netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

wymusił na mnie powrót... :(

29 odpowiedzi3 977 wyświetleńzałożony przez esperada, 30.03.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » wymusił na mnie powrót... :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1

Temat: wymusił na mnie powrót... :(

Witam wszytskich gorąco...
Mam pewien problem... jak juz w innym poscie pisałam rozstalam sie jakis czas temu z facetem po ponad 5 latach zwiazku... wiadomo na poczatku nie bylo lekko ale jakos przeszlam przez to. Kiedy chcialam zeby sie odezwal to milczał, a kiedy posmakowałam zycia bez niego i mi sie ono bardzo spodobalo on znow wtargnął w moje zycie.
Kurcze na pewno cos czuję do niego ale nie wiem czy to milosc z reszta ta sytuacja nie podziałała na mnie pozytywnie, wrecz przeciwnie .. czuje ze robie cos wbrew sobie..:(
Mianowicie chodzi o to ze mielismy kontakt od jakiegos czasu  i bylo bardzo fajnie, dałam mu do zroumienia ze narazie nie chce z nim byc, ze chce byc sama i nie wiem co bedzie kiedys ale zeby nie czekal na mnie. Ostatnio przyjechal do mnie i poszlismy na spacer. Wypilismy jakies piwko i ogolnie bylo bardzo fajnie, ale potem...
Zaczał plakac ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie, prosil abym pojechala do niego. Zgodzilam sie ale zastrzeglam ze to wszytsko co sie wydarzy  nie wiąże sie z uczuciami.
I sie zaczelo... zaczlal plakac wyc, w zyciu nie widzialam tylu lez... w pewnej chwili wpadl w szał.. i zaczał wyć na calego.. wybiegl do kuchni i zamknał sie... poszlam za nim bo czulam ze moze zdarzyc sie cos zlego , ale nie moglam jej otworzyc.. wystraszylam sie bardzo, mialam najgorsze mysli w glowie.. w koncu udalo mi sie otworzyc te drzwi.... kiedy weszlam do srodka widzialam jak siedzi na podlodze i zanosil sie od placzu. zauwazylam tez noz w zlewie, ktorego na pewno wczesniej tam nie bylo.. wszytko to trwalo ze 3 godziny, nie moglam go uspokoic.. ciagle mowil ze zasluguje na kogos lepszego ze on o tym wie ale ze nie potrafi zyc beze mnie..... bałam sie ze zrobi cos zlego i jedynym sposobem zeby polozyc go spac bylo danie mu do zrozumienia ze bedzie wszytsko dobrze miedzy nami....:( na drugi dzien bardzo przepraszal mnie za to wszytsko, mowil ze nigdy tak nie mial i ze wiecej tak nie zrobi, ze sam sie wystraszyl..... spytal czy jestem pewna swojej decyzji o kolejnej szansie dla nas.... mial lzy w oczach.. powiedzialam ze tak, choc tak naprawde nie jestem pewna teg..:( czuje sie fatalnie z tym.. boje sie ze bedac z nim zamkne przed soba drzwi na cos innego...:(
Dodam ze miedzy czasie spotkalam kogos.... to byla czysta chemia.. oboje poprostu bardzo na siebie działalismy... a ze i ja i on bylismy singlami zdecydowalismy sie na wspolna noc... i co najgorsze bylo mi z nim lepiej....
teraz wracam do czegoś czego nie jestem pewna... nie mowie ze juz na pewno nigdy nie bedzie dobrze miedzy nami .... ale wiem ze teraz tego nie chce...:( czuje jakbym sie cofała.. a nie chce rezygnowac z tego co mam teraz....

nawet nie wiem czy mozna to jakos skomentowac.... pisze bo.... nie wiem..

Pozdrawiam cieplutko

2 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-03-30 13:00:23)

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Hi Esperada!
No, tak jedno nasuwa mi się, że jak mężczyźni stosują nasze;)* metody, jesteśmy bezbronne.
Wiele lat na mnie to działało i pewnie dalej działa:)

Esperada, dziś i tak nie potrafisz podjąć decyzji, a chciałabyś być uczciwa, więc co możesz zrobić ?

Pozwól sercu ochłonąć... ono dziś i wie, i nie wie.

Nie zatrzymasz potoku myśli, a jeśli nie wiesz co naprawdę czujesz, to nie podejmiesz decyzji, ale gdy poczujesz to niechaj to będzie twoja decyzja i trzymaj się jej konsekwentnie.




