Witam. Potrzebuje rady bo już mi to odbiera chęci do wszystkiego... Jesteśmy z mężem 9 lat razem od kilku lat po ślubie. Mamy roczne dziecko. Mieszkamy z jego rodzicami i rodzeństwem. Problemem jest teściowa która się zachowuje jakby pozjadała wszystkie rozumy. Wtrąca się do wszystkiego w każdą sferę naszego życia, wypadałoby sie spowiadac ze wszytskiego ( co, gdzie, z kim, po co )wtrąca się w wychowanie naszego dziecka, nie akceptuje tego co mówię np. Nie dajemy dziecku telefonu, nie jemy zbyt dużo słodyczy, wszystko co robi robi na przekór mnie.. ona mysli ze metody wychowywania dzieci z przed prawie 30 lat stosuje sie teraz... wręcz narzuca mi to jak ona to robiła. A mnie szlag trafia. Jak tylko się coś odezwę przeciw to jest ogólny foch prawie wszystkich domowników, koniec z końców jestem wyśmiewana z tego co mówię, obgadywana na każdym kroku.Jej zdaniem ja nie mam nic, wszystko jest mojego męża a ja jestem nikim. Najlepsze jest to, że robi z siebie ofiarę jaka to ja jestem zła jak ona przecież " chce dobrze". Chciałabym zmienić tą chorą sytuację ale nie wiem jak mam przekonać do tego męża. Może ktoś się wypowie w tym temacie, jest coraz gorzej i czuje że wybuchnę.
Podobne tematy
A jakie macie plany mieszkaniowe na przyszłość?
Czy masz gdzie odejść? Mieszkanie z teściami/rodzicami to kiepski start we wspolne życie, a jesli jest jeszcze rodzeństwo to już katastrofa. Czy mąż Cię nie wspiera i nie popiera, nie zajmuje tego samego stanowiska co ty?
Mamy wybudowany dom, który będziemy wykańczać ( tynki,wylewki itd)Mąż pracuje za granicą. Nie ma go kilka miesięcy w roku. Wie o wszystkim ale ja nie chce aby przez telefon robił o to awanturę. A jak wraca to wszystko jest "przecież dobrze". Twierdzi ze jest po mojej stronie ale nie bierze pod uwagę wyprowadzki. A ja dłużej tego nie zniosę.
4 2020-04-12 22:44:20 Ostatnio edytowany przez Meliska21 (2020-04-12 22:45:23)
To nie są sprawy do załatwiania przez telefon, więc mąż zaocznie nie rozwiąże problemu. Może nie brać pod uwagę wyprowadzki, bo skoro go nie ma na codzień, to nie widzi skali problemu. A gdzie mieszkałaś przed ślubem? Czy nie masz się gdzie wyprowadzic? Rozumiem, ze wynajem mieszkania, kiedy każdy grosz idzie na wykończenie domu , może być obciążeniem, ale zdrowie psychiczne i właściwy rozwój dziecka są priorytetem. Dziecko ma robiony mentlik w głowie, nie ma wpajanych pewnych zasad i przyzwyczajeń, bo w domu teściów toczy się walka o metody wychowawcze, a to przecież rola rodziców i to oni decydują.
Wiem o tym i cały czas mu powtarzam. Tylko jak on wróci to nie będzie się do czego doczepić. Mieszkałam z rodzicami.
Mąż mówi że wyprowadza wcale nie jest taka łatwa. A ja chce mieć po prostu spokój od tej baby, chce żyć jak chce i wychowywać dziecko jak chce. Nie jestem po studiach mgr, nie jestem z bardzo bogatej rodziny ale nikt nie ma prawa mnie traktować jak jakieś zero. Tym bardziej wpieprzać się z buciorami w nasze życie i w wychowanie mojego dziecka. Cały czas myślę żeby wynająć mieszkanie albo przynajmniej na ten moment jak nie ma męża wynieść się do rodziców a później coś wynająć. Bo nie dam rady tak funkcjonować.
