netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny

17 odpowiedzi1 824 wyświetleniazałożony przez karol221, 19.01.2020

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1 Ostatnio edytowany przez karol221 (2020-01-19 15:43:50)

Temat: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny

Jesteśmy razem 7 lat, więc nie muszę mówić że nasza więź emocjonalna jest silna. Ja mam 27, a moja partnerka 25 lat. Mieszkamy razem od około 1,5 roku. Jest to pierwsza moja miłość jak i mojej partnerki, która trwa od czasów studiów. Przez lata nasze spotkania to głównie weekendy, gdy bywaliśmy w naszym mieście rodzinnym i to nawet nie co tydzień, bo ja studiowałem zaocznie. Ja się do tego dostosowałem, bo każdy wolny czas na studiach moja partnerka spędzała w swoim domu rodzinnym, w rodzinnym mieście. Z perspektywy czasu wiem, że był to duży błąd. Powinniśmy mieć dla siebie więcej czasu, spać ze sobą, dążyć do tego. Jeśli nie ona, to ja powinienem się buntować. Bywało, że spaliśmy razem w tygodniu, ale temat seksu nie istniał. Przez ten okres studiów nasza miłość to miłość typowo platoniczna czyli wspieranie się, pocałunki, przytulanie, spędzanie wspólnie czasu na kanapie itd. To wszystko funkcjonowało i funkcjonuje do dziś.
Moja partnerka nigdy nie dążyła do zbliżeń intymnych i dopiero po 5 latach zobaczyliśmy się nawzajem nago z mojej inicjatywy. Wiem, że to dziecinne i może nawet ciężko wytłumaczalne, ale ja skupiałem się przez lata bardzo na rozwoju osobistym, tj. studia, a w szczególności praca, która dla mnie była mega istotna, bo pozwoliła się uniezależniać od rodziny, co było dla mnie ważne. Zresztą miałem na to zajawkę i mam do dziś wykonując ten sam zawód. Przez to byłem ślepy i dziecinny w relacjach damsko-męskich ze względu na brak dążenia do seksu i rozwijania się w tych aspektach życia mimo dużych potrzeb (mam wysokie libido).
Z drugiej strony nie jest to tak, że nie wysyłałem sygnałów, nie rozmawiałem, nie dotykałem w miejsca intymne mojej dziewczyny podczas pełnych pasji intymnych pocałunków. Po prostu moja dziewczyna nigdy nie dążyła, aby odkrywać mnie i siebie pod tym kątem. Dotykała mnie co najwyżej przez spodnie kiedy ja ją na to nakierowałem. Nic więcej. Jej odwiecznym tłumaczeniem na brak zainteresowań była obawa przed ciążą. Nie było potrzeby odkrywania pettingu  czy prób zabawy w inny sposób z dala od penetracji. Nigdy się nie masturbowała, raczej nie miała fantazji a o swoich narządach płciowych mówiła z niechęcią jako coś co jest nieładne. Wierzyłem, trwałem w tym i myślałem, że to jest normalne, a z czasem się ułoży, że ona potrzebuje czasu.
Po 5 latach postawiłem kawę na ławę i chciałem się rozstać, ale ona mnie zatrzymała tłumacząc, że to się zmieni, że będziemy się kochać. No i się zmieniło, zajęło to trochę czasu zanim załatwiła tabletki anty. Pierwsze próby nieudane bez przebicia błony. Później błony już nie było, a nasze stosunki to męka i niezadowolenie ze względu na zaciskanie się mięśni pochwy. Na tamten moment wiedzieliśmy tyle, że nie wychodzi.
Nie widziałem ratunku i postanowiłem ją namówić na wizytę u seksuologa. Od 3 miesięcy chodzimy raz w tygodniu na terapię. Leczymy zdiagnozowaną pochwicę. Jest ciężko, a ja mam wrażenie, że jej pochwica spowodowana jest aseksualnością. Na te tematy mam już fobię, dużo czytam, próbując tłumaczyć sobie te sprawy. Moje myślenie jest mało empatyczne. Mimo szczerego wsparcia po prostu mam takie wrażenie, bazując na długoletnich doświadczeniach w tym temacie. Potrzeba dużo czasu, aby do czegoś dość o czym informował seksuolog. Niby jest lepiej, niby jest zapewnienie że ona coś tam czuje dotykając się, ale ja tego nie czuję. To jest kontrolowane, bez poniesienia się emocjom, bez pasji - takie antyseksualne. Mi jest coraz ciężej w tym wszystkim mając coraz większe wrażenie, że nawet jak wyleczymy dolegliwość to nasze życie seksualne będzie nieudane.

