Mam 58 lat. Całe życie poświęciłem (tak mi się wydaje...?) RODZINIE. Moja córka ma 33 lata. Ma dziecko (cudowną Zuzię). Chyba nie potrzebne. Jest totalną egoistką!
Wszystko ma być tak poukładane, aby jej było dobrze. Nie liczy się dziecko. Liczy się tylko praca i własne ambicje! Dziecko przeszkadza, bo ważniejsza jest praca! My, dziadkowie, "oczywiście" nic nie pomagamy. Mąż córki (artysta malarz) też się nie sprawdza. Najlepiej by było, gdyby dziadkowie zabrali dziecko i je wychowywali, a matka wpadałaby na chwilę. Do tego dochodzi ciągły szantaż, że się zabije, że... To nie jest normalne! Nie mogę się z tym pogodzić.
Zaczynam być obojętny na te szantaze, ale... To przecież moja córka!
Podobne tematy
Uuu no faktycznie dziwne że 33 letnia kobieta nie czuje potrzeby zajmowania się dzieckiem tylko olewa skupiając się na sobie. Ale moja droga ułatwiasz jej zadanie zdejmując z niej ciężar wychowania przyjmując małą do siebie.
Może to tylko chwilowe u twojej córki ze potem jak już osiągnie cel to będzie bardziej liczyć się z rodziną...
Na poczatek radziła bym czasem jej odmówić opieki , powiedzieć że wychodzisz albo masz gości.
Nie jest powiedziane że dziadkowie muszą cało dobowo opiekować się wnukami.
Twardo powiedz nie mam czasu i odłóż słuchawkę a jak nie to w oczy spokojnie powiedz.
Twoja córka zachowuje się jak smarkula bo pewnie ktoś przepraszam za stwierdzenie rozpuścił ją i nauczył że fochami osiągnie wszystko.
Zapomniałem dodać, że jetem mężczyzą i ......nie rozumiem tego,że KOBIETA nawet w swojej wyemancypowanej formie nie POTRAFI BYĆ MATKĄ!!!
Rozyczko... to wwszystko wiem. Nie poddaję się szantażom (...chociaż moja żona cierpi...i ja też!!!). To wszystko się zaczęło w okresie dojrzewania. Może popełniliśmy, jako rodzice błąd, ale............ chyba nie aż taki by teraz wysłuchiwać od dorosłej córki, że jesteśmy i byliśmy " toksycznymi" rodzicami. To Boli!!!
Ziggi, a może wy po prostu nie umiecie normalnie porozmawiać?
Jeśli Twoja światła córka wie co znaczy zwrot "toksyczni rodzice" to powinna także wiedzieć jak prawidłowo powinny wyglądać relacje między dorosłymi dziećmi, ich rodzicami i wnukami...
Ale pojawiło mi się ostrzegawcze światełko: a może Ty przesadzasz? Tak na własnym przykładzie - rodzice też czasem dają mi do zrozumienia, że jestem złą matką, że ważniejsza praca niż dziecko itp, itd. A prawda jest taka, że np zostawiam zasmarkane dziecko z opiekunką a sama idę do pracy zamiast się chorym dzieckiem opiekować...
Dzięki za wsparcie.
Vinnga,
myślę, że jednak nie jest tak jak opisałaś. Jestem realistą, mam dwoje dorosłych dzieci. Mam doświadczenie życiowe.
Niech moja córka się realizuje zawodowo. Ma doktorat, pracuje na uczelni, ale....wg mnie nie zna priorytetów w życiu. Co jest ważniejsze! Czy aby na pewno praca??? Kosztem własnego dziecka???? Ja też kiedyś pracowałem na uniwerystecie. Byłem asystentem, miałem otwarty przewód doktorski i......zrezygnowałem myśląc o RODZINIE!
Oh wiec ty jesteś pan nie pani , słuchaj mimo iż dzieci wychowujemy to przecież to odrębne istoty , mogą mieć zupełny inny światopogląd inny charakter... Twoja córka mimo iż pamiętasz ją jako słodkie dziecko może mieć charakter tak rażąco różny że nie będziesz w stanie zrozumieć jej postępowania.
Urodziła swoja córkę wiec w trakcie ciąży powinien się ten instynkt pojawić,ale jeśli dziecko traktowała jak przeszkodę w karierze i myślenie jakoś to będzie to niestety pora dorosnąć i nauczyć ją wychowania.Z tym dorośnięciem miałam na myśli ją.
