Mam problem z moją siostrą. Bardzo chciałabym jej pomóc, ale niebardzo wiem jak. Sprawa wygląda tak: Agata ma 19 lat, jest ładną zgrabną, inteligentną dziewczyną, chodzi do liceum.Już od dwóch lat chodzi z chłopakiem, który bardzo źle ją traktuje, dręczy psychicznie itd. ( ogólnie wszystko, co najgorsze). Ten człowiek ma 24 lata,nic nie robi, nie pracuje i omotał sobie Agatę wokół palca a ona sie całkowicie od niego uzależniła.
Stała się całkowicie inną osobą, kiedyś była wesoła i miała poczucie własnej wartości, teraz jest wiecznie zastraszona,zapłakana i cały czas ma strach w oczach. On jest chorobliwe zazdrosny, cały czas ją kontroluje i wmawia jej zdrade na każdym kroku. Przegląda jest torebki, kontroluje telefon, ostatnio sie dowiedziałam, że dzwoni do jej koleżanek, żeby się dowiedzieć, co Agata robi po lekcjach. Kiedyś zabrał jej z torebki tabletki antykontepcyjne, bo stwierdził, że coś kręci i pewnie go zdradza. Siostra mieszka z rodzicami( ja studiuje w innym mieście), którzy chwytali nie mogą się pogodzić, że ich córka upadla się, pozwala się traktować jak smieć. Wszystkie jej koleżanki ze szkoły też radzą, żeby z nim zerwała, bo widzą, co się z nią dzieje. Z dziewczynami z naszej miejscowości zerwała kontakty, bo on jej nie pozwala sie z nikim kolegować.
Ten człowiek mieszka w miejscowości obok, moja siostra cały czas do niego jeździ, lata za nim i ciągle zabiega, zeby sie o coś nie obraził i nie strzelił focha. Jak jest w domu, to cały czas ją kontroluje, pisze smsy, dzwoni. Wystarczy, że dostanie jakiegoś smsa ( świadczącego, że zaczyna sie obrażać) to Agata zaraz wpada w szał i musi natychmiast tam lecieć, nieważne, czy jest wieczór, śnieżyca, czy deszcz, ona leci przez las, żeby go "ugłaskać". Nawet w święta, wyleciała do niego z domu w trakcie w śniadania wielkanocnego z płaczem, do dostała jakiegoś smsa. Nie ma sposobu, żeby ja wtedy zatrzymać. Wpada w szał i potrafi nawet zwiać oknem. Był taki moment, że była w kompletniej rozsypce i rodzice pojechali do niego. Powiedział do mojego ojca "ona i tak będzie moja" i wyszedł z domu. Jego matka mówiła, że cały czas Agacie powtarza, że to jest zły czlowiek, nierób i żeby znim zerwała. Bo ta kobieta widzi, jak on ją źle traktuje i że ona cały czas przez niego płacze.
Prosze tylko sobie nie myśleś, że jesteśmy wyrodną rodziną. Wraz z rodzicami od dwóch lat walczymy, żeby to skończyła. Niezliczone ilości rozmów, tłumaczenie, błaganie a ona za każdym razem po kilku dniach znowu do niego leci. Kiedy zaczyna się z nią rozmawiać o tym, że ma problem to ona zaraz wybucha płaczem, zanosi się z płaczu i wydaje się wtedy taka bezbronna. Kiedy mówię jej, że on ją kiedyś zacznie bić, a ona wybucha płaczem, bo wie, że mam racje. Jeśli jest kilka takich dni"izolacji"(że on sie obraził i Agata jest w domu), to zaczyna mówić, jaki on jest niedobry, jak ją źle traktuje. Ma swiadomość tego,że się od niego uzależniła. Wtedy właśnie zaczyna być dawną Agatą. Ale jak tylko ten człowiek sie znowu pojawia, to siostra staje się kompletnie inna, agresywna do rodziny, bo on ją buntuje.
Ostatnio udało mi się wybłagać i wypłakać, żeby poszła do psychologa. No i poszła, z mamą. Pani psycholog powiedziała że powinna z nim skończyć, że to burak, że oni już tworzą patologiczny związek. Niestety pani się okazała niepomocna, bo powiedziała, że ona nic nie może zrobić więcej. Przedstawiła Agacie, jakie życie ją czeka i teraz to ona musi z nim zerwać i już. Tylko, że Agata nie potrafi tego zrobić. Ja wiem, że ona ma jakiś problem z psychiką, ale na wizytę u kolejnego psychologa to już się nie daje namówć.
Prosze o jakąś radę, co można w tej sytuacji zrobić. Nie moge już na to wszystko patrzeć a skończyły mi się możliwości pomocy. Rodzice średnio sobie dają rade, bo ona nie pozwala sobie pomóc. Nie chce patrzeć, jak moja siostra sie pogrąża, bo jeszcze dojdzie do jakiegoś nieszczęścia i wtedy sobie nie daruje.