Jak nauczyć się gotować?
Bardzo nie lubie gotować, o pieczeniu nie wspomne. Nigdy do tego się nie garnęłam. Nie lubie i nie mam do tego serca.
Teraz jadę do pracy za granice i bede musiałą gotować. Ratujcie, co mam robić, czy jak kupię ksiażke kucharską to dam radę?
Podobne tematy
Motylku książka moze się przydać.
Na pewno nie bedziesz robiła jakiś super wypaśnych dinnerów
z gotowaniem jak z zadaniem:
wymyslasz danie, gromadzisz produkty w 1 miejscu, przygotowujesz ( myjesz, obierasz, szatkujesz) i dalej obrabiasz (gotujesz, pieczesz, dusisz).
nigdy nic nie ugotowałas czy masz juz jakas praktykę?
alaclaudie ugotowałam np. umiem zrobić risotto, ziemniaki ,naleśniki, proste rzeczy, ale ja po prostu nie lubię gotować. Ale zadnym innych bardziej skomplikowanych dań
W ogóle nigdy nic nie upiekłam.
no to nie masz sie czym martwić
ugotować dobrze ziemniaki i nie przesolić to sztuka ![]()
będąc tam rób proste rzeczy np.:
pierś kurczaka pokroisz badz lekko rozbijesz i na tłuszcz- dojdzie w kilka min. do tego sałatka, ryz czy ziemniaki i gotowe.
to samo z ryba. jajko gotowane z sosem koperkowym czy usmażone.
nie masz się co stresować bo bedziesz gotowała dla kilku os. pewnie.
Prawdopodobnie tylko na jedną osobę i dla siebie. Wiesz, takie najprostsze rzeczy zrobię. Ale jesli jakieś komplikowane dania będa ode mnie wymagac to nie zrobie. Poza tym nie umiem piec ciast. Tak szczerze to ja nie wiem jak ten sos koperkowy zrobić, więc myślę, że bez książki kucharskiej się nie ruszę.
Najchętniej to ja bym wszystko kupiła gotowe, ale wiem że w końcu musze się przełamac do tego gotowania.
6 2010-04-26 11:46:47 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-04-26 11:48:09)
sos koperkowy : jak masz troszkę rosołu- do 0.5 l. siekasz koperek ( 1 peczek wystarczy) i wolno gotujesz ( w tym czasie robisz zawiesinę: do poł szklanki wody (zimnej) wsypujesz łyzeczke mąki (tortowej) i mieszasz az mąka się rozpusci.
potem berzesz sitko o małych dziurkach i wlewasz przez to sitko zawiesine do garka z rosołem i koperkiem- i mieszasz. trochę soli i pieprzu ![]()
pozniej zagotowujesz i voila! ( to powinno Ci wystarczyć na 2 takie obiady).
teraz póki jestes w domu mozesz wypróbować.
a nikt nie bedzie od Ciebie wymagał nie wiadomo czego - nie jedziesz pracowac jako szef restauracji.
ciasta mozna swietne kupic w cukierni. Grunt to nie zrobic z igły wideł- powodzonka i jakbyś czegos nie umiała zrobic to opisz a ja napisze jak sie to robi (mam nadzieje) ![]()
alaclaudie dzięki. Strach am wielkie oczy, jakoś będe musiała sobie poradzic. w razie czego napisze. A jak wrócę i nie zapomnę to napisze jak mi się gotowało ![]()
Pozdro
Ojoj, ja tez nie cierpię gotować, ale sytuacja rodzinna (dziecko) zmieniła to, że nie lubie ale musze. ![]()
Ja radzę Ci kupić książkę kucharska, z polskimi prostymi daniami i ciastami.. Na pewno Ci sie sprzyda ![]()
Nie panikuj, bedzie dobrze ![]()
9 2010-04-26 13:25:30 Ostatnio edytowany przez youngwind (2010-04-26 13:26:22)
Jak nauczyć się gotować?
Bardzo nie lubie gotować, o pieczeniu nie wspomne. Nigdy do tego się nie garnęłam. Nie lubie i nie mam do tego serca.
Teraz jadę do pracy za granice i bede musiałą gotować. Ratujcie, co mam robić, czy jak kupię ksiażke kucharską to dam radę?
Ja wyjechałam z moim facetem za granicę dwa lata temu i jako 19-latka, chociaż nie lubiłam, po prostu musiałam nauczyć się gotować. Myślę, że gdy przyjdzie czas na zrobienie żarełka, sama się nauczysz, ot, tyle; Ja dużo eksperymentowałam i to bez żadnych książek kucharskich (no, chyba, że chodziło o jakiś ekstremalny rarytas)
. Wszystko zależy od tego, czego konkretnie chcesz się nauczyć. Bo jeśli chodzi o zwykłe "obiadowe" sprawy, to pryszcz i nauka nie zajmie Ci dużo czasu
.