W dodatku odkąd zaczęliśmy razem mieszkać zacząłem zauważać jak bardzo moja partnerka jest uzależniona od rodziny, co mi się nie podoba. Codzienny kontakt telefoniczny z rodzicami, praca w firmie ojca, silne poczucie więzi rodzinnej i nieustanna pomoc im, rodzinny dom - azyl. O tym rozmawiamy i to się zmienia, ale bywa że nie widujemy się np. kilka dni przez jej wyjazdy związane z pracą oraz przebywanie wśród rodziny. Długofalowo jej rodzice pewnie się nie odczepią. Zapewnili jej edukacje, mieszkanie, samochód, uszczęśliwiają ją materialnie, mają hajs. I chyba oczekują czegoś w zamian. A ja cenię sobie niezależność…

Moja dziewczyna mnie pociąga, jest atrakcyjna, dobrze się ubiera. Robi bardzo dużo, jest przy mnie kiedy tego potrzebuję. Wspiera mnie, rozumiemy się, potrafimy ze sobą rozmawiać na różne tematy. Intelektualnie nadajemy na tych samych falach.
Czasem mam jednak wrażenie, że jesteśmy niedopasowani kiedy odzywają się moje „samcze skłonności”. Pojawiają się żałosne myśli o skoku w bok, o tym żeby wreszcie sprawdzić się w roli faceta. Udowodnić sobie, że mogę być atrakcyjny i potrzebny komuś pod kątem seksualnym. Mam niską samoocenę, ale jestem zadbanym facetem, dobrze się ubieram, mam perspektywę zawodową na przyszłość, niezłe zarobki. Pewnie nie jedna kobieta chciałaby się związać z kimś takim jak ja.
Z drugiej strony nie jestem w stanie od tak odejść po tylu latach, boję się. Nie mam żadnego doświadczenia z innymi kobietami, nie znam innej perspektywy.

Mimo, że jestem w rękach specjalisty chciałbym, aby ktoś kto miał podobne problemy odniósł się do moich wywodów, potrzebuję takiego wsparcia, że nie tylko ja znalazłem się w takiej sytuacji, że może być lepiej…

2

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny

7 lat temu zacząłeś spotykać się z 18 latką. Dziewczyną zupełnie niegotową na seks. Niezainteresowaną seksem. Po 5 latach groźbą rozstania praktycznie przymusiłeś ją do tego, żeby ten seks zaczęła z Tobą uprawiać i dziwisz się, że nie wychodzi i że ona jest spięta.
Ja się nie dziwię. Mam wrażenie, że nie próbowałeś nigdy wprowadzić w sferę intymności atmosfery zaufania, w której ona mogłaby się odnaleźć. Zapytałeś ją kiedyś właściwie dlaczego ona nie ma ochoty na seks? Wcześniej. Bo teraz to pozamiatane, nie ma ochoty, bo nie wiąże się to w jej myślach z niczym przyjemnym - dzięki Tobie.

Ona ma jeszcze szansę na to, żeby czerpać z seksu przyjemność, ale na pewno nie z Tobą. Co do seksuologa, to jeżeli ona faktycznie chce nad tym pracować, to jest jej potrzebne spotkanie indywidualne, a nie razem z Tobą, bo zakładam, że przy Tobie nie powie lekarzowi wszystkiego, co powiedziałaby bez Ciebie.