Napewno totalnie wam trudno ona was szantażuje i to kalibrem ciężklim zabiję się ...Hmmm i wtedy jej nie będzie żal tego co straci? Tej kariery nie mówiąc o córeczce...
Zwykły szantaż, nie daj się i wytrzymaj , wspieraj twoja żonę żeby tez izolowała się niech twoja córka wreszcie stanie się i matką nie tylko gościem co da cukierka i się pobawi.
Ziggi !!! Wake up! Obudź się już nie wychowasz córki, dziś możesz ją tylko wspierać, uwierz mi, dajcie jej ciepło i posiedźcie z wnuczką i nie wtrącajcie się w jej priorytety.
Sorry za ostre słowa, zwykle jestem bardziej delikatna
ale wiem, że mężczyźni lubią proste przekazy.
Definicja miłości - czym jest dla ciebie, bo dla mnie to bezinteresowność, pełna akceptacja, zaufanie, wsparcie, dawanie i branie, ale nie domaganie się dawania z drugiej strony.
Ziggi daj jej wsparcie, pozwol jej realizowac sie zawodowo, pewnie ambicje i zdolnosci odziedziczyla po tobie, mysle ze jest wspaniala mloda kobieta, matka i bardzo potrzebuje twojej milosci.
Zobaczysz, pewnego dnia córka okaże ci wdzięczność, a wnuczka, dla niej będziesz tym wspaniałym przewodnikiem, ktory był z nią gdy mami pracowała.
Pozdrawiam serd i szacun, że zameldowałeś się - widać dusza naukowca
szukasz, więc znajdziesz ![]()
A ja nie zgadzam się tym razem z La que na prawdę myślę że skoro kobieta jest inteligentna i decyduje się na dziecko to może tak ułożyć wychowanie go z kariera żeby dziecko nie traciło na tym i ona.
Bycie dorosła to między innymi odpowiedzialność za własne decyzje i to ona powinna zamartwic się jak ułożyć swoje życie i godzić wszystko a nie zwalać na dziadków cała odpowiedzialność.
Bycie dziadkami nie oznacza ze maja się godzić na całodobowa opiekę bez pytania ich o zgodę i szantażowanie samobójstwem.
Można czasem pomóc ale podrzucenie i zapominanie na dłużej to już nie fer , w końcu oni już wychowali dzieci maja teraz czas na co innego niż wtłaczanie ich w role przymusowej niani bo są dziadkami i powinni.
Różyczko, myślę tak samo jak Ty. Nigdy nie pozwolę sobie na to, by moja córka mnie szantażowała. Ona sama układa swoje życie i powinna za swoje decyzje ponosić odpowiedzialność. To nie ja wybrałem jej mężą (zresztą już drugiego, bo pierwszy też był...tyranem...!) Ciągle narzeka na brak czasu, bo ma tyle pracy. Ciągle mówię więc jej o priorytetach. co jest ważniejsze praca czy dom (w sensie rodzina, mąż, dziecko, życie...) Niestety praca jest dla niej najważniejsza. I to jest cały problem. Tym bardziej, że nasz zięć też się "nie pali" do zajmowania się dzieckiem. Jest ciągła rywalizacja pomiędzy rodzicami, kto się i ile czasu zajmował dzieckiem, bo musi być po równo, gdyż inaczej jest awantura (oczywiście dostaje się mojemu zięciowi). A jak my się w tym znajdujemy? Nijak! My jesteśmy najczęściej "najgorsi", bo albo trzymamy stronę zięcia, albo nie chcemy pomóc, albo...... Nie chodzi przecież o to, że my jako dziadkowie nie chcemy pomóc. Robimy to z chęcią, ale.......MY NIE MOŻEMY ZASTĘPOWAĆ RODZICÓW bo to się kiedyś odbije na psychice dziecka. Dziecko powinno jak najwięcej przebywać z rodzicami, a moja wnuczka w każdy weekend jest "sprzedawana" do jednych albo do drugich dziadków.W tygodniu są nianie. To dziecko najlepiej umie robić "pa,pa", bo ciągle zmieniaja się jego opiekunowie.