6 2020-04-13 08:31:47 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2020-04-13 11:10:19)
wyprowadź sie do swoich rodziców...teściowa na pewno zacznie fikać. Powiedz jej, że odcinasz ją od wnuka i powiedz, że porozmawiacie dopiero jak wróci twój mąż. Dodaj, nie będziesz tolerować braku szacunku wobec twojej osoby.
Lekki szantaż emocjonalny i manipulacja nie jest zła xD.
Bedzie to tez sprawdzian dla twojego męża. To jak zachowa sie w takiej sytuacji dużo powie o nim. Czy wyszedł już spod spódnicy czy jednak potrzebuje, że tak powiem tresury, żeby sie otrząsnąć. Matka od razu mu sie poskarży, wiec oczekuj od niego telefonu i przygotuj na rozmowę. Powiesz, że on nic z tym nie zrobił, więc ty podjełaś odpowiednie kroki w trosce o siebie i wasze dziecko. Powiedz, że odcinasz teściową. Jak zacznie on z kolei fikać, dodaj, że decyzja została już podjęta i to jest jego problem, miał możliwości, nic nie zrobił, więc rozwiązałaś problem za niego.
Musisz zbudować swoją pozycję w tej rodzinie, bo obecnie robisz jedynie za matkę jej wnuka. Z przedmiotu musisz stać sie podmiotem.
A ja chce mieć po prostu spokój od tej baby, chce żyć jak chce i wychowywać dziecko jak chce. Nie jestem po studiach mgr, nie jestem z bardzo bogatej rodziny ale nikt nie ma prawa mnie traktować jak jakieś zero. Tym bardziej wpieprzać się z buciorami w nasze życie i w wychowanie mojego dziecka. Cały czas myślę żeby wynająć mieszkanie albo przynajmniej na ten moment jak nie ma męża wynieść się do rodziców a później coś wynająć. Bo nie dam rady tak funkcjonować.
Nie wiem na co czekasz z wyprowadzka.
Kierujac sie powinnoscami tracisz zdrowie, zycie staje sie koszmarem.
Wyprowadzka to najlepsze co mozesz zrobic i krok ku dojrzalej postawie, niezaleznej kobiety.
Autorko, skoro masz możliwość mieszkać w swoim domu rodzinnym podczas nieobecności męża, to ja nie rozumiem, co jeszcze robisz u teściowej. Czy masz tam lepsze warunki do mieszkania? A może jesteś uzależniona od swojej teściowej w opiece nad dzieckiem, gdy idziesz do pracy? Czy Twój mąż przyjezdzajac do ciebie i dziecka nie miałby warunków do mieszkania i twoich rodziców?
Co jeszcze cię powstrzymuje?
Przecież możesz te trudna sytuację normalnie rozwiązać.
9 2020-04-13 10:14:58 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-04-13 10:28:45)
wyprowadź sie do swoich rodziców...teściowa na pewno zacznie fikać. Powiedz jej, że odcinasz ją od wnuka i powiedz, że porozmawiacie dopiero jak wróci twój mąż. Dodaj, nie będziesz tolerować braku szacunku wobec twojej osoby.
Lekki szantaż emocjonalny i manipulacja nie jest zła xD.
Bedzie to tez sprawdzian dla twojego męża. To jak zachowa sie w takiej sytuacji dużo powie o nim. Czy wyszedł już z pod spudnicy czy jednak potrzebuje, że tak powiem tresury, żeby sie otrząsnąć. Matka od razu mu sie poskarży, wiec oczekuj od niego telefonu i przygotuj na rozmowę. Powiesz, że on nic z tym nie zrobił, więc ty podjełaś odpowiednie kroki w trosce o siebie i wasze dziecko. Powiedz, że odcinasz teściową. Jak zacznie on z kolei fikać, dodaj, że decyzja została już podjęta i to jest jego problem, miał możliwości, nic nie zrobił, więc rozwiązałaś problem za niego.Musisz zbudować swoją pozycję w tej rodzinie, bo obecnie robisz jedynie za matkę jej wnuka. Z przedmiotu musisz stać sie podmiotem.
Szczęść Bożę zacznie udawać pokrzywdzoną w tym konflikcie i wszystko tak przekręcać że wyjdzie na to że to wszystko moja wina a ona chce dobrze. Tak jak zawsze. Urabia wszystkich i jej córki murem staną za nią.
