztą ni to w żartach ni serio powiedział iż formalnie nie warto się wiązać.
Jestem rozżalona iż tyle czasu mu poświęciłam. ![]()
Nie bądź rozżalona. Sporo się nauczyłaś na nim, ze tak powiem. Teraz rozejrzyj się wokół. Ostaw komputer i porozmawiaj z kimś twarzą w twarz. ![]()
Powalająca różnica
.
Wiem, że cierpisz i to bardzo. I jeszcze to potrwa. Ale czas swoje zrobi, nawet jeżeli zapierasz się, żeby pamiętać
.
36 2010-06-23 08:03:35 Ostatnio edytowany przez nimfa (2010-06-23 13:30:40)
I nic z tego. Znowu przysłał mi fotki. Czuję, że ja po prostu chce żeby pisał, przyzwyczaiłam sie do niego, tak jak do ludzi, z którymi sie spotykam częściej na żywo czy rozmawiam przez internet. Co nie zmienia faktu, że ból jest i będzie. Ale chyba już nie zmienię tego, chyba że nasza znajomośc sama wygaśnie.
Teraz sobie tak myślę, że zakochałam się, chyba jednak bez wzajemnosci i co najgorsze nawet nie umiem tego powiedzieć mu. Ale co jeszcze gorsze - nie mam siły siły umówic się na randkę z kimś innym ![]()