A co do mieszkania, czego oczekujesz? Że się odetnie całkowicie od rodziców? Ona widocznie nie ma takiej potrzeby. Trochę wchodzicie w przechodzony związek. Nie ma tutaj żadnych większych zobowiazań idących w stronę założenia wspólnej rodziny, więc ona widocznie nie widzi potrzeby spędzania z Tobą tak dużej ilości czasu, woli poświęcić to swojej rodzinie. Rodzina zostanie, partnera sobie wymieni.

Powinniście porozmawiać i omówić, jak ma wyglądać Wasza wspólna przyszłość. Bo bez sensu jest stać tu gdzie jesteście teraz kolejne 5 lat. Albo się deklarujcie i hajtajcie albo się rozstańcie. Przy czym ja bym szła tu bardziej w stronę rozstania z uwagi na to, że sferę seksu zawaliliście do tego stopnia, że ona raczej przy Tobie się nigdy na 100% nie otworzy i nigdy nie będziesz miał takiego seksu jaki byś chciał mieć.

3 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-01-19 15:58:03)

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny

Bez przesady oboje byli bardzo młodzi i ludzie wiążą się w tym wieku, odkrywają siebie wzajemnie, dziewczyna miała 18, ok mogła być nie gotowa, ale potem 19, 20 i atmosfera intymności chyba była.
Autor jej nie zmuszał i dobrze. Sam był niewiele starszy.
Wg mnie twoja dziewczyna potrzebuje swojej indywidualnej terapii by wyjść z fazy dziewczynki.. coś ja w tej fazie trzyma i nie sądzę, by ktoś ją stamtąd wyciągnął jakiś cudownie pociągający ją mężczyzna.

4 Ostatnio edytowany przez karol221 (2020-01-19 16:06:30)

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny

Temat założenia wspólnej rodziny od zawsze był, było planowanie wspólnej przyszłości, mojej dziewczynie nie raz odzywał się instynkt macierzyński i to deklarowała wobec mnie. Czy zatem nie miała i nie ma we mnie oparcia, zaufania? My naprawdę świetnie się dogadujemy, emocjonalnie jesteśmy związani, rzadko się kłócimy.
Seksuolog uznał, że w naszej sytuacji najlepszym rozwiązaniem będą wspólne wizyty.
Co do tematów rodzinnych i tego, że rodzina zostanie, a partnera sobie wymieni. W moich oczach ona nie wyobraża sobie życia z kimś innym niż ja. Jest bardzo zaangażowana w nasz związek, próbuje uszczęśliwić wszystkich dookoła, to świetna dziewczyna tylko przez zaangażowanie w życie rodziny cierpi na tym nasz związek przez to, że mamy dla siebie mało czasu.

5 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2020-01-19 16:15:20)

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny
Ela210 napisał/a:

Wg mnie twoja dziewczyna potrzebuje swojej indywidualnej terapii by wyjść z fazy dziewczynki.. coś ja w tej fazie trzyma i nie sądzę, by ktoś ją stamtąd wyciągnął jakiś cudownie pociągający ją mężczyzna.

Bardzo dobrze napisałaś: Coś ją trzyma. mam wrażenie że ona na chwilę obecną nie za bardzo lubi intymność. Może wstyd, może jakiś rodzaj obrzydzenia. Bo przecież aby było wspaniale nie musi być fizyczny kontakt penisa w pochwie, jest tyle innych sposobów. Mam wrażenie że bez zmian w tej sferze autor będzie nieszczęśliwy. Ale nic na siłę.

karol221 napisał/a:

Temat założenia wspólnej rodziny od zawsze był, było planowanie wspólnej przyszłości, mojej dziewczynie nie raz odzywał się instynkt macierzyński i to deklarowała wobec mnie.