Mąż mam wrażenie sam nie wie co zrobić więc czekam na okazję i postawie sprawę na ostrzu noża.
Nie wiem na co czekasz z wyprowadzka.
Kierujac sie powinnoscami tracisz zdrowie, zycie staje sie koszmarem.
Wyprowadzka to najlepsze co mozesz zrobic i krok ku dojrzalej postawie, niezaleznej kobiety.
Dobrze powiedziane . Tylko jeszcze potrzebuje trochę siły w sobie.
Autorko, skoro masz możliwość mieszkać w swoim domu rodzinnym podczas nieobecności męża, to ja nie rozumiem, co jeszcze robisz u teściowej. Czy masz tam lepsze warunki do mieszkania? A może jesteś uzależniona od swojej teściowej w opiece nad dzieckiem, gdy idziesz do pracy? Czy Twój mąż przyjezdzajac do ciebie i dziecka nie miałby warunków do mieszkania i twoich rodziców?
Co jeszcze cię powstrzymuje?
Przecież możesz te trudna sytuację normalnie rozwiązać.
Głupia jestem i nie wiem na co czekam widocznie. Cały czas bije się z myślami co mam zrobić. To może nie kwesta gdzie jest lepiej, tam przynajmniej nikt nie patrzyłby mi na ręce i nie kontrolował wiecznie. Od teściowej w żadnym przypadku nie jestem uzależniona, jestem jeszcze dla wychowawczym więc jestem w domu i zajmuje się dzieckiem 24 h na dobę. Czekam aż bedzie okazja ku temu żebym mogła powiedzieć co myślę. Tylko musi być konkretna wymiana zdań bo na siłę nie można szukać powodów do kłótni.
Witam Bardzo Ci współczuję, że znalazłaś się w takiej toksycznej atmosferze. Powinnaś się wyprowadzić z tamtego domu., bo te chore kontakty z teściami będą niszczyć Ci nerwy i Twoje zdrowie psychiczne a dziecko widząc to wszystko nie będzie rozwijać się normalnie. Będzie zestresowane, będzie to wszystko odczuwać. Naprawdę porozmawiaj też z mężem, zobaczysz jego postawę. A jak nie będziesz mogła na niego liczyć w tej kwestii to ratuj Siebie i dziecko. Takie niespokojne życie z teściami nie jest warte funta kłaków.
Właściwie, to dostałaś już odpowiedzi, pod którymi i ja się podpisuje. Jeśli masz możliwość mueszkać u swoich rodziców , to skorzystaj z niej nawet jakbyś miała gorsze warunki. Spokój wyciszenie i brak sytuacji stresujących są bezcenne. Skoro męża nie ma przy tobie na codzień, nie może Ci narzucić, gdzie masz mieszkać, bo to nie on się musi borykać z problemem.Rozumiem, że nie wyjeżdża dla przyjemności, ale fakt, że to ty sama borykasz się dzień w dzień z koszmarem, pozostaje faktem. Ja bym podjęła decyzję i się wyprowadziła, nie robiąc żadnych awantur , bo w takich sytuacjach często można powiedzieć za dużo, a życie toczy się dalej. Także spakowanie się i zakomunikowanie, że się wyprowadzasz z dzieckiem, bo nie czujesz się dobrze w obecnej sytuacji i chcesz żyć i wychować SWOJE dziecko po swojemu i według własnych zasad. Mądry, kochający mąż powinien uszanować twoją decyzję, zwłaszcza,że ma to być sytuacja przejściowa i ma zapobiec narastaniu frustracji i konfliktu w rodzinie.
Nie rozumiem dlaczego uważasz, że przeprowadzając się do swoich rodziców musiałabyś najpierw postawić sprawę na ostrzu noża. Nie możesz wyprowadzić się normalnie i bez kłótni? Mogłabyś przecież powiedzieć, że tęsknisz za rodzicami, znajomymi, fonem rodzinnym i dlatego wolisz przeczekać czas budowy domu i swoich rodziców. Czy takie tłumaczenie nie mogłoby zmieścić się w głowie twojej teściowej? No bez przesady.