* żart!:) -  nie tylko kobiety mają prawo do płaczu i rozpaczy

3

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Rozumiem, że pod wpływem chwili podjęłaś tą decyzję i tak naprawdę co miałaś zrobić? Jednak lepiej jeśli to szybko odkręcisz.... bo później może być gorzej, jeśli okaże się, że nadzieja na kolejną fazę uczuć przeminęła i zostanie Ci tylko poczucie winy, że wpakowałaś się w to na siłę. A teraz, póki jeszcze nic wielkiego się nie wydarzyło, będzie lepiej jesli przeczekasz i poukładasz sobie wszystko w głowie.

4

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

dziekuje wam za posty....
Wiem ze nie moge go teraz zostawic....on sobie nie poradzi... jedyne co mi przychodzi do głowy to przeczekac i pozwolic umrzeć temu uczuciu naturalnie....ograniczac wszystko do minimun i poczekac az sam sobie uswiadomi ze nic z tego nie bedzie...:(
Jest dla mnie kims bardzo waznym... w koncu 5 lat robi swoje... nie potrafie patrzec na jego łzy... ale czuje chwilami ze sie poświecam i robie to z litości..
czasem mysle ze sie jakos ułoży, chwilami mysle co by zrobic zeby to on mnie teraz zostawil... to jest w miare swieze i mam milion mysli w głowie...
Czy robienie czegos wbrew sobie dla dobra drugiej osoby jest wporzadku??

5

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Wg mnie nie jest... Dlaczego? Bo poświęcasz siebie, swoje uczucia, czas, może nawet druga miłość dla kogoś z kim nie jesteś i dobrze wiesz, że już nic między Wami nie będzie. Tzn, jesli rzeczywiście tak czujesz. Z Twoich wypowiedzi wnioskuję, że Ty juz nic do niego nie czujesz, że doskonale wiesz, że nie ułoży już Wam się, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Pomyśl, czy On naprawdę jest zdolny aby sobie cos zrobić, czy może poniekąd boli go, że tak szybko ułożyłaś sobie życie na nowo a on nie może....

6

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

.... na pewno go to boli ze ja radze sobie z tym calym rozstaniem, ze jemu jest gorzej ode mnie, nie wykluczam tego ze on chcial zagrac na moich uczuciach..:( co mu sie z reszta udało, ale mam wrazenie ze pod wplywem tak silnych emocji mogłby zrobić coś naprawde głupiego... a tego nigdy w zyciu bym nie wybaczyła sobie !!  nie potrafie udawac ze mnie nie rusza jego ból sad dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi... ja wchodzilam pare już razy...  I teraz uważam że to przysłowie jest niezwykle trafione!!
Kurcze to dobry chłopak i wiele jemu zawdzieczam, ale zachlysnełam sie troche nowym życiem...zauważyłam że przez ten cały czas byłam zamknietą, tylko on i nic wiecej... byłam młoda i za wczesnie weszlam w poważne związki...  teraz znów czuję ze się cofnęłam.. ze bylam juz dalej i nagle mam zostawic swoje szczęście dla niego..

7

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

No właśnie. Sama zauważyłaś, że kiedy nie byłaś z Nim byłaś już szczęśliwa - tzn potrafiłaś ułożyć sobie wszystko na nowo. Nie mówię: "zostaw go samego, olej" bo skoro mógłby sobie coś zrobić, to musisz robic bardzo przemyślane kroki. Ale nie skup całej swojej energii i uwagii na nim, bo może Ci coś przejść koło nosa. Sama pisałaś, że juz nawet kogoś poznałaś... to mołoby być coś poważnego? Porozmawiaj ze swoim eks, zaproponuj mu narazie przyjaźń, powiedz, że musicie sobie dac troszkę czasu, że musicie się na nowo oswoić, żebyście się spotykali czasami, romzawiali ale nie za szybko żeby się wszystko działo, bo to może popsuć Wasze relacje. Chyba powinnaś to trochę odwlec w czasie, żeby też jego emocje opadły i żeby się uspokoił. Wiem, że 5 lat bycia razem robi swoje i napewno masz ogromny sentyment do niego i dażysz go sympatią, ale pamiętaj, że to jest Twoje życie i nie rób nic co mogłoby mieć poważne skutki wbrew sobie. A dlaczego nie jesteście już razem? Z jakiego powodu zakończyliście ten związek tak dokładnie?

