netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

49 odpowiedzi9 678 wyświetleńzałożony przez Olinka, 28.04.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

1

Temat: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Zauważam ostatnio (może błędnie, ale w moim otoczeniu jest to dosyć wyraźna tendencja) zdecydowaną zmianę w sposobie myślenia i pojmowania komórki społecznej, jaką jest rodzina. Jakiś czas temu, całkiem nie tak dawno zresztą, wręcz nie wypadało mówić głośno, że marzy się o małżeństwie i macierzyństwie. Modne było pięcie się po szczeblach kariery, zdobywanie awansów, praca, praca, praca. A dziś? Kobiety chyba ponownie zatęskniły za swoją tradycyjną rolą. Problem w tym, że czasy się zmieniły i kobieta z racji sytuacji musi dokonywać wyborów, które nie zawsze są w zgodzie z jej wewnętrznym powołaniem. A jak Wy podchodzicie do tego problemu? Czy kariera i praca stoją ponad rodziną? Czy może jednak to mąż i dzieci są na pierwszym miejscu, potem długo, długo nic i dopiero (ewentualnie) kariera?

2

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Wiem że to pytanie skierowane głównie do kobiet, ale chciałbym tylko zaznaczyć że wybór nie stoi czasem tylko po stronie jednostki...
Moja kobieta chodź ma licencjat biologa to nie znalazła sobie pracy w tym zawodzie...Jest praca oczywiście ,ale tylko dla magistrów..Na dalszą edukacje jej nie było stać bo zaczęliśmy budowę domu i dosłownie każda złotówka się była potrzebna.. Do teraz zadaję sobie pytanie czy przypadkiem nie podciąłem jej skrzydeł ...
Myślę że (samorealizacja) w dużej mierze  zależy od sytuacji materialnej,znajomości,pomocy drugich..
Reasumując: często jest tak, że to los jest wyznacznikiem celu..A odpowiedź na pytanie może być lakoniczna:
"Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma "

3

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Dużo racji jest w tym co piszesz... Ze mną zresztą było podobnie. Odkąd pamiętam zawsze na pierwszym miejscu byli moi chłopcy (czytaj: mąż i syn), a dopiero potem myślałam o sobie. Jak zostałam mamusią to w sumie byłam skazana tylko na siebie- nowe życie, nowe miasto, mąż w pracy. Żłobek nie wchodził w grę, więc siedziałam w domu, ale chyba nie było mi z tym dobrze, więc zaocznie skończyłam studia. Później zdecydowałam, że jeszcze trochę będę opiekować się małym. Problem w tym, że wszyscy tak się do tego przyzwyczaili, że kiedy w końcu zdecydowałam się na pracę to rodzina zaczęła poważnie kuleć. Ja się rozwijałam, awansowałam, ale niestety prawie rozpadł mi się związek.  Dziś wiem, że popełniliśmy wiele błędów, ale i tak gdybym raz jeszcze miała decydować to rodzina byłaby najważniejsza.

4

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

W dzisiejszych czasach często ciężko jest utrzymać się z jednej wypłaty i dlatego kobiety w dużej mierze są zmuszone do pracy, zostawiając dzieci babciom, złobkom, przedszkolom. Mnie za jakiś czas też będzie czekał ten problem. Ślub za rok a potem chciałabym dziecko. Jednak raczej nie pozwolę sobie na wychowawczy i po macierzyńskim pewnie wrócę do pracy. A szkoda mi, bo widzę, jak inne mamy przeżywają, gdy musza się rozstać na pół dnia z takim maluszkiem. Ale wracając do tematu. Teraz kobiety coraz później myślą o macierzyństwie, czego przykładem np. jestem ja, prawie 30-letnia kobieta. Jednak po liceum często ciężko znaleść fajną pracę a i tak po latach wypadałoby wrócić na studia. Więc nierzadko kobiety studiują i w wielu około 24 lat zaczynają karierę zawodową. Często wśród znajomych słyszę "popracuję ze 2-3 lata i wtedy pomyślę o rodzinie, dzieciach". A potem zdarza się, ze życie bez rodziny, dzieci jest wygodniejsze i dlatego nastała moda na singli. Ale jak zauważyła Olinka, chyba powoli się to zmienia i ludzie zaczynają doceniać wartości rodzinne.

5

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

W 100% zgadzam się z tym, co pisze Paweł, to najczęściej sytuacja życiowa i materialna dokonuje za nas wyborów. Można przecież chcieć założyć rodzinę, a nie spotykać mężczyzn, którzy są tego warci, albo chcieć oddać się pracy, ale nie móc jej znaleźć i ostatecznie zostać w domu z nastoletnimi nawet dziećmi...

Tak czy inaczej u mnie bywało różnie. Pracuję bardzo dużo, jestem poza domem nawet po 12 godzin. Ale kiedy przyszło mi wyjechać uczyć się zagranicą, a mojego partnera odrzucił uniwersytet, zostałam w Polsce dla niego i tu zaczęłam pracować na swój sukces. Tak więc idę do celu, wiem, co chcę osiągnąć i staram się to robić, wierząc, że na rodzinę i rezygnację z pracy jeszcze przyjdzie czas, ale nie ścielę swojej drogi trupami. Nieważne, jakie bym miała zawodowe możliwości, nie podejmę ich, jeśli miałyby zranić moich najbliższych.

I tak czasem mi się wydaje, obserwując mężczyzn z mojego otoczenia, że to raczej kobieca cecha - oni potrafią bezkompromisowo wydeptywać swoje, nie patrząc, kogo przy tym "przejadą"...

6

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Zgadzam sie z Wami -czesto to zycie rozdaje karty - w moim przypadku tak wlasnie bylo. Jestem samotna mama wiec raczej wyboru nie mialam - ale zdecydowalam sie przyjac zycie wlasnie na takiej zasadzie, jaka zacytowal Pawel - Jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma. I to dziala - bo to nie oznacza pogodzenia sie z losem, tylko pogodzenie z wlasnymi mozliwosciami - w danym momencie. Brzmi enigmatycznie? Chyba nie dla tych, ktorzy to przeszli wink
Stracilam niestety pare lat, bo zapomnialam o rownowadze - za bardzo wciagnelam sie w prace, w swoje obowiaki i wczucie sie w bycie kims "niezastapionym" - to ogromny blad. Jedne NIEZASTAPIONE stanowisko w zyciu to bycie mama, czy bycie tata.
Teraz jestem "nikim-waznym" i jestem szczesliwa i powiem Wam, ze razem z uczuciem spelnienia, radosci zycia, przyszlo i zadowolenie zawodowe i... finansowe. To o co walczylam z zacisnietymi zebami, kosztem kontaktu z corka, przyszlo samo - w chwili, kiedy powiedzialam dosc. Dosc poznych powrotow, dosc wieczornego witania i porannego zegnania SPIACEJ juz i jeszcze coreczki. Mysle, ze wazne jest to w JAKI sposob przyjmujemy to co niesie nam zycie, wazne jest to z JAKIM nastawieniem podejmujemy decyzje - czy jest to wyrzeczenie, poswiecenie, czy przeciwnie - radosc DAWANIA siebie, umiejetnosc wyczucia odpowiedniej chwili, w ktorej mozemy zagrac z zyciem o siebie.
Hmmm....