Instynkt macierzyński ma bardzo mało wspólnego z udanym życiem seksualnym. Jeżeli w seksie nie będziecie się zgrywać to małżeństwo będzie niezbyt udane. Chyba że obie strony godzą się na taki stan rzeczy.

6

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny

Nie wyobraża sobie nikogo innego, ale seks z Tobą jej nie kręci.
Temat wspólnej rodziny od zawsze był i coś z tego wynika poza planami i deklaracjami?
Można się dogadywać perfekcyjnie, ale jak seks nie gra, to zawsze będziecie na tym stratni. Ona, bo będzie się czuła zmuszana, Ty, bo nie będziesz miał tyle seksu, ile potrzebujesz.

Z nią trzeba było rozmawiać zanim zmusiłeś ją do seksu pod groźbą rozstania.

Ela, a to różnie jest. Można mieć 23-24 lata i nie być ani trochę gotowym na seks. Zwłaszcza, że Autor też pisze, że nie było żadnych pieszczot, odkrywania siebie, ona nie naciskała, on też nie naciskał, po 5 latach nagle mu się odwidziało i groźbą rozstania wymusił seks, a ona się zgodziła. Pytanie czy pochwicę miała już wcześniej i jest wynikiem słabej edukacji albo braku rozmów na tematy intymne w domu, czy też ta pochwica jest efektem właśnie tego seksu, na który ona zupełnie nie miała ochoty, a do którego Autor doprowadził.
Ja zaczęłam współżyć mając 24 lata i z perspektywy czasu uważam, że ani trochę nie byłam na to gotowa. Z jednej strony mamy współżyjące nastolatki i wydaje nam się to normą że 20letnia dziewczyna powinna czuć chęci do tego, żeby choćby uprawiać petting, ale z drugiej strony niby dlaczego? To są nagle jakieś normy pokazujące, w jakim wieku kobieta musi być gotowa na seks i chcieć ten seks uprawiać?

Ona gotowa nie była, poświęciła się ("próbuje uszczęśliwić wszystkich dookoła") i teraz oboje zbieracie tego konsekwencje. Jej jest potrzebna indywidualna terapia pod tym kątem. I partner, który nie będzie na nią naciskał. Ale do tego też musicie szczerze porozmawiać o seksie. Bo my tu możemy gdybać, a to ona powinna Ci powiedzieć czy czuje się gotowa czy nie i ile czasu potrzebuje. Tylko do tego to musi być atmosfera, w której ona się otworzy, a nie taka, w której ona będzie próbowała dać Ci taką odpowiedź, żebyś jej nie zostawił i żebyś był zadowolony.

Już pomijając to, że seks nie musi od razu równać się penetracji, a Wy możecie wrócić na etap poznawania się i pieszczot nawet na początek bez ściągania z siebie ubrań.

7

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny
karol221 napisał/a:

Temat założenia wspólnej rodziny od zawsze był, było planowanie wspólnej przyszłości, mojej dziewczynie nie raz odzywał się instynkt macierzyński i to deklarowała wobec mnie. Czy zatem nie miała i nie ma we mnie oparcia, zaufania? My naprawdę świetnie się dogadujemy, emocjonalnie jesteśmy związani, rzadko się kłócimy.
Seksuolog uznał, że w naszej sytuacji najlepszym rozwiązaniem będą wspólne wizyty.
Co do tematów rodzinnych i tego, że rodzina zostanie, a partnera sobie wymieni. W moich oczach ona nie wyobraża sobie życia z kimś innym niż ja. Jest bardzo zaangażowana w nasz związek, próbuje uszczęśliwić wszystkich dookoła, to świetna dziewczyna tylko przez zaangażowanie w życie rodziny cierpi na tym nasz związek przez to, że mamy dla siebie mało czasu.