8

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Co byś miała Ty spokój i on spokój to powinnas mu powiedzieć o tej całej chemii która Cię połączyła z kimś innym. Nawet to że było Ci tam lepiej, może oprócz zagrywek typu płacz i zachwianie Twoimi uczuciami będzie wiedział że w przyszłości musi się bardziej postarać. Przecież z jakiegoś powodu rozstaliście się, co pewnie nie było też łate dla Ciebie. To że, nie dopuszczał Cie do Ciebie, gdy nie byłaś mu potrzebna, też coś musiało oznaczać. I nie wyciągaj pochopnych wniosków, że on trudniej sobie radził z Waszym rozstaniem. Faceci też potrafią grać, a skoro sprawdził co na Ciebie działa... no cóż, korzysta z tego. Nie teaktuj też byłego związku w kategoriach cofania, czy też pójścia na przód. Po prostu zdobywasz doświadczenie życiowe, nic mniej i nic więcej. Jednym jest wygodnie w hermetycznych związkach innym w otwartych , ot cała rzecz.

9

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Rozstaliśmy sie bo on miał tendencje do kłamania... co prawda nie nakryłam go na żadnym poważnym kłamstwie ale te małe bardzo mnie drażniły... a wiadomo że po takim stażu coraz bardziej dostrzegamy wady i na siłe próbujemy robić kogoś idealnym. Rozstaliśmy się o pierdołe ale to była poprostu ta kropla która przelała dzban. 
Nie wiem co mam robić naprawde, czuje że jestem postawiona w tak zwanej kropce.
Najgorsze że wszytskie poprzednie rozstania i powroty były spokojne... powoli dochodziliśmy do jakiegoś konsensusu.... Jego zachowanie tym razem bardzo mnie przerosło, nigdy sie po nim czegoś takiego nie spodziewałam...:(  nigdy tak sie nie zachowywał...
Jeśli chodzi o tego "drugiego" to powiedziałam mu prawde.. że musze ta znajomość zakonczyć.... ze musze wrocic do byłego... i mimo tego ze mało sie znamy było mi strasznie szkoda tej znajomości. Chciałam, nie chciałam musze ten fragment życia potraktować jak mega przygode.
Nie potrafiłabym teraz budować sobie szczęscia patrząc na niego....

Jedyne i chyba najlepsze rozwiązanie to takie jak mi radzicie.... musze ochłonąć, porozmawiać (dzisiaj to zrobie zaraz po pracy) i delikatnie powiedziec ze troszke luźniej musimy sie traktować. Może jeśli bede ograniczała kontakty to sam coś zrozumie. W każdym razie nic pochopnie... przeczekam jeszcze pare dni, zobacze może sytuacja sama sie ułoży... może  niedługo będę znów z nim szcześliwa....??

Dziękuje  za posty.... to naprawde pomaga....napajam się jakąś mini  nadzieją:)

10

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

esperada mogę powiedzieć,że miałam podobną jak nie taką samą sytuację jak ty.

5 lat związku,rozstania i powroty,ciągłe kłótnie...
Wielkie rozstanie i wielki powrót pod grożbą,że coś sobie zrobi....
Przygoda z chłopakiem...

Teraz jest wszystko Ok.Przemyślałam wiele spraw i On też.Przeszliśmy naprawdę wielką próbę naszego związku.Nie przekreślaj tego.Może i Tobie się uda.My za kilka dni przeprowadzamy się do swojego mieszkanka i mam nadzieję,że będzie coraz lepiej.

napisz jaką ty podjęłaś decyzję wink

11

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

dzisiaj się z nim widziałam... powiedziałam że dając sobie szansę musimy wiele zmienić... i że nic mu nie obiecuję... że nie wiem jak to wszystko się ułoży...

On jest pełen wiary, ja nie do końca....

12

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Mysle, ze chwila poswiecenia siebie za cene pozniejszego spokoju jest warta rozwarzenia. Jesli Twoja ilosc wygasla, chlod Twojego serca nawet niezamierzony, szybko ostudzi jego uczucia, wszystko jak napisalas umrze siercia naturalna. Wasze drogi sie powoli rozejda, milosc przerodzi sie moze w przyjazn, a napewno pozostawi wsponienie czegos pieknego, co wzbogacilo Twoja dusze. Ty pozostaniesz ze swiadomoscia, ze zrobilas wszystko, aby zachowac sie godnie,odpowiedzialnie... Amoze jeszcze cos miedzy wai zaplonie... Jak nie, to przynajmniej w spokoju sie dopali, a Ty bedziesz miala czas, aby zadac jak najmniej bolu i byc moze zapobiec nieszczesciu.

