Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 48 ]

1 Ostatnio edytowany przez Emilia (2013-02-15 17:48:58)

Temat: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Od kilku miesięcy mieszkam pod jednym dachem ze szwagierką. Na początku było miło, wszystko pięknie i ładnie, wielka przyjaźń, zaufanie itp. Jednak jak to bywa z mieszkaniem z większą ilością osób po pewnym czasie zaczęło się psuć. Szwagierka, nazwijmy ją Aga, jest ogólnie miła i słodka jak miód, ale... kiedyś zarzuciła mi, że jej nie lubię bo... nie zdrabniam jej imienia! Myślałam, że żartuje. Ja do nikogo nie mówię "Moniczko", "Agatko" i nie świadczy to o tym, czy kogoś lubię czy nie. Ale nie żartowała, była nawet jakby trochę na mnie obrażona. Cóż, nie zmienię swojego przyzwyczajenia tylko dlatego, że komuś się ono nie podoba. Kolejną sprawą jest "pożyczanie". Aga pożycza sobie ode mnie kosmetyki, ubrania, biżuterię itp. Raz że mi o tym nie mówi, nie pyta czy może, tylko wyciąga sobie rzeczy z szafek, a dwa że traktuje te rzeczy jak swoje, bo chowa je po użyciu u siebie. Mi jeśli coś zginie to pierwsze o czym myślę, to że ja to gdzieś posiałam. Najpierw szukam u siebie, a potem pytam, czy ktoś tego nie widział. Kilka dni temu była sytuacja, w której byłam pewna, że moją bluzkę zabrała Aga, więc pytam się jej grzecznie, czy nie wie, gdzie ta bluzka jest, a ona że nie. Nie skomentowałam tego, ale potem przy moim facecie powiedziałam, że zgubiłam bluzkę. Aga to słyszała, drzwi do jej pokoju były otwarte. W pewnej chwili weszła do nas i bez słowa rzuciła moją bluzkę na łóżko, chyba z gniewem, bo jak wyszła do siebie to trzasnęła drzwiami, aż szyby w oknach zadrżały.

Kolejną sprawą są jej kompleksy. Ma bardzo niskie poczucie własnej wartości, nie ma żadnego wykształcenia, choć jest na tyle inteligentna, że bez większego wysiłku mogłaby dokończyć studia i pójść do pracy w jakimś biurze. Aga jest też ładna, atrakcyjna, ale nie ma nikogo już od bardzo dawna. Rozumiem, że może to być dla niej bolesne, ale mam wrażenie, że ona mi zazdrości, że czuje się gorsza, wiele razy dawała mi na to dowód. Przykład: rozmawiałyśmy o studiach, mówiłam jej jak się uczyłam, jak pisałam pracę magisterską na pionierski temat, że byłam ambitna. A ona mi powiedziała "znam takie ty, takie wredne kujonki, wiem co myślicie o sobie, że jesteście najlepsze!". Wyrzuciła to z siebie ze złością. Zaskoczyło mnie to zupełnie. Nigdy nikomu nie dawałam odczuć, że jestem lepsza, powiem więcej - nie czuję się lepsza. Zawsze staram się, choć nie wiem na ile mi to wychodzi, szanować innych ludzi. Boli mnie jej zachowanie, myślałam przez długi czas, że to moja przyjaciółka, zwierzałyśmy się sobie, a teraz ona mówi mi wiele niemiłych rzeczy i co gorsza, po wygłoszeniu sarkastycznej uwagi typu "okropny ten twój nowy kolor włosów, wyglądasz porażkowo" zaraz dodaje "tylko żartowałam", przy czym w ogóle się nie uśmiecha (kiedy ją demaskuję i mówię, że wiem, ze to nie był żart zaraz jest afera, fochy itp.). Mam wrażenie, że chce, świadomie czy nie, podkopać moją wiarę w siebie dlatego, że sama jest niedowartościowana.
Następną kwestią jest to, jak ona radzi sobie z emocjami. Otóż nie radzi sobie zupełnie. Wydaje mi się, że każdy dorosły człowiek powinien być świadomy swoich emocji, skąd one się biorą i jak sobie z nimi radzić. Tymczasem reakcje Agi są zawsze bardzo żywiołowe, nieproporcjonalne do problemu. Obraża się o byle co, trzaska drzwiami i nie odzywa się całymi dniami. Po takich cichych dniach następuje seria złośliwych uwag zawsze kończonych słowami "tylko żartowałam". W dodatku Aga ma do mojego partnera stosunek wręcz bałwochwalczy, uwielbia go. Kiedyś jej się zwierzyłam z naszych problemów, mieliśmy mały kryzys. Dowiedziałam się od niej, że jej zdaniem go zdradzam(!!!), że go nie kocham, że go ranię - nic takiego nie miało miejsca, po prostu do naszego związku wkradła się rutyna, nuda i tyle. Poprosiła ze łzami w oczach(!!!), żebym go nie zostawiała i nie łamała mu serca. Po tym wydarzeniu zaczęłam się zastanawiać, czy mam do czynienia z osobą niezrównoważoną emocjonalnie, bo jej zachowanie wyglądało jak jakaś szopka i było zupełnie niewspółmierne do całej sytuacji.

