a co to jest do cholery gdy po wielu latach bycia razem ludzie przesteja kochac falszywa milosc i tyle ja jeszcze bardzo kocham on nie po 9 latach malzenstwa czy to juz czas na koniec naszego zwiazku???????????
1 2010-04-15 18:29:52 Ostatnio edytowany przez yvette (2010-04-16 12:50:31)
Podobne tematy
Zawsze musi być przyczyna takiego stanu
nie ma przyczyny nie wiem sama kiedy to sie stalo ze tak oddalilismy sie od siebie ale boli moze gorzej niz kiedys a ranil mnie odkad go poznalam
niestety - trudno mi cokolwiek pisać jak nie znam sedna sprawy i konkretów.
Ja sam się uważałem za idealnego męczennika, ale to forum pokazało, że też mam kilka wad, dzięki czemu stałem się jeszcze lepszym człowiekiem, niż wcześniej - a to dlatego, że opisałem wiele rzeczy dość dokładnie.
Polecam - będzie wszystkim łatwiej pomóc
współczuje, że Twój mąż przestał Cię kochać po tylu wspólnych latach, ale może napisz dokładnie co Ci powiedział i w jakich okolicznościach oddaliliście się od siebie, to będzie łatwiej nam cokolwiek Ci odpowiedzieć :*
ranil mnie odkad go poznalam
wiec czemu wyszlas za niego ???
Powiedział Ci wprost, że Cię nie kocha? Możliwe, że to rutyna, codzienne obowiązki przysłaniają tą " małżeńską sielankę". Spróbuj porozmawiac o tym z mężem, skąd wiesz, że niczego nie da się naprawic? Wiele małżeństw ma kryzysy, ale RAZEM potrafią z tego wychodzic. Nie zarzucaj mu fałszywej miłości, dopóki nie zorientujesz się w sytuacji.
A może inna kobieta? Miłość sama nie mija, wiem coś o tym, niestety, mąż mój odszedł!
Nawet po 11 latach małżeństwa można przestać kochać - jak zrobił to mój mąż, a pomogła mu w tym pewna młoda kobieta. Ja też jak Ty kochałam mimo, że ranił od początku. Zastanów się czy to na pewno była miłość, jest miłość skoro tak ranił. Czy my jesteśmy po to żeby cierpieć w miłości. Ja znalazłam siłę, żeby przestać cierpieć. Życzę jej dużo również i Tobie.
Miłość pojawia się po wielu latach, to co jest przed to iluzja miłości
. Pierwsze lata się udaje, potem przychodzi rzeczywistość.
Urligin, po wielu latach niestety nie pojawia się miłość, ode mnie właśnie ta miłość odeszła po 30 latach małżeństwa, więc nie ma generalnej recepty na życie. Bo mnie się wydawało, że właśnie teraz będzie cudnie, jak dzieci założyły swoje własne rodziny, a my zostaliśmy sami dla siebie i mogliśmy się cieszyć fajnymi chwilami. I w takim momencie świat runął mi na głowę. Zbieram się do kupy po tym przeżyciu, odskrobuję z podłogi, na której mnie rozłożyło życie na łopatki. Więc to, co jest przed, to iluzja miłości i to, co jest po, to także iluzja.
Kiedyś jak słyszałam, że mą robi sobie co chce , chodzi sobie gdzie chce. Od razu myślałam - ja bym nqa to nie pozwoliła walczyłabymDziś jest inaczej. Nie odzywam się nawet jak go ciągle nie ma. Gdy już jest - jest ciągle naburmuszony, chce wychodzić na grila , byle gdzie , byle nie w domu. Dziecko wraca samo ze szkołyi siedzi samo dopóki nie wrócę, a on idzie sobie na basen lub na tańce lub siłownię, bo on musi dbać o zdrowie. Gdy jest dokucza mnie i dziecku. Kiedyś móe dziecko powiedziało " nie dzwoń za nim , będziemy mieć spokój" Nie dzwonię, proszę żeby nie wracał, ale jemu jest tak wygodnie. Ciągle tylko opowiada ja, ja, ja, ja... a innych krytykuje. Właściwie nie wiem czy lepiej żeby nie wrócił. Targają mną uczucia od nienawiści do miłości. Wstudzę się komuś przyznać do swojej wielkiej samotności. Pozdrawiam was.