13

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Dobrze, że byłaś z nim szczera, że powiedziałaś mu otwarcie, że dla Ciebie nie ma zbyt dużo nadziei na to. Jeśli sie coś wydarzy, nie będzie mógł Ciebie za to obiwiniać, bo Ty byłaś fair do końca. Czas jest naszym sprzymierzeńcem smile poczekajcie na bieg wydarzeń, być może było Wam to potrzebne a jesli nie, to może chociaż da to Wam przekonanie, że nie możecie już wiecej byc razem.

14

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Nie skreślaj Go tak od razu.Może to jest chwilowy kryzys w waszym zwiazku?! Daj sobie i jemu trochę czasu.Jeżeli uznasz,że naprawdę nic z tego nie będzie to odejdz.

A z tamtym chłopakiem utrzymujesz kontakt? Myślisz,że gdybyś potrzebowala pomocy on bylby w stanie ci pomoc?

A jak jest z twoim obecnym partnerem?Mozesz na niego liczyć?

15

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

kurcze naprawde wasze rady bardzo mi pomagają... bede sie powtarzać w nieskończoność.. DZIĘKUJĘ !!!!

starałam się z nim być szczera ale nie byłam do końca bo mimo ze powiedziałam ze czas pokaże jak to sie rozwinie i nie wiem jak będzie to i tak dałam mu nadzieję że wszystko sie ułoży... Troche mnie blokowało przytulanie wczoraj i chyba to wyczuł, ale to samo tak wyszlo... to jest dobry chlopak naprawde i wiele mu zawdzieczam... bardzo go kochałam.... i chciałabym mu dać szczerze tą szanse, ale poki co troche chce mi sie płakać jak myśle że trace coś innego... ale za nic w zyciu nie chce skrzywdzic tego!!!! to chore i niespójne, wiem...:(

Jeśli chodzio o tego drugiego to neistety nie potrafie sie opanowac jak do mnie pisze i utrzymuję z nim kontakt. Ale jest on poinformowany o sytuacji i wie ze narazie nic z tego nie będzie.... Choć stara się mnie skusić.... a chemia między nami jest naprawde dużaaaaaaa.... ale  nie mogłabym zdradzic teraz obecnego.. to bardzo nie fair i byłoby jeszcze gorzej.
Ale fantazja i chęć spotkanie ciągle za mna chodzą....

Mam nadzieję że ten czas sam wszystko ułoży... ze jakoś będzie ... mam nadzieję że ja będę bardzo szczęśliwa i on też... bez względu czy razem czy osobno...

16

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Warto też się zastanowić co ten chłopak czuje.. Zawalił na początku sprawę, fakt. Być moze odezwał się tyko dlatego że mu w pojedynkę nie wyszło i  poczuł się urażony że ty sobie lepiej radzisz. Być może. Ale może po prostu się pogubił w tym wszystkim. Ktoś kto się decyduje na taki dramatyczny krok musi zdawać sobię sprawę, że się poniża. Bo tak jest. Płacze, zamykanie sie w kuchni. To moga być pozory, albo wyraźny sygnał, ze sobie nie radzi kompletnie z emocjami. Dałaś się wciągnąć w to. Nie dziwie się. Tylko teraz musisz być bardzo delikatna. Wyczuć czy jego zachowanie to próba utrzymania cię na siłę, czy naprawdę ma jakieś problemy. Powinnaś dość szybko do tego dojść. Teraz jesteś w trudnej sytuacji. Najlepiej gdybyś po prostu z nim usiadła i porozmawiała. Jak przyjaciele. Nie para. Dała mu delikatny znak, że po tym okresie rozstania potrzebujesz czasu- żebyście przede wszystkim zostali przyjaciółmi- on pewnie bedzie mówić że go oszukałaś itp. ale musisz mu wytłumaczyć, że martwisz się o niego.  I właśnie dlatego że tak jest musicie dużo zmienić w waszych relacjach. On nie może grać na twoich uczuciach, bo ty teraz jesteś ta silniejsza stroną. Chcesz mu pomóc. Postaw warunki- określ je jasno ale delikatnie.