Gotowanie naprawdę nie jest trudno, dla mnie to czysta przyjemność, chociaż nie umiem robić rolad i nigdy się nie nauczę, bo po prostu nie chcę. Gotuję zdrowo i nie wyobrażam sobie, że miałabym na obiad podać rolady z kluskami, czerwoną kapustą albo białą zasmażaną i do tego tłusty sos na zasmażce.
Dziś np. dostałam pierwszy raz do ręki świeży filet z pstrąga. Nigdy wcześniej nie przyrządzałam tej ryby, więc musiałam trochę pomyśleć. W końcu opłukałam ją, wrzuciłam do miski, zalałam sokiem wyciśniętym z połówki cytryny, posoliłam, dodałam ziół, które jak mi się wydaje pasowały - pieprz, rozmaryn, tymianek, bazylię, cząber, estragon. Odstawiłam na pół godziny i usmażyłam krótko na rafinowanej oliwie z oliwek.
Nie sięgałam przy tym do żadnych książek kucharskich czy przepisów. Po prostu wymyśliłam to wszystko. Przeważnie tak właśnie robię. Spróbuj więc kierować się intuicją przy wyborze przypraw, rodzaju tłuszczu itp. Naprawdę kobieca intuicja to potęga
, szczególnie w kuchni.
Gotować nauczyłam się bo musiałam. I zrobiłam to dość późno, bo dopiero na studiach. Moja matka po prostu rzuciła mnie na głęboką wodę, wychodząc pewnego dnia i zostawiając mi kartkę: "w lodówce jest wŁosczyzna i mięso na rosół. Ugotuj na szesnastą". Uuups, załamałam się, rosół był dziwny, jak na pierwszy raz to w miarę
,ale podołałam.
Myślę też, że nie warto zaczynać od wymyślnych potraw, raczej dojdź do perfekcji w tych prostych, a potem spróbuj czegoś trudniejszego.
Książka kucharska - jak najbardziej, ja się uczyłam z przepisów wycinanych z gazet - babcia je dla mnie zbierała. Kiedy będziesz kupować książkę, zwróć uwagę na to, żeby potrawy nie były zbyt wymyślne i by ich sporządzanie było opisane krok po kroku. Przeczytaj pierwszy z brzegu przepis i na jego podstawie wyobraź sobie, że gotujesz. Jeśli coś będzie niejasne, coś nie będzie uwzględnione, odłóż tę książkę i sięgnij po następną.
mam faceta ktory jest wlochem jestesmy 7 lat ze sobą i jeszcze sie nie nauczylam gotowac! on czasami gotuje wloskie potrawy a ja umiem tylko pomidorówke zrobic i nalesniki on dobrze gotuje aja albo cos zasole albo wogóle nie posole chcilabym sie nauczyc gotowac ale to nie dla mnie chyba
Ja, podobnie jak Emilia, gotuję intuicyjnie i tak było od samego początku. W domu nie gotowałam, bo zawsze robiła to mama i jakoś nas do tego nie wciągała, chętnie za to od zawsze wypiekałam słodkości. Potem zdarzało mi się robić jakieś proste rzeczy (głównie wtedy kiedy spodziewałam się gości), ale głównie... bez przepisu. Pierwszą zupę ugotowałam już po ślubie, pamiętam jak dziś była to pomidorówka, a mój mąż stwierdził, że...pycha. I do dziś nie chce mi uwierzyć, że to była pierwsza w życiu. W ogóle wszystko robię na wyczucie. Kiedyś dla przykładu dawno temu, miałam wielką ochotę na bigos, ale oczywiście nie miałam o jego gotowaniu bladego pojęcia, pomyślałam więc tylko co w nim jest i jak ja bym to zrobiła, żeby było ok. Nie czekając długo zabrałam się i... wyszło, oczywiście bez przepisu
. Podobnie wszelkie mięsa, sałatki, zupy, inne dania. Jeśli ma się trochę sprytu wystarczy znać podstawowe zasady, a cała reszta (przyprawianie, obróbka termiczna) to już kwestia wyczucia. Generalnie lepiej dać czegoś za mało, a później ewentualnie dołożyć, niż z rozmachu przesadzić. I uwierz, kiedy ktoś mnie prosi o jakiś przepis to nie potrafię go podać, bo każdą rzecz za każdym razem nieco modyfikuję, coś zamienię, coś dodam. Owszem, czasem natknę się na coś fajnego, czy nawet zdjęcie, które jest dla mnie natchnieniem, ale i tak połowę zrobię po swojemu
.
Moja zasada w jednym przypadku się nie sprawdza- ciasta i wszelkie wypieki- bo tu nie bardzo można eksperymentować, podstawowy przepis powinien być zachowany. Dodatki jak najbardziej, zgodnie z inwencją, ale proporcje ciasta tylko w zgodzie z recepturą.
