Kochałam, kochałam, kochałam....3 lata razem, zrezygnowałam z "siebie" , przeniosłam się do innego miasta, żeby studiować, zerwaliśmy - ale obydwoje uznaliśmy, że tak dla nas jest lepiej! juz ół roku mineło od rozstania...zero kontaktu! mój Romeo po 2 tyg się zakochał na amen, no i ok, dobrze, że jest szcześliwy. Tylko szkoda , że traktuje mnie jakbym nigdy nie istaniała. A co jest najgorsze? Za mamy współnych znajmoych...tzn. mieliśmy, bo teraz mojej miejsce ktoś inny zajął ...i jestem tam nie potrzebna, nawet już na imprezy nie zapraszana...a przecież tak mnie wszyscy lubili!!!! tak mojego ekz wyzywali, że zerwał ze mną i ma jakaś teraz dziwna dziewczynę! a ja co? SAMA! podczas naszego związku wszystko poświęciłam no i teraz mam... tabletki antydepresyjne. już nigdy nie popełnię tego błędu. Nie zatracę się w związku...:(
Podobne tematy
mariola jakbym czytała o sobie ach ja byłam 4 lata i to samo mnie spotkało, jest tak cieżko
i nawet nie mam z kim o tym pogadac w realu ![]()
Tak to jest jak facet staje się najważniejszą rzeczą w życiu a starzy znajomi idą w odstawkę. Później pozostaje tylko pobudka z ręką w nocniku, bo starzy znajomi olewają osoby, dla których facet zawsze był ważniejszy. Pisałam już tutaj o tym kilka razy - związek jest komponentem życia a nie jego sensem.
Zawsze na pierwszym miejscu powinno stawiać się siebie, nigdy nie zapominać o swoich potrzebach. Czasem nawet w związku trzeba pozostawić krople egoizmu. Zawsze trzeba zostawiać sobie, tylko sobie część życia.
Widocznie Ci znajomi tak naprawdę nigdy nimi nie byli. Mam nadzieje że możesz znaleźć oparcie i pomoc jeszcze gdzieś poza Nimi...
nom teraz wiem, na czym i jak powinien wyglądać związek...Polak mądry po szkodzie:/ no cóż uczymy się na błędach...tylko szkoda, że teraz odbiło się to na moich studiach, rok mam w plecy...w jakimś poście pisałam, ze mam depresje, już powoli staje się silniejsza psychicznie, ale jest trudno. najbardziej zawiodłam się na ludziach, o których zawsze myślałam, że mogę na nich polegać...egoizm zabija najmniejsze wartości i uczucia. Bliźniaczka jesteśmy w takiej samej sytuacji, też nie mam z kim o tym pogadać, nawet nie mam z kim gdziekolwiek wyjść....ale narzucać się nie mam zamiaru. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie....;P w (_I_) mam takich znajomych, niech się zaspokoją nową laską mojego eks...a ja wierzę, że ja ( i Ty Bliźniaczko!) wkrótce poznamy kogoś, już nawet nie myślę o facecie , ale kogoś z kimś można będzie pogadać, wyryczeć się na ramieniu, i w każdej chwili na tą osobę polegać. musi się los odmienić...tylko kiedy...wrrr;/
Przepraszam, że to napiszę, pewnie będzie dość brutalne, ale mam nadzieję, że otworzy Ci oczy i pomoże szybko stanąć na nogi.
Sama decydujesz, czy ciągle tkwisz w tym samym miejscu, co w dniu rozstania czy idziesz dalej. Jeżeli rozpamiętujesz dawny związek, żywo interesujesz się obecnymi poczynaniami byłego, które powinny Ci teraz "zwisać i powiewać", masz nadzieję, że będziecie utrzymywali kontakt albo dążysz do tego, a w kwestii przyjaciół liczysz na tych, którzy zawiedli - przybijasz sobie gwóźdź do trumny.
Odkochał się po 2 tyg? Dojrzałość godna pożałowania. Ale Tobie nie pozostaje nic innego, jak otworzyć się na nowe znajomości i wyciągnąć mądre wnioski z dawnego rozstania. Jeśli to bardzo trudne, warto skorzystać z pomocy psychologa i następny związek budować bardziej świadomie, bo niestety nie wystarczy się sparzyć raz, żeby zagwarantować sobie powodzenie kolejnej relacji. To, czy następna miłość przetrwa próbę czasu i czy w ogóle się pojawi, będzie zależało od obopólnej dojrzałości i tego, co oboje wynieśliście z poprzednich doświadczeń. Więc nie zmarnuj tego ![]()
7 2010-04-24 20:42:37 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-12-09 21:52:35)
.