7

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

To wszystko racja co piszecie, ale czy nie macie wrażenia, że dziś nieco zmieniły się same stereotypy myśleniowe? To, na co przecież jeszcze całkiem niedawno, patrzyło się jak na życiowe niepowodzenie czy wręcz nieudacznictwo (chodzi tu o kobiety pozostające w domu, czyli tzw. gospodynie, a ironicznie nazywane  nawet ,,kurami domowymi) obecnie zaczyna się postrzegać zupełnie inaczej. Dziś kobieta z wyboru rezygnująca z własnej kariery na rzecz wychowywania dzieci to osoba niemal heroiczna, godna podziwu i poważania. Czy zgodzicie się ze mną?

8

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Chciałabym się z tym zgodzić, ale jak do tej pory nie zaobserwowałam takiej zmiany myślenia. Szkoda, bo bez dwóch zdań oddanie się rodzinie czy dzieciom też zasługuje na podziw czy szacunek, a mimo to w otoczeniu, w jakim się obracam nadal funkcjonuje pojęcie "kury domowej"...

Idyllą byłoby, gdyby to kobieta podejmowała decyzję o tym, czy bardziej interesuje ją kariera czy rodzina - wtedy być może byłoby tak, jak mówisz, olina i więcej pań zdecydowałoby się być w domu z dziećmi, przynajmniej przez pierwsze lata ich życia. A tymczasem sama się zastanawiam, jak to ze mną będzie, kiedy zajdę w ciążę i póki co pracuję ponad miarę... wink

9

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Yvette - taka zmiana w sposobie myslenia, modelu zycia nie nastepuje z dnia na dzien, czasem trzeba calego pokolenia a czasem kilku wiekow wink
Mysle, ze i w Twoim otoczeniu sa ludzie dla ktorych kobieta zajmujaca sie domem (z wlasnego wyboru) nie jest tylko kura domowa, bez ambicji, zahukana itd., itp. ...
Przebywajac na macierzynskim uslyszalam od sasiada - darmozjad... a przeciez kilka lat pracowalam i odprowadzalam skladki na m.in. taka okolicznosc, podobnie jak on na swoja emeryture. Z kolei od znajomych slyszalam, ze powinnam zostac w domu i wykorzystac w pelni urlop wychowawcz, zeby byc jak najdluzej z dzieckiem, bo potem jest juz ciezej o takie mozliwosci.
Mysle, ze nie ma sensu przejmowac sie w tym przypadku tzw. opinia, jesli sie chce zostac z dzieckiem a jest taka mozliwosc.

10

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Czasy są takie jakie są. I jeśli w rodzinie jest tylko jedna osoba pracująca to jest krucho..
Dlatego nie mam nic przeciwko, gdy kobieta mając dzieci w wieku szkolnym albo przynajmniej 5-6 lat idzie do pracy.
Ale nie rozumiem gdy kobieta(w przypadku gdy partner pracuje) zostawia niespełna roczne dziecko pod opieką obcej osoby, bo ona musi iść do pracy.. Czegoś takiego nie zrozumiem nigdy.

11

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)
natalia1710 napisał/a:

Ale nie rozumiem gdy kobieta(w przypadku gdy partner pracuje) zostawia niespełna roczne dziecko pod opieką obcej osoby, bo ona musi iść do pracy.. Czegoś takiego nie zrozumiem nigdy.

Ja również mam nadzieję, że nigdy tego nie zrozumiesz - bo nie życzę Ci sytuacji, w której nie będziesz miała innego wyboru.
Nie jest niestety sytuacją odosobnioną, że kobieta musi wrócić do pracy, bo z pensji męża nie utrzyma swojej rodziny. Mając w rodzinie małe dzieci obserwowałam, ile pieniędzy kosztują pieluszki, jedzenie i cała reszta - a jak ktoś ma jeszcze starsze dzieci, nie daj Boże w wieku szkolnym to wie doskonale, jakie to koszty.

Rozumiem, że ideały silnie przez Ciebie przemawiają i "nigdy tego nie zrozumiesz", ale... Nigdy nie mów nigdy. I nie oceniaj - więcej matek, które szybko wracają do pracy zmusiła do tego sytuacja, a nie widzimisię. A to, że partner pracuje to jak na polskie realia wcale nie musi oznaczać, że im starczy do 1szego.

12

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Ja nie mówię o matkach które muszą iść ze względów finansowych.. Tylko o takich, które wracają do pracy bo nie wytrzymują w domu. Bo im się nudzi, tylko dziecko i dom.. Bo jeśli kobieta jest zmuszona poprzez brak środków, to inna sprawa.

13

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Bardzo przykre są również sytuacje kiedy kobieta, która z jakichkolwiek pobudek, ale decyduje się pójść do pracy, czuje się winna za taką sytuację z powodu presji otoczenia. Inni często nie zastanawiają się co nią kierowało i dlaczego podjęła taką, a nie inną decyzję, choć jestem przekonana, że szybki powrót jest zawsze dokładnie i odpowiedzialnie przemyślany.

14

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)
natalia1710 napisał/a:

Ja nie mówię o matkach które muszą iść ze względów finansowych.. Tylko o takich, które wracają do pracy bo nie wytrzymują w domu. Bo im się nudzi, tylko dziecko i dom.. Bo jeśli kobieta jest zmuszona poprzez brak środków, to inna sprawa.

A ja Ci powiem, że takie mamy też jestem w stanie zrozumieć wink

Nie wszystkie jesteśmy takie same. Dla jednych spełnieniem będzie rola mamy i dom, a dla innych praca będzie dawała na tyle dużą satysfakcję, że ów mama szybko za nią zatęskni.
Myślę, że niezależnie od tego, jak bardzo kocha się swojego malucha, będą takie chwile, kiedy tęskni się za pracą, za nowymi zadaniami. Znam takie mamy, które szybko wróciły do pracy (a nawet taką, która po porodzie wzięła 2 tygodnie zwolnienia i wróciła smile ) i nie wydaje mi się, żeby były nieszczęśliwe - a kontakt z dziećmi wciąż mają świetny.