Podziękuj jej po prostu za dach nad głową, opieke i pomoc, że bardzo to wszystko doceniasz, ale teraz chciałabys troszkę wszystko zmienić itd. Nie możesz tak postawić sprawy? Trzeba to od razu palić za sobą mosty i robić awanturę? Nie jesteś chyba niewolnica w rodzinie męża.
Myślę, że jesteś tak nabuzoeana złymi emocjami, tłumieniem ich w sobie już tak długo, że wydaje ci się, iż na złodzieju czapka gore.
Zwyczajnie załatw te sprawę i tyle.
13 2020-04-13 13:37:46 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-04-13 14:15:38)
Witam Bardzo Ci współczuję, że znalazłaś się w takiej toksycznej atmosferze. Powinnaś się wyprowadzić z tamtego domu., bo te chore kontakty z teściami będą niszczyć Ci nerwy i Twoje zdrowie psychiczne a dziecko widząc to wszystko nie będzie rozwijać się normalnie. Będzie zestresowane, będzie to wszystko odczuwać. Naprawdę porozmawiaj też z mężem, zobaczysz jego postawę. A jak nie będziesz mogła na niego liczyć w tej kwestii to ratuj Siebie i dziecko. Takie niespokojne życie z teściami nie jest warte funta kłaków.
Już jestem kłebkiem nerwów i przez to się kłócę z mężem że on nie potrafi mnie do końca zrozumieć i zgodzić się na wyprowadzkę. Tylko mówi że "zrobi z nimi porządek " charakteru ludzi nie da się zmienić.
Nie rozumiem dlaczego uważasz, że przeprowadzając się do swoich rodziców musiałabyś najpierw postawić sprawę na ostrzu noża. Nie możesz wyprowadzić się normalnie i bez kłótni? Mogłabyś przecież powiedzieć, że tęsknisz za rodzicami, znajomymi, fonem rodzinnym i dlatego wolisz przeczekać czas budowy domu i swoich rodziców. Czy takie tłumaczenie nie mogłoby zmieścić się w głowie twojej teściowej? No bez przesady.
Podziękuj jej po prostu za dach nad głową, opieke i pomoc, że bardzo to wszystko doceniasz, ale teraz chciałabys troszkę wszystko zmienić itd. Nie możesz tak postawić sprawy? Trzeba to od razu palić za sobą mosty i robić awanturę? Nie jesteś chyba niewolnica w rodzinie męża.
Myślę, że jesteś tak nabuzoeana złymi emocjami, tłumieniem ich w sobie już tak długo, że wydaje ci się, iż na złodzieju czapka gore.
Zwyczajnie załatw te sprawę i tyle.
Wiem co na to wszystko mój mąż. Mówi że zrobi z nimi porządek. Na odległość A przyjdzie co do czego to mam wrażenie że sam się boi swojej matki bo jest tak do niej nie wiem czy przywiązany czy uzależniony. On jest z tych którzy nie przyjmują odmowy, A jak już coś powiesz to jest foch. I wyjdzie na to że mi się w du..e przewraca że każdy chce dobrze. I będzie robić wszystko żeby teść i mąż byli w takim przekonaniu. Nie jestem na tyle silna żeby po prostu z nią usiąść i tak pogadać bo zaraz mnie ścianie w gardle i nic nie powiem... jak zazwyczaj.
14 2020-04-13 13:45:56 Ostatnio edytowany przez marakujka (2020-04-13 13:46:19)
Pronome napisał/a:Nie wiem na co czekasz z wyprowadzka.
Kierujac sie powinnoscami tracisz zdrowie, zycie staje sie koszmarem.
Wyprowadzka to najlepsze co mozesz zrobic i krok ku dojrzalej postawie, niezaleznej kobiety.Dobrze powiedziane . Tylko jeszcze potrzebuje trochę siły w sobie.
Wyprowadzka to najlepszy pomysł. Jakiej siły?
Pakujesz rzeczy, prosisz kogoś ze swojej rodziny lub znajomych o pomoc przy tym, jeśli sama nie dasz rady. Jeśli nie macie dużo rzeczy, to w parę godzin się wyrobisz. W nowym lokum, nie ważne czy z twoimi rodzicami czy w wynajętym, masz już święty spokój.