Problem chyba leży tak naprawdę we mnie, bo nie postawiłam jasno i wyraźnie granic na samym początku. Kiedy pierwszy raz ode mnie coś pożyczyła, powinnam jej dać do zrozumienia, że to jest jednorazowo i niech sobie kupi tę rzecz jak nie ma. Kiedy wypaprała mi cały krem Vichy, drogi jak diabli i oddała puste pudełko po tygodniu z uśmiechem i słowami "potestowałam sobie", powinnam ostro zażądać od niej zwrotu pieniędzy za krem. A ja się jej zwyczajnie boję, jej wybuchów złości, fochów, złośliwych uwag. Tego, że znowu mi coś zgubi, że znów przegrzebie skrzynkę w której trzymam biżuterię i pieniądze. Mój partner mówi, że mam się nie przejmować, bo Aga jest dziwna, toksyczna, że powinnam zminimalizować z nią kontakty (to akurat jest niemożliwe). Mówi też, że ja sama stwarzam sobie problem z nią, że powinnam ją olać. Ja nawet nie mogę z nią o tym porozmawiać, bo zaraz jest awantura, już raz zaczęła na mnie krzyczeć, kiedy na spokojnie próbowałam usiąść i porozmawiać. Dziwne jest też to, że czasami jest miła, słodka, kochana, uśmiechnięta, zupełnie jakby były w niej dwie zupełnie różne osoby. Jej zachowanie to sinusoida a ja zupełnie nie wiem, jak sobie z nią radzić...
Moja matka twierdzi, że mnie nie poznaje, że nie jestem typem osoby, która pozwala się tak traktować, że dziwne, że daję sobie wchodzić na głowę i że ona by ją ostro potraktowała zaraz na początku. Ma rację, ale teraz ja się tej dziewczyny boję. Nie wiem dlaczego. Ktoś ma jakiś pomysł, jak mam sobie z nią poradzić?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Jeśli faktycznie boisz się swej szwagierki, to ona... doskonale sobie zdaje z tego sprawę. Zdaje sobie sprawę i wykorzystuje to. Pewnie nie to chciałaś przeczytać, ale jedynym wyjściem jest konfrontacja z nią, czyli krótki, acz przekonywujący wykład na temat tego, co dla Ciebie jest dopuszczalnym, a na co w jej wykonaniu nie wyrażasz zgody. Podejrzewam, że po takiej tyradzie szwagierka będzie sprawdzać Twą wiarygodność, "pożyczy" bluzkę, skorzysta z kosmetyków czy biżuterii. Wówczas kolejnym krokiem jest zabezpieczenie własności (założenie zamka w drzwiach waszego pokoju, przeniesienie do niego kosmetyków, itp.).

I pomyśl, czego tak naprawdę się boisz. Co może się Ci stać, gdy będzie krzyczała?
Poza tym wszystko wskazuje na to, że dziewczyna bardzo Tobie zazdrości i bardzo domaga się Twej uwagi. Im głośniej krzyczy, tym bardziej (w dość niekonwencjonalny sposób) prosi o zainteresowanie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

3

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Masz rację.

Boję się konfrontacji, bo wiem, że nie będzie miło. Wiem, że będzie zaprzeczać faktom, że będzie mi wmawiać, że skoro raz jej coś pożyczyłam, to tak jakbym pożyczyła wszystko i wielokrotnie. Będzie głośno, będzie mnie oskarżać, będzie wyciągać argument, że nie jestem u siebie. Będzie trzaskać drzwiami, pewnie jakaś przemoc typu popychanie też nastąpi. Na pewno obrobi mnie przed całą ich rodziną. Ja po prostu nie chcę konfrontacji. Miałam nadzieję, że ona nie nastąpi, że szybciej się wyprowadzimy, ale niestety nie zrobimy tego w ciągu najbliższych miesięcy...

Przykłady jej toksycznego zachowania mogę mnożyć, ona non stop ma do mnie jakieś "ale", ciągle i ciągle coś. Czepia się praktycznie wszystkiego. I wszystko komentuje, każde moje zachowanie, słowa, gesty obraca przeciwko mnie, nadinterpretuje. Zamka nie założę, bo nasz pokój jest przejściowy. Mogę ewentualnie wywieźć najcenniejsze rzeczy do rodziców. Ale przecież nie wywiozę wszystkiego. Dla niej fakt, że kosmetyczka stoi w szafce za drzwiami i w dodatku jest zamknięta na zamek nie jest żadną przeszkodą. Ona po prostu nie ma szacunku dla mojej własności i prywatności.

Moje zainteresowanie nią zawsze było. Opowiadała mi o swoich problemach z facetami, jeździłyśmy razem na kawki, zakupy, do fryzjera, wszędzie. Jak "psiapsiółki". Chwaliłam ją, zawsze mówiłam, jak super wygląda, jak dobrze ugotowała, naprawdę starałam się. Ale nie mogę udawać, że lubię kogoś, kto bez ustanku mnie niszczy coraz bardziej i bardziej. Ja jestem w stanie zrozumieć, że ona w ten sposób walczy o zainteresowanie, ale efekt osiąga zupełnie odwrotny. Mam jej coraz bardziej dość.

4

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Oczywiście, że podczas takiej rozmowy nie będzie miło.

Czytam jednak, że decyzję już podjęłaś.
Takim swym zachowaniem dajesz jej przyzwolenie na korzystanie, bez pytania i wbrew Tobie, z Twych rzeczy. Faktycznie, unikniesz chwilowego jej ataku, ale kiepska atmosfera będzie trwała nadal. Ba, będzie narastać Twa złość, pretensje, żale. A któregoś dnia nie wytrzymasz i zrobisz karczemną drakę. Wszystko to po to, by uniknąć nieprzyjemnej, kilkuminutowej, rozmowy.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

5

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Tak, tylko wiesz, to nie jest osoba taka jak ty albo wiele innych kobiet z tego forum. Ona nie jest świadoma siebie mechanizmów, które nią rządzą, nie jest świadoma swoich emocji. Mimo tego, ile ma lat. Mimo doświadczeń życiowych. Jest dziwna, trudna, inna. Reaguje zupełnie nieproporcjonalnie do sytuacji. Zupełnie, zupełnie smile. Na przykład dziś rano nie przywitała się ze mną, nie powiedziała ani jednego słowa przez cały dzień a obudziła mnie kopniakiem w nasze łóżko (myślała, że śpię, patrzyłam na nią spod przymkniętych powiek). Dlaczego? Bo jej zdaniem zbyt późno chodzimy spać (godzinę po niej, przed 24-tą).
Myślałam, że jest jakiś sposób, że coś mogę zrobić używając dyplomacji. Po konfrontacji będzie tak, że ona zupełnie przestanie się do mnie odzywać albo wręcz przeciwnie - będzie jeszcze bardziej jadowita. Ja już próbowałam rozmawiać, zaczynałam rozmowę, a ona zamykała mi drzwi przed nosem albo wychodziła, uciekała wręcz do łazienki. Czy tak zachowuje się dwudziestoletnia osoba?

6

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Dyplomacja przy kradzieży (bo zabieranie rzeczy bez zgody właściciela jest kradzieżą) i chamstwie?

Tak, tak zachowuje się dwudziesto- i więcej-letnia osoba, która jest świadoma własnej bezkarności, której wszyscy ustępują, bo boją się jej krzyku, kąśliwych uwag i plotek.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

7

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Po prostu chciałam być na poziomie, zachować się kulturalnie, grzecznie.