Ah, więc ty jesteś dobrym, poświęcającym się cierpiętnikiem, który zrezygnował z kariery dla rodziny i dlatego nie pozwalasz swojej córce osiągnąć czegoś więcej?
Proszę, zastanów się czy to jednak nie zazdrość. I odpowiedz sobie na pytanie czy jej córeczka naprawdę jest nieszczęśliwa. Czy chodzi brudna i zaniedbana. Czy może przypadkiem nie będzie szczęśliwsza w przyszłości dzięki wykształconej matce, która odpowiednio zadba o jej rozwój, zarówno emocjonalny jak i edukacyjny zapewniając dobre szkoły, korepetycje i wiele innych rzeczy, na które będzie mieć pieniądze dzięki swojej ciężkiej pracy.
Dziadkowie zawsze wiedzą lepiej. Nie od dzisiaj to wiadomo. Moja babcia również suszyła mojej mamie głowę, że nie gotuje mi rodzinnych obiadków a, uwierz mi mój drogi, wyrosłam na całkiem ogarniętą i szczęśliwą kobietę, która współczuje znajomym, których rodzice nawet teraz (kiedy moi znajomi mają po dwadzieścia parę lat) dzwonią do nich codzienne zatroskani czy wzięli do pracy sweterek i zjedli kolacyjkę.
Co więcej, jeżeli tak bardzo martwisz się o los wnuczki to się nią opiekuj. Dawaj jej to brakujące ciepło i czas, którego podobno nie oferuje jej matka. Babcie i dziadkowie najlepsi są właśnie w rozpieszczaniu wnucząt. Tym bardziej jeżeli matka jest zabiegana możecie ją w tej dziedzinie wspomóc. Zamiast oczerniać swoją córkę i wyciągać jej wady postaraj się dostrzec to wszystko co robi dobrze i jak bardzo się stara aby zapewnić byt swojemu dziecku i zapewne mężowi (nie przypuszczam żeby artysta malarz zbijał kokosy na swoich pracach).
13 2010-04-21 12:47:18 Ostatnio edytowany przez Roxana (2010-04-21 18:57:58)
Zyggi , przecież córka jest dorosła , niech sama za siebie decyduje i wychowuje dziecko jak chce , szkoda tylko że wam głowę zawraca i szantażuje ,ale ona to wyniosła z domu , to wy byliście odpowiedzialni za okazywanie jej uczuć , to wy mieliście ją nauczyć tego by była dobrą żoną i matką , niestety cos wam się nie udało .
Ja mam 36 lat , mam dwoje dzieci , którym codziennie powtarzam że je kocham ,całuję na dobranoc , choć syn ma juz 18 lat , całuję na dowidzenia itp. Rodzice wychowali mnie bez uczuć , choć cały czas powtarzaja że oddali mi wszysto , że chcieli mnie wychować ale ja wiem że mnie nie wychowywali , tak naprawdę oddali tylko tyle ile im sie chciało . Nie wyszkolisz już swojej córki ,ale możesz jej pomóc , przecież dziadkowie kochaja wnuki , no może nie wszyscy . Pogadaj z córką , że np. z chęcią popilnujecie jej dziecka , ale niech was nie szantażuje . Coś mi się wydaje że wy z nią nie umiecie rozmawiać , bo nie umiecie uszanowac jej decyzji , weźcie chociaz nauczcie wnuczkę tego czego nie nauczyliście córkę .
Ziggi, nie pozwalasz córce dorosnąć. Chcesz by była posłuszna niczym kilkuletnia dziewczynka, robiła to, co chcesz i realizowała Twoją wizję jej życia. Tak się nie da. Jest dorosła, ma swoją rodzinę i sama jest odpowiedzialna za swoje życie, za swoje wybory, za swój sposób na wychowanie dziecka. Nie Tobie to oceniać, a tym bardziej zmieniać. Twoja rola w wychowaniu córki już się skończyła i nic teraz nie wskórasz oprócz awantur.
To, że Ty wybrałeś rodzinę zamiast kariery naukowej to Twój wybór. Ale nie możesz oczekiwać od córki, żeby poszła dokładnie w Twoje ślady. Być może Twoja droga życiowa w jej odczuciu słuszna nie była i teraz próbuje nie powtarzać błędu ojca? Być może czegoś jednak brakowało w Waszej rodzinie, skoro córka nie potrafi pogodzić kariery z rodziną, skoro nie potrafi porozumieć się z partnerem? Za mało szczegółów znamy, żeby próbować odgadnąć przyczynę. W każdym razie powinieneś uszanować jej decyzję, nie krytykować, wspierać w jej dążeniach...