Tak więc nie generalizowałabym, że jak mama wraca do pracy, to źle dla dziecka, to jakaś krzywda mu się dzieje, bo to obca osoba, bo mama daleko - dla dziecka najważniejsza jest emocjonalna więź z rodzicami i niekiedy nawet 8godzinny etat jej nie naruszy.

15

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

A ja jednak uważam inaczej i ja chciałabym za wszelką cenę opiekować się moim maleństwem bo w końcu po to je urodziłam by być przy nim. Ciężko jest mi zrozumieć takie matki ale w końcu każda z nas jest inna każda z nas ma inne uczucia i zrobi jak uważa..

16

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Natalio, masz 18 lat i z tego co piszesz wnioskuję, że nie zostałaś jeszcze mamą. Masz bardzo idealistyczne rozumienie tematu. Nie masz pojęcia jak czasem bywa ciężko. I nie chodzi tu o stronę materialną, ale o samo bycie z dzieckiem przez 24 godziny na dobę. To jest naprawdę bardzo trudne zadanie do odrobienia, ciężka i męcząca praca, ciągłe niedosypianie i czasem naprawdę ma się ochotę gdzieś od tego wyrwać. I choćby maleństwo było spełnieniem Twoich marzeń, a każda chwila z nim spełniona dawała niewyobrażalnie wiele satysfakcji to czasem przychodzi jednak kryzys, bo ciężko jest przez cały dzień zajmować się wyłącznie domowymi obowiązkami. 

Wszystko też zależy od kobiety i tego, co nią w życiu kieruje. Nie zawsze warto na siłę zostawać w domu, bo w powszechnej opinii tak dla dziecka będzie najlepiej. Często sfrustrowana mama, zmęczona codziennymi nużącymi obowiązkami tę frustrację przelewa na maleństwo, a podobno najlepsza mama to szczęśliwa mama.

Ja co prawda po urodzeniu dziecka miałam tę komfortową sytuację, że mogłam z dzidziusiem zostać w domu, ale nie wyobrażam sobie, że miałabym już nic więcej nie robić. Dokładnie w tym samym czasie kończyłam studia zaoczne i prowadziłam mały punkt krawiecki (to ze względów finansowych). Szyłam w domu, a dwie wyznaczone dla klientek godziny na przymiarki maluchowi mamy nie zabrały. Dzięki temu miałam kontakt z ludźmi i wiedziałam, że spełniam się jako mama, a ponadto robię coś więcej dla siebie.

17

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Nie mówiłam o tym, że już w życiu nie można nic robić i żyć tylko tym, że ma się dziecko ale ja po prostu nie mogłabym zaufać obcej osobie, powierzyć jej dziecko i pójść sobie do pracy. Rozumiem też sytuację, kiedy dziecko zostawia się komuś z rodziny.

A to, że mam 18lat to nie znaczy, że nie znam się akurat, bo mam 3 letnią siostrę i paroletnie kuzynostwo i nie jest powiedziane, że kobieta koniecznie musi uciec do pracy bo dziecko jest wykańczające..
Moja mama i moje ciotki do pracy nie chodzą po dziś dzień, ale w przyszłości mają zamiar.
Po prostu wolały zostać w domu opiekować się dziećmi i zająć domem.

To jest kwestia wyboru każdej kobiety tak na prawdę. I wiem, że ja bym małego dziecka w domu nie zostawiłą. Takie jest moje zdanie na ten temat.

18

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

natalio, myślę, że się źle zrozumiałyśmy. "Mieć idealistyczne podejście do tematu" to nie oznacza od razu "Guzik wiedzieć", a mam wrażenie, że tak to odebrałaś.

My w pełni szanujemy kobiety, które zostają z dziećmi w domu. Takie panie mają mój podziw, jak najbardziej. I szanuję także to, że ktoś może podjąć taką decyzję w kwestii swojego macierzyństwa.
Natomiast nie do końca rozumiem, dlaczego podchodzisz do tematu tak, że jeśli kobieta idzie do pracy, to od razu "ucieka od dziecka"? Dlaczego powrót do pracy i chęć robienia czegoś więcej wychowując malucha to taki egoizm? Myślę, że w jakiś sposób jest to krzywdząca ocena dla tych kobiet, które nie chciały czekać, aż dziecko pójdzie do przedszkola. I jestem zdania, że one również mają prawo się rozwijać bez mówienia, że od czegoś uciekają - przecież mężczyzna także pracuje (i to w większości przypadków bez żadnego urlopu "dla dziecka"), a nikt mu nie zarzuca, że ucieka od rodziny...

Zgadzam się z Tobą, że to kwestia wyboru każdej kobiety. Ale moim zdaniem tyle samo szacunku dla cudzej decyzji należy się tym mamom, które czekają z powrotem do pracy/nie pracują w ogóle, jak i tym, które chcą łączyć rozwój zawodowy z macierzyństwem.

19 Ostatnio edytowany przez natalia1710 (2010-06-20 12:48:48)

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Nie twierdzę, że takie mamy nie zasługują na szacunek. Jestem tolerancyjna na tyle, żeby to uszanować. Ale zwyczajnie nie mogę tego zrozumieć. Może inaczej... Nie mogę się postawić na miejscu matki która siedzi z dzieckiem w domu miesiąc bądź dwa, narzeka że czuje się beznadziejnie w domu, że dziecko tylko płacze i one uciekają do pracy zostawiając dzidziusia obcej osobie.. Nie wyobrażam sobie po prostu tego w mojej sytuacji. Gdybym na prawdę musiała iść do pracy, bo z partnerem nie dawalibyśmy rady finansowo, to powierzyłabym dziecko mojej mamie czy jego i z bólem serca bym poszła. Ale podejrzewam, że gdyby nie było takiej potrzeby to wolałabym opiekować się swoim dzieckiem dopóki nie pójdzie do przedszkola.

Ale tak jak już zostało tu napisanie wcześniej kilkakrotnie każda z nas jest inna. smile

20

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)
yvette napisał/a:

natalio, myślę, że się źle zrozumiałyśmy. "Mieć idealistyczne podejście do tematu" to nie oznacza od razu "Guzik wiedzieć", a mam wrażenie, że tak to odebrałaś.

Tak, to zdecydowanie nie to samo. W tym kontekście oznacza to widzenie macierzyństwa wyłącznie w różowych kolorach, tak jak na reklamie w TV, gdzie maluch jest słodki (choć to akurat jest prawda smile) i wyłącznie się uśmiecha, a mama zadowolona, wypoczęta i szczęśliwa.

