Witam, mam 27 lat moja dziewczyna 23 i jestesmy ze soba ponad 2 lata. Jednak ostatnio byl okres w ktorym od kilku dni mielismy ciagle klotnie... Apogeum nastapilo jakies 3 tygodnie temu. Zadzwonilem co tam u niej i jak tam, ona powiedziala ze wlasnie wyszla z kolezanka... Zdenerwowalem sie bo oczywiscie dla mnie czasu nie miala a ostatnimi dniami ciagle z nia wychodzi. Skonczylo sie wielka awantura, jak wrocila zadzwonila powiedziala ze co sie dziwie skoro ja sie tak zachowuje (faktycznie ostatnio troche przeginalem, nie dzwoniac i dziwnie sie zachowujac.) Nastepnego dnia zadzwonilem, powiedzialem ze ja kocham i ze wszystko sobie przemyslalem i faktycznie troche przeginalem. Mialo byc dobrze spotkalismy sie tego samego dnia, kazdy powiedzial co mu nie pasuje i ogolna dyskusja na temat tego co bylo.
Przez pare dni bylo wszystko dobrze, bywaly klotnie o jakies glupoty ale ogolnie mialem wrazenie ze wszystko jest dobrze. Nastal weekend, zadzwonilem do niej czy sie dzisiaj widzimy bo czesto na weekend zostawala u mnie. Napisala ze ona ma juz plany i ze po pracy jedzie do kuzynki ( Jezdzi tam co jakis czas na weekend) zdenerwowalem sie bo nie powiedziala mi nic wczesniej tylko dowiaduje sie kilka godzin przed jej wyjazdem... Wyszla z tego klotnia, kazdy powiedzial co mysli i tyle. Napisala tego samego dnia wieczorem czy nadal jestem obrazony, popisalismy chwile i koniec. W sobote wieczorem wyszedlem z kolegami na piwo, okazalo sie jednak ze tych pi wypilem sporo.. Wrocilem do domu i napisalem do niej "jak tam?" nie odpisala bo bylo juz pozno i spala.
Zadzwonila rano powiedzialem jej ze wyszedlem za duzo wypilem i strasznie zle sie czuje... Skonczylismy rozmowe, po kilku godzinach napisala czy zyje odpisalem ze tak i ze kac juz przeszedl. Wieczorem zadzwonilem, oczywiscie wyniknela klotnia bo ja mialem pretensje i ona tez.
W poniedzialek zadzwonilem czy nadal jest zdenerowana i czy sie spotkamy ona oczywiscie nie chciala sie spotkac ale po moim proszeniu doszlo do tego spotkania.... I Teraz cos czego nie rozumiem. Przyjechalem po nia, nie dala sie dotknac i bylo widac ze jest zdenerowana, stanalem i powiedzialem powiedz mi co sie dzieje bo widze ze od pewnego czasu cos jest nie tak. Powiedziala ze ona nie wie, ze od tych pierwszych klotni o ktorych pisalem ona nie ma ochoty sie spotkac i ze ja denerwuje moja osoba. Ja oczywiscie sie znederwowalem ale rozmowa trwala spokojnie, poplakala sie siedzielismy tak i rozmawialismy chyba z 2 godziny... Nic w sumie sie nie dowiedzialem procz tego co wyzej napisalem i tego ze ona nie wie. Odwiozlem ja pod dom, caly czas przez te 2 godziny plakala... Jednak postalismy tam chwile i doszlismy do wniosku ze nie chcemy wracac do domu. Pojechalismy i znowu stalismy i rozmawialismy.
Nagle ona powiedziala ze jest glupia i gadala glupoty, zebym nie bral tego do siebie bo cos jej odwalilo... Zaczela sie przytulac i ogolnie bylo fajnie. Ja oczywiscie nie zostawilem tak tego, pytalem o co chodzi? dlaczego i ze nie rozumiem tego. Zapytalem czy mowi tak teraz tylko po to zebym ja poczul sie lepiej? odpowiedziala ze nie i ze wszystko jest dobrze, ze chce byc ze mna ze kocha itp. Pojechalismy do parku, przeszlismy sie a na koniec skonczylo sie to sexem w samochodzie.
Odwiozlem ja do domu i powiedziala ze jutro sie spotkamy ze zadzwoni. W wtorek zadzwonila i spedzilismy razem caly dzien... Ja oczywiscie nie bylem soba caly czas pytalem o to co jej siedzi w glowie i o co chodzi. Ona caly czas zapewniala ze wszystko jest dobrze i ze jak cos bedzie ja denerwowalo to bedzie mi mowila. Wieczorem odwiozlem ja do domu i uzgodnilismy ze w srode zadzwoni jak wstanie. Faktycznie dzisiaj rano zadzwonila, powiedziala co ma zamiar robic wiec zapytalem czy spotamy sie dzisiaj a ona na to ze nie ma ochoty dzisiaj nigdzie wychodzic ale moze wieczorem i ze da znac i rozmowa sie skonczyla.
Strasznie mnie to doluje i nie wiem co mam robic i co o tym myslec... Jestem osoba bardzo uczuciowa i juz widze ze zle sie ze mna dzieje i ma to duzy wplyw na moje funkcjonowanie... Nie wiem jak mam sie teraz zachowywac, co robic poprostu nie wiem o co chodzi. Moze jest tutaj ktos kto da jakas rade jak sie zachowac?