8 2010-04-24 20:56:11 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-12-09 21:51:59)
.
wszystkie dziewczyny - bądźcie silne. Ja zostałam porzucona prawie pół roku temu. Teraz jest dobrze, ale możecie poczytać inne moje posty. Też czuję się samotna. Znajomi mojego eks, oczywiście mnie olali. Mimo, że zawsze mówili, że mnie lubią - koniec związku równy był końcowi znajomości z nimi. Są ludzie z towarzystwa mojego eks, którzy bardzo mi pomogli i nadal mamy jakiś tam kontakt. Ja staram się nie rozpamiętywać związku, ale to bardzo trudne, bo nadal wszystko mi się z nim kojarzy. Nie czuję już chęci powrotu do niego, ale nadal o nim myślę. To znaczy twki w mojej głowie, jego negatywny obraz, ale nadal tkwi. Boję się, że nigdy go nie zapomnę, a chciałabym móc zresetować moją pamięć. Wyrzucić całkowicie jego obraz i te 2,5 roku kiedy byliśmy razem. Kiedy z nim byłam strasznie bałam się tego, że ze mna zerwie, a ja sobie nie poradzę, ale nie myślałam o tym, bo było dobrze. Potem zaczęło być źle i non stop takie mysli kotłowały mi się w głowie. W końcu zerwał, wczęśniej porządnie wymęczając mnie psychicznie - nie odzywał się do mnie po kilka dni, nie odbierał telefonów, kasował połączenia, był chamski.
Mam nadzieję, że dla mnie też macie jakąś dobra radę dziewczyny ![]()
pozdrawiam ![]()
Najlepszym lekiem na te wszystkie rozterki jest nowa miłość
tylko bardzo trudno znaleźć tę właściwą osobę. Musimy myśleć też o sobie - będąc w "chorym związku" żyje sie tylko dla niego zapominając o sobie i swoich potrzebach i pragnieniach. Po rozstaniu znowu cierpienie ponieważ trudno jest zapomnieć i zacząć żyć normalnie. Każda z nas jest wartościową kobietą, i ma dużo do zrobienia w swoim życiu wiec trzeba sie zająć wszystkimi innymi istotnymi aspektami naszego życia i odciąć sie od tego co było. Powodzenia Kobietki ![]()
11 2010-04-25 12:38:21 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-12-09 21:51:31)
.
Dokładnie- dla mnie po rozstaniu potrzeba czasu, żeby sobie wszystko na nowo poukładać. Nie dobre jest chyba jak zaraz mamy kogoś kolejnego- dla mnie byłoby to wszystko za świeże, uczucia mogłyby się niebezpiecznie mieszać.
Martita- moim zdaniem powinnaś się jak masz taką możliwość wynieść z tego mieszkania. Ja sama staram się chować rzeczy od byłego, żeby mi się w oczy nie rzucały- a co dopiero mieszkanie gdzie jest tyle wspólnych wspomnień...
13 2010-04-25 14:23:39 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-12-09 21:51:00)
.
Dziewczynki ,
Ja w tej chwili jestem w takim związku , poświęciłam wszystko dla mojego obecnego chłopaka , przyjaciół , koleżanki , znajomych . Nigdzie sama nie wychodzę , moje całe życie kręci się wokół niego . Mam świadomość że robię ogromny błąd nie myśląc o sobie , ale niestety nie potrafię być egoistką a przede wszystkim , nie potrafię go zranić. Boję się że kiedyś znudzi mu się związek z taką nie asertywną osobą ;( ....
no tak wlasnie jest ze przewaznie to my kobiety oddajemy cala siebie zatracamy sie w tej milosci a pozniej zostajemy zupelnie same
bo wszyscy sie od nas odwrocili. Sama mialam dosc podobnie w poprzednim zwiazku tez oddawalam cala siebie.
Chodzilam do szkoly(czasem nie) byleby tylko sie z nim spotkac.
Urwalam pare kontaktow ale na szczescie chyba mam wyrozumialych znajomych wiec to zrozumieli:)
Dlatego nie nalezy zamykac sie na innych i oddawac sie bezgranicznie partnerowi nalezy miec swoj wlasny odlamek swiata:)
Czas dla siebie i znajomych przeciez to takze jest wazne:)
16 2010-08-03 15:53:20 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-12-09 21:36:31)
.
na koniec sierpnia zmieniam mieszkanie. i tak chyba długo wytrzymałam w tym mieszkaniu, ale w sumie nie było źle. trochę mi żal się stąd wyprowadzać, sama nie wiem czemu, podoba mi się mieszkanie (?)
i nawet mi przychodzi do głowy że nie chcę się wyprowadzać ale wiem że powinnam ;/
I dobrze robisz ze sie wyprowadzasz.
Ja po rozstaniu z narzeczonym wymowilam wspolne mieszkanie po 2 dniach a wyprowadzka byla po 2 tygodniach. Odetchnelam ledwie mialam to za soba.
Powyrzucalam rzeczy, ktore mi przypominaly ex-a i troszke podnioslo mnie to na duchu.
Nawet ciuchy; do tego ostatniego zmusila mnie co prawda utrata wagi ("ucieklo" mi 25 kilo w ciagu 3 miesiecy), ale cudownie sie czulam kompletujac nowa garderobe
.
W tym mieszkaniu trzyma Cie sentyment. A po to zeby sie posunac do przodu, trzeba zakonczyc stare sprawy i odciac od przeszlosci.
Powodzenia ![]()