Witam wszytskich gorąco...
Mam pewien problem... jak juz w innym poscie pisałam rozstalam sie jakis czas temu z facetem po ponad 5 latach zwiazku... wiadomo na poczatku nie bylo lekko ale jakos przeszlam przez to. Kiedy chcialam zeby sie odezwal to milczał, a kiedy posmakowałam zycia bez niego i mi sie ono bardzo spodobalo on znow wtargnął w moje zycie.
Kurcze na pewno cos czuję do niego ale nie wiem czy to milosc z reszta ta sytuacja nie podziałała na mnie pozytywnie, wrecz przeciwnie .. czuje ze robie cos wbrew sobie..:(
Mianowicie chodzi o to ze mielismy kontakt od jakiegos czasu i bylo bardzo fajnie, dałam mu do zroumienia ze narazie nie chce z nim byc, ze chce byc sama i nie wiem co bedzie kiedys ale zeby nie czekal na mnie. Ostatnio przyjechal do mnie i poszlismy na spacer. Wypilismy jakies piwko i ogolnie bylo bardzo fajnie, ale potem...
Zaczał plakac ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie, prosil abym pojechala do niego. Zgodzilam sie ale zastrzeglam ze to wszytsko co sie wydarzy nie wiąże sie z uczuciami.
I sie zaczelo... zaczlal plakac wyc, w zyciu nie widzialam tylu lez... w pewnej chwili wpadl w szał.. i zaczał wyć na calego.. wybiegl do kuchni i zamknał sie... poszlam za nim bo czulam ze moze zdarzyc sie cos zlego , ale nie moglam jej otworzyc.. wystraszylam sie bardzo, mialam najgorsze mysli w glowie.. w koncu udalo mi sie otworzyc te drzwi.... kiedy weszlam do srodka widzialam jak siedzi na podlodze i zanosil sie od placzu. zauwazylam tez noz w zlewie, ktorego na pewno wczesniej tam nie bylo.. wszytko to trwalo ze 3 godziny, nie moglam go uspokoic.. ciagle mowil ze zasluguje na kogos lepszego ze on o tym wie ale ze nie potrafi zyc beze mnie..... bałam sie ze zrobi cos zlego i jedynym sposobem zeby polozyc go spac bylo danie mu do zrozumienia ze bedzie wszytsko dobrze miedzy nami....:( na drugi dzien bardzo przepraszal mnie za to wszytsko, mowil ze nigdy tak nie mial i ze wiecej tak nie zrobi, ze sam sie wystraszyl..... spytal czy jestem pewna swojej decyzji o kolejnej szansie dla nas.... mial lzy w oczach.. powiedzialam ze tak, choc tak naprawde nie jestem pewna teg..:( czuje sie fatalnie z tym.. boje sie ze bedac z nim zamkne przed soba drzwi na cos innego...:(
Dodam ze miedzy czasie spotkalam kogos.... to byla czysta chemia.. oboje poprostu bardzo na siebie działalismy... a ze i ja i on bylismy singlami zdecydowalismy sie na wspolna noc... i co najgorsze bylo mi z nim lepiej....
teraz wracam do czegoś czego nie jestem pewna... nie mowie ze juz na pewno nigdy nie bedzie dobrze miedzy nami .... ale wiem ze teraz tego nie chce...:( czuje jakbym sie cofała.. a nie chce rezygnowac z tego co mam teraz....
nawet nie wiem czy mozna to jakos skomentowac.... pisze bo.... nie wiem..
Pozdrawiam cieplutko