A co kiedy rzeczywiście dziecko tylko płacze, a kobieta czuje się beznadziejnie??? Problem zaczyna się również wtedy, gdy ktoś nie ma pod ręką mamy, ani innej bliskiej osoby, której może powierzyć opiekę nad małym dzieckiem (ja byłam w takiej właśnie sytuacji), a jednak pracy potrzebuje, choćby tylko dla siebie. Tak na marginesie (zupełnie odchodząc od Twojej, Natalio, wypowiedzi) to bawią mnie czasem opinie osób, które żalą się jak ciężką jest opieka nad noworodkiem, gdy jednocześnie mają obok cały sztab babć i ciotek, które są do dyspozycji i chętne do pomocy smile.

Zauważ, że założyłam ten wątek, a później jednoznacznie wypowiedziałam się, że kobieta, która decyduje się pozostać w domu, aby być z maleństwem zasługuje na najwyższy szacunek. Temat zaczerpnęłam z własnych obserwacji, bo w moim otoczeniu jeszcze całkiem nie tak dawno wypadało robić karierę, a pranie pieluch to była ostateczność. Dziś mam wrażenie, że to się zmienia i idzie w przeciwnym kierunku.

Ja sama podjęłam decyzję o rezygnacji z pracy zawodowej na cztery lata, bo po pierwsze właściwie nie miałam innego wyboru, a po drugie mimo wszystko taka była moja wewnętrzna potrzeba. Jednak, jak wspomniałam, nie potrafiłam w pełni zamknąć się w czterech ścianach, bo nie wiem czy dałabym radę.
Jednak szanuję i jestem w stanie zrozumieć wszystkie wybory: pozostanie w domu, oddanie maleństwa pod opiekę innej, nawet obcej, osoby, szybki powrót do pracy, najważniejsze, aby nic nie odbyło się kosztem dziecka, ale i...jego mamy.

21

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Najlepiej mieć i jedno, i drugie wink Przyznam, że wyobrażam sobie mieć rodzinę bez kariery, ale kariery bez rodziny już nie. Przed ślubem prowadziłam takie wymarzone przez wiele pań życie: praca, dużo pieniędzy, swoboda, podróże, imprezy, randki... I fajnie było, prawie 10 lat. Ale dopiero rodzina spowodowała, że czuję się tak naprawdę szczęśliwa.

22 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2013-07-10 03:09:41)

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Kariera karierą, rodzina rodziną, a na koniec i tak wszyscy będą niezadowoleni. Że impotencja małżonka, że dzieci wyrosły na takich a owakich, że po 40 latach pracy nie dorobiłam się tyle ile chciałam, albo że po 40 latach pracy już nie wiem na co wydawać pieniądze, bo samochód zmieniam co dwa lata, a domy mam trzy i jakoś się z tego nie cieszę, a pić już tyle się nie chce, bo smak nie ten, a kaca leczy się dwa tygodnie.

23

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)
CupraFR napisał/a:

A ja jednak uważam inaczej i ja chciałabym za wszelką cenę opiekować się moim maleństwem bo w końcu po to je urodziłam by być przy nim. Ciężko jest mi zrozumieć takie matki ale w końcu każda z nas jest inna każda z nas ma inne uczucia i zrobi jak uważa..

Pójście do pracy nie oznacza porzucenie opieki nad dzieckiem. Oznacza tylko to, że ta opieka nie jest całodobowa.
Rozumiem prawie każdą z motywacji pójścia do pracy przez młodą matkę.
U mnie była to - nie będę ukrywać - ambicja zawodowa. Skończyłam ciężkie studia i potem jeszcze dokształcanie zawodowe. W sumie dopiero w wieku 28 lat mogłam wykonywać swój zawód (nie da się krócej). Nie robiłam tego po to, aby dyplomy schować do szuflady. Nie kierowały mną (wtedy) pobudki finansowe.
Czy to egoistyczne? Trochę tak smile Ale trochę egoizmu jest w życiu potrzebne.
Czy dzieci (mam dwoje) na tym ucierpiały? Chyba nie.
Udało się to pogodzić. A dzieci są dumne ze swoich rodziców. Fantastyczne uczucie (dla rodzica).

Nie urodziłam dzieci po to by być przy nich cały czas. One i tak szybko dorastają i zaczynają żyć własnym życiem.
Ja nie rozumiem matek, które poświęcają WSZYSTKO dla swoich dzieci (wyłączam sytuacje kiedy jest to konieczne np. opieka nad chorym czy niepełnosprawnym dzieckiem). Macierzyństwo tego nie wymaga. Zaryzykowałabym nawet tezę, że czasem bywa to szkodliwe. Bywają kobiety, które poświęciły własne pragnienia, ambicje, cele dla dzieci, a potem mają żal do: losu, dzieci, że zostały same (w sensie: bez dzieci) bo one przecież odchodzą. Zbyt żyły tylko życiem swoich dzieci. Mnie nie czeka syndrom "opuszczonego gniazda".

24

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Jeśli coraz więcej kobiet decyduje się zostać w domu, oznacza to, że mamy pokaźny wzrost gospodarczy smile
Bowiem wiele kobiet pracuje, bo musi. Bo z jednej pensji wyżyć w dzisiejszych czasach to mistrzostwo świata.

Kobiety z biegiem czasu odkryły również, że nie muszą pełnić rolę służących ale i są oddzielnymi bytami; myślącymi, inteligentnymi i chcą coś światu dać z siebie, spełniać się, nie chcą siedzieć w domu i robić... no właśnie, co?

Czy jest szacunek do takich kobiet większy.... a jakoś wątpię. Faceci których znam akurat wolą kobiety pracujące - raczej żaden z nich nie związałby się z kobietą, która ma wizję "siedzieć z dzieckiem" - wręcz uciekają od takich. Chcą mieć partnerkę, na której mogą polegać, dzielić pasje, wspólnie się czegoś dorabiać, która będzie krok w krok z nimi, krok za nimi lub ... krok przed nimi smile Ale będzie na tej samej drodze.

25

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

A czy przypadkiem niezależność zawodowa i finansowa w dzisiejszych czasach nie jest niezbędna kobietom? Rzadko już się słyszy, że któraś jest tylko "przy mężu". Mąż "rzecz nabyta"... w tych czasach, dziś jest a jutro nie ma. Dramat, gdy tak się dzieje po nastu latach "siedzenia" w domu, bez jakiejś pracy zawodowej.
Trzeba mieć szansę utrzymać się samodzielnie, mimo nawet braku takiej konieczności...

26

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Anhedonia,
no ja uważam, że każdy człowiek dorosły, niezależnie od płci powinien umieć być niezależny, zatem tak, ja się zgadzam z Tobą.