Mój partner mówi, żebym sama to załatwiła, a najlepiej dała jej spokój i nie przejmowała się. Bo ona "tak jest wychowana" (akurat, jej rodzeństwo jest zupełnie inne, a to wielodzietna rodzina), bo "tutaj tak jest", bo "ona taka jest i ja jej nie zmienię". Fakt, że kiedy jestem, to się pyta, czy może zabrać. Jak mnie nie ma, to nie zadzwoni, choć może, tylko po prostu bierze.
We mnie złość już zaczęła niebezpiecznie rosnąć, raz sobie wyobraziłam po jednym jej fochu i trzaśnięciu drzwiami, że wpadam do niej do pokoju, łapię ją za czuprynę i szarpię. I sprawiło mi to ulgę. Nie zamierzam tego wprowadzać w życie oczywiście, to tylko takie wyobrażenie na szczęście.

8

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...
Emilia napisał/a:

We mnie złość już zaczęła niebezpiecznie rosnąć, raz sobie wyobraziłam po jednym jej fochu i trzaśnięciu drzwiami, że wpadam do niej do pokoju, łapię ją za czuprynę i szarpię. I sprawiło mi to ulgę. Nie zamierzam tego wprowadzać w życie oczywiście, to tylko takie wyobrażenie na szczęście.

Jeśli ta sytuacja potrwa jeszcze z kilka miesięcy to obawiam się, że owo wyobrażenie wprowadzisz w czyn.

Świetnie Cię rozumiem. Znam taki typ ludzi i również nie lubię konfliktów. Szczególnie z osobami, o których wiem, że na ich towarzystwo w moim życiu będę w jakimś stopniu skazana. Ale nie masz innego wyjścia jak zacząć stawiać granice i walczyć o własną prywatność. Przecież i tak już wiesz, że przyjaciółkami nie będziecie.

9

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Czy w którymś momencie zachęcałam Cię do zejścia z Twego poziomu?
Taka rozmowa, o której piszę od pierwszego postu, wymaga kilku rzeczy: masz być przekonywującą, konsekwentną, nieustępliwą i trzymać swe nerwy na wodzy. Ale rzeczowa, konkretna, rozmowa daleka jest od dyplomacji i owijania w bawełnę.

Skoro szwagierka prosi o pozwolenie, gdy jesteś w domu, to dobrze to rokuje. Jeden warunek. Pomiń pretensje, żale, wypominanie. Takie zachowanie traktuje (nie ona jedna) jako atak albo zagrożenie nim i atakiem odpowiada.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

10

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Ciężko mi będzie zachować nerwy na wodzy, kiedy ona swoich nie zachowa. Wiesz, wszystko fajnie, ale jeśli ona po prostu przy każdej próbie rozmowy wychodzi z pokoju, zamyka się w łazience i śpiewa? Albo puszcza wodę? A potem się całymi dniami nie odzywa, rozwala moje rzeczy, przeszkadza mi w pracy, słucha muzyki na pełny regulator? Robi mi na złość na wszelkie możliwe sposoby? Ona się ze swoją matką codziennie kłóci. Działa na nią tylko to, jak ktoś ją zwymyśla od najgorszych, bo wtedy zamyka buzię i słucha. Jej matka tak właśnie robi.

11

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Przecież sama, dzięki swemu takiemu myśleniu, ustawiasz się na przegranej pozycji. Przeczytaj uważnie swe posty.
Wynika z nich, że Twoja szwagierka, choć znacznie młodsza, jest silniejszą, sprawniejszą, zdecydowaną, niezależną i robi to, co chce. Ty jawisz się w nich jako osoba słaba, bezwolna, lękliwa, pozbawiona energii. Skoro startujesz do rozmowy z nią z takiego właśnie poziomu, nie ma nic dziwnego w tym, że ona zamyka Ci drzwi przed nosem, kpiąc w żywe oczy.

A taka Twoja postawa jest efektem ukrywania złości. Gdybyś przestała ją ukrywać, silniejszą byłabyś od razu. I nie jest to zachęcanie Ciebie do bycia agresywną.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

12

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...
Wielokropek napisał/a:

Przecież sama, dzięki swemu takiemu myśleniu, ustawiasz się na przegranej pozycji. Przeczytaj uważnie swe posty.
Wynika z nich, że Twoja szwagierka, choć znacznie młodsza, jest silniejszą, sprawniejszą, zdecydowaną, niezależną i robi to, co chce. Ty jawisz się w nich jako osoba słaba, bezwolna, lękliwa, pozbawiona energii. Skoro startujesz do rozmowy z nią z takiego właśnie poziomu, nie ma nic dziwnego w tym, że ona zamyka Ci drzwi przed nosem, kpiąc w żywe oczy.

A taka Twoja postawa jest efektem ukrywania złości. Gdybyś przestała ją ukrywać, silniejszą byłabyś od razu. I nie jest to zachęcanie Ciebie do bycia agresywną.

Nie zgadzam się z tym. Nie jest sprawniejsza ani silniejsza, nie wiem, skąd to wzięłaś. Jest niezdecydowana i to do granic możliwości. Na pytanie czy ma ochotę na cokolwiek lub czy woli czekoladę mleczną czy gorzką odpowiada "nie wiem". Nie jest w stanie dokonać najprostszego wyboru, nawet pod presją.
Ona nie zamyka drzwi przed moim nosem, bo sobie ze mnie kpi. Ona się boi konfrontacji tak samo jak ja, ale z innych przyczyn. Zamyka bo nie wie, co ma powiedzieć, a wie, że kłamstwa nie zniosę. Przed chwilą była afera, bo "ktoś jej podbiera jej kremik". Nikt jej go nie rusza (każda z nas ma inny rodzaj cery, nie będę brała czegoś, co mi szkodzi, zresztą stać mnie, by kupić sobie swoje). Ale to tylko świadczy o tym, w jaki sposób myśli i działa. Sama tak robi, "podbiera innym", więc myśli, że inni robią to samo. To też jedna z jej wad - głębokie przekonanie, że wszyscy są tacy sami, a konkretnie tacy jak ona. Ja w tej aferze udziału nie brałam, słyszałam ją tylko jak byłam u siebie. Do mnie nie odezwała się słowem.
Nie robi też tego co chce, ona sama nie wie, czego od życia oczekuje, nie ma planów - z wyjątkiem jednego - mieć faceta.