Nie dawaj się tak traktować.
ulle napisał/a:Nie rozumiem dlaczego uważasz, że przeprowadzając się do swoich rodziców musiałabyś najpierw postawić sprawę na ostrzu noża. Nie możesz wyprowadzić się normalnie i bez kłótni? Mogłabyś przecież powiedzieć, że tęsknisz za rodzicami, znajomymi, fonem rodzinnym i dlatego wolisz przeczekać czas budowy domu i swoich rodziców. Czy takie tłumaczenie nie mogłoby zmieścić się w głowie twojej teściowej? No bez przesady.
Podziękuj jej po prostu za dach nad głową, opieke i pomoc, że bardzo to wszystko doceniasz, ale teraz chciałabys troszkę wszystko zmienić itd. Nie możesz tak postawić sprawy? Trzeba to od razu palić za sobą mosty i robić awanturę? Nie jesteś chyba niewolnica w rodzinie męża.
Myślę, że jesteś tak nabuzoeana złymi emocjami, tłumieniem ich w sobie już tak długo, że wydaje ci się, iż na złodzieju czapka gore.
Zwyczajnie załatw te sprawę i tyle.Wiem co na to wszystko mój mąż. Mówi że zrobi z nimi porządek. Na odległość A przyjdzie co do czego to mam wrażenie że sam się boi swojej matki bo jest tak do niej nie wiem czy przywiązany czy uzależniony. On jest z tych którzy nie przyjmują odmowy, A jak już coś powiesz to jest foch. I wyjdzie na to że mi się w du..e przewraca że każdy chce dobrze. I będzie robić wszystko żeby teść i mąż byli w takim przekonaniu. Nie jestem na tyle silna żeby po prostu z nią usiąść i tak pogadać bo zaraz mnie ścianie w gardle i nic nie powiem... jak zazwyczaj.
No to wygląda na to, że głównym twoim problemem jest twój mąż. Jesteś bardzo go niepewna i w twoim mniemaniu on prędzej skreśli ciebie oraz własne dziecko niż rozprawi się z matką. Wolisz więc zacisnąć zęby, płakać w poduszkę i zachowywać pozory.
Dlaczego boisz się męża? Myślisz, że on ciebie zostawi, jeśli wyprowadzisz się do swoich rodziców?
Masz ewidentny problem z ustawieniem swoich granic, czyli jesteś ofiarą na własne życzenie, więc albo jesteś niedouczona w zakresie tego, jak dbać o własne granice, albo wiesz wszystko na temat granic, tylko z jakiegoś powodu blokujesz się że strachu przed reakcja męża.
16 2020-04-13 14:26:20 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-04-13 16:39:12)
No to wygląda na to, że głównym twoim problemem jest twój mąż. Jesteś bardzo go niepewna i w twoim mniemaniu on prędzej skreśli ciebie oraz własne dziecko niż rozprawi się z matką. Wolisz więc zacisnąć zęby, płakać w poduszkę i zachowywać pozory.
Dlaczego boisz się męża? Myślisz, że on ciebie zostawi, jeśli wyprowadzisz się do swoich rodziców?
Masz ewidentny problem z ustawieniem swoich granic, czyli jesteś ofiarą na własne życzenie, więc albo jesteś niedouczona w zakresie tego, jak dbać o własne granice, albo wiesz wszystko na temat granic, tylko z jakiegoś powodu blokujesz się że strachu przed reakcja męża.
Hmm... boję się chyba tego co będą wszyscy myśleć na ten temat. Raczej się nie boję tego że nas zostawi bo dużo razem przeszliśmy złych chwil. Urodziłam dzieci w połowie ciąży które w trakcie zmarło. Mam po prostu chyba jakaś blokadę. Wiem że on mi wierzy co się dzieje ale sam nie chce się sprzeciwiać matce.
Masz rację jestem ofiarą na własne życzenie i boję się cokolwiek zrobić żeby to zmienić.
Wyprowadzka to najlepszy pomysł. Jakiej siły?