Ty sobie poradziłaś fajnie z rozstaniem- tylko pomyśl co byś czuła, jak się zachowywała gdyby on odszedł od ciebie w okresie kiedy go naprawdę kochałaś. Ludzie wtedy wariują.

Być moze on symuluje, bo nie chce zostać sam. Ale lepiej dmuchać na zimne, niż kogoś naprawdę skrzywdzić. Zwłaszcza że po tak długim stażu on ci na pewno ufa.

17

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Też miałam troche podobną sytuacje,ok.rok temu. I tu zgodze się z Kają24-nie przekreślaj go,przynajmniej przez jakiś czas. Takie dość przełomowe wydarzenia potrafią zmienić faceta:) kwestia tego czy twoja miłość do niego jest w stanie się odrodzić,ale to czas pokaże. Powodzenia:)

18 Ostatnio edytowany przez Alexytymia (2010-04-01 01:05:01)

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Przeczytałam Twój post i tak myślę, że masz do podjęcia trudną decyzję. Ja na twoim miejscu dałabym mu szansę, określiła, że to ma być np miesiąc lub dwa miesiące. W tym czasie zrobiłabym wszystko by odbudować związek, dużo czasu bym poświęciła na rozmowy i ustalenie nowych zasad (by nie popełniać starych błędów jeszcze raz). Jeśli po tym czasie doszła bym do wniosku, że miłość wygasła, że czas spędzony razem nie sprawia mi radości, że marzę o kimś innym, że jest mi bliski jako przyjaciel ale nie jako ukochany, że czuję się nieszczęśliwa przy nim, że go nie pragnę i za nim nie tęsknie...odeszłabym bo uważam, że nie ma sensu być z kimś z litości. Czasami związki się kończą, wygasają, ludzie przestają kochać...to smutne ale tak się zdarza, ale trzeba zrobić wszystko by miłości nie pozwolić umrzeć jeśli go choć troszkę kochasz spróbuj na nowo, jeśli się nie uda będziesz wobec niego uczciwa i wobec siebie...że zrobiłaś wszystko co mogłaś.  Czas pokaże czy to koniec związku i miłości, czy po prostu się pogubiliście. Powodzenia.


Chyba, że naprawdę cierpisz  z powodu, że dajesz mu szansę, że jesteś pewna w 100% że to koniec i go nie kochasz...to odejdź teraz nie ma sensu wówczas przeciągać tego co nieuniknione i robić mu nie potrzebie nadzieję.

19

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Nie wiem, naprawdę nie wiem co mam robić....wiem jedno!!! Nie mogę podejmować pochopnie decyzji... nie będzie łatwo na początku, czuje że w tej chwili go nie potrzebuję, ale chyba należy mu się coś ode mnie po takim stażu??? Chce dać mu szansę... może za jakiś czas wróci to wszytsko do mnie i znow bede szczęśliwa obok niego.

Myślę że duży wpływ na to wszytsko miało również pojawienie się tego drugiego.... zawrócił mi w głowie bardzo..:( Chwilami mam wrażenie że wracając mogę stracić coś co mi los zesłał.... ale z drugiej strony przecież nie znam go wcale tak dobrze. Nie zdążyłam obudzić w sobie jakiegoś wielkiego uczucia.. wiem że to głównie chemia mnie ciągnie...i ten sex, który tak naprawdę był o wiele wiele lepszy niż z obecnym. A prawdą jest że to dość istotny aspekt związku..:( Zanim spędziłam tą na pewno nie zapomnianą noc myślałam że mój sex jest fajny... a teraz czuję że jest kiepsko. Czasem lepiej nie próbować nowych rzeczy, strasznie przewracają w głowie.

Czas sam wszytsko ułoży jakoś.... mam nadzieję tylko że nikogo nie skrzywdze swoimi decyzjami..przede wszytskim siebie