Ja nie ukrywam złości. Ja potrafię zareagować, kiedy mi się coś nie podoba, było kilka takich sytuacji, w których o coś mnie oskarżała, zazwyczaj odpowiadałam krótko, że sobie insynuacji nie życzę, albo że mnie to co mówi nie obchodzi. Zresztą mój partner też ma do niej taki stosunek: kiedy go o coś tam oskarża, to on jej "nie interesuje mnie to, teraz pracuję, wyjdź z pokoju". Krótko i na temat. Ja też tak parę razy zrobiłam. Problem jest natomiast taki, że obawiam się jej zbyt emocjonalnych reakcji w momencie konfrontacji. Poza tym ja z tą babą będę się często spotykać przez całe życie, nie mogę nagle jej zaatakować, wygłosić tyradę czego sobie życzę, a czego nie, bo na pewno ona swoich nerwów nie będzie trzymać. Już raz rzuciła moimi rzeczami o podłogę, raz mi już coś zniszczyła, kiedy spokojnie prosiłam, by mi to oddała, bo mi to było do ch* potrzebne!!!. Z jej matka się już dogadałam, a właściwie to delikatnie i subtelnie ją ustawiłam, a tej młodej nie umiem.

13

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Napisałam tylko o swych wrażeniach po przeczytaniu Twoich postów w tym wątku. smile Rozumiem, że w rzeczywistości obie jesteście inne.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

14

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Emilio, sama zauważyłaś, że nie interweniowałaś w porę (podałaś przykład z kremem Vichy) i młoda się rozwydrzyła. Wygłaszanie tyrady mija się z celem bo po kilku sekundach usłyszysz tylko trzaśnięcie drzwiami. Nie pozostaje Ci nic innego jak prezentować swoje stanowisko przy każdej konfliktowej sytuacji. Wypaćka Ci krem - znajdź winowajczynię, ustań w drzwiach, żeby nie uciekła i poinformuj, że liczysz na odkupienie tego kremu. Przez najbliższe dni dopytuj czy Ci odkupiła. Oczywiście, że tego nie zrobi, ale może się zastanowi zanim zabierze się za następny. Poinformuj, że Ty zostałaś wychowana tak, że nikt nie bierze niczego bez zgody właściciela. Choćby ta rzecz na środku pokoju pod nogami się walała. I pilnuj tego - wypominaj (znaczy - rób pogadankę umoralniającą smile ) wszystko, co sobie "pożyczy" bez twojej zgody. Jeśli spyta o zgodę...też nie pożyczaj. Wyjaśnij, że z racji na problemy z odzyskiwanie własnych rzeczy postanowiłaś nikomu ubrań nie pożyczać. Jeśli będzie Cię budzić kopnięciem w łóżko to spokojnie poinformuj, że nie zamawiałaś usługi budzenia i to wyłącznie Twoja sprawa o której chodzisz spać i do której śpisz.

15

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...
Wielokropek napisał/a:

Napisałam tylko o swych wrażeniach po przeczytaniu Twoich postów w tym wątku. smile Rozumiem, że w rzeczywistości obie jesteście inne.

Rozumiem, że to są twoje wrażenia, ale napisałaś to w taki sposób, jakby tak w rzeczy samej było. A nie jest. Jest jeszcze jeden aspekt sprawy, której nie chcę poruszać na forum, bo boję się że ktoś może mnie rozpoznać. A może się okazać kluczowy dla sprawy.

Vinnga, dzięki za radę. Jest naprawdę cenna. Szczególnie to ostatnie, o niezamawianiu budzenia - może pozytywnie podziałać smile. Ja się chyba za bardzo angażuję emocjonalnie w relacje z ludźmi a potem mam problem z obroną swojej własności i prywatności. Może gdybym od początku trzymała większy dystans i bardziej zwracała uwagę na to, co ona mi bierze, czy oddaje a jak tak to w jakim stanie - to pewnie teraz byłoby inaczej.

16

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Z takim wrogiem należy walczyć bronią, której wróg nie posiada - inteligencją, dystansem i poczuciem humoru. Miałam "przyjemność" mieszkać z takimi egzemplarzami. Najpierw dwie siostrzyczki, które uparcie częstowały się moimi kosmetykami. Pozaznaczałam więc demonstracyjnie kreski pokazujące poziom ich ulubionego mojego szamponu i zostawiłam w szafce. Zrozumiały aluzję. Inna, dużo gorsza wredota, z którą mieszkałam później bardzo przypominała Twoją szwagierkę. Też miała jakieś wyimaginowane oskarżenia i oczekiwała, że wszyscy będą żyli tak jak ona. Kiedy szukała winnego "bo ma jakoś mało kremu" to pytałam z uśmiechem czy widzi u mnie jakieś pryszcze. Odpowiadała, że nie, więc ja ją informowałam, że mam zupełnie inną cerę niż ona i po jej kremie na pewno by mi wyskoczyły. Czepiała się, że jakiś kubek stoi w zlewie, więc spokojnie mówiłam, że teraz zajmuję się innymi rzeczami, a zmywanie w moim grafiku jest o 18. Robiła aferę, że za późno wracam i ona się wyspać nie może to informowałam, że staram się zachowywać jak najciszej czego nie można powiedzieć o jej zachowaniu o 5 rano... I tak cały czas - spokojnie, rzeczowo, czasem z ironią, której bidusia nie rozumiała, ale się za to śmiertelnie bała...

17

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

A ja uważam, że wina zawsze jest po obu stronach.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

18

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

A może byś tak rozwinęła swoją wypowiedź? Bo krótkie, lakoniczne zdanie nie wnosi nic do tematu. I co to znaczy "zawsze"? To nie jest standardowa, typowa sytuacja, tylko moje życie, więc nie uogólniaj. Jak chcesz pomóc, to napisz coś więcej, a jak nie, to lepiej nie pisz nic.

19 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-02-17 13:38:28)

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Emilia powiedz czy zatem w relacjach ze wszystkimi twoja szwagierka ma konflikty? Czy jest tak, że nie lubi młodych dziewczyn? A jak było z poprzednią dziewczyną brata? Jest zazdrosna?
Jak to jest, że miałam dwie współlokatorki. Z jedną konflikty(my silne charaktery), a z drugą wieczny pokój. Tyle że Monika miała spokojny charakter.
Co do wyształcenia i kompleksów. Kiedyś również z uśmiechem opowiadałam o sesji, o studiach aby na koniec usłyszeć od jakiejś tam dziewczyny: to co ty zrobisz, jak ty taka mądra jesteś?Więc widzisz tak to już jest, że czuje się gorsza i będzie tak się zachowywać.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

20

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...
nokiaaa napisał/a:

Emilia powiedz czy zatem w relacjach ze wszystkimi twoja szwagierka ma konflikty? Czy jest tak, że nie lubi młodych dziewczyn? A jak było z poprzednią dziewczyną brata? Jest zazdrosna?
Jak to jest, że miałam dwie współlokatorki. Z jedną konflikty(my silne charaktery), a z drugą wieczny pokój. Tyle że Monika miała spokojny charakter.
Co do wyształcenia i kompleksów. Kiedyś również z uśmiechem opowiadałam o sesji, o studiach aby na koniec usłyszeć od jakiejś tam dziewczyny: to co ty zrobisz, jak ty taka mądra jesteś?Więc widzisz tak to już jest, że czuje się gorsza i będzie tak się zachowywać.