Tak.bo jeśli tematem jest wasze życie seksualne to razem chodzicie na terapię.
Nie znam się na tym, ale pewnie seksuolog chce byście oswoili temat i swobodnie się w tym poczuli. Tobie się ta sciezka nie do końca podoba, bo jak sam piszesz nie widać tam zaangażowania, czyli glowa zamknięta.
Ale może jak już tą ścieżką idziecie, to może założenie jest takie, że Twojej dziewczynie wszystko co związane z seksem zacznie sprawiać przyjemność fizyczną i tą drogą pokonacie kryzys
Że strony głowy, czyli zaangażowania na razie błysku nie będzie..ale może jakoś to zaskoczy potem?
Może mógłbyś porozmawiać z seksuologiem na osobności na ten temat? To mężczyzna? Seksuolog, czy seksuolog psychoterapeuta?

8

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny
Janix2 napisał/a:

Instynkt macierzyński ma bardzo mało wspólnego z udanym życiem seksualnym. Jeżeli w seksie nie będziecie się zgrywać to małżeństwo będzie niezbyt udane. Chyba że obie strony godzą się na taki stan rzeczy.

Dokładnie się z tym zgadzam, dlatego te tematy mnie od zawsze męczyły biorąc pod uwagę seks jako element układanki naszego związku. Nie każdy może myśleć w podobny sposób, w tym moja dziewczyna.

9

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny
karol221 napisał/a:
Janix2 napisał/a:

Instynkt macierzyński ma bardzo mało wspólnego z udanym życiem seksualnym. Jeżeli w seksie nie będziecie się zgrywać to małżeństwo będzie niezbyt udane. Chyba że obie strony godzą się na taki stan rzeczy.

Dokładnie się z tym zgadzam, dlatego te tematy mnie od zawsze męczyły biorąc pod uwagę seks jako element układanki naszego związku. Nie każdy może myśleć w podobny sposób, w tym moja dziewczyna.

Jeżeli miał bym być szczery to ja nie przechodził bym na następny level np. zaręczyny czy obietnice jeżeli temat pożycia nie był by rozwiązany. I nie przekonywały by mnie zapewnienia słowne że już wszystko jest OK. Po co miałbym potem pluć sobie w brodę i jęczeć : K..wa, a mogło być tak dobrze.

10 Ostatnio edytowany przez karol221 (2020-01-19 21:19:20)

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny
Lady Loka napisał/a:

Z nią trzeba było rozmawiać zanim zmusiłeś ją do seksu pod groźbą rozstania.

To nie było tak, że o tym nie rozmawialiśmy, ale faktycznie pewnie tych rozmów było za mało. Ja na to nie naciskałem, widziałem że nie był to temat który ją kręci, który chce odkrywać, dawała do zrozumienia że nie jest na to gotowa, bo "ciąża", "studia".
Ja nie chciałem zmusić jej do seksu, ale ona wyczuła presję, chciała mnie zatrzymać. Powiedziałem wtedy, że chyba warto się rozstać skoro dla mnie to istotne, a jej to nie interesuje, nie daje żadnych sygnałów zwrotnych które ja od lat wysyłam. To mój błąd, źle to rozegrałem, zbyt zero-jedynkowo i zdaję sobie z tego sprawę dopiero teraz. Człowiek czasem kieruje się emocjami, a nie rozumem... z drugiej strony może jak byłoby inaczej, to do dziś tematu seksu by nie było, albo nie było by już nas.

Lady Loka napisał/a:

Pytanie czy pochwicę miała już wcześniej i jest wynikiem słabej edukacji albo braku rozmów na tematy intymne w domu, czy też ta pochwica jest efektem właśnie tego seksu, na który ona zupełnie nie miała ochoty, a do którego Autor doprowadził.

Seksuolog stwierdził wstępnie, że to przez strach przed ciążą i złe wyobrażenia na temat seksu jako coś "złego". Czyli to, co moja dziewczyna twierdzi od początku.

Lady Loka napisał/a:

I partner, który nie będzie na nią naciskał.