Naprawdę gotowanie nie jest trudne, nie można się go tylko bać. Praktyka czyni mistrzem, jeśli raz coś Ci nie wyjdzie spróbuj ponownie i tak aż do skutku. Najlepsze na początek książki to coś w stylu ,,dla młodej pani domu", ,,nastolatki gotują", itp., bo tam jest wszystko precyzyjnie i prosto wyjaśnione, a ucząc się łatwo popełnić najprostsze błędy, o których niestety większość książek już nie wspomina, bo później wydają się tak oczywiste. Powodzenia!
Skoro Wy tak o tych zupach to może któraś poradzi mi jak zrobić zwyczajny rosół
Umiem piec umiem gotować dania mięsne rybne innowacyjne ale nigdy nie zrobilam ani ćwierci zupy
poproszę o natchnienie mnie jakimś fajnym przepisem ![]()
ja gotowac nie umiem i chyba nigdy sie nie naucze...umiem zupy robic ale takie prymitywne...kupowalam porcje roslowa, kostke rosolowa albo bulionetke i warzywa mrozone. wrzucalam wszystko do garnka, gotowalam. nawet zjadliwe i smaczne wychodzilo ![]()
Skoro Wy tak o tych zupach to może któraś poradzi mi jak zrobić zwyczajny rosół
Umiem piec umiem gotować dania mięsne rybne innowacyjne ale nigdy nie zrobilam ani ćwierci zupy
poproszę o natchnienie mnie jakimś fajnym przepisem
Kup 2 udka z kurczaka, umyj je, włóż do garnka. Możesz wykorzystać też porcję rosołową z kurczaka, jest bardzo tania, ale wygląda dość nieciekawie. To po prostu tylna część kurki, szyjka razem z pleckami
. Jeśli chcesz, żeby rosół był bardziej treściwy, dodaj do kurczaczka porcję rosołową wołową. Ona nie jest już taka koszmarna, ot, zwykły kawałek kości z mięsem.
Garnek najlepiej większy, żeby zmieściło się w nim 2 litry wody.
Kurkę zalewasz rzeczonymi dwoma litrami (zimnej wody), dodajesz 2 ziela angielskie, listek laurowy i gotujesz. Pdczas gotowania wytwarzają się szumowiny, to jest ścięte białko zwierzęce. Nie jest wcale białe, ma postać szarawej pianki. Musisz ściągać szumowiny łyżką i wyrzucać. Gotuj tak długo, aż mięso będzie miękkie.
Potem wrzuć do niego obraną i umytą wloszczyznę. Możesz ją kupić gotową w pęczku w warzywniaku lub przygotować sama. Standardowa porcja składa się z: marchewki (ok. 2 sztuk), pietruszki (1 szt.), ćwiartki selera, kilku liści kapusty włoskiej, pora (jasnej części). Możesz również opiec w piekarniku cebulę i dodać ją razem z warzywami.
Dodaj również 2 ząbki czosnku.
Co jakiś czas, np. co 5 minut, sprawdzaj, czy rosół nabrał już aromatu. Posól dopiero wtedy, kiedy będzie aromatyczny.
Gdy zauważysz, że warzywa zmiękły, wyjmij je. Dopraw pieprzem. Marchewkę pokrój w kostkę. Ugotuj makaron jajeczny, np. czaniecki (choć nie wiem, czy tam gdzie mieszkasz takowy jest, bo to chyba lokalna marka), nałóż na talerze, posyp marchewką i posiekaną natką pietruszki i wlej rosół.
W rosole możesz też ugotować wątróbkę drobiową albo serduszka. Wątróbkę pokrój w kostkę i posyp nią makaron. Serduszek nie kroimy, dajemy je w całości na talerz.
Vegeta. Nie stosuję jej, zawiera glutaminian sodu, który rozpuszcza kubki smakowe i powoduje, że mamy ochotę na coraz silniejsze doznania smakowe. Poza tym uzależnia i jest rakotwórczy. Wzmacnia co prawda smak rosołu, ale myślę, że jest zbyt szkodliwy, żeby można go było używać.
Nie zrażaj się, jeśli rosół za pierwym razem będzie mało słony lub mało aromatyczny. Po prostu następnym razem dodaj więcej mięsa, cebuli lub czosnku.
Edit: Mięso z wywaru możesz oddzielić od kości, pokroić w kawałki i wrzucić do zupy. Możesz też zemleć je przez maszynkę i zrobić z niego nadzienie do pierogów lub krokietów. Takie pierogi można też zamrozić. Do ugotowanej włoszczyzny może dodać ziemnieki i jajka na twardo, pokroić to wszystko w kostkę i zrobić sałatkę jarzynową. Rosół da się też podzielić na dwie części, jedną wykorzystać bezpośrednio (czyli zjadając), a drugą wstawić do lodówki, na drugi dzień tylko gotujesz ryż, a do rosołu dodajesz kilka łyżek przecieru pomidorowego z puszki lub przecieru ze świeżych pomidorów (przecierasz pomidory przez sitko, pestki wyrzucasz), bazylię, marchewkę pokrojoną w kostkę i pomidorówka gotowa. Taką rosołową bazę można też zamrozić w plastikowym pojemniku i wykorzystać w ciągu następnego tygodnia.