No więc odpowiadając na pierwsze z pytań: nie. Nie ze wszystkimi. Z tym, że ona nie ma znajomych takich jak my. Nie ma znajomych, koleżanek po studiach, pracujących na samodzielnych stanowiskach, w biurach, studentek, właścicielek firm. Jej znajome pracują w sklepach lub na produkcji. To jest jej poziom i w takim środowisku się obraca. Ja z nią nie porozmawiam o filmach Woddy'ego Allena ani o sztuce sakralnej. Ewentualnie o aktualnie modnym kolorze lakieru do paznokci albo o tym, w którym kolorze włosów mi do twarzy.
Poprzedniej dziewczyny mojego partnera nie znała, on miał kilka krótkich, przelotnych związków. Żadna z tych dziewczyn nie była u niego w domu, siostry nie poznała. To były dziewczyny z dużych miast, wszystkie albo po studiach albo studiujące. Nie wiem, czy była o nie zazdrosna. Ja mam dobre układy z drugą szwagierką i poprawne z bratowymi. Ale z nimi nie mieszkam. Jak z Agą nie mieszkałam to też prawie wszystko było ok, choć czasem zachowywała się dziwnie, rzucała jakieś tam sarkastyczne uwagi protekcjonalnym tonem - wtedy zrzucałam winę na jej "zły dzień".
Ja wiem, że ona się czuje gorsza, ale nie robię nic, by tak się czuła. To wynika tylko i wyłącznie z jej myślenia o sobie, z jej niskiego poczucia własnej wartości. Nawet staram się ją dowartościować, mówię miłe rzeczy itp., ale to nie pomaga.

21

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...
vinnga napisał/a:

Nie pozostaje Ci nic innego jak prezentować swoje stanowisko przy każdej konfliktowej sytuacji. Wypaćka Ci krem - znajdź winowajczynię, ustań w drzwiach, żeby nie uciekła i poinformuj, że liczysz na odkupienie tego kremu.

Ja przerabialam taka sytuacje i skonczylo sie na tym, ze "winowajczyni" za kazdym razem obrazala sie na smierc i zycie, bo wczesniej przeciez nic nie mowilam...

Z dwojga zlego wybralabym powiedzenie jej w twarz o co chodzi. Tak czy siak sie obrazi, ale jak powiesz jej szczerze co Cie denerwuje to przynajmniej bedziesz miala pewnosc, ze zrozumiala.

22

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

O kurde to faktycznie przekichane. Współczuję.
Kiedy sie wyprowadzicie?

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

23

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Pozytywna, to chyba jedyne wyjście. Chociaż już próbowałam nawet chować swoje rzeczy, kosmetyki itp., tak żeby nic nie zostawało w łazience. Ale w końcu i tak znajdywałam je w jej szafkach smile, choć źle się czułam zaglądając do nich, to nie w moim stylu tak komuś grzebać. Myślałam, że da się dyplomatycznie, bez rozmowy twarzą w twarz. Chyba jednak nie sad.

nokiaaa, właśnie nie wiemy. Najpierw musimy uporządkować pewne sprawy, które się przeciągają. Mieliśmy nadzieję wprowadzając się tu, że góra trzy miesiące i będziemy na swoim znowu, jednak niestety plany się zmieniły sad.

24

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...
Emilia napisał/a:

Myślałam, że da się dyplomatycznie, bez rozmowy twarzą w twarz. Chyba jednak nie

Sa ludzie, z ktorymi mozna zalatwic sprawy w miare dyplomatycznie, sa tez ludzie, ktorym trzeba postawic kawe na lawe i Twoja szwagierka do takich wlasnie osob nalezy. Ona oczywiscie bedzie uwazac, ze nic sie nie stalo, ze robisz problem z niczego wink najwazniejsze jednak, by w stosunku do Twoich rzeczy zaczela zachowywac sie tak, jak Ty sobie tego zyczysz.

25 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-02-17 20:45:56)

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Emilia a ty jakie studia skończyłaś?
A ta Aga zaczela jakies tak? Gdzies pracuje?
Wyprowadzicie sie i wszystko wroci do normy.

.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

26 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-02-17 20:47:48)

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

A co ona na to, gdy wyjaśniłaś jej, że nie zdrabniasz jej imienia, bo po prostu taka jesteś, takie masz przyzwyczajenia i nie wynika to z braku sympatii? Masz rację, nie powinnaś się dla nikogo zmieniać, a to dziecinne obrażać się o takie sprawy. Wydawałoby się, że dorosła osoba powinna to zrozumieć.

Gdy bierze Twoje rzeczy bez pytania to już bezczelność według mnie i trzeba mocno zareagować. Nie bój się być asertywna. Wzięła Twoje rzeczy, nie bój się jej fochów, po prostu powiedz, że sobie tego nie życzysz. To, że ją lubisz czy ona Ciebie nie znaczy, że macie prawo, by zabierać od siebie coś bez pytania. Zapytaj jak ona, by się czuła w wyżej wymienionej sytuacji, szuka ulubionej bluzki, a okazuje się, że Ty ją masz, a ona nawet nie zapytała. Co innego zapytać, przecież to nie boli, a Ty pewnie wtedy chętnie byś jej coś pożyczyła.