Pakujesz rzeczy, prosisz kogoś ze swojej rodziny lub znajomych o pomoc przy tym, jeśli sama nie dasz rady. Jeśli nie macie dużo rzeczy, to w parę godzin się wyrobisz. W nowym lokum, nie ważne czy z twoimi rodzicami czy w wynajętym, masz już święty spokój.
Nie dawaj się tak traktować.
Wiem o tym. Moja mama też mnie w tym utwierdza. Chciałabym żeby mąż był tego samego zdania. Żeby zrobić to po dobroci że tak będzie dla wszystkich lepiej.
Twój mąż nie musi robić żadnych porządków. Powiedz mu, że przeprowadzasz się do rodziców. Decyzję już podjęłaś. Spakuj się i przeprowadź. Na pytania teściowej odpowiedz tak, jak radziła Ulle. Nie pal za sobą mostów, nie dyskutuj. Nie ma o czym.
To jest kwestia informacji dla Twojej rodziny, męża i teściowej na koniec. Tu jedynie coś do gadania ma Twoja rodzina, czy chce, czy też nie przyjąć Cię pod swój dach. Reszta ma się podporządkować, bo i tak nic nie zrobią. Męża nie ma. Teściowa nie ma nic do gadania.
Wiem o tym. Moja mama też mnie w tym utwierdza. Chciałabym żeby mąż był tego samego zdania. Żeby zrobić to po dobroci że tak będzie dla wszystkich lepiej.
Mąż czy ktokolwiek inny może być tego samego zdania lub dotychczasowego nijakiego zdania, również po twojej wyprowadzce. Mawia się, że jeśli umiesz liczyć, to licz na siebie. Oczywistości niby, ale działają. W tej chwili nie masz żadnej gwarancji, że twojego męża nagle coś oświeci w tym temacie, że zmieni postawę, dlatego bierne poddawanie się i czekanie to najgorszy pomysł patrząc też na upływający czas i nawarstwianie się u ciebie kolejnych złych emocji.
A pod względem logistycznym byłaby to dla ciebie łatwa przeprowadzka czy trudna?
Twój mąż nie musi robić żadnych porządków. Powiedz mu, że przeprowadzasz się do rodziców. Decyzję już podjęłaś. Spakuj się i przeprowadź. Na pytania teściowej odpowiedz tak, jak radziła Ulle. Nie pal za sobą mostów, nie dyskutuj. Nie ma o czym.
To jest kwestia informacji dla Twojej rodziny, męża i teściowej na koniec. Tu jedynie coś do gadania ma Twoja rodzina, czy chce, czy też nie przyjąć Cię pod swój dach. Reszta ma się podporządkować, bo i tak nic nie zrobią. Męża nie ma. Teściowa nie ma nic do gadania.
Chciałabym żeby to było takie łatwe tak jak to czytam. Z moją rodziną nie będzie problemu.
Znając ją będzie prowadzić dochodzenie co mi się dzieje, co się stało że taka decyzję podejmuje. Jak przecież ona nic nie wie bo nigdy mieć nie mówiłam jak mi było źle.
A pod względem logistycznym byłaby to dla ciebie łatwa przeprowadzka czy trudna?
Widzę w tym sens, miałabym przynajmniej trochę świętego spokoju, nie musiałabym robić wszystkiego pod dyktando, co robimy, co gotujemy, sprztamy, nie sprzątamy itd. Mogłabym zabrać pierwsze najpotrzebniejsze rzeczy, na raz napewno bym się nie zapanowała do samochodu. Byłabym się chyba przyjazdu tutaj po resztę rzeczy i konfrontacji.
Momlife napisał/a:Wiem o tym. Moja mama też mnie w tym utwierdza. Chciałabym żeby mąż był tego samego zdania. Żeby zrobić to po dobroci że tak będzie dla wszystkich lepiej.
Mąż czy ktokolwiek inny może być tego samego zdania lub dotychczasowego nijakiego zdania, również po twojej wyprowadzce. Mawia się, że jeśli umiesz liczyć, to licz na siebie. Oczywistości niby, ale działają. W tej chwili nie masz żadnej gwarancji, że twojego męża nagle coś oświeci w tym temacie, że zmieni postawę, dlatego bierne poddawanie się i czekanie to najgorszy pomysł patrząc też na upływający czas i nawarstwianie się u ciebie kolejnych złych emocji.