27

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)
Olinka napisał/a:

Zauważam ostatnio (może błędnie, ale w moim otoczeniu jest to dosyć wyraźna tendencja) zdecydowaną zmianę w sposobie myślenia i pojmowania komórki społecznej, jaką jest rodzina. Jakiś czas temu, całkiem nie tak dawno zresztą, wręcz nie wypadało mówić głośno, że marzy się o małżeństwie i macierzyństwie. Modne było pięcie się po szczeblach kariery, zdobywanie awansów, praca, praca, praca. A dziś? Kobiety chyba ponownie zatęskniły za swoją tradycyjną rolą. Problem w tym, że czasy się zmieniły i kobieta z racji sytuacji musi dokonywać wyborów, które nie zawsze są w zgodzie z jej wewnętrznym powołaniem. A jak Wy podchodzicie do tego problemu? Czy kariera i praca stoją ponad rodziną? Czy może jednak to mąż i dzieci są na pierwszym miejscu, potem długo, długo nic i dopiero (ewentualnie) kariera?

Ja na przykład nie wyobrażam sobie życia bez pracy (już pracuję w tym, czym chcę zajmować się w przyszłości), kocham swoją pracę i nie traktuję jej jako przykrego obowiązku. Wiadomo, mam lepsze i gorsze dni, ale generalnie daje mi ona dużo przyjemności. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby z niej zrezygnować... Uschnęłabym w domu z nudów, ale ja mam taką osobowość. Nie chcę być perfekcyjną panią domu, bo nie ogarniam tego tongue Każdy jest inny.

Natomiast w moim środowisku zauważam koleżanki karierowiczki, ale nie z wyboru, a z przymusu, bo aktualnie są same i po prostu muszą mieć pieniądze i ZAJĘCIE całymi dniami. Ale też wiem, że część z nich chętnie poświęciłaby się rodzinie już teraz w wieku 22 lat...

Jeśli chodzi o zmianę myślenia... Mam wielu znajomych z mniejszych miast i miejscowości i im nigdy się te priorytety nie zmieniły wink Oni od zawsze stawiali rodzinę na pierwszym miejscu, a pracę po to, żeby rodzinę utrzymać, a nie jako źródło rozwoju czy satysfakcji.

Natomiast w dużych miastach to nie zauważyłam, żeby się cokolwiek zmieniło. Znam grupy ludzi, którzy z wyboru wolą siedzieć w pracy niż zakładać rodziny, bo przed 30 to dla nich w ogóle nie ma tematu.

Różni są ludzie smile

28

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Kariera to chyba słowo na wyrost, przynajmniej w moim przypadku. Po prostu praca i związana z tym korzyść czyli pieniądz.

W naszym kraju brakuje mi rozwiązań takich jakie sprawdziły się we Francji czy innych krajach, czyli 1/2 i 3/4 etatu. Dla młodych matek to idealne rozwiązanie, bo jakaś tam suma do portfela wpadnie i kontakt z ludźmi jest. Nasi pracodawcy jednak potrafią zatrudnic na owe pół etatu, a żądać  pracy na cały.

Masa kobiet nigdy nie podjęłaby pracy, gdyby istniała renta po małżonku bez ograniczeń wiekowych oraz pozostałych warunków.

29

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Ja stawiam na rodzinę i małżeństwo choć w moim otoczeniu jest to wyśmiewane i uznawane za szaleństwo.
Pracuje teraz ile mogę, biorę wszystkie nadgodziny po to by móc zbudować dom i założyć rodzinę. Ludzie śmieją się że zamiast jeździć na wycieczki ja wybrałam takie życie.

30

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Zgadzam się z Anhedonią i Catwoman.

Statystycznie ok. 30% małżeństw kończy się rozwodem. Żona która siedzi w domu, najczęściej jakoś strasznie się nie rozwija zawodowo, mniej też inwestuje w swój wygląd,bo wiadomo, z jednej pensji środki jednak bywają ograniczone. A mąż 'bywa', spotyka koleżankę czy klientkę,która ładnie się ubiera,ładnie pachnie no i bum. Żona zostaje z alimentami tylko,bo nie ma co się czarować,kobieta ok.40 bez doświadczenia zawodowego najbardziej pożadanym pracownikiem nie jest (chociaż teraz może będzie z tymi rocznymi urlopami macierzyńskimi wink )

31

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

O, dobrze, że tu chaber05 wspomniała o KARIERZE. Miałam to napisać wcześniej..... dla mnie to też raczej po prostu praca zarobkowa, nie żadne tam zarzynanie się czy spanie w biurze by udowodnić szefowi że "się nadaję". Mam pracę, zatem pracuję, kończę, wracam do domu i wszystko gra smile Z tym, że na koncie mamy więcej pieniędzy, a ja czuję się z tym fajnie.

32

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Ja uważam, że jedno nie przeczy drugiemu. Wszak mąż i ojciec winien być tak samo obłożony obowiązkami jak matka. Są urlopy tacierzyńskie.

33

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Kariera.
Dzieci sa nudne smile

34

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Nie znalazłam w moim zakładzie pracy ani jednego mężczyzny korzystającego z tacierzyńskiego. Mój brat przebywał rok na wychowawczym, ale tylko dlatego, że u niego w pracy źle się działo, po prostu przeczekał ten zły okres.

Na pewnym gazetowym forum poświęconym rodzinie jest całe mnóstwo tematów zakładanych przez nieszczęśliwe kobiety. Brzmią mniej więcej tak samo: czy po urodzeniu dziecka zawsze się psuje, mój mąż mi nie pomaga przy dziecku, mój mąż wyzywa mnie od pasożytów, bo po zakończeniu wychowawczego nie mogę znaleźć pracy.
Nie dziwię się kobietom wybierającym karierę, mężczyźni partnerstwo rozpatrują raczej pod kątem finansowym. Czyli kobieta ma się dokładać do budżetu domowego, ale już nie wymagać od męża/partnera uczestnictwa w pozostałych obowiązkach.
Już pisałam, że mężczyźni liczą na to, że kobieta jakimś cudem sama wszystko ogarnie i po odchowaniu dzieci wróci do pracy. Kobieta często ma nadzieję, że facet kumaty, czyta jej w myślach i natychmiast zapanuje partnerstwo na jej warunkach - mężczyzna będzie skakał pod sufit na wiadomość o ciąży, będzie się starał zarobić jeszcze więcej oraz uczestniczył w zajęciach domowych. Nawet jak zwolnią kobietę, to ona i tak ma cichą nadzieję, że mąż przyjmie to na klatę, a z czasem i praca będzie.