Tak jak Tobie wydaje mi się, że Aga ma problemy emocjonalne, mniejsze czy większe, to do oceny lekarza. Myślę, że ona sobie z tym nie radzi. Z tym, że Ty nie jesteś terapeutą, nawet jeśli Ci tej dziewczyny szkoda, rozumiem, ale dla własnego dobra, może trochę zdystansuj się? Nie musicie być przyjaciółkami, gadać na wszystkie tematy. Nie mów jej o swoich problemach w związku. Czasem wydaje nam się, że ktoś będzie świetną osobą, by się zwierzyć, w końcu to jego siostra i wydawała Ci się pewnie taka fajna, bo żywiołowa, miła. Tylko, że czasem to pozory i coś, co powiemy drugiej osobie może nam przysporzyć kłopotów. Uznaj, że Wasze problemy są tylko Waszymi, nie mów jej. Tym bardziej, że to jego siostra i widać, że w Tobie widzi trochę tę "złą", zazdrości Ci.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

27 Ostatnio edytowany przez Emilia (2013-02-17 21:41:01)

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

nokiaaa, ja skończyłam humanistyczne, ona - też humanistyczne, ale konkretów nie znam. Ja tylko czekam na wyprowadzkę, moi znajomi mówią tak jak ty - że wyprowadzimy się a z Agą znów zaczniemy się lubić, tylko musimy od siebie odpocząć. Nie wiem, czy tak będzie, na dzień dzisiejszy mam jej serdecznie dość.

truskaweczka19Po tym, jak jej wyjaśniłam jaki mam stosunek do zdrobnień po prostu się obraziła. Nie uwierzyła mi. Myślała, że ja się od niej w tym względzie nie różnię. Że jestem taka sama. Nie zdrabniam jak kogoś nie lubię. Dziecinne to strasznie.
Dzięki za radę, szczególnie to z tym dystansem. Ja niestety za bardzo ufam ludziom i za wcześnie się przed nimi otwieram. Postaram się zwracać jej uwagę, kiedy znowu coś weźmie, jaśniej określić zasady naszej koegzystencji. No i nie będę jej więcej opowiadać o naszych problemach. Ale wiesz, ja się nawet nie mogę lekko pokłócić z partnerem. Raz jak podniosłam głos (my się nie obrzucamy obelgami, nie mówimy sobie nic chamskiego, żadnych ciosów poniżej pasa itp., to są kłótnie na poziomie, zazwyczaj na argumenty), choć może raczej zdecydowanym tonem powiedziałam mu, żeby posprzątał po sobie, bo zostawił syf w pokoju, a ja sprzątać nie będę po nim, to Agusia weszła do nas i powiedziała, że "mam się zamknąć, bo ma mnie dość i nie może mnie słuchać". A jeszcze pół roku temu mówiła, że jak się z moim partnerem pokłócimy, to włoży se stopery do uszu i że dobrze będzie smile. Także wtrąca się i to bardzo, chociaż bez winy nie jest, ze swoim byłym się tak kłóciła, że było w całym domu słychać i to podobno co drugi dzień. Ona jest niestety zakochana w braciszku po uszy, jest według niej idealnym facetem i pewnie jest jej go żal, że trafił na takiego harpagana jak ja big_smile. Więc dobrze, koniec zwierzeń. Przyjaciółką moją już nie będzie.

28

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

To dobrze smile Myślę też, że Twój facet też powinien z nią pogadać. No bo to, że powinnaś ją olać, mieć dystans- to wszystko prawda, dla własnego dobra, jednak on jako jej brat powinien bardziej stać za Tobą murem i też np powiedzieć, że Twoich rzeczy ma nie ruszać czy nie wtrącać, nawet gdybyście się kłócili, a ona byłaby w domu. Wtedy nadal to Wasze sprawy i nie powinna w to ingerować. Skoro brat jest dla niej 'idealny', to chyba zrozumiałaby, to co on do niej mówi. Jeżeli on jest w nią zbyt zapatrzony, to niezbyt dobrze, bo wtedy można powiedzieć, że w tej sytuacji nie masz w nim oparcia.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

29

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Hm... on poza tym, że powiedział mi parę razy, że jest dziwna i toksyczna, nie robi nic. Nie wtrąca się i prosił mnie, bym tego od niego nie wymagała. I nie wymagam. Nie chcę psuć ich wzajemnych stosunków, nie chcę jawić się jako zołza, która odbiera siostrze brata. On tak naprawdę nie jest dla niej miły, często się z niej śmieje prosto w oczy, tak dobrotliwie ale jednak. I dogaduje jej. Myślę, że ona może lubić mężczyzn, którzy ją traktują z góry.

30

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Mam nadzieję, że ktoś to jeszcze czyta. Minęły 3 miesiące. Nie konfrontowałam się z nią. W międzyczasie znalazła chłopa i z dnia na dzień zrobiła się słodka jak miód. Trwało to jakiś czas, raczej krótki, ale miałam nadzieję, że tak już zostanie. Że po prostu spełniło się jej największe marzenie - "nie być sama", tudzież "mieć kogoś" będzie szczęśliwa, spełniona i się ode mnie odczepi. No i pojawiły się pierwsze problemy w jej "związku" i znowu się zaczęło. A mieszkać tu będziemy niestety dłużej niż myśleliśmy. W tej chwili jestem z nią totalnie pokłócona, słowo honoru, że jak nigdy jeszcze z nikim. Dziewczyna robi mi straszne jazdy, znowu mi kopie koło głowy jak śpię, dogryza, krzyczy, tupie, no ludzie, po prostu jak małe dziecko! Dziś pierwszy raz podniosłam na nią głos i wygarnęłam jej to, co leżało mi na wątrobie od ponad pół roku. Nie ulżyło mi i zdziwiłabym się, gdyby było inaczej. Czuję się źle, że dałam się smarkuli wyprowadzić z równowagi. Ogólnie jest mi źle.

31

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Ja czytam.  smile

Najwyższy czas i pora była ku temu, abyś odbiła piłeczkę.
Teraz dziewczę albo zaprzestanie, albo jeszcze nasili atak i będzie już otwarta wojna.
Ale nie wycofuj się, trwaj przy swojej pozycji.
I tak długo trzymałaś nerwy na wodzy, aż Twoje emocje w końcu eksplodowały.

Ktoś był obecny przy Waszym starciu, czy tylko tak w cztery oczy?

Ewidentnie chłopa jej trzeba!
Jest niewyżyta seksualnie, skoro wycisza się, gdy go ma.
Może tak w zastępstwie wibrator jej kupić. tongue lol

Twój mężczyzna musi kategorycznie rozmówić się z siostrą.
Niech zaprzestanie usprawiedliwiać jej zachowanie: złośliwość, impertynencje, wtrącanie się w Wasze życie itd.- stwierdzeniem, że ona taka już jest.
Nie możesz w tym wszystkim być sama, skoro czas wspólnego zamieszkiwania się przedłuża.

Pozdrawiam Cię serdecznie. smile

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

32

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...
Emilia napisał/a:

(...)Dziś pierwszy raz podniosłam na nią głos i wygarnęłam jej to, co leżało mi na wątrobie od ponad pół roku.  Nie ulżyło mi i zdziwiłabym się, gdyby było inaczej. Czuję się źle, że dałam się smarkuli wyprowadzić z równowagi. Ogólnie jest mi źle.