Mąż powtarzał że zawsze będzie z nami. I chciałabym żeby tego słowa dotrzymał ale jak wybierze życie przy mamy spódnicy to trudno.. poradzę sobie sama. Jak jeszcze razu usłyszę coś ma swój temat to podejmę kroki w tym kierunku.
23 2020-04-13 17:55:47 Ostatnio edytowany przez marakujka (2020-04-13 17:56:34)
Momlife, bardzo możliwe, że twój maż się bardziej zreflektuje, ale dopiero po twojej przeprowadzce. Przecież i tak budujecie dom dla siebie.
Natomiast co do samej przeprowadzki, to możesz wynająć firmę transportową - zabierzesz się raz, a dobrze.
Teściom i mężowi po prostu oznajmij, że się przeprowadzasz, ale gdy będziesz już miała ustalone nowe lokum i termin przeprowadzki. A z mężem pogadasz na spokojnie i dokładniej, gdy będzie na miejscu.
Nie wiem kiedy przyjedzie twój mąż i w ogóle jak w dzisiejszych czasach funkcjonują firmy transportowe, więc ciężko mi podpowiedzieć coś sensownego w kwestii przeprowadzki, jednak tak czy siak radzę ci, byś podjęła w tym zakresie ostateczna decyzję. Będzie Ci po prostu łatwiej wytrzymać do przeprowadzki.
To że ona będzie robiła śledztwo, to normalne. Przecież wiadomo, że będzie chciała wiedzieć o co chodzi. Ja radzę ci, żebyś panowała nad nerwami, żeby nie wiem, co się po drodze działo. Miej tylko jasno wyznaczony cel i tylko tego się trzymaj. Nie pal za sobą mostów, nie kloc się, bo to bez sensu, miej tylko cel i uwierz mi, że prędzej czy później zaczniesz normalne życie rodzinne. To co jest teraz, wszystko to minie, a i na teściowa spojrzysz inaczej, jeśli będziesz mieszkała swoim domu.
Naucz się olewać jej zachowania, bo pewnie połowa z tego, co ona robi nie jest podyktowana złośliwością, tylko tym, że ta kobieta czuje na sobie brzemię wielkiej odpowiedzialności za rodzinę i czasem puszczają jej nerwy.
Tak więc wyluzuj.
Momlife, bardzo możliwe, że twój maż się bardziej zreflektuje, ale dopiero po twojej przeprowadzce. Przecież i tak budujecie dom dla siebie.
Natomiast co do samej przeprowadzki, to możesz wynająć firmę transportową - zabierzesz się raz, a dobrze.
Teściom i mężowi po prostu oznajmij, że się przeprowadzasz, ale gdy będziesz już miała ustalone nowe lokum i termin przeprowadzki. A z mężem pogadasz na spokojnie i dokładniej, gdy będzie na miejscu.
Dom będzie do użytku za rok jak dobrze pójdzie.. Ale przez ten czas muszę jakoś normalnie funkcjonować bo mam małe dziecko. Teść żyje w nieświadomości tego co się dzieje bo też to tutaj nie ma.
Nie wiem kiedy przyjedzie twój mąż i w ogóle jak w dzisiejszych czasach funkcjonują firmy transportowe, więc ciężko mi podpowiedzieć coś sensownego w kwestii przeprowadzki, jednak tak czy siak radzę ci, byś podjęła w tym zakresie ostateczna decyzję. Będzie Ci po prostu łatwiej wytrzymać do przeprowadzki.
To że ona będzie robiła śledztwo, to normalne. Przecież wiadomo, że będzie chciała wiedzieć o co chodzi. Ja radzę ci, żebyś panowała nad nerwami, żeby nie wiem, co się po drodze działo. Miej tylko jasno wyznaczony cel i tylko tego się trzymaj. Nie pal za sobą mostów, nie kloc się, bo to bez sensu, miej tylko cel i uwierz mi, że prędzej czy później zaczniesz normalne życie rodzinne. To co jest teraz, wszystko to minie, a i na teściowa spojrzysz inaczej, jeśli będziesz mieszkała swoim domu.