Zejdźmy na ziemię. Tylko ten mężczyzna weźmie na siebie połowę obowiązków, który chce w danej chwili potomka i deklaruje aktywnie uczestniczyć we wszystkich pracach. Najczęściej jest tak, że sama chciałaś dziecka to sobie sama radź.

35

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)
chaber05 napisał/a:

Nie znalazłam w moim zakładzie pracy ani jednego mężczyzny korzystającego z tacierzyńskiego. Mój brat przebywał rok na wychowawczym, ale tylko dlatego, że u niego w pracy źle się działo, po prostu przeczekał ten zły okres.

Na pewnym gazetowym forum poświęconym rodzinie jest całe mnóstwo tematów zakładanych przez nieszczęśliwe kobiety. Brzmią mniej więcej tak samo: czy po urodzeniu dziecka zawsze się psuje, mój mąż mi nie pomaga przy dziecku, mój mąż wyzywa mnie od pasożytów, bo po zakończeniu wychowawczego nie mogę znaleźć pracy.
Nie dziwię się kobietom wybierającym karierę, mężczyźni partnerstwo rozpatrują raczej pod kątem finansowym. Czyli kobieta ma się dokładać do budżetu domowego, ale już nie wymagać od męża/partnera uczestnictwa w pozostałych obowiązkach.
Już pisałam, że mężczyźni liczą na to, że kobieta jakimś cudem sama wszystko ogarnie i po odchowaniu dzieci wróci do pracy. Kobieta często ma nadzieję, że facet kumaty, czyta jej w myślach i natychmiast zapanuje partnerstwo na jej warunkach - mężczyzna będzie skakał pod sufit na wiadomość o ciąży, będzie się starał zarobić jeszcze więcej oraz uczestniczył w zajęciach domowych. Nawet jak zwolnią kobietę, to ona i tak ma cichą nadzieję, że mąż przyjmie to na klatę, a z czasem i praca będzie.

Zejdźmy na ziemię. Tylko ten mężczyzna weźmie na siebie połowę obowiązków, który chce w danej chwili potomka i deklaruje aktywnie uczestniczyć we wszystkich pracach. Najczęściej jest tak, że sama chciałaś dziecka to sobie sama radź.

Amen smile

36 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-07-14 16:40:01)

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Mało się zmienia, skoro to pytanie jest kierowane do kobiet - faceci na nie nie muszą odpowiadać smile
Ostatnio przeczytałam wywiad z panią minister Elżbietą Bieńkowską, która- gdy chciała się dostać na studia, na iranistykę, usłyszała: "A kto się zajmie dziećmi?" - nie przyjęli jej. Rok później znów się uparła, ale przy tym samym pytaniu miała już odpowiedź: "Czy mężczyzna ubiegający się o przyjęcie zostanie zapytany o to samo?" Następnie powiedziała, że jej dzieci mają także ojca. Przyjęli ją.

Uważam, że można mieć i to, i to; pracę zawodową zwaną czasem karierą (choć przy dzisiejszym bezrobociu już samo posiadanie etatu JEST karierą) i rodzinę. Nie jesteśmy pierwszym pokoleniem, które żyje w ten sposób. Nasze babcie trochę mniej, ale matki (np. rocznik '40, '50) łączyły jedno z drugim.

chaber piszesz o pracy na pół etatu- fakt, w Polsce niemalże nie ma pracy na pół etatu. Ale też.... kto chciałby zarabiać jakieś 400 zł? To jest główny problem: na pół etatu po prostu zarabia się grosze niewarte wychodzenia z domu. Zatem albo człowieka urządza praca na cały etat, albo podejmuje decyzję, że całe utrzymanie rodziny ląduje na barkach drugiej osoby.

37

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Ewentualnie praca na pół etatu jest, ale tylko dla studentów.

38

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Pół etatu to opcja dla młodych matek. Kontakt z ludźmi jest, ale też nie można powiedziec, że doświadczenia nie zdobywamy. Z czasem mogłaby taka kobieta wrócic na cały etat. To chyba lepsza opcja od siedzenia w domu. Jedyny problem co zrobic z dzieckiem, bo w tej Francji żłobki i przedszkola bardziej dostępne od naszych.

U nas wypadnięcie z rynku pracy nawet na rok, zmniejsza szansę na pracę.

39

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

chaber05 ale cały czas piszesz o Francji smile W polskiej reality takiej pracy na pół etatu nie ma smile Tzn. gdzieśśś tammm pewnie jest; ale podejrzewam, że kobiety nawet by jej nie chciały podejmować, ze względów finansowych; dojazd do pracy, wynajęcie na ten czas opiekunki do dziecka - to przewyższa koszty tego, co mogłaby kobieta zarobić.

40

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Hej!

Widzę, że temat łączenia życia zawodowego z rodzinnym nie jest Wam obcy... wink Na razie jestem studentką i nie mam stałej pracy, ale już widzę jak ciężko jest łączyć życie towarzyskie z zawodowym. Potem jest pewnie jeszcze trudniej... M.in. dlatego postanowiłam pomóc doktorantce z mojej uczelni (SWPS) w przeprowadzeniu badania na temat powiązania życia rodzinnego z zawodowym. Myślę, że to mega ważny temat i dotyczy tak naprawdę większości z nas (tak mi się przynajmniej wydaje). Czy chciałybyście mi pomóc i wziąć udział w tym badaniu?

W tym badaniu mogą wziąć udział pary, które co najmniej od roku mieszkają razem oraz co najmniej od roku pracują. Kwestionariusze muszą być wypełnione przez obu partnerów osobno, tylko takie mogą być brane pod uwagę w analizach. Korzyści z badania są takie, że dostaniecie zbiorcze wyniki, które pokażą jak to jest w wśród różnych par. Druga korzyść to możliwość udziału w losowaniu jednej z 50 nagród (m.in. iPody, bony do Empiku, bilety do Multikina). Ankieta jest w całości wypełniana w internecie, można ją wypełnić dowolnego dnia o dowolnej godzinie.

Tutaj znajduje się sama ankieta i więcej szczegółowych informacji: www[kropka]surveymonkey[kropka]com/s/martaw Będę Wam niezwykle wdzięczna za pomoc i udział!!! O ile pojedyncze osoby zgadzają się wypełniać, to zwykle trudno jest, żeby oboje partnerzy wypełnili kwestionariusze... Tak więc jeśli namówicie partnera lub partnerkę na udział i oboje wypełnicie badanie, to z góry WIELKIE dzięki za pomoc! smile

41

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)
chaber05 napisał/a:

Nie znalazłam w moim zakładzie pracy ani jednego mężczyzny korzystającego z tacierzyńskiego. ...