Gratuluję! smile
Pierwsze kroki zwykle są trudne.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

33

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Dziękuję żyworódko i Wielokropku smile.

Smarkata dziś rano była wyjątkowo cicho, chyba do niej dotarło. Ale ja się źle czuję. Pojechałam po niej naprawdę ostro, nie przebierając w słowach, choć miałam wielką ochotę powiedzieć jej jeszcze coś gorszego sad. Nazwałam ją prymitywną prostaczką i jest mi z tym źle. To nie jest tak, że ja rzeczywiście tak o niej myślę, po prostu wybuchłam i średnio się kontrolowałam. Ona mi powiedziała, że trzaskając drzwiami mści się na mnie, że KIEDYŚ ją obudziłam w nocy bo "byłam głośno" a ja jej na to właśnie powyższe słowa plus moralna ocena takiego postępowania (że czasy "oko za oko" i kodeksu Hammurabiego minęły kilka tysięcy lat temu i widać jest zacofana). Cóż, tak się składa, że ja jestem jedyną osobą w tym domu, która w poprawny sposób używa klamek nie trzaskając drzwiami, muzyki słucham wyłącznie w słuchawkach i ogólnie staram się, by moja obecność nikomu nie przeszkadzała.

To było w cztery oczy ale darłyśmy się tak, że wszyscy słyszeli. O dziwo jej rodzice zaczęli być dla mnie mili smile. Chyba wszystkim zalazła za skórę.

Z tym chłopem to pewnie jest tak, że ona za wszelką cenę szuka kogoś kto ją pokocha i zaakceptuje. W tym domu każda osoba ma olbrzymi deficyt emocjonalny, niezaspokojony głód, może nie miłości, ale na pewno ciepłych uczuć. I ona tak samo. W tej chwili sypia z fagasem, który jej wprost powiedział, że nie będzie się angażował. Chłop zostaje u nas na noc, żre jedzenie, sałateczki, kurczaczki, ciasteczka, które ona mu pod nos podstawia, wyżywa się i idzie do domu. Ja bym takiego kopnęła w 4 litery. Ona myśli, że jak będzie bardzo miła i na każde jego skinienie, to może on w końcu się zdecyduje. I pewnie stąd, z tej całej sytuacji wynikają jej problemy emocjonalne. Powinna przede wszystkim dorosnąć i zacząć siebie szanować, to wtedy zacznie też szanować wszystkich wokół, nie skupiając się wyłącznie na swoich potrzebach. Jest mi jej po prostu szczerze żal. Naprawdę traktowałam gówniarę jak siostrę, chciałam dla niej dobrze, a wiem że przez siebie (przez swoje wybory) będzie znowu beczeć.

Mój partner obiecał, że z nią porozmawia. Powiedziałam, że jeśli tego nie zrobi to ja po prostu spakuję się i pojadę do rodziców a zamieszkam z nim znowu, kiedy kupię mieszkanie. Inny argument by na 100% nie podziałał.

34

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Szkoda dziewczyny w sumie co?

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

35

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Szkoda, ale ja świata nie zbawię. I nie mam zamiaru być jej ofiarą.

36

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...
nokiaaa napisał/a:

Szkoda dziewczyny w sumie co?

Proponujesz Emilii zabawę w sentymenty?


Emilia napisał/a:

Szkoda, ale ja świata nie zbawię. I nie mam zamiaru być jej ofiarą.

Najbliższa ciału jest 'własna koszula', dlatego broń/ochraniaj się.
Twój wybuch był jak najbardziej na miejscu i wskazany. Otrzymała taką dobrą lekcję - z własnego zachowania.

Czasami bardzo trudno dotrzeć do chama spokojnym zwróceniem uwagi, zlekceważeniem słownych napaści, pozostaje zatem metoda wet za wet.

Widać, że doprowadziła Cię do ostateczności, skoro swojemu partnerowi stawiasz ultimatum.

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

37

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

News z ostatniej chwili smile. Dziś dowiedziałam się od niej, że jestem psychiczna smile, a to dlatego, że mój partner wreszcie ostro z nią porozmawiał. A chwilę wcześniej, że nie mam prawa zamknąć za nią drzwi (pokój przechodni, siedzę przy biurku w przeciągu), bo "nie jestem u siebie". Miała tupet, bo mówiła to przy swoim gachu i pewnie temu czuła się silniejsza. Może nawet on ją napuścił, nie wiem... Powiedziałam, że wiem o tym i zapytałam, czy z tego powodu jej zdaniem nie mam też prawa do prywatności? Nic nie powiedziała i trzasnęła drzwiami. A ja... poszłam do łazienki i się poryczałam. Nie mogę się przebrać w moim pokoju, bo co chwilę ktoś łazi, a jak łazi to patrzy co robię i komentuje... Nie mogę się pomalować, nie mam gdzie rozstawić suszarki do bielizny. Ze wszystkiego muszę się tłumaczyć, a nie mam już pięciu lat. Jest mi ogromnie przykro z powodu jej zachowania. Zwłaszcza że dała popis przy swoim facecie. Ach, i jeszcze powiedziała, że jej rodzice nie chcieli się zgodzić, żebym u nich zamieszkała. I co mnie to obchodzi?? Ja nie chciałam i nie musiałam tam iść. Miałam swój dom w innym mieście, swój czyli należący do mnie, stał pusty przez kilka lat... W ostateczności mogłam zamieszkać u moich rodziców, na pewno by mi tam nie było super dobrze, ale przynajmniej miałabym swój pokój, prywatność, ciszę i spokój. I na pewno znalazłabym sensowną robotę dużo szybciej. Zresztą akurat to mówiłam jej kilka razy, widać nie dotarło. A poza tym zgodzili się, bo było im to na rękę, w przeciwieństwie do nich miałam stałą pracę z niezłym dochodem. Mogłam cały ten dom uciągnąć, pokryć rachunki, wydatki itp. Chyba będę musiała zastosować terapię wstrząsową, powiedzieć jej na osobności, że nie ręczę za siebie jak się nie odczepi i że skoro twierdzi, że jestem psychiczna to dopiero teraz na własnej skórze odczuje, co to znaczy mieszkać z kimś takim.

38

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

no to wyprowadź się i powiedz jej rodzicom, ze ty masz problem z glowy ale oni mają do końca życia.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

39

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

No właśnie, Emilia czy nie moglibyście zamieszkać gdzie indziej?