Ja na nią nie naciskam. Od początku naszych intymnych doznań staram się być delikatny. Od pierwszych zbliżeń pytałem czy jest gotowa, zrelaksowana, czy na pewno tego chce. Zdawałem sobie sprawę, że nie tędy droga, aby to miało być tylko dlatego, że ja tego chce. Ja chciałem kontaktów seksualnych od początku, ale nigdy nie naciskałem, bo widziałem jakie jest jej podejście. I zawsze kiedy pytam, ona twierdzi, że jest ostatnią osobą, która robiłaby coś wbrew sobie. Zawsze to powtarza, że jest gotowa.

Lady Loka napisał/a:

Już pomijając to, że seks nie musi od razu równać się penetracji, a Wy możecie wrócić na etap poznawania się i pieszczot nawet na początek bez ściągania z siebie ubrań.

Zaczęliśmy od randek, dziś jesteśmy na etapie dotykania się nago. Wszystko dzieje się tak jak powinno być, przynajmniej mam taką nadzieję uczestnicząc w terapii.

11 Ostatnio edytowany przez karol221 (2020-01-19 21:35:16)

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny

Sprostowuję, że rocznikowo różnica wieku to 1 rok, a moja partnerka ma 26 lat chociaż i tak to nic nie zmienia.

Ela210 napisał/a:

seksuolog chce byście oswoili temat i swobodnie się w tym poczuli. Tobie się ta sciezka nie do końca podoba, bo jak sam piszesz nie widać tam zaangażowania, czyli glowa zamknięta.

Ja widzę starania, zaangażowanie mojej partnerki, doceniam to. Zdaje sobie sprawę, że to długi proces o czym wspominała seksuolog. Czy mi się ta ścieżka podoba? Pewnie nie, bo wolałbym załatwić to pstryknięciem palca, ale tak się nie da. Jest mi po prostu ciężko i pojawia się obawa przed negatywnym rozwojem sytuacji. Z mojej perspektywy to co jest nie napawa optymizmem, ale może jestem spaczony, nieobiektywny i powinienem się cieszyć z małych rzeczy, które ciężko mi po prostu dostrzec i gloryfikować.

Ela210 napisał/a:

Ale może jak już tą ścieżką idziecie, to może założenie jest takie, że Twojej dziewczynie wszystko co związane z seksem zacznie sprawiać przyjemność fizyczną i tą drogą pokonacie kryzys

Myślę, że chodzi o to, aby przełamywać lęki, zrozumieć temat seksu i dojść do sytuacji w której będziemy wspólnie zadowoleni z naszego pożycia, jeśli do niego w ogóle znów dojdzie w końcowym etapie terapii

Ela210 napisał/a:

Może mógłbyś porozmawiać z seksuologiem na osobności na ten temat? To mężczyzna? Seksuolog, czy seksuolog psychoterapeuta?

Kobieta, seksuolog psychoterapeuta

Lady Loka napisał/a:

Zwłaszcza, że Autor też pisze, że nie było żadnych pieszczot, odkrywania siebie, ona nie naciskała, on też nie naciskał, po 5 latach nagle mu się odwidziało i groźbą rozstania wymusił seks, a ona się zgodziła.

To nie tak. Pieszczoty były. Najpierw atmosfera, którą czuliśmy zawsze razem. Potem pocałunek w parze z dotykiem. Sęk w tym, że to poniżej pasa było czymś zakazanym czego nie przekraczaliśmy pomimo sygnałów, które wysyłałem np. kierując jej rękę w moje miejsca intymne bądź wcześniejszymi rozmowami, że mi tego brakuje.
Przed pierwszym razem były epizody, że ja dotykałem ją, a ona mnie będąc nago. Zawsze jednak była to jednostronna przyjemność i doszliśmy wspólnie do wniosku, że ona się przełamie dopiero, gdy sprawię jej tą przyjemność prawdziwym seksem stąd decyzja o pierwszym razie.
Nie miałem zamiaru wymusić 1 seksu. Wspólnie zdecydowaliśmy o tym pierwszym razie pół roku po kryzysie. To dla mnie było również wielkie przeżycie, bo byłem prawiczkiem. Wg rozmów nikt się do niczego nie zmuszał, ale mentalnie faktycznie pewnie ona nie była na to gotowa.  Skąd miałem wiedzieć? Też jestem laikiem w tych tematach. Ona twierdziła inaczej... sad