20 Ostatnio edytowany przez zakochana__85 (2010-04-01 13:16:25)

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Kochana esperado  wydaję mi się nie nie będziesz nigdy tak do końca szczęśliwa w tym związku. Jeśli człowiek na siłę przekonuje sie do miłośći to nic dobrego to nie wróży. Próbujesz za wszelką cenę znowu być szczesliwa z tym mężczyzną. Uwierz mi nawet jak teraz Ci się to uda to za jakis czas znowu pojawia się wątpliwości. Przechodziłam to samo. Mój związek trwał 7 lat. Początki były ok, byłam zakochana... no właśnie zakochana, a to nie to samo co miłość. Zakochanie mija, a miłość jest trwała i wtedy nie powinny się pojawiać ŻADNE wątpliwości. Po wielu rozstaniach i powrotach odeszłam, bo dusiłam się wręcz, chciałam, ale nie potrafiłam go kochać, choć on za mną szalał niesamowicie, wszystko był w stanie dla mnie zrobić, nie mógł tylko jednego... nie umiał sprawić bym go pokochała. Jaka to była trudna decyzja, ale jaka mądra smile  Dzis on jest niesamowicie szczesliwy z inną kobiętą, bierze ślub w sierpniu, a ja... ja znalazłam MIŁOŚĆ swojego życia. Teraz czuję, to czego w tamtym związku nigdy nie czułam i wiem, że nie poczułabym nigdy. Każdym pocałunek z moim obecnym parnerem jest dla mnie czymś niesamowitym, a w poprzednim związku mogłam nie całować się w ogóle, każdy dotyk mojego obecnego mężczyzny sprawia, że jest mi niezwykle dobrze, podczas gdy mój ex nie mógł tego robić, bo ja nie chciałam, gdyz mnie to drażniło. Także nie da się przekonać do miłości, trzeba to czuć. Wiem, że bardzo ciężko jest zranić kogoś z kim było się długo, ale nie ma innego wyjścia. Będąc z nim skrzywdzisz i siebie i jego. Życzę Ci wszystkiego dobrego i podjęcia takiej decyzji, która sprawi. że będziecie szczęśliwi oboje, jeśli nie teraz to za jakiś dłuższy czas...

21

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Znów wracam... minęło kilka dni od mojego ostatniego postu... do poniedziałku raczej nie za wiele sie działo.. widywaliśmy się, ja raczej przyblokowana i nie potrzebująca zbyt wiele czułości, on odwrotnie. Poniedziałek popołudnie....rozmowa... wyczuł że jestem zimna i oschła... wtedy zaczęłam płakać jak suseł. Powiedziałam że jest dla mnie kimś niesamowicie ważnym i że wskoczyłabym w ogień za nim.. ale że boję się z nim być i rozsądek mi podpowiada że za jakiś czas znów będzie to samo. Chciałabym przyjaźni bo nie wyobrażam sobie życia bez niego i nie chcę żeby zniknął. Ja płakałam jak głupia a on zachował się najlepiej jak mógł. Przytulił powiedział że bardzo mocno mnie kocha i że cieszy się że porozmawialiśmy wreszcie i że mimo że będzie to dla niego bardzo trudne to postara się jakoś przekształcić swoje uczucia. Pięknie... jednocześnie czułam wielki smutek i troche jakbym od nowa miała przeżywać rozstanie, małą niepewność czy to dobra decyzja a jednocześnie wielką ulgę. Siedzieliśmy tak przytuleni jakaś godzine.. bez słów. Został u mnie na noc. I zasnęliśmy przytuleni. Czułam jakiś taki spokój w sobie,, nie potrafie tego okreśłić.... Rano jeszcze gadaliśmy że dopoki sobie nie znajdziemy nikogo możemy sypiać ze sobą, żeby powoli przeobrażało się to wszytsko w przyjaźń.
Miało być pięknie,,,
Wieczór... dostaję sms ... ze jakoś dziwnie tak i smutno...:(

Kurcze to chyba niemożliwe..... Przyjaźń po miłości...nie wiem w co ja wierzyłam jak mu to poponowałam.... wiem że zaplusował bardzo swoim zachowaniem, bałam się że to będzie koszmarna rozmowa.. a tu ja ryczałam jak głupia a on zachował się tak jak wymarzyłam..... TO ZBYT TUDNE PRZERODZIĆ MIŁOŚĆ PARTNERSKĄ DO MIŁOŚCI PRZYJACIELSKIEJ.... wierzycie że to ma jakieś szanse powodzenia??

22

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Hehe niedawno założyłam temat o bardzo podobnym tytule smile


Powiem po sobie- 2 lata razem, on z dnia na dzień zrywa że niby nuda ze mną. Bardzo na początku cierpiałam, szlochałam po kątach i chodziłam jak obłąkana. Za nic nie chciałam stracić z nim kontaktu. W trakcie ważnej rozmowy, zaproponował mi przyjaźń. Zgodziłam się ochoczo.