40

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Ogólnie nasza sytuacja materialno-finansowa nie jest różowa i z wielu przyczyn nie chcę na forum publicznie rozwijać tego tematu. Mogę jedynie przenieść się do rodziców, sama. Ale tylko na jakiś czas, raczej krótki. I dojeżdżać tu do pracy, a to jest ponad 65 km. Zamieszkaliśmy tu dogłębnie przekonani, że to tylko na 3 miesiące. Z przyczyn kompletnie niezależnych od nas trwa to już miesięcy 8. I nie wiem ile jeszcze. Mam wielką nadzieję, że góra dwa miesiące. Że znajdę pracę, jakąkolwiek, które pozwoli na zapłatę czynszu. I że w tym czasie znajdę, kupię i odświeżę mieszkanie. Prawdę powiedziawszy, od dłuższego czasu nie robię nic innego, tylko jeżdżę na rozmowy kwalifikacyjne i oglądam mieszkania. Ale nie chcę kupować pierwszego z brzegu, w jakimś beznadziejnym miejscu. Sprzedałam mój cudowny, ciepły dom, który dostałam po mojej ukochanej babci. I chcę mieć piękne mieszkanie. Babcia też by tego chciała. A nie jakąś norę. Nie chcę kupować mieszkania czując panikę, bo nie mam gdzie mieszkać i muszę mieć cokolwiek hmm.

41

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

rozumiem.

42

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

My już od kilku miesięcy u siebie smile. Mamy pracę, znaleźliśmy wymarzone mieszkanko. Oczywiście żeby nie było zbyt różowo, to "szwagiereczka" dzień przed naszą wyprowadzką zrobiła nam sajgon, wymyśliła, że nam pożyczyła kasę, a my jej nie oddaliśmy (a to była bzdura, bo sama jej oddawałam te 130 zł, stała przy mnie przy bankomacie, dostała z ręki do ręki), po prostu amnezja jakaś, czy co? Zaraz potem zaczęła na mnie krzyczeć, że mam się nie odzywać (na moje tłumaczenia o tej kasie), bo ona ze mną nie będzie rozmawiać, tylko ze swoim bratem. Mój partner zareagował ostro, powiedział smarkatej, że se nie życzy, żeby mnie obrażała. Jak wyszedł to mnie dopadła big_smile. Była tak wściekła, że cała się trzęsła, krzyczała, że ja jej życie zmieniłam w koszmar, tym że się pojawiłam, że ją budziłam w nocy specjalnie wink, że jej myszkowałam w rzeczach wink itp. itd. Czy de facto wszystko to, co sama robiła odwróciła, przeniosła na mnie. Nie powiem, trochę się zdziwiłam, ale nie dyskutowałam z gadziną. Spokojnie, z uśmiechem na ustach dopijałam moją kawusię, a ta stała nade mną, krzyczała i się trzęsła smile. Musiało to dość absurdalnie wyglądać z boku. Na drugi dzień zabraliśmy materac, szybko spakowałam wszystkie wartościowe rzeczy i ubrania i wynieśliśmy się stamtąd do mieszkania rozgrzebanego remontem. Od tej pory mam spokój, zawsze jak jedziemy w odwiedziny to jej w domu nie ma smile.
Była jeszcze kropka nad i. Szpilka wbita w szufladę mojej szafki, którą jej pożyczyłam - myłam tę szafkę i wyciągnęłam szufladkę, ale złapałam za front, nie za boki - szpila była z boku. Łepek miała zaklinowany między bok a denko szufladki, sama się zaklinować w ten sposób nie mogła. Gdybym złapała z boku to miałabym szpilkę w dłoń wbitą. No strasznie przykre smile.
Druga kropka - jej ramiączko ze stanika schowane w naszym samochodzie. Generalnie nie było szans, żeby się zaplątało przy przeprowadzce. Zresztą od przeprowadzki minęło sporo czasu, kilka razy sprzątałam samochód już, potem partner pojechał po coś do rodziców, ona tam była, nie wie, czy się kręciła przy aucie czy nie. Myślała idiotka, że znajdę i pewnie zostawię jej brata, bo niby że mnie zdradza wink. No niestety miała laska pecha, bo od razu wiedziałam, że to jej, nawet wiem z którego stanika big_smile.

Myślę, że to co nią powodowało to była zwykła ludzka zawiść. Bo ja mam coś, czego ona nie ma, dobry związek, swoje własne mieszkanie, jakąś tam niezależność. Nie chcę myśleć, do czego może być zdolna, ale wiem, że wszechświat jest sprawieliwy, dziś ona mnie, jutro ktoś jej będzie szpilki wbijał.

43

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Przeczytałam tylko Twój ostatni wpis, ale z tego wynika, ze niezły thriller miałaś smile Dobrze, że już po wszystkim. Życzę duuuużo szczęścia i spokoju !

44

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

No wesoło nie było smile.

Dzięki smile.

Trochę może być masakra, jak się z nią spotkam znowu, a spotkam się na pewno, w końcu to przyszła moja rodzina. Planujemy ślub za niedługo i trzeba będzie zarazę zaprosić. Mam nadzieję, że znajdzie wymówkę i się nie pojawi. Mój partner zresztą też ma jej dość, powiedział, że jak długo żyje to nie poznał drugiej tak toksycznej osoby jak ona i że mu przykro, że to właśnie jego siostra.

45

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...
Emilia napisał/a:

No wesoło nie było smile.

Dzięki smile.

Trochę może być masakra, jak się z nią spotkam znowu, a spotkam się na pewno, w końcu to przyszła moja rodzina. Planujemy ślub za niedługo i trzeba będzie zarazę zaprosić. Mam nadzieję, że znajdzie wymówkę i się nie pojawi. Mój partner zresztą też ma jej dość, powiedział, że jak długo żyje to nie poznał drugiej tak toksycznej osoby jak ona i że mu przykro, że to właśnie jego siostra.

Przyjdzie przyjdzie big_smile Spokojna Twoja poczochrana smile Choćby po to, żeby Ci nogę podsawić, albo "niechcący" sokie z pożeczek oblać big_smile No i po to, żeby opowiadać wszem i wobec jakie wasze wesle było kijowe i w ogóle beznadzieja big_smile

46

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Ale udało się, jesteście na swoim i to najważniejsze :-) Gratuluję i szczęścia życzę :-)

47

Odp: Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

akcja ze stanikiem dobra:)

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

Posty [ 48 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Nie potrafię stawiać granic w trudnej relacji ze szwagierką...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018