A ja w moim nie znalazłem ani jednego nie korzystającego (któremu przysługuje).
Ciekawe od czego to zależy.

42 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-08-08 01:31:07)

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)
N4VV napisał/a:

A ja w moim nie znalazłem ani jednego nie korzystającego (któremu przysługuje).
Ciekawe od czego to zależy.

Podejrzewam, ze od kilku czynników:
1) urlop macierzyński/tacierzyński bierze zazwyczaj ten, kto mniej zarabia, więc mogą pozwolić sobie na niego głównie panowie pozostający na utrzymaniu swoich żon sad
2) urlop macierzyński/tacierzyński nie jest nigdy przyjemnością dla kierownictwa zakładu, więc biorą go zazwyczaj mężczyźni, którym na pracy za bardzo nie zależy sad
3) urlop macierzyński/tacierzyński wyklucza na pewien czas urlopowicza z pracy zespołu, więc mogą sobie na niego pozwolić głównie mężczyźni wykonujący pracę prostą, prymitywną (łatwi do zastąpienia)
Ogólnie uważam, ze urlop macierzyński/tacierzyński bierze zawsze osoba, której praca i zarobki są mniej znaczące dla rodziny.
Oczywiście dotyczy to przypadków, w których zapominamy, że bliskość karmiącej matki, jest w tym okresie dla dziecka, bardziej pożądana, od realizacji feministycznych wymysłów.
Myślę, ze przez te kilka m-cy (piszę o dotychczasowych urlopach macierzyńskich) ważniejsza jest obecność kobiety przy dziecku, niż jej obecność w pracy sad. Niestety matki nie da się rozdwoić sad.

43

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Moim zdaniem przez pierwsze tygodnie/miesiące ważna jest obecność i ojca, i matki. Gdybym (hipotetycznie) urodziła dziecko, to chciałabym, żeby przez pierwszy okres czasu mój chłopak był ze mną. To jeden z ważniejszych momentów w życiu rodziców, poza tym kobieta po takim wysiłku jak poród jest po prostu wycieńczona i pomoc ojca jest bardzo ważna. I nie, ojca też nie można rozdwoić.

W ogóle to jest śmieszne, że ojców spycha się na margines, a później pretensje, że sądy przyznają dzieci matkom. No a komu mają przyznawać, skoro ojcowie sami stawiają się w roli dawców spermy i bankomatów?

44

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)
busiu napisał/a:

Moim zdaniem przez pierwsze tygodnie/miesiące ważna jest obecność i ojca, i matki. Gdybym (hipotetycznie) urodziła dziecko, to chciałabym, żeby przez pierwszy okres czasu mój chłopak był ze mną. To jeden z ważniejszych momentów w życiu rodziców, poza tym kobieta po takim wysiłku jak poród jest po prostu wycieńczona i pomoc ojca jest bardzo ważna. I nie, ojca też nie można rozdwoić.

Nie jestem pewien, ale chyba tacierzyński oznacza, że matka nie korzysta w tym czasie z macierzyńskiego? Więc w realnych warunkach mamy do wyboru obecność matki w pierwszych tygodniach życia dziecka, albo obecność ojca. Prawdziwa matka i tak będzie wtedy myślała wyłącznie o dziecku, więc po jaką cholerę ma zostawiać go i chodzić do pracy ??

busiu napisał/a:

W ogóle to jest śmieszne, że ojców spycha się na margines, a później pretensje, że sądy przyznają dzieci matkom. No a komu mają przyznawać, skoro ojcowie sami stawiają się w roli dawców spermy i bankomatów?

Czas po urodzeniu dziecka obfituje w duże (często niezaplanowane) wydatki, więc pracująca część rodziny MUSI w tym czasie zwiększyć swoje przychody, a co za tym idzie czas poświęcony na pracę.
Ponieważ to zazwyczaj ojciec jest częścią pracującą takiej rodziny, więc uważam za zupełnie logiczne, że poświęca swój czas pracy (dla dobra rodziny i dziecka), a nie samemu dziecku.
Co wcale nie oznacza, że jego poświęcenie dla tej drobinki jest mniejsze smile.
Po prostu życie smile.

45 Ostatnio edytowany przez vinnga (2013-08-08 22:43:54)

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)
N4VV napisał/a:

A ja w moim nie znalazłem ani jednego nie korzystającego (któremu przysługuje).
Ciekawe od czego to zależy.

Qrde no, jakie te chłopy - przodownicy pracy - przebiegłe, nawet zreformowane "kacowe" wykorzystają z pieluszą nawiązką big_smile

YOGI bear napisał/a:

Podejrzewam, ze od kilku czynników:
1) urlop macierzyński/tacierzyński bierze zazwyczaj ten, kto mniej zarabia, więc mogą pozwolić sobie na niego głównie panowie pozostający na utrzymaniu swoich żon sad

Widzieliście męskiego terrorystę? Feminista się znalazł wink

YOGI bear napisał/a:

2) urlop macierzyński/tacierzyński nie jest nigdy przyjemnością dla kierownictwa zakładu, więc biorą go zazwyczaj mężczyźni, którym na pracy za bardzo nie zależy sad

Racja - jaka płaca, taka praca. To znak dla zakładu, ze coś jest "nie halo". A i facet swoje wydębić wie, że musi, że (po)trzeba.

YOGI bear napisał/a:

3) urlop macierzyński/tacierzyński wyklucza na pewien czas urlopowicza z pracy zespołu, więc mogą sobie na niego pozwolić głównie mężczyźni wykonujący pracę prostą, prymitywną (łatwi do zastąpienia)

Z "dziennika kasjera" na nocnej zmianie czy "przewodnika dla przedstawicieli handlowych" to wyczytałeś??? hmm Tu była zbyt prymitywna wycieczka personalna

YOGI bear napisał/a:

Ogólnie uważam, ze urlop macierzyński/tacierzyński bierze zawsze osoba, której praca i zarobki są mniej znaczące dla rodziny. Oczywiście dotyczy to przypadków, w których zapominamy, że bliskość karmiącej matki, jest w tym okresie dla dziecka, bardziej pożądana, od realizacji feministycznych wymysłów.
Myślę, ze przez te kilka m-cy (piszę o dotychczasowych urlopach macierzyńskich) ważniejsza jest obecność kobiety przy dziecku, niż jej obecność w pracy sad. Niestety matki nie da się rozdwoić sad.

Zapominasz się chłopie, oj zapominasz się. Prędzej jest on - tacierzyński - wykorzystywany "za porozumieniem stron" w związku, a nie ze względów pracowniczo finansowych. Oba urlopy są finansowane praktycznie na równi.