12 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2020-01-19 19:20:30)

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny
karol221 napisał/a:

Przed pierwszym razem były epizody, że ja dotykałem ją, a ona mnie będąc nago. Zawsze jednak była to jednostronna przyjemność i doszliśmy wspólnie do wniosku, że ona się przełamie dopiero, gdy sprawię jej tą przyjemność prawdziwym seksem stąd decyzja o pierwszym razie na który ona jednak nie była gotowa. Skąd miałem wiedzieć? Ona twierdziła inaczej... sad

Jeżeli prawdziwy seks dla Ciebie to ruchy penisa w pochwie to raczej sporo musisz zrozumieć. A jak ja Ci napiszę że dla mnie seks to np. wspólne pieszczoty pod prysznicem zakończone orgazmem ( bez wkładania penisa do pochwy) to jak to ocenisz, seks prawdziwy czy na niby?

13 Ostatnio edytowany przez karol221 (2020-01-19 19:27:37)

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny

Źle się wyraziłem. Chodziło o penetrację. Dla mnie seks to wszelkie działania seksualne o tym podtekście. A ten podtekst to może być np. seks oralny, bdsm czy inne wg upodobań danych osób... chociaż z drugiej strony mądrzę się na podstawie wiedzy z internetu, bo naprawdę to co ja tam wiem mając takie zrozumienie praktyczne tematu...

14

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny

A co ją zraża do innych rodzajów kochania się oprócz penetracji. To bezpieczny sekst przecież. Czy próbowałeś doprowadzić ją do orgazmu oralnie. Czy też miała blokadę, jak to tłumaczy?

15 Ostatnio edytowany przez karol221 (2020-01-19 20:06:32)

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny

Jesteśmy na etapie, w którym stara się poznać sama co sprawia jej przyjemność dotykając się. W mojej obecności pokazuje mi jak ją dotykać ręką, aby to jej sprawiało przyjemność. Jest to delikatny dotyk, bardzo kontrolowany. Nie prowadzi to do orgazmu, ale jak twierdzi jest to "przyjemne" chociaż ja tego szczerze nie czuję, ale próbuje wierzyć.
Seks oralny ją obrzydza. Raz pokazałem jej film erotyczny z tym rodzajem seksu, sugerując że może ją to odblokować. Stwierdziliśmy wspólnie na terapii, że to nie ten etap...

16

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny

A miała kiedykolwiek orgazm?

17 Ostatnio edytowany przez karol221 (2020-01-19 20:45:37)

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny

Nie miała orgazmu i w sumie obecnie to nawet nie ma co o nim myśleć skoro od zawsze wszelkie formy zabaw poniżej pasa ją krępowały, nie czuła się z nimi dobrze. Stąd podczas terapii zaczęliśmy od randek, nastroju, masażu ciała, a obecnie jest dotyk w okolicach miejsc intymnych o którym pisałem powyżej.

18

Odp: Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny

hmmm zastanow sie na ktorym miejscu dla Ciebie jest seks. Albo zrob test na jezyk milosci, dla przykladu moj jezyk milosci to dotyk i prezenty więc seks jest dla mnie Bardzo  ważny, jeśli bylabym z partnerem o innym rodzaju jezyka milosci np. słowa,  to nie ma opcji ze bym sie z takim dogadala. nie bylabym usatysfakcjonowana, ani on. Nie wyobrazam sobie braku seksu przez 7 lat...koszmar

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kryzys, problemy seksualne i wpływ rodziny

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026