Z kolei jeśli chodzi o opiekę nad wnuczką - to Ty decydujesz. Nie możesz pozwolić, żeby córka szantażami zmuszała Cię do pilnowania wnuczki. Jeśli masz czas, ochotę - możesz przecież zabrać małą na weekend. Jeśli nie masz - po prostu odmów. Ona ma prawo do swojego sposobu na życie - Ty masz prawo do swojego.
Absolutnie nie powinieneś krytykować jej macierzyństwa. Prawdopodobnie Twoja rola ojca też miała jakieś wady - nie oczekuj więc, że córka będzie doskonała. Zaufaj jej w kwestii, że wie, co jest dobre dla jej dziecka. Co z tego, że dziecko zostaje pod opieką opiekunek? Ważniejsze jest kilka godzin z zaangażowaniem poświęconych dziecku wieczorem niż zgorzkniała matka przez cały dzień krzątająca się po domu, gotująca obiad, prasująca i włączająca dziecku kreskówki, żeby nie przeszkadzało. Jest takie powiedzenie "szczęśliwa mama, szczęśliwe dziecko". Pozwól córce się realizować a Twoja wnuczka wyrośnie na szczęśliwą, niezależną kobietę - taką jak jej mama.
15 2010-04-21 18:53:03 Ostatnio edytowany przez Roxana (2010-04-21 18:59:15)
Popieram słowa Vinngi !
Zyggi , te wasze problemy nazywaja się chyba różnicą pokoleń?
16 2010-04-22 15:20:58 Ostatnio edytowany przez Vera (2010-04-22 15:22:37)
Każda sytuacja jest inna.Nie wydaje mi z postów ziggi ,żeby córka byłą szczęsliwa.
Rozumiem Twoją troskę o wnuczkę , ale niewiele możesz zrobić. Opiekuj sie wnuczką ile możesz i chcesz, ale nie możesz zmusić rodziców żeby sami więcej czasu poświęcali swemu dziecku.
Co innego rozpieszczac dzieci a co innego po prostu poświęcać im uwagę , której brakuje ze strony najbliższych
Też bym sie martwiłą, gdyby byłą taka sytuacja w mojej rodzinie.
Gdyby tak było, starałąbym się zaufac swojemu dziecku,ze opiekuje się wnukiem najlepiej jak potrafi(CO nie musi byc zgodne z moimi wyobrażeniami)
a ze swojej strony nadal pomagałabym w czym bym mogłą i chciała bez krytykowania i osądzania.
Może nawet niejednokrotnie odmówiłabym, stawiając własne potrzeby przed innymi , wiedząc że ciężar wychowania spoczywa na rodzicach a nie na mnie
Zawsze łątwiej jest komus radzić , tym bardziej że ja jeszcze nie mam wnuków. Wychodzę jednak z założenia ,że nie ma lepszych i gorszych rodziców, bo dla każdego najlepszy jest taki jaki jest. Ale to zaczyna się rozumiec z czasem.
Zdecydowanie się zgadzam z tym co mi odpisałeś, dziadkowie są kochani ale oni maja spełniać role dziadków a nie rodziców.
niema co patrzeć na błędy przeszłości w wychowaniu , teraz to trzeba się skupić na tym by jakoś dotrzeć do niej żeby zrozumiała swoje obowiązki względem dziecka.
Zgadzam się z tym co pisze po części Winnga że masz prawo odmówić, choć na pewno boli cie serce .
Masz zupełne prawo odpocząć i mieć czas dla siebie.
Twoja córka powinna dorosnąć, i jak nie ma czasu na opiekę to może jakaś niania na kilka godzin.
Większość tu mówi ze ty powinieneś zająć się wnuczką co z ciebie za dziadek, ale ja się nie zgadzam z tym, można pomóc ale czasami a nie jechać na ambicji dziadkom cały czas.
Zastanawiam się czy takie nerwowe napady twojej córki nie są związane z jakimś brakiem hormonów albo depresja po porodową. Może brak jej w organizmie czegoś i dlatego takie napady ma.