46 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-08-08 15:23:32)

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)
bags napisał/a:

Widzieliście męskiego terrorystę? Feminista się znalazł

Co ma wspólnego facet zarabiający mniej od żony z terrorystą ??

bags napisał/a:

Racja - jaka płaca, taka praca. To znak dla zakładu, ze coś jest "nie halo". A i facet swoje wydębić wie, że musi, że (po)trzeba.

Znam ludzi, którzy na swoją płacę nie zasługują. Takich jest łatwo wymienić (nowi raczej nie mogą być gorsi sad).
Pracownik lojalny wobec swojego zakładu pracy nie wykorzystuje "wszystkich furtek", by ten zakład naciągnąć.

bags napisał/a:

Zapominasz się chłopie, oj zapominasz się. Prędzej jest on - tacierzyński - wykorzystywany "za porozumieniem stron" w związku, a nie ze względów pracowniczo finansowych. Oba urlopy są finansowane praktycznie na równi.

Wybacz, ale nie rozumiem.
Zapominam się, bo uważam, że miejsce matki jest przy noworodku roll roll roll ??

Postawą do naliczenia wysokości zasiłku urlopu macierzyńskiego stanowi średni przychód z ostatnich 12-stu m-cy.
Nie uwzględnia on jednak wielu "nieoficjalnych" elementów wynagrodzenia, z których korzysta pracująca osoba.
W efekcie osoba na stanowisku, gdzie te bonusy przysługują, traci je w trakcie urlopu macierzyńskiego/tacierzyńskiego.
Dla budżetu rodziny ma to znaczenie.
Ma np. znaczenie, że mąż wykorzystując służbowe auto, może zawieźć żonę na badania.

47

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)
YOGI bear napisał/a:
bags napisał/a:

Zapominasz się chłopie, oj zapominasz się. Prędzej jest on - tacierzyński - wykorzystywany "za porozumieniem stron" w związku, a nie ze względów pracowniczo finansowych. Oba urlopy są finansowane praktycznie na równi.

Wybacz, ale nie rozumiem.
Postawą do naliczenia wysokości zasiłku urlopu macierzyńskiego stanowi średni przychód z ostatnich 12-stu m-cy.
Nie uwzględnia on jednak wielu "nieoficjalnych" elementów wynagrodzenia, z których korzysta pracująca osoba.
W efekcie osoba na stanowisku, gdzie te bonusy przysługują, traci je w trakcie urlopu macierzyńskiego/tacierzyńskiego.
Dla budżetu rodziny ma to znaczenie.
Ma np. znaczenie, że mąż wykorzystując służbowe auto, może zawieźć żonę na badania.

Wymiar urlopu - np w nowym miejscu pracy - też Ci liczą systemem 1/12 wedle normy, jaka Ci przysługuje wg Twojego przebytego stażu pracy -20 lub 26 dni; czasem jeszcze 10 zdrowotnego dorzucą wink. Więc przelicznik jak i wiedzę masz trochę "zacofaną" tak bez urazy mówiąc.
Więc tak między Bogiem a prawdą, to ja miałbym "w głębokim poważaniu" te macierzyńsko - tacierzyńskie profity "zakładowo - służbowe" i poszedł na to, co mi się należy, nawet z tego ojcowskiego tytułu. Choćby z prostego powodu - jesteśmy łojeni na każdym kroku z pensji, na coraz to nowe daniny dla "państwa w państwie".
Ponad pół roku pracujesz za frajer dla państwa; wiesz o tym??? Ile masz z tego "średniego rocznego" przychodu, dla siebie, rodziny, urlopu, amortyzacji domostwa i "zagrody" na 4 kółkach??? Daleko nie trzeba patrzeć - NFZ i wizyta u konowała.
Kwiczą wszyscy dookoła, że cierpią na chroniczny brak czasu. Ciekawe dlaczego?
Pracodawca Nas kopie po dupie i terroryzuje, państwo spogląda zza winkla do portfela podtykając łapy, więc ja nie pozostaję usłużny "Im" a działam na zasadzie "fair play" - coś za coś. Tego dobitnie doświadczyłem i tak "równorzędnie" z nimi prosperuję i współpracuję. Choć z ichnej strony do współpracy daleko, to i ja za bardzo swojego karku nie nachylam, co by się skoliozy za prędko nie dorobić.

48

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Ja jestem zdania, że dziecku nic nie będzie jak nie będzie przebywało z matką 24h na dobę, co najwyżej szybciej będzie samodzielne, a jak kobieta ma potrzebę wrócić do pracy to powinna to zrobić. Po to są nianie, żłobki, przedszkola itp. Nie musi na tym cierpieć związek i wzajemne relacje z rodziną (pod warunkiem, że robienie kariery nie polega na pracy w trybie 24/7 żeby się piąć jak najszybciej po korporacyjnej drabinie awansów). Nie każda kobieta ma ochotę siedzieć w domu i być matką cały czas, ja sobie siebie nie wyobrażam w takiej roli.
Ja znam rodzinę, gdzie oboje rodzice pracują i to duuużo. Zarządzają własną firmą, są dość majętni. Mają dwóch synów - straszy 12 lat, młodszy 3 lata. Mają wynajętą nianię, która im tych dzieci pilnuje, gdy oni są zajęci. Niemniej, gdy tylko się da starają się tym dzieciom poświęcać czas. Nie zauważyłam żeby te dzieci były nieszczęśliwe, zaniedbane, bo mamusia nie gotuje codziennie obiadków i nie jest z nimi bez przerwy. Jak się coś robi z głową, to można.

49

Odp: Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)
bags napisał/a:
YOGI bear napisał/a:

Podejrzewam, ze od kilku czynników:
1) urlop macierzyński/tacierzyński bierze zazwyczaj ten, kto mniej zarabia, więc mogą pozwolić sobie na niego głównie panowie pozostający na utrzymaniu swoich żon sad

Widzieliście męskiego terrorystę? Feminista się znalazł wink

Ale właśnie taka motywacja (czyli kto więcej zarabia) jest pewno jedną z przyczyn dla której na urlop macierzyński lub tacierzyński idzie któreś z rodziców.
U mnie tak właśnie było. Wprawdzie nie był to urlop tacierzyński tylko wychowawczy, ale głównie z tej przyczyny (finansowej) z urlopu tego korzystał mój mąż, nie ja. Wprawdzie nie jest na moim utrzymaniu tongue ale zarabia mniej.
I nie ma to nic wspólnego  z terroryzmem (męskim czy żeńskim) czy też feminizmem.

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Kariera czy rodzina? Oto pytanie na dzisiaj :)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026