A teraz... mhhh... czasem jest ciężko, ale zdałam sobie sprawę że nie mogę nic na nim wymuszać, trudno było na początku nie pisać czułych słów, zagryźć wargi kiedy on mnie ignorował. Niedawno napisał, że tęskni, że kocha, ale za pare dni wszystko znów odwołał smile Znów wszystko wróciło.

Ale myslę, że jeżeli nie jesteś pewna swoich uczuć to przyjaźń jest dla niego ostoją- wie że cie całkowicie nie straci, ale jednak powstaje dystans. Ważne żebyś ty postawiła jasne reguły i sie ich trzymała nawet kiedy ci źle i smutno. Nie pozwól mu wymusić na sobie czulszych słów bo go po prostu dobiją. Ty sie z nich wycofasz, ale w nim pozostanie ból że go oszukałaś.

I powiem po sobie- mam nadzieje, że jeżeli zostaniemy przyjaciółmi (my cały czas lawirujemy) to będzie miło, i powiedzmy sobie wprost- przyjacielskie kontakty moga się rozluźniać powoli. To daje porzuconej połówce czas, aby się pozbierać i oderwać od byłej miłości. A z czasem może powoli wejdzie w to wszystko ktoś nowy...

23

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

ciężka sprawa... ale myślę, że wiem jak ja bym postopiła. nie daj się szantażować wink ważne abyś Ty była szczęśliwa... twój były powinien się zachować jak facet (nie chodzi tu o to aby nie płakał) i przyjąć do wiadomości Twoją decyzję.. uszanować ją.. każdemu jest ciężko po rozstaniu.. na pewno.. ale pomyśl o sobie.. porozmawiaj z nim o tym i powiedz, że oprócz przyjaźni nie możesz mu nic zaproponować. bądź trochę egoistką.. zastanów się nad tym.. na pewno nie podejmuj pochopnych decyzji
pozdrawiam wink

24

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Felina a powiedz mi jak ty radzisz sobie w tej sytuacji?? Czy to jest bardzo trudne dla ciebie?? Myślisz że to ma szanse powodzenia? Przykre jest to że zawsze jedna osoba cierpi bardziej po rozstaniu..:( nie powinno tak być.. wiem dziecinne podejscie ale o ile łatwiej by było...??
Wczoraj znów z nim rozmawiałam co prawda przez sms..;/ ale jakoś wypiłam sobie piwko z kumpelka i mnie naszło na zwierzenia. Znów sobie w kącie płakałam... ja tak bardzo nie chciałabym go skrzywdzić!!!! On jest dla mnie naprawde kimś ważnym o ile na ten moment nie najważniejszym. Ja poprostu wiem że jako para nie funkcjonujemy normalnie. Oboje mamy bardzo ciężkie charaktery.. i każde chce drugim władać. Chore ale nie potrafimy inaczej. Każdy chce być tą szyją co kieruje głową... wink Poprostu wiem że jako para nic dobrego nie stworzymy....
czuję się bardzo zagubiona... mam wrażenie że wszystkie decyzje jakie podejmuję są złeee.. że nic w życiu nie potrafie zrobić dobrze i że wszytsko co robie jest skazane na klęskę;/

A jeśli nic z tej przyjażni nie wyjdzie i strace coś tak ważnego?? Kurcze wiem ze to bardzo trudne dla nas obojga... ale może warto spróbować??

25

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

To i w tym temacie się wypowiem, jako, że w Twoim drugim wątku napisałam już, że moja historia jest podobna wink Także i tutaj są pewne podobieństwa.