Naucz się olewać jej zachowania, bo pewnie połowa z tego, co ona robi nie jest podyktowana złośliwością, tylko tym, że ta kobieta czuje na sobie brzemię wielkiej odpowiedzialności za rodzinę i czasem puszczają jej nerwy.
Tak więc wyluzuj.
To o czym pisałam w pierwszym poście to tylko namiastka jej wyskoków. I zdaje sobie sprawę że na odległość będzie wszystko w miarę normalnie. Do tej pory staralam sie udawac ze nie widzę niektórych rzeczy. Ale mnie jako matkę przeraża widok jak moje dziecko trzyma ręce między jej cyckami a ona się z tego cieszy. Albo podnosi koszulkę i dziecko bawi się jej brzuchem. Wiem może jestem przewrazliwiona ale tak jak pisałam. Straciłam już jedno dziecko w połowie ciąży, które musiałam urodzić. Była to dla mnie wielka tragedia. Dlatego tak jestem uczulona.
Dlatego jestem.na 100% pewna że ona to wszystko robi specjalnie żeby mnie wkurzać bo widzi że nic nie powiem a gotuje się we mnie wszystko . Dla niej liczy się tylko ona i jej dzieci najlepsze, najpiękniejsze itd naj naj. Nie ma nic poza.
ulle napisał/a:Nie wiem kiedy przyjedzie twój mąż i w ogóle jak w dzisiejszych czasach funkcjonują firmy transportowe, więc ciężko mi podpowiedzieć coś sensownego w kwestii przeprowadzki, jednak tak czy siak radzę ci, byś podjęła w tym zakresie ostateczna decyzję. Będzie Ci po prostu łatwiej wytrzymać do przeprowadzki.
To że ona będzie robiła śledztwo, to normalne. Przecież wiadomo, że będzie chciała wiedzieć o co chodzi. Ja radzę ci, żebyś panowała nad nerwami, żeby nie wiem, co się po drodze działo. Miej tylko jasno wyznaczony cel i tylko tego się trzymaj. Nie pal za sobą mostów, nie kloc się, bo to bez sensu, miej tylko cel i uwierz mi, że prędzej czy później zaczniesz normalne życie rodzinne. To co jest teraz, wszystko to minie, a i na teściowa spojrzysz inaczej, jeśli będziesz mieszkała swoim domu.
Naucz się olewać jej zachowania, bo pewnie połowa z tego, co ona robi nie jest podyktowana złośliwością, tylko tym, że ta kobieta czuje na sobie brzemię wielkiej odpowiedzialności za rodzinę i czasem puszczają jej nerwy.
Tak więc wyluzuj.To o czym pisałam w pierwszym poście to tylko namiastka jej wyskoków. I zdaje sobie sprawę że na odległość będzie wszystko w miarę normalnie. Do tej pory staralam sie udawac ze nie widzę niektórych rzeczy. Ale mnie jako matkę przeraża widok jak moje dziecko trzyma ręce między jej cyckami a ona się z tego cieszy. Albo podnosi koszulkę i dziecko bawi się jej brzuchem. Wiem może jestem przewrazliwiona ale tak jak pisałam. Straciłam już jedno dziecko w połowie ciąży, które musiałam urodzić. Była to dla mnie wielka tragedia. Dlatego tak jestem uczulona.
Dlatego jestem.na 100% pewna że ona to wszystko robi specjalnie żeby mnie wkurzać bo widzi że nic nie powiem a gotuje się we mnie wszystko . Dla niej liczy się tylko ona i jej dzieci najlepsze, najpiękniejsze itd naj naj. Nie ma nic poza.
Nie przejmuje się nikim ani niczym. Wszystko ma I uważa że wszytko się jej należy.
Momlife, nie pisz, proszę, postu pod postem. Jeśli chcesz coś dopisać do swojej wypowiedzi, użyj opcji „edytuj”.
Dobrze, będę pamiętać.