Jak tam napisałam, rozstałam się z facetem po 5 latach. Akurat wtedy, kiedy ja już właściwie myślałam, że mam najgorsze za sobą, że umiem już bez niego żyć i ułożę sobie kiedyś życie z kimś innym, on zaprosił mnie po kumpelsku na piwo (kilka razy podczas nie-bycia-razem spotkaliśmy się w ten sposób). Jednak tym razem tych piwek było o kilka za dużo... Mieszkałam wtedy sama w mieszkaniu mojej cioci i po którymś piwie z kolei zaprosiłam go na górę, bo miałam mu chyba dać jakąś płytę, o ile dobrze pamiętam. Skończyło się tak, że pijąc dalej zaczęliśmy oglądać film, potem zrobiło się późno i zaproponowałam mu żeby został na noc... I spaliśmy w jednym łóżku. Oczywiście doszło do jakichśtam pieszczot. Rano ja miałam kaca zarówno fizycznego i moralnego, nie miałam ochoty nawet o tym rozmawiać, a on odkąd otworzył oczy zamęczał mnie pytaniami "co teraz z nami będzie?". Nie umiałam mu odpowiedzieć na to pytanie... Ale dałam mu szansę - spotykaliśmy się codziennie wtedy, w zasadzie mieszkaliśmy ze sobą dopóki moja ciocia nie wróciła z wakacji (jakieś 2 tygodnie) i chyba zaczęło mi znów zależeć. Ale na początku na pewno nie aż tak mocno, jak jemu. On już po kilku dniach mówił że mnie nigdy nie przestał kochać, mówił do mnie "Misiu", "Kotku" itd., a mi to po prostu nie przechodziło przez gardło. Tak bardzo bałam się, że zaraz mu się odwidzi i znów mnie zostawi, tak bardzo bałam się znów cierpieć, że przez naprawdę dłuuugi czas (kilka miesięcy) nie potrafiłam się w pełni zaangażować. Byłam bardzo oszczędna w uczuciach i zimna. Byliśmy ze sobą bo byliśmy, postanowiłam dać nam szansę, ale nie czułam tego tak mocno jak kiedyś, ani tak mocno jak on.

Teraz, po 10 miesiącach od ponownego zejścia, sprawy wyglądają zupełnie inaczej. Z jego pomocą wreszcie się otworzyłam (co było stopniowym, powolnym procesem) i teraz jest lepiej niż kiedykolwiek między nami było. Oboje wiemy, co straciliśmy i staramy się dwa razy mocniej, żeby wszystko grało. Czasami opłaca się poczekać i być cierpliwym...

26

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Anemonne ty już wogóle znasz moją historię i widzisz że problemem jest również sex..;/ Kurcze strasznie trudna dla mnie sytuacja... jestem bardzo zagubiona ciągle się powtarzam ale on naprawdę jest kimś ważnym dla mnie, bardzo!!! Czuję że jako para nam nie wyjdzie, rozsądek mi to podpowiada,.... to boli, bo nie moge patrzeć jak on cierpi, wiem że oddała bym wiele za jego szczęście..

Sama nie wiem czego chce tak naprawde, nie mam poukładanych myśli... popadam ze skrajnośći w skrajność. Raz chce do niego wrócić a za chwilę czuję że nie chce już go na pewno, że chce sobie ułożyć życie od nowa, że to była pomyłka i przyzwyczajenie i nic więcej. Po czym znów że może właśnie tracę szczęście na własne życzenie...ale przecież nie bo .... i tak w kółko.

Potrzebuję złotego środka tylko nie wiem gdzie on jest.

27

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Moim zdaniem najlepsze, co możesz zrobić, to przestać o tym myśleć przynajmniej na jakiś czas i poddać się biegowi spraw. Nie twierdzę, że nasze historie są takie same, ale mi takie rozwiązanie najbardziej pomogło. Wierz mi, że też się miotałam pomiędzy rozumem i sercem, byłam przerażona, nie wiedziałam co robić, aż w końcu wpadłam na to jedyne rozwiązanie. Po prostu przestałam się zastanawiać, czy dobrze robię wracając do niego, przestałam rozważać "za" i "przeciw", uznałam, że poczekam i pozwolę się temu jakoś potoczyć. Przestałam słuchać zarówno rozsądku, jak i serca, wepchnęłam oba do metalowej skrzynki i zamknęłam na klucz (;)). I dopiero wtedy, po jakimś czasie, to, co powinnam zrobić, przyszło do mnie samo, objawiło mi się niemalże. Pozwól i sobie na to. Przecież masz czas...

28

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

Staram się robić dokładnie tak jak napisałaś i też uważam że to jedyne mądre rozwiązanie... pozwolić żeby czas sam zdecydował. Tylko boję się jednego... że takim co ma być to będzie moge skrzywdzić i siebie i innych..
Czekam na objawienie!!!
Ps. Dzięki za zaangażowanie. Ułatwiasz mi bardzo i poprawiasz humor;)

29

Odp: wymusił na mnie powrót... :(

No problem smile Cieszę się, że mogę jakkolwiek pomóc.
O tym, że możesz kogoś skrzywdzić, też postaraj się nie myśleć wink Masz prawo do próbowania i do empirycznego odkrywania, co daje Ci szczęście.

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » wymusił na mnie powrót... :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026